Ważne wszelkie opinie!

21.06.10, 14:01
Wiem, że jest taki wątek jak Kącik pisarski, który z resztą sama założyłam i nadal
zachęcam, żeby z niego korzystać, ale za względu na to, że pilnie potrzebuje porad, a owy
kącik przestał raczej funkconować, postanowiłam założyć nowy wątek, w którym proszę
o wszelkie rady i opinie związane z fragmentem pierwszego rozdziału mojej nowej książki.



"Rejs"
-Elizo, podejdź proszę!
Od barierki statku oderwała się młoda dziewczyna. Lekko, niczym sarna podbiegła do
dwóch pań, stojących przy drzwiach, prowadzących do wnętrza „Kremowej perły”. Młoda
dama delikatnie dygnęła, przyozdabiając swoją twarz jednym ze swoich uroczych
uśmiechów. Kobieta w siwych włosach zmarszczyła nos z niesmakiem.
-To ta, o której mówią, że swoją urodą przyćmiła wszystkie dziewczęta ze statku? –
spytała, zerkając to na Elizę, to na jej matkę – Susanne.
-Nie wiem co mówią, droga koleżanko, ale chciałam Ci przedstawić moją ukochaną córkę. I
oto ona.
-Phi! Na moje jest strasznie nieokrzesana! – stwierdziła starsza pani. – No, młoda damo,
czy może przynajmniej potrafisz coś robić?
-O tak! Eliza wspaniale gra na pianinie – wyręczyła córkę Susanne.
-Doprawdy? To może zagra nam dziś do kotleta?
-Zagra z wielką przyjemnością.
Kobieta pochyliła swoją siwą głowę i odeszła.
-Mamo, wiesz dobrze, że nie lubię grać! Dlaczego to powiedziałaś? – spytała oburzona Eliza.
-Żeby utrzeć tej starej jędzy nosa. Wiedz, że Betrha uważa się za wielką damę i dziedziczkę,
choć jej maniery są godne pożałowania, a fortuna, nawet w małym stopniu, nie
dorównuje naszej. Zazdrości, dlatego tak niemiło cię potraktowała. Byłaby mi obojętna,
gdyby nie to, że jej zdanie, jakimś dziwnym trafem liczy się w naszym światku, słynącym z
luksusu i plotek... Nie pozwolę, żeby bezpodstawnie wygadywała o tobie bzdury. Dlatego
właśnie zagrasz dziś do kotleta – aby pokazać, na co cię stać. To tylko dwa, czy trzy
utwory, na więcej nie pozwala ci twoje pochodzenie. Nie powinnaś być kojarzona z kimś,
przygrywającym do kotleta, ale z bardzo utalentowaną, młodą damą. Rozumiesz, Elizo?
-Tak... Przeżyję te dwa utwory.
-Moja córeczka – zaszczebiotała Susanne, głaszcząc córkę po policzku.
Eliza posłusznie skłoniła się przed matką, po czym ponownie podeszła do barierki. Jej
wzrok sięgał daleko, aż za szafirową taflę morza aż za horyzont... Uwielbiała ten morski
widok już od dziecka. Niektórzy mówili, że od zbyt częstego przyglądania się morzu, oczy
Elizy stały się jego częścią. Bywały szafirowe, szarawe, a jeszcze inni twierdzili, że dopatrują
się w nich, czegoś podobnego lekkich fal. Eliza nie wierzyła w te opowieści. Twierdziła, że jej
oczy są po prostu niebieskie i to od światła zależy, jaki odcień przybierają. Wszyscy
serdecznie się wtedy śmiali, powtarzając, że oto jest okaz prawdziwie skromnej, rzeczowej i
zarazem uroczej dziewczyny. Powiadano też, że nie jednemu zawróciłaby w głowie. I te
plotki dochodziły do uszu Elizy, jednak słuchała ich z przymrużeniem oka. Zapewne
dlatego, że w jej sercu wciąż mieszkał chłopak z dawnych lat.
Eliza odwróciła się nagle, rozglądając się wokół. Kiedy stwierdziła, że jest sama,
ponownie spojrzała na morze i opierając się łokciami o barierkę, zaczęła cicho śpiewać.

W toni morskich fal,
Utopiłam...
Wszystkie moje łzy,
Cały smutny świat...
Kto pomyślałby,
Że... niedawno tak,
Niedostępny był,
Dla mnie taki raj.
Teraz życie me,
Przepełnia radość... tak,
Ale dziwne sny
Nie pozwalają spać!
O co martwię się?
Przecież wszystko mam.
Ale jednak, coś...
Gnębi mnie od lat!
Czego szukam wciąż?
Czego wciąż mi brak?
Ach, odpowiedz mi,
Szumie morskich fal...

-Ty hultaju, marsz do kuchni, tam jest twoje miejsce! – krzyknął pewien mężczyzna.
Eliza dobrze go usłyszała, ale nic nie zobaczyła. W oddali tylko słychać było narzekania
tego samego głosu, który z resztą w każdej sekundzie stopniowo się oddalał. Eliza zdała
sobie sprawę z tego, że ktoś ją przed chwilą obserwował, ale biorąc pod uwagę, że osoba
ta prawdopodobnie była zwykłym kuchcikiem, nie przejęła się zbytnio zaistniałą sytuacją.
Zawsze było tak, że służba starała się zasmakować nieco luksusowego życia, które było
tak blisko i jednocześnie tak daleko.
Elizie szkoda było tych biedaków, gdyż wiedziała, że gdyby los się do niej nie
uśmiechną, należała by teraz do ich nieszczęsnego świata. Szybko jednak odtrąciła os
siebie te myśli, ponieważ zbliżała się pora jej występu.
Weszła do swojego pokoju, w którym czekała już służąca z naszykowaną suknią. Eliza
dotknęła materiału owej kreacji, spojrzała na ozdabiające ją błyskotki i stwierdziła,
splatając ręce:
-Beznadziejna.
Służąca przez chwilę nie wiedziała co powiedzieć. Uchyliła tylko usta ze zdziwienia, a jej
oczy przybrały wielkość pięciozłotówek.
-Ależ panienko – wykrztusiła wreszcie – przecież sama panienka wybierała...
-Wtedy jeszcze nie miałam grać do kotleta, Melanio.
-A co to za różnica?
-Droga Melanio... Nawet, gdybym ci powiedziała, nie zrozumiałabyś.
-No cóż... To co ubieramy?
-Niech będzie ta oliwkowa, od Cherry.
Eliza przekręciła oczami na widok zagubionej w jej garderobie Melanii. Podeszła bliżej i
bezczelnie trzasnęła drzwiami od szafy przed służką, przez co ta podskoczyła
przestraszona.
-Zostaw to już – mruknęła zniecierpliwiona Eliza – i wyjdź.
-A kto pomoże panience przy zapinaniu sukni?
Młoda dama ciężko westchnęła i powiedziała, że z pewnością do sobie radę. Faktycznie,
sukienka wymagała jedynie bezbłędnej figury. Była bez ramion i należało ją na siebie
wciągnąć. Od linii kolan, aż po biust ciasno przylegała do ciała, natomiast jej dolna część aż
do ziemi była rozkloszowana, ale wycięta tak, że przy chodzie odsłaniała stopy. Dzięki
temu, że suknia posypana była obsypana błyszczącym brokatem, Eliza przypominała
niezwykle drogocenną syrenę. Dekold i uszy ozdobiła brylantami, a włosy spięła w bardzo
dojrzały, elegancki kok. Całości dopełniły białe rękawiczki, sięgające poza łokieć oraz
błyszczące szpilki. Do makijażu posłużyła jej jedynie jaskrawo czerwona szminka i czarny
tusz do rzęs.
-Elizo, wyglądasz wspaniale! – krzyknęła Susanne od progu, wyraźnie zachwycona.
-Dziękuję mamo. Starałam się.
-Jak dojrzale...
-Mam 19 lat, taki styl do mnie pasuje.
-Masz rację kochanie. Pięknie wyglądasz i tylko to się liczy – stwierdziła radośnie, po czym
spytała – Co zamierzasz zagrać?
-Hm... Jeszcze o tym nie myślałam.
-Elizo!
-Przepraszam. Zaraz coś wymyślę... Co powiesz na „Anioła”?
Nagle oczy Susanne przybrały dziwny wyraz... Można było dopatrzeć się w nich elementy
niedowierzania, zaskoczenia i nostalgii. Wolnym krokiem podeszła do sofy i usiadła na niej.
-Mamo? Mamo... czy coś się stało? – Spytała niepewnie Eliza.
-To niezwykle długi utwór..
-Ja tam nie mam nic przeciwko. Zamiast dwóch krótkich, zagram jeden długi.
-Wiesz czyj to utwór?
-Oczywiście. Elizabeth Dupon (czyt. Dipą).
-Tak. Moja babcia.... Była doskonałą pianistką i niesamowitym człowiekiem.
-Ale to ty pierwsza zagrałaś mi „Anioła”. Od tamtej pory...
-Wiem – przerwała jej matka. – Zagraj ten utwór, Ale pamiętaj, żeby okazał się magiczny,
musisz włożyć w niego całe swoje serce i duszę.
-Rozumiem mamo.
-To dobrze, westchnęła Susanne unosząc się z sofy. – A teraz już czas na nas. Gotowa na
występ?
-Nie zawiodę cię mamo – zapewniła Eliza z błyskiem w oczach.


W komentarzu poniżej zamieszczę dalszą częśc tego fragmentu, bo miejsca mi nie
starczyło.
    • trzpiotka Re: Ważne wszelkie opinie! 21.06.10, 14:04
      Kiedy weszły do eleganckiej sali, nie dało się ukryć, że oczy zgromadzonych zwrócone
      były w stronę pięknej syreny, płynącej po połyskującym parkiecie. Eliza czuła na sobie
      spojrzenia zauroczonych mężczyzn i zawistnych kobiet. Lubiła, gdy cała uwaga skupiała
      się na niej, jednak myśl, że zaraz miała wystąpić, nie przysparzała jej radości. Byłaby dużo
      szczęśliwsza, gdyby mogła stanąć przy pianinie i śpiewać do przygrywanej melodii. Jednak
      jej matka twierdziła, że publicznie śpiewający ludzie robią z siebie pośmiewisko. Uwielbiała
      jedynie operę, która jej zdaniem, była przede wszystkim sztuką i ambrozją dla duszy. Eliza
      miała inne zdanie na ten temat. Nudziła ją opera, tak monotonna jak jej dotychczasowe
      życie.
      -Drodzy państwo, pozwolę sobie przedstawić Elizę Dupon – córkę madame Susanne
      Dupon, która uczyni nam ten zaszczyt i zagra nam utwór swojej prababci, niesamowitej,
      światowej pianistki – Elizabeth Dupon. Wysłuchajmy teraz „Anioła” w wykoneniu
      prawnuczki naszej świętej pamięci diwy.
      Zapadło milczenie. Eliza wolnym krokiem, z uniesioną głową, prosta jak struna, podeszła
      do pianina. Na chwilę spuściła spojrzenie, gdyż poczuła coś dziwnego. To uczucie objęło
      dreszczykiem całe jej ciało i poruszyło serce, które nagle zaczęło walić jak młotem. Nie
      wiedziała, jak nazwać zjawisko, które tak nią wstrząsnęło. Gdy popatrzyła na publiczność,
      ujrzała zniecierpliwione, znudzone i usatysfakcjonowane twarze. Miała jednak wrażenie, że
      czuje na sobie wzrok tylko jednej osoby.


      I co sądzicie? Tylko szczerze, proszę, nawet, gdybyście miały zbesztać mnie od góry do
      dołu wink
    • light Re: Ważne wszelkie opinie! 21.06.10, 14:10
      Nic nadzwyczajnego, nawet oklepane. Osobiście nie lubię romantycznych opowiadań,
      może dlatego. Po prostu nudne i tyle.
      • elf97 Re: Ważne wszelkie opinie! 21.06.10, 14:15
        mi tam się bardzo podoba
        • trzpiotka Re: Ważne wszelkie opinie! 21.06.10, 14:18
          Dziękuję smile
      • trzpiotka To nie będzie romansidło 21.06.10, 14:15
        Raczej przygodówka z elementami miłości, która moim zdaniem powinna być wplątana w
        każdą opowieść wink
        • light Re: To nie będzie romansidło 21.06.10, 14:19
          No dobra, dużo tutaj takiego... takiego czegoś słodkiego, co każe mi nazwać to
          romansem. Takie było moje pierwsze wrażenie.
          • elf97 Re: To nie będzie romansidło 21.06.10, 14:24
            jak napisałam mi się podoba .bo za takimi romasidłami nie przepadam .
            a jak narazie to takie nie jest ; )
            napiszesz dalej ?
          • anieq Re: To nie będzie romansidło 21.06.10, 15:15
            Kompletnie się zgadzam. Po pierwszych dwóch linijkach, stwierdziłam, że za
            słodko. reszty mi się nie chciało, więc nie wiem.suspicious
        • sel_dem Re: Ciekawe . 21.06.10, 14:23
          Podoba mi się , tyko ja bym dodała do tego jakąś przygodę , nie wiem przykuło mi
          uwagę o tej syrenie i oceanie może pociągnij coś z tym ?

          Będziesz to dodawać tutaj ? bo ja z chęcią to bym poczytała , kiedy dasz
          następną cześć ?
          • trzpiotka Re: Ciekawe . 21.06.10, 14:28
            Jestem w trakcie pisania, jak narazie mam pierwszy rozdział i kawałek drugiego. Kiedy
            napiszę więcej i jeśli paru osobom jeszcze się spodoba, to może założę bloga.

            PS Przygoda z pewnością będzie wink
    • emily. A mi się podoba. 21.06.10, 14:23
      Początek, choć być może niezbyt interesujący, przypadł mi do gustu. Bardzo chciałabym przeczytać dalszą część i dowiedzieć się, kiedy zacznie się ta część "przygodowa" ^^
      Więc pisz, pisz i wklejaj więcej kiss
      • trzpiotka Re: A mi się podoba. 21.06.10, 14:41
        Cała przygoda rozpocznie się dopiero w czwartym rozdziale. I wyjawię, że będzie to
        spowodowane nagłym sztormem. Może teraz to się nie wydaje za ciekawe, ale planuję
        napisać coś naprawdę wciągającego. I dlatego ważne są dla mnie opinie, bo żeby coś było
        ciekawe musi być napiasne przedewszystkim dobrze, dlatego wręcz proszę o wytknięcie mi
        wszystkich błędów XD
    • weleka Re: Ważne wszelkie opinie! 21.06.10, 14:37
      Właściwie całkiem mi się podobało ale! "Młoda dama" nie brzmi zbyt zachęcająco
      szczególnie jeśli dwie linijki dalej ktoś mówi na bohaterką "młoda damo' w negatywym
      znaczeniu" (chodzi mi o sam początek w rozmowie z Betrhą). Kolejną sprawą jest
      zwrot "do kotleta". Jest to dość... (powiedzmy) luzackie określenie i nie bardzo pasuje żeby
      jakies wielkie damu go używały. Lepiej brzmi "podczas kolacji"albo coś w ty stylu. No i
      ostatnia rzecz to jest pewna rozbieżnośc faktów (chyba że tak miło być, czego nie
      wykluczam): Czy ta dziewczyna nie miała ojca? i czy jej matka też nie miała ojca? bo jeśli
      nie to w dwuch pokoleniach nazwisko powinno się już zmienić. szczególnie jeśli est to rodzia
      matki. Ty pewnie też nie masz na nazwisko tak jak babcia twojej mamysmile Ale oprócz tego
      wszystko jest supersmile
      • trzpiotka Re: Ważne wszelkie opinie! 21.06.10, 14:51
        Dzięki, poprawię błędy.

        Co do nazwiska... Miałam to wyjawić dopiero w dalszej części, ale żeby wszystko było
        jasne napiszę to teraz. Eliza jest dzieckiem adoptowanym, dlatego w pewnym momencie
        powiedziane jest, że współczuła tym biedakom, bo gdyby los się go niej nie uśmiechną, to
        należałaby do ich świata. Co do Susanne, to wymyśliłam sobie, że ma nazwisko po
        ojcu,który był synem jej babci, która z kolei miała matkę, która zachowała swoje nazwisko
        ze względu na to, że była gwiazdą i po prostu ludzie znali ją jako Elizabeth Dupon, a w tym
        wypadku zmiana nazwiska byłaby dla niej niekorzystna wink Wiem, że zawiłe XD Ale wszystko
        mam dokładnie przemyślane i wszystko ma swój sens.

        I jeszcze raz dzięki za świetne rady.
        • weleka Re: Ważne wszelkie opinie! 21.06.10, 14:56
          I wszystko jasnesmile
    • yzz. Szczegółowo - here you are 21.06.10, 14:49
      To zaczynam wywód...

      1/
      "Lekko, niczym sarna(...)" - niezbyt szczęśliwe porównanie. Może lepiej
      nie porównywać bohaterek, szczególnie skoro Eliza jest taką damą to zwierząt
      leśnych.
      "Kobieta w siwych włosach(...)" - już Ci chyba kiedyś o tym pisałam. To
      jest nie poprawnie językowo. Nie można powiedzieć, że ktoś był we włosach
      określonego koloru.
      "To może zagra nam dziś do kotleta?" - myślę, że to trochę nieodpowiednie
      wyrażenie. Biorąc pod uwagę w jaki sposób opisujesz główną bohaterkę i czas akcji.
      "Żeby utrzeć tej starej jędzy nosa" - skoro matka Elizy jest "damą" to
      nie powinna się tak odnosić, nawet jeśli za kimś nie przepada.
      "(...)sercu wciąż mieszkał chłopak(...)" - pozostawię ten kawałek bez
      komentarza...
      "(...)odwróciła się nagle, rozglądając się wokół(...)" - powtórzyłaś
      wyraz "się", a tego powinno się unikać.
      "Beznadziejna" - zastąp to słowo czymś w rodzaju "Nie podoba mi się",
      "Nie ma mowy żebym to włożyła". Słowami, które nie ma nic wspólnego ze
      słownictwem potocznym.
      "(...)przybrały wielkość pięciozłotówek" - opisujesz odległe czasy, w
      których raczej nie było pięciozłotówek. Zresztą oczy nie mogły "przybrać"
      wielkości.
      "To co ubieramy?" - niepoprawnie. Teraz może i tak się mówi, ale w każdym
      razie nie powinno.
      "(...)czarny tusz do rzęs." - to jest temat do dyskusji, bo ciekawa
      jestem czy wtedy były tusze do rzęs... Ale możliwe, że były.
      "(...)w stronę pięknej syreny, płynącej po połyskującym parkiecie" -
      wybacz, ale czytając ten kawałek zaczęłam się śmiać. Syreny? Nie porównuj Elizy
      ani do zwierząt, ani do postaci mitycznych - tak będzie lepiej dla wszystkich.

      2/
      Patrząc po imionach i nazwiskach, stwierdzam, że bohaterowie nie pochodzą z
      Polski, a w jednej linijce napisałaś coś o pięciozłotówkach, więc widzę tu pewne
      sprzeczności. No i tekst piosenki powinien być napisany w ojczystym języku, a
      nie spolszczony, bo z tego co przeczytałam Elizabeth raczej nie była Polką.

      3/
      Poza tym błędy językowe, ortograficzne i stylistyczne - ćwicz dużo, bo trzeba je
      poprawiać. No i jeszcze literówki! Przeczytaj kilka razy swój tekst zanim go
      opublikujesz.

      No i tyle. Mam nadzieję, że chociaż trochę pomogłam.
      • trzpiotka Re: Szczegółowo - here you are 21.06.10, 14:56
        Część Twoich rad jest cennych, inne zbagatelizuję, bo.. nie są trafne. Przynajmniej tak
        myślę. Na przykład porównywanie do zwierząt jest dozwolene, inaczej nie byłoby takiego
        środka stylistycznego jak porównanie.

        Ale w większości masz rację. Dzięki. Wiem, że muszę ćwiczyć wink

        • weleka Re: Szczegółowo - here you are 21.06.10, 15:08
          myślę że lekko jak sarna nie jest najwłaścisze. Ostatecznie mogłoby zostać ale lepiej
          byłoby gdybyś znalazła jakieś inne porównaniesmile
    • antay Re: Ważne wszelkie opinie! 21.06.10, 15:17
      Ładnie ; ) Widać, że masz talent. Mi się podoba.
    • sophie_annabet no to jedziemy. 21.06.10, 15:26
      Lekko, niczym sarna podbiegła do dwóch pań, stojących przy drzwiach,
      prowadzących do wnętrza „Kremowej perły”.
      - przecinek przed 'pobiegła', bo
      'niczym sarna' to wtrącenie. Zamiast 'prowadzących' napisałabym: "które
      prowadziły", czytałoby się płynniej. Przecinek przed "stojących" zbędny.
      Lekko, niczym sarna, podbiegła do dwóch pań stojących przy drzwiach, które
      prowadziły do wnętrza "Kremowej perły".

      przyozdabiając swoją twarz jednym ze swoich uroczych uśmiechów. - tak,
      warto też wspomnieć, że przybiegła na swoich nogach. 'swoją' zupełnie
      zbędne.
      Nie wiem co mówią, droga koleżanko, ale chciałam Ci przedstawić moją ukochaną
      córkę
      - to nie jest list, więc "Ci" piszemy z małej litery.
      że jej zdanie, jakimś dziwnym trafem liczy się w naszym światku -
      przecinek przed 'jakimś' zbędny.
      kojarzona z kimś, przygrywającym do kotlet - jak wyżej. bez przecinka.
      Jej wzrok sięgał daleko,aż za szafirową taflę morza aż za horyzont. -
      hehehe, utalentowana ta Eliza, nie powiem, że nie. widzieć, co jest za
      horyzontem? kurdę, wzrok to ona ma lepszy, niż elfy z Władcy Pierścieni. błąd
      logiczny. chyba, że to miała być jakaś przenośnia, ale zdanie jest źle
      sformułowane i brzmi głupio.
      Niektórzy mówili, że od zbyt częstego przyglądania się morzu, oczy Elizy
      stały się jego częścią.
      - bez przecinka przed "oczy".
      Bywały szafirowe, szarawe, a jeszcze inni twierdzili, że dopatrują się w
      nich, czegoś podobnego lekkich fal.
      - bez przecinka przed "czegoś" i chyba
      miało być "podobnego do lekkich fal". a właśnie - czegoś to dla
      czytelnika żadne wyjaśnienie. napisz łaskawie czego, bo ja nie mam pojęcia, co
      to było.
      -Niech będzie ta oliwkowa, od Cherry. - bez przecinka.
      Dekold - dekolt.
      jaskrawo czerwona - jaskrawoczerwona.
      że suknia posypana była obsypana - albo posypana, albo obsypana.
      -Masz rację kochanie. Pięknie wyglądasz i tylko to się liczy – stwierdziła
      radośnie, po czym
      spytała – Co zamierzasz zagrać?
      - przecinek przed "kochanie". Zjadło kropkę
      po "spytała".
      -To niezwykle długi utwór.. - wielokropek składa się z trzech kropek,
      nie dwóch.
      Oczywiście. Elizabeth Dupon (czyt. Dipą) - to całe "czyt. Dipą" nie
      powinno się tu znajdować. właściwiej byłoby dać coś w typie przypisu.
      To dobrze, westchnęła Susanne unosząc się z sofy. - błąd w zapisie
      dialogu i błąd interpunkcyjny. - To dobrze - westchnęła Susanne, unosząc się
      z sofy.

      Uwielbiała jedynie operę, która jej zdaniem, była przede wszystkim sztuką i
      ambrozją dla duszy.
      - zastanawiałam się nad tym zdaniem trochę i przecinka
      przed "była" być nie powinno, chyba że dałabyś przecinek przed "jej" - wtedy
      byłoby to wtrącenie.
      która uczyni nam ten zaszczyt i zagra nam utwór swojej prababci, -
      wystąpi także przed nami i będzie nam grała. drugie "nam" zbędne. przy okazji, w
      tym dialogu śmiesznie brzmi, jak ciągle powtarzasz to ich nazwisko - Dupon.
      wykoneniu - literówka.

      yeah, przebrnęłam. nudne i monotonne, ciągnie się i ciągnie. sytuacja byłaby o
      wiele ciekawsza, gdyby pojawił się jakiś bohater z porządnym charakterem, ale
      nie, Twoje postacie są w zasadzie mdłe i beztwarzowe. Główna bohaterka wydaje mi
      się być dobrym kandydatem na Mary Sue, czyli panią idealną. właściwie, to ja nie
      wiem, jak wygląda Eliza, bo jej nie opisałaś. no, ale po co, przecież opisy
      należy ograniczyć do minimum, jak sama sądzisz. brakuje wyrazistości, brakuje
      charakteru, ot co.
      dialogi... dokonałaś czegoś niesamowitego, prawie mnie usypiając i doprowadzając
      do naprawdę dużej irytacji ich sztucznością i nieprawdziwością. okej, nie lubisz
      opisów, ograniczaj je, ale zlituj się nad biednymi dialogami! Przytoczę Ci
      pewien przykład:
      Ależ panienko – wykrztusiła wreszcie – przecież sama panienka wybierała...
      -Wtedy jeszcze nie miałam grać do kotleta, Melanio.
      -A co to za różnica?
      -Droga Melanio... Nawet, gdybym ci powiedziała, nie zrozumiałabyś.
      -No cóż... To co ubieramy?
      -Niech będzie ta oliwkowa, od Cherry.

      Zero emocji, zero życia, to jest suche i sztuczne. Mój przykład:
      - A... a-ależ panienko! - wykrztusiła wreszcie. - P-przecież sama p-panienka
      wybierała...
      - Wtedy jeszcze nie miałam występować, droga Melanio. - Eliza uśmiechnęła się
      pogardliwie.
      - A-a co to za różnica?
      - Nawet gdybym ci powiedziała, nie zrozumiałabyś - mruknęła dziewczyna z
      politowaniem, przeglądając się w lustrze.
      Służąca patrzyła na nią przez chwilę, aż w końcu westchnęła ciężko, mówiąc:
      - No cóż. To co panienka ubierze?
      - Niech będzie ta oliwkowa od Cherry.
      Dodałam jąkanie się służącej, trochę rzeczy, jakie przy tym wykonywały i
      myślę, że to od razu wygląda lepiej. Poza tym, to całe "granie do kotleta"
      brzmi... dziwnie. Można tego sformułowania użyć raz, ale jak to w kółko
      powtarzasz, to staje się nudne. Także dialogi do poprawy.
      Opisy. Zdecydowanie Twój najsłabszy punkt. Brak opisów robi swoje, szczególnie
      ubożeje na tym kreacja postaci samej Elizy i jej matki, bo jak Susanne wygląda
      nie mam zielonego pojęcia. Patrz na opis sukienki, gdzie nagromadzenie
      przymiotników jest po prostu piękne:
      Faktycznie, sukienka wymagała jedynie bezbłędnej figury. Była bez
      ramion i należało ją na siebie wciągnąć. Od linii kolan, aż po biust ciasno
      przylegała do ciała, natomiast jej dolna część aż do ziemi była
      rozkloszowana, ale wycięta tak, że przy chodzie odsłaniała stopy. Dzięki
      temu, że suknia posypana była obsypana błyszczącym brokatem, Eliza
      przypominała niezwykle drogocenną syrenę. Dekold i uszy ozdobiła
      brylantami, a włosy spięła w bardzo dojrzały, elegancki kok. Całości
      dopełniły białe rękawiczki, sięgające poza łokieć oraz błyszczące
      szpilki. Do makijażu posłużyła jej jedynie jaskrawo czerwona szminka i
      czarny tusz do rzęs.

      nie wszystko musi być jakieś. opis jest suchy i monotonny, nie potrzeba aż tak
      szczegółowo opisywać sukienek, wystarczy określić kolor i powiedzieć, że była
      elegancka, każdy to sobie wyobrazi.
      cóż, na tym chyba zakończę. postacie, dialogi i opisy do poprawy. sama fabuła
      jest nudna, brak akcji robi swoje, dodam jeszcze, że na siłę starasz się pisać
      tak, aby było przestarzale, ale Ci się nie udaje, bo czasami wtrącasz potoczne
      słówka. do poprawy. taaak, znowu się czepiam ;3
      • trzpiotka Re: no to jedziemy. 21.06.10, 17:01
        Jej wzrok sięgał daleko,aż za szafirową taflę morza aż za horyzont. -
        > hehehe, utalentowana ta Eliza, nie powiem, że nie. widzieć, co jest za
        > horyzontem? kurdę, wzrok to ona ma lepszy, niż elfy z Władcy Pierścieni. błąd
        > logiczny. chyba, że to miała być jakaś przenośnia, ale zdanie jest źle
        > sformułowane i brzmi głupio.

        Tak, to miała być przenośnia, nie wiem, czemu Ty wszytsko bierzesz na poważnie. Mi to
        zdanie się się akurat podoba, więc go nie zmienię.

        > Bywały szafirowe, szarawe, a jeszcze inni twierdzili, że dopatrują się w
        > nich, czegoś podobnego lekkich fal. - bez przecinka przed "czegoś" i chyba
        > miało być "podobnego do lekkich fal". a właśnie - czegoś to dla
        > czytelnika żadne wyjaśnienie. napisz łaskawie czego, bo ja nie mam pojęcia, co
        > to było.

        "Czegoś" zbędne wink

        To dobrze, westchnęła Susanne unosząc się z sofy. - błąd w zapisie
        > dialogu i błąd interpunkcyjny. - To dobrze - westchnęła Susanne, unosząc się
        > z sofy.

        Aż taka głupia nie jestem, żeby zwracać mi uwagę na takie "błędy". Powinnaś się
        domyśleć, że po prostu szybko pisałam, dlatego zamias myślnika dałam przecinek. To
        właśnie jest przykład zbędnego czepiania się.

        -To niezwykle długi utwór.. - wielokropek składa się z trzech kropek,
        > nie dwóch.

        To samo co wyżej.

        > która uczyni nam ten zaszczyt i zagra nam utwór swojej prababci,-
        > wystąpi także przed nami i będzie nam grała. drugie "nam" zbędne. przy okazji,
        > w
        > tym dialogu śmiesznie brzmi, jak ciągle powtarzasz to ich nazwisko - Dupon.
        > wykoneniu - literówka.

        Tutaj celowo zastosowałam powtórki, wiem, zę mogą przeszkadzać, ale przytoczyłam
        wypowiedź jednego z bohaterów. W tym przypadku powtórki są dopuszczalne.

        > - A... a-ależ panienko! - wykrztusiła wreszcie. - P-przecież sama p-panienka
        > wybierała...
        > - Wtedy jeszcze nie miałam występować, droga Melanio. - Eliza uśmiechnęła się
        > pogardliwie.
        > - A-a co to za różnica?
        > - Nawet gdybym ci powiedziała, nie zrozumiałabyś - mruknęła dziewczyna z
        > politowaniem, przeglądając się w lustrze.
        > Służąca patrzyła na nią przez chwilę, aż w końcu westchnęła ciężko, mówiąc:
        > - No cóż. To co panienka ubierze?
        > - Niech będzie ta oliwkowa od Cherry.

        Uśmiałam się XD OK, to co napisałaś jest poprawne, ale to nie mój styl. Nic niz zmieniam w
        tym dialogu.


        Dobra więcej już nie bede przytaczać Twoich wypowiedzi, bo mi się nie chcę.
        Powiem tak,1/3 twoich... rad? jest faktycznie trafna i z niej skorzystam. Dziękuję za
        wskazanie błędów interpunkcyjnych. Poważnie wink

        Pozostałe 2/3 to faktycznie czepienie się, ale rozumiem, że mnie nie lubisz i starałaś się
        wycisnąć z tego fragmentu wystkie błędy, nawet te, które powstały w wyniku źle
        położonego palca na klawiaturze.

        jest nudna, brak akcji robi swoje, dodam jeszcze, że na siłę starasz się pisać
        > tak, aby było przestarzale, ale Ci się nie udaje,bo czasami wtrącasz potoczne
        > słówka.

        Jednak zacytowałam XD Potoczne słówka wtrącam celowo. Cała opowieść będzie pisana
        takim stylem (no, przynajmniej od 1 do połowy 5 rozdziału, a potem od 8 do 11, może
        12 rozdziału)

        Tak, tak, mam już wszystko zaplanowane. Elizę będe opisywała stopniowo, jeśli chcesz,
        żebym podała wszystko od razu na tacy, to muszę się rozczarować. Zamierzam ukazywać
        jej charakter od początku do samego końca.

        Od razu wpraowadzam poprawk, thanks za szczegółową analizę. Przyznam, że nie jest
        przyjemnie wczytywać się w Twoje opinie, ale pzynajmniej wiem gdzie nie postawiłam
        przecinka XD Moja interpunkcja kuleje, to fakt.








        • mycha22 trzpiotka ;x 21.06.10, 19:00
          pozotawie twoja ostatnia wypowiedz bez komentarza ;x bo to co napisalas po
          dziewczynie , która POŚWIĘCIŁA CZAS ŻEBY SPRAWDZIĆ TWOJĄ PRACĘ PEŁNĄ BŁĘDÓW
          BYŁO ŻAŁOOSNE!scianascianasciana
          • trzpiotka Re: trzpiotka ;x 21.06.10, 19:26
            Możesz mi napisać co było żałosne?
        • sophie_annabet Re: no to jedziemy. 21.06.10, 22:03
          powiedziałaś, że możemy Cię zjechać od góry do dołu? ano powiedziałaś, więc
          teraz nie mów, że się czepiam. wystawiasz tekst do publikacji, a ja oceniam to,
          co widzę. jakbyś na egzaminie z polskiego zrobiła dwie kropki zamiast trzech w
          wielokropku i nauczyciel by Ci to zaznaczył powiedziałabyś, że się czepia? no
          proszę Cię.
          to była przenośnia, ale źle zapisana, przez co czytelnik czytając to, ma w
          głowie tylko jedną myśl: WTF?
          czegoś zbędne? nie rozumiem ;3
          błąd w zapisie dialogu... uch, lepiej powiedz, że czepiam się WSZYSTKICH rzeczy,
          wyjdzie na jedno. błąd jest tak czy siak.
          powtórzenia w dialogach dopuszczalne? jasne, tylko nie rób z czytelników
          kretynów i pisz tak, żeby się dało czytać. wiadomo, że miała grać im, nikt by
          nie ucierpiał, jakbyś to usunęła, a czytałoby się lepiej.
          ja Ci nie narzucam mojego stylu. po prostu wydaje mi się, że w tym, co ja
          napisałam, są większe emocje i nie wypada to tak sztucznie, jak u Ciebie.
          chodziło mi jedynie o to, by Twoje dialogi stały się bardziej wiarygodne i
          emocjonalne.
          powtórzę CI to po raz kolejny: dla mnie nie ma znaczenia, czyjego autorstwa jest
          ten tekst. mógłby być nawet samego szefa kotka, nie byłoby różnicy. błędy są, to
          je wypisałam.
          co do potocznych słówek. celowo, powiadasz? to ja Ci gratulację złożę. albo się
          decydujemy na jedno, albo na drugie. gdyby pan Sienkiewicz albo Tolkien byli
          niezdecydowani i przez 10 stron pisali poważnym językiem, a tu ni z gruszki ni z
          pietruszki nagle dali słowa w typie "spoko", co by ludzie pomyśleli? wiedzieć
          nawet nie chcę.
          charakter bohatera można ukazywać przez całą książkę. ale opisać go musisz na
          pierwszych stronach, żeby można było mieć jakiekolwiek pojęcie o tym, jak
          wygląda, a nie widzieć jedynie białe tło w swojej wyobraźni, dopowiadać sobie.
          to tak, jakbym wyobraziła sobie Elizę jako anorektyczną dziewczynę z włosami
          obciętymi na jeża, mimo że według Ciebie ma ona np. długie brązowe włosy. ale
          Twoja sprawa, co zrobisz z opisami, jak chcesz być mądrzejsza, to bądź. powodzenia.
      • angelina5 Re: no to jedziemy. 22.06.10, 14:58
        Wielokropek składa się z trzech kropek? Dziewczyno, nie bądźmy tacy drobiazgowi XD
        • sophie_annabet Re: no to jedziemy. 22.06.10, 21:36
          błąd to błąd, niezależnie od wielkości suspicious
    • kurczak569 TU! 21.06.10, 18:21
      wysłałabyś mi część dalszą na kurczak312@gmail.com ?
      proszę... bardzo mnie to zainteresowałocool
    • angelina5 Super 22.06.10, 15:01
      Mi się cholernie podoba, więc pisz dalej i dodawaj nowe fragmenty, alebo faktycznie tego
      bloga załóż i tym razem go nie kasuj wink

Pełna wersja