ehmm
08.01.11, 19:52
od jakiś 7-8 lat mam 2 przyjaciółki. a teraz je troche opisze
1 kiedyś
szczera, miła, lubiła sie malować ładnie ubierać ale bez przesady jak trzeba było to wychodziła bez makijażu, mogłam jej powiedzieć o moich największych problemach zawsze ich wysłuchiwała i nikomu o nich nie mówiła
teraz
udaje że jest wegetarianką śmieje sie z innych ze ona nie bedzie jeść padliny ale gdy jest okazja na jakiś dobre mięsko to je aż jej sie uszy trzęsą, gdy jej o czymś powiem to wiedzą już wszyscy, ma obsesje na swoim punkcie np w naszej szkole jest coś takiego że na 4 wf w tyg wszyscy idą na basen do pobliskiego LO a ona biegała przez pół po lekarzach zeby załatwić zwolnienie z pływania bo powiedziała ze nie pozwoli sobie na pokazywanie siebie bez makijażu a jak ja np jestem bez makijazu w szole tego dnia to mowi : o boziu zrób coś z ta twarzą dobrze ze ja sie tak nie wydurniam. wszyscy mają ją za dziwkę i to dosłownie, ona sie całuje z dziewczynami a potem mówi o tym całej szkole i niby załamana do mnie leci że wszyscy o tym mówią.
2 kiedyś
miła ale zwariowana, miałysmy taką piątkową tradycje, przychodziła do mnie i oglądałyśmy całą noc filmy jadłyśmy żelki i tosty. rozumiałyśmy sie bez słów tak miłej osoby nie poznałam nigdy wczesniej
teraz
wiem że może z tego wyrosłyśmy ale jak ją zapraszam do mnie to mówi że jak mam jakieś wino na zbyciu to ok ale jak nie to nagle ją mama w domu potrzebuje. wpadła w picie palenie ( nie mówie że ja tego nie robie ale mam jakieś granice np na długiej przerwie w szkole nie ide na piwo.. )
nadal je bardzo lubie ale coraz bardziej wydaje mi sie że ja już do nich nie pasuje .. nie potrafię odnaleźć sie w ich towarzystwie. co moge z tym zrobić? rozmawiłam już o tym z nimi wiele razy ale one cały czas ta sama śpiewka: to już liceum nie gim każdy sie zmienia. ale ja zaprzyjaźniłam sie z tymi miłymi zwariowanym dziewczynami a nie z pustakiem i z wyrzutkiem społecznym..