prosze o pomoc....

04.12.11, 15:45
Hej! nie wiem troche jak zaczac ale oki...
Wiec tak... mam straszne zawroty glowy... jakos od... 3?4 lat? mialam robione rozne badania... na blednik, na tarczyce, hormony i rozne inne duperele... praktycznie dwa tygodnie temu bylam na badaniach na tarczyce... bylam praktycznie pewna ze to od tego... ale okazalo sie, ze wszystko jest w porzadku... troche nawet sie zmartwilam... wolalabym dostac jakies tabletki czy cos i miec to za soba... dzien w dzien budze sie z mysla i strachem, ze bede musiala sie z tym (czyt. zawroty glowy) zmagac. pare razy juz nawet myslalam, ze lepiej jakbym umarla i nie musiala sie meczyc. ostatnio czytalam duzo na internecie i wlasnie przeczytalam, ze moze to byc:
a) problem z tarczyca, guzki i takie tam
b) nerwica.
w obu wystepuja stany lekowe. jednak zisiaj zaczelam sie wglebiac w problemy z nerwica i wydaje mi sie, ze to moze byc to. mam stany lekowe, jesli cos sie wydarzy, jestem w trzeciej gim wiec w tym tygodniu bede miala probne egzamiy, a chce wyjsc dobrze, to kreci mi sie w glowie, czasem mam drgawki... czasem? czesto, gdy tylko sie stresuje... jednak nie w tym problem... bardziej chodzi o moja mame... gdy okazalo sie ze nie mam nic z tarczyca powiedziala: no to dobrze, to juz to trza zostawic, nie robimy badan zadnch wiecej... wiecie moze nie powiedziala tak doslownie, ale uzyla podobnych slow i wdgl... sens- ten sam. wczoraj przyszlam i powedizalam ze moze powinnam sie przebadac, byc moze to nerwica, powiedziala ze oszalam, ze moze chce isc do psychologa albo pychiatryka, ale nie bylo to pytanie... bardziej jakby mnie wysmiala....
powiedzcie co mam zrobic? boje sie, ze kiedy poprostu zakreci mi sie w glowie i cos mi sie stanie, samochod potraci czy cos... a jak sie... tyle razy juz myslalam o samobujstwie, ze poprosu...
prosze pomozcie... moze wy wiecie jak powiedziec mamie, ze chce zrobic badania.... ze nie potrafie zyc z tym co mi jest...

za bledy i wgl przepraszam.
    • star.me prosze o pomoc.... 04.12.11, 15:54
      może z kimś w szkole porozmawiaj o tym ???albo z jakąś nauczycielke lub nauczycielem . Lub z babcią dziadkiem , może ona też tak miała ??? współczuje ci ;/uncertain
      • stur_struck ... 04.12.11, 16:16
        nie mam babci, dziadka... jedynie moge pogadac z tata czy siostra ale to nic nie da. nauczyciel? odpada. moja wychowawczyni nie jest taka ,,porozmawiajmy o naszych problemach,,. myslalam o tym zeby pojsc do lekarza domowego? czy jak kolwiek on sie nazywa, w sensie ten do ktorego idziemy gdy jestesmy chorzy, grypa czy angina. ale ona tez wszystko olewa. jak na lekarza tez jest malo pomocna... uncertain<br />

        moze wy znacie jakies domowe sposoby na relasacje czy cos? albo co zeby sie tak nie przejmowac, uspokoic? moze to chociaz troche pomoze.
        latem pomagalo mi wyjscie z kolezankami na basen czy spacer. bylo naprawde fajnie. ale jesli mam stan lekowy, w sensie pomysle, lepiej nie ide bo bedzie ze mna zle to od razu jest zle... zawroty glowy jakbym umierala ale powoli, jakby ktos mnie zabijal ale od srodka...dlatego czesto siedze w domu, sama przed kompem czy tv... nie mam ani troche frajdy z zycia...
        • van50 ___ 04.12.11, 16:32
          w każdym bądź razie nie samobójstwo bo to nie jest wyjście! Rozumiem jest ci ciężko ale to nie pomoże. Chcesz się zabić żeby nie odczuwać strachu i lęku? Wiesz ja myślę że musisz się z tym zmierzyć. Może powinnaś iść do psychologa... ale nie mówię że jesteś szalona albo coś ale spokojna rozmowa z kimś takim może pomóc. Może ciągle odczuwasz stres, boisz się czegoś a może masz drastyczne przeżycia i traumę z dzieciństwa.

          Ja potrafię się niespodziewanie zachwiać na wysokich schodach, ale nie tak zwyczajnie tak gwałtownie, jak bym się czegoś przestraszyła. A wiesz dlaczego? Bo jak byłam mała to spadłam ze schodów do piwnicy

          Pomyśl może przydarzyło ci się coś czego nie potrafisz zapomnieć?
          • stur_struck Re: ___ 04.12.11, 16:38
            nie jestem na tyle odwarzna zeby popelnic samobujstwo. nie jestem psychicznie chora. to raczej wiem... nie chodzi o sama nerwice... chodzi o moja mame, ktorej wcale to nie rusza....
            • van50 Re: ___ 04.12.11, 16:45
              czyli jednak coś cię rusza!

              Porozmawiaj z nią tak szczerze, powiedz jej że to dla ciebie bardzo ważne, powiedz jak się boisz i wytłumacz że to nie jest normalne. Że może być z tobą coś nie tak, jak powinno być. Spróbuj może to coś pomoże...

              Życzę powodzenia
    • yellowgreenblue Re: prosze o pomoc.... 04.12.11, 16:47
      Powinnaś się zgłosić do jakiegoś lekarza albo nawet do tego psychologa bo to nie jest problem który można zignorować
Pełna wersja