truskawa.
12.03.12, 14:40
Hej Kotki. 
Pewnie już gdzieś kiedyś był taki wątek, ale nie mogłam go znaleźć, więc postanowiłam założyć ten oto wątek. A więc tak, zdaję sobie sprawę, że taki temat znacznie przekracza poziom niektórych użytkowniczek, ale mniejsza z tym.
Fanki Biebera, Rihanny, Lady Gagi z pewnością się tutaj nie odnajdą - tak na wstępie.
A więc, co sądzicie o dzisiejszej muzyce? Czy nie sądzicie, że stacza się ona na dno?
Ostatnio włączyłam sobie Vivę i posłuchałam kilka piosenek. Czy naprawdę oto chodzi artystom? Pierwsze, co usłyszałam to Nicki Minaj i jej " hit " Turn coś tam coś tam. Co to w ogóle za teledysk? KOMERCJA, chyba to słowo opisuje ten utwór. Następnie puścili znane wszystkim LMFAO. Można się pośmiać, słuchając ich piosenek, ale ludzie... czy naprawdę takie "Party Rock Anthem" mogło zająć 1. miejsce na listach, gdzie kiedyś królował Queen, Beatelsi? Z ciekawości wrzuciłam potem na YT Rihannę i jej "California King Bed". W teledysku, ku mojemu zaskoczeniu nie zobaczyłam jej w gaciach, ale mniejsza z tym. Następnie, poszukałam wersję "live" tej samej piosenki. I co? Właśnie problem w tym, że... FAŁSZ, FAŁSZ, FAŁSZ! Każde ucho to wychwyci. Potem poszła Lady Gaga (która na żywo jest jeszcze znośna), i Katy Perry (moje uszy nie zniosłyby drugi raz wersji live). Było jeszcze więcej taki "piosenkarek i piosenkarzy", których nie chce mi się teraz pisać.

No cóż, jeśli kogoś uraziłam moim wywodem to bardzo przepraszam, ale przykro mi, ale taka jest prawda - to są celebryci, wokaliści, którzy potrafią śpiewać tylko w studiu.
Gdzie podziały się przeboje np. Queenu? Czym one są przy dzisiejszej muzyce? Dla porównania poszukałam koncertów Queenu, i co? Głos Freddiego brzmiał lepiej, niż na płycie! I właśnie dla mnie PRAWDZIWI artyści/piosenkarze to tacy, którzy lepiej brzmią na koncertach, niż na płycie.
Dziękuję, Ament, dla tych co przeczytali. Dla tych, którym się nie chciało, w skrócie: co sądzicie o dzisiejszej, a co o dawnej muzyce?