Dodaj do ulubionych

osiągnęłam dno dna...

28.01.09, 23:42
witajcie,

no jednak można je osiągnąć. Właśnie odebrałam wyniki młodego z
instytutu mikroekologii w poznaniu. Dramat, jednym słowem dramat.
Mikroflora ochronna i immunostymulujaca ilościowo poniżej normy,
natomiast candida albicans - kosmicznie dużo. Wniosek- prawie dwa
miesiace leczenia, ścisłej diety ( z drobnymi błędami dotyczącymi
niełączenia), aloesy, trany, ac- zymes, dicoflory i inne cuda- NIC
NIE
PRZYNIOSŁY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
!!!!! Nie ma nawet minimalnej, cholernej
poprawy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
!!!!!!!! No i co teraz, Droga Redakcjo, mozna by rzec?????? Co
robić, kochani, bo mnie już ręce opadają sad
Obserwuj wątek
      • sylasss Re: osiągnęłam dno dna... 29.01.09, 07:47
        cześć perlai, tyle, że on też już był p/ grzybiczo sad
        Z tego poznańskiego instytutu dostałam też propozycję leczenia-
        środki niedosepne w polsce- oczywiście! Znalazłam jakieś foum
        medyczne, w którym lekarz gastrolog wypowiadał same ochy i achy na
        temat tych specyfików, ale ja się nie zastanawiam czy to znowu nie
        jakieś sekciarstwo jak u Janusa.
        ręcę i majtki opadają crying
          • karmeliza Symbioflor? 29.01.09, 08:37
            Witaj Sylass,
            czy zaproponowali Ci Symbioflor? Bo wiem, że oni coś takiego
            proponują. My to już stosujemy, chociaż badania u nich wykonam
            dopiero, jak odczekam po flumyconie. Nam poleciła te preparaty dr
            Hofmann z Poznania: najpierw dajemy Prosymbioflor, potem wejdzie
            Symbioflor 1 i Symbioflor 2 - można o tych lekach doczytać w polskim
            internecie, ale rzeczywiście kupić je można w Niemczech (my
            sprowadzamy przez znajomych - lek dostępny bez recepty). Generalnie
            chodzi o wzmocnienie systemu odpornościowego za pomocą leczenia
            mikrobiologicznego. Mamy rozpisaną kurację na 6 miesięcy i wcale
            mnie to nie dziwi, bo nasz poprzedni bój z candidą niby wygraliśmy
            po pół roku leczenia synka, ale co z tego, jak znowu za pół roku
            candida wróciła. Więc teraz nastawiam się na co najmniej roczny bój,
            a różne pomysły dietetyczne chciałabym utrzymać jak najdłużej, bo ta
            dieta jest po prostu zdrowa (choć oczywiście marzę, że kiedyś znowu
            będę mogła dawać mojemu synkowi truskawki wink.
            Pozdrawiam
            • sylasss Re: Symbioflor? 29.01.09, 10:15
              tak jest, symbioflor 1 i 2. A wczesniej dostawał flumycon, ale
              widzę, że nic to nie dało. A czy jesteś zadowolona z leczenia u dr
              Hofman?? Słyszałam dość sprzeczne opinie o tej Pani i dlatego
              jeszcze się do niej nie wybrałam.
              • karmeliza Re: Symbioflor? 29.01.09, 10:43
                Witaj Sylass,
                my też dajemy flumycon - i przy pierwszej naszej kuracji rok temu
                wybił grzyba, ale jak widać, nie udało się nam odbudować flory i
                odporności małego, więc grzyb wrócił.
                Pani Hofman jest dozgonnie wdzięczna za to, że w ogóle namierzyła
                candidę, bo wcześniej przez parę miesięcy synek był leczony na
                alergię pokarmową (i zajadał biały ryż, gotowaną marchewkę i inne
                pożywki dla grzyba). Dostał masę leków, a poprawy nie było. Dr
                Hofman zasugerowała badanie kału i to był strzał w dziesiątkę. W
                laboratorium szpitala MSW w Poznaniu, gdzie zwykle robimy badania
                mykologiczne, bardzo dr H. chwalą mówiąc, że ona w ogóle sobie zdaje
                sprawę z zagrożeń grzybicą - w przeciwieństwie do większości
                lekarzy. Coś w tym jest - sama też mam obfitą candidę i dość mocne
                stany skurczowe żołądka - lekarze jak dotąd sugerowali u mnie
                hipoglikemię, wrzoda żołądka i nadprodukcję kwasu. A potem -
                pamiętając o przypadku mojego synka - przebadałam się i okazało się,
                że też jestem mocno zagrzybiona.

                Co do dr Hofman, to po nawrocie grzybicy u synka znowu do niej
                wróciliśmy, ale ja niezależnie od wszystkiego, gdy odstawimy
                flumycon, chcę zrobić badania w tym instytucie mikrobiologii-
                właśnie żeby sprawdzili dokładnie całą florę. NIe wiem tylko, czy z
                kolei nie będę musiała odczekać po podawaniu symbiofloru, bo to jest
                potężna dawka bakterii i one też mogą dawać niewłaściwy obraz. W
                naszej sytuacji badania mogłabym zrobić pewnie w okolicach lipca sad
                • sylasss Re: Symbioflor? 29.01.09, 11:25
                  strasznie dziekuję za odpowiedź!!! Rozjaśniła się mocno sytuacja!
                  Nam w rozpoznaniu zaproponowano jeszcze inne leki:Lymphomyosot lub
                  preparaty Pneumodoron 1 i 2.Słyszałyście cos o nich? Napisano, że
                  stosować w ciężkich przypadkach. Zamierzam podać je mojemu dziecku,
                  bo uważam, że jest to ciężkie zakażenie tym grzybolem wstrętnym.
                  • perlai Re: Symbioflor? 29.01.09, 11:33
                    tak, lymphomyosot stosujemy teraz (z powodu długo utrzymujących sie
                    powiększonych migdałków i węzłów chłonnych). pneumodoron 1 i 2
                    zalecono nam na jesień stosować w trakcie infekcji (u agi zawsze
                    jest ciężki przebieg infekcji). ale jeszcze nie miałam okazji
                    wypróbować. te leki pomagają wmocnić odporność organizmu, ale
                    bezpośrednio nie walczą z grzybem
      • olivka31 Re: osiągnęłam dno dna... 29.01.09, 16:09
        Sylass,moim zdaniem nie da się wytępić grzyba w 2 m-ce.Przez dwa
        miesiące to ja się diety uczyłam a błędy popełniam nadal...choć
        minęło już pól roku.Moim zdaniem to te błędy w stosowaniu diety są
        gorsze niż jakby się diety w ogóle nie zaczęło, bo lekko zagładzasz
        grzyba a za chwile dostaje to czego chce ,bo popełniliśmy błąd i
        dzięki temu grzyb się wzmacnia...albo się ściśle przestrzega
        diety,albo nie ma rezultatów,albo nawet pogorszenie.
        U nas jak widzisz, szybko poszło, ale ja się słuchałam intuicji a nie
        lekarzy...pod nadzorem lekarzy to tylko gorzej było...w końcu oni
        robią biznes na chorych,prawda...więc oni mogą Ci obiecać,że wyleczą
        Ci grzyba ,ale to potrwa 4 lata np....bo w tym czasie im kasę
        nabijesz.
              • sylasss olivka 29.01.09, 21:44
                no właśnie, ja też przyłączam sie do prośby o opisanie diety, jaka
                stosowałaś. Robiłam drobne błędy, ale chyba nie doczytałaś w czym je
                robiłam- w łączeniu produktów, a nie dawaniu zakazanych. No ale to
                inna para kaloszy. Tak czy owak- gratuluję Tobie wygranej wojny i
                bardzo Ciebie proszę o opis diety, prosze, proszę.
              • olivka31 Re: Magdalini 29.01.09, 21:52
                No to ja Ci napiszę tak:
                Na samym początku byłam zagubiona jak wszyscy,musiałam się
                wszystkiego nauczyć,dieta to była czarna magia dla mnie.Teraz już
                sobie trochę radzę, chociaż dalej nie mam pewności czy wszytko
                robię dobrze?
                A czy aktualne wyniki to sukces? ,to się dopiero okażewink

                Zaczęłam od czytania stronek o dietach antygrzybicznych.Zwariować
                można bo co autor to inne informacje(oni chyba sami nie są niczego
                tak do końca pewni?)
                Z tych wiadomości wyciągnęłam średnią i zastosowałam w diecie te
                produkty ,które mały zaakceptował ,bo o lubieniu nie było mowysmile

                Nie można sugerować się tym ,co nam ktoś na forum napisze,że to
                dobre, ze to zdrowe itp.Nie wszytko służy wszystkim,jednych marchew
                zatwardza a u innych powoduje rozwolnienia...Musisz obserwować siebie
                i sama wybrać z diety to co Ci pasuje i co będzie dobre dla Ciebie a
                nie koniecznie dla innych.
                Podam Ci tylko stronki z których ja korzystałam aczkolwiek do żadnej
                z nich nie zastosowałam się w 100%

                Miłej lektury i powodzenia!smile
                www.vegamedica.pl/html/artykuly/candida.html
                www.merlin-zdrowie.pl/index.php?id=plaga
                www.candida.peet.pl/index8.php
                www.pasozyty.net/art4.html
                • olivka31 Re: Magdalini,szalicja 29.01.09, 21:55
                  Moim zdaniem nie ma uniwersalnej diety dla każdego
                  zagrzybionegosmileWiec nie podam Wam przepisu , bo to i tak nic Wam nie
                  dasmileA z resztą i tak większość rzeczy mały je tak samo jak Twój
                  szalicjasmile
                    • olivka31 Re:Sylass 29.01.09, 21:58
                      Ja też długo miałam problem z tym niełączeniemsmile
                      Zapomniałam jeszcze dodać ,że stopień zagrzybienia organizmu też ma
                      wpływ na szybkość wyleczeniasmile
                      • karmeliza do Olivki raz jeszcze 30.01.09, 08:58
                        Witaj,
                        bardzo Ci gratuluję wygranej bitwy - czy mogłabyś mi napisać, jak
                        długo się leczyliście i ile minęło od dobrych wiadomości. Pytam, bo
                        my też świętowaliśmy wyleczenie synka (ma teraz 2 l.): za pierwszym
                        razem miał zero grzyba w lutym 2008 po 5 miesiącach leczenia, a
                        potem potwierdziliśmy ten wynik w czerwcu 2008. Czyli generalnie
                        wyglądało, że wygraliśmy. W listopadzie '08 znowu zrobiłam
                        profilaktyczną kontrolę i candida była już obfita, mimo że nadal
                        trzymaliśmy w miarę rozsądną dietę (weszły tylko owoce sezonowe). Od
                        grudnia znowu leczymy pełną parą, ale widzę teraz, że oprócz diety
                        kluczowe jest wzmacnianie odporności na wszelkie sposoby: jestem
                        przekonana, że organizm o zdrowej odporności sam by sobie z grzybem
                        dał radę. Jestem ciekawa Twoich spostrzeżeń - oczywiście jeśli masz
                        chwilę czasu wink
                        • olivka31 Re: do Olivki raz jeszcze 30.01.09, 14:54
                          Hej Karmelizasmile
                          Pół roku się leczymy a pierwsze efekty zauważyłam już po 3 m-cach
                          stosowania diety ,probiotyków i suplementów no i witaminsmile

                          Tak masz rację najważniejsze jest wzmocnienie odporności.Nie da sie
                          inaczej wygrać z grzybem...Flora bakteryjna w jelitach jest bardzo
                          istotna.
                          Niestety niektóre osoby mają chorobę immunologiczną i wtedy walka z
                          grzybem to walka z wiatrakami...Nie wiem za dużo o tej chorobie i
                          nie wiem czy można to wyleczyć...bałam się tylko ,ze u mojego syna
                          właśnie będzie ten problem,bo jak był w szpitalu, to lekarze wysyłali
                          jego krew do badania aż do Dublina,bo coś niby z leukocytami nie
                          grało...całe szczęście chyba nic poważnego nie jest ,skoro tak szybko
                          mały się wzmocnił.
                          Dobrze ,ze piszesz o tych owocach ,bo ja już tez miałam ochotę
                          wprowadzić nieco więcej do menu małego,to chyba z radości człowiek
                          tak głupieje.

                          Co do gratulacji, to pogratulujesz mi jak mały będzie miał dodatkowo
                          zdrowy system moczowy i nie będzie miał grzybicy stópwink
                          Póki co muszę walczyć dalej.
                          Pozdrawiam Ola
                          • karmeliza Re: do Olivki raz jeszcze 31.01.09, 13:11
                            Witaj Olu,
                            dzięki za odpowiedź. Trzymam kciuki, żeby grzyb już nigdy więcej nie
                            wrócił!
                            Dzięki za podpowiedź z chorobą immunologiczną - warto takie rzeczy
                            sprawdzić.
                            Idę gotować orkisz na obiad dla małego wink
                            Eliza
    • pacia811 Re: osiągnęłam dno dna... 30.01.09, 09:21
      my leczmy grzyba przeszło rok!! nadal cholera jest ale .... a czy
      młody ma pasożyty, zanczy robale, bo to towarzystwo bardzo czesto
      występuje razem. i leczenie grzyba nie ma sensu, gdy są np lamblie
      czy owsikiuncertain bo grzyba niszczy się na końcu.

      nie leczy się wyników- leczy się objawy!! ja po objawach widzę, że
      jest dużo lepiej. a jakie objawy mały ma, albo czy coś mu ustapiło??
      bo to ważne, żeby była jakaś poprawa, choćby minimalna.

      a diete stosuje bardzo rygorystyczną, z pewnymi zasadami podanymi
      przez dietetyka.
      • sylasss Re: osiągnęłam dno dna... 30.01.09, 20:33
        pacia,
        no więc, młody nie ma zadnych objawów kandydozy!!!! oprócz obnizonej
        odporności to nic nie wskazywało na to, że ma kandydozę. Na jej
        zbadanie wysłała nas pani psycholog, a nie żaden z lekarzy, którzy
        się młodym zajmowali. To jest właśnie zadziwiające.
        Byłam z nim wczoraj u pediatry gastrologa, która stwierdziła, że
        liczba candidy nie jest taka tragiczna, ale cała reszta mocno
        obniżona. Zaproponowała tylko dicoflor, ac zymes i inne takie te
        duperele w dawce uderzeniowej, trzymać się diety i tyle, i za dwa
        miesiące powtórzyć badanie.Młody przytył na tej diecie ponad pół
        kilo, co jest dla mnie wielkim sukcesem. Ale czy to, co mówiła pani
        doktor wystarczy???
          • sylasss Re: osiągnęłam dno dna... 31.01.09, 23:57
            o matko, dziewczyny- olivka, szalicja, perlai, szalicja, karmeliza i
            inne, których nie wymieniłam- gdyby nie Wy i to forum to już bym w
            szaleństwo popadła. Z resztą popadam- młody chory i opóźniony, z
            mężem się ostatnio nie dogaduje, nie mówiąc już o teściach, którzy
            we mnie upatrują źródła wszelkich kłopotów, z moja matką też mi się
            nie układa. Mam wrażenie, że cały świat jest przeciwko mnie. wszyscy
            mi mówia, że mam się wyluzować i nie przejmować,a jak ja słyszę
            słowa, wyluzuj i daj spokój to mnie ch.. jasny trafia!!!!
            Przepraszam za te słowa, ale ja chyba na prawdę oszaleję. Wybieram
            się do psychiatry ze sobą, bo nie potrafię się wyluzować.... I na
            dodatek jeszcze to cholerstwo u młodego?! Czy ja kogoś zabiłam? mam
            wrażenie, że to wszytsko to kara, tylko nie wiem za co. O matko, ale
            się ze mnie wylało, przepraszam...
            • szalicja Re: osiągnęłam dno dna... 01.02.09, 10:03
              Rany, nie podchodź tak do tego! Przecież z tego da się wyjść! Zresztą niby u nas
              już po candidzie, ale to tylko teoretycznie. Też myślę, że jeszcze trochę walki
              ale zobacz - organizm na pewno czuje rożnicę, bo jest na diecie. Ja wiem, że
              wiele osób walczy z tym latami, ale lapiej coś robić niż nie robić nic.
              Czy senek poprawił się trochę w zachowaniu? Widzisz jakaś różnicę? Bo u nas była
              duża poprawa. Ja też podawałam Eye Q i wreszcie się otworzył, takimi zrywami
              ostatnio się rozwija. Najpierw szok przez dwa tygodnie, potem zwalnia tempo albo
              wogóle nic nowego się nie dzieje, a potem znów sobie przypomina, że trzeba iść
              do przodu, heh
              My mamy mnóstwo zajęć, terapii i też jestem zalatana, ale jakoś daję radę.
              Pomyśł, opóźnienie to coś, co można pokonać. To nie choroba. Dasz radę,
              zobaczysz wink
              A co do przeciwności losu - mo maż ciągle "podstawia mi nogę" bo jest przeciwny
              diecie. "Mądra" pani psychiatra powiedziała, że robili badania z pediatrami na
              oddziale psychiatrycznym na dzieciach autystycznych zmieniając im właśnie dietę.
              Nie zauważyli poprawy. No i mąż to sobie zakodował i teraz mam ciężko. Nie wiem,
              na czym to polega..Może prawidzwy autyzm nie jest do pokonania dietą. Ale z
              pewnośćią candida zaburza rozwój i pokonanie candidy=powrót do zdrowia i
              normalny rozwój. Jeśli maż jest taki oporny to zabierz go ze sobą na wizytę do
              lekarza. Niech mu przetłumaczy jak chłopu na miedzy, co candida robi z
              człowiekiem. Ja tak zrobiłam z moim, na trochę podziałało wink
              • maminka21 Sylass 01.02.09, 16:43
                Syllass czuję podobnie jak Ty, wszystko i wszyscy przeciwko mnie,
                ciągle kłody pod nogi, mały strasznie mało je, do tego od dwóch dni
                biegunka ( nie wiem od czego ), mąż dziwnie patrzy, zero pomocy , On
                na luzie ja w totalnym stresie, z którym sobię nie daję rady (
                musiałbym być chyba ciągle na bani aby wyluzować )i mimo, że wiem,
                że są gorsze choroby i to początek ( walczymi 2 tygodnie ) to pytam -
                dlaczego my?.... sad
                • olivka31 Re: Sylass 01.02.09, 17:40
                  Tak na pocieszenie-ja też przez to przeszła..cała rodzinka przeciwko
                  mnie a mąż zamiast wspierać to mnie dobijał a wręcz utrudniał
                  prowadzenie diety.
                  Cóż do tera mam problemy z tym i owym...ale już jakoś się oswoiłam.
                  Na szczęście teściowa mieszka daleko wink
                  Dziewczyny spójrzcie na sytuację z innej strony a nie tylko z tej
                  czarnej....Jest tyle pozytywnych ,optymistycznych i jasnych stron tej
                  sytuacji...tylko trzeba umieć je dostrzec i to Was wzmocnismile

                  Mój maluch już od 4 dni kupy nie zrobił, totalnie stracił apetyt a w
                  nocy się budzi bo go pupa boli...ale jakoś nie panikuję...
                  Jak chcecie wygrać to musicie mieć stoicki spokój i trzeźwo
                  myśleć...musicie się tego nauczyć , bo Wasze maluchy Was potrzebująsmile
                  Przytulam Was mocno i proszę o zakopanie "Doła"
                  • perlai Re: Sylass 02.02.09, 08:13
                    to chyba normalne, że rodzina zawsze jest przeciwko takim
                    rewolucyjnym zmianom w żywieniu dzieci. choć u mnie tak nie było,
                    ale to dlatego że mała była w takim ciężkim stanie, że wszyscy
                    praktycznie modlili się, by nasze pomysły (moje i męża) przyniosły
                    jakiś pozytywny efekt. jednak gdy przychodza do nas znajomi (niby
                    wtajemniczeni) i przynoszą dziewczynom czekoladki, które konfiskuję
                    na wejściu, to są bardzo zdziwieni/oburzeni, że dzieciom nie
                    pozwalam jeść takich dobrych rzeczysmilesmile
                    sylass, głowa do góry! za niedługo wszyscy zobaczą efekty twoich
                    działań i przyznają ci rację. nie możesz się teraz załamywać, bo
                    zdrowie twojego synka zależy tylko od ciebiesmile jak ty odpuścisz, to
                    kto o niego zadba??
                    • sylasss Re: Sylass 04.02.09, 13:04
                      oj, dziewczyny, Wy, jak zwykle, wiecie, jak pocieszyć wink
                      co do grzyba- diete trzymam, dicoflor, ac-zymes i jeszcze jakieś
                      inne cudo daje w dawce uderzeniowej, czyli 6 kapsułek dziennie. Kupy
                      sie poprawiają, a młody jakby tez przechodził na jasną stronę
                      księżyca, że się tak metaforycznie wyraże. Co do jego rozwoju- to
                      umawiam się do poradni psych.- pedagogicznej państwowej, bo
                      poczynania prywatnej psycholog nie podobaja mi się wcale. Co raz to
                      nowi specjalisci, którzy odsłyłają mnie od drzwi do drzwi i ninkt
                      nieczego konkretnego nie mówi. a ja- zapisalam sie na joge i ide do
                      psychiatry, co by mnie wyciszył
                      pozdrawiam Was serdecznie i dziekuje bardzo za wsparcie
    • jeff01 Re: osiągnęłam dno dna... 12.02.09, 09:01
      to samo co w poprzednim wątku

      kompleksowa zmiana diety, trybu życia, nastawienia emocjonalnego i wszystkich
      składowych, które wpływają na naturalną odporność

      www.borelioza,vegie.pl/natura.html

      nie wierzę w inne możliwości wyleczenia z osłabienia reakcji obronnych
      organizmu. Albo się będzie żyło tak, jak człowiek powinien żyć, dostarczało
      organizmowi to, czego potrzebuje, nie dostarczało tego co szkodzi - albo nigdy
      tak naprawdę się nie wyleczy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka