vanfron_lovely
16.10.11, 14:15
Miałam napisać opowiadanie na polski, o zmyślonej historii którą przezyłam w USA . Napiszcie mi co byście tu zmienili bardzo proszę

:
Zawsze jednym z moich największych marzeń, był wyjazd do Ameryki Północnej. Chciałam tam pojechać by podziwiać różne niesamowite widoki, które dotychczas mogłam podziwiać tylko patrząc na ilistracje zamieszczone w encyklopedii czy internecie. Myślałam, że będę mogła być tam jedynie w moich snach, do tego czasu gdy moje marzenie stało się rzeczywistością ..
Pewnego wakacyjnego ranka moja mama obudziła mnie bardzo wcześnie by poinformować
mnie o jakimś bardzo ważnym wydarzeniu. Nie miałam pojęcia o co mogłoby chodzić.
Zapukałam do pokoju rodziców, i zapytałam co mają mi do przekazania. Długo trzymali
mnie w niepewności, aż w końcu wykrztusili z siebie że mają dla mnie niespodziankę.
Była nią kilkutygodniowa wycieczka do Stanów Zjednoczonych Ameryki. Na początku
myślałam że to tylko jakiś żart, ale w oczach rodziców panowała powaga, co było wiadomo
że to wszystko jest prawdą. Bardzo się ucieszyłam na tą wiadomość nie wiedziałam jak im
podziękować, więc po prostu rzuciłam się im na szyję wyrażająć swoją radość. Wyjazd
był zaplanowany na następny ranek, więc miałam mało czasu na smakowanie się, i
pożegnanie się z przyjaciółmi. Szybko wybiegłam z domu, i pobiegłam prosto do swojej
przyjaciółki Samanty, by przygotować ją na to że przez kilka tygdoni mnie to nie będzie. Bardzo
się ucieszyła, iż wiedziała że to jedno z moich największych marzeń. Poprosiłam ją, aby
poszła ze mną, do domu i pomogła mi się smakować.Smakowałyśmy do jednej wielkiej walizki, najpotrzebniejsze rzeczy, które mogą mi się tam przydać. Pożegnałam z moją przyjaciółką, ponieważ była już
godzina 19.00, a musiałam się wyspać, ponieważ Samolot startuje jutro rankiem o 5:30 .
Od razu po wyjściu Samanty ode mnie z domu, zeszłam na kolację, wzięłam lekki prysznic,
po czym poszłam do pokoju i ułozyłam się do snu. Gdy się obudziałam była już godzina,
4:00 rano. Całą rodziną wsiedliśmy do naszego samochodu, i pojechaliśmy na lotnisku. Tam oddaliśmy
nasze bagaże, po czym ponownie wsiedliśmy do samochodu który dowozi pasażerów do czekającego
samolotu. To był mój pierwszy lot, ale jakoś to zniosłam. Odpłynęłam myslami zupełnie
gdzie indziej, i nie miałam pojęcia co się dzieje wokół mnie. Gdy dotarliśmy na miejsce,
byłam bardzo zmęczona podróżą. Wszyscy weszliśmy do hotelu by trochę się zdrzemnąć.
Po pięciu godzinach snu, wstałam i poinformowałam rodziców iż idę poznać trochę okolicę.
Idąc główną ulicą Nowego Jorku, minęłam wiele ciekawych sklepów. W jednym z nich
zauważyłam mojego ulubionego wokalistę Justina Biebera. Nie wiedziałam co mam zrobić. Był to człowiek,
którego nie znam osobiście, ale bardzo go cenię. Ma niesamowity przekaz w swoich piosenkach,
który w stu procentach do mnie dociera. Zdecydowałam się do niego podejść, by go poznać
i powiedzieć mu co o nim myślę. Wiele osób ma na jego temat negatywne zdanie, choć tak
naprawdę nie ma o nim pojęcia. Wierzyłam że za kamerami również jest tak uprzejmy,
wesoły, i podchodzi do życia pozytywnie - i miałam rację. Właśnie taki jest na prawdę.
Poprosiłam go o autograf, i pożegnałam go przyjaznym uśmiechem. Wracając do hotelu,
nie mogłam w to wszystko uwierzyć, to było coś niesamowitego . .
O całym tym zdarzeniu nie powiedziałam nikomu, bo po prostu nie było po co. Moim zdaniem
najważniejsze jest to, że zobaczyłam jaki Justin jest naprawdę, i negatywne zdanie o nim, jakie
słychałam praktycznie codziennie, od osób z mojego otoczenia nie miało dla mnie żadnego znaczenia.
Takich osób nie spotka się codziennie na ulicy .