kingusska190
23.06.10, 17:48
Jedna z moich koleżanek- Julka zakochała się w jednym chłopaku z równoległej
klasy ( po wakacjach chce się przenieść do naszej klasy), więc Julka poprosiła
swoją "przyjaciółkę" o to żeby zapytała się Marcina czy mu się podoba nadal,
ale zastrzegła, żeby nie mówić że to ona zadaje pytanie. Więc Klaudia wysłała
mu sms'a, który brzmiał tak: Podoba ci się nadal Julka? Tylko nie mów jej że
ci powiedziałam że to ona. Dzisiaj, gdy Julka pojechała do domu, siedzieliśmy
koło szkoły (ja, Klaudia, Gabrysia, Marcin i jego kolega Paweł). Więc Gabi
pożyczyła od Klaudii komórkę i zobaczyła na sms'y. No i szydło wyszło z worka.
Gabi w obronie Julki i jej spraw prywatnych zaczęła krzyczeć na Klaudie.
Później zadzwoniła do Julki i jej wszystko opowiedziała.
Gdyby to było pierwsze kłamstwo, to by jakoś przeszło, ale Klaudia kłamie na
każdym kroku.
Jak myślicie, czy Gabi dobrze zrobiła krzycząc na Klaudie, a później dzwoniąc
do Julki?
Aha i jeszcze jak wracałyśmy ze szkoły to Klaudia powiedziała, że Gabi to
"kapuś".