Dodaj do ulubionych

Mężczyźni w książkach LM Montgomery

23.07.05, 19:19
LM M. zazwyczaj opisywała przeżycia i myśli kobiet. Gilbert zawsze stał w
cieniu Ani, pojawiał się gdzie niegdzie - i mimo wszystko zostawial pewien
niedosyt.
Ale moim zdaniem - jedną z najbardziej ciekawych postaci rodzaju meskiego,
jakie udało się stworzyć LMM to Andrzej Stuart z "Jany ze wzgorza Latarni".
Zabawny, czasem poważny, lekko nieodpowiedzialny, romantyczny, a równocześnie
człowiek, który umie dawać.
A jak to jest u Was?
Obserwuj wątek
    • herbarium Re: Mężczyźni w książkach LM Montgomery 24.07.05, 23:09
      Moim ulubieńcem i wręcz ideałem faceta jest Dean Priest z "Emilki". Nigdy ie
      mogłam zrozumieć, dlaczego Emilka wybrała Tadzia - Tadzio był mydłkiem, a Dean
      ma ten typ poczucia humoru, który lubię, i jest sympatycznie złośliwy:) Z
      Tadziem Emilka chyba się trochę lubiła:)
    • sinistra80 Mężczyźni w książkach LM Montgomery 09.08.05, 10:11
      Wyraźne postacie mężczyzn stworzyła dopiero w późniejszych książkach. Poznała
      ich większą liczbe i nauczyłą się ich portretować. Nie są tacy nijacy: Andrzej
      Stuart, Edward Snaith.
      Ale zncznie lepsze iwyraźniejsze są portrety mężczyzn z "drugiego planu": wuj
      Tobstone, Tillytuck, Jan Topielec. Są naprawdę żywi. Widać zmysł komiczny
      Montgomery.
        • biljana Re: Mężczyźni w książkach LM Montgomery 13.08.05, 19:13
          Dla mnie swietny byl Jim Blythe oraz chlopak, dla ktorego przyjaciolka Emilki
          porzucila Tadzia. Scena jak jedzie do niego do szpitala ipotem moiw ojcu, ze
          dobrze ze to przed slubem, b o po slubie zachowalaby sie dokladnie tak samo,
          jest swietna. Jedna z moich ulubionych.
          W ogole w ksiazkach LMM zazwyczaj ciekawsi byli faceci z drugiego planu, nie
          sadzicice?
            • astrid_ase Re: drugi plan 12.09.05, 13:14
              Nie wiem dlaczego , ale bardzo podobała mi się postać bodajże Piotra z "Dzbanu
              Ciotki Backy".Taki niezależny podróżnik ,z silną wolą , ale kapryśny :))Po
              prostu ciekawy facet. :0)
              • icegirl Re: drugi plan 13.09.05, 09:30
                Ja oprócz Piotra również lubię Rogera z tej samej książki. Za to, że jest męski,
                ciepły i cierpliwy.
                Lubię szaleństwo w zakochaniu Piotra i Virginii oraz to, w jaki sposób zmienia
                się Gabriela dzięki przyjaźni z Rogerem.
    • biljana Re: Mężczyźni w książkach LM Montgomery 10.07.06, 21:56
      A propos mezczyzn... tak sobie mysle, co Emilka widziala w Tadziu?
      Mi sie koles bardzo nie podobal. Byl pociagajacay jak kakao z pianka, budyn z
      soczkiem i ptys;)) by sie posluzyc jednym z moich ulubionych cytatow z innych
      fajnych ksiazek;)
      Tadzio byl nijaki i mdly. Ot co. Juz Dean byl 100 razy lepszy. Chociaz rozumiem
      Emilke, bo tej pogardy i lekcewazenia pisarstwa Emilki tez nie moglam mu
      wybaczyc...
      • emdziejka Re: Mężczyźni w książkach LM Montgomery 11.07.06, 10:14
        No właśnie też się zastanawiam - jestem na etapie odkurzania Emilki i zupełnie
        inaczej ją odbieram teraz niż kilka lat temu. Poza tym Ilza twierdziła, że to
        podrywacz. No, ale Emilka go kochała od zawsze i to wszystko tłumaczy. No i był
        artystą, gonił za 'tęczą złocistą'...
        budyń z soczkiem :)) coś mi tu się kłania Pawełek :))))
        • ab7777 Re: Mężczyźni w książkach LM Montgomery 11.07.06, 13:42
          Tadzia po prostu było mało w calej serii ,zwlaszcza w tomie III ,zawsze mnie to
          dziwiło ,że nagle Tadzio zagwizdał,Emilka zeszła ,szybciutko sobie wszystko
          wyjaśnili i juz sie pobierali ;),denerwował mnie też ten jego związek z
          Ilza ,niby jej nie kochał ale mimo wszystko nie zerwał z nią i nie walczył o
          Emilke ,gdyby Ilza nie wybrała jednak Perr'ego ,Tadzio ożeniłby się z
          nią .Drażniła mnie po prostu jego bezwolność i brak zdecydowania ,z drugiej
          strony ,ponieważ sama rysuję czuję do tej postaci jakąś nutke sympatii.Co do
          Deana miał wspaniałe ,zlośliwe poczucie humoru ale za bardzo tłamsił literackie
          ambicje Emilki ,za to go nie lubię;)
      • mela54 Re: Mężczyźni w książkach LM Montgomery 16.07.06, 21:29
        Uważam, że u Montgomery obowiązuje pewien schemat faceta, za którego jej
        główne bohaterki wychodzą za mąż. Same nie są interesowne, nie myślą o
        wyglądzie, ale w końcu i tak zakochują się w facetach niebrzydkich i może nie
        zawsze w bardzo bogatych, ale na pewno nie w biedocie... Tak było i u Emilki.
        sympatyzowała z Deanem, mieli wspólne poglądy itd...Ale ja czytając tą książkę
        piewszy raz od razu domyśliłam się, że nie wyjdzie ona za niego za mąż, choćby
        dlatego,że był od niej sporo starszy i utykał...
        • supervixen Re: Mężczyźni w książkach LM Montgomery 16.07.06, 23:23
          a mnie zawsze się to wydawało jakieś takie niewłaściwe, że Dean 'upatrzył'
          sobie Emilkę, gdy ta miała zaledwie 12 lat:D Bo przecież już podczas pierwszego
          spotkania powiedział, że będzie na nią czekał. Co prawda, można to różnie
          rozumieć, np że będzie na jej dojrzałość, bo uważa że będzie interesującą
          kobietą i tym samym dobrą dla niego przyjaciółką. Ale ja jakoś zawsze w tym
          zdaniu więcej widziałam i dziwne mi się to wydawało;) Bo sama różnica wieku mi
          nie przeszkadza, raczej właśnie fakt, że na początku Emilka była jeszcze
          dzieckiem.
          • ab7777 Re: Mężczyźni w książkach LM Montgomery 17.07.06, 00:21
            Dokładnie ,może dlatego nie lubiłam za bardzo tej postaci ,wydawało mi sie ,że
            w jakiś sposob osacza Emilkę ,poluje na nią i czeka az bedzie na tyle
            dorosła ,ze będzie mógł sięz nią ożenić bez wiekszych przeszkód.cieszyałam sie
            kiedy okazało się ,że jednak wybrała Tadzia.
          • mela54 Re: Mężczyźni w książkach LM Montgomery 17.07.06, 00:25
            No cóż, może w czasach Montgomery zjawisko pedofilii nie było tak
            rozpowszechnione, że mogła śmiało wkładać takie słowa w usta swoich bohaterów
            bez posądzenia o uboczne myśli. W dzisiejszych czasach pisarz musi bardziej
            uważać, żeby nie być opacznie zrozumianym. Przecież dzisiaj nawet nauczyciel,
            który nachyla się za bardzo nad uczniem może być posądzony o molestowanie
            nieletnich!
            • supervixen Re: Mężczyźni w książkach LM Montgomery 17.07.06, 18:50
              A, to że czasy były inne i dziś LMM raczej by nie rozpoczęła tak
              wcześnie 'romansu' Emilki i Deana, to pewne:) Jestem też pewna, że Montgomery
              nie miała wcale zamiaru obdarzyć Deana jakimiś wątpliwymi skłonnościami;)

              Z drugiej strony, ja czytałam pierwszy raz Emilkę w wieku około 10 lat, było to
              kilkanaście lat temu i ten temat nie był tak powszechnie poruszany jak dziś.
              Tak zwyczajnie - wydawało mi się to dziwne, 26letni facet wpatrzony w 12latkę?
                  • jessy3 Re: Mężczyźni w książkach LM Montgomery 24.07.06, 20:37
                    Dla mnie "prawdziwy" mężczyzna u LMM to zdecydowanie Edward z "Błekitny zamek".
                    Zdecydowanie. I Krzyś Ford,ale to pewnie dlatego, że na wojnę poszedł, a ja co
                    do literatury na tematy wojenne mam obsesję;) (od razu Baczyński, też Krzyś na
                    mysl mi przychodzi, ale ad rem, ad rem). Zdziwilam się, że nikt tu nie podał
                    kapitana Jima - miły, serdeczny człwoiek, któy swoje przeżył ( tu kolejne
                    moje "zboczenie";) - jam domatorka straszna i tak wyobrażam sobie, że miło
                    byłoby zasiąść z takim Jimem przy kominku i słuchać jego opowieści, i popijać
                    coś ciepłego:, i księżyc nocą podziwiać:)). I Jim Blythe oczywiście - takiego
                    to chciałoby się mieć przy sobie w prawdziwym życiu.
                  • moleslaw Re: Mężczyźni w książkach LM Montgomery 04.01.08, 16:23
                    Musimy wziąć pod uwagę że w tamtych czasach kobiety wcześniej wychodziły za
                    mąż;często za starszych od siebie mężczyzn.Kobieta w wieku 21 lat mogła już być
                    uważana za stara pannę.Z opisu Emilki wydaje mi się ze nie wyglądała ona na małe
                    dziewczątko nawet w wieku 12 lat.
                    • k_linka Re: Mężczyźni w książkach LM Montgomery 05.01.08, 19:15
                      No ale przeciez te opisywane czasy to nie sredniowiecze... Dwunastoletnia
                      dziewczynka, moze i dojrzala psychicznie jak na swoj wiek, na pewno nie byla
                      dojrzala fizycznie. Jak czytalam w wieku nastoletnim podobalo mi sie to
                      "czekanie" Deana i wydawalo mi sie ze to piekne ze widzial przyszla piekna i
                      madra kobiete w dziewczynce. Teraz jak czytam czuje spory niesmak, moze to znak
                      czasow, ale widze w Deanie pewne cechy pedofila - on ze swoim kalectwem
                      doroslych kobiet pewnie unika, odpowiada mu funkcja mentora i "zastepczego
                      tatusia" dla Emilki i jeszcze, co dla mnie najgorsze, ta scenka w Domu
                      Rozczarowanym, kiedy Dean fantazjuje jak chcialby ja calowac i czuje
                      instynktownie ze jego narzeczona nie jest gotowa... To jak to taka dojrzala?
                      Chyba nie pod kazdym wzgledem.
              • agawa79 Re: Mężczyźni w książkach LM Montgomery 23.01.09, 21:16
                supervixen napisała:

                > Tak zwyczajnie - wydawało mi się to dziwne, 26letni facet
                wpatrzony w 12latkę?

                A nie 36-letni? Ostatnio sobie odświeżyłam "Emilkę" (po raz pierwszy
                czytałam ją po angielsku) i trochę się zdziwiłam, że Dean jest AŻ
                TAK stary, może polski tłumacz go odmłodził trochę? Zupełnie nie
                pamiętam.
                  • agawa79 Re: Mężczyźni w książkach LM Montgomery 26.01.09, 09:58
                    Tak się zastanawiałam nad "niestosownością" zachowania Deana wobec
                    dwunastoletniej Emilki i przypomniał mi się pewien komentarz, jaki
                    ktoś zostawił pod artykułem o Emmie Watson (aktorce, która gra
                    Hermionę w "Harrym Potterze"), wówczas liczącej sobie trzynaście
                    lat. Komentarz brzmiał mniej więcej tak: "Za trzy lata będzie z niej
                    gorąca laska". I pamiętam, że ja podobnie ją wówczas postrzegałam -
                    nie jako dziewczynkę, tylko jako kogoś, kto za chwilę stanie się
                    piękną kobietą (co zresztą nastąpiło). Jeśli Emilka była podobnym
                    typem, czyli chodzącą obietnicą przyszłej dorosłej urody, a z opisów
                    wynika, że tak być mogło, to nie dziwię się, że Dean przewidział, że
                    się w niej za kilka lat zakocha.

                    A z innej beczki, mój ulubiony motyw pt. mężczyzna zakochuje się w
                    córce przyjaciela znajduje się w "Księdze Diny". Uwielbiam czytać o
                    mękach Jacoba na widok piętnastoletniej Diny.:) Dodam, że książka
                    jest lżejsza od filmu i zawiera elementy humorystyczne, których film
                    jest prawie zupełnie pozbawiony. W każdym razie, polecam jedno i
                    drugie.
      • asiunia311 Re: Mężczyźni w książkach LM Montgomery 09.10.13, 14:59
        O, a postać Teda ( nie: Tadzia;) )to jedna z moich ulubionych postaci męskich u Maud. Co prawda, już się skarżyłam, że zaniedbana literacko, niemniej pociągająca właśnie ze względu na tę tajemniczość. Bo cóż wiadomo o nim dzięki LMM? Ted był inteligentny, cichy, właśnie - tajemniczy, uzdolniony artystycznie, niesamowicie ambitny i dumny - tak jak Emilka. Rozumiał Emilkę, zwłaszcza jej potrzebę pisania, w odróżnieniu od Deana, dla którego Emilka była ładnym, MŁODYM opakowaniem i niczym więcej ( podejrzewam nawet, że gdyby Maud pozwoliła im się pobrać, po jakimś czasie ten podstarzały cap wymieniłby EBS na nowszy model...;) ). Absolutnie nie jest mdły - chyba, że właśnie cichość i nieśmiałość utożsamiane jest przez kogoś jest z nijakością. Mnie te cechy niesamowicie w mężczyznach pociągają, zwłaszcza w inteligentnych i utalentowanych. Ktoś napisał, że był maminsynkiem. Również z tym się nie zgadzam, bo pomiędzy naturalną miłością do rodzica ( w tym wypadku - matki ) a zależnością emocjonalną jest cała przepaść. A matka Teda była chorą psychicznie, zaborczą kobietą. I uważam, że właśnie umiejętnie lawirował w taki sposób, by czuć się wolnym, a jednocześnie zadowolić chorą potrzebę posiadania pani Kent. Tyle. Podsumowując - Emilka i Ted byli do siebie podobni pod względem usposobienia i charakteru. I to powodowało, że w moich oczach pasują do siebie idealnie.

        Ale żeby zgrzeszyć lekką niekonsekwencją, powiem również, że uwielbiam postać Perry'ego Millera, Barney'a Snaitha, Ryczącego Abla, Mateusza Cuthberta Waltera Blythe. I chyba będę musiała przypomnieć sobie cykl o "Ani", choć na samą myśl mam długie zęby...
      • sowca Re: Mężczyźni w książkach LM Montgomery 04.01.08, 23:38
        Och, tak. Edward, Edward, Edward! Wspaniała, wyrazista postać, 100 %
        męskości :) i uważam, że z Joanną tworzyli naprawdę świetną parę.
        Lubię też Deana, mimo jego licznych wad. Lubię Gilberta, głównie
        w "Ani na uniwersytecie" - bardzo się cieszyłam, że poprzez flirt z
        Krystyną zmusił Anię do zazdrości, to był bardzo dobry krok :D
        pozniej, jako już mąż Ani i lekarz, dużo stracił - głównie spał,
        zupelnie jak Marek Pałys z Jeżycjady :)
        Nie trawię Tadzia, do Perry'ego tez jakoś nie mogę się przekonać.
    • dominka1 Re: Mężczyźni w książkach LM Montgomery 24.01.09, 18:51
      Zdecydowanie Ted.Wydawał mi się tajemniczy i nieprzewidywalny,i te błękitne
      oczy.. Całkowite przeciwieństwo nudnego Gilberta czy Hilarego.Bardzo
      ciekawą,pełną ciepła postacią jest też kapitan Jim.Wymarzony dom Ani dzięki
      niemu nabrał takiego uroku,lubiłam też Mateusza.
      • supervixen Re: Mężczyźni w książkach LM Montgomery 25.01.09, 23:35
        Gilberta będę bronić:) Nie uważam, żeby był nudny - był sympatyczny,
        miał poczucie humoru. Najwięcej jest go chyba w Wymarzonym domu i
        też to właśnie wcielenie Gilberta najbardziej lubię, np jak z
        kapitanem Jimem podjudzają pannę Kornelię:) Pasował do Ani - oboje
        byli tacy... "niegroźni":)

        Tak prawdę mówiąc to już bym wolała Gilberta niż Tadzia. Ale
        najbardziej to i tak bym wolała wiadomo kogo:)
        • sowca Re: Mężczyźni w książkach LM Montgomery 26.01.09, 00:11
          Ojej, Tadzio z "Emilki"? Nigdy przenigdy. Toż to mydłek, kakao z
          pianką i ptyś! Dla mnei to najbardziej nieudana męska postać ze
          wsystich znanych mi książek LMM (może jeszcze Robert Gardner).
          A Gilbert był uroczy :) podobał mi się od początku i byłam zła na
          Anię, że go ciągle odtrącała.
          • dominka1 Re: Mężczyźni w książkach LM Montgomery 26.01.09, 02:19
            Ted był nieprzewidywalny,typowy artysta. Gilbert był może miły,ale nadawał się
            raczej na przyjaciela niż wymarzonego partnera. Dla mnie wątek miłosny z Emilki
            jest o wiele lepszy,a Ania i Gilbert są tacy bez życia,przesłodzeni.Ted jest
            bardziej skomplikowany niż Gilbert,a to jak dla mnie kolejna zaleta.Prócz tego
            zaznał światowego życia,spełnił swoje ambicje,poznał wielu ludzi -na pewno z
            takim doświadczeniem byłby ciekawszym rozmówcą niż Gilbert,poza tym widzę go
            jako ojca 7 dzieci ,a Teda jako młodego ,zakochanego w Emilce malarza,i jest
            to zdecydowanie ciekawsza dla mnie wizja.
            • supervixen Re: Mężczyźni w książkach LM Montgomery 26.01.09, 17:24
              Ale w czym się właściwie przejawia ta nieprzewidywalność Tadzia i to
              skomplikowanie jego charakteru? W tym, że nie odważył się wyznać
              Emilce uczuć osobiście, tylko uciekł się do listu? Czy że postanowił
              ożenić się z najlepszą przyjaciółką kobiety, którą kochał?

              Mogę się zgodzić, że dzieciństwo pod wpływem matki wywarło na niego
              jakiś wpływ i tu się ta jego osobowość 'komplikuje'. Ale czy akurat
              wpływ toksycznej miłości jest u partnera pożądany, to już bym się
              spierała:)

              To nie tak, że ja czuję do Tadzia jakąś wyjątkową antypatię. Ba,
              nawet niewyjątkowej nie czuję:) Ale przykro mi trochę, gdy jest tak
              gloryfikowany w porównaniu z Gilbertem. Przecież Gilbert też spełnił
              swoje ambicje! Został lekarzem i ratował ludzkie życie i zdrowie -
              to naprawdę takie nudne? To, że Tadzio parę lat podróżował - ok, ale
              to chyba nie jest fundament związku. Emilka siedziała cały ten czas
              w Srebrnym Nowiu, a to chyba nie czyni z niej nudziary niegodnej
              Tadzia. Poza tym w kontekście tej trylogii to Tadzio jest tym miłym,
              spokojnym chłopcem z sąsiedztwa, tym Gilbertem - w odróżnieniu od
              naprawdę obytego i skomplikowanego Deana:)

              Może i historia Emilki i Deana jest bardziej romantyczna - na pewno
              bardziej dramatyczna, tak jak sama Emilka jest 'intensywniejsza' od
              Ani. Ale z drugiej strony - historia ta kończy się właściwie chwytem
              deus ex machina. Gdyby nie ucieczka Ilzy, Emilka zostałaby starą
              panną, a Tadzio mężem słynnej deklamatorki. Zdecydowanie nie jestem
              fanką takich zakończeń.
              • simply_z Re: Mężczyźni w książkach LM Montgomery 06.02.09, 17:05
                moze to tez zalezy od wieku i postrzegania.Artysta chyba nie jest
                specjalnie dobrym materialem na meza ,fakt ,mnie tez Gilbert wydawal
                sie nudnawy ale w sumie w prawdziwym zyciu chyba takiego mezczyzny
                pragnie wiekszosc kobiet.Milego ,cieplego ,z poczuciem humoru i
                bedacego jednoczesnie oparciem.Chociaz fakt faktem takie postacie
                wydaja sie za nudne w ksiazkach.
                • glowa_do_gory Re: Mężczyźni w książkach LM Montgomery 14.03.09, 00:02
                  Właśnie odświeżyłam sobie Pat, a jeszczcze wcześniej Emilkę i oto co mi przyszło do głowy: LMM nie umiała czy też nie chciała rozwijać wątku miłosnego swoich bohaterów. No bo schemat jest zawsze ten sam: bohater się kocha w bohaterce (Ani, Pat, Emilce), wyznaje (lub próbuje wyznać) jej miłość i.... wyjeżdża na studia na 5-11! lat. Strasznie mi się to zawsze wydawało sztuczne... Zakończenie Emilki a jeszcze bardziej Pat mnie zawsze nieziemsko irytowało. Po iluś tam latach bohater wraca i wszystko się pięknie układa w jednej minucie. Pat jest okropna pod tym względem. Pierwszy tom - dzieciństwo - jest wspaniały, w drugim wszystko przyspiesza, przez 11 lat Hilary nie pojawia się jeden raz na dobę, Pat wali się życie, które tak pięknie opisane było w I tomie (miłośc do domu), i , kurczę, na ostaniech dwóch stronach książki happy end z kapelusza. Zawsze jak czytałam to zakończenie miałam wrażenie, że to nie jest już Pat...
                  • simply_z Re: Mężczyźni w książkach LM Montgomery 16.03.09, 17:05
                    o nie ,o ile finak Emilki byl sztuczny w przypadku pat tak nie
                    jest.Wlasnie ostatnia scena nawiazuje do wydarzenia sprzed
                    lat ,kiedy to Pat zgubila droge do domu ,znalazla sie sama na
                    ciemnej drodze ale o to w jej zyciu pojawil sie Hilary i pomogl jej
                    wyjsc z klopotow ,to samo dzieje sie kilkanascie lat pozniej .Mnie
                    osobiscie to zakonczenie zawsze wydawalo sie bardzo pokrzepiajace.
                    • supervixen Re: Mężczyźni w książkach LM Montgomery 19.03.09, 10:06
                      Simply_z, masz rację, te dwa wydarzenia tworzą pewną klamrę.
                      Zakończenie Pat jak dla mnie nie jest na siłę, to znaczy wierzę jak
                      najbardziej że Hilary wróciłby na Wyspę po pożarza, a Pat zgodziłaby
                      się za niego wyjść, ale... nie bardzo wierzę w wyjaśnienia Pat... Że
                      cały czas go kochała,a Srebrny Gaj był tylko wymówką. No po prostu w
                      ogóle mi się to nie zgadza z resztą książki:) Nie mogę się oprzeć
                      wrażeniu, że gdyby Srebrny Gaj się nie spalił, Pat nigdy by Hilarego
                      nie przyjęła... Bo po co, skoro miała swój ukochany dom.
                      Dlatego zakończenie mi się nie podoba i ciężko mi przyjąć do
                      wiadomości, że Pat kochała Hilarego - są dla mnie chyba najmniej
                      romantyczną parą u LMM.
    • rosynanta Re: Mężczyźni w książkach LM Montgomery 09.11.13, 18:28
      W cyklu o Emilce najbardziej lubię kuzyna Jima i pana Carpentera.
      W cyklu o Ani - świetny jest pan Harrison i kapitan Jim, poruszył mnie też wątek z Owenem Fordem.
      W cyklu o Pat - bezsprzecznie wygrywa Tillytuck.
      Lubię też narratora w "Historynce" (Bev/Ed).
      Fantastyczny jest wuj Horacy "Klondike" Lesley.
      "Dzban ciotki Becky" to w ogóle plejada fajnych facetów, np. Roger i Piotr, ale i ojciec Donny jest świetnie narysowaną postacią. To samo z "Janą ze Wzgórza Latarni" - Milowy Krok jest wspaniały, ojciec Jany też do pozazdroszczenia.

      Ogólnie to... wychodzi na to, że żaden z bohaterów pierwszoplanowych mnie nie ujął ;-)
      Kibicowałam wszystkim parom, bo takie były wybory bohaterek, ale zarówno Gilbert, jak i Hilary czy Ted Kent, byli według mnie zbyt mało wyraziści, takie ciepłe kluchy. Nie czułam chemii w tych związkach, a np. między Deanem a Emilką aż iskrzyło.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka