milus
22.06.12, 16:23
Kiedyś byłam uśmiechnięta, uwielbiałam się we wszystko angażować, zawsze byłam najlepszą uczennicą w klasie, niektórzy uważali, że kiedy mnie w szkole nie ma, jest smutno. Mam upośledzonego intelektualnie brata, ma teraz 20 lat. Jakoś nigdy mi to nie przeszkadzało, obiecałam sobie, że mimo iż mama mówiła, że w przyszłości, jeżeli ona umrze, a on jeszcze będzie żył, będę musiała go oddać do jakiegoś zakładu, ja będę przy nim, będę się nim opiekować. Od pewnego czasu wszystko się zmieniło, a przede wszystkim jego zachowanie, jest ode mnie sporo większy i grubszy. Kiedy się zdenerwuje, zaczyna mnie bić, szczypać, ciągnąć za włosy, po czym mam ogromne strupy na rękach, koleżanki czasem sobie żartują, że mnie chłopak pogryzł, nie odzywam się wtedy, nie powiem im, ze zrobił mi to brat, który w dodatku nie mówi, nie umie nawet sam zjeść. Mama też często płacze - w domu zawsze jest pełno krzyku. Płacze pisząc to, ale nie lubię własnego domu, a jedynym problemem jest on. Czasem mam go ochotę udusić. W szkole teraz nic nie idzie tak, jak trzeba. Nie mam na nic ochoty, nic mi sie nie chce, wolę iść do łóżka, zwinąć sie w kłębek, iść spać niż wyjść gdzieś z koleżankami z klasy. Kiedyś byłam religijna, pomału już zaczynam zapominać, że Bóg istnieje. Są dni, że wszystko wydaje się bez sensu, że wykonałabym jeden krótki ruch i zostawiłabym to wszystko. Nie wiem jak sobie poradzić, nie mam już siły, co mam robić ?