agrafka11
11.04.07, 16:47
Witam wszystkich na forum

Czytam wszystkie wątki od początku, pewnie
trochę czasu mi to zajmie, powyciągałam kilka starych, które mnie
interesowały, może ktoś coś nowego dopisze. Moja historia zaczęła się 6 lat
temu, gdy po leczeniu grzybicy pochwy nie mogłam dojść do siebie. Ginekolog
zapisała mi w ciągu 2 lat wszystkie dostępne leki przeciwgrzybicze oraz
antybiotyki. W końcu rozłożyła ręce i tak znalazłam się najpierw u znanego w
Krakowie homeopaty. Rok leczenia bez efektu, w końcu przerwałam. Przerzuciłam
się na homeopatę-izopatę - młodego ale myślę sobie :"Młody, żądny wiedzy,
popatrzy na to wszystko świeżym okiem". Oko może i miał świeże, ale oprócz
1.500 zł ( lekko licząc, izopatyki są cholernie drogie ) efektów leczenia nie
było. Miał też jakąś koncepcję przeciwgrzybiczej diety - zwanej dietą doktora
Werthmanna. Dietę trzymałam, leki brałam, 2 lata leczenia, efektów nie było.
Leki konstytucyjne nietrafione.W końcu powiedział, że nie umie mi pomóc. Do
widzenia. Teraz robię ostatnie podejście. Leczy mnie wspaniała pani doktor w
Krakowie. Od 1-2 lat. Zażywałam różne leki, ale bez większych efektów. To
znaczy były różne pogorszenia, które miały dobrze rokować, ale pogorszyło się
a grzyb nadal jest.Ostatnio też się już zniechęciła, ale uprosiłam ją, żeby
ze mnie nie rezygnowała i dobrała mi nowy lek konstytucyjny - z opisu wynika,
że to ja na 100%. I tu dziwna rzecz - nic się nie dzieje. 6 tygodni temu
dostałam leki przeciwgrzybicze homeopatyczne i zalecenie diety. Zalecenie
bylo ogólne - nie jeść nabiału, cukru, drożdży. Czyli pewnie miała na myśli
dietę dr Werthmanna, ale na przykład pozwoliła mi jeść normalny chleb, czyli
wcale nie tak restrykcyjnie do tego podeszła. Dieta i leki są na 3
miesiące.Jakie mam objawy? Otóż od 6 lat mam grzybicę pochwy, która jednak
nie daje namacalnych objawów w postaci swędzenia czy upławów, jedynie u
wejścia do pochwy są zmiany skórne w postaci wypustek koloru ciała, szorstkie
w dotyku, miękkie, jak kosmki jelitowe.Oczywiście przy dotyku, podrażnieniu
pieką i uniemożliwiają wiele rzeczy ( np. wkładanie tamponu... i inne ).
Drożdże wykazała ostatnia cytologia i czystość pochwy. I teraz jaki mam
problem? Otóż chciała jakoś połączyć dietę dr W. z proponowaną tutaj dietą
przeciwgrzybiczą i dodatkowo skorelować to z zaleceniami homeopatii.
Produkty zabronione w diecie dr W. to na przykład:mleko krowie i jego
produkty, jaja kurze, cukry proste i dwucukry, orzechy, świeże owoce i
warzywa, chleb pełnoziarnisty, ziarna ( zawierające celulozę), , żywność z
histaminą ( puszkowane ryby, wieprzowina ), cebula, czosnek, por, musztarda,
ketchup, owoce cytrusowe, jagody, jabłka( alergeny dróg oddechowych).
Dozwolone są: mleko sojowe, kozie, owcze, margaryna Benecol ( jedyna bez
mleka), jaja kacze, indycze, gęsie, przepiórcze, węglowodany złożone, kasze,
kukurydza , ziemniaki, owoce i warzywa gotowane, ryż, mięso gotowane.
Natomiast z zaleceń homeopatycznych muszę unikać ostrych przypraw, mięty i
cytryny, więc odpada np. MO, czego nie mogę przeboleć. Mam duże zacięcie do
stosowania diety, myślę, że 6 lat to wystarczająco żeby wyrobić cierpliwość i
upór w chęci wyzdrowienia

Tyle tu napisałam, że nawet nie wiem czy to się
trzyma kupy. Acha, miałam też przygodę z chińską medycyną, wieloletnia,
jeszcze na studiach, dzięki temu mam ciepłe dłonie i stopy, ale na nic innego
mi to nie pomogło. Teraz to co napisałam wyślę, przeczytam, ewentualnie
dopiszę co zapomniałam. Proszę was o przeczytanie i komentarz

))