Dodaj do ulubionych

Helena West i Wirginia Powell

02.11.11, 13:07
Zaskakujące jest ujęcie tych dwóch kobiet na tle twórczości LMM.
Helena West pokazana jest jako postać pozytywna, osoba znająca Józefa. A przecież była to podła egoistka, manipulatorka, intrygantka, traktująca innych ludzi jak pionki na szachownicy.
W utworach LMM kobiety, które zabraniają, lub zmuszają do małżeństwa bliskich, manipulują, są jednoznacznie potępiane, ukazane jako złowrogie harpie, w najlepszym razie istoty głupie.A Helena jest w prządku.

Wirginia Powell i jej miłość do zmarłego męża została ośmieszona w "Dzbanie ciotki Becky". A przecież nie brak u LMM postaci, które wierne pierwszej, utraconej miłości, nie wiążą się z nikim i ciągle noszą obraz ukochanego w sercu. I są to osoby wyidealizowane, nie wyśmiane jak Wirginia.
Obserwuj wątek
    • soova Re: Helena West i Wirginia Powell 02.11.11, 15:39
      Owszem, Helena to egoistka. Ale czy przypadkiem nie ma w powieści mowy o jej załamaniu po śmierci matki, które doprowadziło ją do tego, że wymogła na siostrze obietnicę niewiązania się z żadnym mężczyzną?

      Swoją drogą jest tu pewna niekonsekwencja. Jeśli ktoś miałby się po śmierci matki załamać, to właśnie cicha i wrażliwa Rozalia, a nie energiczna i mająca swoje zdanie Helena. Ale cóż, widocznie tak autorce pasowało do koncepcji. ;)
    • slotna Re: Helena West i Wirginia Powell 02.11.11, 20:53
      Wirginia nie kochala juz dawno swojego meza i wcale za nim nie tesknila, tylko uwazala, ze tak bedzie pieknie, romantycznie, wzruszajaco, a ona sama bedzie niczym bohaterka powiesci. Wysmiane zostalo jej obnoszenie sie z zaloba, a nie faktyczna wiernosc pierwszej milosci.
      • sowca Re: Helena West i Wirginia Powell 09.11.11, 23:29
        Mnie też się wydaje, że to chodziło o wyśmianie epatowania swoją żałobą. Na przykład to, że każdy deszczowy wieczór Wirginia i jej przyjaciółka, której imię mi wyleciało z głowy, spędzały na wspominaniu swoich zmarłych mężów. Zresztą, jak ktoś ma pod ręką książkę, niech sprawdzi, tam jest takie zdanie: Kiedy żałoba przestaje być tragiczna, a staje się śmieszna? Coś takiego tam było i to moim zdaniem właśnie L.M.M. chciała podkreślić.
        • pi.asia Re: Helena West i Wirginia Powell 12.11.11, 18:12
          Postaci Wirginii Powell nie znam :( (Jestem miłośniczką wybiórczą - nie wszystkie książki LMM wpadły mi w ręce w stosownym czasie).

          Natomiast Helena West to osoba bardzo ciekawa, intrygująca, złożona. Miała 13 lat, gdy zmarł jej ojciec (Rozalia miała trzy). Pięć lat po śmierci ojca dziewczęta straciły dwunastoletniego brata. Obie przeżyły zawód miłosny i chociaż były lubiane, nie udzielały się towarzysko, całe życie poświęcając matce. Po jej śmierci Helena się załamała i lekarz obawiał się, że wpadnie w nieuleczalną melancholię - wtedy Rozalia przyrzekła jej, że nigdy nie wyjdzie za mąż i nigdy się nie rozstaną. Helena złożyła taką samą przysięgę.

          możecie sobie wyobrazić, co czuła Helena, gdy w życiu Rozalii pojawił się John Meredith? oto po stracie ojca, brata i matki ma utracić jedyną bliską osobę! Prośba Rozalii o zwolnienie z przysięgi musiała Helenie przypomnieć okoliczności złożenia tej przysięgi! Dawne upiory wróciły, choć Helena nie daje po sobie nic poznać - jest twarda, nieustępliwa, surowa, podczas gdy w środku zapewne trzęsie się ze strachu.
          Zresztą ona wie, że postępuje podle - mówi George'owi, że niezbyt dobrze się czuje, zupełnie jakby potopiła małe, niewinne kocięta.
          Gdy później w jej życiu ponownie pojawia się Norman Douglas, Helena ma takie wyrzuty sumienia wobec młodszej siostry, że boi się sama poprosić o zwolnienie z przysięgi, robi to Norman Douglas.
          A potem, kiedy Rozalia oświadcza, że nie zamieszka z siostrą i szwagrem, Helena postanawia, że jednak nie wyjdzie za mąż ("potrafię być równie nieugięta, jeżeli idzie o moje własne szczęście").

          Nie widzę tu manipulacji. Jest uporczywe trzymanie się postanowień, ale uzasadnione strachem przed samotnością i strachem przed załamaniem. A potem już głupsze, bo ambicjonalne. Dobrze, że obydwie w końcu skapitulowały ;) Ech, żeby nie interwencja Uny, byłoby źle...
          Ale generalnie - Helena jest naprawdę świetną postacią. Pamiętacie słowa Normana "Dajcie mi żywą kobietę!"? Była z nich wspaniała para.
          • jadwiga1350 Re: Helena West i Wirginia Powell 13.11.11, 15:19
            Helena West całe życie była twardą kobietą. Norman Douglas cenił ją za siłę, zdecydowanie, złośliwy dowcip, upór. Nie wygląda na osobę, która mogła się załamać, popaść w depresję. Widzę w niej pragnienie, żeby siostrze było tak samo źle jak jej. Ja nie mam męża, to i ty nie będziesz miała. Bez żadnych skrupułów przyjmuje zgodę Rozalii na swój ślub z Normanem.Na otarcie łez, proponuje siostrze wspólne mieszkanie, potem usiłuje namówić do "zakręcania się" wokół pastora. No bo Meredith na pewno wróci do Rozalii na jedno jej skinienie. Bardzo to żałosne ze strony Heleny. Gdyby Rozalia wyraziła zgodę na wspólne mieszkanie, Helena wyszłaby za Normana nie mając najmniejszych wyrzutów sumienia, że zniszczyła życie dwóm osobom.
            Nie widzę u starszej siostry strachu, raczej przekorę, chęć postawienia na swoim. No i nielojalność wobec Rozalii. Młodsza Westówna nie mówi Meredithowi dlaczego odrzuca jego propozycję. Jest lojalna wobec Heleny. Ta natomiast beztrosko paple Normanowi o złożonej przysiędze(dobrze wiedząc, że ukochany na pewno rozmówi się z Rozalią). Stawia młodszą siostrę w fałszywym świetle, jakby to Rozalia wymusiła obietnicę na Helenie.

            Matka Ewy Moore bała się, że straci dom. Matka Jana Douglasa bała się, że już nie będzie panią we własnym domu. Postępki tych dwóch kobiet nie są w żaden sposób usprawiedliwiane.
            • nessie-jp Re: Helena West i Wirginia Powell 22.11.11, 20:32
              jadwiga1350 napisała:

              > Helena West całe życie była twardą kobietą. Norman Douglas cenił ją za siłę, zd
              > ecydowanie, złośliwy dowcip, upór. Nie wygląda na osobę, która mogła się załama
              > ć, popaść w depresję.

              Ależ właśnie takie osoby cierpią najbardziej! Nie mają żadnego wentyla, przecież Helena zawsze musiała być "twarda", nie mogła sobie pozwolić na wiszenie komuś na szyi. Musiała zajmować się siostrą.

              Helena oczywiście postąpiła źle, ale łatwo ją zrozumieć
              • soova Re: Helena West i Wirginia Powell 01.12.11, 15:53
                A tak swoją drogą, strasznie mnie zawsze denerwowała bierna postawa Rozalii po tym, gdy zwolniła siostrę z obietnicy niezamążpójścia. Na sugestię Heleny, że może teraz zmienić odmowę wyjścia za pastora, odpowiada dumna i blada, że nie może tak po prostu zwrócić się do niego z tekstem: zmieniłam zdanie, a jeśli pan nie zmienił swojego, to się pobierzmy. Rozalia kochała pastora i wiedziała, że było to uczucie wzajemne, więc na dobrą sprawę jakie przy tym znaczenie miał konwenans zabraniający jej wychodzenia z inicjatywą?
                • jadwiga1350 Re: Helena West i Wirginia Powell 15.01.12, 00:11
                  >Na sugestię Heleny, że m
                  > oże teraz zmienić odmowę wyjścia za pastora

                  To tylko według Heleny było takie proste. Na dobrą sprawę to właśnie Helena powinna wyjaśnić Meredithowi dlaczego siostra odrzuciła propozycję małżeństwa i oboje szczerze przeprosić za swoje fochy. A nie radzić Rozalii dość upokarzające "kręcenie się" wokół pastora.

                  >Rozalia kochała pastora i wiedziała, że
                  > było to uczucie wzajemne, więc na dobrą sprawę jakie przy tym znaczenie miał ko
                  > nwenans zabraniający jej wychodzenia z inicjatywą?

                  Pewności, że uczucia Mereditha nie zmieniły się, nie miała. Odrzucony pastor mógł czuć się zlekceważony, ośmieszony.
                  Nie wiedział z jakiego powodu Rozalia go odtrąciła. Mógł stracić zainteresowanie małżeństwem. Po za tym trudno sobie wyobrazić subtelną Rozalię wychodzącą z taką inicjatywą. Ania też nie leci do chorego Gilberta i nie wyznaje mu swej miłości. Czeka na znak z jego strony, też jest bierna. Taki los kobiet.
                • jadwiga1350 Re: Helena West i Wirginia Powell 13.10.16, 18:10
                  soova napisała:

                  > A tak swoją drogą, strasznie mnie zawsze denerwowała bierna postawa Rozalii po
                  > tym, gdy zwolniła siostrę z obietnicy niezamążpójścia. Na sugestię Heleny, że m
                  > oże teraz zmienić odmowę wyjścia za pastora, odpowiada dumna i blada, że nie mo
                  > że tak po prostu zwrócić się do niego z tekstem: zmieniłam zdanie, a jeśli pan
                  > nie zmienił swojego, to się pobierzmy.

                  To stawiałoby Rozalię na poziomie takiego Noela Gibsona. Przyszedł przepraszać Gaję i ani przez chwilę nie wątpił, że ta wszystko przebaczy i znów będą parą.
                  Czy to dziwne, że Rozalię zniesmacza sugestia Heleny?
        • jadwiga1350 Re: Helena West i Wirginia Powell 15.01.12, 00:28
          Kiedy żałoba
          > przestaje być tragiczna, a staje się śmieszna? Coś takiego tam było i to moim
          > zdaniem właśnie L.M.M. chciała podkreślić.

          To właśnie Donna Dark czuje, że jej ból jest tylko cieniem bólu, więc jest śmieszny a nie wzniosły. To Donna nie ma już ochoty wspominać Barry'ego i chce się związać z Piotrem. Wirginia wprost przeciwnie. Owszem, nie jest to naturalne, ale podobnych postaci mamy wiele. Maryla wciąż żałuje, że nie wyszła za Jana Blythe, panna Lawenda ciągle kocha Stefana Irvinga, kapitan Jim ma swoją "zaginioną Małgorzatkę", Niezgrabiasz przygotowuje pokój dla nierealnej Alicji. Tak więc i Wirginia może nadal kochać zmarłego męża. Jej zachowanie, przesadne i ostentacyjne, nie musi kłócić się z prawdziwym smutkiem
          • sowca Re: Helena West i Wirginia Powell 18.01.12, 22:49
            A jednak Maryla nie opowiada wciąż o uczuciu do ojca Gilberta, chyba nawet Ania tego nie wie. Mamy tylko drobne wspomnienia Maryli w myślach. Kapitan Jim opowiada o zaginionej Małgorzacie tylko najbliższym swoim przyjaciołom, jeśli dobrze pamiętam. Panna Lawenda mówi Ani o Stefanie Irvingu dopiero wtedy, gdy dowiaduje się, że ten przyjechał na Wyspę. To nie jest kwestia żałoby czy nierozliczenia się z przeszłością, to po prostu wspomnienia, chyba naturalne.
            Natomiast żałoba Wirginii jest ostentacyjna, sprowadzona do napuszonych rytuałów, śmieszna i nienaturalna - tak widzi to Donna, bo jej oczami oglądamy sytuację. W dodatku Wirginia usiłuje wmówić Donnie, że nie szanuje pamięci Barry'ego, zakochując się w Piotrze.
            • soova Re: Helena West i Wirginia Powell 31.01.12, 14:12
              Nie wypadało opowiadać o uczuciach do mężczyzn, z którymi nie weszło się w związek małżeński. Co innego wdowieństwo: tu kobieta do żałoby po zmarłym mężu była wręcz zobowiązana. Weźmy choćby męki Scarlett na myśl o tym, że czarne suknie, i zakaz biżuterii i hucznych zabaw będą ją obowiązywać przez 3 lata żałoby po Karolu, którego żoną była kilka czy kilkanaście tygodni.
              • jadwiga1350 Re: Helena West i Wirginia Powell 31.01.12, 19:13
                W Wymarzonym Domku jedna z sąsiadek dziwiła się, że Ewa nie włożyła żałoby po Ryszardzie. Patrzę na Wirginię przez pryzmat"Rilli" , tam mamy rozbuchany patriotyzm, poświecenie, męstwo, patetyczne wiersze, a w "Dzbanie", w postaci Wirginii jest to wszystko ośmieszone. W "Rilli"wojna to święta sprawa, warta wszelkich poświeceń, w "Dzbanie" autorka jakby odcinała się od poprzednich idei, kreując komiczną postać wojennej wdowy.
                  • nessie-jp Re: Helena West i Wirginia Powell 01.02.12, 05:43
                    kooreczka napisał:

                    > Bo po wojnie trzeba się zebrać i iść dalej. Jaki jest sens i pożytek z wojennej
                    > emo-laski?

                    No właśnie, a poza tym Rilla jest pisana i rozgrywa się niejako "w trakcie", wtedy, kiedy ta wojna rzeczywiście JEST ważną, bolesną sprawą, kiedy ci ludzie naprawdę giną.

                    "Dzban" został napisany ponad 10 lat później, więc sytuacja jest zupełnie inna.

                    Wirginia ośmiesza samą ideę żałoby, robiąc wszystko na pokaz.
              • jadwiga1350 Re: Helena West i Wirginia Powell 29.03.20, 10:33
                soova napisała:

                > Nie wypadało opowiadać o uczuciach do mężczyzn, z którymi nie weszło się w zwią
                > zek małżeński. Co innego wdowieństwo: tu kobieta do żałoby po zmarłym mężu była
                > wręcz zobowiązana.


                Więc czy postać Wirginii jest taka komiczna? Zachowywała się tak jak oczekiwało od niej otoczenie, a potem to samo otoczenie zaczęło ją wyśmiewać. Wirginia to w pewnym sensie ofiara: patetyzmu czasów wojny i cynizmu czasów powojennych.
            • nessie-jp Re: Helena West i Wirginia Powell 31.01.12, 16:42
              > Natomiast żałoba Wirginii jest ostentacyjna, sprowadzona do napuszonych rytuałó
              > w, śmieszna i nienaturalna

              No po prostu emo-laska lubująca się w czerni i bladości oraz okołotrupiej i wdowiej estetyce. Słusznie jest to uznawane za śmieszną pozę.
          • vi_san Re: Helena West i Wirginia Powell 01.02.13, 14:41
            Maryla nie opowiada wszystkim na około o swoim uczuciu dla ojca Gilberta, a po jego śmierci nie zakłada żałoby. Panna Lawenda także miłość nieszczęśliwą ukryła na dnie serca i na co dzień była pogodną choć nieco ekscentryczną osobą. Kapitan Jim po śmierci ukochanej nie lata w żałobie na cmentarz i póz romantycznych nad grobem nie przybiera. Niezgrabiasz Alicji W OGÓLE nie znał, kiedy szykował dla niej pokój i trzymał to w najgłębszej tajemnicy. A Wirginia wciąż lata w żałobnym welonie, demonstracyjnie podkreśla swoje wdowieństwo i po prostu lubuje się w tych klimatach - nawet nie próbuje się zająć czymkolwiek innym, poza byciem nieszczęśliwą. I, w każdym razie ja to tak odczytałam, byłaby równie nieszczęśliwa, gdyby to nie jej mąż zmarł tylko brat, wujek czy dziadek - każdy pogrzeb jest dobrym pretekstem.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka