Dodaj do ulubionych

Maryla z Zielonego Wzgórza

09.07.20, 08:41
Słyszałyście o "Maryli z Zielonego Wzgórza"? Ja wpadłam na nią zupełnie przypadkowo i przyznam, że jestem jej ciekawa

www.swiatksiazki.pl/maryla-z-zielonego-wzgorza-6612497-ksiazka.html?gclid=Cj0KCQjw3ZX4BRDmARIsAFYh7ZKmdTIFJbjzHhVTwinOtyGd7T0CI6ifazbq2hukjdln3H40_Q5aDyUaAq6IEALw_wcB
Obserwuj wątek
    • cegehana Re: Maryla z Zielonego Wzgórza 11.07.20, 17:01
      Mam tę książkę w domu, ale z braku czasu nie zaczęłam jeszcze czytać :-). Liczę przede wszystkim na to, że dużo dowiemy się o realiach życia na Wyspie Księcia Edwarda, bo wygląda na to, że autorka włożyła wiele pracy w to, by je poznać.
      • galena91 Re: Maryla z Zielonego Wzgórza 23.07.20, 15:39
        Kupiłam, przeczytałam i jestem... zadowolona. Miło było wrócić na Wyspę Księcia Edwarda i poczytać o tym, co działo się w znajomych miejscach i rodzinach przed pojawieniem się Ani. Biorąc tę książkę do ręki nie wiedziałam czego się spodziewać, byłam po prostu ciekawa, co wymyśliła autorka. Nie nastawiałam się na książkę w stylu L.M.Montgomery, więc pozytywnie się zaskoczyłam, widząc, że McCoy starała się oddać atmosferę "Ani" i całkiem nieźle jej to wyszło. Oczywiście dodała wiele od siebie i książka nie jest tak pruderyjna jak powieści Maud. Dzięki temu opowieść o losach mieszkańców Avonlea nabrała rumieńców, ale takich delikatnych i niepsujących atmosfery. Jedną z najgorętszych scen była - uwaga spoiler - scena namiętnego pocałunku Maryli i półnagiego Jana Blythe. Pojawiło się również wspomnienie przedślubnych stosunków Jana i jego przyszłej żony. I znów trochę pospoileruję: dowiadujemy się, że mateusz zalecał się jednak do jednej panny, że matka Maryli i Mateusza zmarła przy porodzie kolejnego dziecka, które urodziło się martwe, że ciotka Maryli pomagała zbiegłym niewolnikom...
        Generalnie widać, że autorka włożyła wiele pracy w tę powieść. Dobrze skonstruowane postacie, wiarygodnie opowiedziane wydarzenia, ciekawa fabuła. Kilka rzeczy mi zgrzytało, ale po namyśle nie będę się nad nimi rozwodzić. Lekko podeszłam do tej książki, więc nie czuję się zawiedziona, że znalazło się kilka elementów, które nie pasowały do spokojnego Zielonego Wzgórza. Ostatecznie, po tygodniu od skończeniu książki, doszłam do wniosku, że nawet opis ukrywania niewolników był poprowadzony w tak wiarygodny sposób, że nie kłócił się z wizerunkiem Zielonego Wzgórza z "Ani". W tej dwudziesto- trzydziestoletniej Maryli bez większego trudu odnalazłam Marylę z "Ani". Jedyne co naprawdę mi nie nie podobało to - Wyspa ŚWIĘTEGO Edwarda, zamiast KSIĘCIA Edwarda, która pojawia się kilkukrotnie. Nie wiem czy to błąd na etapie tłumaczenia czy korekty, ale dość mnie poirytował. Ale to tylko takie moje małe skrzywienie, że takie kwiatki mnie drażnią.
        Generalnie polecam do przeczytania i wyrażenia własnego zdania, bo jestem ciekawa, co inni fani Ani Shirley sądzą "Maryli z Zielonego Wzgórza"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka