Dodaj do ulubionych

Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgomery

05.03.18, 19:05
Forum o Jeżycjadzie zainspirowało mnie do założenia tego tematu,ponieważ prawie zawsze nawet najbardziej lubiane książki mają bohaterów ,sytuacje które nas denerwują,rozczarowują.Jakie są Wsze montomerowskie irytacje ?
Moje to:
1-Cudowna empatyczna Aniusia ,która kocha kwiatki i drzewka z zimna krwią zamierza zabić kota( nigdy tego rudej nie wybaczę ;)
2-Fakt,że Diana na początku przedstawiana jako lubiąca czytać inteligentna dziewczynka z czasem jest prezentowana jako prosta dziewczyna bez ambicji,która nie rozumie metafor Ani
3-Ojciec Jany,który 10 lat nie interesował się córką,a le uważał,że ma prawo wymagać po takim czasie,by przysłano mu nieznające go dziecko na całe wakacje.
4-Pat i jej chorobliwe podejście do zmian,obsesja na punkcie domu i nagłe odkrycie (niewiarygodne) uczucia do Hilarego.
5-Mary Sue czyli Ania,może nie jest piękna,ale i tak wygląda bardziej interesująco niż piękniejsze koleżanki,sukcesy w nauce pomimo braku normalnej edukacji w przeciągu 11 lat życia,każdy musi ją uwielbiać ,inne uczucia są oznaką podłego charakteru postaci.Iza Gordon,uczennice,Karolina Czwarta-wszyscy chcą być jak Ania.Kojarzy mi się to z Gabrysią B i we mnie wywołuje chyba odwrotny efekt od tego,który chciała osiągnąć autorka.
6- jako dziecko bardzo cieszyłam się z otrzymania od rodziny 10 tomów przygód Ani...Jakie było moje rozczarowanie,ze "Opowieści z Avonlea'' i Pożegnanie'' nie dotyczą wcale bezpośrednio Ani,mimo,że sprzedawane są jako cześć cyklu o nie.
Obserwuj wątek
    • panna.ze.dworku Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 16.03.18, 00:23
      Ad 2. znam osobiście sytuację niemalże identyczną. Dziewczynkę poznałam jako około 8 - 10 latkę. Miała oryginalne i nietypowe pasje (grała w siatkówkę i interesowała się dawną Japonią - włącznie z uczeniem się języka!), pochłaniała wręcz książki... Tymczasem po kilku latach wyrosła na nastolatkę (obecnie już osobę dorosłą) zainteresowaną TYLKO przedłużaniem rzęs, wyglądem i kosmetykami. No, trochę jeszcze studiami, ale to dlatego, że obecnie "nie wypada" mieć "gołej matury", trzeba jakąś politologię czy zarządzanie ukończone i dyplom... W czasach Ani i Diany - studia nie były "oczywistością", na uczelnię szły osoby najzdolniejsze, dziś "wyższe studia nie wiedzenia niczego" na uczelni XYZ może skończyć nawet i osobnik, który nie powinien się na uniwersytet zabłąkać nawet jako turysta...
      • jadwiga1350 Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 18.03.18, 15:35
        W tej kwestii to mamy pewną niekonsekwencję u LMM.
        Ruby, Janka, Józia Pye też nie grzeszą intelektem ale bez problemów kończą seminarium. Ruby myśli tylko o tym jak zdobyć adoratorów ale nie przeszkadza jej to w byciu nauczycielką(chyba nie gorszą niż Ania)
        Karolek Sloane wybiera się na uniwersytet wraz z Anią i Gilbertem. Studiuje też Krystyna Stuart, ta sama prościutka i głupiutka Krystyna co to tylko psy i pchły miała w głowie i taka była nudna(w przeciwieństwie do interesującej Ani)
        • panna.ze.dworku Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 18.03.18, 17:00
          Wiesz, ja myślę, ze Diana spokojnie mogłaby iść do Seminarium i zostać nauczycielką. Nie poszła nie dlatego, że nie dałaby rady - bo intelektualnie nie odstawała od koleżanek. Ona NIE CHCIAŁA być nauczycielką. Być może nie bez znaczenia był tu też i wpływ państwa Barry, czyli jej rodziców - możliwe, że oni uważali, że ich córce dalsza edukacja jest zbędna? Może to był tez i częściowo ich wpływ, że Diana zachciała już tylko wyjść dobrze za mąż i na tym tez skończyła?
          Nie do końca zgodzę się z oceną Krystyny - oczywiście Gilbertowi, podenerwowanemu stanem pacjentki i przemęczonemu - mogła się wydać nudna - zwłaszcza, że miała być skontrastowana z hiper - super - ekstra zawsze i wszędzie Anią - jednak tak na prawdę nie mamy (jako czytelnicy) pojęcia jaką była dorosła Krystyna. Kynologia jest pasjonująca dziedziną, a LMM opisała Krystynę jako "znawczynię psów". Być może, gdyby nie przemęczenie Gilberta (i nie chęć podkreślenia nieskazitelnej cudowności Ani) okazałoby się, że Krystyna to świetna babka, mająca swoje pasje i zainteresowania, że owszem, wyszła za mąż i ma dwójkę dzieci, kocha swoją rodzinę i dba o nią, ale nie jest WYŁĄCZNIE matką i żoną - jak Ania. I że w gruncie rzeczy ma znacznie więcej do powiedzenia niż ruda, że do tego dba o siebie i np pisuje do którejś z gazet stałą rubrykę... ;) To oczywiście "perskie oczko", bo wszak mamy podane wprost, że Krystyna nie jest matką, w związku z czym musi być nieszczęśliwa i złośliwa...
          W przypadku tej wspomnianej powyżej mojej znajomej - to był ewidentny wpływ rodziców (matki), która chciała mieć córeczkę - laleczkę, a nie siatkarkę z obdrapanymi kolanami gadająca w średniowiecznej japońszczyźnie... No i powolutku, bez nacisków wyrugowała z córki ambitniejsze zainteresowania...
            • slotna Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 06.06.18, 12:54
              Nie wiem czemu wysłał mi się pusty post :)

              > Wiesz, ja myślę, ze Diana spokojnie mogłaby iść do Seminarium i zostać nauczyci
              > elką. Nie poszła nie dlatego, że nie dałaby rady - bo intelektualnie nie odstaw
              > ała od koleżanek. Ona NIE CHCIAŁA być nauczycielką. Być może nie bez znaczenia
              > był tu też i wpływ państwa Barry, czyli jej rodziców - możliwe, że oni uważali,
              > że ich córce dalsza edukacja jest zbędna? Może to był tez i częściowo ich wpły
              > w, że Diana zachciała już tylko wyjść dobrze za mąż i na tym tez skończyła?

              Nie wiemy tego wszystkiego o motywacjach Diany. Wiemy tylko, że jej rodzice nie zamierzali posyłać jej do seminarium i koniec. Moim zdaniem to jest niekonsekwencja, skoro ojciec zachęcał ją usilnie do książek, kiedy była młodsza. Ale cała ta postać od początku jest niekonsekwentnie głupiutka: choćby to nierozumienie słów - jakim cudem? Ania nie miała takiego dostępu do książek, a była o wiele bardziej ogarnięta pod tym względem.
              • panna.ze.dworku Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 06.06.18, 22:25
                Nie wiemy. Dlatego napisałam "być może", "możliwe" itp. Natomiast nadal pozostaję przy zdaniu, że intelektualnie Diana dałaby radę ukończyć seminarium. Że nie niedostatki rozumu były tu imperatywem. Być może (ponownie podkreślam - BYĆ MOŻE) grę wchodziło też to, że Ania, jako sierota będzie MUSIAŁA sobie sama radzić w życiu, a Diana nie - z tego co pamiętam państwo Barry byli dość zamożni i było ich STAĆ na to, by ich córka nie musiała pracować zarobkowo. Z tym, że upierać się nie będę, za słabam w historii i obyczajowości tamtych czasów. Ale wydaje mi się, ze to TEŻ mógłby być argument. :)
                • slotna Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 07.06.18, 13:44
                  Ja również uważam, że Diana spokojnie ukończyłaby seminarium, przynajmniej taka, jak jest opisana na początku. Myślę, że ona z chęcią by do niego uczęszczała, choćby po to, żeby dłużej być przy Ani (z moją przyjaciółką z podstawówki nie wyobrażałyśmy sobie iść do innych liceów!), a nie zajmować się całymi dniami gospodarstwem.
                • sabciasal Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 17.07.18, 16:11
                  mam wrażenie, że gdzieś wprost to było napisane. praca zawodowa kobiet to była nowość, właściwie akceptowana społecznie dla panien była tylko praca nauczycielki. i bogatsze panny NIE MUSIAŁY pracować, bo mogły liczyć na utrzymanie męża plus posag.
                  ania chyba wręcz słyszała złośliwe uwagi, że ona musi isc do pracy zeby życ, a nie tylko dla zabicia czasu przed dobrym zamążpójsciem.
                  • pi.asia Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 18.07.18, 00:17
                    Na temat tego, co robiła w domu Ania, był osobny wątek: Ania i sprawy gospodarskie. W "Ani ze Złotego Brzegu" wielokrotnie mamy wspomniane, że Ania zajmowała się domem, pomagała Zuzannie w kuchni itp. Pod koniec Ania jest juz bardzo zmęczona codziennymi obowiązkami - i LMM nie musi wyliczać, o jakie obowiązki chodzi. Sporo jest cytatów na ten temat, wystarczy zajrzeć do tego wątku.
                  • rosynanta Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 31.10.18, 12:35
                    sabciasal napisała:

                    > mam wrażenie, że gdzieś wprost to było napisane. praca zawodowa kobiet to była
                    > nowość, właściwie akceptowana społecznie dla panien była tylko praca nauczyciel
                    > ki. i bogatsze panny NIE MUSIAŁY pracować, bo mogły liczyć na utrzymanie męża p
                    > lus posag.

                    Czy nie w Emilce? Kojarzę taki motyw, że któraś z bohaterek chciała iść do seminarium, ale rodzina stwierdziła, że przecież nie musi na siebie zarabiać, więc nie pójdzie.

                    > ania chyba wręcz słyszała złośliwe uwagi, że ona musi isc do pracy zeby życ, a
                    > nie tylko dla zabicia czasu przed dobrym zamążpójsciem.

                    No dokładnie.
                    Poza tym studia kosztowały. Dla zabawy nikt nie szedł, po co byłby Dianie dyplom nauczycielki, skoro rodzice byli farmerami i tam było dla niej wystarczająco dużo roboty. Gdyby miała starszego brata i brak perspektyw na zamążpójście, toby to inaczej wyglądało.
        • apersona Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 18.03.18, 20:30
          jadwiga1350 napisała:

          > Karolek Sloane wybiera się na uniwersytet wraz z Anią i Gilbertem. Studiuje te
          > ż Krystyna Stuart, ta sama prościutka i głupiutka Krystyna co to tylko psy i pc
          > hły miała w głowie i taka była nudna(w przeciwieństwie do interesującej Ani)

          Krystyna nie była jakoś szczególnie głupia ani prosta na studiach, zrobiła się taka dopiero po latach przy ponownym pojawieniu dla kontrastu z doskonałą Anią. W sumie mało wiadomo o jej charakterze, pojawia się by Ania była zazdrosna o Gilberta.
    • 1karo_ka Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 20.03.18, 20:50
      Ad1. Ania nie zamierzała zabijać kota. Byl to pomysł Phil (Izy). Nie chciała w tym brać udziału. Gdy Rusty przeżył nieudaną próbę chloroformowania i dziewczyny chciały ponownie go uśmiercić, Ania stanowczo zaprotestowała i kot został żywy na stałe w Ustroniu Patty. W tłumaczeniu Wydawnictwa Bellona incydentu z kotem nie ma. Tłumaczka kierując się zapewne poprawnością polityczną, wstawiła w to miejsce swój własny osobisty tekst o wyrzuconym kocie na deszcz. W ogóle w tłumaczeniach Bellony są przedziwne rzeczy....
      Ad.2 Diana faktycznie wypelniła wolę rodziców, którzy nie zamierzali zapewnić jej wyższego wyksztalcenia, ba, nawet nie planowali dla niej zdobycia zawodu nauczycielki. Rodzina Barrych była jedną z bogatszych w Avonlea, i Diana jako „dobra parta” nie musiała się martwić, ze kiedyś zostanie bez środków na utrzymanie.
    • malwa.25 Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 20.03.18, 23:18
      Po pierwsze witam, bo jestem nowa.
      Ad.1. Mnie jakoś incydent z kotem nie ruszył, może dlatego, ze nie lubię kotów.Ale fakt, empatia Ani została mocno wyidealizowana.
      Ad.2. Diana nie miała być kolejną inteligentką, tylko dziewczyną, która marzy o dobrym wyjściu za mąż. Nie miała być idealna, od tego mamy rudą. Zresztą Ja zawsze wolałam bardziej Dianę niż przecudowną Anię, może dlatego tak jak Diana bezczelnie siedzę u chłopa na utrzymaniu.
      Ad.5. Zgadzam się z Tobą w zupełności. Zawsze mnie denerwowało, ze Ania przedstawiana była jako brzydka, ale wszyscy zazdroszczą jej wdzięku. Diana, Ruby Gillis, Karolina Czwarta. Są piękne, ale to nie to co Ania oczywiście. Do tego była oczywiście inteligenta, wrażliwa, nie była zazdrosna zupełnie inaczej niż reszta koleżanek. Szczególnie rozwalił mnie na łopatki fragment w Wymarzonym Domku gdzie doktor Dave stryj Gilberta mówi, że ona ich chłopca to prawie piękność. To w końcu jak brzydka czy piękna? Do tego zachwyty nad jej kształtem nosa, bo to jest oczywiście takie najważniejsze. Krystyna jest ładna, ale nos ma na pewno brzydszy. No faktycznie, bo to jest w urodzie najważniejsze. Nie zrozumcie mnie zle, uwielbiam książki o Ani, ale to jej poczucie wyższości mnie denerwuje.
      • 1karo_ka Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 23.03.18, 08:00
        Ad.5 Uroda Ani nie była oczywista. Jak na dzisiejsze standardy powinna się podobać: gęste, rude włosy, duże, zielone oczy, ładny nos (jedyna rzecz w wyglądzie Ani, z której była zadowolona wsród tysiąca kompleksów, i który jak sama mówila wiele razy dodawał jej odwagi: „pamiętaj, ze masz ładny nos”) , szczupła i zgrabna figura, ładna cera, duże usta. Ale jej prawdziwy urok pochodził z jej wnętrza; Maud często opisywała jak zmieniały jej się oczy i twarz pod wpływem rożnych przeżyć. Ta chwila również wydarzyła się w Wymarzonym Domu Ani w ten pierwszy wieczór po przyjeździe z Avonlea - doktor Dave Blythe powiedział: „ that that red-headed wife of the boy’s was something of a beauty”.
        Poza tym Ania poruszała się lekko i z wdziękiem - to chyba byla cecha wrodzona; pani Lynde porównała kiedyś Anię - nastolatkę do białej lilii, a jej koleżanki do piwonii; doskonale to sobie wyobrażam ;) szczupła Ania w otoczeniu pulchnych dziewczyn, bo w sumie i Diana, i Ruby i Jane do chudzin nie należały.
        A ja się nie dziwię, ze tak wiele osób ulega jej urokowi- zaczęło się od Mateusza :)), a sama Maryla nazwała wtedy Anię „freckled witch of a girl” :))) Piegi zniknęły, a magia została ;)

        • malwa.25 Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 23.03.18, 16:31
          ja doskonale rozumiem co chcesz przez to powiedzieć. Są gusta i guściki, więc zrozumiałe, że Ania miała zwolenników swojej urody. Natomiast nie jest możliwe, aby były to wszystkie osoby, które ją spotkały. A z tej książki trochę wynika, że Ania podobała się każdemu,a jak się nie podobała to oczywiście ten ktoś był wredny i podły.
          • 1karo_ka Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 23.03.18, 21:37
            Pewnie zostaniemy przy swoim zdaniu ;)
            Ania bardzo się starała aby ludzie ją lubili, więc nawet jesli ktoś nie był do niej początkowo przekonany, po pewnym czasie zaczynał darzyć ją sympatią. Ale żeby nie bylo, że nie mam żadnych zastrzeżeń pod adresem Ani... Jej rola swatki zupełnie mi się nie podobała.
              • 1karo_ka Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 24.03.18, 13:31
                Ja też uwielbiam, naprawdę, od 12 roku życia, kiedy pierwszy raz przeczytałam Anię z Zielonego Wzgórza w tłumaczeniu Rozalii Bernsteinowej, do dziś :))) A jestem już po 40 ;) i też mam na imię Anna.
                Wady na pewno Ania posiada; Maud nie zamierzała pisać ciagu dalszego o Ani, ale czytelnicy pokochali Rudzielca, Wydawca nalegał, pieniądze tez były potrzebne, wiec „montowała” Anię na różne sposoby. Swatka - no właśnie...
                Skojarzyła tych par tak wiele, że aż nieprawdopodobne! Szczególnie „nachalnie” i niedorzecznie to wygląda w przypadku Stelli i Aldena (Ania ze Złotego Brzegu) - działanie z desperacją i takie niepodobne do Ani, tym bardziej, ze para była od dawna zaręczona tylko trzymała ten fakt w tajemnicy ;)
        • dominka1 Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 25.03.18, 18:11
          Moim zdaniem jednak jest dość oczywiste,że Ania nie miała klasycznej urody.Tu nie chodzi o kolor włosów,tylko tzw wrażenie ogólne.Za dużo osób komplementuje ją na zasadzie,że jesteś taka urocza i niezwykła,lepiej być taką niż piękną...Ja ją zawsze odbierałam jako zadbaną niebrzydką dziewczynę .Co do jej koleżanek to Diana chyba była ładną ,pulchną dziewczyną,taki typ Jagienki,nic szczególnego,ale Ruby ponoć była bardzo piękna,gęste blond włosy ,niebieskie oczy ,śliczna cera i anielskie rysy twarzy.Jane...nie kojarzę jak wyglądała kompletnie.W każdym razie u Montgomery nawet piękności w typie Ruby,Izy Gordon bledną przy osobowości Ani.Dopiero Ewa Moore jest kimś,kto przyćmiewa Anię nie tylko wyglądem,ale i osobowością.
          • dominka1 Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 23.06.18, 14:04
            the_dzidka napisała:

            > simply_z napisała:
            >
            > > Karolina czwarta nie była piękna;).
            >
            > No dokładnie - Karolina Czwarta piękna? :) Sympatyczna dziewczynka i tyle :)
            >
            >
            Nie napisałam,że Karolina była piękna,tylko, że chciała być taka ja Ania, podobnie ja Iza czy nastoletnie uczennice.Znowu pani Linde twierdzi,że Ruby i Diana wyglądają przy niej pospolicie chociaż są od niej o wiele ładniejsze.Te idealizowanie Ani przez otoczenie i peany narratora jest bardzo w klimatach Mary Sue a może Gaby B-S ;)
    • wrzosanka98 Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 24.03.18, 23:15
      Mimo całego mojego przywiązania do twórczości Montgomery, znalazłabym kilka irytujących spraw:
      - Wywyższanie się rodziny Gardinierów nad rodzinę Binnie (nawet jeżeli ci drudzy nie należeli do najsympatyczniejszych czy najinteligentniejszych, to i tak nie powinno się ich traktowac z góry).
      - Postac Gwendolen z "Czarów Marigold", którą ja odebrałam jako dziewczynkę dośc, że tak to ujmę, rozwydrzoną i ten moment , kiedy na przyjęciu Gwen krzyczy do matki Clementine: "Zamknij się!" (jeśli dobrze pamiętam) i właściwie zostaje ona za to bardziej pochwalona niż zganiona.
      - Fakt, że w "Ani ze Złotego Brzegu" dzieci w zasadzie nie są przedstawione jako rodzeństwo (brak wiarygodnie zarysowanych relacji), lecz przeżywają swoje przygody tak jakby w izolacji oraz przekierowanie uwagi w "Dolinie Tęczy" na dzieci z plebani. Mam w tych kwestiach poczucie niedosytu.
      - Osoby pulchne, tęgie są zwykle albo negatywne albo po prostu nie zbyt poetyczne i w dodatku ta ich cecha fizyczna bywa traktowana z pogardą.
      - Do Toli zostaje przyklejona etykietka grzecznej, nienagannej i nudnej dziewczynki. Ania i Maryla uznają, że Tola ich nie potrzebuje tak jak Tadzio. Może tak było. A może po prostu Tadzio był wesołym i wylewnym chłopcem i dlatego łatwiej było mu zaskarbic sobie serca opiekunek, a Tola była bardziej introwertyczna, zamknięta w sobie albo nieśmiała? Lubię Tadzia, ale nie mogę się pogodzic z tym jak została potraktowana Tola... To temat na osobny wątek, który zresztą chyba już tu powstał ;)
      • briar_rose Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 25.03.18, 17:39
        O tak, z tym wywyższaniem łączy się moja największa irytacja w książkach Maud, a mianowicie "duma rodowa" często cechująca bohaterów, na dodatek tych pozytywnych. "Blythowie noszą majtki, a Pennyowie gatki", zadzierająca nosa z powodu pochodzenia Emilka czy właśnie Pat, a wszystko to przedstawione bezrefleksyjnie jako coś normalnego. Wiem, że samą Maud również cechowała silna duma rodowa i klanowa solidarność, bardzo trudno mi to pogodzić z pobożnością bohaterów jej książek, skoro tak bardzo wynoszą się nad innych grzechem pychy.
    • malwa.25 Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 28.03.18, 11:59
      Ja jeszcze dorzucę swoje trzy grosze. Denerwowała mnie w książkach o Ani, osoba Gilberta. Przepraszam, ale ten facet nie miał za grosz honoru. Ania go olewała, nie raz potraktowała okropnie, a ten dalej za nią chodził. Wymarzyła sobie jakiś ideał, zaręczyny z księżyca wzięte, odrzuciła normalnego fajnego faceta, a jak potem wielce przeżywała jego chorobę to przyszedł do niej, wziął na spacer i już dla niego nie było sprawy. Może przesadzam, ale dla mnie to takie trochę żałosne. Ta ciotka Mary Maria powiedziała, że Gilbert mógł mieć tyle innych ładnych dziewcząt i dziwiła się, że wybrał Anię. Prawdę mówiąc miałam podobne odczucie. Może mnie zlinczujecie, ale nigdy nie mogłam zrozumieć co Gilbert widział w Ani.
      • 1karo_ka Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 02.04.18, 23:45
        Często zastanawiam się, co mój mąż widział we mnie ;))) Miłość nie ma nic wspólnego z rozsądkiem.
        Ania ma na szczęście poczucie humoru i raz nazwała siebie gęsią ( moment zawarcia rozejmu, gdy Gilbert zrzekł się posady nauczyciela na korzyść Ani w szkole w Avonlea), i drugi raz idiotką w czasie rozmowy po drugich oświadczynach Gilberta. Chyba sama miała świadomość swojej głupoty ;)
    • jadwiga1350 Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 01.04.18, 19:25
      a. Egoizm Ani. Dziewczynki zawsze bawią się w to, co chce Ania i jet to pokazane jako coś zupełnie naturalnego.

      b. Można wyśmiewać jasne włosy, długie, garbate nosy, tuszę ale już nie rude włosy, chudość czy piegi.

      c. Helena West jako pozytywna postać. Wg mnie to osoba bardziej odrażająca niż matka Jana Douglasa.

      d. Anachroniczne wypowiedzi Heleny o Kajzerze. Siedem, osiem lat przed wielką wojną kajzer jest nikim innym tylko wnukiem królowej Wiktorii.

      e. Szał na punkcie wojny w Rilli.
      U tych samych ludzi dla których ojczyzna to Wyspa, a Kanadyjczyk z innej części kraju to ktoś obcy i podejrzany, co dopiero mówić o europejskich sprawach.

      f. Zacięta nienawiść do Niemców w Rilli( a król Jerzy V to kto??)
      • aniadm Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 05.06.18, 10:42
        Moim zdaniem szał na punkcie wojny był jednak realistyczny. Dzisiaj trudno nam zrozumieć, ale wybuch 1. wojny powitano niemal z entuzjazmem. Wielu ludzi uważało, że będzie to znakomita okazja, by rozpuszczona młodzież (męska) nabrała trochę dyscypliny i charakteru. Młodzież, wychowywana na opowieściach o sławie i honorze, rwała się do czynu. Najbardziej tragicznie przejawiło się to może w historii Rudyarda Kiplinga i jego syna Jacka.
        Uważano też, że wojna skończy się lada moment.

        Kanadyjska młodzież wychowała się na tych samych opowieściach i zaraziła się tym samym entuzjazmem. Nie chciała, żeby ominęło ją tak wspaniałe wydarzenie. Potem im przeszło, jak wszystkim.
      • jadwiga1350 Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 22.07.18, 21:50
        g. Stosunek Ani i Zuzanny do Di przeżywającej "tragedię" Delili.
        Delila zmyśla, fakt, ale ani Ania, ani Zuzanna nie wiedzą tego na pewno(może dziewczynce rzeczywiście jest ciężko z macochą? Może te jej wymysły to dramatyczne wołanie o pomoc?) A o Dianie świadczy dobrze jej empatia, współczucie dla kogoś kto ma gorzej, wrażliwość. Doktorowa powinna się cieszyć, że dobrze wychowała córkę, a nie kwitować wszystko pobłażliwym uśmiechem.
        • pi.asia Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 04.08.18, 06:54
          jadwiga1350 napisała:

          > g. Stosunek Ani i Zuzanny do Di przeżywającej "tragedię" Delili.
          > Delila zmyśla, fakt, ale ani Ania, ani Zuzanna nie wiedzą tego na pewno(może d
          > ziewczynce rzeczywiście jest ciężko z macochą? Może te jej wymysły to dramatycz
          > ne wołanie o pomoc?)

          Delila była zawsze bardzo ładnie ubrana, uczesana i generalnie dobrze wyglądała. A opowiadała Dianie, że jest zaniedbywana, bita i GŁODZONA. Ponieważ te opowieści o głodzeniu nijak się miały do wyglądu dobrze odżywionej dziewczynki, więc Zuzanna i doktorowa włożyły je między bajki.
            • jadwiga1350 Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 05.08.18, 12:44
              Tralala!

              Przecież mowa o sytuacji "przed", zanim Delila zdjęła maskę. Zuzanna i Ania nic nie wiedzą na pewno, a nawet gdyby wiedziały, wyśmiewanie empatii Di jest okrutne. Powinny się cieszyć, że dziewczynka ma dobre serce i potrafi współczuć innym.

              Ania (pozwalając córce zaprosić Delilę) mówi do Zuzanny, że druga pani Green jest pewnie za surowa, a dziewczynka to odczuwa i wszystko dramatycznie ubarwia.
              Ani doktorowa ani służąca nie znają prawdy, a sama Delila robi na nich dobre wrażenie.
              Janka Penny na pewno nie dostąpiłaby zaszczytu przekroczenia progów Złotego Brzegu.

              • selkie Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 25.11.18, 00:14
                Dzieci które są w domu rzeczywiście bite i prześladowane i głodzone najczęściej właśnie to ukrywają. Jest taki niepisany pakt milczenia. To byloby stosunkowo łatwo rozpoznać - zwłaszcza komuś takiemu jak Ania - dziecko które jest stale naprawde głodne będzie podjadało, wręcz podkradało jedzenie, jadło na akord kiedy dostaje posiłek ale kłamało że w domu zjadło pięciodaniowy obiad i w ogóle ile słodyczy dostaje. Dziecko, które jest bite będzie opowiadało że wpadło na drzwi, że te siniaki to po upadku ze schodów, jaka to z niego niezdara itp. Właśnie zachowanie Delili nie styka i Ania która widziała autentyczny głód i prześladowanie nie daje się nabrać. To bardzo dobrze widać w jednej scenie, kiedy Di opowiada o kolejnym nieszczęściu Delili i pyta patetycznie czy ty mamo kiedykolwiek plakalas z glodu tak dlugo az usnelas? A Ania odpowiada ze tak, czesto. I to wytraca Di z patosu. Nie wiem czy u Di nie jest tak ze to empatia skierowana w zla strone, jest tam wspolczucie, ale jest tez wlasnie fascynacja DRAMA.
    • simply_z Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 02.05.18, 01:05
      1. Matki, przedstawiane jako słodkie chorowite istotki bez charakteru.."Pat ze Srebrnego gaju", "Marigold" , "Janka" itd. prawdopodobnie wynika to z doświadczeń Lucy i nieszczęśliwego dzieciństwa ale..i tak irytuje.
      2. Nieciekawie nakreślone główne postacie męskie. Pomijając irytującego Gilberta.. mimozowaty Hillary, drętwy Tadzio
    • aniadm Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 05.06.18, 10:46
      Mnie "młodopolska" estetyka. w cudzysłowie, bo rozumiem, że Młoda Polska raczej do Kanady nie dotarła. Ale ta wrażliwość była ogólnoświatowa.

      Dokładniej dotyczy to: 1. utożsamienia wrażliwości z nieustannym gadaniem o kwiatkach, ptaszkach, wróżkach i tego rodzaju poetycznych sprawach.
      2. Utożsamienie wrażliwości z nieustannym gadaniem w ogóle. Fascynujący mężczyzna - który może być fascynujący w sensie romantycznym albo jako wspaniały ojciec - nieustannie coś nawija, generalnie utrzymując rozmowę na wysokim poziomie abstrakcji i poetyczności. Porozumienie dusz objawia się głównie słownie.

      Ja rozumiem, że to przejaw ówczesnych upodobań, ale ja żyję dzisiaj i trochę to męczące.
    • carolina.pietrzak Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 27.06.18, 19:23
      To teraz ja. Co mnie denerwuje najwięcej.
      1. postać Zuzanny. Za dużo sobie pozwalała w szczególności w stosunku do Ani i Gilberta oraz ich dzieci. Zwłaszcza zmroził mnie fakt, gdzie Gilbert chciał uderzyć Shirleya, ale Zuzanna mu nie pozwoliła. No wybaczcie sama mam nianię do dzieci i po prostu nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że opiekunka wtrąca się do metod wychowawczych.
      2. Jak już ktoś napisał denerwująca jest idealna Ania. Piękna, mądra. wykształcona, kochająca i w ogóle najlepsza. Tylko, że ja jakoś tej cudowności Ani nie widzę. Widzę najpierw zwykłe, niewychowane dziecko mówiące jakimś śmiesznym językiem, a potem egoistkę widzącą tylko swoje potrzeby.
      3. Stosunek Ani do Jenny Penny. Sama była sierotą pogardzaną przez wszystkich a potem zabroniła córce zadawać się z tą dziewczynką. Może ta Jenny nie była idealna, ale co zrobiła złego, żeby traktować ją gorzej. Ania z tego co wiem też nie należała do arystokracji.
      4.Ania nie miała chyba dużo pracy skoro głównie pamiętam, że przejmowała się sprawami dzieci i sadziła kwiatki w ogródku. Wszystko w Złotym Brzegu robiła Zuzanna, a Ania była jakby nieobecna.
      • 1karo_ka Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 27.06.18, 20:26
        Hmmm....
        1.Ale w tym momencie raczej miała rację ;)
        Zuzanna jest służąca, ale jednocześnie członkiem rodziny na specjalnych prawach, oddana, pracowita, niezawodna i niesłychanie lojalna wobec całej rodziny, szczególnie Ani i dzieci. Chciałabym mieć taką pomoc domową, przyjaciela i zaufaną osobę w jednym.
        2. Ania jako dziecko rzeczywiście mówiła „ukwieconym” językiem, ale to co mówiła głupie nie było. Z wiekiem kwiecistość jej przeszła. A co do egoizmu - może to nazywanie dzieci tylko imionami osób jej bliskich? Na tej liście nawet Gilberta zabrakło ;)
        3. Ania arystokratką nie była, ale jej rodzice chociaż biedni byli szanowani. Ania ciężką pracą doszła do swojej pozycji spolecznej. Naprawdę nie widzisz różnicy między zachowaniem Jenny Penny i jej rodzeństwa, a zachowaniem Ani?
        4. Ania miała bardzo dużo pracy zajmując się 6stką dzieci i ogrodem :))) A nawet gdyby tak nie było, to Zuzanna powiedziała kiedyś do Ani, że nie po to ma się psa, by samemu szczekać ;))))))
        Pozdrawiam.
        • jadwiga1350 Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 28.06.18, 21:19
          > 4. Ania miała bardzo dużo pracy zajmując się 6stką dzieci i ogrodem :))) A nawe
          > t gdyby tak nie było, to Zuzanna powiedziała kiedyś do Ani, że nie po to ma się
          > psa, by samemu szczekać ;))))))

          Ale to jest przedstawione w bardzo nierealny sposób. Dla urealnienia potrzebna byłaby pomywaczka, pokojówka i jeszcze pomoc do dzieci(bona? guwernantka?) Wtedy może to wszystko jakoś by się kleiło, było wiarygodne.

          Już raz cytowałam:

          "Nie mogę przecież ciągle zajmować się sama
          dzieckiem...
          - Nie kochasz dzieci,
          Antonino.
          - Nie kochasz dzieci, nie kochasz dzieci. Nie mam dosyć czasu: pochłania mnie prowadzenie
          domu! Budzę się rano z myślą o dwudziestu rzeczach, które należy w ciągu dnia wykonać, a
          wieczorem kładę się z myślą o czterdziestu innych, które nie zostały wykonane...
          - Masz dwie służące. Jesteś tak młoda...
          - Właśnie, dwie służące.
          Justynka musi prać, czyścić, sprzątać, usługiwać. Kucharka jest wiecznie zajęta. Od rana już smaży
          ci befsztyki... Pomyśl tylko! Eryka musi prędzej czy później mieć jakąś bonę, wychowawczynię..."
          (Buddenbrookowie)

          >>>3. Ania arystokratką nie była, ale jej rodzice chociaż biedni byli szanowani.

          Ale gdy ci szanowani ludzie zmarli jakoś nikt nie chciał zaopiekować się ich dzieckiem. Nikt prócz prostej służącej, żony alkoholika.

          > Ania ciężką pracą doszła do swojej pozycji spolecznej.

          Pozycja Ani to pozycja pani doktorowej. Nie zawdzięcza jej ciężkiej pracy, tylko miłości Gilberta.
          • 1karo_ka Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 28.06.18, 23:50
            Trochę tu bijemy pianę i same wzajemnie się przekonujemy do swoich racji -a fikcja literacka i tak rządzi się swoimi prawami. Przypominam, że o Emilkę rodzina ciągnęła losy.... Rodziców Ani szanowano, ale jeśli w przypadku Emilki nawet krewni jej nie chcieli, to czego wymagać od obcych. Pani Thomas wzięła Anię po to, by mieć z czasem darmową pomoc domową.
            No coż, Gilbert zakochał się w ambitnej dziewczynie, która chciała zdobyć wyższe wykształcenie i zrobiła to. Jak na 19nastowieczne standardy osiągnęła wiele.
        • carolina.pietrzak Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 18.07.18, 17:06
          Już tłumaczę spokojnie.
          1. Już powiedziałam, że już nie wyobrażam sobie takiego zachowania u służącej, ale może w xix wieku były inne standardy, nie będę się kłócić, bo nie znam tak dobrze realiów epoki.
          2.Tak nazwała dzieci imionami swoich bliskich, dom umeblowali według gustu Ani, W książce w wymarzonym domku jest tylko o cierpieniu Ani po stracie małej Joyce, a Gilberta nic. Nie widywała się w ogóle z rodziną Gilberta w każdym razie nie ma o tym mowy. Tam w pierwszym rozdziale Ani ze Złotego Brzegu jest o tym jak Ania cieszy się, bo przyjechała do Avonlea. A kurczę to był jednak pogrzeb jej teścia, a Anię jakoś nie specjalnie to obeszło.
          3.Tacy szanowani a po ich śmierci nikt się ich dzieckiem nie zajął. Zajęli się nią obcy biedni ludzie, więc wybacz, ale nie widzę, żeby Ania pochodziła z szanowanej rodziny, bo raczej wychowywała się z motłochem.Do żadnej pozycji społecznej nie doszła. Ona nie była lekarzem tylko żoną lekarza, jakby zakochał się w niej murarz czy rybak to by żadnej pozycji nie miała.Nie widzę różnicy między Anią jako nastolatką a Janką Penny. Ania też była wulgarna i bez ogłady, choćby w stosunku do Pani Linde.
          4.Szkoda tylko, że jakoś tej pracy nie widać. Wyjeżdża tylko z gilbertem do miasta i kupuje nowe stroje. Tak to mogłaby sobie pozwolić Jane Andrews, bo wyszła za milionera, a nie Ania, która miała tylko Zuzannę do pomocy. Ciekawe, czy piersią za nią też Zuzanna karmiła.
          • pi.asia Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 19.07.18, 00:14
            carolina.pietrzak napisała:

            > Już tłumaczę spokojnie.
            >Nie widzę różnicy między Anią jako nastolatką a Janką Penny. Ania też była wulgarna i bez > >ogłady, choćby w stosunku do Pani Linde.
            > 4.Szkoda tylko, że jakoś tej pracy nie widać. Wyjeżdża tylko z gilbertem do miasta i kupuje >nowe stroje. Tak to mogłaby sobie pozwolić Jane Andrews, bo wyszła za milionera, a nie >Ania, która miała tylko Zuzannę do pomocy. Ciekawe, czy piersią za nią też Zuzanna karmiła.

            Jeśli to jest "spokojne tłumaczenie" to ja jestem brytyjska królowa.

            Skoro nie widzisz żadnej różnicy między Janką Penny a Anią, to chyba nie czytałaś dokładnie tej książki. Ania zachwycała się pięknym pejzażem, dla Janki to była "masa starych drzew". Janka kłamała jak najęta, manipulowała ludźmi, była nieszczera i nielojalna. I gdzie, na wielkiego bora liściastego, Ania była wulgarna i bez ogłady?! Bo raz zareagowała wybuchowo na obrażającą ją obcą kobietę??? Nie krzyknęła "zamknij się ty stara krowo!" tylko "jakby się pani czuła, gdyby... "

            Co do jeżdżenia z Gilbertem do miasta i kupowania nowych strojów - przeczytaj sobie wątek Ania a sprawy gospodarskie. Jest tam dość cytatów opisujących domową rzeczywistość Ani.

            • 1karo_ka Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 19.07.18, 08:53
              No właśnie, przeczytaj jeszcze raz rozdziały 28-29 Ani ze Złotego Brzegu (ja akurat posiadam tę książkę w tłumaczeniu Aleksandry Kowalak-Bojarczuk; Wydawnictwo Literackie). Poznasz prawdę o Jance (Jenny) Penny ;), co o niej sądziła Ania, Zuzanna i jak sama bohaterka zachowała się w ostatniej scenie rozdziału...
              Poza tym, to nie była nastolatka; Jenny Penny, gdy ją poznajemy ma lat 9.
              Ania nigdy nie była wulgarna, owszem można powiedzieć, że niewychowana, o zerowym pojęciu o Bogu, wybuchowa i egzaltowana, ale nad zmianą tych wad od początku pracowała Maryla i sama Ania, kiedy dotarło do niej, że jej postępowanie jest niewłaściwe i Maryla sobie tego nie życzy. Poza tym był to niejako jeden z warunków pozostania na Zielonym Wzgórzu. Ania CHCE się zmienić, mimo tego, że mieszkała z „motłochem” mówi , i na co dzień zachowuje się, jak to powiedziała Maryla: „jak dama. Z pewnością pochodzi z dobrej rodziny”.
              ( Tłum. Ewa Łozińska-Małkiewicz, wyd. Algo)
              Co do śmierci swojego teścia, myślę, że w jakiś sposób była tym zmartwiona, ale nie wymagaj od niej rozdzierania szat i posypywania głowy popiołem, tym bardziej, że sama jest w ciąży i oczekuje na narodziny dziecka. Co do żałoby po małej Joyce - no cóż, Gibert jako lekarz od początku wiedział, że dziecko nie będzie żyło; może łatwiej mu było pogodzić się z jego śmiercią.

              • aniadm Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 19.07.18, 12:14
                Kiedy się spotykałam z rzadko widywanymi krewnymi na pogrzebie kogoś z rodziny (nawet kogoś bliskiego) to oczywiście było smutno i łzy się lały, ale z drugiej strony cieszyliśmy się, że się widzimy i stypę (czy jak to się dzisiaj nazywa, konsolację) spędzaliśmy na radosnych pogaduszkach. Nie widzę w tym nic szokującego. Ania na pewno jest smutna, bo powód wizyty w Avonlea nie jest wesoły, ale to nie znaczy, że nie może się cieszyć, że się tam znalazła.
                • dominka1 Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 19.07.18, 15:28
                  aniadm napisała:

                  > Kiedy się spotykałam z rzadko widywanymi krewnymi na pogrzebie kogoś z rodziny
                  > (nawet kogoś bliskiego) to oczywiście było smutno i łzy się lały, ale z drugiej
                  > strony cieszyliśmy się, że się widzimy i stypę (czy jak to się dzisiaj nazywa,
                  > konsolację) spędzaliśmy na radosnych pogaduszkach. Nie widzę w tym nic szokują
                  > cego. Ania na pewno jest smutna, bo powód wizyty w Avonlea nie jest wesoły, ale
                  > to nie znaczy, że nie może się cieszyć, że się tam znalazła.

                  Niby tak, ale taka dziecięca radość i beztroska przy okazji pogrzebu razi. Nawet jeśli Ania nie była blisko z teściem to mogłaby sobie wyobrazić, co czuł Gilbert, tracąc rodzica .Dla mnie wiele jest właśnie takich przesłanek, że wrażliwość Ani jest często bardziej egzaltowanym sposobem bycia niż prawdziwą empatią.
                    • dominka1 Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 19.07.18, 18:29
                      1karo_ka napisała:

                      > Gilbert na drugi dzień po pogrzebie ojca wsiadł do pociągu i odjechał do chore
                      > go pacjenta, a Ania miała siedzieć na Zielonym Wzgórzu i rozmyślać o teściu?

                      Tu nie chodzi o to co Ania zrobiła, ale o jej nastrój .Rzadko kto jest w ta doskonałym nastroju po pogrzebie jednego z najbliższych krewnych. Gilbert wrócił do pracy, ale on nie był opisany jako oaza dobrego humoru(w tej sytuacji) i to nie jego narrator kreował na wrażliwą i empatyczną osobę.
                      • 1karo_ka Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 19.07.18, 19:14
                        Chodzi ci o to, że Ania nie była w żałobie po ojcu Gilberta; jej „dobry” nastrój to zupełnie - jak dla mnie - normalne zachowanie Ani. Ja nie widzę nic niewłaściwego w tym, że jeden dzień chciała spędzić z dawno nie widzianą przyjaciólką :)
                        Mr. Blythe chyba nie miał jej tego za złe ;)
                        • aniadm Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 19.07.18, 19:56
                          Nawet w życiu każdy przeżywa żałobę po swojemu - jeden zamyka się w domu na kilka dni i płacze, inny stara się jak najszybciej wrócić "do normy", bo pociechę znajduje właśnie w rutynie. Tu nie ma jakiegoś standardu, do jakiego trzeba się dopasować, każdy psycholog to powie.
                          Więc jest równie prawdopodobne, że ktoś pomimo smutku znajduje radość w znalezieniu się w rodzinnym domu i spotkaniu z dawno niewidzianymi przyjaciółmi. Nietaktem byłoby, gdyby Ania wyrazała tę radość w obecności Gilberta, ale jego przy tym nie było.
                          Natomiast znając ówczesne obyczaje, można zakładać, że Ania była nosiła żałobę, bo tak się robiło i już.
          • supervixen Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 19.07.18, 09:23
            Shirleyowie byli 'respectable', ale nie mieli rodziny/bliskich. To dwie kompletnie różne sprawy. To że dajmy na to rodzice uczniów Waltera zaprosiliby go w wyrazie szacunku na kolację tak jak Anię zapraszano w Summerside, nie znaczy że mieliby ochotę lub powinność zaopiekowania się Anią po jego śmierci.

            Co do żałoby Gilberta po Joyce, to myślę, że ją przeżył na jakiś sposób, ale a. rzadko w gruncie rzeczy dostajemy bezpośredni wgląd w myśli Gilberta i b. trzymał się zapewne ze względu na Anię.
          • rosynanta Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 31.10.18, 12:59
            carolina.pietrzak napisała:

            > Ania cieszy się, bo przyjechała do Avonlea. A kurczę to był jednak pogrzeb je
            > j teścia, a Anię jakoś nie specjalnie to obeszło.

            Teść nie ojciec.

            > 3.Tacy szanowani a po ich śmierci nikt się ich dzieckiem nie zajął.

            Byli nauczycielami, więc mieli wykształcenie. Bycie szanowanym nie ma związku z posiadaniem krewnych :)

            > Zajęli się nią obcy biedni ludzie,

            Typowo dla tamtych czasów, Ania po śmierci rodziców, jako niemowlę trafiła do przytułku dla sierot, skąd po jakimś czasie zabrała ją jakaś wielodzietna kobieta, mając nadzieję na pomoc do dzieci.
          • selkie Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 23.11.18, 22:18
            Po pierwsze nie rozumiem jak mozna Anie nazwac egoistka. Naprawde, dziewczyna ktora rezygnuje z pelnego stypendium uniwersyteckiego zeby sie zaopiekowac tracaca wzrok opiekunka i pracowac to nie jest egoistka.

            Jak to nie widywala sie z rodzina Gilberta? A ta ciotka ktora zamieszkala z nimi na wiele rozdzialow i zatruwala im zycie? I Ania nadal starala sie ja jakos tak bardzo serdecznie zrozumiec. Pamietam jak mnie poruszyl ten fragment kiedy bylam dzieckiem - zloscilam sie na te ciotke i to jak Ania znajdowala dla niej wspolczucie wiele mnie nauczylo jako dziesieciolatke. Poza tym wtedy widywanie bylo problematyczne. Kiedy Ania sie wyprowadza do Wymarzonego Domku Diana wykrzykuje cos w stylu ze szescdziesiat mil! Rownie dobrze mogloby byc szescset! Maryle tez widuja duzo rzadziej i zreszta w dniu slubu Ani Maryla zdaje sobie sprawe ze to jest wlasnie - Duze Pozegnanie. Ze od teraz beda sie widywaly naprawde sporadycznie.

            Biografowie mowia, ze ten fragment o stracie dziecka jest bardzo autobiograficzny i Montgomery czerpie bezposrednio z wlasnych doswiadczen - tam sa w sumie bardzo mocne fragmenty jak na ksiazke dla dziewczat z tamtego czasu, to jak Ania wybucha kiedy Maryla probuje uzywac tego oklepanego argumentu ze Bog tak chcial, mialam wrazenie ze to wlasnie takie przemyslenia, ktorymi Montgomery jako przykladna zona pastora nie mogla sie dzielic. Stad wlasnie taka perspektywa, poniekad autoterapeutyczna.
            Wtedy mezczyzni w ogole bardziej tlumili uczucia nie wypadalo im tak jawnie pograzac sie w rozpaczy zreszta mozliwe ze Gilbert znajduje na przyklad ucieczke od bolu w pracy.

            Tak, szanowani. To ze nikt sie nie chcial zajac dzieckiem obcych ludzi, ktorzy zmarli na febre nie musi swiadczyc o braku szacunku. Swiadczy o braku rodziny i przyjaciol - ale jak zrozumialam rodziny nie mieli, osiedlili sie w Bolingbroke niewiele wczesniej niewiele o nich wiedziano i nikt ich do konca nie rozumial, dziwacy troche, wiec nie nawiazali jakichs przyjazni na tyle glebokich zeby podjac zobowiazanie na cale zycie. Ja bardzo szanuje nauczycielki moich corek, to swietne nauczycielki sa, ale to nie znaczy ze zaadoptuje ich dzieci jesli cos sie stanie. Nie rozumiem tej gadki o pozycji spolecznej. Dla sieroty praca nauczycielki i studia uniwersyteckie to bardzo wysokie aspiracje. Maryla i Mateusz zapewnili jej zawod, zeby byla niezalezna kiedy ich zabraknie, ale na studia - przynajmniej na pierwsze dwa lata - zapracowala sama i byla gotowa zapracowac na dalsze jesli bedzie to konieczne. Dla mnie to aspracje i determinacja.

            Ania nie byla wulgarna! Byla owszem wybuchowa, ale tez nikt jej nie uczyl manier. Gdziekolwiek byla wczesniej musiala byc CICHO - jak nie to drogo za to placila. Fakt ze zachowala dusze buntowniczki dobrze o niej swiadczy. I Maryla wlasnie ja UCZY - ze jest to osoba starsza i jest gosciem i juz to powinno wystarczyc zeby pohamowac jezyk nawet jesli pani Linde nie ma racji. (I za to Maryle kocham, nie przesadzam, im wiecej razy czytam tym bardziej kocham Maryle) - ze ona uczy Anie zasad, ale rownoczesnie szanuje jej bunt. Nigdzie nie jest powiedziane, ze Ania ma po prostu akceptowac to co dorosli o niej mowia.

            Ania prowadzi dom w Wymarzonym Domu - i jest wyraznie powiedziane, ze idzie nad morze dopiero kiedy dom jest wysprzatany na blysk. Jest powiedziane ze Maryla ja tego nauczyla. Kiedy rodza sie dzieci wynajmuje sie kogos do pomocy - to bylo wtedy przyjete i bardzo tanie.
      • rosynanta Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 31.10.18, 12:48
        carolina.pietrzak napisała:

        > To teraz ja. Co mnie denerwuje najwięcej.
        > 1. postać Zuzanny. Za dużo sobie pozwalała w szczególności w stosunku do Ani i
        > Gilberta oraz ich dzieci. Zwłaszcza zmroził mnie fakt, gdzie Gilbert chciał ude
        > rzyć Shirleya, ale Zuzanna mu nie pozwoliła. No wybaczcie sama mam nianię do dz
        > ieci i po prostu nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że opiekunka wtrąca się d
        > o metod wychowawczych.

        Niania mieszka z Wami, zajmuje się domem i po porodzie zajmowała się Twoim dzieckiem, bo Ty nie mogłaś? ;)
    • selkie Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 07.08.18, 15:02
      dominka1 napisała:

      To jest klasyczny przyklad jak nawet nieswiadomie stosujemy dzisiejsze normy do zupelnie innych czasow.

      > 1-Cudowna empatyczna Aniusia ,która kocha kwiatki i drzewka z zimna krwią zami
      > erza zabić kota( nigdy tego rudej nie wybaczę ;)
      Ania jest dzieckiem wiejskim. Swiniobicia (i zwiazany z nimi wyrob kielbas itp) sa dla niej zapewne czyms normalnym. Pragmatyczny stosunek do zwierzat takze - wlacznie z zapewnieniem im humanitarnego odejscia jesli to konieczne. Wtedy nadmiarowe kocieta sie po prostu topilo, co jest jednak znacznie okrutniejsze niz usypianie. Jeszcze w latach trzydziestych/czterdziestych ubieglego wieku James Herriot pisal o farmerach zdumionych jego pomyslami leczenia kotow. Tak szybko sie mnoza, jesli leczenie jest zbyt kosztowne... Zreszta mam wrazenie, ze Ania wlasnie nie potrafi tego przeprowadzic i dziewczyny troche sie z niej smieja ze taka delikatna. O ile pamietam to Phil przeprowadza w koncu cala akcje.

      > 2-Fakt,że Diana na początku przedstawiana jako lubiąca czytać inteligentna dzie
      > wczynka z czasem jest prezentowana jako prosta dziewczyna bez ambicji,która nie
      > rozumie metafor Ani
      Diana od poczatku uwaza, ze nie jest tak madra jak Ania, ani tak "ksiazkowa". Ona marzy wlasnie o zyciu na farmie i rodzinie. Co w tym zlego? Czy kobieta ktora nie ma akademickich ambicji jest gorsza? Mnie bardziej irytuje, ze Diana stala sie matrona, ktora zatracila poczucie humoru, ale w sumie, jakby nie patrzec zawsze byla dosc zasadnicza, przejmowala sie konwenansami i ekscentrycznosc Ani napelniala ja odrobina leku. Tym bardziej cieszylam sie jej lojalnoscia, bo to fantastycznie o niej swiadczy.

      > 3-Ojciec Jany,który 10 lat nie interesował się córką,a le uważał,że ma prawo w
      > ymagać po takim czasie,by przysłano mu nieznające go dziecko na całe wakacje.
      Ha! Ale Montgomery stracila matke w wieku dwoch lat a do ojca pojechala po raz pierwszy w wieku lat bodaj szesnastu i to od razu na caly rok. (Przedtem wychowywala sie u dziadkow).

      > 4-Pat i jej chorobliwe podejście do zmian,obsesja na punkcie domu i nagłe odkry
      > cie (niewiarygodne) uczucia do Hilarego.

      O TO TO. Ksiazki o Pat to jedyne w ktorych murem stanelam po stronie czarnego charakteru a nie tych snobow ze Srebrnego Gaju.

      > 5-Mary Sue czyli Ania,może nie jest piękna,ale i tak wygląda bardziej interesuj
      > ąco niż piękniejsze koleżanki,sukcesy w nauce pomimo braku normalnej edukacji w
      > przeciągu 11 lat życia,każdy musi ją uwielbiać ,inne uczucia są oznaką podłego charakteru.
      Hmm, moze cos jest na rzeczy ale akurat edukacji bym sie nie czepiala. Ania ma tak ogromny glod wiedzy i tak ogromna wyobraznie ze wiele jest w stanie nadrobic. Poza tym wyraznie jest powiedziane, ze napedza ja tez ambicja i wspolzawodnictwo z Gilbertem a nie czysty geniusz. Jest tez wyraznie powiedziane, ze miala szczescie w postaci panny Stacy. Pan Phillips daleko by jej nie zaprowadzil. Chyba by mu sie nawet nie chcialo. W ogole Ania ma tyle szczescia ze az dech zapiera. Jakas inna dziewczynka trafi do pani Blewett i juz tam zostanie. To mnie najbardziej u Montgomery przeraza.
      • aniadm Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 08.08.18, 01:49
        > dominka1 napisała:
        >
        > To jest klasyczny przyklad jak nawet nieswiadomie stosujemy dzisiejsze normy do
        > zupelnie innych czasow.
        >
        > > 1-Cudowna empatyczna Aniusia ,która kocha kwiatki i drzewka z zimna krwi
        > ą zami
        > > erza zabić kota( nigdy tego rudej nie wybaczę ;)
        > Ania jest dzieckiem wiejskim. Swiniobicia (i zwiazany z nimi wyrob kielbas itp)
        > sa dla niej zapewne czyms normalnym. Pragmatyczny stosunek do zwierzat takze -
        > wlacznie z zapewnieniem im humanitarnego odejscia jesli to konieczne. Wtedy na
        > dmiarowe kocieta sie po prostu topilo, co jest jednak znacznie okrutniejsze niz
        > usypianie. Jeszcze w latach trzydziestych/czterdziestych ubieglego wieku James
        > Herriot pisal o farmerach zdumionych jego pomyslami leczenia kotow. Tak szybko
        > sie mnoza, jesli leczenie jest zbyt kosztowne... Zreszta mam wrazenie, ze Ania
        > wlasnie nie potrafi tego przeprowadzic i dziewczyny troche sie z niej smieja z
        > e taka delikatna. O ile pamietam to Phil przeprowadza w koncu cala akcje.
        >

        Jeszcze moja mama pamięta, że na wsi (polskiej) kotów w ogóle się nie karmiło, a i psy rzadko. Koty się miały wykarmić same przy wykonywaniu swoich zadań. Kocięta się topiło, jak najbardziej - z konieczności, bo chodzące samopas koty mnożyły się niekontrolowanie. A metoda uśmiercania chloroformem była najwidoczniej stosowana dla nadprogramowych starszych kotów (Phil ma wprawę).
        Ja bym powiedziała, że jeżeli chodzi o stosunek do psów i kotów, seria o Ani jest raczej postępowa i zbliża się (nie całkiem) do dzisiejszej wrażliwości.
        • dominka1 Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 08.08.18, 12:15

          > O ile pamietam to Phil przeprowadza w koncu cala akcje.
          >
          >
          > Ja bym powiedziała, że jeżeli chodzi o stosunek do psów i kotów, seria o Ani je
          > st raczej postępowa i zbliża się (nie całkiem) do dzisiejszej wrażliwości.


          Kot nie został wcale uśpiony, a co do stosunku do kotów i psów to już bardziej ludzki ma Emilka ,czy kapitan Jim lub Jim, syn Ani. Ania nie wydaje się w ogóle przejęta zwierzętami, podczas gdy w powieści o Emilce główna bohaterka ratuję kota przed utopieniem, w "Wakacjach na starej farmie: dzieciaki przeżywają chorobę kota Starej Baśni, Hilary z serii o Pat bardzo kocha swojego psa.W świecie wykreowanym przez Montgomery Ania na pewno jest z jedną z najmniej empatycznych i wrażliwych na los zwierząt bohaterek.
          • dominka1 Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 08.08.18, 12:16
            dominka1 napisała:

            >
            > > O ile pamietam to Phil przeprowadza w koncu cala akcje.
            > >
            > >
            > > Ja bym powiedziała, że jeżeli chodzi o stosunek do psów i kotów, seria o
            > Ani je
            > > st raczej postępowa i zbliża się (nie całkiem) do dzisiejszej wrażliwości
            > .
            >
            >
            > Kot nie został wcale uśpiony, a co do stosunku do kotów i psów to już bardziej
            > ludzki ma Emilka ,czy kapitan Jim lub Jim, syn Ani. Ania nie wydaje się w ogóle
            > przejęta zwierzętami, podczas gdy w powieści o Emilce główna bohaterka ratuję
            > kota przed utopieniem, w "Wakacjach na starej farmie: dzieciaki przeżywają cho
            > robę kota Starej Baśni, Hilary z serii o Pat bardzo kocha swojego psa.W świecie
            > wykreowanym przez Montgomery Ania na pewno jest z jedną z najmniej empatycznyc
            > h i wrażliwych na los zwierząt bohaterek.
            *Malej Baśni ,oczywiście ;)
            • 1karo_ka Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 08.08.18, 14:13
              Maryla nie lubiła kotów; psa na Zielonym Wzgórzu też nigdy nie było. Być może postawa Maryli przeszła niejako na Anię, i nie miała ona potrzeby posiadania jakiegoś zwierzaka. Aczkolwiek Ania potrafiła dostrzec to pragnienie u swoich przyjaciół i rodziny, i chętnie na to przystaje; najlepszy przykład to ofiarowanie szczeniaka Juliannie ( Katherine), setera Gilbertowi, propozycja kupna psa dla Leslie, wezwanie weterynarza do chorego Gipa, zgoda na psy i koty w liczbach hurtowych w Ingleside. No chyba, że masz na myśli jazdę Waltera i Faith na prosiętach pana Drewa i reakcję Ani ;) Po tragicznych wydarzeniach związanych z pozbawieniem życia ulubionego koguta Faith, dziewczynka chce zwierzyć się ze swojego smutku właśnie Ani. Nigdy by tego nie zrobiła, gdyby Ania miała opinię osoby nie lubiącej zwierząt...
              Mimo wszystko nie przasadzałabym z tytułowaniem Ani jako „jednej z najmniej empatycznych i wrażliwych na los zwierząt bohaterek” LM Montgomery ;)
        • dzika_zurawina Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 08.08.18, 18:09
          aniadm napisała:

          > Ja bym powiedziała, że jeżeli chodzi o stosunek do psów i kotów, seria o Ani je
          > st raczej postępowa i zbliża się (nie całkiem) do dzisiejszej wrażliwości.

          Coś w tym jest, bo o całym "zabiegu" bezskutecznego trucia Mruczka, ciotka Jakubina wypowiada się, że o ile rozumie topienie kociąt (!), to dorosłego kota uśmiercać się nie godzi.

          Z drugiej strony, Anusia, "nie mogąc na nikim innym wywrzeć swojej złości, uderzyła śpiącego na poduszce Mruczka. -Wstrętne kocisko! Wynoś się stad!"
          W "Ani na uniwersytecie" jest też wprost powiedziane, że nie lubi ona kotów, a Mruczka nie może zabrać na Zielone Wzgórze, bo Tadzio by go zamęczył (jako neutralna uwaga, tak jakby mówiła, że urwis zawsze poplami koszulę).
              • 1karo_ka Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 09.08.18, 10:52
                Coś w tym rodzaju, przy czym chodzi o zgonienie go z tej poduszki. Można to sobie wyobrazić, kot leży wygodnie, zadowolony z życia, rozciągnięty komfortowo na poduszce, a tymczasem Ania szaleje z zazdrości na wiadomość o nowej przyjaciółce Gilberta.... ;)
                Tłumaczenia są nieścisłe i strasznie denerwujące...
                Ostatnio wzięłam do ręki The Blythes Are Quoted, czyli Anię z Wyspy Księcia Edwarda, i stwierdziłam, że to nie na moje nerwy. Rilla pomieszana z Dianą Blythe w opowiadaniu „Nadchodzi Panna Młoda”. W kolejnym „Droga do wczoraj” Di Meredith ? (czyżby to Diana wyszła za mąż za Jerry’ego), Anne Blythe (Nan?), Jack Bell przerobiony w polskiej wersji na Jacka Halla i zrozum człowieku dlaczego był przezywany Ding-dongiem, Rilla to Mr. Ken Ford...
                A ten fragment z opowiadania w ogóle nie został przetłumaczony:
                „There’s the big stone Anne Blythe fell on off the apple tree. Do you remember how terrified we were that she was killed?” Couldn’t he remember anything but those hateful Blythe girls? She would simply ignore his references.
                • dzika_zurawina Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 09.08.18, 15:53
                  Zaczęłam teraz "Anię z Szumiących Topoli" i kiedy natrafiam na jakiś kwiatek, albo coś mnie zaciekawia, wtedy sprawdzam z wersją oryginalną.
                  I mamy np. "Pokoik okazał się bardzo mały. Prowadzą doń boczne schodki. Jest dość mały, ale nie aż tak, jak ten okropny pokój, w którym mieszkałam przez pierwszy rok z Kingsporcie." To bardzo czy dość mały? W rzeczywistości: "It proved to be the dearest place. We ascended to it by a little flight of corner steps leading up from the stair-landing. It was rather small . . . but not nearly as small as that dreadful hall bedroom I had my first year at Redmond."
                  Albo: "Stukał przy tym w stół paznokciami, których czystości nie można nic zarzucić... wręcz przeciwnie niż jego znajomości zasad gramatycznych." (tutaj akurat chciałam sprawdzić jak w oryginale brzmi "jezdem troszkie", którego opisywany Pringle używa chwilę potem). No i mamy: "[...] tapping the tablecloth with a finger the nail of which was not impeccable and occasionally doing dreadful things to grammar."
                  Zajmowałam się kiedyś tłumaczeniami (nie literackimi i nie z angielskiego ;) ) i nie wyobrażam sobie oddać klientowi takiej popeliny, nie mówiąc o podpisaniu się pod nią imieniem i nazwiskiem.
                  Ale przyznam, że mam masochistyczną lingwistyczną przyjemność z tego sprawdzania, mimo że mój angielski nie jest idealny ;)
              • aniadm Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 09.08.18, 18:59
                "to box someone's ears" dosłownie oznacza uderzenie kogoś dłonią w ucho na płask, ale używane jest też w sensie metaforycznym, że ktoś został skrzyczany czy zwymyślany. I myślę, że do kota odnosi się to drugie znaczenie (zresztą technicznie kota jest trudno uderzyć w ucho dłonią na płask).

                Ja bym przetłumaczyła jako "zamiast tego oberwało się Mruczkowi" czy coś w tym rodzaju. Biorąc pod uwagę, że Ania nieustannie siedi z Mruczkiem na kolanach, jakoś nie wierzę, żeby się nad nim regularnie znęcała.

                Wątpię też, żeby faktycznie posądzała Tadzia o skłonności do torturowania kotów. W oryginale mówi "Davy would tease his life out", co może i brzmi groźnie, ale znaczy po prostu tyle, że nie dawałby mu spokoju. Po polsku, opisując sytuację nieprzyzwyczajonego do dzieci kota i żywego chłopca też mogłabym powiedzieć "zamęczyłby go na śmierć", ale nie znaczy to, że uważałabym dieciaka za małego psychopatę albo faktyczne torturowanie kotów za coś normalnego.
                • dzika_zurawina Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 12.08.18, 13:16
                  aniadm napisała:

                  > Ja bym przetłumaczyła jako "zamiast tego oberwało się Mruczkowi" czy coś w tym
                  > rodzaju. Biorąc pod uwagę, że Ania nieustannie siedi z Mruczkiem na kolanach, j
                  > akoś nie wierzę, żeby się nad nim regularnie znęcała.

                  Na pewno nie regularnie ;) Faktycznie bawi się często z całą ferajną, zadziwiająco często jak na osobę nielubiącą kotów ;) Mam już wystarczająco dużo nauczek, żeby nie wierzyć tłumaczom.

                  > Wątpię też, żeby faktycznie posądzała Tadzia o skłonności do torturowania kotów
                  > . W oryginale mówi "Davy would tease his life out", co może i brzmi groźnie, al
                  > e znaczy po prostu tyle, że nie dawałby mu spokoju. Po polsku, opisując sytuacj
                  > ę nieprzyzwyczajonego do dzieci kota i żywego chłopca też mogłabym powiedzieć "
                  > zamęczyłby go na śmierć", ale nie znaczy to, że uważałabym dieciaka za małego p
                  > sychopatę albo faktyczne torturowanie kotów za coś normalnego.

                  No nie wiem, po aferze z zamęczeniem koguta pani Linde wcale by mnie to nie zdziwiło ;) Z drugiej strony do dzisiaj dla większości kogut to zupełnie inna kategoria zwierzęcia niż kot czy pies.
    • jakgdyby.nigdynic Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 24.08.18, 11:22
      Odświeżyłam sobie ostatnio (po wieeeelu latach) Kilmeny of the orchard (Kilmeny z sadu, Dziewczę z sadu) w wersji oryginalnej mówionej (z librivoxa). Jakież to było złe!!! Zupełnie, jak gdyby LMM wyciągnęła ze szpargałów zapiski klubu powieściowego. Wiadomo, autorka zawsze miała tendencję do patosu z jednej strony a romantycznej rozwlekłości z drugiej. Szczęśliwie zazwyczaj równoważyło je poczucie humoru i świetnie portrety bohaterów (zwłaszcza drugiego planu). W Kilmeny tego nie uświadczysz. Intryga - naiwna, bohaterowie - kompletnie z papieru, ich motywacje - z kosmosu. A do tego rasistowskie (eeee, szowinistyczne?) banalne i głupie uogólnienia (Włoch - namiętny, bezrozumny, dziki). Bohaterowie przemawiający do siebie nawzajem z wręcz groteskową podniosłością. I te męczące, rozwlekłe, kompletnie niepotrzebne opisy przyrody.
      Doprawdy, aż trudno mi uwierzyć, że LMM mogła taką książkę wydać już po tym, kiedy - ustami pana Harissona - skrytykowała pokutę Aweryli z jej egzaltacją, opisami itd.
      A może są tu miłośniczki Kilmeny?
      • jadwiga1350 Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 16.09.18, 16:09
        > A może są tu miłośniczki Kilmeny?

        Miłośniczką to może nie jestem(czytałam raz i dawno), ale czy w porównaniu z innymi utworami LMM to takie złe dzieło?


        >Intryga - naiwna,

        Chyba nie bardziej niż motyw Ewy Moore, "Ryszarda" i Owena Forda.


        >> bohaterowie - kompletnie z papieru,

        Co ciekawe, bohaterka jest dzieckiem nieślubnym. Wprawdzie wskutek pomyłki, ale to i tak dużo jak na LMM.

        > ich motywacje - z kosmosu.

        To znaczy co konkretnie?


        >A do tego rasistowskie (eeee, szowinistyczne?) banaln
        > e i głupie uogólnienia (Włoch - namiętny, bezrozumny, dziki).

        Co tam Włoch, skoro u LMM każdy Kanadyjczyk spoza Wyspy jest trochę nie teges. A francuski Kanadyjczyk to już zupełny podczłowiek.


    • rosynanta Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 31.10.18, 12:30
      dominka1 napisała:

      > 1-Cudowna empatyczna Aniusia ,która kocha kwiatki i drzewka z zimna krwią zami
      > erza zabić kota( nigdy tego rudej nie wybaczę ;)

      To nie był pomysł Ani, tylko Izy/Philipy przecież. Ania nie była przekonana i chyba nawet uciekła na czas "zabiegu", a potem nie pozwoliła go powtórzyć.

      > 3-Ojciec Jany,który 10 lat nie interesował się córką,a le uważał,że ma prawo w
      > ymagać po takim czasie,by przysłano mu nieznające go dziecko na całe wakacje.

      Z tego co kojarzę, to było powiedziane, że on wysyłał listy do Robin, tylko babka je paliła.
      Ten, który Robin dostała, to jakiś cud był ;) I mieli zgryz, bo cała rodzina oświadczyła, że Andrzej żąda tego tylko na złość Kennedym, więc dla świętego spokoju się zgodzili, bo groził, że jeśli nie pozwolą mu widywać córki, to im ją zabierze. (Specjalnie sobie odświeżyłam ten fragment).

      > 4-Pat i jej chorobliwe podejście do zmian,obsesja na punkcie domu i nagłe odkry
      > cie (niewiarygodne) uczucia do Hilarego.

      To jest w ogóle bez sensu, cała ta historia z Pat zakochaną siedemnaście razy i potem nagle: a bo ja w sumie cały czas kochałam tylko mój dom, a jak się spalił, to mogę pokochać przyjaciela z dzieciństwa. Mnie to trochę śmierdziało Emilką, tylko było dużo mniej wiarygodne ;)

      > sukcesy w nauce pomimo braku normalnej edukacji w przeciągu 11 lat życia

      Ale wielokrotnie jest powiedziane, że ona się bardzo, bardzo dużo uczyła. W pierwszym tomie, kiedy idzie do szkoły, nie wie kompletnie podstawowych rzeczy przecież.

      > każdy musi ją uwielbiać ,inne uczucia są oznaką podłego charakteru postaci

      Taka rekompensata chyba za te pierwsze lata ;)
      Ale fakt, że Ania była MIŁA :P

      > 6- jako dziecko bardzo cieszyłam się z otrzymania od rodziny 10 tomów przygód A
      > ni...Jakie było moje rozczarowanie,ze "Opowieści z Avonlea'' i Pożegnanie'' nie
      > dotyczą wcale bezpośrednio Ani,mimo,że sprzedawane są jako cześć cyklu o nie.

      To akurat nie wina autorki :)

      A o tym, co mnie wkurza, napiszę osobno chyba.
    • rosynanta Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 31.10.18, 12:55
      1) Pogarda dla "niższych stanem" przy jednoczesnym żądaniu szacunku od innych "wyższych".

      Ta pogarda dla Pennych, Binniech czy Piecykowej Rury. Tak, wiem, takie były czasy. Ale przecież Zuzanna, Rebeka czy Judysia są służącymi i nikt ich nie traktuje z góry - wręcz są członkami rodziny. Ania jest sierotą, przygarniętą przez rodzeństwo farmerów, niebogatych przecież, i żali się wielokrotnie, że jej to sieroctwo i bycie "znajdą" wypominają. Nie spina mi się to.

      2) Ten jedyny ideał urody.

      To tak z perspektywy obecnych czasów, ładna może być kobieta o dowolnym kolorze włosów, jest ruch body positivity i takie tam, no ale Ania ładna być nie mogła, bo była ruda i chuda. Za to miała taką osobowość, że nawet śliczna jak z obrazka i świetnie ubrana Iza/Philipa Gordon bladła przy niej ;)

      3) Zatwardziały gniew wielu postaci, który trwa i trwa całymi latami.

      Elżbieta Murray wściekła na Julię, że uciekła z domu. Wiktoria Kennedy, wściekła na Robin, że wyszła za mąż bez jej zgody. Te wszystkie urazy, które dorośli ludzie w sobie pielęgnują latami, nie odzywają się do swoich małżonków, rodzeństwa i innych krewnych. Wg mnie to jest niewiarygodne.
      • kooreczka Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 02.11.18, 17:58
        Znałam rodzinę gdzie rodzice nie odzywali się do syna i synowej 20 lat mieszkając w tym samym domu, więc zdarzają się tacy- ale wszyscy, którzy ich znali zgodnie twierdzili, że im odbiło. U MM odbywa się to często i jest pokazane- takie mam wrażenie- jako naganna, ale jednak pochodna dumy i silnego charakteru, które tak hołubi autorka.

        A co do pogardy- Zuzanna czy Judysia znają swoje miejsce. Śmieszna jest natomiast sytuacja Gardnerowie vs Binny gdzie Gardnerowie nie są ani bardziej wykształceni, ani nie mają aspiracji intelektualnych czy artystycznych ani większego majątku. czyżby zazdrość?
        • selkie Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 07.11.18, 20:41
          kooreczka napisał:


          >
          > A co do pogardy- Zuzanna czy Judysia znają swoje miejsce. Śmieszna jest natomia
          > st sytuacja Gardnerowie vs Binny gdzie Gardnerowie nie są ani bardziej wykształ
          > ceni, ani nie mają aspiracji intelektualnych czy artystycznych ani większego ma
          > jątku. czyżby zazdrość?

          To mi sie wydaje taki snobizm typowo z Nowego Swiata - my jestesmy potomkami pierwszych osadnikow a w kazdym razie PRZYJECHALISMY WCZESNIEJ NIZ WY WIEC JESTESMY ELITA i juz. Stad sie na przyklad bierze pogarda dla sierot nie wiadomo skad. W Ani taka postawa jest troche krytykowana - posrednio, przez fakt ze naprawde trudno polubic Jozie Pye - a z drugiej jest przeciez Karolek Sloane i jego rodzina i Maryla z pania Linde kiwaja glowami, ze wiecie, porzadni ludzie, nie zeby nie, ale juz na zawsze beda tylko Sloanami. Po prostu w ksiazkach o Pat jest wieksze przyzwolenie na tego typu postawe i Maja jest bardziej centralna postacia niz Karolek. Przykro z dzisiejszej perspektywy sie to oglada ale mam wrazenie ze sama Montgomery tez sie snobowala na swoich szkockich przodkow, och jej.
          • 1karo_ka Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 07.11.18, 22:41
            A mnie się wydaje, że prostackie rodziny i ludzie istnieją i w dzisiejszej rzeczywistości (a może nawet jest ich więcej niż w czasach Maud...). Sloanowie to była porządna rodzina, ale przewidywalna i nudna, taka z rodzaju „co to prochu nie wymyśli”. Karolek po nieudanych oświadczynach wpadł w szał i wykrzyczał Ani wiele niemiłych słów. Szybko stracił szacunek do ukochanej... Tak nie zachowuje się dobrze wychowany chłopak. Z kolei rodzina Binnie to ludzie nie znający podstawowych zasad kultury i obycia, głośni i wścibscy, aspirujący do wyższych sfer. Matka Maji uważała, że Gardinerowie to za mało dla jej córki, bo nie są wystarczająco bogaci. Też znam taką rodzinę i trzymam się od nich z daleka.
            • selkie Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 23.11.18, 21:22
              Nie mowie ze Binnie sa idealni. Ale sa przedstawieni wrecz karykaturalnie. I wole glosnych od takich co sa agresywni w bialych rekawiczkach. Wiesz, w twarz ci nie powiedza ale lodowatymi spojrzeniami wszystko zmroza. I beda cie w bialych rekawiczkach izolowac, nie pozostawiajac ani odrobinki nadziei na bodaj podstawowy szacunek. A twoj maz, ta galareta w ludzkiej skorze nie stanie po twojej stronie, bedzie sie wieczorami wymykal do mamusi i siostry. Nawet zalety Mai - jej pracowitosc na przyklad - sa umniejszane. Wcale sie nie dziwie ze Maja lgnie do swojej rodziny takze po slubie. Nic absolutnie pozytywnego jej nie spotyka od tej elity i smietanki towarzyskiej jaka sa Gardinerowie. Nawet na neutralnosc nie moze liczyc, wszystko jest podszyte wrogoscia. Juz od poczatku Judysia (JUDYSIA!) mowi jak to beda sie swietnie bawic na nic jej nie pozwalajac. No kultura pelna geba panie. Jak czytalam drugi tom Pat po raz pierwszy to autentycznie mialam nadzieje ze wlasnie czescia (bardzo Montgomerowska) fabuly bedzie, ze Maja i Pat naucza sie czegos od siebie. Czytalam, wlosy mi sie podnosily na glowie, ale nadal nie tracilam nadziei, ze nie wiem - Pat wbiegnie do jakiegos pokoju przylapie Maje na placzu i Maja WYBUCHNIE. Ach wy tacy owacy, elegancja Francja kultura tylko jakiejs podstawowej przyzwoitosci brakuje. I czlowiek nawet zawalczyc o siebie nie moze, bo wszystko ach och, bulke przez bibulke.

              Moze dlatego tak lubie Jane ze Wzgorza Latarni - bo tam wlasnie taka kultura oparta na pogardzie jest wysmiana. Prosci nie znaczy prostaccy. W konstrukcji Binniech Montgomery idzie wlasnie na latwizne. W spolecznosci ktora otoczona jest Jana jest wiecej serdecznosci w opisie. Wujaszek Nagrobek z pelna powaga mowiacy te wszystkie jak im tam - witaminy, trzeba je jesc od dziecka zeby nie zaszkodzilo w Janie.. jest opisany z cieplem. A rodzina Binniech to tacy przerysowani zlole wlasnie. Montgomery umiala lepiej.
      • selkie Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 23.11.18, 23:58
        Jesli o urode chodzi to podobno (za Wiki) Montgomery zainspirowala sie wygladem Evelyn Nesbit. Jesli ona byla brzydka to ja jestem faraon egipski.

        Zatwardzialy gniew ktory trwa latami jest twoim zdaniem niewiarygodny? Zwlaszcza gniew osoby autorytarnej, dyktatora, kiedy ktos sie osmieli wyrwac z kajdanow i zyc po swojemu?
        Masz szczescie, nie mowie tego ironicznie. Naprawde.
        • briar_rose Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 24.11.18, 17:11
          A ja się tylko zastanawiam, czemu skoro Maja Binnie była taka okropna, to brat Pat się z nią w ogóle ożenił? Przecież go przed ołtarz siłą nie zaciągnęła. Musiał zobaczyć w niej jakieś dobre cechy charakteru. Wielka szkoda, że ani Pat, ani czytelnik, nie mogli ich dostrzec.
          • 1karo_ka Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 24.11.18, 19:27
            Sid miał za sobą śmierć narzeczonej, ucieczkę drugiej z konkurentem, a Maja zawsze chciała być panią w Srebrnym Gaju... i była blisko Sida. Poza tym miała to „coś”, co podobało się meżczyznom.
            Sid przeżył zawrót głowy, ale potem chyba często żałował swojej decyzji...
            • jadwiga1350 Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 11.02.19, 19:18
              1karo_ka napisała:

              > Sid miał za sobą śmierć narzeczonej, ucieczkę drugiej z konkurentem, a Maja zaw
              > sze chciała być panią w Srebrnym Gaju... i była blisko Sida. Poza tym miała to
              > „coś”, co podobało się meżczyznom.
              > Sid przeżył zawrót głowy, ale potem chyba często żałował swojej decyzji...

              To dziwne, że kiedyś kochając nadzwyczajną, subtelną Bietkę, mógł obdarzyć zainteresowaniem wulgarną i prostacką Maję.
              Przecież gdyby (jakimś cudem) Ania zeszła z tego świata, Gilbert nie ożeniłby się z Janką Andrews, tylko raczej z kimś takim jak Ewa Moore.
              • 1karo_ka Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 12.02.19, 08:18
                No właśnie o tym napisałam; reakcja Sida moim zdaniem, jest odpowiedzią na cykl nieszczęść, które ostro dały mu w kość. Poza tym, kto wie jaki typ kobiety zainteresowałby Gilberta po hipotetycznej oczywiście, śmierci Ani. Może zamiast kolejnej „kobiety o bogatej wyobraźni” (która przypominałaby mu stratę ukochanej), wolałby mocno stąpającą po ziemi praktyczną i zaradną w każdej dziedzinie materialistkę ;)
          • selkie Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 25.11.18, 00:32
            Ja zawsze mialam wrazenie, ze Maja była po prostu bardzo atrakcyjna i seksowna i umiała to wykorzystać. Tylko oczywiście Montgomery nie wypadało napisać tego wprost więc Elka mówi coś w stylu że Maja się bardzo podoba "my tego nie widzimy, ale mężczyźni tak". W sumie to chyba najtaktowniejszy sposób powiedzenia, że Sid nie myślał głową kiedy uciekał z Mają żeby się z nią ożenić.
    • briar_rose Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 24.11.18, 17:09
      Moja irytacja? Hmm, muszę przyznać, że nie cierpię postaci "genialnych dzieci" u Maud. Utalentowane, zdolne i pozyskujące sobie sympatię oraz zachwyty otoczenia, mnie działały strasznie na nerwy! Jaś Irving czy Historynka... ciężko mi ich było znieść. Już wolałam rozbrykanego Tadzia czy Felę, którą w książce przedstawiano jako kontrast dla genialnej Sary, a budziła większą sympatię niż ta zarozumiała "och i ach" pannica :P
    • jontrew Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 13.05.20, 15:57
      Zawsze niesamowicie denerwowało mnie pobłażanie domowym tyranom w książkach LMM, bo on/ona tak ma. O to absolutnie nie mam pretensji do autorki, która tylko opisywała zjawisko, ale postaci tego typu jest u niej mnóstwo, być może było to popularne:) A na pewno wygodne dla tyranów, którzy mogli się wyżywać na otoczeniu do woli, reszta nie śmiała nawet pisnąć słówka.
      • cegehana Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 14.05.20, 21:48
        Pobłażanie? Owszem, ofiary przemocy domowej w książkach LMM są bardzo częste bierne, ale to jest raczej bardzo życiowe. Jak dla mnie w ogóle Lucy była mistrzynią w realistycznych opisach przemocy domowej (np. omawiany parę postów wyżej wątek Mai Binnie), chociaż inne wątki obyczajowe są bardzo często wyidealizowane i przesłodzone do bólu zębów. Np. moment kiedy Ania wynajmuje z przyjaciółkami Ustronie Patty - LMM mogła się wysilić, żeby choć trochę urealnić tę historię.
      • aniadm Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 15.05.20, 01:21
        Niekoniecznie był wybór. Nie chce mi się sprawdzać dokładnie ówczesnego brytyjskiego/kanadyjskiego prawa, ale ogólnie rozwody nie były tak łatwe, o ile w ogóle były (zwłaszcza, że mamy tu do czynienia z raczej konserwatywną prowincją). Władza męża/ojca nad rodziną, w prawie i w świadomości ludzi była znacznie większa niż dzisiaj i po prostu nie mieściło im się w głowie, że może być inaczej. Takie koncepcje, jak gwałt małżeński czy przemoc psychiczna większości w ogóle się nie mieściły w głowie, kobietom opowiadano, że mają nieść swój krzyż i tyle. Przemoc fizyczna, zwłaszcza nadmierna, albo regularne nadużywanie alkoholu, to już mógł być bardziej zrozumiały problem, ale znowu - nieś swój krzyż, takiego sobie wybrałaś, nie umiałaś go wychować, to trudno.
        Pamiętam też historyjki o małżeństwie, które kilkadziesiąt lat się do siebie nie odezwało itp. Ale znowu - mieszkali razem. Tak po prostu było.
      • marutax Re: Irytuje mnie-czyli co nas denerwuje u Montgo 15.05.20, 08:49
        jontrew napisała:

        > Zawsze niesamowicie denerwowało mnie pobłażanie domowym tyranom w książkach LMM
        > , bo on/ona tak ma.

        W większości przypadków jest to dobrze uzasadnione. Można wręcz wyróżnić kilka typów takich sytuacji:
        - kiedy mamy realną zależność jednej osoby od drugiej - ekonomiczną, społeczną, fizyczną (jak małżeństwa, dzieci). Taka Mała Elżbieta - czy mogła w jakikolwiek sposób sprzeciwić się babce?
        - kiedy osoba tyranizowana ma nieodpowiedni charakter, by się przeciwstawić - matka Janki
        - kiedy osoba dominująca jest manipuluje podległą, często wykorzystując przemoc psychiczną
        - kiedy normy społeczne i wychowanie (wytresowanie?) zmuszają do podporządkowania i tolerowania tyranii

        Podręcznikowym przykładem jest Paulina z "AzST" - gdyby zostawiła matkę zostałaby potępiona, a tak inni mogli wzdychać, jaka to jest biedna i nic z tym nie robić. Jest kompletnie podporządkowana staruszce, która używa wszelkich psychologicznych sztuczek, by zmusić ją do posłuszeństwa.

        No i w końcu zjawisko, które LMM świetnie opisała, czyli sytuacja, kiedy osoba złośliwa czy egoistyczna jest bezkarna, bo można z nią wygrać tylko będąc jeszcze gorszym, a ludzie wokół nie są do tego zdolni. Teraz mamy coś podobnego w internecie - na przykład kiedy ktoś pisze obraźliwe, wulgarne, groźne komentarze i nie można z tym walczyć. Normalne odpowiedzi czy upomnienia nie działają, bo troll się jeszcze bardziej nakręca. Owszem, można go niby zablokować, ale często nieskutecznie. A w realu, jeśli osoba atakująca należy do rodziny czy współpracowników, nawet to odpada.

        Jak rodzi się taka przemocowa sytuacja widać świetnie na przykładzie ciotki Mary Marii. Na Złotym Brzegu jest gościem, starszym członkiem rodziny i to daje jej uprzywilejowaną pozycję. Ania nie potrafi skontrować jej złośliwości, bo nie ma odpowiedniego charakteru. Nie potrafi też rozmówić się z Gilbertem, bo nie chce wyjść na zawistną egoistkę i przyznać do tego, jak źle znosi towarzystwo ciotki. Z drugiej strony uważa, że to Gilbert ma prawo załatwić sprawę - to jego krewna i jego gość. A Gilbert, który nie jest ofiarą ciotki i nie ma z nią styczności przez cały dzień, nie zauważa, jak źle przedstawia się sytuacja. Być może czasem myśli, że Mary Maria jest złośliwa, ale jego to nie rani, a Ania udaje, że też nie ma z tym problemu... I tak się to wszystko łączy, nakręca i splata, a Mary Maria jest bezkarna.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka