Dodaj do ulubionych

Dlaczego Srebrny Gaj spłonął?

02.12.13, 18:17
Książki o Pat są moimi ulubionymi... Cudowne opowiadania o Judysi, o zaczarowanym światku, o miłości Pat do Srebrnego Gaju, rodziny, o niechęci do zmian - widzę tam dużą część siebie. Ale mam wrażenie, że opowieść jest jasna i promienna do pewnego momentu, nagle autorka jest w innym nastroju, przebija ponury i depresyjny nastrój, widać przemijanie, robi się ciężko. A na koniec pożar. Wiem, że to wstęp do czegoś nowego, wiem, że to furtka dla Szkraba, ale mam wrażenie, że Maud w pewnym momencie poczuła niechęć do Pat, do Srebrnego Gaju i dlatego go uśmierciła, wyżyła się. Czy Pat była pisana w jakimś trudnym okresie dla Maud? Czy też tak odbieracie zmianę nastroju w akcji, jak ja?
Obserwuj wątek
    • rosynanta Re: Dlaczego Srebrny Gaj spłonął? 04.12.13, 12:58
      yoyka napisała:

      > Książki o Pat są moimi ulubionymi... Cudowne opowiadania o Judysi, o zaczarowan
      > ym światku, o miłości Pat do Srebrnego Gaju, rodziny, o niechęci do zmian - wid
      > zę tam dużą część siebie. Ale mam wrażenie, że opowieść jest jasna i promienna
      > do pewnego momentu, nagle autorka jest w innym nastroju, przebija ponury i depr
      > esyjny nastrój, widać przemijanie, robi się ciężko. A na koniec pożar. Wiem, że
      > to wstęp do czegoś nowego, wiem, że to furtka dla Szkraba, ale mam wrażenie, ż
      > e Maud w pewnym momencie poczuła niechęć do Pat, do Srebrnego Gaju i dlatego go
      > uśmierciła, wyżyła się. Czy Pat była pisana w jakimś trudnym okresie dla Maud?
      > Czy też tak odbieracie zmianę nastroju w akcji, jak ja?

      Też miałam takie wrażenie! Jest taki moment w "Pani na Srebrnym Gaju", kiedy po kolei wszystko się sypie. (Dawno nie czytałam, więc przepraszam, jeśli coś kręcę.) Pat zrywa z Dawidem Kirkiem, Przylepka wychodzi za mąż i wyjeżdża, odchodzi Tillytuck, umiera Judysia, a Sid sprowadza do domu Maję Binnie. Pat mówi coś takiego, że będzie starą panną i zostanie w Srebrnym Gaju do końca życia, ale z tych słów przebija taka ogromna gorycz i beznadzieja.

      Myślę, że autorka doszła do wniosku, że Pat jest taką postacią, której się musi całe życie zawalić, żeby zrozumiała, że zmiany nie zawsze muszą oznaczać coś złego. Pożar pozwolił Pat dorosnąć.

      Powieść była napisana w 35 roku, może już nastroje wojenne powoli się pojawiały? Jakieś echa napięć z Europy?
      • yoyka Re: Dlaczego Srebrny Gaj spłonął? 04.12.13, 18:03
        Ja mam takie wrażenie, jakby Pat się znudziła albo zaczęła być wręcz znienawidzona - o ile to nie za duże słowo. I spotkały ją wszystkie możliwe kary, jakby Maud chciała ją ukarać albo ja najszybciej skończyć powieść, bez fajerwerków i na odwal się.
        • rosynanta Re: Dlaczego Srebrny Gaj spłonął? 05.12.13, 20:43
          yoyka napisała:

          > Ja mam takie wrażenie, jakby Pat się znudziła albo zaczęła być wręcz znienawidz
          > ona - o ile to nie za duże słowo.

          Coś w tym jest... Kiedy po raz pierwszy czytałam pierwszy tom o Pat, byłam zachwycona, jak pięknie LMM umiała opisać życie rodzinne. Wcześniej miałam za sobą tylko lekturę cyklu o Ani i trylogii o Emilce, które były sierotami, długo nierozumianymi przez swoje opiekunki, "Janę...", wychowującą się w dość okrojonej rodzinie, i "Błękitny Zamek", w którym Joanna/Valancy miała rodzinę jak z koszmarnych snów (choć niepozbawioną wątków komediowych).

          Jednak w drugim tomie widać bardzo wyraźnie już prawie od początku, że to, co tak zachwycało autorkę - pomysł na postać, której całe serce zajmuje ukochany dom i nie ma tam miejsca na miłości, ambicje i inne takie "bzdury" - minęło. Wydaje mi się, że LMM przestała lubić pisać tę postać. I mogę to zrozumieć, bo sama parę razy stworzyłam postacie, których założenia były świetne, ale dłuższe interakcje męczyły mnie niemożebnie.

          > I spotkały ją wszystkie możliwe kary, jakby M
          > aud chciała ją ukarać albo ja najszybciej skończyć powieść, bez fajerwerków i n
          > a odwal się.

          I takie jest też zakończenie... Dla mnie było rozczarowaniem. Takie deus ex machina, czary-mary i nagle wszystko się zmienia o 180 stopni.
    • kooreczka Niech giną! 08.12.13, 12:15
      Pat jest jedyną bohaterką MM, do której nie czułam sympatii. Jako dziecko wydawała mi się dziwna, jako osoba dorosła po prostu chora. Te jej marzenia o życiu z bratem, RADOŚĆ na wieść, że siostra zrywa z narzeczonym są po prostu obrzydliwe. I jeszcze ta rodzinna duma, wywyższanie się nad Binnych nad którymi nie górują ani majątkiem, ani wykształceniem ani zasługami. To takie typowe dla małych, zakompleksionych ludzików jak Pat i jej rodzinka- znaleźć sobie kogoś do dziobania, komu wszystko będziemy mieli za złe, nawet uczucia rodzinne, kto OCZYWIŚCIE wiesza jelenie w pluszu w salonie i którego życie uczynimy piekiełkiem, bo śmie coś zmieniać w naszym zdechłym domostwie.

      Moim zdaniem MM podpaliła Srebrny Gaj, gdyż nawet ona wyczuła, że Pat niebezpiecznie leci w stronę choroby psychicznej i trzeba jej plasterka w postaci chłopaka :P
      • rosynanta Re: Niech giną! 08.12.13, 16:28
        kooreczka napisał:

        > RADOŚĆ na wieść, że siostra zrywa z narzeczonym są po prostu obrzydliwe.

        A masz siostrę?
        Ja mam. I kiedyś miała chłopaka, który był taki, że jak myślałam, że to może się przerodzić w coś poważnego, aż mi się słabo robiło. I tak, cieszyłam się, kiedy z nim zerwała.

        Może jestem małym, zakompleksionym ludzikiem ;-)

        > I jeszcze ta rodzinna duma, wywyższanie się nad Binnych nad którymi nie gór
        > ują ani majątkiem, ani wykształceniem ani zasługami.

        Wywyższanie się dlatego, że się góruje nad kimś majątkiem - to dopiero by było niesympatyczne! :-)

        Wykształceniem chyba górują - pani Binnie mówi, że nie zamierza kształcić swoich córek, bo to zmarnowane pieniądze, skoro i tak w końcu wyjdą za mąż. Binnie'owie są przedstawieni jako dorobkiewicze, ludzie bez klasy, z zerową kulturą osobistą, złośliwi i wredni, których cieszy nieszczęście innych. Maja z przyjemnością przekazuje Pat różne nieprzyjemne plotki. Tacy Pye'owie. Maja jest zresztą bardzo podobną postacią do Józi/Josie Pye.

        > Moim zdaniem MM podpaliła Srebrny Gaj, gdyż nawet ona wyczuła, że Pat niebezpie
        > cznie leci w stronę choroby psychicznej i trzeba jej plasterka w postaci chłopa
        > ka :P

        Tu się zgadzam. Pat potrzebowała kopa na drogę w dorosłość ;-)
        • kooreczka Re: Niech giną! 08.12.13, 23:26
          Mam siostrę. I kiedy przyprowadziła do domu chłopaka cieszyłam się jej szczęściem, a nie robiło mi się słabo na myśl, że nie daj boże przerodzi się to w coś poważnego. Nasze wzajemne więzi są zbyt mocne, żebym jakiekolwiek inne zobowiązania miała traktować jako zagrożenie dla siebie. Uwielbienie dla status quo było mi zaś zawsze obce.
          Mogłabym zrozumieć Pat, gdyby miała pięć lat i siostra nagle się wyprowadziła. Ale tą podłą radość serwuje nam DOROSŁA BABA o mentalności upośledzonego dziecka.

          Wykształcenie? Żartujesz chyba. Pani Binne był przynajmniej szczera. Pat rwie się do nauki, że hej, normalnie pęd do wiedzy aż się wylewa z niechętnych opisów seminarium na które wyżyłował się jej ojciec a którego córusia szczerze nienawidzi. Dobrze, że chociaż reszta rodzeństwa nie btała udziału w tej komedii i po prostu rzuciło szkołę, kiedy się dało.
          Kto przedstawia nam Binnych jako ludzi ludzie bez klasy, z zerową kulturą osobistą, złośliwych i wrednych? Czy nie subtelna Pat i jej rodzinka, którzy z lubością wyolbrzymią każdą wadę bliźniego? Za coś brat xiężnej udzielnej musiał Maję pokochać, chyba, że przyjmiemy, że go zgwałciła.
          Nie chcę tu wydawać wyroków, ale powtarzający się motyw wrednej rodziny bez jednej dobrej cechy uprzykrzającej życie subtelnej hirołinie coś za często przewija się u MM- za często, by być wiarygodny i nie nasuwać myśli o związku literatury z życiem.

          • rosynanta Re: Niech giną! 09.12.13, 15:14
            kooreczka napisał:

            > Mam siostrę. I kiedy przyprowadziła do domu chłopaka cieszyłam się jej szczęści
            > em, a nie robiło mi się słabo na myśl, że nie daj boże przerodzi się to w coś p
            > oważnego.

            Przeczytaj jeszcze raz, ok?
            Z pierwszego, drugiego, trzeciego się cieszyłam. Byli fajni, ona była zakochana, aż przyjemność patrzeć. JEDEN był taki, że mi się słabo robiło. Tępak po prostu, pardon le mot.

            > Nasze wzajemne więzi są zbyt mocne, żebym jakiekolwiek inne zobowiąza
            > nia miała traktować jako zagrożenie dla siebie.

            Nie sądzę, żeby u Pat o to chodziło. Ona po prostu nie chciała, żeby się coś zmieniło. Nawet Zuzannę i Dawida potraktowała początkowo wrogo, bo zbeszcześcili jej cudowne wspomnienia związane z Długim Domem. Fakt, że to jest niezdrowe, ale jeśli wyszukujemy choroby psychiczne u bohaterek LMM, to może załóżmy osobny wątek ;-)

            Jeśli zaś pijesz do mnie, to też dementuję - absolutnie nie chodziło o zagrożenie (bo od lat jesteśmy w dobrych relacjach niezależnie od stanu związkowego), tylko o to, że nie potrafiłam sobie wyobrazić licznych interakcji z człowiekiem tak zupełnie bezmózgim ;-)

            > Mogłabym zrozumieć Pat, gdyby miała pięć lat i siostra nagle się wyprowadziła.
            > Ale tą podłą radość serwuje nam DOROSŁA BABA o mentalności upośledzonego dzieck
            > a.

            True.

            > Kto przedstawia nam Binnych jako ludzi ludzie bez klasy, z zerową kulturą osobi
            > stą, złośliwych i wrednych? Czy nie subtelna Pat i jej rodzinka, którzy z luboś
            > cią wyolbrzymią każdą wadę bliźniego?

            LMM :-)

            > Za coś brat xiężnej udzielnej musiał Maję
            > pokochać, chyba, że przyjmiemy, że go zgwałciła.

            Była ładna i gospodarna. A przy tym chyba dość... przekonująca ;-)
            Mnie się wydaje w ogóle, że ten motyw pokazuje, za kogo LMM uważała niektórych facetów.
            Niby bystry, niby "zna Józefa", ale jak się kobieta wokół niego zakręci, to traci rozum.

            > Nie chcę tu wydawać wyroków, ale powtarzający się motyw wrednej rodziny bez jed
            > nej dobrej cechy uprzykrzającej życie subtelnej hirołinie coś za często przewij
            > a się u MM- za często, by być wiarygodny i nie nasuwać myśli o związku literatu
            > ry z życiem.

            Jest w cyklu o Ani i o Pat. Tyle.
            U Emilki nie ma wrednej rodziny - narodu wybranego się nie atakuje ;-)
            W "Błękitnym zamku" nie jest potrzebna dodatkowa rodzina, bo Stirlingowie odwalają całą robotę ;-)
            Jana ma wredną babcię. Która, moim zdaniem, jest tak naprawdę normalna, tylko się zakręciła za bardzo w rządzeniu innymi i nie może znieść, że ktoś (Robin) postąpił wbrew jej woli.
            Marigold Lesley też pochodzi z klanu z tradycjami, wrednej rodziny brak.
            Coś pominęłam? Tzn. kilka powieści na pewno, ale w żadnej nie ma tego motywu :-)
            • kooreczka Re: Niech giną! 09.12.13, 17:07
              Sama przeczytaj co napisałaś i zastanów się jak ma się to do omawianej sytuacji- siostra Pat zrywa z facetem, którego kocha, żeby opiekować się rodzicami a ta się cieszy w pierwszym odruchu. Czy to jest normalne?

              Jestem w stanie zaakceptować, że Pat jest nieśmiałym, neurotycznym dzieckiem- ale przez te dwadzieścia plus lat wcale się nie zmienia. I to, co u dziecka mogło rozczulać, u dorosłego wyje na alarm.

              I nie, LMM nie przedstawia nikogo- ona przedstawia nam bohaterki wyszukujące w innych wady. A robi to tak nieudolnie, że zamiast solidaryzować się z bohaterkami zastanawiam się jak bardzo potrzebują one tej folijki, żeby błyszczeć na jej tle.
              • rosynanta Re: Niech giną! 12.12.13, 10:44
                kooreczka napisał:

                > Sama przeczytaj co napisałaś i zastanów się jak ma się to do omawianej sytuacji
                > - siostra Pat zrywa z facetem, którego kocha, żeby opiekować się rodzicami a ta
                > się cieszy w pierwszym odruchu. Czy to jest normalne?

                Kurczę, chyba powinnam sobie przypomnieć Pat... Rzeczywiście, było tak, jak piszesz - a ja byłam przekonana, że cieszyła się, bo facet był niefajny... Przepraszam w takim razie, rzeczywiście nie świadczy to najlepiej o naszej pani Gordon, nee Gardiner.

                > Jestem w stanie zaakceptować, że Pat jest nieśmiałym, neurotycznym dzieckiem- a
                > le przez te dwadzieścia plus lat wcale się nie zmienia. I to, co u dziecka mogł
                > o rozczulać, u dorosłego wyje na alarm.

                True.

                > I nie, LMM nie przedstawia nikogo- ona przedstawia nam bohaterki wyszukujące w
                > innych wady.

                Może romanse Elki mi się mogły pokręcić, ale pamiętam dobrze, że rodzina Binniech była nie tylko wspomniana w wypowiedziach bohaterek, ale i przez narratora. A czy to jest nieudolne... cóż, to już ocena, nie fakt.
                • simply_z Re: Niech giną! 15.12.13, 22:51
                  wynikalo to chyba z tego,że Pat panicznie bała się zmian i jednocześnie za mocno kochała ( jak wspominała Judysia). Jej uczucie do Srebnego Gaju było chore...,a może faktycznie LMM nie przepadała za tą postacią?
          • the_dzidka Re: Niech giną! 23.01.14, 15:17
            > Mam siostrę. I kiedy przyprowadziła do domu chłopaka cieszyłam się jej szczęści
            > em, a nie robiło mi się słabo na myśl, że nie daj boże przerodzi się to w coś p
            > oważnego. Nasze wzajemne więzi są zbyt mocne, żebym jakiekolwiek inne zobowiąza
            > nia miała traktować jako zagrożenie dla siebie.

            Hmmm, a zagrożenie dla siostry? Jakby mi się hipotetyczna siostra na przykład zakochała w facecie, którego wad ona nie widzi, bo jest zakochana, a ja dostrzegam, że z czasem wylezie z niego przemocowiec albo zwykły cham na przykład, rozmowy z siostrą nie przynoszą efektu (no bo zakochana i w ogóle), to, cholera, też cieszyłabym się z tego, że z nim zrywa. To jest bardziej uwaga pod kątem tego, co pisała twoja przedmówczyni, nie pod kątem przeżyć Pat, bo mnie niestety ta książka znudziła i nie dobrnęłam nawet do połowy.
    • slotna Re: Dlaczego Srebrny Gaj spłonął? 25.12.13, 14:35
      Przez jakis czas unikalam wchodzenia na to forum, bo - wstyd sie przyznac - czytalam wlasnie Pat po raz pierwszy i nie chcialam sobie co chwila przypominac, ze Srebrny Gaj splonie.

      Zgadzam sie z wyrazona w watku opinia, ze Binnie potraktowani zostali niesprawiedliwie. Meczylo mnie to w trakcie czytania i mocno kojarzylo mi sie z maniera Musierowicz - narratorka musiala co strone pokazywac jacy sa wredni, podli, durni i paskudni.

      Koncowka mocno mnie rozczarowala, byla bardzo pospieszna, oczekiwalam jakiejs porzadnej przemiany duchowej u Pat, a tu nic takiego nie zaszlo, ot po prostu przyjechal Szkrab, powiedzial, ze ma dla niej dom i juz. Zalatwione.
      • sowca Re: Dlaczego Srebrny Gaj spłonął? 25.12.13, 21:54
        Ja nie odczułam tych wątków, w których całe życie Pat się sypie, jako zmęczenie bohaterką, raczej jako zaplanowane wcześniej elementy fabuły. Podobny motyw mamy przecież w Emilce, która, po odtrąceniu Deana, po nieudanym slubie Ilzy i Tadzia, czuje się opuszczona, samotna i nieszczęśliwa. Wszystko sypie się jej na głowie - jedyne, co ma, to pracę i pisanie, więc i tak jest w lepszej sytuacji niż Pat. Atmosfera smutku, rozpaczy, samotności, która przewija się przez opowieść o Pat, jest bardzo podobna do tej z trzeciego tomu opowieści o Emilce.
        Czy Pat była chora? Nie wiem, czy można nazwać to chorobą, na pewno była dość dziwną osobą, ale moim zdaniem to nadaje powieści realności. Pat obserwuje, jak z jej życia znika wszystko, co nadawało mu blask i radość, nawet Srebrny Gaj wydaje sie zbrukowany obecnością Mai. Realny jest też moim zdaniem wątek niechęci Gardinerów do rodziny Binnie. Nie jest to po chrześcijańsku, ale jest bardzo ludzkie. Binnie to rodzina prosta, by nie powiedzieć prostacka, niewykształcona, pozbawiona gustu - rodzina Gardinerów to powiedzielibyśmy elita, szczególnie dzięki koneksjom matki Pat, która wywodzila się ze znakomitej rodziny. Nie byli szczególnie dobrze sytuowani, ale mieli inteligencję, klasę i pochodzenie. Różnica społeczna między tymi dwoma rodzinami jest aż nadto widoczna. Nie ma się tu moim zdaniem co oburzać: ok, nie jest to zbyt piękne, ze rodzina Gardinerów zachowuje się tak, a nie inaczej, ale czy faktycznie możemy z ręką na sercu powiedzieć, że dzisiaj by się coś takiego nie zdarzyło? Moim zdaniem to naturalne, że pewne różnice społeczne i kulturowe istniały i istnieją nadal. A na obronę Gardinerów trzeba powiedzieć, że robili co mogli - na przykład Elka zwracała uwagę Pat na dobre cechy Mai.
        Motyw powracającego Szkraba faktycznie jst nieco naciągany, ale to znowu powtórka z Emilki i powrotu Tadzia.
        • dominka1 Re: Dlaczego Srebrny Gaj spłonął? 08.10.14, 14:03
          Tak,tylko,że Emilka poza smutkiem i tęsknotą zajmowała się swoją pasją,pisała,rozwijała się jakoś.w dodatku jej uczucie do Teda było widoczne pd czasu,gdy miała 14 lat.
          Pat nigdy nie wydawała się odwzajemniać uczuć Szkraba.Zawsze był dobrym przyjacielem,a jako wybranków serca wybierała zupełnie innych mężczyzn.Jej związek z Szkrabem po pożarze Srebrnego Gaju nie może przekonywać.To tak jakby Ania w ostatnim rozdziale "Ani z uniwersytetu" doszła nagle do wniosku,że kocha brata Janki(pomimo braku wcześniejszych jakichkolwiek przesłanek,że cokolwiek do niego czuje) .Na miejscu Hilarego nie chciałabym być taką nagrodą pocieszenia".
          Co do bycia elitą rodziny Pat,to ja aż tak tego nie widziałam.Nikt tam nie był specjalnie wykształcony,a poziomem życia i tradycjami ród Gardinerów nie wydawał się wyróżniać na tle sąsiadów.W porównaniu z rodziną Jany,Marigold czy Emilki bliscy Pat naprawdę bardzo wtapiali się w otoczenie.
          Binnie to z kolei prostaczkowie,którzy żyli plotkami,byli nachalni i źle wychowani.Dla mnie bardziej to oni odstawali negatywnie od reszty sąsiadów ,niż rodzina Pat wyróżniała się pozytywnie na tle okolicznych mieszkańców.
          Powieści o Pat kocham za Judysię ,a nie cierpię na najsłabszy wątek uczuciowy ze wszystkich powieści LMM.
    • cegehana Re: Dlaczego Srebrny Gaj spłonął? 04.06.19, 20:31
      Moim zdaniem przekaz jest mniej więcej taki: jeśli nie idziesz w przód to się cofasz. I tak - sielski i anielski Srebrny Gaj przeminął, jego mieszkańcy a to starzeją się i umierają, a to wyjeżdżają a to dorastają, a jednocześnie nie nastaje żadne nowe - częściowo na skutek "postawy życiowej" Pat - nie ma nowych dzieci, nie ma nowej rodziny, bo szwagierka z góry jest "ta zła", młodsza kobieta, która miała zastępować Judysię na czas wyjazdu też była nie taka jak trzeba - więc koniec końców Pat, jako Pani na Srebrnym Gaju nie zbudowała nic nawet w połowie tak pięknego jak jej rodzice. Szkrab pod koniec mówi coś w stylu, że nieważne gdzie będą, Pat na pewno stworzy prawdziwy dom - ja mam wątpliwości czy tak by było ;-) Ona sama z wrażliwego dziecka zmieniła się w zdziczałą starą pannę - a Szkrab przez ten czas bywał na całym świecie, poznawał mnóstwo ludzi, uczył się nowych rzeczy itp.
      A co do niechęci do pisania - coś w tym jest. Dowiadujemy się, że Srebrny Gaj płonie a parę wersów niżej już popiół. Żadnego napięcia, emocji, nic. Trochę szkoda.
      • pi.asia Re: Dlaczego Srebrny Gaj spłonął? 31.07.21, 12:20
        cegehana napisał(a):


        > A co do niechęci do pisania - coś w tym jest. Dowiadujemy się, że Srebrny Gaj
        > płonie a parę wersów niżej już popiół. Żadnego napięcia, emocji, nic. Trochę sz
        > koda.

        Na facebooku jest grupa "Wakacyjne czytanie LMM" i aktualnie na tapecie jest "Pat ze Srebrnego Gaju". Jedna z grupowiczek porównuje polskie wydanie z oryginałem i wstawia wycięte fragmenty. Nie masz pojęcia, jak jest tego dużo, i jak strasznie tłumaczka (albo wydawca) zubożyła tekst!
        Drugiej częsci jeszcze nie zaczęliśmy, ale niewykluczone, że cały opis zarówno pożaru jak i przeżyć rodziny został po prostu pominięty w polskim wydaniu.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka