gwiazdeczka11 Re: Do dziś pamiętam nasze pierwsze spotkanie... 17.04.10, 18:58 Spoko... Odpowiedz Link Zgłoś
pati2505 Superr xdd.! 17.04.10, 19:08 Piszesz świetnie Z chęcią przeczytałabym wszystko co do tej pory udało Ci się napisać.Jestem pod ogromnym wrażeniem A i mam pytanko jak tytuł nadałaś swojej książce bo jestem bardzo ciekawa ? Odpowiedz Link Zgłoś
trzpiotka Re: Superr xdd.! 18.04.10, 14:25 Nad tytułem jeszcze pracuję, ale wstępnine to chyba będzie "W blasku księżyca", biorąc pod uwagę nocne spotkania Klary i Artura Odpowiedz Link Zgłoś
smiley16 Re: Do dziś pamiętam nasze pierwsze spotkanie... 17.04.10, 19:34 wow to jest zajebiste!! gratuluje talentu bo sama go nie mam Odpowiedz Link Zgłoś
elen Re: Do dziś pamiętam nasze pierwsze spotkanie... 17.04.10, 19:40 nawet jeśli nie czytałaś, jest tutaj charakterystyczna nuta Zmierzchowego stylu. może dlatego średnio mi się to podoba. Odpowiedz Link Zgłoś
trzpiotka elen 18.04.10, 14:27 Aha, rozumiem. Nie zmuszam do tego, żeby Ci się podobało Odpowiedz Link Zgłoś
klama_kcmil Re: Do dziś pamiętam nasze pierwsze spotkanie... 18.04.10, 13:11 Super, pisz dalej ^^. Odpowiedz Link Zgłoś
diamond_girl12 Re: Do dziś pamiętam nasze pierwsze spotkanie... 18.04.10, 13:16 Fajne. Jestem ciakawa co będzie dalej, jak możesz to napisz tu jeszcze kawałek. Odpowiedz Link Zgłoś
rudejestwredne Re: Do dziś pamiętam nasze pierwsze spotkanie... 18.04.10, 13:43 ''moja slodka'' ? moj boze. i 12-latka z 16-latkiem i gorace pocalunki? nie wydaje mi sie. 12-latki jeszcze nie znaja prawdziwego pojecia do slowa 'milosc' reszta nawet fajna. Odpowiedz Link Zgłoś
carlain Re: Do dziś pamiętam nasze pierwsze spotkanie... 18.04.10, 14:33 ja lubię, lubię arturka, młahahaha. :d napisz coś jeszcze. Odpowiedz Link Zgłoś
trzpiotka Re: Do dziś pamiętam nasze pierwsze spotkanie... 18.04.10, 14:34 No cóż, to mój pomysł na tą książkę i nie zamierzam go zmieniać. A 12 latka i w tej książce nie zna słowa miłość... Dopiero z czasem uczucie w niej dojrzewa Cieszę się, ze mimo wszystko troche Ci sie podoba Może cośbym tu jeszcze dopisała, żeby uczucia tej pary były do końca jesne...? Odpowiedz Link Zgłoś
elf97 Re: trzpiotka 19.04.10, 15:03 napisz więcej albo jak pisałam załóż bloga i podaj nam adres proszę ,napisz ! ; ) Odpowiedz Link Zgłoś
trzpiotka Ciąg dalszy 20.04.10, 15:25 Stwierdziłam, ze nie będę cofać się do samego początku książki. Podciągnę to, co zaczęłam Podkreślam, że Klara ma tu 14 lat. - Chciałabym, żeby ten dzień był wyjątkowy - powiedziałam leżąc wraz z Arturem na trawie. - Już jest wyjątkowy. Mamy lato, piekną pogodę. Żyć nie umierać - odpowiedział, leniwie się rozciągając. - Nie Artur! To nasza ostatnia wspólna noc... Zamyślił się. Wiedział o co mi choci. Byłam gotowa na miłość z nim. Chciałam się z nim kochać, choć nie za bardzo wiedziałm, na co się piszę. - Ach, Klaro - westchnął. -Nie powinnaś jeszcze o tym myśleć. Jesteś za mołda... - Za młoda?! - krzyknęłam z oburzeniem, gwałtownie podnosząc się z trawy. - Jesteśmy w poważnym związku, planujemy wspólną przyszłosć, a ty mi zarzucasz, że jestem za młoda?! - Ale Klaro! - rzekł błagalnym tonem. - Zrozum, że... Udawałam, że go nie słyszę. On traktował mnie jak dziecko! Co z tego , że miał już 18 lat? Jego pełnoletniość wcale nie przemawiała za zastępowaniem mi ojca! Cały dzień byłam wściekła jak osa i starałm się unikać Artura. Dopiero wieczorem zdałam sobie sprawę z tego, że przecież miał rację, a słowa, które wypowiedział wypłyneły tylko z czystej, prawdziwej miłości. Mógł wykorzystać sytuację i zawładnąć mną tej nocy, ale miał na uwadze tylko moje dobro. Nie myslał o sobie. Zrobiło mi się wstyd. Jak mogłam obrazić się na niego za to, że tak bardzo mnie kochał i to w parę godzin przed rozstaniem... Postanowiłam naprawić swój błąd. Zaplanowałam nocne wyjście do pokoju numer 25. Chciałam pięknie wyglądać, jednak moja garderoba skaładała się jedynie z jeansów i T- shertów. - Beata, masz coś ładnego w swojej szafie? - zwróciłam się do mojej współlokatorki. - Tak - odrzekła. - Pożyczysz? - Po co ci? Chyba nie masz zamiaru iść do Artura... - zamyśliła się demonstracyjnie, po czym stwierdziła - Zaraz, zaraz. Jesteś wariatką niezważającą na wszelkie zasady i pójdziesz do niego, choć spotka cię za to niezła kara. - Nie spotka, jeśli mnie nie wydasz. - A jesli będą pytali?! - Daj spokój, zawsze możesz poiwedzieć, że nie wiesz. - Czy siostra Magdalena nie uczyła nas, że kłamstwo, to grzech? - spytała Beata, z ironicznym uśmieszkiem. - No dobra... - stwierdziła po namyśle. - Co "dobra"? - A o co mnie prosiłaś? Pożycze ci sukienkę. - Beata, jeteś cudowna! - wykrzyknęłam uszczęśliwiona. Sukienka była napradę śliczna, choć prosta - wiązana na szyi, satynowa i lekko poszerzana ku dołowi. Jej blady róż świetnie współgrał z moją opalenizną, a nieco przykrótki krój eksponował nogi, która Artur tak uwielbiał. Beata pożyczyła mi również białe baleriny , zrobiła makijaż i fryzurę. - Ale jeśli cię dorwą... Wszystko będzie na mnie! To, że ci pomagałem idealnie demonstruje twój, a raczej mój strój! - Kiedy cię nie było, podenrałam ci te rzeczy z szafy. Nic nie mogłaś na to poradzić - uspokajałam ją. - Klaro... Martwię się. Naprawdę możesz zostać przyłapana... - Juz raz się wyrwałam. - Drugi ra możesz nie mieć tyle szczęścia. - Oby twoje czarne przypowieści się nie sprawdziły! Hm.. No, chyba spodobam się Arturowi - powiedziałm i uśmiehcając się wyszłam z pokoju. Artur było mocno zaskoczony moja nocną wizytą, ale nie prawił morałów. W jego oczach widziałam, że tez chiał spędzić tą noc ze mną. Przeprosiłam go za nieprzemyślane zachowanie, a on czule mnie przytulił. Bardzo długo rozmawialiśmy o nas i o naszym wspólnym życiu, o przyszłości. Artur bardzo poważnie traktował nasz związek. Chciał znaleźć pracę, założyć konto w banku, zbierać oszczędności, aby zapewnić nam wygodne życie. To wszystko wydawało mi się takie naturalne i proste, a przecież w rzeczywistości nagłowie mojego chłopaka spoczywało pełno obowiązków... wiedziałm, że da sobie radę. Był silny, mądry i obowiązkowy, nie mogło mu się nie udac! I kiedy już wydawało mi się, że wszystko zapięte jest na ostatni guzik, Artur rzekł: - Boję się, Klaro. - Boisz sie? Dlaczego? - Wiem, że wszystkiemu podołam, bo muszę i chcę... Nie mam żadnej odstraszającej przeszłości, nigdy niczego nie ukradłem, nikogo nie pobiłem. Mam czyste papiery, więc szybko znajdę pracę... Ale minie trochę czasu, zanim znajdę mieszkanie. Jego ostatnie słowa mną wstrząsnęły. Mój chopak nie miał przecież domu.... - Ale poradzę sobie, - ciągną dalej - od czego są przytułki dla bezdomnych. Dam radę, tylko musisz mi pomóc. - Jak?- wykrztusiłam przygnębiona. - Daj mi trochę swojej siły, każdego dnia trzynaj za mnie kciuki, przekauj dobrą energię... To mi na pewno pomoże. Świadomość, iż we mnie wierzysz doda mi wigoru - zakończył ze śmiechem, aby rozładowac sytację. Mi jednak nie było do śmiechu... Po policzkach zaczęły spływać łzy, broda drżała, ręce zaczęły się trząść. Płakałam jak bóbr, zanosiłam się jak małe dziecko, a on jak zwykle taki kochany, przytulał mnie i głaskał po włosach, szepcząc: - Nie płacz niunia... No już... Po co ci to mówiłem? Ale nie cofnę czasu. Musisz... Musimy przez to przejść. Wszystko bedzie dobrze. Razem jesteśmy ślini mała... Może wygram w totolotka? Zasmiałam się przez łzy. On, nawet w takiej beznadziejnej sytuacji potrafił zachować poczucie humoru. I choć wiem, że to nieco samolubne, cieszyłam się z tego, bo w każdej chwili potrafił mnie rozśmieszyć... Nawet w chwili nieprzyjemnej dla niego. Napisałam więcej, ale (CHOLERA!) coś mi się skasowało. I to taka pikantna scenka... Mówi się trudno i żyje się dalej. Narazie tyle, bo nie mam za bardzo czasu. A może nawet wam się to nie spodoba i nie będziecie chcieli więcej? Zobaczymy Oceniajcie dalej Dziękuję za tyle przychylnych komentarzy Odpowiedz Link Zgłoś
elf97 Re: Ciąg dalszy 20.04.10, 15:35 ooo w końcu dodałaś !! nie no , świetne ! czekam na ciąg dalszy !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
yzz. uświadamiam cię. 20.04.10, 15:37 gosh, myślałam, że ty to przeżyłaś i już myślałam, że rzygnę. chociaż nie sorry, i tak mi się zbiera na wymioty. kto takiego gniota przeczyta? przecież takie "miłości" nie istnieją, a jeszcze to, że dwunastolatka z szesnastolatkiem się "gorąco całowała" to po prostu naturalne "buahahahaha". nie publikuj takich rzeczy, bo ludzie zwątpią w swoje zdrowie psychiczne -.- Odpowiedz Link Zgłoś
trzpiotka Re: uświadamiam cię. 20.04.10, 15:42 Wiesz... Może bym i Cię posłuchała, gdyby nie to, że wielu osobom się to podoba. Ty sie do tych osób nie musisz zaliczać, ale proszę o bardziej kulturalne wypowiedzi Odpowiedz Link Zgłoś
trzpiotka Aha i jeszcze jedno 20.04.10, 15:45 Ty tego "gniota" przeczytałaś/eś, więc nie zadawaj głupich pytań Odpowiedz Link Zgłoś
playtime Re: mam wenę... 20.04.10, 18:15 Kiedy skończyli zajęcia, skończyli- czyli Jasiek i moja mama, widziałam go wychodzącego i pożałowałam,że nie wyszłam aby spojrzeć na niego i powiedzieć mu cześć. Mogłam przecież wymyślić sobie jakiś pretekst, wyjść niby przypadkiem...Rozmyślałam nad tym jakieś kilka sekund po czym z premedytacją wsadziłam nos między firany kuchennego okna i ...zobaczyłam go, mało tego-jego kędzierzawa czupryna zmierzwiona przez jesienny wiatr skierowała się w stonę mojego okna...zobaczył mnie, kurcze od tak po prostu spojrzał i posłał mi ten swój ogromn biały jak śnieg na hali uśmiech...Moja twarz zapłonęła, pomyślałam że muszę wyglądać idiotycznie z masą piegów i płonącymi policzkami więc natychmiast zasłoniłam to cholerne okno na świat i czym prędzej cofnęłam głowę... Jak mogłam zachować się jak sześciolatka? Poczułam się fatalnie! Mama platonicznie wyczuła moją irytację, więc jej matczynym obowiązkiem było rozeznanie w sytuacji a następnie wywiad...Potem, nadeszła moja kolej na zadawanie pytań więc tym sposobem poznałam dane personalne Janka Zawadzkiego. Mama nigdy nie rozmawia ze mną na temat swojej pracy w liceum, jest zdania, że nie należy mieszać pracy zawodowej z życiem rodzinnym więc tajników osobowości Janka nie dane było mi poznać! Postanowiłam więc wiernie czekać do następnej wizyty Jaśka w naszym domu, ale wszystko potoczyło się inaczej... Odpowiedz Link Zgłoś
iheartjustinb Re: Do dziś pamiętam nasze pierwsze spotkanie... 20.04.10, 18:33 taka słodka, łzawa historyjka o miłości. nie lubię takich (chociaż sama piszę takie słity po części, uh, cóż za ironia xd) . nie jakieś super ambitne, ale przyjemnie się czyta. Odpowiedz Link Zgłoś
kolor_pantofel fajny masz styl ALE... 20.04.10, 21:58 jak dla mnie trochę przereklamowany pomysł, mało chwytliwy. I ta miłość... no powiedzmy sobie szczerze... chyba małe masz doświadczenie z 16-latkami, jeśli uważasz że jakimś cudem zakochałby się w 12-latce. Chłopaków w tym wieku to kręcą na pewno starsze osoby niż 12-latki. Bo umówmy się 12-latka to jest dziecko i nic tego nie zmieni ;D Odpowiedz Link Zgłoś
trzpiotka Re: fajny masz styl ALE... 21.04.10, 13:14 Jeżeli podoba ci się styl mojego pisania to bardzo się cieszę A co do pomysłu... Nie ulegam stereotypom. Ile to już książek na tym świecie, w których spotyka się dwojga ludzi w podobnym wieku, pomiędzy którymi, po paru wzlotach i upadkach pojawia się wielka miłość. Chociałam stworzyć coś innego, a że to troche mało realne... Chociaż wiesz, serce nie sługa Aha i sama niedługo kończę 16 lat, więc mam przedewszytkim bliższy lub dalszy kontakt z chłopakami w tym wieku. Ja oczywiście nikogo do niczego nie zmuszam, a już tym bardziej nie do tego żeby wszyscy wielbili moje "dzieła" Pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
kolor_pantofel Re: fajny masz styl ALE... Reeee ;D 22.04.10, 17:58 Fajnie, że masz chociaż zdrowe podejście do sprawy Zatem sukcesów życzę, sama pisuję ale w trochę innym klimacie. Naprawdę fajnie bawisz się opowiadaną historią i za to masz u mnie duży plus . Odpowiedz Link Zgłoś
losers Re: Do dziś pamiętam nasze pierwsze spotkanie... 21.04.10, 13:25 nie będę ukrywała zdziwienia, że sama tą książkę piszesz. w trakcie tekstu chciałam spytać w komentarzu, jaki ma tytuł i gdzie można ją kupić, bo już wtedy wydała mi się genialna, ale końcówka podoba mi się jeszcze bardziej. masz laska talent! c(: pierwszy pocałunek powinien być czymś wyjątkowym, ale w moim przypadku, były to tylko szczeniackie wybryki, więc nie ma o czym mówić. ;d Odpowiedz Link Zgłoś
trzpiotka losers 21.04.10, 16:07 O matko, dzięki! Nie no, zaraz obrosnę w piórka XD Dzięki takim ludziom jak Ty, to aż chce się pisać dalej Odpowiedz Link Zgłoś
sophie_annabet trochę niedopracowane. 21.04.10, 14:31 czas na moją ocenę tak jak już tysiąc osób powiedziało, Twoje dzieło jest przesłodzone i trochę naciągane. nie podoba mi się relacja dziecka i nastolatka, który jako tako ma trochę inne potrzeby, niż dwunastoletnia dziewczyna z podstawówki. i te namiętne pocałunki... aha... brak opisów, czyli tego, co najważniejsze. nie ma opisu chłopaka, korytarza, nawet nie wiem, jak wygląda główna postać. I teraz znowuż: jaki korytarz, gdzie ona w ogóle jest? w szkole? W czyimś domu? W bloku? Coś trudno mi się domyślić. Takie informacje powinny być zawarte, żeby czytelnik mógł sobie stworzyć obraz tego, o czym piszesz. No i cała ta sprawa z tym chłopakiem. Skąd on się wziął? Pojawił się, od tak, na pstryknięcie palców? Wypadałoby napisać, że wszedł przez drzwi czy wyszedł zza rogu, bo ja nie mam zielonego pojęcia, jakim cudem on nagle się znalazł na tym korytarzu. I znowuż przymiotnik "przystojny" niewiele mi mówi, bardzo niewiele. Każdy inaczej postrzega drugiego człowieka, więc te wyobrażenia przystojnego faceta mogą być różne. Kolor włosów, wysoki, chudy, jak ubrany? Nie ma nic. I taka mała uwaga: nie można siedzieć w korytarzu. Można siedzieć NA korytarzu. Dialogi są sztuczne aż do przesady, niestety. A gadanie, że ten bohater jest poetą i taki ma styl, no cóż, prawdę mówiąc to do mnie nie przemawia. Można przecież mówić jak poeta i nie brzmieć przy tym sztucznie, a u Ciebie ten zabieg się nie udał. Podbija sobie facet i już, jak się masz, gadka o czekaniu, a o imię nawet nie zapytał? Wiesz, większość ludzi woli wiedzieć z kim rozmawia i przedstawia się na początku. A on wyjeżdża z tekstami o czekaniu i głębi jej oczu... Jak już wspominałam, trochę to wszystko naciągane. Podsumowując: niedopracowane jest ów dzieło. brak opisów robi swoje, dochodzą dialogi i niezbyt dobrze wykreowana postać Artura. Poza tym, tekstu jest malutko, więc trudno mi dodać coś więcej. To by było na tyle Odpowiedz Link Zgłoś
trzpiotka Thanks sophie_annabet 21.04.10, 15:59 Z tym korytarzem to mój błąd, sory. Arturka nie opisałam, bo zrobiłam to wcześniej, a dany fragmencik jest wyrwany z środka. Za mało opisów? Cóż, nad tym popracuję, chociaż cholernie nie lubię, kiedy książka jest nimi przepełniona, o wiele bardziej lubie wczytywać sie w dialogi. Z resztą, podążam za radą mojej polonistki, żeby opisy ograniczyć do minimum, bo nikt ich nie lubi. Ale Ok, postaram sie ich troche dodać. Skąd się wziął chłopak? Klara opowiada swoje wspomnienie i być może nie o wszystkim tak super pamięta? Dla niej liczy sie to, że był, a nie, że wyszedł zza rogu, czy z pokoju. Jesli tak bardzo chcesz wiedzieć jak wygląda Artur, to powiem ogólnikowo, że jest to wysoki szatyn o niezwykłych, zielonych oczach, wspaniałych dłoniach i ponętnych ustach. Osz ty, strasznie wymagajaca jesteś XD Co do dialogów... Nie zmienię stylu wypowiedzi bohaterów, bo tak mi sie podoba i tyle Korzystam z rad, ale tylko jeśli chodzi o sprawy techniczne. Pomysł na daną powieść jest mój i nie będę zmieniać zachowań, czy sposobów wypowiedzi bohaterów, bo musiałabym zmienić wszystko. Stylu będę się trzymała tegoego jaki jest, bo takie pisanie sprawia mi po prostu przyjemność. Ale dzięki za ocenę. Są gusta i guściki, jednym się to podoba, drugim nie i gra gitara. Pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
sophie_annabet Re: Thanks sophie_annabet 21.04.10, 20:01 ale mi nie chodzi o to, by na każdym kroku był opis najdokładniejszy opis wszystkiego. ale sam opis musi być i to nieprawda, co mówi Twoja polonistka. wszystko zaczyna się od opisu, jeśli jego nie ma, to nie ma opowiadania. to właśnie różni powieść od scenariusza, że występują w niej opisy, a nie same dialogi. no dobra, może Ty wiesz, co się działo, Twoja bohaterka to sobie wspomina, ale ja, jako czytelnik, nie mam pojęcia jak do wszystkiego doszło. skoro są to wspomnienia to przecież nie musisz opisywać wszystkiego dokładnie, ale możesz DOPISAĆ, że wyszedł on np. zza korytarza, żeby czytelnik miał ogólny obraz sytuacji. i to nie jest tak, że ja bardzo chcę wiedzieć, jak wygląda Artur: po prostu musisz to napisać, żeby KAŻDY to wiedział, kto przeczyta, żeby KAŻDY mógł sobie go wyobrazić, a nie zdać się jedynie na swoją wyobraźnię i sobie dopowiadać. i tu nie chodzi o to, czy komuś się podoba czy nie. owszem, jedni Cię skrytykują, drudzy pochwalą, ale ja mówię jak jest. bez opisu nie ma fabuły, akcji ani niczego. opis jest najważniejszy, dialogi nie mogą być sztuczne, postać musi mieć charakter i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
trzpiotka Re: Thanks sophie_annabet 22.04.10, 14:47 Dobrze Twoje rady są dla mnie cenne, gdybym była geniuszem, nie pytałabym was o zdanie. Postaram się wzbogacić to w opisy i zastosować inne wskazówki, jakie mi dałaś Odpowiedz Link Zgłoś
littlex3 noo mega;d 28.05.10, 10:40 ludzie , wszystko jest realne . podoba mi sie ;p Odpowiedz Link Zgłoś
aguniajkcb8 Re: Do dziś pamiętam nasze pierwsze spotkanie... 21.04.10, 16:09 to jest naprawde super!!! strasznie chcialabym przeczytac calosc! Odpowiedz Link Zgłoś
klauduk5 Re: Do dziś pamiętam nasze pierwsze spotkanie... 21.04.10, 16:19 fajne . na początku myślałam że to twoje pierwsze spotkanie z tym chłopakiem Odpowiedz Link Zgłoś
piratka13 Re: Do dziś pamiętam nasze pierwsze spotkanie... 21.04.10, 16:19 N o mi się podoba ,ale ten no 12 latka z 16 ?? em ,może trochę tu przesadziłaś ,ale ogólnie jest okej Odpowiedz Link Zgłoś
kotek4 Więcej! 21.04.10, 16:56 Proszę cię jeśli bedziesz miała czas to napisz więcej. Strasznie mi się spodobala twoja książka. Uważam że z opisami jest ok Czekam Odpowiedz Link Zgłoś
trzpiotka Tego fragmentu nie jestem do końca pewna... 22.04.10, 13:55 Kiedy leżeliśmy obok siebie objęci, miałam wielką ochotę włączenia romantycznej piosenki. Chciałam z Arturem zatańczyć, jak to robią w filmach. Ale to nie był film. Nie miałam sprzętu do muzyki, zwykłego radia, ani Mp3, ani telefonu... Jednak bardzo chciałam stworzyć nam atmosferę, a nie posiadałam nawet zwykłych świec. Po długiej ciszy zaczęłam cicho nucić: - Bez Ciebie jesień dogoni mnie... Bez ciebie marzeń oduczę się...- jego uścisk się wzmocnił - Bez ciebie pasjans nie wyjdzie mi... w pochmurne dni - głos lekko mi zardżał - Bez ciebie zmartwi mnie byle co, bez ciebie nic nie będzie mi szło... Bez ciebie na zawsze schowam się - ujęłam jego silną dłoń i subtelnie ułożyłam ją na moim sercu, mówiąc - na serca dnie. Wiedziałam, że jego oczy zaszkliły się. Byłam bewna, że udało mi się stworzyć pewną, romantyczną atmosferę. Zapanowała dziwnie kusząca cisza, w której słychać było jedynie nasze oddechy. Mimo nocy patrzyliśmy sobie prosto w oczy... Zaczęłam kochać księzyc za to, że czasem daje tyle jasnosci. Dzięki niemu mogłam dotknąć ust Artura, musnąć palcami jego szczupłe policzki... Poczułam na ramoinach nieco szorstkie ręce, które delikatnym ruchem powędrowały do moich dłoni i znów w górę, zatrzymując się na szyi. Pocałował mnie w usta, szyję, obojczyk, dekold... Tak. Zdecydowanie księżyć był naszym sprzymierzeńcem. Po chwili całkowicie oddałam się Arturowi... Całokowicie... duszą. Nie chieliśmy, żeby to się stało tak szybko. Pozwoliliśmy naszej miłosci dojrzeć jeszcze bardziej. - Chcę z Tobą uciec Artur - wyszeptałam, jeszcze wciąż rozmyślając o pieszczotach, których przed chwilą doznałam. Tylko ciężko westchnął. Mimo swej wrodzonej romantyczności, twardo stąpał po ziemi. Ciekewa byłam, czy kiedyś się przełamie i zrobi cos kompletnie szalonego. Nie zdawałam sobie sprawy, jakie mysli przez ostatnie tygodnie krążyły po głowie Artura. Nie miał ochoty na szaleństwo. Myślał o przyszłości, chciał zapewnić nam szczęśliwe życie na pewnym poziomie, ae wiedział, że czeka go mnóstwo pracy i wyrzeczeń. - Ucieknijmy tam, gdzie nikt nas nie znajdzie - powtórzyłam. - Powinnaś iść już do pokoju, Klaro. Niedługo nadejdzie świt. - Przetsań strofować mnie jak ojciec. Bądź po prostu moim chłopakiem... - Nie strofuję Cię koteczku. Po prostu nie chcę, aby z mojego powodu siostry ukarały cię za łamanie przepisów... Jeszcze tylko 3 lata Klaro. Zobaczysz, jak czas szybko minie i znowu będziemy razem... w kazdym znaczeniu tego słowa - mówiąc to, ucałował moją dłoń. - Tymaczasem jednak wracaj do pokoju. - Nie chcę isć i nie chcę, abyś ty odchodził. Pragnę, aby ta noc trwała wiecznie... Hm... Nie wiem, czy to jest dobre. A wy co myślicie? Jezszcze mogę cos zmienić Odpowiedz Link Zgłoś
kotek4 Re: Tego fragmentu nie jestem do końca pewna... 22.04.10, 15:36 Świetnie... masz duży talent! pisz pisz pisz i jeszcze raz pisz A to co ona nuciła to jakaś piosenka? Odpowiedz Link Zgłoś
trzpiotka Re: Tego fragmentu nie jestem do końca pewna... 22.04.10, 17:45 Tak, to piosenka, bardzo ładna z resztą, jak chcesz to posłuchaj www.youtube.com/watch?v=p1rbZBFBsdQ Odpowiedz Link Zgłoś
niesamowitee 22.04.10, 16:05 Ojej... To niesamowite! Dziewczyno masz na prawdę ogromny talent ) Mam nadzieję i proszę Cię żebyś zamieściła jeszcze jakieś fragmenty tej książki Odpowiedz Link Zgłoś
laura.pl Re: Do dziś pamiętam nasze pierwsze spotkanie... 22.04.10, 14:02 To jakoś tak...za szybo. No bo dwa dni i już całuje się??? Ale tak ogólnie,to 7/10 I ja też lubię pisać.I też piszę książke Odpowiedz Link Zgłoś
bloondi Re: Do dziś pamiętam nasze pierwsze spotkanie... 22.04.10, 14:17 Fajne jakbym miała to oceniać to największa liczba na świcie na 10 Odpowiedz Link Zgłoś
teqiulla Re: Do dziś pamiętam nasze pierwsze spotkanie... 22.04.10, 14:20 ojej, wstaw jeszcze ! Odpowiedz Link Zgłoś
madziolap.owa wejdź tu!! 22.04.10, 14:23 to jest zajebiste! nawet nie masz pojęcia jak mnie wciągnęło!! mega mega mega!! Odpowiedz Link Zgłoś
trzpiotka Re: wejdź tu!! 22.04.10, 14:30 dzięki dzieki dzięki Cieszę się, że tylu osobom się to podoba, na prawde przypuszczałam, że spotkam się z krytyką, a tu proszę. Wielkie dzięki za wszystkie przychylne komentarze, one na prawde dodają chęci do dalszego pisania Odpowiedz Link Zgłoś
gabi_989 Re: Do dziś pamiętam nasze pierwsze spotkanie... 22.04.10, 14:28 Muszę przyznać że nawet ciekawe to jest ale moim zdaniem żeby była dłuższa ta książka powinnaś dać więcej opisów i szczegółów... Odpowiedz Link Zgłoś
bananowaa Re: Do dziś pamiętam nasze pierwsze spotkanie... 22.04.10, 14:29 ale zajebiaszcze. ; ] Odpowiedz Link Zgłoś
aguuusia4 Re: Do dziś pamiętam nasze pierwsze spotkanie... 22.04.10, 14:47 mi sie tam podoba . moze dodasz jeszcze kawaleczek? xd Odpowiedz Link Zgłoś
nicholasia Masz talent :) 22.04.10, 14:50 mi się bardzo podoba ^^ jak będziesz się rozwijała w tym kierunku to niedługo naprawdę będziesz prawie profesjonalistką życzę ci żebyś kiedyś wydała książkę popularniejszą od Harry'ego Pottera i Zmierzchu razem wziętych i żeby praca była przyjemnością a nie przykrym obowiązkiem ) Odpowiedz Link Zgłoś