Hipokryzja

20.07.13, 22:18
Mam 18 lat, mam chrzest i bierzmowanie w wierze katolickiej. Moja rodzina to katolicy.
Ale nie ja, jestem ateistką od paru lat, rodzice wiedzą. Ale do bierzmowania mnie zmusili. 'Idź, bo jak babcie się dowiedzą..." 'Przyda się...(?!)" Pomyślałam sobie, dobra, nic nie stracę, jeżeli pójdę. Powiedzieli, że po bierzmowaniu, czyli w liceum dadzą mi spokój, czyli w końcu wypiszą mnie z religii, ponieważ zawsze kłóciłam się z siostrą i uważałam to za zbędne, aby uczęszczać na religie. Jak ustaliliśmy tak było. Ostatnio dla brata ciotecznego urodził się syn, wszystko ładnie, pięknie, ale nie mają chrzestnej i dzisiaj zapytali się mnie czy ja nie chciałabym być. Rodzina wie, że nie chodzę do kościoła, ale zawsze się kryję z moim brakiem wyznania, ponieważ moi rodzice i tak często są krytykowani za moje wychowanie i za to, że na tak dużo mi pozwalają (czyt. mogę wracać późno do domu i długo spać, jeżeli posprzątałam i wszystko jest zrobione to mogę robić co chcę, a ja zazwyczaj czytam książki big_grin) I teraz zastanawiam się jaką mam im dać odpowiedź. Jeżeli chodzi o samą istotę bycia matką chrzestną to w porządku, lubię dzieci, z tym nie ma problemu. Natomiast chodzi mi o wychowanie w wierze katolickiej. Wiadomo, że nie będę chodzić z dzieckiem do kościoła ani nic z tych rzeczy. Będę przysięgała, że wychowam go w wierze katolickiej, ale przecież tak nie będzie. Może nie jestem katoliczką, ale to nie znaczy, że mam zamiar oszukiwać i być hipokrytką, jakieś zasady moralne mam.
Najważniejsze pytanie - czy mam się zgodzić być chrzestną, ale nie przestrzegać przysięgi?
A poza tym ostatni raz byłam na spowiedzi na bierzmowaniu i nie zamierzam tego powtarzać, więc jeżeli się zgodzę, to czy będę musiała iść do spowiedzi?
Wszelkie hejty sobie darujcie, jeżeli nie macie nic konkretnego do powiedzenia, nie odzywajcie się.
    • different_ Re: Hipokryzja 21.07.13, 10:28
      Jeśli chodzi o twoje pytanie - przyjmij tą propozycję. Ty masz tylko pomagać rodzicom wychowywać to dziecko. Szczerze?? Mój chrzestny do kościoła chodził tylko, gdy musiał i jakoś nigdy mnie za rączkę do niego nie prowadził.
      W dzisiejszych czasach bycie chrzestnym przyjęło w ogóle inne znaczenie, masz po prostu być obecnym podczas uroczystości kościelnych z udziałem chrześniaka. I to jest koniec.
      Pewnie teraz połowa osób mnie wyśmieje i polecą hejty i obelgi w moją stronę za to, że jestem przesądna, ale podobno jak odmówi się bycia chrzestnym to nie będzie się miało własnych dzieci. Może i głupi przesąd, ale szczerze? Sąsiadka mojej koleżanki odmówiła bycia chrzestną i wraz z mężem starali się o dziecko jakieś 7 lat, a potem, gdy już zachodziła w ciążę - poroniła 4 razy z rzędu. Nie chcę Cię straszyć, ani nic, ale to po prostu taki przesąd - można wierzyć, można nie wierzyć.
    • trzpiotka Re: Hipokryzja 21.07.13, 13:02
      Ja uważam, że powinnaś szczerze porozmawiać z rodzicami tego dziecka. Powiedz, że jeśli chodzi o samo bycie chrzestną, to zostaniesz nią chętnie, ale wyznaj również, że nie jesteś katoliczką - oni muszą o tym wiedzieć, żeby podjąć decyzję, czy w ogóle chcą Cię na chrzestną. Z tego co piszesz, to oni myślą, że jesteś chrześcijanką, więc m.in. tym się chyba kierowali prosząc Cię, abyś została chrzestną ich dziecka. Bez szczerej rozmowy się nie obejdzie.

      To co napisałam wyżej to to, co musisz zrobić - porozmawiaj z rodzicami dziecka i razem podejmijcie ostateczną decyzję. Tylko pamiętaj - żadnych ściem wink Jeżeli chodzi konkretnie o moje zdanie w tej sprawie... Uważam, że nie powinnaś zostawać matką chrzestną. Chrzest to typowo katolicki obrządek i powinni brać w nim udział ludzie tego wyznania. Masz rację, że Twój udział w takim święcie byłby zwyczajną hipokryzją. Swoją drogą, uważam, że nie powinnaś udawać przed swoją rodziną, że jesteś ateistką. Przez takie zachowanie dochodzi właśnie do podobnych sytuacji. Powinnaś być szczera ze sobą i z innymi ludźmi. Prawda z pewnością przyniesie Ci ulgę wink

      Pozdrawiam i życzę podjęcia rozsądnej decyzji.
    • lost... Re: Hipokryzja 21.07.13, 15:17
      według mnie nie , szczerze też jestem ateistką , wybroniłam się przed bierzmowaniem , powiedz szczerze jaka jesteś , co ci zrobią ? kobito masz 18 lat , weź się w garść miej jaja i powiedz :NIE , bo jesteś ateistką , co ci szkodzi ? raz się żyje , wiesz jakby mnie to spotkało to był powiedziała w prost poza tym sama obecność na chrzcinach , w kościele , przyjęcie opłatka - pff jeszcze czego , co do spowiedzi - tak , będziesz musiała iść , sorki leżeli brzmi wrednie i bezczelnie ,
      • martyna1995 Re: Hipokryzja 22.07.13, 15:48
        Rodzice tego dziecka wiedzą, że jestem ateistką. Nie przeszkadza im to. Rodzina ta najbliższa wie, ale nie mam zamiaru każdej napotkanej osobie mówić, że jestem niewierząca bo to jest moja sprawa i ogólnie nie dzielę się wieloma rzeczami z ludźmi, nawet jeśli to jest moja rodzina. Jestem ateistką dla siebie, mam swoje powody, żeby nią być, a nie dla szpanu. Rodzina wie, że nie chodzę do kościoła i mnie to tego nie zmusza także... Tylko tu jest sytuacja wyjątkowa, ponieważ jak wspominałam wcześniej jestem jedyną potencjalną kandydatką. Jeżeli chodzi o obowiązki to nie ma problemu, mam już doświadczenie z dzieci i ogólnie mam z nimi dobry kontakt. Dzięki wszystkim za wyrażenie swojej opinii, dużo mi to dało wink
    • animeangel Re: Hipokryzja 22.07.13, 16:06
      Zdecydowanie popieram different_. Poza tym, skoro Nergal może być chrzestnym to czemu ty byś nie mogła.
    • roswell Hipokryzja pełną parą. 23.07.13, 22:28
      Istotą bycia "matką chrzestną" jest nie to, że musisz zajmować się tym dzieckiem i obdarzać go prezentami z każdej okazji, tylko właśnie przysięga w kościele przed Bogiem i ludźmi, że wprowadzisz to dziecko do Kościoła. Więc uważam, że jeśli zgodzisz się, to faktycznie będzie to bezsensowne i przepełnione hipokryzją.
      • kathe111 Re: Hipokryzja pełną parą. 23.07.13, 23:26
        Istota bycia chrzestnym rodzicem jest inna. Jak sama nazwa mówi chrzestni mają być drugimi rodzicami. W przypadku gdy biologicznym rodzicom coś się stanie, rodzice chrzestni są zobowiązani do zajęcia się dzieckiem. Gdyby chodziło o kościół to tylko chrześcijanie mieliby rodziców chrzestnych, a tak nie jest.
        Do autorki wątku. Jeśli rodzice dziecka wiedzą, że jesteś ateistką i chcą żebyś była chrzestną, a przede wszystkim, jeśli TY tego chcesz, absolutnie zgódź się. Oni wiedzą jaka jest z tobą sytuacja i ufają ci, więc decyzja należy do ciebie. Przeciwwskazań jako takich nie ma.
        • roswell Re: Hipokryzja pełną parą. 25.07.13, 14:04
          Oczywiście, powszechnie uważa się tak jak piszesz, że rodzice chrzestni są wybierani po to, by być "drugimi rodzicami". Jednak chrzest to włączenie do Kościoła i o to głównie chodzi.
          • kathe111 Re: Hipokryzja pełną parą. 25.07.13, 22:49
            Nie, powszechnie się tak uważa, lecz powszechnie sie tak robi. Rodzice wybierają rodziców chrzestnych spośród ludzi, na których mogą liczyć, że im pomogą jeżeli zajdzie taka potrzeba, a nie takich, którzy będą zatrzymywać dziecko w kościele. To już jest dziwne, że dziecko zostaje przyłączone do wyznania bez mozliwości wyboru. W związku z tym, nikt nie myśli, że "oni na pewno będą utrzymywać moje dziecko w wierze". Większość ludzi obecnie decyduje się ochrzcić dziecko, ponieważ tak wypada i, oczywiście, tradycyjne 'bo co ludzie powiedzą'
            • roswell Re: Hipokryzja pełną parą. 26.07.13, 14:52
              Okej, tak myślą/robią bo tak się utarło, chrzest przestał być tak jednoznaczny jak kiedyś bo i wiara przeżywa od dawna kryzys. Jednak chrzest to jeden z sakramentów kościelnych, których naturą jest wybranie osób, które godnie i w wierze będą wychowywać dziecko czy też pomagać w wychowaniu.
              • lost... Co do samej wiary 26.07.13, 19:18
                jednak z drugiej strony chrzest u dzieci jest ... debilny . otóż robi się to wbrew woli , tak to ma być po to żeby wychować kogoś na osobę wierzącą itd. ale nie zawsze tak jest . często wyrastają ateiści - czemu ? bo jako dzieci są zmuszani do chodzenia do kościoła , do modlitw itd . i może to brzmi dziwnie ale tak jest , ja nigdy nie wierzyłam w te wszystkie brednie .
                bóg ? - no proszę was , ludzie wymyślili sobie boga bo chcieli w coś wierzyć , każda epoka chce w coś wierzyć . został wymyślony przez osoby słabe , oni chcieli mieć w tym wszystkim jakiś sens ... a religia to powtarzanie 'zasad' jak żyć , jakim być itd. przez setki lat powtarza się to samo , ludzie powinni być uczeni filozofii - to jest ciągłe myślenie , pozwalające otworzyć swój umysł , religia - powtarzanie tych samych formułek pokolenie po pokoleniu
                chodzi mi o to że filozofia jest to ciągłe myślenie , na każdy temat , są czerpane wzorce ze starożytnych filozofów ale mimo wszystko jest to dodawanie swoich myśli , swoje zdania - może i temat ten sam ale miliony historii .
                poza tym jak można wierzyć że coś daje zbawienie ? o błagam was
                • roswell Re: Co do samej wiary 26.07.13, 21:24
                  Rozpoczęłaś dyskusję, której zacząć się nie powinno, bo wiara to coś bardzo ważnego i osobistego. Wiesz, ludzie powinni chrzcić swoje dzieci, jeśli naprawdę wierzą i znajdują w Bogu spokój, ufność itd. Rodzice, którzy ochrzcili swoje dziecko a ono zostało ateistą popełnili błąd: albo sami powielają schematy i nie są zakorzenieni w danej wierze, albo nie potrafią przekazać dziecku to, co religia niesie najlepszego, nie potrafią to dziecko przekonać, pomóc mu zobaczyć to, co widzą oni sami.
                  • lost... Re: Co do samej wiary 27.07.13, 20:03
                    Rozpoczęłam dyskusję ? Powiedziałam co myślę . Taa ale to że rodzice wierzą ni oznacza że ich dzieciak tez ma wierzyć , chrzest u dzieci jest wbrew woli bo ono nie ma wyboru . A religia - no proszę cię , serio , trochę rozsądku . U osób wierzących tok myślenia wygląda tak <br />
                    Aborcja - nie
                    Eutanazja - nie
                    Surogactwo - nie
                    Masturbacja - nie
                    Prostytucja - nie
                    Ale no tak , przecież macie 'niezależne' zdanie . Przejrzyj na oczy , religia was ... otumania ... Uczy was jak żyć żeby po śmierci zostać zbawionym , ta oczywiście . Po śmierci traficie do wyimaginowanego nieba gdzie spotkacie waszego wyimaginowanego jezusika , a jak nie to traficie do wyimaginowanego piekła gdzie diabeł was bedzie w dupe kuł . No przecież brzmi to tak prawdziwie -.-
                    Co ta wiara ci daje ? -.-'
                    Polska jest za bardzo religijnym krajem , choć jebać te , dobrze że nie ma zbyt dużo wyznawców islamu.


                    Chamska ? szczera słonko


                    .Branoc.
                    • trzpiotka @lost... 27.07.13, 21:12
                      Skąd w Tobie tyle agresji? Ja rozumiem, że każdy ma prawo wybrać swoją drogę, ale kurcze, szanujmy się. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego większość ateistów jest tak wrogo nastawionych do ludzi wierzących. Tak bardzo chcesz udowodnić, że wiara chrześcijańska to głupstwo, że posuwasz się do śmiesznych argumentów. Przykładowo - prostytucja według Ciebie jest dobra? Myślę, że nie trzeba być wierzącym, żeby obiektywnie stwierdzić, że czegoś takiego jak prostytucja w ogóle nie powinno być. Pisałaś też coś o filozofii, że znaczy dużo więcej niż religia... Ale przecież wielu filozofów w swoich przemyśleniach odwoływało się właśnie do wiary, mnóstwo z nich było wierzących. Także Twoje argumenty są kompletnie nie trafione. Powinnaś trochę poczytać zanim następnym razem zaczniesz się wypowiadać na temat chrześcijaństwa, bo aktualnie naprawdę mało wiesz na ten temat, skoro wypisujesz takie bzdury.
                    • roswell Re: Co do samej wiary 27.07.13, 21:16
                      Może nie tyle "chamska", co nietaktowna wink Ale spoko, nie biorę sobie do serca tych uwag, bo jak już napisałam - każdy rozumie i czuje inaczej, a o takiej kwestii nie można powiedzieć wprost. Dodam, że może nie mnie to oceniać, ale myślę, że trochę przynajmniej rozsądku posiadam. Znam doktrynę kościoła, wiem co i jak i może nie uwierzysz, ale to akceptuję i nie czuję się ograniczona. Każdy ma swoją definicję wolności. I dodam, że od wszystkiego, co wymieniłaś bywają wyjątki, a jeśli już mam być dokładna to masturbacja "nie jest demonizowana" przez Kościół Katolicki wink Więcej się w tym temacie nie wypowiem, bo pewnie polecą 'hejty'. Od tego wychowania macie rodziców.
Pełna wersja