Dlaczego USA tak bardzo boi sie BSE.......

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.12.03, 04:23
Wynika z ze specyfiki amerykanskiego rolnictwa.

Kazdy przyjezdzajacy do USA moze byc nieco zdziwiony,
gdy na lotnisku celnicy pytaja o przywoza zywnosc,
nawet o male jej ilosci. A gdy sie to zglosi, cala
przywieziona zywnosc, ktore nie jest fabrycznie
przetworzona i zapuszkowana idzie do kubla na smieci
nawet jezeli jest to "sucha krakowska" czy kabanosy.
Nie zgloszenie przywozu grozi powaznym konsekwencjami
w przypadku znalezienia zywnosci!!!

Nie chodzi tu bynajmniej, ze USA sie boi, ze przywozona
zywnosc bedzie konkurencja dla amerykanskiej zywnosci
i oslabi markiet. Przywozone przez turystow ilosci
sa marginalne w stosunku do oficjalnego importu.

Chodzi o to, ze ta niekontrolowana zagraniczna zywnosc
moze zawierac choroby, na ktore amerykanskie rolnictwo
jest zupelnie nie przygotowane.

Amerykanskie rolnictwo jest wysokotowarowe i wydajne.
Na taka wydajnosc sklada sie uzywanie wysokowydajnych
odmian i niskie zuzywanie nawozow sztucznych i srodkow
ochrony roslin. Wyhodowane odmiany roslin, szczegolnie
te modyfikowane genetycznie daja fantastyczne
plony, ale sa z reguly malo odporne na rozne choroby
panujace na swiecie, bo sie nigdy z nimi nie spotkaly.
Stad tez niewielkie zuzycie pestycydow.
I ten uklad dziala dopoki nie zostanie zaklocony zzewnatrz.

Podobnie jest z hodowla. Olbrzymie farmy z tysiacami krow
czy swin, izolowane przez dwa oceany i gory od swiatowych
ognisk chorob mialy sie calkiem niezle.
Taka olbrzymia farme obsluguje zwykle jeden dochodzacy lekarz
weterynarii, a stada sie leczy tylko w przypadku wielkich
epidemii; gdy pojedyncze zwierze jest podejrzane to sie
je odstrzeliwuje i zakopuje.

Do niedawna przydatnosc miesa w rzezni oceniano wylacznie
wizualnie, bez zadnych testow laboratoryjnych. Tylko osobnikom
wygladajacym zupelnie podejrzanie wykonywano dodatkowe testy.
Dopiero pare lat temu Clinton przeforsowal ustawe, aby podobnie
jak w Europie wszystkie sztuki byly badane laboratoryjnie, co
powodowalo protesty farmerow i przetworcow, bo podnosilo koszty.

Nawet przy tak pobieznej kontroli miesa, przypadkow zatruc czy
zakazen bylo w Ameryce o wiele mniej niz Europie. Gdy nastepuje
skazenie miesa w czasie procesu produkcji (salmonella, etc)
Amerykanie zwykle nie wahaja sie wyrzucic i kilka tysiecy ton miesa!!!!
aby doszczetnie zniszczyc ognisko.

Co moze oznaczac BSE dla USA? Katastrofe o nieprzewidywalnych
skutkach. W USA nie kolczykuje sie bydla i prowadzi metryk jak
EU. Bydlo zyje w olbrzymich, czesto szacowanych niz policzalnych
stadach, na olbrzymich obszarach. Odtworzenie sciezki infekcji
moze byc bardzo trudne, jezeli niemozliwe. Koszty testow beda
zmniejszaly oplacalnosc. Poza tym, jak w kazdej infekcji wirusowej
zakazenie moze byc w pewnych okresach ukryte i nie wykrywalne.

Kwarantanna czy likwidacja stada przy takich rozmiarach i
tej specyfice amerykanskiej hodowli, to narazie wizja horroru, o
ktorej nikt nie chce jeszcze myslec.
A jaki to moze miec wplyw na ekonomie....Zobaczymy
    • Gość: 4a Re: Dlaczego USA tak bardzo boi sie BSE....... IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 26.12.03, 06:53

      A oni obawaiaja sie ataku terrorystycznego w mallach czy na lotniskach. Hehe,
      ten terrorysta taki subtelny i anonimowy :))
    • Gość: jot-23 tak sobie przegladam ze forum IP: *.nyc.rr.com 26.12.03, 23:03
      dla domoroslych "ekonomow" jak trafnie zauwazyl felusiak...hehe...
      powinno byc raczej pod forum-humorum.


      "Wyhodowane odmiany roslin, szczegolnie
      > te modyfikowane genetycznie daja fantastyczne
      > plony, ale sa z reguly malo odporne na rozne choroby
      > panujace na swiecie, bo sie nigdy z nimi nie spotkaly.
      > Stad tez niewielkie zuzycie pestycydow."

      • Gość: TexasBoy Mowia, ze "madrej glowie dosc po slowie", IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.12.03, 10:39
        ...a Ty, czepiasz, szukajac jezykowych lapsow.
        Zapewnie powyzsze nie odnosi sie do polskiej glowy,
        a szczegolnie do glow silnej grupy bush-menow z NY.

        W artykule, chcialem podkreslic, ze polozenie USA
        i polityka izolacji od reszty swiata w wielu dziedzinach,
        w tym rowniez w rolnictwie, sprawila, ze powstal system
        bardzo ekonomiczny, ale z drugiej strony nie przygotowany
        do obrony w przypadku "inwazji" zzewnatrz.

        Amerykanie wyhodowali, uzywajac m.in. technik genetycznych,
        wspaniale odmiany zboz i gatunki zwierzat, z tym, ze nie
        uzynili ich odpornych na wiele zagrozen z zewnatrz, bo dotad
        nie bylo takiej potrzeby. Brak realnych zagrozen powodowal
        tez, ze zuzycie srodkow ochrony roslin, pestycydow jest
        rowniez nieporownianie mniejszy niz w Europie.
        To samo sie odnosi do nawozow sztucznych. Przy swoich
        olbrzymich arealach Amerykanie sobie moga pozwolic na
        sredniowieczna "trojpolowke" zamiast intensywnie nawozic.

        Ostatni raz wieksza ilosc mocznika zakupil niejaki
        Timothy McVeigh, aby wysadzic budynek federalny w
        Oklahoma City.

        Ta wlasnie specyfika amerykanskiego rolnictwa spowodowala,
        ze jest ono bardzo wydajne, choc wiele produktow uwazanych
        jest za bardzo niezdrowych i bojkotonych przez swiat,
        np embargo EU na genetycznie modyfikowane produkty.

        Ale sytuacja sie zaczyna zmieniac wraz z "globalizacja".

        Czy Ameryka sobie poradzi z tym nowym zagrozeniem?
        Zapewnie tak, jak w przeszlosci z innymi problemami
        bywalo. Ale podobnie jak po terrorystach tak i po
        BSE Ameryka bedzie inna.
        Bardziej zbiurokratyzowana, z kolczykami i metrykami
        dla bydla i setka nowych laboratoriow i sluzb,
        podobna do dzisiejszej EU.
        Ale czy wtedy bedzie juz taka tania i atrakcyjna????

        Obecna relacja euro/dollar wskazuje w ktorym kierunku
        przesuwa sie biznes........

    • Gość: JOrl TexasBoy??? IP: 194.79.109.* 27.12.03, 14:45
      To Ty, "stary" TexasBoy? Reemigrant?
      Jesli tak, pozdrawiam serdecznie. Piszesz ciekawie. Rob tak dalej. Zawsze warto
      cos sie dowiedziec. Co odpowiada prawdzie.
      Pozdrowienia

      • Gość: TexasBoy Re: TexasBoy??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.12.03, 03:10
        Hi, Mr. JOrl
        Tak, to jest "stary" TexasBoy, ktory wysylal posty na to
        forum znad Misissippi prawie 2 lata temu.
        Jestem w Polsce juz sporo ponad rok, ale jaki tam
        ze mnie REEMIGRANT????

        Mr. JOrl, ty myslisz typowo europejskimi kategoriami.
        Gdy masz w kieszeni paszport amerykanski, i wyjezdzasz
        za granice, nikt sie ciebie nie pyta na jak dlugo jedziesz,
        na tydzien, miesiac czy 15 lat. To jest twoj problem.
        W USA nie ma meldunkow i wymeldunkow. Jedynym urzedem,
        ktory powinien znac twoj adres jest urzad podatkowy i
        urzad SSA (socjalny). A jak wyjechales i nie masz
        dochodow to i one o to nie dbaja, bo sie nie musisz
        rozliczac.

        Ja wiec nie jestem zadnym REEMIGRANTEM tylko ciagle
        poddanym Georga W. na dluzszej wycieczcie zagranicznej.

        Zreszta wyobrazasz sobie faceta po dwudziestu latach
        w USA wracajacego do Polski w tym wlasnie momencie!!!!!,
        gdy wiekszosc ma ochote wyjechac w odwrotnym kierunku?
        Gdyby w rachube wchodzil jakis kraj EU to mozna by sie
        jeszcze zastanowic, choc w moim wieku troche juz pozno
        na zaczynanie kariery od zera.

        Jak zapewne pamietasz jestem Slazakiem i mam troche
        rodziny w Niemczech i jak wiekszosc mlodych ludzi
        z tego regionu rozwazalem kiedys przeniesienie sie
        zza Odre i przy odrobinie wysilku moglo sie to
        urzeczywistnic jak wielu moim krewniakom.
        Los jednak chcial inaczej i rzucil mnie za ocean.
        Dzis, gdy sie ma w kieszeni paszport amerykanski
        odwrotu juz raczej nie ma.

        Zyjemy w ciekawych ale zwariowanych czasach,
        kiedy wszystko jeszcze wydarzyc sie moze i
        budowanie przyszlosci na emocjach czy sentymentach
        byloby bardzo nierozsadne.
        Tak wiec zaden REEMIGRANT ze mnie, przynajmniej nie
        w tych czasach.

        A tak ogolnie, jak pamietasz przyjechalem do Polski
        z rodzina by pozalatwiac pewne sprawy osobiste i rodzinne.
        Przewidywalem, ze pozostaniemy tutaj jakis rok .
        Niestety, z wielu powodow (ostatnia dluga zima,
        urzednicza bezwladnosc w Polsce, brak (tak, tak)
        fachowcow, itp) ciagle jeszcze jestesmy tutaj
        zapewne jeszcze pozostaniemy tutaj przez pewien czas.

        Na Internecie nie bylem od ponad roku i raczej
        nie zagoszcze tutaj dluzej, bo czas mnie pogania.
        Mojej ostatniej firmie w USA tez nie za bardzo sie wiedzie.
        Gdy ja opuszczalem byla piatym co do wielkosci
        biurem projektowym w USA z 850 pracownikami, dzis
        po kilku zwolnieniach grupowych (ostatnie miesiac
        temu) liczy zaledwie 350 dusz, bardzo niespokojnych
        o swoj los dusz. Tak wiec z moim powrotem do US
        tez nie trzeba sie spieszyc, choc nastapi on
        raczej w polowie przyszlego roku.
        Jak bede mial troche czasu to sie znowu odezwe.

        Pozdrawiam

        TexasBoy





        • Gość: Sasiad Re: TexasBoy??? IP: *.gta.igs.net 29.12.03, 01:55
          La, co za wzruszajaca historyjka. Ja osobiscie tez znalem tak wybitnych ludzi,
          ktorzy majac tak wspaniale kariery zagranica wrocili do kraju. Pamietam
          OntarioBoy, AlbertaBoy, BCBoy itd. Oni rowniez wrocili nagle do kraju majac
          paszporty bez miejsca zamieszkania. Nimi sie tez nikt nie interesowal, kiedy
          wracali. Ciekaw jestem co to za organizacja to SSA. Jedyna co sie interesuje
          ludzmi w USA poza FBI to IRS (urzad podatkowy) SSA brzmi cos jak pomoc
          socjalna dla bezrobotnych i bezdomnych. Ja mysle, ze Ci sie ciesza bo jednego
          klopotu mniej. Powodzenia w kraju. Pomysl o EU oni maja o wiele lepszy program
          socjalny dla leserow.
          • Gość: TexasBoy Re: TexasBoy??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.12.03, 10:09
            Prawde mowiac, wahalem sie odpowiadac na ten post,
            bo po pierwsze moj ostatni post nie byl skierowany
            do ciebie, Sasiedzie, a po drugie wiekszosc Polakow,
            szczegolnie po tak dlugim swiatecznym weekendzie
            jest zapewnie pijana i nie wie co belkocze.

            Ale gdy zobaczylem adress IP i zorientowalem sie
            ze, Sasiad podeszedl do plota to i ja podchodze do tego
            plota. Co prawda narazam sie na kontakt z potencjalnym
            przypadkiem BSE, ale zainstalowalem ostatnio nowy
            antywirus........

            Nie jestem looserem jak sugerujesz, to moj pobyt
            to tez inwestycja, sadze, ze dobra inwestycja.
            Od mojego przyjazdu Euro wzroslo o 40% do $$$ :)

            Gdybys ruszyl swoja ciezka polska d.... albo swoja
            polska pusta glowe i troche poszukal po sasiedzku
            to bys znalazl co znaczy SSA....

            Powrot do kraju? Do Polski? Slask zawsze byl czescia
            Europy i nia jest, nawet pod polska administracja.
            Dobrze jest miec jeszcze miejsce, ktore rowniez mozna
            nazwac ojczyzne, niz byc tylko bezdomnym psem, przepraszam
            emigrantem, gdzies tam w Kanadzie, USA, Australii czy
            Argentynie.

            Pomysl z EU nie jest taki zly a przy relacji euro/dollar
            4:1 bylby chyba jedynym wyjsciem.......
            • Gość: Sasiad Re: TexasBoy??? IP: *.windsor.igs.net 29.12.03, 13:26
              Widze, ze w Polsce tez nic nie robisz. O 10.09 rano ludzie przewaznie sa w
              pracy, a nie czytaja i pisza bzdury na forum, specialnie takim jak ten. Wez sie
              do roboty i przestan marzyc. Wszedzie, gdziekolwiek mieszkasz sa mozliwosci
              stworzenia sobie dobrego zycia jesli chce sie cos zrobic i osiagnac. Good luck!!
              • Gość: TexasBoy Re: TexasBoy??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.01.04, 02:22
                A ty co robisz o tej porze?
                Pakujesz zapewnie swoja lunchbox i zaraz pojdziesz
                na swoja 12-godzinna szychte do fabryki drutu kolczastego.....
    • Gość: JOrl Tex IP: *.dip.t-dialin.net 29.12.03, 23:37
      Pamietam co w USA robiles. I mysle, ze takiej firmie jak ta byla Twoja sie
      nigdy nie poprawi. Lata 90 w USA nie wroca. Bo wy projektowaliscie duze
      bardziej rozrywkowe obiekty.
      Teraz juz na stale beda budowy do "igrzysk" ograniczone. Trzeba walczyc o
      bardziej przyziemne sprwy.
      Naturalnie wiem dobrze co to znaczy jak by sie mialo wrocic do Polski. Jak sie
      bylo w wyzej rozwinietym kraju i w jego warstwie sredniej. Oczywiscie w Polsce
      podobnej pracy sie nie znajdzie. I nie chodzi tu o pieniadze. Tylko o technike.
      I stosunki w pracy. Ja sam sie raz temu przyjrzalem. Dziekuje, postoje.
      Ale Tex, mysle ze jest niebezpiecznie tak urlopowac. Bo sie wychodzi z rynku
      pracy. Wszedzie jest rozwoj i naprawde liczy sie kazdy miesiac. Ja bym tak nie
      ryzykowal. Jak Ty.
      Co prawda w mojej firmie nie ma problemow ze zleceniami. Ale ciagla walka o
      przetrwanie. Normalne.
      Zycze Tobie naprawde NIE urlopowanie.
      Pozdrowienia
      • Gość: TexasBoy JOrl masz racje, ale IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.12.03, 13:54
        JOrl, nie mam dzis czasu na dlugie odpisywanie.
        Odpisze kiedys wiecej.
        Zgadzam sie z Toba w wielu kwestiach.
        Wielkie firmy padaja nie tylko, ze nie ma zapotrzebowania
        na duze inwestycje typu rekreacyjnego; one padaja,
        bo sukcesy zawdzieczaja monopolowi czy lobbingowi
        a nie prawdziwej wydajnosci i madrej organizacji.
        Tak zreszta bylo zawsze, ale teraz przyszedl czas
        wielkich oszczednosci. Nieraz bedac jeszcze
        w firmie wytykalem absurdy i brak racjonalnego
        podejscia do projektowania, nie mowiac o
        balaganie organizacyjnym. I przepowiadalem,
        ze to wszystko sie musi skonczyc tak jak sie
        skonczylo. I chyba "wykrakalem".

        Odnosnie mojego pobytu w Polsce to zgadzam
        sie czesciowo. Ty mieszkasz pare krokow
        od Polski i mozesz do niej pojechac nawet
        na kazdy weekend.
        Gdy pozostawiasz w Polsce starych,
        wykruszajacych sie rodzicow, rozgrzebana
        chalupe do ktorej sie mieli wprowadzic
        juz wiele lat temu i setke innych spraw
        to weekend czy wakacje nie wystarcza.
        Probowalismy to zalatwiac "na odleglosc"
        i utopilismy wiele tysiecy $$$ z niewielkim
        rezultatem. W dzisiejszych w Polsce
        nawet wlasnej siostrze i bratu nie mozesz
        powierzyc pieniedzy i jakiejs sprawy do
        zakonczenia. Nawet, gdy tutaj jestesmy
        i zajmuje sie sprawami z mojej profesji
        kazdy usiluje nas oszukiwac jak tylko moze.
        wciskajac 'kit' jak tylko mozna.
        Tego nie mozna bylo zlecic nikomu innemu.
        Nawet przy 20% bezrobociu ludzie sa
        nierzetelni, nieuczciwi, niesumienni,
        zawistni, etc.... Zreszta znasz chyba to lepiej
        niz ja, bo blizej tego burdelu mieszkasz.

        Czy warto sie bylo poswiecac i tym zajmowac?
        To tylko najblizsza przyszlosc osadzi.
        Moze to truizm ale powtorze, ze zyjemy w
        dosc niepewnych czasach. Daleki jestem
        od prezentowania na forum jakis proroctw
        czy jasnowidzacych wizji, ale kiedys juz
        chyba powiedzialem, ze wydaje mi sie
        ze o nadchodzacych czasach juz slyszalem
        wiele, wiele lat temu. Patrzac na
        sytuacje gospodarcza na swiece, na
        lansowanie zycia na kredyt aby utrzymac
        minimalny wzrost, na narastajace konflikty
        ktore maja podloze defacto ekomiczne (ropa,
        surowce, wyscig po tansza sile robocza) wiele
        z tego co slyszalem moze sie urzeczywistnic.

        Dlatego wole dokonczyc rozgrzebane sprawy
        zanim sie zacznie jakis balagan i nie zostac
        "z niczym". Pod tym wzgledem jestem
        konserwatywny i pryncypialny.....

        Pozdr

        TexasBoy
      • Gość: TexasBoy JOrl masz racje, ale.... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.12.03, 13:54
        JOrl, nie mam dzis czasu na dlugie odpisywanie.
        Odpisze kiedys wiecej.
        Zgadzam sie z Toba w wielu kwestiach.
        Wielkie firmy padaja nie tylko, ze nie ma zapotrzebowania
        na duze inwestycje typu rekreacyjnego; one padaja,
        bo sukcesy zawdzieczaja monopolowi czy lobbingowi
        a nie prawdziwej wydajnosci i madrej organizacji.
        Tak zreszta bylo zawsze, ale teraz przyszedl czas
        wielkich oszczednosci. Nieraz bedac jeszcze
        w firmie wytykalem absurdy i brak racjonalnego
        podejscia do projektowania, nie mowiac o
        balaganie organizacyjnym. I przepowiadalem,
        ze to wszystko sie musi skonczyc tak jak sie
        skonczylo. I chyba "wykrakalem".

        Odnosnie mojego pobytu w Polsce to zgadzam
        sie czesciowo. Ty mieszkasz pare krokow
        od Polski i mozesz do niej pojechac nawet
        na kazdy weekend.
        Gdy pozostawiasz w Polsce starych,
        wykruszajacych sie rodzicow, rozgrzebana
        chalupe do ktorej sie mieli wprowadzic
        juz wiele lat temu i setke innych spraw
        to weekend czy wakacje nie wystarcza.
        Probowalismy to zalatwiac "na odleglosc"
        i utopilismy wiele tysiecy $$$ z niewielkim
        rezultatem. W dzisiejszych w Polsce
        nawet wlasnej siostrze i bratu nie mozesz
        powierzyc pieniedzy i jakiejs sprawy do
        zakonczenia. Nawet, gdy tutaj jestesmy
        i zajmuje sie sprawami z mojej profesji
        kazdy usiluje nas oszukiwac jak tylko moze.
        wciskajac 'kit' jak tylko mozna.
        Tego nie mozna bylo zlecic nikomu innemu.
        Nawet przy 20% bezrobociu ludzie sa
        nierzetelni, nieuczciwi, niesumienni,
        zawistni, etc.... Zreszta znasz chyba to lepiej
        niz ja, bo blizej tego burdelu mieszkasz.

        Czy warto sie bylo poswiecac i tym zajmowac?
        To tylko najblizsza przyszlosc osadzi.
        Moze to truizm ale powtorze, ze zyjemy w
        dosc niepewnych czasach. Daleki jestem
        od prezentowania na forum jakis proroctw
        czy jasnowidzacych wizji, ale kiedys juz
        chyba powiedzialem, ze wydaje mi sie
        ze o nadchodzacych czasach juz slyszalem
        wiele, wiele lat temu. Patrzac na
        sytuacje gospodarcza na swiece, na
        lansowanie zycia na kredyt aby utrzymac
        minimalny wzrost, na narastajace konflikty
        ktore maja podloze defacto ekomiczne (ropa,
        surowce, wyscig po tansza sile robocza) wiele
        z tego co slyszalem moze sie urzeczywistnic.

        Dlatego wole dokonczyc rozgrzebane sprawy
        zanim sie zacznie jakis balagan i nie zostac
        "z niczym". Pod tym wzgledem jestem
        konserwatywny i pryncypialny.....

        Pozdr

        TexasBoy
    • Gość: JOrl Tex.. IP: *.dip.t-dialin.net 31.12.03, 13:45
      Fakt, Tex, nie pomyslalem ze jako ze pracowales w firmie budowlanej, czyli
      majacej zlecenia publiczne, bylo to nie zabardzo rynkowo.
      Ja jestem "skrzywiony" przez to, ze pracuje w przemysle, gdzie rzadza dokladnie
      reguly rynkowe. W Niemczech w budownictwie jest naturalnie podobnie jak u
      Ciebie. Byt ksztaltuje swiadomosc.
      Co do Polski. Rozumiem doskonale co tam przezywasz. Ja przyjelem strategie NIC
      z nimi tam nie robic. Bo wiem, ze sciagna ze mnie skore. Przez uszy. Tez
      naturalnie rodzina. Po prostu staram sie im jak trzeba troche oplacac sumami
      nie majacymi dla mnie wiekszego znaczenia i miec spokoj.
      Naprawde masz co robic.
      Co do przyszlosci. Ja jednak mam ciagle nadzieje, ze Swiat za bardzo nie
      zglupieje. Ze nawet politycy amerykanscy zrozumieja, ze Swiat jest za duzy i
      trzeba sie cofnac ze swoimi checiami. Ale EU uwazam za lepsza.
      Sczesliwego Nowego Roku. Dla wszystkich forumowiczow.
      Zaraz sie zbieram na Sylwestra.
      Pozdrowienia
      • maksimum Re: Tex..DLA JORLA LEPSZA JEST STAGNACJA 31.12.03, 14:18
        Gość portalu: JOrl napisał(a):

        > Fakt, Tex, nie pomyslalem ze jako ze pracowales w firmie budowlanej, czyli
        > majacej zlecenia publiczne, bylo to nie zabardzo rynkowo.
        > Ja jestem "skrzywiony" przez to, ze pracuje w przemysle, gdzie rzadza
        dokladnie
        > reguly rynkowe. W Niemczech w budownictwie jest naturalnie podobnie jak u
        > Ciebie. Byt ksztaltuje swiadomosc.
        > Co do Polski. Rozumiem doskonale co tam przezywasz. Ja przyjelem strategie
        NIC z nimi tam nie robic. Bo wiem, ze sciagna ze mnie skore. Przez uszy. Tez
        > naturalnie rodzina. Po prostu staram sie im jak trzeba troche oplacac sumami
        > nie majacymi dla mnie wiekszego znaczenia i miec spokoj.

        No wlasnie.
        A jak sie im powie,ze Polska to 3-ci swiat,to sie obrazaja!

        > Naprawde masz co robic.
        > Co do przyszlosci. Ja jednak mam ciagle nadzieje, ze Swiat za bardzo nie
        > zglupieje. Ze nawet politycy amerykanscy zrozumieja, ze Swiat jest za duzy i
        > trzeba sie cofnac ze swoimi checiami.

        Swiat wlasnie juz zglupial za demokraty Clintona i teraz Bush musi porzadek na
        nowo zaprowadzac.
        Jak Amerkanie wyciagneli Saddama za uszy z nory i po sprawdzeniu zawszenia
        wsadzili do wiezienia,to bohaterski polkownik Kadafi zrezygnowal NAGLE z
        produkcji broni atomowej,no i Kim z Korei Pln tez NAGLE zrezygnowal z produkcji
        broni atomowej.
        WYTLUMACZ MI JORL DLACZEGO KOREA PLN I LIBIA NAGLE ZREZYGNOWALY Z PRODUKCJI
        BRONI ATOMOWEJ!
        CZY TO MOZE NIEMIECKO-FRANCUSKIE NEGOCJACJE NAKLONILY ICH DO TEGO???????????


        > Ale EU uwazam za lepsza.

        SZCZEGOLNIE ZE CALY XXI WIEK JEST W RECESJI.
        KIEDY NIEMCY WYJDA Z RECESJI JORL??????????????????????

        > Sczesliwego Nowego Roku. Dla wszystkich forumowiczow.
        > Zaraz sie zbieram na Sylwestra.
        > Pozdrowienia

        Ja tez pozdr z Nowym Rokiem.
      • Gość: TexasBoy To niezupelnie tak..... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.01.04, 01:41
        Mr. JOrl, to nie jest zupelnie tak, jak myslisz.
        Firmy projektowe, budowlane tez podlegaja regulom
        rynkowym jak kazde inne. Monopolizm czy sukcesy
        lobbingowe duzych firm polegaja na tym, ze tylko
        one posiadaja potencjal, logistyke i fachowcow
        z kazdej dziedziny, aby wykonac bardzo duze
        projekty. Nikt nie powierzy 20 osobowej firmie
        projektu areny widowiskowej, centrum wystawowego
        czy stadionu wartosci 200 mln $$$.

        To prawda ze,inwestorami taki projektow sa czesciej
        wladze municypalne czy rzadowe niz prywatne, ale
        i one obecnie tez lapia sie za kieszen.
        I tak np. momentem, ktory zapoczatkowal zalamanie
        sie biznesu w mojej firmie, byl przegrany przetarg
        na budowe olbrzymiej, nowoczesnej biblioteki publicznej
        w tym miescie. Mimo, ze firma byla najstarsza i
        najwieksza w miescie, rada miejska przyznala projekt
        firmie z Connecticut, tej samej co projektowala
        obecnie najwyzszy budynek swiat w Kuala Lumpur.
        Tak wiec reguly rynku dzialaja tak samo jak
        w przemysle....

        Budownictwo jest tez wskaznikiem rosnacej lub
        malejacej zasobnosci spoleczenstwa. Widac to
        najlepiej w Polsce.
        Juz na poczatku lat osiemdziesiatych, za czasow
        Solidarnosci, przed moim wyjazdem do USA,
        postulowano, co jest prawda, calkowite zaniechanie
        budownictwa mieszkaniowego opartego na betonie
        (z wyjatkiem konstrukcji nosnej oczywiscie)
        jako majacego ujemny wplyw na zdrowie czlowieka,
        a takze odstapienie od budowania mieszkan ponizej
        50 m2, jako niezgodnych ze wspolczesnymi wymaganiami
        architektoniczno-sanitarnymi (za malo tlenu,
        mozliwosci ruchu, niski komfort, etc.).

        Dzis po 20 latach nadal sie buduje z prefabrykatow
        betonowych, niedostatecznie ocieplonych od
        zewnatrz styropianem, z mnostwem tzw. mostkow
        cieplnych (zwiekszona przepuszczalnosc ciepla),
        a najbardziej poszukiwane sa mieszkania 2-pokojowe
        o powierzchnii 30-35 m2. Na dodatek w kuchni takiego
        mieszkania umieszcza sie gazowy piec dwufunkcyjny,
        sluzacy do ogrzewania calego mieszkania.
        Kompletna paranoja.

        Nic dziwnego, ze media informuja niemal codziennie
        o smiertelnych zatruciach z takich piecykow.

        Wracajac do mizerii budowlanej na calym swiecie,
        to jest ona dla mojej rodziny szczegolnie dokuczliwa,
        bo moja zona (kolezanka ze studiow) rowniez
        pracuje w tej branzy.

        Odnosnie kwestii inwestowania w Polsce, bo nie
        tam dobrego klimatu dla inwestycji pragne
        zaznaczyc, ze nie chodzi tu wylacznie o warunki
        ekonomiczne, ale glownie o te polskie patologie.
        W moim przypadku nie chodzi bynajmniej o cos
        nowego, ale o zakonczenie rozgrzebanej od lat
        inwestycji....

        Rowniez Tobie, jak i wszystkim innym na forum
        przesylam zyczenia pomyslego Nowego Roku
        i zycze wszystkim i sobie, aby ta dyskusja
        przynosila kazdemu jakis pozytek.

    • Gość: JOrl budownictwo, przemysl.. IP: *.dip.t-dialin.net 02.01.04, 09:36
      Co do budownictwa. W Niemczech sie czesto slyszy o aferach w tym zakresie gdzie
      buduje sie dla miasta/panstwa. Co do Twojej firmy. Napewno jest problem, jak
      pojedyncze zlecenia maja wielki procentowy udzial w obrotach. My mamy chyba
      2000 klientow. Od pojedynczych kupujacych za 100 € na rok do miliona. Ciagle
      uwazamy, aby miec nie za wielki udzial jednego klienta. Chociaz my
      konstruujemy, a nastepnie produkujemy urzadzenia.Nawet kilka lat. I dlatego
      klient, jesli juz pierwsze zastosowal, raczej nie bardzo moze zmienic dostawce.
      Bo wtedy konstruowanie musi zaczac od poczatku, co z kolei zakloca jego
      produkcje. Jakis maszyn, w sklad ktorych nasze urzadzenia wchodza. A one sa na
      rynku tak po prostu nie do kupienia.
      Naturalnie klient, jak mu podpadniemy, nastepne zlecenia na jakies nowe (bo
      ciagle sie tak dzieje)umiesci gdzies indziej. Dlatego trzeba sie przykladac. I
      to bardzo. Ciagla walka.
      Ciekawe co piszesz o tym ze jakas firma z USA projektowala ten wiezowiec w
      Malazji. Cos dla MACIEJa. Jak i innych, twierdzacych jak to w Azji jest rozwoj.
      Fakt, jest. Ale ja zawsze twierdze, ze jest on oparty na wiedzy z krajow 1
      Swiata. Tak samo jest w Chinach. Napewno tez w tym wiezowcu sa tysiace urzadzen
      i elementow tez nie z Malazji. Tylko np. USA. Czy innych Jap/EU. Bo sami nie
      potrafia. Tak samo jak w chinskich fabrykach stoja maszyny z 1 Swiata. Jesli
      maja produkowac na export.
      Pozdrowienia

      • Gość: TexasBoy Re: budownictwo, przemysl.. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.01.04, 23:58
        Widze, ze zaciekawil Cie ten najwyzszy budynek.
        Wiec nieco uzupelniam ta informacje.
        Budynek, a raczej 2 wieze, z ogromnymi iglicami
        zaprojektowal niejaki Cesar Pelli, z New Haven,
        Connecticut, (imigrant z Argentyny).

        Budynek nazywa sie Petronas Towers, i choc
        nalezy do miasta Kuala Lumpur, zbudowany zostal
        przez Petronas, malezyjski panstwowy koncern
        naftowy, ktory tam ma rowniez swoja siedzibe....

        A tam, gdzie smierdzi ropa, nie ma rzeczy
        niemozliwych...
        ...i nie brak konfliktow i terrorystow....

        www.skyscraper.org/tallest/t_petronas.htm
        www.greatbuildings.com/buildings/Petronas_Towers.html
        www.petronas.com.my/
Pełna wersja