Sytuacje w których bałyście się najbardziej . ;(

13.06.10, 17:53
no więc jaki są wasze .?

Moja to dzisiejsza . JEST FESTYN. I przyjechała moja siostra cioteczna .
No i idziemy do szkoły na nogach( z jakieś dwa i pół kilkometra) wracamy do domu jeszcze 1/4 drogi do przejścia a tu jakiś dwóch kolesi jedzie skuterem zatrzymują się przed nami i jeden się pyta
- Hej może poznamy się lepiej
A ja ;
-Nie dzięki spadaj .
A on ;
-A może jednak
A ja ;
-Nie słyszałeś .?
A on;
-No to szkoda . ,pa

Moja siostra potem;
-Dzięki że ty byłaś bo ja bym słowa nie wykrzusiła , ja się tak bałam
A ja;
-A myslisz że ja nie. Ale musiałam im coś powiedzieć .
sad
    • thespragniona gadające do mnie pijaki, menele, nauczyciele . 13.06.10, 17:57
      • myslicielka123 Re: gadające do mnie pijaki, menele, nauczyciele 17.06.10, 20:57
        raz jak byłam w Warszawie u znajomych szłam wieczorem do sklepu po mleko . gdy
        wchodziłam do sklepu 1koleś dziwnie mi się przyglądzał. miałam wrażenie że jest
        pijany.
        ale poszłam do sklepu kupiłam co miałam kupić i wychodze. a ten koleś całą
        watahę se ściągną. ale ja odę nic bo mnie nie mówią. ja się boje jak cholera.
        ide ide a jeden do mnie: "siema lala zabowmy siE?" za tak ciut przyśpieszam. on
        ponawia swoją wypowieź a ja"przykro mi, nie mam ochoty. o jeden z nich łapie
        mnie za rękę i tak"kotku, nam się nie odmawia" mi serce stanło. nie wiem co mam
        mówić i tak instyktownie:"Kó-rwa jak ci zaje-bie tą torebką to sie k-rwa dowiesz
        że mnie sie nie zaczepia". a inny"uuuuu kocur sie wkur-ił" a ja "zaj-bać ci, to
        sie przekonasz. puścili mnie.nie wiem dlaczego. od tamtye pory nie chodzę sama
        po mnieście. na szczęście ta historia dobrze się skończyła bo okazało się że
        jedzen z nich to sąsiad mojej cioci i jak przyszedł od niej od mnieszkania o ja
        otworzyłaam dzwi i go zobaczyłam to już miałam sie drzeć a moja ciocia wylatuje
        i krzycz "łukaszek, witaj, co cie sprowadza"
        ble ble ble
        potwm zapoznała nas, on mnie przeprosił, po tygodniu byliśmy kumplami. wyjaśnił
        mi dlaczego mnie zaczepił
        bla bla bla
        kumplujemy sie do dziś big_grin
    • scarletrose Re: Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 13.06.10, 18:00
      Uh, współczuję. Kiedyś jak byłam z przyjaciółką na obozie i byliśmy na
      dyskotece, przyczepiło się do nas dwóch natrętnych Francuzików. Ale my co prawda
      miałyśmy z tego ubaw, no cóż big_grin
      Sytuacje, w których się bałam... trudno mi jest teraz taką przywołać. Jak byłam
      młodsza zaczęłam się raz topić, ale nie pamiętam jakiegoś wielkiego strachu,
      byłam tylko... zdumiona? Hm, tak.
    • kitty Re: Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 13.06.10, 18:02
      To jest straszne??
      Za mną na placu wolności w poznaniu szedł jakiś facet i się oscentacyjnie gapił a jak się
      spojrzałam uśmiechną się w jakiś dziwny sposób i przyspieszył. było już ciemno i się bałam.
      weszłam do empiku i poprosiłam jakiegoś chłopaka aby odprowadził mnie na tramwaj.
      może to tez nie straszne, ale byłam przerażona.
    • bloondi Re: Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 13.06.10, 18:04
      Ja się najbardziej bałam jak dwa tygodnie temu tonęłam
      • i_am_fierce ;D 13.06.10, 18:12
        Moim zdaniem kolesie chcieli poprostu pogadać!^^ nic takiego
        moja sytuacja? idziemy z koleżanką na pociąg kiedy jakiś facet idzie za nami przystajemy i "udajemy" że czytamy gazety przy kiosku koleś również idziemy na ten cholerny pociąg on za nami my szybko on tez idziemy do kasy biletowej nikogo nie ma wychodzimy a on wchodzi grr... czy sie bałam? tak jakoś nie bardzo ;D śmiać mi się chcialo
      • kasiulec Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 16.06.10, 13:50
        Ja się bałam jak szłam z przyjaciółką do marketu było już koło 21 , szło za nami
        koło 6 jakiś pijaków starych ale byli trzeźwi , zaczeli do nas wołać a jak się
        odwróciłam do jeden do mnie mrugnął . Weszłyśmy do tego marketu a oni za nami ,
        przez cały czas nas śledzili , bałyśmy się , bo jak wyszłyśmy też szli ale na
        szczęście było dużo ludzi na polu choć było ciemno więc jakoś doszłyśmy do domu.
        ;/;/
      • nyc._.lon Re: Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 18.06.10, 15:54
        byłam z koleżanką kiedyś nad jeziorem na wakacjach i akurat siedziałyśmy w
        ośrodku wypoczynkowym i nagle jakiś facet (chyba trzeźwy) zaczął za nami iść i
        tak przez 10 minut chodziłyśmy po całym ośrodku (a on za nami) aż zwiałyśmy do
        domku i sie odwalił . XDD
    • silllver Re: Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 13.06.10, 18:15
      Szłam lasem w nocy do domu z koleżanką. Było grubo po 21. Spóźniłyśmy się na
      autobus i dlatego musiałyśmy iść z buta. Idziemy i auto się zatrzymało, facet
      się wychylił i powiedział: "podwieś was dziewczynki?" ja stałam i nic nie
      powiedziałam, moja koleżanka zaczęła sie cofać a ja za nią. Samochód odjechał.
      Tak się wtedy bałyśmy...
    • gwiazdeczka36 Re: Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 13.06.10, 18:16
      Piszcie jeszcze ;D
    • rosaliee. eeehe. : xx 13.06.10, 18:26
      jak uciekałyśmy z mickey66 przed zboczeńcami , hahahahahahha.
      to była masakra.
    • katsuumi_17 Re: Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 13.06.10, 18:39
      Kiedy schodziłam w Tatrach z Koziego Wierchu.
      • karmel_ Re: Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 13.06.10, 18:43
        gdy ktoś mnie dotykał w miejscach intymnych , o tak.
      • justynamatula Re: Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 21.06.10, 21:01
        już nie pamiętam
    • slodkiporanek Re: Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 13.06.10, 20:08
      Bałam się, kiedy na kolonii, pewien mężczyzna wchodził nocą do naszego pokoju, i
      dotykał niektóre dziewczyny. Bałam się, ze następna mogę być ja.
      Cała się trzęsłam.
    • toffi_15 Re: Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 15.06.10, 23:51
      ja z moją siostrzenicą wybrałyśmy się skuterem na przejażdżkę.to było niedawno,
      w długi weekend.zatrzymałyśmy się na takiej lokalnej drodze,tak pogadać.najpierw
      na rowerze podjechał do nas jakiś podcięty facet(z 50 lat) i chciał nam z
      nieznanego powodu wpierdo**ć.Potem jak już myślałyśmy że pojechał wrócił z
      jakimiś dwoma "kolegami".miałam kluczyki w torebce i nie mogłam ich znaleźć a
      oni byli już niedaleko.wreszcie je znalazłam i najszybciej jak mogłyśmy
      odjechałyśmy.strasznie się wtedy bałam...shock
    • marffa Re: Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 16.06.10, 00:19
      Jechałam kiedyś pociągiem sama i miałam przesiadkę w jakimś wipi...wie i planowo
      miałam czekać koło godziny. Było coś koło 24 więc myślę sobie że posiedzę sobie
      w poczekalni poczytam książkę szybko zleci... Jednak nie dało rady bo kimało
      sobie tam w najlepsze dwóch żuli, więc chodziłam w te i we te po peronie
      patrząc ciągle na zegarek. Uradowana że ma już nadjechać mój pociąg wypatruje
      go, gdy nagle napływa komunikat że pociąg spóźni się 90 min. Ja już spanikowana
      bo koło dworca kręciło się pełno meneli i w ogóle sam element. Ciemno jak w
      dup*e. W sumie pociąg spóźnił się 3 godz bo się popsuł. Więc siedziałam na tym
      zadupiu w środku nocy przez 4 godziny, pizgało cholernie, a na dokładkę padł mi
      telefon. Nie powiem strasznie się wtedy bałam.
      • zajc. @marffa. 16.06.10, 00:54
        moje 'straszne' historie przy tym się kryją o.o
        współczuję, ja bym nigdy sama nie pojechała na noc pociągiem o.o

        a co do tematu, kiedyś na koloniach, w nocy,
        jakieś żule rzucały cegłówkami w okna i potrzaskali te
        na parterze i na piętrze. na szczęście mój pokój był na piętrze,
        ale na dole była moja młodsza kuzynka
        i cholernie się o nią bałam ;<
    • werka197 ... ;/ 16.06.10, 01:39
      pff twoja historia sie chowa przy mojej ;p
      Jde z kolezanka i podchodzi do nas taki kolo i sie pyta
      -Gdzie jest ulica (...) ?
      -Nie wiem , nie mieszkam w okolicy , tylko tu do sql chodzimy
      -Aha . ,, szlysmy w naszą strone , a on jak rzep sie przyczepil i idzie z nami ..
      Mijalysmy plac zabaw , wiec zaproponowalam zebysmy poszly i se pogadaly , posiedzialy ..
      Moja kolezanka chetnie przyjela propozycje x) a ten kolo
      -nie bedzie wam przeszkadzalo jak pojde z wami ?
      ja- no , pfff , no ten (nie wiedzialam zabardzo jak mu powiedziec nie)
      kolezanka- noo , chyba nie .
      on-ah to dobrze
      ja-a moze choc pojdziemy cos przekąsic na miescie . ?? - Chcialam go splawic . Gostka nie
      znam to wiadomo , lepiej nie poznawac co nie xD ale on swoje .. ;/
      -A to moge isc z wami .?
      kolezanka-no nie wiem ..
      ja- nie . sorky ale nie gadam z ludzimi ktorych nie znam .
      -on- awiec moge czy nie ! (byl bardzo blisko mnie , prawie sie do mnie tulil)
      ja-nie bo ja ciebie nie znam ... To nara - On wtedy sie jeszcze bardziej przyblizyl ..
      -Przeciez mozemy sie poznac .. Ile masz lat kotku .?
      --------------------------------------
      Wtedy juz sie troche przestraszylam cool no i mu cos powiedzialam , sama nie wiem co .
      Potem wyparowal a ja i moja kolezanka sie balysmy ze nas sledzi xD To juz bylo 2 lata
      tamu ale nigdy tego nie zapomne uncertain
    • zigii Re: Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 16.06.10, 13:13
      oh, kiedyś na wycieczce w ojcowie, szliśmy gdzieś, 2,5 km w górę. kiedy już
      zchodzimy zaczyna padać deszcz. potem większy. potem grad, wielki, ogromny.
      walił w nas, były błyskawice, my zbiegamy. wielbkie błoto, po kolana, my
      spłakani, biegniemy w dół, nie wiemy co robić, wielka dezorientacja... chowamy
      się w 100-letnim domu, pada i pada. przed nami łamie się drzewo. telefon mokry,
      boli wszystko od uderzeń gradu. nie wiedzieliśmy jak się wrócimy do domu,
      autobusu nie ma, masakra. tego się po prostu nie da opisać słowami.
    • lovelena Re: Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 16.06.10, 13:20
      ale tez do bania sie... uhuhu.... straszne
    • antay . 16.06.10, 13:31
      Bałam się kiedy moja mama w środku nocy zaczęła się dusić, miałam wtedy osiem
      lat. Płakałam jak nie wiem co. To była jedna z najstraszniejszych nocy w moim
      życiu. Bałam się kiedy przy mnie moja przyjaciółka dostała krwotoku, bałam się
      przed swoją operacją, bałam się czekając na koniec operacji mojego dziadka.
    • gb Re: Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 16.06.10, 13:40
      tydzień temu wracałam do domu jak zawsze w piątek z próby zespołu, aż nagle
      zaczęło za mną iść 4 chłopaków średnio ok 16 lat. Przeszłam na 2 stronę ulicy,
      oni się podzielili, po jednej str. szło 2 i po 2 tez. zaczęli za mną wołać itp.
      Weszłam do pobliskiego sklepu zamieszałam się pomiędzy ludźmi i ich na szczęście
      zgubiłamwink
      • antay Re: Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 16.06.10, 13:48
        Za dużo Zmierzchu czytasz.
        • gb Re: Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 16.06.10, 20:02
          to było na serio, a zmierzchu nigdy nie czytałam
    • dragonica Re: Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 16.06.10, 13:45
      Najbardziej się bałam jak się dowiedziałam, że rodzice są w szpitalu, bo mieli
      wypadek. Myślałam, że zemdleję i strasznie się o niech bałam. Bardzo, bardzo.
      No jeszcze jakieś tam mniej ważne sytuacje, jak np. wracałam wieczorem od
      koleżanki i jakiś facet mnie zaczepił z głupimi tekstami i normalnie się do mnie
      przystawiał, ale był trochę pijany do mu władowałam paluchy do oczu i uciekłam. devil
      • agie Re: Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 16.06.10, 14:41
        yyy ja to miałam wiele takich głupich sytuacji uncertain/ ale najgorsza przydarzyła mi
        się jakoś w lutym, jak wracałam z koncertu...

        na koncercie było super.. bawiłyśmy się z kumpelą bardzo dobrze więc po te całej
        imprezie postanowiłyśmy jeszcze posiedzieć i pogadać z zespołem ( basista kapeli
        to chłopak mojej przyjaciółki xDD) więc wyszłyśmy z biby ok godziny 11 w nocy..
        (klub był na jakimś totalnym zadupiu... )mieszkamy w innych dzielnicach więc już
        pod klubem się pożegnałyśmy ^^ każda z nas poszła w inną stronę... podążałam w
        stronę przystanku tramwajowego... na ulicach prawie nikogo nie było... na
        przystanku także było pusto ... zgodnie z rozkładem jazdy tramwaj powinien
        jechać za jakieś 10 minut. więc usiadłam na ławce i czekałam... po 5 minutach za
        tablicą ogłoszeń obok przystanku zauważyłam starszego mężczyznę ... miał na
        sobie długi, kremowy płaszcz.. na pierwszy rzut oka wydawał się sympatyczny...
        po jakimś czasie podszedł do mnie i zapytał się:
        - czy nie ma Pani morze pożyczyć mi biletu, swój zgubiłem a nie mam pieniędzy..
        odpowiedziałam grzecznie :
        -przykro mi , ale niestety nie.
        a on na to :
        -trudno.
        siedzieliśmy tak chwilę w ciszy( j z wielkim zniecierpliwieniem spoglądałam za
        zegarek w telefonie) za chwilę ten pan znowu zadaje mi pytanie:
        - a co robisz na przystanku sama o tej porze?
        przemilczałam..kolejne pytanie..
        - odprowadzić Cię gdzieś ?? może Ci się coś niemiłego stać w tak ponurym miejscu
        w środku nocy...
        odparłam..
        - nie. dziękuję. poradzę sobie. za chwilę ma tramwaj...(i tu już zaczęłam się
        bać...)
        po chwili zaczął mi zadawać dziwne pytania...typu:
        -uczysz się ?
        -w jakiej szkole?
        -gdzie byłaś?
        -gdzie mieszkasz?
        -gdzie masz rodziców?
        -a nie powinnaś być teraz w domu?
        itp.
        na pierwsze odpowiedziałam krótko
        -tak
        za to resztę przemilczałam...
        tramwaj się spóźniał.
        stwierdził że jestem bardzo nieśmiała.. odpowiedziałam że go nie znam.i że niech
        nie oczekuje ode mnie ze nie wiadomo jak się przed nim otworzę ( i tu już nie
        byłam taka miła)
        przeprosił. po chwili poprosił żebym mu powiedziała jak mam na imię.
        przemilczałam. powiedział ze jak mu powiem jak mam na imię to mi coś fajnego
        pokarze( a wierzcie mi wcale nie chciałam wiedzieć co to). jakoś mnie to wcale
        nie zmobilizowało żeby o sobie opowiadać. widząc że nie mam zamiaru mu się
        zwierzać , powiedział:
        - to choć tam za przystanek ... pokarze Ci coś fajnego.
        odpowiedziałam stanowczo:
        -nie!
        facet wstał i pociągną mnie za rękaw. ponownie powiedziałam ze nie chce nigdzie
        z nim iść. ciągną mnie dalej. tym razem wręcz wykrzyczałam że nigdzie z nim nie
        idę. pociągnął mnie jeszcze mocniej i powiedział żebym lepiej siedziała cicho.(
        wtedy byłam bliska rozpaczy..) kiedy on odwrócił na chwilę głowę wyszarpałam się
        i pobiegłam w stronę klubu w którym wcześniej odbywał się koncert. tam
        spotkałam menadżera grupy. poprosiłam go żeby mnie zawiózł do domu. widział ze
        jestem roztrzęsiona . dotarłam do domu ok godziny 12 w nocy...

        to było chyba najgorsze...na szczęście wszystko dobrze się skończyłowink
    • nearlaify Re: Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 16.06.10, 13:59
      Kiedyś byłam z 2 lata starszą koleżanką na spacerze. Zbliżała się 21, a nas
      bolały już nogi, więc zamierzałyśmy wrócić do swoich domów. Nie wiem co nas
      naszło, ale w pewnym momencie zaczęłyśmy opowiadać sobie straszne historie. I
      pożałowałyśmy... Czas szybko płynął, a my nie zauważyłyśmy, że zgasły lampy
      uliczne. Uznałyśmy, że najsprawiedliwiej będzie jeśli rozstaniemy się w połowie
      drogi. Rany, to było coś okropnego. Ciemno, w tle wył pies, cisza. Scena jak z
      horroru. Nie pamiętam czy kiedykolwiek biegłam tak szybko do domu. C:
      • drakangel Re: Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 16.06.10, 14:17
        to bylo jakis czasz temu...
        ja z kolezanką bylysmy wieczorem na spacerze <jak zawsze>
        idziemy ja ogladam sie do tylu tak jakas babka z wozkiem jedzie daleko od nas i
        tak patrze jedzie jakis mezczyzna na rowerze
        nie trzeba bylo sie wysilac zeby zauwazyc ze jest pijany.
        i sie kolo nas zatrzymuje to ja do kol. "ej moze zawrocimy?"
        a ona "jo bo co ci sie stanie?"
        i on zaczyna do nas belkotac:
        -podwiesc was dzieczyny? <był na rowerze!>
        my: - nie nie trzeby wyszlysmy na spacer tylko...
        - ale moze jednak? < i sie na nas gapi jak osiol>
        - niee...
        cofamy sie kilka krokow i w nogi!!


        *sory za jakiekolwiek bledy
        • denever Re: Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 16.06.10, 14:55
          łaa. nie mam takich sytuacji. chyba jak zwiałam podczas wycieczki szkolnej z
          kumpelą przez balkon. cykałam się nauczycielki, bo powiedziała, że jak coś
          przeskrobiemy to dzwoni po rodziców. tym bardziej, że w naszym pokoju ,,
          śmierdziało papierosami ''. phi... koszmar, co? xd
          fajnie się czyta Wasze wypowiedzi. <3
          :]
    • akira Re: Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 16.06.10, 15:03
      Naprawdę straszna sytuacja! Daj spokój, przecież to zupełnie normalne. Nawet nie powiem ile razy do mnie podchodzili nieznaniu kolesie... Nawet dresiarze! Niektórzy kompletnie wstawieni. I jakoś dogadałam się z każdym, jeden jest nawet niezłym kumplem.

      Sama nie wiem, kiedy naprawdę się bałam. Na razie nic nie przychodzi mi do głowy. Wszystko przyjmuje z dziwną obojętnością.
      • lolisia_xdd Re: Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 17.06.10, 20:35
        moje sytuacje w których się bałam chowają się przy waszych! nearlaify - matko!
        nie wiem co bym zrobiła na twoim miejscu.
    • momo. Re: Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 18.06.10, 15:48
      W 6 klasie wpadłam do rzeki i nie bałabym się tak bardzo gdyby nie fakt, że nie umiem
      pływać. Ale jakoś się wydostałam i żyję.
      • cold69 Re: Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 18.06.10, 16:29
        stałam na przystanku, w lesie, w koło mgła, a tu nagle jakiś koleś rzucił mi się
        i przystawił mi nóż do gardła x.x zaczęłam krzyczeć, a tu jak gdyby nigdy nic
        pojawia się mój kolega i mówi do gościa "weź, puść ją" T_T okazało się, że to
        był jeden wielki żart... ;/

        druga sytuacja, szłam ze znajomymi lasem, w środku nocy. tak sobie na spacer
        poszliśmy. no i ja i moja koleżanka zrobiłyśmy sobie zawody "kto głośniej
        krzyknie" . no i tam zaczęłyśmy piszczeć na cały las. po chwili zobaczyłyśmy, że
        coś czarnego szeleści w krzakach, i idzie w naszą stronę. to nie był żaden dzik,
        czy lis, bo wtedy by raczej biegł za nami, jak uciekaliśmy.. x.x

        mama wysłala mnie i moją siostrę do kościoła, bo stwierdziła, że jesteśmy złe i
        to nam dobrze zrobi. to my wzięłyśmy kasę, koleżanki, i poszłyśmy do jakiegoś
        domu w którym nikt nie mieszka... Piłyśmy tam piwo, wino, cole, jadłyśmy
        chipsy... dom miał trzy piętra, my siedziałyśmy na pierwszym piętrze. najpierw
        oczywiście zwiedziłyśmy cały dom, oglądałyśmy wszystkie pokoje itp. w tym domu
        NIKOGO nie było. siedziałyśmy więc na tym pierwszym piętrze, nagle usłyszałyśmy,
        że coś spada/toczy się/cokolwiek innego ze schodów. Szybko uciekłyśmy stamtąd...

        Ja jedyna miałam odwagę iść tam jeszcze raz. x3 poszłam tam po roku (?). wydaje
        mi się, że w tym domu był wcześniej jakiś przeciąg, czy coś. dlatego coś
        spadało, czy tam toczyło się ze schodów.
        ale wtedy nieźle się bałyśmy...
    • pauliska1212 Re: Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 18.06.10, 16:33
      moim zdaniem sytuacja która się tobie przydarzyła jest codziennością, wcale nie
      jest taka straszna . ; x
      • zuza_12_ . 18.06.10, 17:05
        może to nie było takie straszne ,ale w gruncie rzeczy to mogłam się zabić indifferent
        no więc tak:
        Pewnego słonecznego dnia w niedzielę postanowiłam jak zwykle przejechać się
        rowerem.
        (miałam wtedy jakieś 9 lat) No i tak sobie pomyślałam o takiej wielkiej górce
        wdrapałam się na nią z rowerem i już miałam zjeżdżać pomyślałam sobie ,że
        jakby co to to zahamuję nogami (ten rower nie miał hamulców ).No i jadę na
        początku spoko nie rozpędzam się za bardzo ciągle hamuje nogami potem uznałam
        ,że te moje hamowanie jest nie potrzebne .Niestety myliłam się rozpędziłam się
        i nie miałam jak zahamować ...a zbliżał się koniec górki i to mniej więcej
        wyglądało tak przede mną bez z prawej las z lewej kamienica no i droga między
        bzem a kamienicą no zakręt.No i szybka decyzja wiedziałam ,że nie wyrobię na
        zakręcie postanowiłam jak najszybciej skręcić w stronę kamienicy (myślałam ,że
        może wtedy się wyrobię).Szybki zakręt ja w krzakach a rower przewrócony obok
        ...no i myślę sobie git nic mi nie jest wstaję (byłam w spódnicy) patrzę na
        prawe kolano a tam pod nim rana wprawdzie nie wielka no to ookkkkeejjjjj mogło
        być gorzej ,patrzę na lewe udo poszarpane i we krwi indifferent szok no ,ale trzeba
        iść do domu (nie był za daleko) idę próbuję podjechać rowerem no ale po 1 nie
        byłam w stanie po 2 rower zepsuty no nic idę z rowerem.idę idę patrzę a tu
        moja siostra jedzie na rowerze rzuciłyśmy rowery i zaprowadziła mnie do
        domu.Wchodzę mówimy tacie szybko do szpitale potem zakładane szwy jakieś 3
        tygodnie nie chodzenia do szkoły i blizny do dziś (malutka pod kolanem i ta na
        udzie...potem dowiedziałam się ,że gdyby zębatka od rowera przecieła by udo
        wyżej to śmierć ...


        no cóż za głupotę się płaci
        • cold69 Re: . 21.06.10, 16:30
          ja też tak zrobiłam xd ale wpadłam w krzaki i nic mi się nie stało, uff. xd
          • asiek25 hmmm ......... brrr ;P 21.06.10, 18:15
            jwt. zarabiste te wasze historie ;P

            hehe ;P
            wrrr..................wtedy to sie bałam :

            -bylo po 21 pojechalysmy z kolezankami na rolkach na koniec miasta (tam mieszkaly) i tam gadalysmy i wgl. ale gdy juz byla 22 to pasowaloby wrocic... one byly praktycznie kolo swojego domu wiec luzik a ja ? musialam jechac w oich ledwo jezdzacych rolkach na koniec miasta .... jade , jestem niedaleko domu (wieksze pol drogi) a tu nagle..... Wsciekle bydle ! =PIES .... bo przystanelam bo bylam zmeczona a on leci caly ośliniony i szcekający na mnie.... ja Krzycze jak glupia (=w miescie to bylo ale pusto bylo wtedy) ... a on skacze po mnie , nie ugryzl bo mialam wysokie te rolkii i naszczescie mialam butelke 2 litrową (dużą) i zaczelam go bić xD waliłam w niego ze sie przestraszyl i uciekł - a w miedzy czasie uciekałam jak głupia i go uderzałam ;P ......... należalo sie !!! ......... BYDLE.....
            • kitek14 Re: hmmm ......... brrr ;P 21.06.10, 21:42
              hehe...to ja co przeżyłam:
              1.W tamtym roku nad morzem dałam ciała wink Pływałam sobie na materacyku, i jak
              gdyby nic dryfuję sobie spokojnie po wodzie, fala mnie tak uniosła daleko że Bogu dzieki że
              tata mnie zauważył!!!


              2.Szłam do sklepu i jakiś zul się do mnnie przywalił, pyta się: ''Gdzie to taka ładna
              dziewczynka idzie'' a ja mu na to ''a do sklepu'' i pszyśpieszenie kroku xD


              3.Raz szłam do kiosku i jakiś psiak się d omnie przywalił, zaczął się ujadać i skakać koło
              mnie, przykurzyłam mu z buta (droga niepoasfaltowana jest) i się odwalił wink


              4.Gdy usłyszałam pierwszy raz o ''czarnej wołdze'' to przez tydzień się bałam iść do
              szkołypiwo
    • kcjonasbrothers Re: Sytuacje w których bałyście się najbardziej . 21.06.10, 21:50
      jak weszłm na terem przywatny i policja mnie złapała i jak wiechałm rowerem na radiowuz
Pełna wersja