martyna1995
20.07.13, 22:18
Mam 18 lat, mam chrzest i bierzmowanie w wierze katolickiej. Moja rodzina to katolicy.
Ale nie ja, jestem ateistką od paru lat, rodzice wiedzą. Ale do bierzmowania mnie zmusili. 'Idź, bo jak babcie się dowiedzą..." 'Przyda się...(?!)" Pomyślałam sobie, dobra, nic nie stracę, jeżeli pójdę. Powiedzieli, że po bierzmowaniu, czyli w liceum dadzą mi spokój, czyli w końcu wypiszą mnie z religii, ponieważ zawsze kłóciłam się z siostrą i uważałam to za zbędne, aby uczęszczać na religie. Jak ustaliliśmy tak było. Ostatnio dla brata ciotecznego urodził się syn, wszystko ładnie, pięknie, ale nie mają chrzestnej i dzisiaj zapytali się mnie czy ja nie chciałabym być. Rodzina wie, że nie chodzę do kościoła, ale zawsze się kryję z moim brakiem wyznania, ponieważ moi rodzice i tak często są krytykowani za moje wychowanie i za to, że na tak dużo mi pozwalają (czyt. mogę wracać późno do domu i długo spać, jeżeli posprzątałam i wszystko jest zrobione to mogę robić co chcę, a ja zazwyczaj czytam książki

) I teraz zastanawiam się jaką mam im dać odpowiedź. Jeżeli chodzi o samą istotę bycia matką chrzestną to w porządku, lubię dzieci, z tym nie ma problemu. Natomiast chodzi mi o wychowanie w wierze katolickiej. Wiadomo, że nie będę chodzić z dzieckiem do kościoła ani nic z tych rzeczy. Będę przysięgała, że wychowam go w wierze katolickiej, ale przecież tak nie będzie. Może nie jestem katoliczką, ale to nie znaczy, że mam zamiar oszukiwać i być hipokrytką, jakieś zasady moralne mam.
Najważniejsze pytanie - czy mam się zgodzić być chrzestną, ale nie przestrzegać przysięgi?
A poza tym ostatni raz byłam na spowiedzi na bierzmowaniu i nie zamierzam tego powtarzać, więc jeżeli się zgodzę, to czy będę musiała iść do spowiedzi?
Wszelkie hejty sobie darujcie, jeżeli nie macie nic konkretnego do powiedzenia, nie odzywajcie się.