heartly88
15.06.10, 17:22
To moje opowiadanie i na początek piszę, że nie ma w nim wampirów. Jeśli wam się nudzi
to przeczytajcie i oceńcie, złe komentarze nie zrobią mi przykrośći, prosze więc o
szczerość.
„To będzie długie lato” – pomyślałam, kiedy dyrektor obwieścił rozpoczęcie wakacji. Dwu
miesięczny odpoczynek zapowiadał się szalenie nudno i nużąco, gdyż nie mogę wyjechać
nigdzie z rodziną.
Po oficjalnym zakończeniu roku szkolnego wróciłam do domu myśląc o czekającej na
mnie, ciekawej książce wakacyjnej. Usiadłam wygodnie na kanapie i otworzyłam powieść.
Nie dane mi było jednak przeczytać nawet jednego akapitu, ponieważ zadzwonił telefon.
Zerwałam się, by zdążyć odebrać.
- Halo – powiedziałam melancholijnie do słuchawki.
- Wiola? Cześć to ja – w słuchawce usłyszałam głos mojej, wyjątkowo podekscytowanej
dzisiaj, przyjaciółki, Uli.
- O, cześć – przywitałam się gorzko.
- Nawet nie wiesz jakie wieści chce ci przekazać! Dostałam bilety do Paryża. Jedziemy do
Francji.
Zaniemówiłam. Równie dobrze Ula mogła mi powiedzieć, że wyrosły jej skrzydła i już
nauczyła się latać.
- Ale jak to? Kto ci je dał? – Moje podekscytowanie rosło z sekundy na sekundę, mimo to
w niby spokojnym milczeniu czekałam na odpowiedź.
- Rodzice zrobili mi niespodziankę, za świadectwo z paskiem! Za trzy dni wyjeżdżamy…
Wszystko później potoczyło się bardzo szybko. Nie pamiętam nawet kiedy byłam
spakowana, kiedy wydukałam pożegnanie do mamy, kiedy znalazłam się w samolocie i
kiedy z niego wysiadłam.
Nagle znalazłam się w samym sercu Paryża, patrzyłam na wieżę Eiffla i czułam się bardzo
szczęśliwa.
Stolica Francji bardzo mi się podobała, tak samo hotel w którym miałyśmy przebywać
przez tydzień. „Wiem to mało” – powiedziała Ulka – „ale Paryż dostarczy nam wrażeń na
całe wakacje”.
I oczywiście miała rację. Byłyśmy zachwycone wszystkim co nas otaczało.
Pierwsze trzy dni spędziłyśmy na zwiedzaniu ciekawych miejsc w mieście, wszystkich
muzeum, kościołów, kamienic. Resztę czasu spędziłyśmy na zajęciach bardziej
rozrywkowych. Byłyśmy w wielu sklepach, kafejkach, galeriach sztuki. Rozglądaliśmy się
też za przystojnymi Francuzami. Udało nam się nawet, z małą pomocą słownika,
porozmawiać z bardzo ciekawymi chłopcami. Po obietnicy, że będziemy utrzymywały z
nimi korespondencję po naszym powrocie, rozstaliśmy się w sercu Paryża.
Ostatniego dnia naszego szalonego pobytu we Francji ponownie weszłyśmy na wieżę Eiffla
i jeszcze raz nasyciłyśmy oczy przepiękną panoramą miasta.
Na wieży czekała na nas niespodzianka. Spotkaliśmy naszych rodziców. Oznajmili nam, że
razem wrócimy do domu, tak jak zapowiadali, już jutro.
To był naprawdę szalony tydzień i mimo, że musiałyśmy pożegnać się z Paryżem tak
szybko, jak się z nim przywitałyśmy, byłyśmy bardzo szczęśliwe. Przez całą resztę wakacji
wesoło rozprawiałyśmy o naszym pobycie we Francji i pisałyśmy listy do naszych
francuskich kolegów.
Wiedziałam, miałam przeczucie, że jakaś część mnie pozostała w Paryżu. I w momencie
kiedy zdałam sobie z tego sprawę, postanowiłam, że za wszelką cenę muszę powrócić tam
za rok…


