Dodaj do ulubionych

Badania na aparacie MORA

22.03.07, 14:24
Czy ktoś z Was korzystał z tego typu terapii?
Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii na ten temat. Kilka dni temu poddałam
się takiemu badaniu (w internecie można sporo przeczytać na ten temat).
Oprócz candidy albicans (i jej innych odmian), którą zdiagnozowano u mnie
badaniami laboratoryjnymi - przy okazji badania wyszły inne paskudztwa, w tym
pasożyt Lambli.

Terapia MORA polega na rozpoznaniu i leczeniu różnych schorzeń i chorób z
wykorzystaniem delikatnych fal elektromagnetycznych pacjenta. Stosuje się ją
do redukcji i eliminacji chorób które wywołują patologiczne drgania
elektromagnetyczne.

Podczas zabiegu pacjent jest podłączony do aparatu systemem elektrod, poprzez
które wysyłane są fale elektromagnetyczne. Fale są analizowane i przetwarzane
w urządzeniu a następnie wracają do organizmu pacjenta. Ma to na celu
wychwycenie i skompensowanie wszelkich niepożądanych drgań. .. najprościej
rzecz biorąc - wygląda to podobnie do badanie EKG (które jest powszechne) -
tyle tylko ze w komputerze podłączonym do aparatu MORA są zapisane
częśtotliwości drgań patologicznych komórek (grzybów, wirusów, bakterii i
pasowżytów ) Aparat MORA wychwytuje je. I tak następuje diagnoza, czy
znajdują się w naszym organiźmie czy nie.
Po zabiegu otrzymujesz krople - na bazie wody z wytrąconymi drganiami TYCH
SZKODNIKÓW. I powiem szczerze, czuję się po nich fatalnie - mdli mnie, jest
mi niedobrze, do tego silne bóle brzucha, wątroby, - działają na zasadzie
homeopatyków - mają pobudzić naturalny system immunologiczny do obrony.

Co o tym sądzicie, myślę że to nie jakieś czary-mary, skoro tyle osób
korzysta z medycyny biologicznej.
Czekam na Wasze komentarze.

Pozdrawiam
Anka


Obserwuj wątek
    • kawka37 Re: Badania na aparacie MORA 22.03.07, 17:55
      Anulu, ja korzystałam z tej terapii w drugiej połowie 2005 roku. Zanim
      trafiłam na Mora, korzystałam najpierw z terapii i diagnozowania na Bicomie.
      Potem własnie w 2005 roku leczyłam się u lekarza homeopaty, który diagnozował
      Morem i tez zrobił mi kropelki w sposób , który opisujesz. Powiem krótko-
      wielak szkoda,ale mi akurat nic a nic nie pomogły. Oby Tobie pomogło, bo pewno
      troszkę za to zapałaciłaś, prawda?
      • anoooola Re: Badania na aparacie MORA 22.03.07, 22:09
        Tak,to fakt, takie badanie do najtańszych nie należy. ALe tonący brzytwy się
        chwyta... jednak chciałabym spórbować homeopatyków.
        Leczę się od października 2005 - i bezskutecznie, mam juz dosyć chemii.
        Jutro wybieram sie do mojej lekarki pierwszego kontaktu - i muszę mieć na tyle
        argumentów, aby przekonać ją do kuracji homeo.
        Nie ukrywam, ze to co napisałaś Kawko, wpłyneło negatywnie na moje nastawienie
        (zaczyna wkradać się zwątpienie), ale mam juz dość.
        Najgorsze jest to, ze zaczynam byc posądzana o lekomanię i hipochondrię przez
        osobę, na której mi najbardziej zależy... oczywiśćie zdziwiam,wymyślam sobie
        itd.
      • anoooola Re: Badania na aparacie MORA 23.03.07, 18:52
        Cześć
        Atopiku - nic nie dostałam.
        Leczę się kroplami homeo - otrzymanymi po MORZE.
        Błądzę i juz nie wiem, do kogo i gdzie mogę się zwócić.

        Moja p.doktor (lekarz pierwszego kontaktu) w zasadzie nic mi nie przepisała.
        Poradziła w tej sytuacji, abym spróbowała - med.biologicznej czyli odtruwania z
        toksyn na aparacie MORA. Lekarze bez specjalizacji w homeopatii boją się
        przepisywać takie środki - i rozumiem to.

        Jenakże , to co udało mi się od niej wyciągnąć na temat lambli - jeżeli jest
        sie nosicielem, to sie po prostu jest (tak jak z wirusem opryszczki) jednak coś
        mi tu nie pasuje - bo skoro to pasożyt, to wydaje mi się, że trzeba go usunąć.
        W moim przypadku zastosowanie jakichkolwiek antybiotyków jest bezsensowne, bo
        zwiększy przerost grzybów.
        Tak więc, z gabinetu wyszłam "z kwitkiem".

        Moze ktoś z Was poleci mi dobrego homeopatę z okolic Krakowa.
        Nie chcę juz wyrzucać kasy w błoto,na bezsensowne wizyty i kuracje, które nie
        dają efektu.

        Myślę, żeby zacząć od pracy nad PH organizmu (Alkalan N)
        a później może hydrokolonoterapia?
        Do tego czasu czosneczek, candida clear, misktura oczyszczająca, dużo
        jogurtów... i kropelki homeo z MORY.

      • magnumator Re: Badania na aparacie MORA 24.03.07, 00:23
        Ja korzystałem z Bicomu i bardzo sobie chwalę, sporo moich znajomych też,
        jedynie w sieci co pewien czas spotykam niezadowolonych (może zbyt wiele sobie
        po tym obiecywali?). U mnie wszelkie przeziębienia, ciągłe bóle gardła odeszły
        w niepamięć. Na pewno nie jest to zwykły zapper, choć sporo mają wspólnego.
        Trudno zapperem zlikwidować uczulenie na mleko itp. trudno zapperem (z
        synchrometrem) rozpoznać uczulenie danej osoby na składniki chemiczne
        (syntetyczne), itd.
        Mora wygląda bardziej tajemniczo, nie miałem do czynienia więc się nie
        wypowiadam.
      • unhappy Re: Badania na aparacie MORA 24.03.07, 12:03
        ula.smith napisała:

        > Myślę że Mora, Bicom to wyciąganie pieniędzy z ludzi a aparat ten to zwykły
        > zapper (oczywiście jak sie zapytasz bedą zaprzeczać że to jest terapia prądem).

        Mora, Bicom i zapper to różne urządzenia. Mają dwie wspólne cechy - nie działają
        tak jak się to przedstawia i służą do okradania chorych ludzi.
    • unhappy Re: Badania na aparacie MORA 24.03.07, 11:57
      anoooola napisała:

      > Co o tym sądzicie, myślę że to nie jakieś czary-mary, skoro tyle osób
      > korzysta z medycyny biologicznej.

      To nie jest czary mary tylko zwykłe oszustwo. A z faktu, że wiele osób się na to
      nabiera nie wynika nic ponad to, że ludzie bywają naiwni.
      • magnumator Re: Badania na aparacie MORA 24.03.07, 13:09
        Człowieku, rozwalasz każdą dyskusję, każde forum, po coTy tu przychodzisz? Z
        ilu tego typu metod SAM próbowałeś??? Pokaż choć jedną swoją wypowiedź, w
        której zaproponowałeś cokolwiek, co pomoże w pozbyciu się objawów choroby, ja
        do tej pory takiej wypowiedzi z Twojej strony nie spotkałem. Dlaczego większość
        moich znajomych jest właśnie pod kontrolą lekarza stosującego Bicom, a nie
        państwowej służby zdrowia? Bo mają znacznie lepsze rezultaty w porównaniu do
        wcześniejszych swoich lekarzy. I idiotyzmem jest zwalanie wszystkiego na efekt
        placebo, zwłaszcza gdy się nie zna tych ludzi, ich schorzeń. Wiem, że jesteś
        człowieku nie do zdarcia, ale idź na inne fora i tam złowieszcz sobie dalej.
        • unhappy Re: Badania na aparacie MORA 24.03.07, 14:34
          magnumator napisał:

          > Człowieku, rozwalasz każdą dyskusję, każde forum, po coTy tu przychodzisz?

          Ja cokolwiek rozwalam? Chyba mnie przeceniasz. Nie lubię kiedy oszukuje się
          ludzi wmawiając im stosowanie idiotycznych metod i jeszcze biorąc za to
          pieniądze. Ale każdy ma własny rozum.

          > Z
          > ilu tego typu metod SAM próbowałeś??? Pokaż choć jedną swoją wypowiedź, w
          > której zaproponowałeś cokolwiek, co pomoże w pozbyciu się objawów choroby, ja
          > do tej pory takiej wypowiedzi z Twojej strony nie spotkałem.

          Miejscem w którym proponuje się metodykę likwidowania choroby (a nie objawów)
          jest gabinet lekarza. I na pewno nie forum internetowe. Jakkolwiek muszę
          przyznać, że wśród lekarzy znajdują się debile - znajomy odszedł niedawno z tego
          świata bo na zapalenie wyrostka dostał dobre słowo i lek na wątrobę. Nawet nie
          zdążył go zażyć - jak żona wróciła z domu z wykupionymi lekami już nie żył.
          Lekarz, który swoją niekompetencją spowodował śmierć poniesie konsekwencje.
          Jakie konsekwencje poniesie magik z tajemniczym urządzeniem, które generuje
          fałszywe diagnozy?

          > Dlaczego większość
          > moich znajomych jest właśnie pod kontrolą lekarza stosującego Bicom, a nie
          > państwowej służby zdrowia?

          Bo są naiwni i dali się zmanipulować sprytnym wydrwigroszom od elektronicznej
          New Age big_grin

          > Bo mają znacznie lepsze rezultaty w porównaniu do
          > wcześniejszych swoich lekarzy.

          Ale zapewniam cię, że tajemnicze urządzonka nie mają żadnego udziału w poprawie
          tych rezultatów.

          > I idiotyzmem jest zwalanie wszystkiego na efekt
          > placebo, zwłaszcza gdy się nie zna tych ludzi, ich schorzeń.

          Dla ciebie słowo placebo to jakaś magia czy co? Mora, Bicom, Oberon, zapper etc.
          to urządzenia które NIE DZIAŁAJĄ a efekty lecznicze z nimi związane
          występowałyby nawet bez tych urządzeń.

          > Wiem, że jesteś
          > człowieku nie do zdarcia, ale idź na inne fora i tam złowieszcz sobie dalej.

          Jak ci puszczają nerwy to zrób sobie ziołowej herbatki smile
          • magnumator Re: Badania na aparacie MORA 24.03.07, 15:31
            Po prostu po wizytach takich ludzi jak Ty to forum zamiera, ludzie boją się
            zadawać pytania.
            A to, że Ciebie coś nie przekonuje, to inna sprawa. Tak, wszystko jest spiskiem
            na biednych pacjentach, którzy dopiero dzięki sile własnej woli uzdrowili się
            sami, choć lekarze nie wiedzieli nawet, na co ich leczyć. A już najbardziej
            dają się zmanipulować dwuletnie dzieci, które zdrowieją w ciągu kilku dni po
            pierwszej wizycie, choć wcześniej niemal "mieszkały" w szpitalu. Tak, to
            właśnie tym najmłodszym najbardziej pomaga, ale z pewnością to ich rodzice są
            tymi naiwnymi, i wystarczy nic nie robić przez tydzień i dziecko też ozdrowieje
            i będzie mogło sobie bez problemów pić mleko, po którym do tej pory całe się
            drapało do krwi...
            • ula.smith Re: Badania na aparacie MORA 24.03.07, 15:53
              >Tak, wszystko jest spiskiem
              > na biednych pacjentach, którzy dopiero dzięki sile własnej woli uzdrowili się
              > sami, choć lekarze nie wiedzieli nawet, na co ich leczyć. A już najbardziej
              > dają się zmanipulować dwuletnie dzieci, które zdrowieją w ciągu kilku dni po
              > pierwszej wizycie, choć wcześniej niemal "mieszkały" w szpitalu.

              Nie zastanawiaj się nawet nad tym, dlaczego młode organizmy zdrowieją szybciej
              niż stare i dlaczego siła sugestii potrafi uzdrowić najbardziej chorego. Nie
              myśl też jak idziesz i wydajesz 100 zł za każdą wizytę na "odczulanie". Z całym
              szacunkiem
            • unhappy Re: Badania na aparacie MORA 24.03.07, 16:27
              magnumator napisał:

              > Po prostu po wizytach takich ludzi jak Ty to forum zamiera, ludzie boją się
              > zadawać pytania.

              Acha... czyli występujesz w imieniu wielu osób bo bardzo dobrze wiesz czemu
              ludzie zadają pytania bądź nie. Co prawda pisząc w ostatnim poście, żebym sobie
              poszedł nie napisałeś "chcemy żebyś sobie poszedł" ale wyszło szydło z worka smile
              Pisz za siebie, nie za innych.

              > A to, że Ciebie coś nie przekonuje, to inna sprawa. Tak, wszystko jest
              >spiskiem
              >
              > na biednych pacjentach, którzy dopiero dzięki sile własnej woli uzdrowili się
              > sami, choć lekarze nie wiedzieli nawet, na co ich leczyć.

              Polecam stronę muszesiewyzalic.pl Jasne jest że błędy i zaniedbania lekarzy
              napędzają kasę oszustom od paramedycyny ale od rozsądnych ludzi należałoby
              wymagać czegoś więcej niż oddawania się w ręce hochsztaplerów tylko dlatego, że
              nie chce im się zmienić lekarza. Od lat lekarze są zobowiązani do przestrzegania
              standardów i po pierwszej wizycie można się zgrubnie zorientować z kim mamy do
              czynienia.

              > A już najbardziej
              > dają się zmanipulować dwuletnie dzieci, które zdrowieją w ciągu kilku dni po
              > pierwszej wizycie, choć wcześniej niemal "mieszkały" w szpitalu.

              Rewelacja! Które to urządzenie tak wspaniale leczy bo powinno znaleźć się w
              każdym z tych szpitali. Nie znajduje się? Może to spisek?

              > Tak, to
              > właśnie tym najmłodszym najbardziej pomaga, ale z pewnością to ich rodzice są
              > tymi naiwnymi, i wystarczy nic nie robić przez tydzień i dziecko też ozdrowieje

              Bzdury waść opowiadasz. Ja też mogę napisać, że w Rosji, która jest twoim
              ulubionym przykładem (dla ciebie nowoczesności a dla mnie ciemnogrodu) gdzie
              ludzie łykają bateryjki miliony ludzi latają dzięki łykaniu srebrnych łyżeczek.
              Już raz ci to napisałem a ty uwierzyłeś bo przecież wierzysz we wszystko co ktoś
              napisze na forum prawda? Czy może wierzysz tylko w te bzdury które potwierdzają
              twoje opinie? Po co sprawdzać, po co się wysilać - przeczytane czyli udowodnione big_grin

              > i będzie mogło sobie bez problemów pić mleko, po którym do tej pory całe się
              > drapało do krwi...

              Mój też już może pić mleko choć miał na nie uczulenie. Zgadnij jakim aparatem go
              wyleczyłem: MORĄ, BICOMEM a może ZAPPEREM?
              • magnumator Re: Badania na aparacie MORA 24.03.07, 18:23
                Otóż sporo czasu spędziłem ja i moi znajomi choćby w kolejce (czekając na swoją
                kolej) przed gabinetem lekarskim i mogłem sobie wyrobić opinię nie z internetu,
                lecz od zadowolonych pacjentów, a głównie ich rodziców. Do mojej lekarki trudno
                się dostać, mimo że trzeba płacić. A urządzenie nazywa się Bicom, kosztuje
                sporo kasy, a kto miałby je szpitalom fundować, przecież oni muszą postępować
                wg podręczników (często pożółkłych - choćby w przypadku borieliozy na zakaźnym,
                co nie znaczy, że bicom leczy z tej choroby, to tylko przykład), a jak się nie
                dostosują, to wyrzucą ich z pracy (to wypowiedzi lekarzy z tych właśnie
                oddziałów).
                "Od lat lekarze są zobowiązani do przestrzegania standardów" - a jeśli niektóre
                standardy są niewłaściwe? Np. namawianie do picia mleka pasteryzowanego,
                wycinania migdałków, łykania kolejnych antybiotyków co 3 tygodnie bez
                antybiogramu oczywiście itd.
                Jednej rzeczy nie doceniasz pisząc, że ludziom nie chce się zmieniać lekarza.
                Tylko, że większość uczestników forum, to właśnie osoby które tu trafiły po n-
                tej próbie znalezienia dobrego lekrza, a ci lekarze się tylko śmieją i na końcu
                przepisują psychotropy, bo "to wszystko z nerwów".

                A ja wolę cieszyć się zdrowiem, co to kupiłem za pieniądze płacąc podobno
                za "placebo", niż szukać kolejnego lekarza, bo taki laryngolog mówi np. "ja tu
                nic nie widzę" i sam odmawia dalszego leczenia mnie.

                P.S. Wszystkie rzeczy, o których piszę sam najpierw sprawdzam, więc o Morze się
                nie wypowiadałem (co zaznaczyłem wcześniej).
                • unhappy Re: Badania na aparacie MORA 24.03.07, 19:02
                  magnumator napisał:

                  > Otóż sporo czasu spędziłem ja i moi znajomi choćby w kolejce (czekając na swoją
                  >
                  > kolej) przed gabinetem lekarskim i mogłem sobie wyrobić opinię nie z internetu,
                  >
                  > lecz od zadowolonych pacjentów, a głównie ich rodziców.

                  Pomijasz opinie niezadowolonych ale rozumiem.


                  > Do mojej lekarki trudno
                  >
                  > się dostać, mimo że trzeba płacić. A urządzenie nazywa się Bicom, kosztuje
                  > sporo kasy, a kto miałby je szpitalom fundować,

                  Wiesz ile potrafią kosztować współczesne narzędzia diagnostyczne? Za cenę
                  niektórych z nich można by takich BICOMÓW kupić dziesiątki a czasem setki.

                  > przecież oni muszą postępować
                  > wg podręczników (często pożółkłych - choćby w przypadku borieliozy na zakaźnym,
                  >
                  > co nie znaczy, że bicom leczy z tej choroby, to tylko przykład),

                  Najwyraźniej bardzo, bardzo mało wiesz o lekarzach, o tym czego się uczą i czym
                  dla nich są wszelkie nowości mogące usprawnić bądź przyszpieszyć proces leczenia.

                  > a jak się nie
                  > dostosują, to wyrzucą ich z pracy (to wypowiedzi lekarzy z tych właśnie
                  > oddziałów).
                  > "Od lat lekarze są zobowiązani do przestrzegania standardów" - a jeśli niektóre
                  >
                  > standardy są niewłaściwe? Np. namawianie do picia mleka pasteryzowanego,
                  > wycinania migdałków, łykania kolejnych antybiotyków co 3 tygodnie bez
                  > antybiogramu oczywiście itd.

                  Jeśli niektóre standardy są niewłaściwe to znaczy, że BICOM działa? big_grin

                  > Jednej rzeczy nie doceniasz pisząc, że ludziom nie chce się zmieniać lekarza.
                  > Tylko, że większość uczestników forum, to właśnie osoby które tu trafiły po n-
                  > tej próbie znalezienia dobrego lekrza, a ci lekarze się tylko śmieją i na końcu
                  >
                  > przepisują psychotropy, bo "to wszystko z nerwów".

                  Czasami tak jest. Uogólniasz bez sensu na potrzeby dyskusji a jest to nadużycie.
                  Ale nadużywaj sobie big_grin

                  > A ja wolę cieszyć się zdrowiem, co to kupiłem za pieniądze płacąc podobno
                  > za "placebo", niż szukać kolejnego lekarza, bo taki laryngolog mówi np. "ja tu
                  > nic nie widzę" i sam odmawia dalszego leczenia mnie.

                  Miałem tak samo w końcu samo przeszło na szczęście bez uciekania się do religii
                  New Age big_grin

                  > P.S. Wszystkie rzeczy, o których piszę sam najpierw sprawdzam, więc o Morze się
                  >
                  > nie wypowiadałem (co zaznaczyłem wcześniej).

                  Ależ to że sobie SAM sprawdzisz nic nie znaczy. Stwierdzenie czy dane urządzenie
                  działa czy nie troche wykracza poza oświadczenie anonimowego magnumatora z
                  Internetu big_grin
                • ula.smith Re: Badania na aparacie MORA 24.03.07, 20:28
                  Chyba kupię sobie Bicoma lub Morę i założę gabinet medycyny naturalnej, bo
                  patrzę że można niezłą kasę kosić na niektórych ludziach wink Odczulanie zakłada
                  zrezygnowanie z potraw wywołujących uczulenie, więc po co używać Bicoma skoro
                  po pewnym czasie ich niejedzenia organizm się oczyści z alergenów i
                  niepotrzebny jest Bicom. Zamiast tego trzeba zadbać o to, żeby poprawić stan
                  nabłonków m.in. zdrowiej się odzywiać.
                  • magnumator Re: Badania na aparacie MORA 24.03.07, 21:53
                    Trudno się nie zgodzić z tą ostatnią wypowiedzią. Ale z drugiej strony wiele
                    osób wie jak trudno jest unikać niektórych produktów, a nie tylko o żywność tu
                    chodzi. Pyłki, roztocza i pleśnie - to najgorsi wrogowie, bo trudno nich
                    uniknąć. Kiedyś miałem problem z pyleniem olchy i to niezależnie gdzie byłem,
                    męczył mnie kaszel. Jedynie wizyta w Tesco w ciągu 5 minut usuwała objawy (do
                    momentu wyjścia). Genialna skuteczność, bo oni mają własne filtrowane
                    powietrze, no ale trudno mieszkać w sklepie smile

                    Odnośnie interesu, to faktycznie można niezłą kasę zbić, jeszcze tylko trochę
                    wiedzy medycznej, a jeszcze lepiej zatrudnić młodego lekarza. Tyle że
                    zainwestować sporo trzeba, Bicom z osprzętem koło 70000 zł kosztuje,
                    serwisowanie pewnie też nie mało, ale zawsze najważniejsi są klienci - rynek i
                    poziom skuteczności reguluje ceny, gdyby skuteczność była zbyt mała, to
                    urządzenie chyba by się nie zwróciło. Zasada jest taka, że w przypadku
                    nieudanego zabiegu reklamacje uwzględniane są jako darmowe zabiegi do skutku
                    (ale tylko w ramach zasady działania urządzenia). Ja raz tylko musiałem
                    powtarzać, bo odczulałem właśnie tą olchę w czasie pylenia, a tego się nie
                    powinno w tym okresie robić (no ale po co się męczyć). Ale już w tym roku nic
                    mi nie jest, choć za oknem mam właśnie takie drzewko, a okres pylenia już się
                    zbliża ku końcowi. Inne wizyty kontrolne też nie są płatne, więc nie do końca
                    to złoty interes, no powiedzmy prawie "złoty". Nikt przecież nie broni otworzyć
                    takiego gabinetu, to tylko ekonomia.
                    • unhappy Re: Badania na aparacie MORA 24.03.07, 22:41
                      magnumator napisał:

                      > rynek i
                      > poziom skuteczności reguluje ceny, gdyby skuteczność była zbyt mała, to
                      > urządzenie chyba by się nie zwróciło.

                      Fakty twierdzą co innego. Niedziałające urządzenie może być znakomitym interesem
                      - wystarczy odrobina ściemy, szeptana reklama i już żądni kasy oszuści będą
                      brali się za "leczenie". Ofiary aparatu za wszelką cenę będą racjonalizować
                      swoją naiwność, niektórym zadziała (efekt placebo). A jak nie zadziała? To zwali
                      się na niedobrego operatora albo za zły układ plam na słońcu. I interes się
                      kręci. Takich urządzeń jest cała masa - zainteresowanym polecam
                      www.quackwatch.org. Zdaję sobie sprawę, że jest to walka z wiatrakami bo
                      oszuści będą znajdowali coraz to nowe metody żeby wycyckać naiwnych (a tych
                      akurat nie sieją) i jak to się ładnie mówi "krzyżyk na drogę". Przerażający
                      tylko jest udział w tym procederze lekarzy.

                      • anoooola Re: Badania na aparacie MORA 25.03.07, 03:16
                        Wiesz, Unhappy
                        wydaje mi się, że dość obszernie wypowiedziałeś się na ten temat.
                        Bardzo serdecznie Ci dziękuję - szanuję Twoje zdanie (każdy ma prawo do
                        swojego). Natomiast czytająć to wszystko co do tej pory napisałeś nasuwa mi się
                        jeden wniosek: zaśmiecasz mój wątek zupełnie niepotrzebnymi polemikami, z
                        których wyziera jakaś dziwna frustracja. A przecież nie o to tutaj chodzi.
                        To co zrobiłeś z wątku to jeden wielki chaos - Dlatego Panu juz podziękuję.

                        Jakoś nie mam takiego wrażenia po przeczytaniu opinii innym forumowiczów co do
                        tematu MORY. NIe odpowiada Ci - ok, wyraziłeś swoje zdanie. ( szkoda ze tak
                        obszernie) Na przyszłość proponuję skondensować maskymalnie swoje wypowiedzi -
                        co umożliwi innym forumowiczom lepsze wykorzystanie doświadczeń innych
                        forumowiczów, a nie tak jak ja teraz brnę w nic nie wnoszące do tematu
                        wypowiedzi. Pozdrawiam ciepło.
                        • unhappy Re: Badania na aparacie MORA 25.03.07, 12:08
                          anoooola napisała:

                          > jeden wniosek: zaśmiecasz mój wątek zupełnie niepotrzebnymi polemikami, z
                          > których wyziera jakaś dziwna frustracja.

                          Właściwe to chyba tak - to jest frustrujące, że ludzie dają się nabierać wciąż i
                          wciąż smile

                          > A przecież nie o to tutaj chodzi.
                          > To co zrobiłeś z wątku to jeden wielki chaos - Dlatego Panu juz podziękuję.

                          Ależ proszę bardzo big_grin

                          > Jakoś nie mam takiego wrażenia po przeczytaniu opinii innym forumowiczów co do
                          > tematu MORY.

                          Jeszcze raz. Polecam www.quackwatch.org. Skoro już wydałaś pieniążki na
                          to badanie to jest po ptokach ale przecież zawsze warto wyrobić swoje własne
                          zdanie. I to niekoniecznie takie, że - MORA = OSZUSTWO. Czy nie po to czytasz
                          ten wątek?

                          > a nie tak jak ja teraz brnę w nic nie wnoszące do tematu
                          > wypowiedzi. Pozdrawiam ciepło.

                          Pozdrawiam smile
    • atopik Re: Badania na aparacie MORA 25.03.07, 20:11
      Nie ma czegoś takiego jak nosicielstwo lambli. To prawda, że jedni znoszą ich obecność lepiej inni gorzej ale to pasożyt i jesli jest to trzeba się go pozbyć. Robiłas kiedyś badania labolatoryjne w tym kierunku ?
      Zasada jest taka, jeśli masz lamblie i candidę, to najpierw pozbywasz sie lambli, potem o wiele łatwiej pozbyc sie candidy. Walka z candidą bez wczesniejszego pozbycia się lambli jest nieskuteczna.
      • kawka37 Re: Badania na aparacie MORA 28.03.07, 13:10
        Ja tam się nie chcę spierać czy Bicomy i im podobne Mory działają czy nie
        działają, ale chce opisać swoje doświadczenia i jedno małe mojej znajomej.
        Zacznę nieładnie bo od siebie. Chodziłam na Bicom w 2004 i trochę 2005 roku
        na zabiegi oczyszczające wątrobę, poprawiające odporność, likwidujące grzybki i
        na odczulanie. Jednocześnie trzymałam dietę. ASPAt i ALAT wątrobowy , które
        były podwyższone , zeszły do normy, ale ciężko stwierdzić, czy to zasługa
        Bicomu, czy diety i roslinnych leków wątrobowych, które równolegle brałam.
        Po zabiegu miałam robić 2 tygodnie przerwy w degustacji „odczulanych” pokarmów
        i potem.... jedne tolerowałam inne nie. Więc robiono mi dodatkowe zabiegi już
        za darmo a po nich... jedne pokarmy tolerowałam, inne nie. W sumie na Bicom
        wydałam 900 polskich nowych złotych. Z zabiegów i odczulań zrezygnowałam.
        Bicom sprawdzał mi się jednak w ustalaniu jakiego pokarmu nie toleruję w danym
        momencie, gdy źle się czuję, a nie je jestem w stanie na zidentyfikować, który
        pokarm wywołuje nietolerancję. Wtedy jechałam na darmowe już sprawdzanie i na
        bikomie wychodziło, że to czy tamto uczula. Parę razy było tak , że domyślałam
        się, co mi szkodzi, nie mówiłam o tym robiącej badanie lekarce, a bicom
        potwierdzał moje przypuszczenia. Ale po czasie tenże sam Bicom zaczął pokazywać
        dziwne rzeczy, że np. uczulająco działają na mnie seler , przyprawy korzenne i
        Flukonazol / Orungal, czyli wszystko to co działa grzybobójczo. W
        międzyczasie zainaugurowałam wizyty u homeopaty, który jak się okazało ma
        aparat Mora. Przetestowałam się na nim, nic nie mówiąc homeopacie o wynikach z
        Bicomu, w nadziei , że ten pokaże coś innego. Ale gdzie tam- znów nietolerancja
        korzennych , przeciwgrzybiczych etc. Pominęłam te wyniki i jadłam korzenne,
        seler i parę innych rzeczy z szarej listy Bicomu i Mora. Jem je do dziś.
        To tyle o mnie. Natomiast znajoma opowiadała mi o sobie, że odczulała się na
        jakiś alergen wziewny, niestety nie pamiętam jaki i odczuliła się, ale wkrótce
        nabyła dwa inne , wcześniej nie występujące u niej uczulenia.
        Celem tego streszczenia nie jest wywoływanie dyskusji i sporów , kto ma rację
        a kto nie , tylko opis przypadku takiej jednej pospolitej Kawki, która
        próbowała i próbuje zdrowieć na wszelkie znane sposoby.

        • anoooola Re: Badania na aparacie MORA 28.03.07, 14:04
          I własnie o taki konstruktywizm mi Kawko chodziło
          Wielkie dzięki.

          Ja w niedługim czasie wybieram się na 2gą sesję MORY, - czuję się po niej
          lepiej, ale oczywiście stosuję dietę, MO, suplementy, i dużo probiotyków.
          Wyznaję w życiu zasadę : Kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa.. zobaczymy co
          przyniosą kolejne sesje na MORZE.
          Szczerze - nie chciałabym, stracić takiego majątku - choć gdyby,m zrobiła
          porządny rachunek, pewnie bym się zdziwiła

          Serdecznie pozdrawiam Anka
          • zosiad Re: Badania na aparacie MORA 28.03.07, 15:53
            Chodze na diagnozowanie aparateam MORA od kilku lat. Ja i dzieci, tak mniej
            więcej raz na pół roku. Tylko diagnoza i czasem "leki" robione Morą (na
            pasożyty np). Jestem bardzo zadowolona ztej formy leczenia.
            Ale może dlatego, że leczenie to prowadzi normalna (i moim zdaniem bardzo
            dobra) lakarka a urządzenie tylko ją wspomaga w diagnozowaniu obok zwykłego
            badania ale go nie zastępuje. No i koszt nie jest tak wysoki - raz na pół roku
            80 zł.

            A przy okazji - porównanie aparatu MORA do Zappera nie jest wcale tak odległe.
            Nie zgadzam się też, że Zapper nie działa. Sama na sobie przekonałam się o
            skuteczności i to w formie dość szokującej (a byłam baaardzo sceptycznie
            nastawiona)
            • unhappy Re: Badania na aparacie MORA 29.03.07, 14:37
              > A przy okazji - porównanie aparatu MORA do Zappera nie jest wcale tak odległe.
              > Nie zgadzam się też, że Zapper nie działa. Sama na sobie przekonałam się o
              > skuteczności i to w formie dość szokującej (a byłam baaardzo sceptycznie
              > nastawiona)

              Zapper nie może być skuteczny bo prąd przezeń generowany nie jest w stanie
              niczego zabić. Twoje przeświadczenie o skuteczności wynika najprawdopodobniej z
              być może mało prawdopodobnej zbieżności zdarzeń i tyle. Jeśli jednostkowy
              przypadek miałby świadczyć o działaniu urządzenia to o czym będzie świadczył
              jednostkowy przypadek niedziałania?
              • psvpl Re: Badania na aparacie MORA 30.03.07, 01:50
                > Zapper nie może być skuteczny bo prąd przezeń generowany nie jest w stanie
                > niczego zabić.

                Czy Zapper podlaczany do typowego gniazdka 220V i bedacy w stanie cos zabic,
                bylby dla Ciebie bardziej przekonujacy?
                  • marynia37 Re: Badania na aparacie MORA 31.03.07, 08:41
                    Unhappy! Jesteś na wielu nforach tylko zgorzkniałym narzekaczem i
                    krytykantem.Wiemy,że prąd zabija człowieka.A na bakterie i wirusy jeśli 9 volt
                    i kilka miliamperów uważasz,że jest za mało to podaj jakie napięcie czy jaki
                    prąd twoim zdaniem może zabić bakterie.Bo jakaś granica musi być.
                    • unhappy Re: Badania na aparacie MORA 31.03.07, 17:42
                      marynia37 napisała:

                      > Unhappy! Jesteś na wielu nforach tylko zgorzkniałym narzekaczem i
                      > krytykantem.

                      Oj nie dramatyzuj. To co twierdzisz o Zapperze jest tak kosmiczną bzdurą, że po
                      prostu nie można przejść koło tego obojętnie. Być może wierzysz w to, że Zapper
                      działa i być może wiara ta potrafi poprawić samopoczucie ale to wszystko. Dziwię
                      się, że normalni ludzie potrafią uwierzyć w takie bzdury. Mogę jeszcze zrozumieć
                      ofiary szarlatanów od biorezonanasu czy oberona bo tam, na niewprawne oko
                      wszystko jest w porządku ale zapper... brak słów.

                      > Wiemy,że prąd zabija człowieka.A na bakterie i wirusy jeśli 9 volt
                      > i kilka miliamperów uważasz,że jest za mało to podaj jakie napięcie czy jaki
                      > prąd twoim zdaniem może zabić bakterie.Bo jakaś granica musi być.

                      Skutki działania prądu elektrycznego na organizm zależą od tego jaką drogą prąd
                      płynie w organizmie oraz jakie są parametry tego prądu - napięcie, częstotliwość
                      i kształt fali. To co się dzieje w tym czasie z organizmami zamieszkującymi
                      ciało człowieka ma charakter drugorzędny ale wyniki posiewu o osoby śmiertelnie
                      porażonej w stacji trafo dały wynik pozytywny więc... Co do "dowodów" to
                      podrzuciłem jedyny dokument jaki miałem w postaci elektronicznej, który dotyczył
                      likwidacji biofilmu w unitach stomatologicznych przy pomocy prądu elektrycznego.
                      • nowak15 Re: Badania na aparacie MORA 31.03.07, 23:57
                        A elektrowstrząsy w medycynie to co - zabijają? szkodzą, są nieskuteczne - też
                        Hulda je wymyśliła - niedouku, krytykancie. Spróbuj - one są dla ciebie, może
                        ci się poprawi. Natychmiast wal na dokształt, bo cię kupmle w robocie skasują...
                        • unhappy Re: Badania na aparacie MORA 01.04.07, 10:26
                          nowak15 napisał:

                          > A elektrowstrząsy w medycynie to co - zabijają? szkodzą, są nieskuteczne - też
                          > Hulda je wymyśliła - niedouku, krytykancie. Spróbuj - one są dla ciebie, może
                          > ci się poprawi. Natychmiast wal na dokształt, bo cię kupmle w robocie skasują..

                          Ile można mieć alter ego? wink

                          • nowak15 Re: Badania na aparacie MORA 01.04.07, 11:03
                            unhappy napisał:

                            > nowak15 napisał:
                            >
                            > > A elektrowstrząsy w medycynie to co - zabijają? szkodzą, są nieskuteczne
                            > - też
                            > > Hulda je wymyśliła - niedouku, krytykancie. Spróbuj - one są dla ciebie,
                            > może
                            > > ci się poprawi. Natychmiast wal na dokształt, bo cię kupmle w robocie ska
                            > sują..
                            >
                            > Ile można mieć alter ego? wink
                            >

                            unpappy poprzeczniaku, dalej trzymaj swojemu konowałowi palec w rectum ...
                            • unhappy Re: Badania na aparacie MORA 01.04.07, 17:03
                              > unpappy poprzeczniaku, dalej trzymaj swojemu konowałowi palec w rectum ...

                              Mi by się nie chciało zakładać specjalnie nowego konta żeby wysłać kilka listów
                              smile Toż to bez sensu - co takiego mądrego pisałeś dotychczas żeby odcinać się
                              nowym kontem od tych kilku przyznaję bezsensownych słów - każdy ma przecież
                              słabsze i lepsze dni big_grin

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka