ani_mru_mru
12.01.11, 14:10
Mam problem.. powiem prosto z mostu. (trochę krótka ale myślę, że to wystarczy)
Gdzieś ok. rok temu poznałam takiego chłopaka nazywa się (powiedzmy) Marcin no i ja się w nim zakochałam itd.. dowiedziałam, się, że on się tnie i ja też zaczęłam (uzależniłam się od tego)
Jak znalazłam jakąś prosty problem wystarczyło, że coś nie wyszło to sięgałam po żyletkę.. Tak jak mówiłam, że wyszłam z tego i dawno zakończyłam znajomość z tym idiotą. Ale czasem mam takie dni jak jest mi źle to tęsknię za tym żyletką, że tak to powiem.
Dzięki Bogu mam na to sposób po prostu siadam na laptopa i oglądam kabarety ostatnio się nawet wzięłam za Spadkobierców i jest mi lepiej ale dlaczego ja o tym myślę..??
Nie rozumiem przecież to przeszłość. Troszkę pobłądziłam i żałuję bo chciała bym być normalna i ja jestem tylko te wspomnienia..
Może coś zaproponujecie mi dla zabicia czasu, żebym na feriach o tym nie myślała i się nie dobijała.
Póki co robię bransoletki z muliny, haftuję i jak mówiłam oglądam spadkobierców i kabarety.. A jest coś jeszcze innego ciekawego..??
PS: Jak by co to na wiadomości napiszcie z góry dziękuję.. I proszę o zrozumienia.