toffi_15
08.01.11, 22:49
Jakoś mnie natchnęło na pisanie opowiadania^^ Tutaj umieszczam swoje "dzieło" dla was do oceny. Oczywiście nie obrażę się jeśli się nie podoba. Każdy ma swój gust. Nawet mi osobiście nie bardzo się podoba, ale to moje pierwsze opowiadanie. To jest tylko fragment, bo nie wiem co będzie dalej xD Oceniajcie szczerze, chcę wiedzieć czy warto pisać to dalej czy dać sobie spokój.
Obudziłam się o ósmej. Świetnie, tylko dlaczego w poniedziałek, gdy powinnam być już w szkole? Mama była w pracy, więc leżałam i zastanawiałam się czy iść do szkoły spóźniona czy zostać w domu i udawać, że byłam. Zwykle nie chodzę na wagary. Jeśli nie idę do szkoły to zostaję w domu. Dzisiaj matma, pomyślałam z nerwowym bólem brzucha. Nie znam nikogo kto unika chodzenia do szkoły z powodu jednej lekcji, ale już tak mam. Postanowiłam że zostanę. Posiedzę przed komputerem i w końcu posprzątam w pokoju. Nic się nie stanie jeśli nie pójdę. Nagle słyszę telefon dzwoniący w kuchni. Odbieram.
-Tak, słucham.
-Dzień dobry. Czy rozmawiam z panią Kłoszewską? Mówi Anna Pawlik, wychowawczyni Leny.
Głośno wciągam powietrze i nie wiem co powiedzieć.
-Taaak. O co chodzi? -Boże, udaję własną matkę.
-Lena nie pojawiła się dziś w szkole. Informuję panią, gdyby nie była pani tego świadoma.
-Dziękuję bardzo za informację. Lena została dziś w domu. Właśnie wybieram się z nią do lekarza, podejrzewam że ma anginę.
-Och. W takim razie przepraszam za telefon, ale rozumie pani, że szkoła musi informować rodziców o nieobecnościach dzieci…
-Naturalnie, rozumiem. Dziękuję raz jeszcze i do usłyszenia.
Szybko odkładam słuchawkę, bo boję się, że baba rozpozna mój głos. No pięknie. Nieźle się wkopałam. Jeśli ta rozmowa się wyda na wywiadówce to mama mnie zabiję. Idę do komputera i staram się zapomnieć o tej rozmowie. Czas leci bardzo szybko jeśli siedzi się w Internecie. Patrzę na zegarek. Już 15:00. Zaraz wróci mama. Potem patrzę na niepościelone łóżko i bałagan na biurku i podłodze. No trudno, posprzątam w piątek. Mówię sobie tak już od kilku dni, a bałagan jest coraz większy. Nie jestem bardzo leniwa, ale jeśli chodzi o sprzątanie pokoju to staram się tego unikać. Po kilku minutach bezczynnego kręcenia się po pokoju słyszę otwieranie drzwi. Wychodzę na korytarz przywitać się z mamą. Specjalnie postawiłam plecak przy wejściu, stwarzając pozory, że dopiero co wróciłam ze szkoły.
-Cześć – mówi mama – Jak w szkole?
-A nic ciekawego. Dopiero wróciłam. Ale ulewa co? – szybko zmieniam temat.
-Straszna. Dawno tak nie padało. Chodź do kuchni, pomożesz mi rozpakować zakupy.
Wchodzimy do kuchni i zabieram się za wypakowywanie toreb z osiedlowego sklepu. Mam nadzieję, że mama nie będzie już pytać o szkołę. Znowu dzwoni telefon. Mama odbiera.
-Halo. Dzień dobry. Och, szkoda że nie dała jej pani Lenie w szkole to nie musiałabym się fatygować.
Serce dosłownie zamiera mi na kilka sekund. To znowu Pawlikowa.
-Nie rozumiem. Przecież Lena była dziś w szkole. – mama odwraca się w moją stronę i patrzy na mnie zbita z tropu. – Dzisiaj? Dopiero co wróciłam do domu. Na pewno z panią nie rozmawiałam. Chyba wiem o co chodzi. Czy może pani zadzwonić za kilka minut? Dziękuję bardzo.
Mama patrzy na mnie tak, że od razu wszystko jej wyjaśniam. Nienawidzę jej okłamywać, ale często mi się to zdarza.
- Mamo, bo ja dziś zostałam, bo strasznie bolał mnie brzuch i nie chciałam ci tym zawracać głowy, a potem zadzwoniła ta baba i gadałam z nią za ciebie. Ona zawsze dzwoni jak kogoś nie ma i myślałam, że jak z nią pogadam to będzie spokój i tyle.
Wyrzuciłam z siebie wszystko mając nadzieję, że nie będzie awantury.
-Mogłaś mi powiedzieć. Mówiła, że ma dla mnie kartę ocen. Teraz sobie pomyśli, że jestem jakaś nieodpowiedzialna , bo nie wiem co się dzieję z moim dzieckiem.
-Przepraszam. Wyjaśnię jej wszystko jutro w szkole.
-Nie rób tak więcej, bo inaczej sobie porozmawiamy.
-Okej. Idę się położyć- jestem zdziwiona, ale ulżyło mi, że nie zrobiła awantury, ostatnio często się kłócimy.
C.D.N.