Gość: TexasBoy
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
26.12.03, 04:23
Wynika z ze specyfiki amerykanskiego rolnictwa.
Kazdy przyjezdzajacy do USA moze byc nieco zdziwiony,
gdy na lotnisku celnicy pytaja o przywoza zywnosc,
nawet o male jej ilosci. A gdy sie to zglosi, cala
przywieziona zywnosc, ktore nie jest fabrycznie
przetworzona i zapuszkowana idzie do kubla na smieci
nawet jezeli jest to "sucha krakowska" czy kabanosy.
Nie zgloszenie przywozu grozi powaznym konsekwencjami
w przypadku znalezienia zywnosci!!!
Nie chodzi tu bynajmniej, ze USA sie boi, ze przywozona
zywnosc bedzie konkurencja dla amerykanskiej zywnosci
i oslabi markiet. Przywozone przez turystow ilosci
sa marginalne w stosunku do oficjalnego importu.
Chodzi o to, ze ta niekontrolowana zagraniczna zywnosc
moze zawierac choroby, na ktore amerykanskie rolnictwo
jest zupelnie nie przygotowane.
Amerykanskie rolnictwo jest wysokotowarowe i wydajne.
Na taka wydajnosc sklada sie uzywanie wysokowydajnych
odmian i niskie zuzywanie nawozow sztucznych i srodkow
ochrony roslin. Wyhodowane odmiany roslin, szczegolnie
te modyfikowane genetycznie daja fantastyczne
plony, ale sa z reguly malo odporne na rozne choroby
panujace na swiecie, bo sie nigdy z nimi nie spotkaly.
Stad tez niewielkie zuzycie pestycydow.
I ten uklad dziala dopoki nie zostanie zaklocony zzewnatrz.
Podobnie jest z hodowla. Olbrzymie farmy z tysiacami krow
czy swin, izolowane przez dwa oceany i gory od swiatowych
ognisk chorob mialy sie calkiem niezle.
Taka olbrzymia farme obsluguje zwykle jeden dochodzacy lekarz
weterynarii, a stada sie leczy tylko w przypadku wielkich
epidemii; gdy pojedyncze zwierze jest podejrzane to sie
je odstrzeliwuje i zakopuje.
Do niedawna przydatnosc miesa w rzezni oceniano wylacznie
wizualnie, bez zadnych testow laboratoryjnych. Tylko osobnikom
wygladajacym zupelnie podejrzanie wykonywano dodatkowe testy.
Dopiero pare lat temu Clinton przeforsowal ustawe, aby podobnie
jak w Europie wszystkie sztuki byly badane laboratoryjnie, co
powodowalo protesty farmerow i przetworcow, bo podnosilo koszty.
Nawet przy tak pobieznej kontroli miesa, przypadkow zatruc czy
zakazen bylo w Ameryce o wiele mniej niz Europie. Gdy nastepuje
skazenie miesa w czasie procesu produkcji (salmonella, etc)
Amerykanie zwykle nie wahaja sie wyrzucic i kilka tysiecy ton miesa!!!!
aby doszczetnie zniszczyc ognisko.
Co moze oznaczac BSE dla USA? Katastrofe o nieprzewidywalnych
skutkach. W USA nie kolczykuje sie bydla i prowadzi metryk jak
EU. Bydlo zyje w olbrzymich, czesto szacowanych niz policzalnych
stadach, na olbrzymich obszarach. Odtworzenie sciezki infekcji
moze byc bardzo trudne, jezeli niemozliwe. Koszty testow beda
zmniejszaly oplacalnosc. Poza tym, jak w kazdej infekcji wirusowej
zakazenie moze byc w pewnych okresach ukryte i nie wykrywalne.
Kwarantanna czy likwidacja stada przy takich rozmiarach i
tej specyfice amerykanskiej hodowli, to narazie wizja horroru, o
ktorej nikt nie chce jeszcze myslec.
A jaki to moze miec wplyw na ekonomie....Zobaczymy