impossible.
05.06.10, 21:26
niech czyta ten, kto chce. i żeby nie było potem 'nie chcę mi się, za
długie'. : <
jakiś czas temu poznałam chłopaka, mamy wspólnych znajomych. i kiedyś poszłam
z takim Radkiem i Darkiem na dwór pojeździć na deskorolce, i go spotkaliśmy.
gadaliśmy z nim, on coś tam się spieszył i potem poszedł. jak już byłam w domu
to on napisał mi taki tekst 'czemu twoi koledzy mówią do ciebie skarbie? czuje
się zazdrosny, haha' a ja takie zdziwienie na początku, a potem mu odpisałam,
że to tak dla jak i zawsze się tak do siebie zwracamy, a on 'aha, no to
dobrze, co robisz jutro wieczorem?' a ja do niego, że nie wiem, i chyba nic. a
on powiedział, że przyjdzie po mnie, to wyjdziemy na dwór. był mega
przystojny, rok starszy ode mnie, bardziej skejt, blondyn... jak dla mnie
ideał. od początku mi się podobał, to, że mnie zaprosił to było po prostu
jak.. marzenie, dosłownie. ;D no i wyszykowałam się oczywiście, przyszedł po
mnie, wyszliśmy, no i ledwo co minęliśmy mój blok, a spotkaliśmy jakiś jego
kolegów! :d dla niego to bez różnicy było, a dla mnie różnica, bo ja się z
nim umówiłam! choć wiadomo, to nie żadna randka, zwykłe wyjście na dwór, jak
znajomi. i potem mnie odprowadzili, oni stanęli trochę dalej, a on mnie wziął
za rękę i stanął koło mnie. powiedział mi, że jestem najfajniejsza dziewczyną
jaką poznał, najładniejszą i w ogóle takie same komplementy. a ja oczywiście
radocha, bo jak już wcześniej wspomniałam, on był dla mnie jak ideał i pod
względem charakteru też, tak przynajmniej myślałam. zapytał mnie czy chcę być
kimś bliższym dla niego niż zwykła koleżanka, a ja odpowiedziałam, że nie
wiem, że prawie się nie znamy itp. a on zebym dała mu odpowiedź do jutra, że
się we mnie zakochał. jeju! jaka ja byłam naiwna!

przyszedł na następny
dzień po mnie... z kolegami! ;/ i zaproponował żebym wzięła koleżanki. no to
ja zwołałam koleżanki i przyszły. on ciągle szedł koło mnie i się mnie pytał
czy już wiem co dalej. a ja mu powiedziałam, że nie chce z nim być, że jest
super, ale nie. nie zgodziłam się, bo nie chciałam chłopaka. on jakoś to
zaakceptował. potem jeździłam na jego deskorolce i jego koledzy mnie na niego
popchneli, centralnie. ja się wywaliłam i leżałam na nim. (wiem, historia jak
z bajki, ale tak było;/) a on mnie pocałował. to wszystko było umówione, na
pewno, jego koledzy to planowali wraz z nim. ja wstałam i mu powiedziałam, że
nie jesteśmy razem i że to nie było fajne, ale że fajnie całuje

nie chcę mi
się pisać co potem było, skróce : po jakimś tygodniu z nim chodziłam, pare
razy mnie wystawił, pisał z moimi koleżankami! ;/, obrażał się za byle gó...,
był zazdrosny o moich kolegów, z którymi codziennie wychodziłam na dwór i
najgorsze.... całował się z moją siostrą cioteczną! ; / i jeszcze co gorsze,
widziałam to bo byłam na dworze z moim kumplem, w taki sam sposób jak mnie! na
deskorolce jechała a oni ja popchneli. kilka dni temu jego kolega powiedzial
mi, że to wszystko to tylko zakład, że on mnie nie kocha i że jestem kolejna
na jego liście pt. 'najlepsze laski w szkole' oczywiście wszystkie zaliczał po
kolei. ludzie! powiedzcie mi co ja mam zrobić, jak zapomnieć, mam z nim
angielski ;/

, codziennie go widze w szkole w towarzystwie innych dziewczyn,
to mnie dobija, nie umiem sobie z tym poradzic, a co jeszcze gorsze - on
powiedział to swoim znajomym i się ze mnie śmieją! wiem, że byłam głupia,
naiwna, pusta, bezmyślna... wszystko wiem, to dla mnie takie trudne, już nie
wiem jak sobie z tym wszystkim radzić, to tak bardzo boli. ; (((((