śmierc ukochanego zwierzaka.....

    • amylee99 Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 16.01.12, 16:52
      Bardzo dziękuję Wam wszystkim za wsparcie!
      Wiele z Was radziło mi abym kupiła nową kotkę
      mam szczęście i moi rodzice powiedzieli że za kilka miesięcy będę mogła wziąć kotkę ze schroniska (Myszka też była ze schroniska)
    • demetria0606 Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 16.01.12, 17:06
      Kiedyś jeden z moich kotów , zjadł mojego chomika . Bardzo płakałam i byłam wkurzona na kota ale po miesiącu mi przeszło . Lekarstwem jest czas .
    • gypsy77 Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 16.01.12, 17:18
      Jak byłam mała i zdechł mi kot,a byłam wtedy akurat we Włoszech to płakałam strasznie, ale teraz nie przeżywam tego.
    • your_nightmare Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 16.01.12, 17:19
      Na szczęście nie .
      Współczuję Ci , powodzenia . smile
    • limka Tak, pieska 16.01.12, 17:29
      Przeżyłam śmierć ukochanego pieska - zachorował na nowotwór i nie dałosię go w żaden sposób uratować. Od diagnozy pożył kilka miesięcy. Nie przeżyłam jego śmierci aż tak bardzo, bo bylam na nią przygotowana - daliśmy go uśpić, poza tym wiedziałam od kilku miesięcy, że w najbliższym czasie będzie musiał umrzeć. Teraz mam nowego pieska, którego też bardzo kocham, ale tamten był wyjątkowy i przy upływie czasu coraz bardziej mi go brakuje.
    • katty05 Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 16.01.12, 17:33
      śmierć ukochanego zwierzątka to naprawdę wielka strata. Współczuję Ci. Ja gdy około 2 lata temu straciłam psa to ryczałam przez kilka dni, na lekcjach w szkole kompletnie nie mogłam się skupić, bo ciągle o nim rozmyślałam. Na jego zdjęcia to przez 1 miesiąc wogóle nie mogłam patrzeć. Jeszcze teraz, gdy sobie o nim wspomnę to ogarnia mnie smutek. Myśle, że na to nie ma żadnego "lekarstwa". To po prostu trzeba przeżyć. Za parę miesięcy albo dni minie. Chyba...uncertain
    • kafka98 Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 16.01.12, 17:45
      ja straciłam królika rok temu (dokładnie minie 29.01). nie mogłam się pozbierać, płakałam nocami. gdy umarł (nie lubię pisać/mówić zdechł uncertain crying ) byłam z mamą w domu i Kicek (tak się nazywał) dostał "padaczki" i umarł. nie mogłam się pozbierać, do dziś mam wszystko przed oczami uncertain crying [*] wiem co czujesz uncertain crying
      • leyla Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 16.01.12, 18:05
        mi dokładnie 3 grudnia moja ukochana sunia Dianka zmarła ( ja też nie lubię mówić zdechła) sad
        byłam załamana i do dzisiaj jestem.mam cały czas przed oczami jej śmierć przy której byłam.
        pamiętam jak ją głaskałam , teraz wiem że to było pożegnanie po parę minut po tym Dianka zmarła.ale nie byle gdzie położyła się na kamizelkę mojego taty z którym była szczególnie związana sad
        • leyla Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 16.01.12, 18:06
          a pomaga mi myśl że Dianka teraz nie cierpi.(miała nowotwór)
    • hejkaa Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 16.01.12, 18:08
      Mi kiedyś zmarł pies, no cóż.. wiedziałam, że był chory i że już nie cierpi, że tak będzie mu lepiej.. Ale i tak było mi bardzo smutno.crying

      Trzymaj się i nie płacz!smile
    • rilanja Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 16.01.12, 18:09
      przed chwilą zmarł mi króliczek miałam go zaledwie 1 dzień zachorował na biegunkę a lecznice już zamknięte myślałam że dożyje do jutra ale biedak nie zdążył teraz siedzę i płaczę ,nie wiem co robić tak strasznie się cieszyłam że go mam a teraz nie mam już się z czego cieszyć.crying
    • domciakowaxd Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 16.01.12, 18:26
      ja śmierci kochanego zwierzątka nie przeżyłam , ale miałam kiedyś pieska mojego ukochanego . i pewnego dnia uciekł mi i nie wrócił , to było 2-3 lata temu . ; - (
      • domciakowaxd Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 16.01.12, 18:39
        domciakowaxd napisał(a):

        > ja śmierci kochanego zwierzątka nie przeżyłam , ale miałam kiedyś pieska mojego
        > ukochanego . i pewnego dnia uciekł mi i nie wrócił , to było 2-3 lata temu. A co do twojego zwierzaka, to mi przykro . sad
        • domciakowaxd Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 16.01.12, 18:40
          ja śmierci kochanego zwierzątka nie przeżyłam , ale miałam kiedyś pieska mojego ukochanego . i pewnego dnia uciekł mi i nie wrócił , to było 2-3 lata temu. A co do twojego zwierzaka, to mi przykro . sad
    • vaniney Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 16.01.12, 18:32
      jak byłam mała zdechł mi chomik.trochę powyłam i mi przeszło.taki tam prezent na dzień dziecka miałam >.<
    • lafiorkazet97 przykre 16.01.12, 18:34
      14 września zmarła moja suczka Perełka, wiem co to za ból. Na początku płakałam przez kika dni, ale potem przyzwyczaiłam się do braku Perełki... w sumie to musiałam przelać całą miłość na pieska Maksia, bo to była jego mama. Ale jakoś się pozbierałam.
    • g_o_s_i_a Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 16.01.12, 18:48
      Przeżywałam to bardzo wiele razy. Najlepszym lekarstwem jest czas. Będziesz musiała się przyzwyczaić, że nie ma już przy tobie zwierzątka...
    • tusia145 Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 16.01.12, 18:51
      Też nie mogę sobie z tym poradzić crycrycrycrycrycrycrycrycrycrycry

      TAK MI PRZYKRO!!!crycrycrycrycry
    • aswanka Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 16.01.12, 18:56
      Oj przeżyłam... Miałam chomika, imienia wolę nie zdradzać. Miał dwa latka, poszłam do niego, by go nakarmić. Zobaczyłam że sobie smacznie śpi i otworzyłam klatkę, ale zauważyłam że jego brzuszek się nie rusza! crying Mama sprawdziła i powiedziała że zdechł...Był to okropny ból dla mnie bo to było moje pierwsze zwierzątko które umarło. W zeszłym roku (2011) Dowiedziałam się że miałam dwa chomiki! Otóż jak kupili mi tego pierwszego, to następnego ranka kot go pogryzł i szybko moi rodzice pojechali do zoologicznego i kupili tego samego. Potem strasznie płakałam, nie dlatego że miałam dwa, i oba zdechły, ale dla tego że żyłam w takiej niewiedzy... Do dzisiaj chce mi się płakać, nie umiem się z tym pogodzić, współczujesad
    • agatka94 . 16.01.12, 19:10
      Niestety, ale musisz to przeboleć jakoś. Tez kilka razy straciłam zwierzątka. Najgorsze było jak widziałam kiedy mój pies zdychał nie mogłam się pozbierać przez długi czas. Płakałam i ciągle o tym myślałam. Pustkę zapełnił po jakimś roku nowy pies. Jednak zawsze gdy wspominam tamtego chce mi się płakać. Tak już niestety jest i nic nie da się z tym zrobićsad
    • selenqqa Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 16.01.12, 19:11
      Ja przeżyłam śmierć mojego chomiczka crying Płakałam i płakałam crying,ale jak mi rodzice kupili drugiego chomika to przestałam płakać i nie myślę o tym..smile Radzę ci kupić drugiego kota big_grin
    • pusia3032 Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 16.01.12, 19:47
      Mój króliczek miał na imię Pusia sad po jego stracie bardzo płakałam i nie mogłam sie z tym pogodzić lecz po paru dniach w sklepie zobaczyłam króliczka i go kupiłam mam go do dzisiaj bardzo go kocham serce.
      Poproś rodziców może kupią ci nowego kotka BĘDZIE DOBRZE smile
    • bff Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 16.01.12, 20:01
      Tak,mi 5 Września 2011 roki zmarło moje pierwsze prawdziwe zwierzątko(wcześniej miałam tylko rybki)-Świnka Morska-Pusio sad Bardzo po niej płakałam,ale nie ma innej rady,jak napisać na kartce wszystko co się chciałoby powiedzieć zwierzątku i zachować na pamiątkę sad Gdy się wypisze na kartce wszytsko co się wtedy czuje,będzie Ci lżej,nic na to się nie da poradzić,trzeba przeczekać.
      Trzymaj się ciepło kiss
      BFF kiss
    • wercia233 Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 16.01.12, 20:04
      ajć też tak miałam. wiesz co na to jest najlepsze, po prostu musisz troszkę popłakać, ale zrób to tylko dziś, jutro wstań z nową motywacją, i myślą że MYSZKA nie chciałaby żebyś płakała i drapałaby cię po pyszczku jakbyś roniła łzy, przegryź coś, posłuchaj wesołych piosenek, nie martw się. <3
    • lol233 Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 16.01.12, 20:08
      tak jeszcze niedawno zmarł mój ukochany piesek sad Starałam się nie myśleć ale to i tak wraca w sumie to za dnia było ok bo się o tym nie myśli ale wieczorem w nocy wspomnienia wracały i płakałam choć długo to nie trwało. Współczuję ci z powodu twojej kotki sad ale prawda jest taka że z tym nie da się pogodzić to w końcu samo się skończy smile Musisz czekać... aż w końcu samo się skończy! Opowiedz jaka była twoja kotka?? Na prywatnym oczywiście jeśli chcesz smile
      • corellka Re. 16.01.12, 20:23
        Ja straciłam psa - kundelka, znaczy on uciekł z domu i nie wrócił. Pamiętam jak płakałam strasznie że go nie ma, jak żałowałam że nie byłam dla niego lepsza, a teraz bardzo mi go brak.
    • madziazioomek Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 16.01.12, 20:38
      amylee99 napisał(a):

      > Cześć!
      > Dzisiaj rano zmarła mi kotka Myszkacry Ciągle po niej płaczęcrying
      > Czy przeżyłyście kiedyś coś takiego i jak sobie poradziłyście???
      > Pozdr.
      > amylee99

      11.01.2012 minął rok jak musiałam uśpić swojego kochanego pieska, do dzisiaj za nim tęsknię i jak oglądam fotki na których jest to płaczę. Nie da się zapomnieć o ukochanym zwierzaku. Moim zdaniem najlepsze wyjście to kupić sobie nowego kotka.....ja dzień po śmierci mojego pieska wzięłam następnego i to mi pomogło....bo zajęłam się nowym zwierzakiem, tak jest łatwiej znieść ból po stracie ukochanego zwierzaka....
    • santii Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 17.01.12, 09:01
      Bardzo mi przykro z tego powodu. Szczerze wspóozuję. Jak miałam 6 lat to umarła mi świnka mama tłumaczyła mi, że zasneła a ja krzyczałam, żeby się obudziła i płakałam tak, że aż się dusiłam ... Potem miałam chomika złamał sobie kręgosłup skacząc w klatce. Płakałam tak bardzo, że aż się rozchorowałam. Leżałam 2 tygonie chora i wmiotowałam praktycznie cały czas. Potem 2 chomik i to samo. Rodzice za każdym razem mówili mi, że mogę dostać nowe zwierzątko ale to niebyło takie proste. Powiedziałam po ostatni chomciu, że juz nigdy nie będę mieć zwierzęcia (oprócz konia) i kazałam mamie aby mi więcej nie pozwalała. I przez 2 lata nie miałam futrzaka. (Oprócz pieska który mieszka u babci) Potem prosiłam, błagałam mówiłam, że nie mam już prawdziwych przyjaciół, (wydawało mi sie, że mnie oszukuja co było nie prawdą ) i po wielu wielu wielu rozmowach dostałam świnke. Ma 10 miesięcy.

      Hmmm... Postaw sobie jej zdjęcie przy łóżku. Namaluj ją, Porozmawiaj z przyjaciółką. Wypłacz sie. Wpisz w gogle tęczowy mostek i opisz ją na którymś z forum jeżeli masz ochotę. ''Pamiętaj czasm leczy rany...''
      Trzymaj się ! Pozdrawiam i współczuję [*]
    • tajemnica37 Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 17.01.12, 11:36
      wiem co czujesz sad rok temu zmarł mój królik,jeszcze na moich rękach.Chory był. Po tym wszystkim musiałam aż wziąć tabletki na uspokojenie. Bardzo mi go brakuje ale żeby sobie z tym poradzić zmieniłam swój tok myślenia. Nie wolno myślec dlaczego tak to sie stało, że to tak nie powinno być, że dlaczego akurat przyszedł na niego czas. Trzeba patrzec troszke w pozytywny sposób, że Twoja kotka raczej nie chciałaby zebyś była smutna, tylko dalej cieszyła sie życiem jak było to z nią i że jej też jest dobrze w tym świecie w którym teraz sie znajduje. Na 'pocieszenie' mi rodzice kupili świnkę morską.
      Będzie wszystko dobrze, trzymaj sie smile
    • inbloom *______* 17.01.12, 11:41
      kurde przykro mi , wiem bardzo dobrze jak boli strata ukochanego zwierzątka . sad
      Co prawda mój kot nie zdechł na moich oczach tylko po prostu poszedł gdzieś w nocy i do tej pory nie wrócił .
      Trzymaj się dasz radę . kiss
Pełna wersja