Dodaj do ulubionych

Zwyczajny Edward, nie Redfern, nie Foster

28.05.17, 14:57
Joanna podejrzewała, że jej ukochany to Edward Craig, kasjer ukrywający się przed policją za defraudację pieniędzy.
Co by było, gdyby to okazało się prawdą? Po roku wychodzi na jaw, że Joanna jest zdrowa, a Edward wyznaje żonie, że rzeczywiście jest ukrywającym się przestępcą(żadnym tam milionerem, żadnym tam pisarzem)

Czy Joanna zostałaby z mężem? Owszem kochała go bardzo, ale całe życie z człowiekiem, któremu w każdej chwili mogła grozić demaskacja, wsypa, a potem więzienie? Czy to nie odstraszyłoby Buby?

I taki aspekt moralny: Joannę nie boli głowa, że żyje( jako pani Snaith)za pieniądze zrabowane innym ludziom. Nie ma z tego powodu najmniejszych wyrzutów sumienia, czyżby to pewność rychłej śmierci zobojętniła ją na takie moralne dylematy?
Obserwuj wątek
    • slotna Re: Zwyczajny Edward, nie Redfern, nie Foster 31.05.17, 18:43
      > Czy Joanna zostałaby z mężem? Owszem kochała go bardzo, ale całe życie z człowi
      > ekiem, któremu w każdej chwili mogła grozić demaskacja, wsypa, a potem więzieni
      > e? Czy to nie odstraszyłoby Buby?

      Na pewno byłaby to ciekawsza książka ;)

      > I taki aspekt moralny: Joannę nie boli głowa, że żyje( jako pani Snaith)za pien
      > iądze zrabowane innym ludziom. Nie ma z tego powodu najmniejszych wyrzutów sumi
      > enia, czyżby to pewność rychłej śmierci zobojętniła ją na takie moralne dylemat
      > y?

      Joanna myślała, że Edward stracił te hipotetyczne pieniądze, spekulując nieudolnie, i dlatego musiał uciec i ukrywać się w lesie pod aliasem. Nie przypuszczała przecież, że nadal je ma i kupuje za nie prawdziwe perły ;) Trudno też, żeby winiła siebie za przestępstwo dokonane przez męża zanim jeszcze ją poznał, uważała zresztą, że zamierzał piędzadze oddać, tylko mu się nie udało.
      • jadwiga1350 Re: Zwyczajny Edward, nie Redfern, nie Foster 01.06.17, 10:43
        Prawdziwe perły to może nie, ale z czegoś muszą żyć.
        Edward nigdzie nie pracuje, wprawdzie sam ubrany jest jak włóczęga, ale jego domek to nie żadna melina, do baku samochodu wody z jeziora nie leje. Joanna biedy przy mężu nie cierpi, pieniądze zawsze są w umówionym miejscu. Z czego to wszystko? Jeśli nie z książek, nie z pigułek Redferna, to tylko z tych zdefraudowanych pieniędzy.
        • slotna Re: Zwyczajny Edward, nie Redfern, nie Foster 01.06.17, 20:05
          > Edward nigdzie nie pracuje (...) Z czego to ws
          > zystko? Jeśli nie z książek, nie z pigułek Redferna, to tylko z tych zdefraudo
          > wanych pieniędzy.

          Nie wiadomo co Edward robil w miedzyczasie, mogl zarobic i odłożyć w czasach kiedy sie wloczyl, zanim trafil do Muskoka, prawda? Nie mówiąc o Izbie Sinobrodego. Kto wie ile kasy trzepał na "eksperymentach chemicznych"? Joanna nie wnikała, bo nie było jej to potrzebne, obiecała zresztą, że nie będzie tego robić. Zabronil jej przegladac jego poczte, mogla sadzic, ze przychodza w niej czeki.

          > ale jego domek to nie żadna melina

          Sam Edward użył okreslenia "little shack". Byla to chatka zbudowana przez jednego goscia na samotnej wyspie, z dostepnych materialow, coz tam mogly byc za luksusy. Kuzynka Georgiana nie mogla uwierzyc, ze nie ma tam goscinnego pokoju, bo jak mozna w ogole zyc w takim miejscu? ;)
          • jadwiga1350 Re: Zwyczajny Edward, nie Redfern, nie Foster 07.06.17, 10:33
            Pokoju gościnnego nie ma, bo jego miejsce zajmuje Izba Sinobrodego. A Joanna jest zadowolona z nowego domu.

            Mam wrażenie, że LMM takim, a nie innym zakończeniem, osłabia wymowę swego dzieła. Daje nam bowiem do zrozumienia, że warto buntować się tylko wtedy, gdy u kresu drogi buntu czeka milioner i sławny pisarz.

            A co jeśli byłby to po prostu zwykły Edward Snaith(niekoniecznie ten zbiegły kasjer)?
            A co jeśli Joanna nie wyszłaby za mąż, tylko przez ten rok żyłaby jak człowiek i robiłaby co chciała? Czy wtedy jej bunt nie miałby sensu?
            • invisse Re: Zwyczajny Edward, nie Redfern, nie Foster 07.06.17, 14:27
              A co gdyby Joanna po roku umarła? Można by napisać dziesięć wersji tej samej historii, a każda przez drobną zmianę wyszłaby z ram gatunku, na który zdecydowała się Montgomery - romansu. Może i szkoda, że zdecydowała się na tak słodki harlequin, ale chyba dobrze wiedziała, że czasem człowiekowi brakuje właśnie okna na idealny świat, w którym wszystko kończy się wyśmienicie.
              Czy przeczytałabym wersję z Edwardem-kasjerem albo Joanną, która umiera po roku? O tak.
              • jadwiga1350 Re: Zwyczajny Edward, nie Redfern, nie Foster 07.06.17, 17:17
                Słodki harlekin, jak najbardziej, tylko problem (wg mnie) z tym, że tu mamy do czynienia z przesłodzonym harlekinem, przesłodzonym aż do niestrawności.
                Słodki harlekin to np: Ania szczęśliwa ze zwykłym Gilbertem, kolegą ze szkolnej ławki. Milioner Janki Andrews nie jest atrakcyjny fizycznie. Pisarz Owen Ford nie jest milionerem.
                A Joannie trafił się miks Gilberta, Owena, milionera Janki, Roberta Gardnera i Andrew Stuarta
            • wrzosanka98 Re: Zwyczajny Edward, nie Redfern, nie Foster 08.06.17, 11:16
              Ja jednak inaczej odbieram zakończenie. Przecież Joanna (moja Valancy ;) ) nie miała pojęcia o milionach i sławie swojego męża, więc jej bunt był zupełnie "bezinteresowny". LMM pokazuje raczej, że jeśli odważymy się podążyc za marzeniami, dostajemy wspaniałą nagrodę, której się nawet nie spodziewaliśmy. Dla Valancy główną nagrodą była miłośc Barneya, a jego bogactwo było raczej miłym dodatkiem. Gdyby nawet nie okazał się Redefernem czy Fosterem, dla Valancy nie miałoby to znaczenia - wystarczyłoby jej to, że ją pokochał.
                • supervixen Re: Zwyczajny Edward, nie Redfern, nie Foster 08.06.17, 19:23
                  Plus, o czym już kiedyś pisałam, otrzymujemy tu pewien morał - pieniądze nie są najważniejsze. Ani ich posiadanie, ani ich brak. Joanna jest biedna, ale ta bieda jej nie uszlachetnia. Ma nieszczęśliwe dzieciństwo i młodość, nie dogaduje się z rodziną, ucieka od swojej przeszłości. Edward jest bogaty, ale pieniądze nie dały mu szczęścia. Ma nieszczęśliwe dzieciństwo i młodość, nie dogaduje się z ojcem, ucieka od swojej przeszłości. Finansowo mają tak różne zaplecze, a jednak doprowadziło ich ono w to samo miejsce.
                  • jadwiga1350 Re: Zwyczajny Edward, nie Redfern, nie Foster 01.04.18, 19:50
                    Dla mnie to jednak zbyt wielkie nagromadzenie cudowności w jednym miejscu. To tak jakby po ślubie Ani i Gilberta okazało się, że Gilbert jest słynnym pisarzem, używającym pseudonimu Owen Ford. W dodatku jest milionerem, prawdziwym panem Ingilsem, a mąż Janki to zwykły Gilbert Blythe z Avonlea( zamieniono ich w kołysce)
          • ananke666 Re: Zwyczajny Edward, nie Redfern, nie Foster 30.08.17, 13:55
            Chatka była całkiem porządna. Większy opis domku jest w oryginale, z polskiego tłumaczenia z Bubą nie wiedzieć czemu wyleciał. Chatka z obszerną bawialnią - w samej bawialni trzy okna z widokiem na jezioro i czwartym wykuszowym, z kominkiem, kuchnią, sypialnią i pokojem Sinobrodego plus weranda - chętnie wezmę taką chatkę. Według dzisiejszych warunków byłby to pewnie przyzwoity dom.
      • apersona Re: Zwyczajny Edward i jego dom 27.06.19, 13:35
        W takie upały to bym chętnie zamieszkała w jego chacie na wyspie. Pamiętam że po tym jak Joanna-Valancy zamieszkała na wyspie były niekończące się opisy przyrody i pór roku aż żałowałam gdy znowu zaczęło coś dziać. Chyba jednak nie było w tym Joanny roku na wyspie lata?
        • mircja Re: Zwyczajny Edward i jego dom 28.06.19, 20:12
          apersona napisała:

          > W takie upały to bym chętnie zamieszkała w jego chacie na wyspie. Pamiętam że p
          > o tym jak Joanna-Valancy zamieszkała na wyspie były niekończące się opisy przyr
          > ody i pór roku aż żałowałam gdy znowu zaczęło coś dziać. Chyba jednak nie było
          > w tym Joanny roku na wyspie lata?

          Było i lato na wyspie (a przynajmniej, znaczna jego część). Joanna oświadczyła się Edwardowi w lipcu i jak wiadomo, pobrali się następnego dnia. Niedawno właśnie przypomniał mi się fragment w którym mowa jest o tym, że Joanna kupiła sobie kostium kąpielowy (na szczęście, nikt z jej klanu nie mógł jej w nim zobaczyć) i bywało, że chodziła w nim przez cały dzień "wskakując dla ochłody do jeziora, kiedy tylko miała na to ochotę". Niezwykle kusząca wizja, zwłaszcza w te upały.
            • 1karo_ka Re: Zwyczajny Edward i jego dom 23.07.19, 17:25
              Pierwsze wydanie Błękitnego Zamku pochodzi z 1926 roku (akcja dzieje się w tamtych czasach), więc ten kostium nie był strojem zabudowanym od szyi po stopy :))) Kobiety pokazywały nogi, suknie miały dekolty, śmiało odkrywano ramiona i przedramiona ( wystarczy przypomnieć sobie pierwszą modną suknię Valancy, w której poszła na pamiętną potańcówkę w Chidley Corners). Myślę, że był to jednoczęściowy kostium z przedłużonymi nogawkami - w stylu szortów, z niedużym wycięciem pod szyją, bez rękawów. W sumie - sama mam taki do pływania i na plażę :)));)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka