Dodaj do ulubionych

polskie tłumaczenia ksiażek o Ani

02.11.05, 16:49
Co sadzicie o jakosci polskich przekladow ksiazek o Ani? Ktore polecacie, a
ktorych lepiej unikac? Mi ostatnio wpadlo w rece wydanie Ani z Zielonego
Wgorza z lat 80 -tych (Nasz Ksiegarnia), w ktorym farma Mateusza i Maryli
oraz dom Malgorzaty Linde z upodobaniem nazywane są "dworkami", co szczerze
mowiac, dziala mi troche na nerwy. Jestem na etapie kompletowania wszystkich
tomow, dlatego chcialabym kupic te najlepiej przetlumaczone. Wiem, ze byla
juz poruszana kwestia tlumaczen Blekitnego Zamku, wiec moze teraz o Ani.... ?
Obserwuj wątek
    • narewa Re: polskie tłumaczenia ksiażek o Ani 08.03.06, 19:59
      co tu mówić o przekładach,jak same tytuły mogą nieżle wprowadzić w błąd..Mam
      Jankę ze Wzgórza Latarni,a widuję Janę Z Latarniowego Wazgórza,Jace z Latern
      Hill..Emilka też ma rózne tytuły..Widziałam nawet Dom marzeń Ani...A Dziewczę z
      sadu? jest też wersja Klimeny z sadu...Poplątanie z pomieszaniem...Ale jednak
      moim zdaniem,to wydanie z roku 1970,to z dworkami,jest najlepsze..Porównaj
      sobie,popatrz na inne..Napewno moje zdanie potwierdzisz..Te dworki to tak
      brzmi,jak powinno być..
    • biljana Re: polskie tłumaczenia ksiażek o Ani 08.03.06, 20:04
      wlasnie kompltuje sobie dobre tlumaczenia Ani i zasadniczo kupuje albo
      te "podwojne" z 70 roku albo takie o wiele trudniejsze do dostania tez z lat 70
      tych, w lakierowanych okladkach wydane przez Nasza Ksiegarnie.

      A co do dworkow, to bardzo mnie dziwi, ze jest to poprawne tlumaczenie. Sadze,
      ze w jezyku polskim slowo "dworek" oznacza dom, siedzibe szlachecka. Natomiast
      w XIX wiecznej Kanadzie to byly chyba farmy... :)
    • narewa Re: polskie tłumaczenia ksiażek o Ani 09.03.06, 10:43
      sprawdziłam te swoje wydania z 70 roku,każdy tom ma innego tłumacza,ale
      wszystkie są w stylu pierwszej części. Podejrzewam,ze jest to tłumaczenie
      przedwojenne,dokonane przez R.Berensteinową,a moze tylko tak mnie się
      zdaje...Ale za to wszystkie tomy mają cudowne ilustracje Bogdana
      Zieleńca..Wspaniałe,delikatne i chyba wiernie oddajace ten klimat ksiązek.
    • chomsky Re: polskie tłumaczenia ksiażek o Ani 21.03.06, 23:25
      Witam wszystkich. Jestem tlumaczem [aczkolwiek nie literatury pieknej] i rwe
      sobie wlosy z glowy, gdy siegam po tlumaczenia z lat 50. i wczesniejsze [np.
      wydanie z lat 80. Emilki... stanowilo de facto przedruk tlumaczenia z lat 30.].
      Pozostawiwszy kwestie imion i nazw wlasnych [bo to dyskusja typu "[piekne" vs.
      "wierne"], denerwuja mnie smieszne bledy. Zwroccie np. uwage, ze w serii o
      Emilce i Ani [niestety nie jestem w stanie podac konkretnego tomu] kilkakrotnie
      pojawia sie dziwne pytanie "Czy moge sluzyc pani winda?" ["May I give you a
      lift?"]...
      Podobno niedawno pojawilo sie najnowsze tlumaczenie "Ani", ale jeszcze go nie
      czytalam. Z tego, co slyszalam, to tlumaczka bardzo sie postarala.
      Pozdrawiam
      • ab7777 Re: polskie tłumaczenia ksiażek o Ani 21.03.06, 23:38
        a wiesz ,że coś mi sie z tą windą kojarzy...chyba,że to jakaś sugestia,ja nie
        mam nic do zarzucenia tłumaczeniom starszym ,natomiast te najnowsze mnie
        poprostu denerwują ,wydaje mi się ,że tłumacz powinien jeszcze mieć jakieś
        wyczucie ,umiejętnie dopasowywać slowa ,cóż z tego ,że przetłumaczy wyjątkowo
        wiernie i poprawnie jak to jest jakieś płaskie i bez wyrazu,
      • biljana Re: polskie tłumaczenia ksiażek o Ani 21.03.06, 23:43
        chomsky napisała:

        > Podobno niedawno pojawilo sie najnowsze tlumaczenie "Ani", ale jeszcze go nie
        > czytalam. Z tego, co slyszalam, to tlumaczka bardzo sie postarala.

        A czy to tlumaczenie juz sie ukazalo? Kto je wydal? Chetnie bym przeczytala, bo
        szczerze mowiac wszystki nowe dotychczasowe tlumaczenia byly raczej fatalne...
        ale to tylko moja opinia
            • ab7777 Re: Ciekawa rozmowa na ten temat 23.03.06, 20:23
              a mnie ten wywiad zwyczajnie zdenerwował ,np.,że powieść ma wydźwięk
              sentymentalny ,no to może zmieńmy "Wichrowe wzgórza" -bo są
              sentymentalne,ks.Agathy Christie ( no bo kto teraz zbiera włosy na miejscu
              zbrodni) albo dzieła Szekspira bo są nienowoczesne ,nie no przecież to jest
              siłą tej powieści ,jak komus sie nie podoba to niech czyta techno-thrillery .A
              w ogóle co to za zmiany nazw? White Sands? kurcze nie można tego przetłumaczyć
              na pol.,bo Pani się z kojarzy Bułgaria w której była raz w latach 80-tych?Ania
              XXI w. ,no to strach pomyśleć co będzie za 10-lat.Czytałam trochę nowe
              tłumaczenia i są hmmm no poprostu beznadziejne...rozumiem,że każdy tłumacz chce
              jakoś zaistnieć ,nie powielać poprzedników ale czy każdy czytelnik to kupi?
              • chomsky Re: Ciekawa rozmowa na ten temat 23.03.06, 22:14
                ab7777 napisała:

                no to może zmieńmy "Wichrowe wzgórza" -bo są
                > sentymentalne,ks.Agathy Christie ( no bo kto teraz zbiera włosy na miejscu
                > zbrodni) albo dzieła Szekspira bo są nienowoczesne

                Nie, imho nie o to wcale chodzi. Nie chodzi o to, zeby zmieniac fakty [co
                zreszta, jak juz powiedziano wczesniej, mialo miejsce wlasnie w
                najwczesniejszych wydaniach, i co jest KARYGODNE], ale o jezyk. Mnie np.
                szalenie irytuja pierwsze tlumaczenia serii o Ani - pozbawiono te ksiazki calej
                masy inteligentnego humoru wlasciwie z niewiadomej przyczyny. Jezeli w nowym
                tlumaczeniu Ania ma byc mniej nadeta, a bardziej ludzka - kupuje.
                A Agacie Ch. i Szekspirowi nic nie zaszkodzi - dobra literatura broni sie sama!
                Pozdrawiam
                • ab7777 Re: Ciekawa rozmowa na ten temat 23.03.06, 23:34
                  Ale wlaśnie siła tkwi w języku!,mam wyd.Historynki z 1990r.i Baśniowej
                  Dziewczynki -późniejsze,pomijając kretyński tytuł ,ta ksiązka jest totalnie bez
                  wyrazu,jakaś taka zbyt "gładka",poprawna-nie pozostawia po sobie żadnych
                  pozytywnych wrażeń.A co do A.Christie ( to juz temat na inny wątek) ale miałam
                  dwa tłumaczenia "Morderstwo odbędzie sie " i naprawdę wyczuwało się różnicę
            • biljana Re: Ciekawa rozmowa na ten temat 23.03.06, 21:22
              hmm mialam do czynienia z jakimis przekladami ANi z lat 90-tych. Moim zdaniem
              byly koszmarne - juz tam wlasnie pojawily sie White Sands, New Bridge etc
              Pomieszanie z poplataniem. W kazdym razie, jak tylko skompletowalam sobie stare
              wydania wszystkich czesci - tych kilka tomow zakupionych w koncowce lat 90 tych
              oddalam do biblioteki.
              Ale kusi mnie, zeby przeczytac sobie ten nowy przeklad pani Kuc. Wiem co
              zrobie, jak sie ukaze, to pojde sobie do Trafficu na jakies leniwe popoludnie,
              kupie sobie kawe i na miejscu przejze te ksiazke. Jak mi sie spodoba, to ja
              kupie. Bo ja lubie miec duzo wydan Ani;)))))))))))
              • supervixen Re: Ciekawa rozmowa na ten temat 23.03.06, 22:00
                Tłumaczenie pani Kuc zostało wydane w Wydawnictie Literackim, chyba już jakiś
                czas temu? To ta wersja z okładką, na której Ania ma okulary (!) Co ciekawe
                reszta książek z serii o Ani w WL jest w starych tłumaczeniach R.
                Berensteinowej i J. Zawiszy-Krasuckiej, oprócz Ani ze Złotego Brzegu (ta jest w
                przekładzie A. Kowalak-Bojarczuk)

                Szczerze mówiąc, ja wychowałam się na przekładach z NK i innych sobie nie
                wyobrażam! Absolutnie nie przeszkadzają mi Białe Piaski, pani Małgorzata i Ewa
                Moore. Dworki też nie:) Staroświecki język dodaje tylko smaku;) Jedyne moje
                zastrzeżenie to wycięcie trzech rozdziałów z Rilli i paru zdań z Ani na
                uniwersytecie...

                Natomiast przyznaję, że Emilki z lat 80-ych są niezbt dobrze tłumaczone, co
                można stwierdzić nawet bez znajomości oryginału. Te idiomy! Ale i tak jestem do
                tej wersji przywiązana sentymentalnie;) no coż, przyzwyczajenie drugą naturą i
                tak dalej...:)

                A zresztą, wyobrażacie sobie inne tłumaczenie Muminków? Mikołajków? Dzieci z
                Bullerbyn?:) Ach, czy ktoś śmiałby zastąpić czymkolwiek "kawałek kiełbasy
                dobrze obsuszonej"?:)))
                • biljana Re: Ciekawa rozmowa na ten temat 23.03.06, 22:04
                  supervixen napisała:

                  Jedyne moje
                  > zastrzeżenie to wycięcie trzech rozdziałów z Rilli i paru zdań z Ani na
                  > uniwersytecie...

                  czy moglabys mi ew. podac, ktore to rozdzialy i jak do nich dotrzec? Boze,
                  wyciecie TRZECH rozdzialow z mojej ukochanej ksiazki.... musze je jakos
                  przeczytac.
                  • supervixen Re: Ciekawa rozmowa na ten temat 23.03.06, 22:11
                    To trzy rozdziały pomiędzy "I Shirley poszedł" oraz "Ranny i zaginiony" (chyba
                    tak się nazywają:)) Tytuły to:
                    Susan has a proposal of marriage
                    Waiting
                    Black Sunday

                    Jak do nich dotrzeć? Ja mam po prostu Anię w wersji oryginalnej zakupioną w
                    Amazonie (cały zestaw). Ale może w którymś z tych 'nowoczesnych' przekładów już
                    się one znajdują? Może ktoś coś wie na ten temat?:) Ewentualnie mogłabym
                    zeskanować te rozdziały, to chyba niecałe 30 stron.
            • supervixen Dla dociekliwych - małe porównanie 25.03.06, 00:32
              Mały fragment w dwóch tłumaczeniach i oryginale (akurat ten, bo ten znalazłam
              na necie w nowym tłumaczeniu:))

              Tłumaczenie Agnieszki Kuc

              “Przez krótką chwilę Ania zawahała się. Po raz pierwszy, wbrew swej urażonej
              dumie, odniosła dziwne wrażenie, że miło jest widzieć w oczach Gilberta ten
              błysk nieśmiałości pomieszanej z niecierpliwym oczekiwaniem. Jej serce przez
              moment jakoś żywiej zabiło. Ale wkrótce do głosu doszedł dawny zapiekły żal.
              Wspomnienie tamtego wydarzenia sprzed dwóch lat odżyło, jakby dopiero wczoraj
              Gilbert nazwał ją “Marchewą” i w ten sposób upokorzył przed całą klasą. Uraza,
              jaką żywiła, a która starszym mogłaby się wydawać śmieszna z powodu swej błahej
              przyczyny, najwyraźniej mimo upływu czasu nie osłabła ani na jotę. Ania
              nienawidziła Gilberta! Nie miała najmniejszego zamiaru mu przebaczyć!” (Trochę
              więcej tutaj:
              www.montgomery.wydawnictwoliterackie.pl/materialy_montgomery.pdf)


              Tłumaczenie Rozalii Berensteinowej

              “Ania zawahała się chwilę. Pomimo obrażonej dumy doznała nagle jakiegoś
              niezwykłego, nieznanego dotąd wrażenia, że ten na poły nieśmiały, na poły
              gorący wyraz oczu Gilberta stał się jej miły. Serduszko jej zaczęło uderzać
              szybciej i mocniej. Lecz gorycz starej zniewagi szybko odniosła zwycięstwo nad
              wahaniem. Scena, która się odegrała dwa lata temu, stanęła w wyobraźni Ani
              równie żywo, jak gdyby zdarzyła się wczoraj. Gilbert zawołał “Marchewka!” i
              okrył ją wstydem wobec całej szkoły. Gniew jej, który dojrzałym ludziom wydałby
              się równie śmieszny jak i jego powód, nie ustąpił i nie złagodniał jeszcze.
              Nienawidziła Gilberta! Nigdy mu nie przebaczy.”


              No i oryginał:)

              "For a moment Anne hesitated. She had an odd, newly awakened consciousness
              under all her outraged dignity that the half-shy, half-eager expression in
              Gilbert's hazel eyes was something that was very good to see. Her heart gave a
              quick, queer little beat. But the bitterness of her old grievance promptly
              stiffened up her wavering determination. That scene of two years before flashed
              back into her recollection as vividly as if it had taken place yesterday.
              Gilbert had called her "carrots" and had brought about her disgrace before the
              whole school. Her resentment, which to other and older people might be as
              laughable as its cause, was in no whit allayed and softened by time seemingly.
              She hated Gilbert Blythe! She would never forgive him!"
              • biljana Re: Dla dociekliwych - małe porównanie 25.03.06, 20:36
                po takiej malej probce tekstu nie chcialabym wyrokowac o calosci... ale .. no
                wlasnie, niby wszytsko w porzadku, ale mam wrazenie, ze z tekstu ulecialy czary
                i magia, a stal sie zwyczajny. I niektore sformulowania troche mnie draznia.
                Chyba wole dawna, egzaltowana i staroswiecko sie wyrazajaca Anie.
                • supervixen Re: Dla dociekliwych - małe porównanie 25.03.06, 22:29
                  prawda?

                  jak dla mnie już po tym fragmencie widać różnicę: Marchewa?
                  Poza tym Montgomery pisała dosyć kwieciście, co nie jest takie znów proste do
                  przetłumaczenia... W starym tłumaczeniu zdania jakoś lepiej... płyną. (być może
                  piszę tak dlatego, bo mam słabość do fragmentu o na poły gorących oczach
                  Gilberta:D)
                  Nie chcę przez to powiedzieć, że nowe tłumaczenie jest złe, ale nie macie
                  wrażenia, że trochę się być może z niego zrobił groch z kapustą? Z jednej
                  strony, jak sama tłumaczka przyznaje, próba uwspółcześnienia języka, ale też
                  nie do końca, bo nadal spotkamy wyrażenia typu 'ani na jotę'. Ale ten
                  współcześniejszy język ma opowiadać o świecie tak naprawdę zupełnie nam obcym:
                  o szkole niedzielnej, tabliczkach i rysikach, o bufiastych rękawach... Więc
                  czemu nie pozostawić tamtej spójnej całości?

                  Swoją drogą, ciekawi mnie mnie jedna rzecz. Czy naprawdę uważacie, że stare
                  tłumaczenia już na tyle trącą myszką, że są nieprzyswajalne dla nowych, małych
                  czytelniczek? Ja pierwszy raz czytałam Anię w wieku 8 lat i nie miałam żadnych
                  problemów ze staroświeckim stylem. Czy przez te kilkanaście lat tak wiele się
                  zmieniło? Może po prostu nie doceniamy potencjalnych nowych fanek Ani:) Kiedyś
                  na pewnym forum pewna pani pytała, co powinna dać w prezencie chrześniakowi, a
                  na moją sugestię, że baśnie Andersena, odpowiedziała, że dzisiejsze dzieci już
                  się takimi rzeczami nie interesują... Dzieci? Bo coraz częsciej mam wrażenie,
                  że to ich rodzice im już 'takich rzeczy' nie podsuwają... Ale to już nie do
                  końca na temat;)
                  • biljana Re: Dla dociekliwych - małe porównanie 26.03.06, 13:58
                    supervixen napisała:

                    > Swoją drogą, ciekawi mnie mnie jedna rzecz. Czy naprawdę uważacie, że stare
                    > tłumaczenia już na tyle trącą myszką, że są nieprzyswajalne dla nowych,
                    małych
                    > czytelniczek? Ja pierwszy raz czytałam Anię w wieku 8 lat i nie miałam
                    żadnych
                    > problemów ze staroświeckim stylem. Czy przez te kilkanaście lat tak wiele się
                    > zmieniło? Może po prostu nie doceniamy potencjalnych nowych fanek Ani:)
                    Kiedyś
                    > na pewnym forum pewna pani pytała, co powinna dać w prezencie chrześniakowi,
                    a
                    > na moją sugestię, że baśnie Andersena, odpowiedziała, że dzisiejsze dzieci
                    już
                    >
                    > się takimi rzeczami nie interesują... Dzieci? Bo coraz częsciej mam wrażenie,
                    > że to ich rodzice im już 'takich rzeczy' nie podsuwają... Ale to już nie do
                    > końca na temat;)



                    Mialam dokladnie zamiar napisac mniej wiecej to samo, wyjelas mi to z ust:)
                    Zastanawia mnie, dlaczego ktos uwaza, ze wspolczesne pokolenia malych
                    dziewczynek sa tak inne od poprzednich, ze nie zrozumieja i nie polubia ANi.
                    Przez tyle lat to dzialalo a nagle przestalo? Mysle, ze to blad to
                    unowoczesnianie tlumaczenia. Moze w ogole napisac ja jezykiem hiphopowym, w
                    ktrym ania do gilberta bedzie mowic elo ziom, siema :) Tylko po co?
                    • icegirl Re: Dla dociekliwych - małe porównanie 26.03.06, 21:06
                      Jakiś czas temu czytałam "Potop". Książka pełna była przypisów, ponieważ język
                      używany w Potopie jest już niezrozumiały. Wyobrażacie sobie próbę
                      uwspółcześnienia "Potopu"? Myślę, że fajnie jest odkrywać, że nie zawsze ludzie
                      mówili tym samym językiem... że język ewoluuje. I w starej wersji "Ani" jest
                      ukryta magia.
                  • chomsky Re: Dla dociekliwych - małe porównanie 02.04.06, 18:58
                    Nie sadze, by byly nieprzyswajalne. Pomysl z przerabianiem na hip-hop to
                    reductio ad absurdum - bardzo zawodna technika retoryczna... Natomiast
                    chcialabym przeczytac kiedys dobre nowe tlumaczenie pierwszych tomow o Ani jako
                    alternatywe dla "kultowego" starszego przekladu, ktorego jezyk nieco mnie irytuje.
                    Cytowany powyzej przyklad wychodzi oczywiscie na korzysc przekladu starszego, wg
                    mnie po prostu dlatego, ze najwyrazniej p. Kuc miala problemy ze zgrabnym
                    przetlumaczeniem wielokrotnie zlozonych zdan oryginalnych;)Tym niemniej
                    widzialam roznice podczas lektury "Ani z Szumiacych Topoli" i "Zlotego Brzegu",
                    ktore byly tlumaczone chyba pozniej - te ksiazki byly o niebo zabawniejsze i
                    blizsze zyciu niz pierwsze tomy, ktore czytalam w przekladzie z lat 50.
                    Nb. przekladow "Hamleta" jest ok. 50 co najmniej - jedne lepsze, drugie gorsze,
                    natomiast kilka funkcjonuje rownoczesnie [Paszkowski, Baranczak] i nie stanowi
                    to problemu dla czytelnikow. To samo dotyczy m.in. "Alicji w Krainie Czarow".
                    Oburzanie sie na ewentualnosc dobrego nowego przekladu w moim przekonaniu jest
                    bezzasadne.
    • narewa Re: polskie tłumaczenia ksiażek o Ani 22.03.06, 09:55
      jak już mówiłam,niedawno kupiłam sobie Dznan ciotki Becky,a ostatnio W
      pajęczynie zycia, nie wiedząc,że to to samo...POmijając kwestię zmienionego
      tytułu,choć ten drugi jest bliższy oryginałowi,to juz pierwsze zdanie w obu
      wersjach mnie zdenerwowało...Otóż..w Dzbanie jest mowa o tym,że opopwiadano o
      nim sto opowieści,natomiat w Pajęczynie mówi się ,że było tuzin opowieści...No
      to juz przesada,jest róznica między tuzinem a setką,prawda??Muszę jeszcze sobie
      porównać obie wersje,jak mi oddadzą jedna z nich po przeczytaniu..
      No i oczywiście jest róznica w imionach..I sama nie wiem,które z nich bardziej
      mi się podobają...
        • ab7777 Re: polskie tłumaczenia ksiażek o Ani 27.03.06, 00:52
          Hmmm mam nadzieje tylko,że ta pani nie zmieni facjatki na górze na nie wiem
          pokoik? albo niektórych nazw.Ciężko jest mi powiedzieć o braku tej magii ,bo
          np.czytałam niby przerobiona wersję "Błękitnego Zamku" z Joanną i Edwardem i
          nie mogłabym sie przywyczaić do Vallency czy jakoś tak,a to niby były nowsze
          tłumaczenia niż te z lat 30-tych ,mimo to wracam do tej książki co jakiś
          czas.Tak samo "Dzban ciotki Beki"polubiłam tą ks.mimo różnych
          przeróbek ...obawiam się jednak ,że skoro tłumaczenia z II połowy XXw. są już
          takie staromodne ,to te nowsze faktycznie mogą sprowadzić się do Ziomali,Lasek
          itd.;)))))
    • dragonfly79 Re: polskie tłumaczenia ksiażek o Ani 17.06.06, 21:06
      Anię czytam w oryginale. Przywiozłam sobie zza oceanu wszytkie części i stoją na
      honorowym miejscu. Kilka wpadek z tłumaczeniem zauwazyłam - na przykład (to
      pierwsze, co mi przychodzi do głowy)u nas jest, że Ania bała się, iż nie będzie
      mogła chodzić w czerwonym, bo rudym nieładnie w tym kolorze. W oryginale
      jest....pink! Różowy!
      Teraz chcę sobie sprawić oryginalną Emilke, ale trochę boję się ceny transportu
      książek z Kanady....
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka