Lina Morgana: Utracona część Lady Gagi

13.09.10, 17:36
W podobnych historiach kultura lubuje się niemal do zarania swych dziejów. Oto zdolny, ale biedny geniusz oraz mniej zdolny, ale żyjący dostatnie kolega po fachu. Pierwszy tworzy podwaliny arcydzieła, szybko odchodząc w zapomnienie, podczas gdy drugi, inspirując się jego rewolucyjną myślą, dostępuje splendoru i jeszcze większych pieniędzy. O sile tego mitu coraz częściej można przekonać się na obszarze kultury masowej. Tak jak w przypadku obecnej gwiazdy muzyki pop - Lady Gagi, która według sensacyjnych doniesień The New York Post nie do końca jest autorką swojego sukcesu.

Opublikowany 9 września artykuł, opiera się na rozmowie z Yaną Morganą, matką tragicznie zmarłej młodziutkiej piosenkarki - Liny Morgany. Lady Gaga zabrała Linie duszę, chcę, żeby została ona uwolniona - kategorycznie stwierdza zdesperowana kobieta. Ale kim była Lina Morgana?

Odpowiedź na pytanie nie jest prosta, bo internet poza pokłosiem rewelacji The New York Post jest zadziwiająco skąpy pod względem informacji o Morganie. Oficjalne witryny wokalistki ujawniają niewiele szczegółów jej krótkiej kariery. Nawet podchwytująca medialne skandale Wikipedia nic o Morganie nie wie. Bardziej podejrzliwi internauci zaczęli węszyć prowokację. Jeszcze inni zauważyli, iż ze strony Lady Gagi nie pojawił się nawet jeden komentarz na temat Liny. Przemyślny pośmiertny marketing czy zmowa milczenia kryjąca plagiat?

4 października 2008 roku, 19- letnia Morgan skoczyła z dachu hotelu na Staten Island, ponosząc śmierć na miejscu. O tym jednak świat dowiedział się właściwie dopiero teraz. Wcześniej brak było oficjalnych doniesień o samobójstwie. Ba, w internecie pojawiły się głosy, iż w rejestrach policyjnych żaden taki zgon nie został odnotowany. W każdym razie miesiąc po domniemanym samobójstwie, światło dzienne ujrzał album "Fame", firmowany przez starszą od Liny o dwa lata Lady Gagę. A właściwie Stefani Germanotta.

Płyta osiągnęła nakład 12 milionów sprzedanych egzemplarzy. W dużej mierze to zasługa przemyślanej kreacji scenicznej Germanotti, łączącej wyzywające ubiory z nie mniej skandalizującym stylem bycia. Krytycy od razu zaczęli odnosić ów image do Madonny. Być może inspiracja dotyczy zupełnie innej osoby.

W 2007 roku producent Rob Fusari miał poznać Gemanotti z Morganą. Obie dziewczyny łączył wtedy muzyczny talent, ale dzieliło doświadczenie. Gemanotti pochodziła z dobrze sytuowanej nowojorskiej rodziny, w której od dzieciństwa mogła pielęgnować swe muzyczne pasje. Morgana była córką rozwiedzionych rosyjskich imigrantów, ledwo wiążących koniec z końcem. Fusari chciał, aby obie indywidualistki stworzyły materiał w stylu "dziewczęcego Strokes".

Wtedy nie było wątpliwości, iż to obdarzona zniewalającą urodą Morgana gra w tandemie pierwsze skrzypce. Tak oczywiście uważa matka Liny, a za nią bliscy znajomi młodziutkiej wokalistki. Dowodem są choćby fotografie z tamtego okresu. Germanotti jest niczym nie wyróżniającą się brunetką. Zdjęcia Morgany to natomiast pozowane ujęcia drapieżnej osobowości, zmieniającej co chwilę kolor włosów i ubranej w prowokujące stroje (z wykorzystaniem erotycznej bielizny). Czyżby Morgana miała być w projekcie Fusariego gwiazdą, Germanotti zaś skromną asystentką?

Zdaniem matki Liny, Lady Gaga to nic innego jak kreacja niemal wampirycznie pasożytująca na osobowości jej córki. Idąc tym tropem, możliwy wydaje się scenariusz, w ramach którego Germanotti zwyczajnie wygryzła koleżankę z posady i wygrała dla siebie kontrakt płytowy. Lecz czy jest on realny?

Trudno ukryć, iż sceniczna stylizacja Gemanotti składa się z mnóstwa podpatrzonych tu i ówdzie elementów. Jeśli wokalistka ukradła coś Linie, to równie dobrze poszkodowaną powinna czuć się performerka Lady Starlight, z którą Germanotti stawiała pierwsze sceniczne kroki. Jedyne co w tej sytuacji zaskakuje, to wymowne milczenie managmentu Gagi na temat epizodu z Liną, tak przed, jak i po publikacji The New York Post.

Matka Liny wskazuje na zaskakującą przemianę Germanotti tuż po śmierci jej córki. Domaga się jednak nie pieniędzy, lecz publikacji materiału, powstałego w trakcie sesji obu wokalistek. Bardziej roszczeniowy wobec Gagi jest natomiast Fusari, który w marcu skierował osobisty pozew do sądu. Domaga się od Germanotti 30 milionów dolarów za pomoc w osiągnięciu sukcesu. O Linie nic nie wspomina. Choć to przecież on stworzył witrynę dedykowaną jej pamięci. Osobiście jestem fanką gagi ale nie wiem co o tym Myśleć?

Link do teledysku Liny www.youtube.com/watch?v=TuCFwS_n7To&feature=player_embedded
    • crezyyy Re: Lina Morgana: Utracona część Lady Gagi 13.09.10, 17:43
      przepraszam cię bardzo, ale tego nie przeczytałam z powodu WIEEELKOŚCI . iks de ; pp

      w ogóle był wcześniejszy wątek o tym i tamten czytałam, a ten jest sporo podobny
      (urywkami jakie przeczytałam) .
    • grenade Re: Lina Morgana: Utracona część Lady Gagi 01.01.11, 21:38
      Nie przeczytałam tego, ale znam te historyjki z Liną na pamięć. Zadam Wam proste pytanie. Skoro sądzicie, że Gaga ukradła wizerunek Linie to znaczy, że głos też jej ukradła? sciana
    • trufla Re: Lina Morgana: Utracona część Lady Gagi 01.01.11, 21:45
      Dla mnie to parodia. Nie wierzę żeby GaGa ukradła tej Linie głos, pomysły na wizerunek sceniczny, absolutnie fantastyczne teksty piosenek itd. Dla mnie to świństwo oskarżanie prawdziwych artystów o takie brednie...
      • olusia... Re: Lina Morgana: Utracona część Lady Gagi 01.01.11, 21:51
        Wątpię. Do końca nie przeczytałamsad
Pełna wersja