nakotka. 10.01.11, 16:36 Hej! Chciałabym się dowiedzieć jaki klimat panuje na festiwalach np. Coke live music festival czy Heineken(?) Open'er. Była któraś z was na tego typu imprezie? Pytam, bo jestem ciekawa! ;p możecie napisać swoje relacje : ) Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
jane_ Re: Klimat na festiwalach typu CLMF. 10.01.11, 16:55 na openerze nie byłam. na clmf jest całkiem fajnie, ale było tak, że ludzie, którzy wcale się nie bawią nie puszczą Cię do przodu. 'bo nie'. i to mi się nie podobało. organizacja na wysokim poziomie, zespoły grały fajnie, były megażelki, więc wracamy w tym roku. a byłam tylko raz. selector to jeden wielki lans, byłam na jednej i pół edycji hehe, muzycznie średnio, lecz fajnie można spędzić weekend. na orange byłam jak jeszcze było pod pałacem i za darmo, myślałam że mnie zabiją. nie wiem jak było w tym roku. generalnie jeśli chodzi o klimat wygrywa off, w którym totalnie się zakochałam. było kilka małych incydentów (serdeczne pozderki dla dziewczyny z która miałam przyjemność czekać pod sceną na flaming lips. <3), ale tam każdy jest dla Ciebie miły i masz mnóstwo przyjaciół. pozbierają Cię z ziemi jak już leżysz w pogo itp itd. i łatwo można znaleźć się przy barierkach. ale to może jedynie zasługa mojej koleżanki. festiwale są fajne. Odpowiedz Link Zgłoś
bouche2 :) 10.01.11, 18:02 ja jeżdżę tylko na coke life music festival, bo mam blisko, no i sentyment (; jeżeli chodzi o klimat to zdecydowanie lepiej było w 2009 roku, kiedy to występowali głównie raperzy, artyści rootsowi, albo nawijacze /reggae/dancehall/raggamuffin/takietam bo ludzie byli fantastyczni. na przykład jak się śpi na polu namiotowym... leżymy sobie, opalamy się, ludzie z namiotu obok w ramach zabicia czasu rozwiązują krzyżówkę [pamiętam jak dziś, chłopak rzuca hasło: KAWON i my wszystkie cztery, które tam leżałyśmy w tym samym momencie: ARBUZ] i tak się nawiązała znajomość i to jest wspaniałe, bo na koncert Shaggy'ego poszliśmy razem (: tak, wtedy ludzie byli serdeczniejsi, jakoś było przyjemniej. no, a w 2010 roku było tak jak pisze Jane_. Moja koleżanka marzyła o tym, żeby na Muse podejść jak najbliżej sceny, ale gdzież. Jakaś laska stanęła jak dąb i ani się ruszy. Stoi i taranuje, nie przepuści, a sama stoi jak drewno i jeszcze ma pretensje do ludzi, którzy podskakując, czy bawiąc się delikatnie ją zaczepią. No, ale okej, może kryptofanka, albo boi się ukazywać uczucia. Ale poza tym też było fantastycznie. Na przykład na 30stm na From Yesterday, jakiś chłopak rzucił się w naszą stronę i wziął na barana moją koleżankę, która popłakała się ze szczęścia, kiedy Jared wskazał Ją palcem [tak tak, niech sobie wmawia, jest szczęśliwa przynajmniej ;p] No i w tym roku nie miałyśmy niestety przygód na polu namiotowym [tylko spotkałyśmy kopie pattinsona, autentycznie], w tłumie się ewentualnie zamieniło z kimś kilka słów [w końcu czekało się godzinę na koncert 30stm albo muse] ależ to wspaniała sprawa, ja polecam i zachęcam z całego serca. chciałabym openera, ale mam wtedy wyniki matur no i zaczyna się rekrutacja. głupio by było w tym czasie bawić się na coldplay (; Odpowiedz Link Zgłoś
bliss. Re: Klimat na festiwalach typu CLMF. 11.01.11, 21:40 Co do Coke'a, niestety muszę się zgodzić z Jane w kwestii ludzi, którzy cię nie wpuszczą, "bo nie". Z reszty byłam bardzo zadowolona. Pozdrawiam dwie dziewczyny, z którymi przeżywałam koncert Muse, kiedy zgubiłam swoją ekipę. Niestety pamiętam tylko, że jedna z nich ma na imię Kinga i nie mogłam ich zlokalizować na żadnym portalu Dzięki za świetną zabawę Odpowiedz Link Zgłoś