śmierc ukochanego zwierzaka.....

    • kotkaevita15 Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 17.01.12, 13:11
      Mi ok. trzy miesiące temu zmarł piesek.crying. Ciągle go wspominam, ale pogodziłam się z tym... Też było mi ciężko, tym bardziej, że mamy go prawie od moich pierwszych urodzin... sad Bardzo ci współczuje i wiem co przeżywasz. w dzień jej śmierci przepłakałam prawie pół dnia... crying
    • sloik_nutelli Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 17.01.12, 15:04
      Mam owczarka nienieckiego. Jestem z nim baardzo zżyta i nawet nie dopuszczam do siebie takiej myśli, że już nigdy nie będę się z nią bawić, że nikt nie będzie się tak bardzo cieszył kiedy wejdę do domu. Sara już nie jest młodym psem dlatego każdego dnia mogę usłyszeć wiadomość, że Sarusia już nie żyje.<br />
      Przeczytałam większość waszych historii i aż się boję, że kiedyś jej zabraknie. Mam nadzieję, że poradzę sobie tak jak większość z was.
    • luliiii Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 17.01.12, 18:29
      Znam ten ból straciłam 2 chomiki, strasznie boli... trzymaj sie. Po pewnym czasie minie
    • charlotte__ Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 17.01.12, 18:39
      Kilka razy, okropne przeżycie ..
      Jakieś 3 lata temu umarła moja koszatniczka, dzień wcześniej było wszystko w porządku, a na drugi dzień rano chciałam się z nią pobawić - zaglądam do klatki, a ona była sztywna.. Najgorsze kilka dni w moim życiu crying
      Rok temu mój wujek i ciocia kupili sobie psa, po jakimś czasie zachorował, miał transfuzję krwi, ale to nic nie dało. Po jakimś czasie zdechła. Tak wiem, to nie było moje zwierzątko, ale bardzo to przeżyłam bo się z nią zżyłam. Spędzałam z nią bardzo dużo czasu ..

      Strata każdej bliskiej nam i ważnej osoby boli, więc wydaje mi się, że taka reakcja jest jak najbardziej naturalna.. Hmm.. cóż Ci powiedzieć, sama nie wiem.. Nie powiem Ci, że nie masz się martwić, bo to by było nie na miejscu. Więc po prostu trzymaj się ..
    • julu11 Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 17.01.12, 21:24
      ja po śmierci moich ukochanych kotków dalej się nie pogodziłam i nawet do dzisiaj (a minęło już 2 lata) stał drapak po nich no bo musiało być coś co mi o nich przypominało (dzisiaj jak byłam w szkole to mama go sprzątnęła bo postawiła nowy mebel w przedpokoju). I pewnie było by mi łatwiej gdyby one umarły (nie używam słowa zdechły) w normalny sposób ze starości, a 1. Jerry umarł na astmę, o której mimo iż chodzilismy do weterynarza dowiedzieliśmy się w dniu jego śmierci crying 2. Misia (jego mama) przejechał ją pier* samochód. No po prostu jestem wściekła jak mogło do tego dojść i jak sobie o tym przypominam to znów płaczę bo to nie jest proste. Nie da się zapomnieć o zwierzętach, które były przyjaciółmi i potrafiły zawsze pocieszyć. Nigdy tak po prostu nie pogodzę się z ich śmiercią crying
      • julu11 Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 17.01.12, 21:27
        julu11 napisał(a):

        > ja po śmierci moich ukochanych kotków dalej się nie pogodziłam i nawet do dzisi
        > aj (a minęło już 2 lata) stał drapak po nich no bo musiało być coś co mi o nich
        > przypominało (dzisiaj jak byłam w szkole to mama go sprzątnęła bo postawiła no
        > wy mebel w przedpokoju). I pewnie było by mi łatwiej gdyby one umarły (nie używ
        > am słowa zdechły) w normalny sposób ze starości, a 1. Jerry umarł na astmę, o k
        > tórej mimo iż chodzilismy do weterynarza dowiedzieliśmy się w dniu jego śmierci
        > crying 2. Misia (jego mama) przejechał ją pier* samochód. No po prostu jestem wśc
        > iekła jak mogło do tego dojść i jak sobie o tym przypominam to znów płaczę bo t
        > o nie jest proste. Nie da się zapomnieć o zwierzętach, które były przyjaciółmi
        > i potrafiły zawsze pocieszyć. Nigdy tak po prostu nie pogodzę się z ich śmierci
        > ą crying
        a no i na drugi dzień dostałam 2 z historii i zaczęłam płakać nie z powodu tego że 2 tylko że baba zaczęła że mialam mnóstwo czasu i wgl. ale rodzice nie mieli ani trochę pretensji bo rozumieli mój powód. Bardzo Ci współczujęcrying
    • dulcecita Re: śmierc ukochanego zwierzaka..... 17.01.12, 21:48
      Kilka tygodni temu zdechł BRUTUS. Był to bardzo mądry i kochany pies, przez co myślę, że jego odejście było bardziej smutne. Jednak nie smuciłam się długo. Brutus był już stary i źle wyglądał. Lepiej, że zdechł niż jakby miał się dalej męczyć. Takie jest życie. Wszystko się kiedyś kończy, a mi pozostaną fajne wspomnienia. wink

      Mam jeszcze suczkę - Psotkę, która ma jakieś 10 lat, kota - Tofika i od niedawna nową suczkę, Figę, którą rodzice wzięli po odejściu Brutusa.
Pełna wersja