Dodaj do ulubionych

Czy ktoś z was był na Wyspie Księcia Edwarda?

23.08.06, 14:41
Ja niestety jeszcze nie zrealizowałam tego marzenia... Tak chciałabym zobaczyć
na własne oczy Cavendish - podobno pierwowzór Avonlea i tę przyrodę, która tak
zachwyca w książkach LMM!
Jeśli któraś z was była, może napisze o swoich wrażeniach? Czy Wyspa was
zachwyciła, czy może rozczarowała?

Pozdrawiam wszystkie miłośniczki LMM
Obserwuj wątek
    • bojulka ja byłam 09.02.07, 12:50
      byłam, i jest pięknie. niezwykle uroczo i orginalnie. czerwony piasek!
      granatowe morze. i dziwię sie ze w żadnej książce nie ma mowy o kapaniu się
      właśnie w morzu.. ja to robiłam cały czas i było świetnie. aha i miłe domki,
      restauracyjki z pysznymi owocami morza. w sumie to tyle bo wysepka malutka wiec
      wciagu tygodnia zdążyłam ją objechać i wszystko zwiedzić.
      a! zapomniałabym! byłam na musicalu pt ania z zielonego wzgórza i było ok.
      dobrze zagrane, zatańczone i zaśpiewane. obok mnie pani rzewnie płakała i
      powiedziała że już trzeci raz jest na nim!
      • emdziejka Re: ja byłam 09.02.07, 13:17
        Zazdroszczę...
        i mam masę naiwnych pytań Bojulka - sama pojechałaś? czy to była jakś
        zorganizowana wycieczka? jechałaś z Polski? bardzo tam jest drogo (ceny
        noclegów, wyżywienia)? będę wdzięczna za info
        • lilimeye Re: ja byłam 14.02.07, 00:49
          Och, ja też zazdroszczę!
          Teraz będę marzyć jeszcze intensywniej, żeby zobaczyć to wszystko na własne
          oczy. Może kiedyś stan konta pozwoli, że się wybiorę :)
      • abere8 Ja tez bylam :-) 09.08.07, 11:06
        Faktycznie, duza atrakcja turystyczna i wezykiem przechodzilo sie od
        pokoju do pokoju. Serce mi jednak mocno bilo, jak tam bylam :-) Ten
        dom byl troche mniejszy, niz sobie wyobrazalam. I jeszcze pamietam
        bardzo ladnie utrzymany ogrod dookola domu.
      • ananke666 Re: ja byłam 31.01.12, 11:47
        bojulka napisała:

        > byłam, i jest pięknie. niezwykle uroczo i orginalnie. czerwony piasek!
        > granatowe morze. i dziwię sie ze w żadnej książce nie ma mowy o kapaniu się
        > właśnie w morzu..

        Jak to nie? Ania to może i się nie kąpała, ale Jane w kółko siedziała w wodzie. No ale Ania powstała blisko trzydzieści lat przed Jane. Może nie wypadało pisać, że panienki się rozbierają do czegoś w podobie burkatini, ewentualnie, do wód jeździło się zdrowotnie, a nie żeby po plebejsku moczyć się w jakimś morzu. Z morza to są ryby, widoki i zdrowe powietrze.
        ;)
      • rosynanta Re: ja byłam 09.11.13, 13:21
        bojulka napisała:
        >i dziwię sie ze w żadnej książce nie ma mowy o kapaniu się
        > właśnie w morzu..

        Janina Wiktoria kąpała się w Zatoce Królowej :-)
    • blanacz Re: Czy ktoś z was był na Wyspie Księcia Edwarda? 26.02.08, 21:13
      Moja matka (również miłośniczka LMM) zawinęła do portu (chyba Charlottetown, czy
      jak to się pisze) statkiem, na którym pracuje. Orzekła, że Wyspa jest brudna,
      ponura, zimna i wiecznie tam pada. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że była tam
      zimą, a Cavendish znajduje się chyba od strony lądu...
      Cała Wyspa żyje LMM, sprzedaje pamiątki, różne wydania książek. Przywiozła
      stamtąd serię "Ani" w oryginale i małą porcelanową laleczkę przedstawiającą
      Anię. Stoi u mnie na komputerze i wpatruje się podejrzliwie w klawiaturę
      komputera, zastanawiając się najpewniej, cóż to za ustrojstwo...?
      • spinelli Re: Czy ktoś z was był na Wyspie Księcia Edwarda? 18.07.08, 19:57
        blanacz napisała:

        > Moja matka (również miłośniczka LMM) zawinęła do portu (chyba Charlottetown,
        czy jak to się pisze) statkiem, na którym pracuje. Orzekła, że Wyspa jest brudna,
        > ponura, zimna i wiecznie tam pada.<

        Duch LMM gotow rzucic klatwe za te slowa:)

        Wyspa ponura?!
        Wyspa zimna? A jaka ma byc w zimie? I to w zimie atlantyckiej?
        Wiecznie tam pada?! - Ach! Ach!

        Miasta portowe - a raczej okolice portu zawsze sa z natury "przemyslowe".
        Cavendish oczywiscie tez lezy na wybrzezu ale nie jest portem.

        Pozdrawiam
        Spinelli
          • kuku-lka a zdjecia?:( 30.12.09, 18:08

            ale sie wczytalam w wasze forum:)
            stara juz jestem ale czesto wracam do ksiazek LMM, zwlaszcza "Błękitnego zamku", czy tez"Emilki"
            w sumie moja przygoda z LMM zaczela sie wlasnie od Emilki...:)Ania nie przypadła mi za bardzo do gustu:/
            ale ad rem : czy posiadacie jakies zdjęcia z Wyspy? takie właśnie "domowej roboty "...nie te ..."pozowane":)
            podzielcie sie nimi, prosze
            • ciotka_paszczaka Re: a zdjecia?:( 11.01.10, 14:07
              To jeszcze kilka ode mnie. Zdjecia mozna robic absolutnie wszedzie. Ba nawet do tego zachecaja! W samym Avonlea, jest "przebieralnia" gdzie sa kostiumy (glownie dla dzieci) w ktorych mozna zrobic zdjecie "w bryczce ktora jechala Ania"; itd.
              Calosc swietnie pomyslana.
              Zdjecie swietego orlego piora -to dodatek, poznalam autentycznych Indian Miqua'ma; pioro to, moze dotknac tylko jego wlasciciel!
              Aleja zakochanych najbardziej przypominala mi polska drozke przez las!
              tiny.cc/LoSsB
              mam nadzieje, ze sie dobrze wklei link.
              • serducho_m Re: a zdjecia?:( 11.01.10, 15:26
                zgadza sie, nawet mam zdjecie "jako Ania", razem z moja cora - czyli "Ania mini
                i Ania maxi" :)) hihihi.
                no nie umialam znalesc Alei Zakochanych no, na swoje usprawiedliwienie mam to,
                ze bylismy tam z 2 nie-za-duzych dzieci i w momencie kiedy im sie wlacza maruda
                to ja nie mysle racjonalnie!!! a maruda im sie nei wlaczyla jedynie w Avonlea ;)
                • ciotka_paszczaka Re: a zdjecia?:( 11.01.10, 16:58
                  Nie martw sie! To na prawde wyglada tak samo, jak w Polsce! Ja tez mam zdjecia Anna, z Ania, z "Ania z Zielonego wzgorza" (obie mamy na imie Anna); ale ich raczej nie chcialabym wklejac w publicznym serwisie ze zdjeciami.

                  Moze to Cie pocieszy:
                  kiedy bylismy na PEI temp. byly rzedu 29-31 stopni C przy wilgotnosci ok 79%; czyli jak w tropikach. Moj maz i dzieci woleli zostac w klimatyzowanym samochodzie, kiedy ja - zapytawszy uprzednio o droge, ruszylam na poszukiwanie domu L.M. Montgomery. Powiedziano mi, ze jest 5 min. od parkingu.
                  Dziarskim krokiem, przez las, po 5 min. ...dalej bylam w lesie! Wreszcie zobaczylam jakichs ludzi, i zapytalam o droge. Skierowano mnie dokladnie w kierunku, z ktorego wlasnie przyszlam. Nie tak dziarskim krokiem, ruszylam z powrotem. A reszte juz pewnie znasz...
                  dol byl w odleglosci -moim zdaniem- 20 sekund od parkingu!
                  A jaka z tego zrobiono atrakcje turystyczna!!!

                  Nasze dzieci byly troche wieksze, i zachwycone, i kroliczkami i konikami, i kozkami...nawet to, ze mama chodzila w kolko i podziwiala wszystko , co jest/bylo zwiazane z Ania z Zielonego wzgorza, za bardzo im nie przeszkadzalo. Wypilismy wszyscy "Cordial"; zjdelismy ciasteczka-i lunch i kawiarence, jedyne co nas zdziwilo, to prawie calkowity brak klimatyzacji!
                  A chodziliscie na szczudlach? To dopiero byla frajda.
                  • serducho_m Re: a zdjecia?:( 11.01.10, 17:32
                    a kiedy bylas?
                    mysmy byli zeszlego lata, pogoda cudowna, 25-29 stopni, a wilgotnosci albo nie
                    bylo albosmy nie odczuwali :) tam wszedzie bylo czuc lekki wiaterek jakby :) hehe.
                    heh, co do domu (pozostalosci po domu) LMM, to mysmy w ogole poszli w przeciwnym
                    kierunku, do jedynego gospodarstwa jakie tam stalo,po czym przeczytalismy znak
                    ze to teren prywatny. wrocilismy wiec i w tym malym takim- biblioteczko-muzeum
                    powiedziano nam ze dom to w przeciwna strone :) wysluchalismy opowiesci o LMM, i
                    poszlismy we wlasciwa strone, uprzedzeni ze szukamy nie domu a fundamentu w
                    zasadzie... tabliczki z opisami tam wzsedzie byly , wiec dalismy rade ;) za tym
                    miejscem byla sciezka ktora LMM wydeptala - jej skrot do kosciolka :)
                    czekaj ale to ty chyba wlasnie od tej strony od kosciolka zaczynalas??
                    dzieciaki tez byly zachwycone wszystkim co w Avonlea bylo :) stamtad to w ogole
                    wychodzic nie chcialy, dobrze ze bilet wazny dwa dni, to wrocilismy tam drugiego
                    dnia :)
                    co do cordialu to akurat na jakas przerwe w dostawach trafilismy, cos sie stalo
                    ze w hurtowniach nawet nie mieli :(
                    szczudla wyprobowywalismy, chodzic sie nam nie udalo hihi. bylismy w szkole i na
                    lekcji matematyki :) dzieciakom sie bardzo podobaly tabliczki hehe :)
                    fajne tez bylo to ze Ania i Diana przechadzajac sie uliczkami tak byly w roli,
                    ze jak sie je zaczepilo to nie mowily normalnie tylko tak jakby z tamtych czasow
                    :) na tekst:och, uwielbiam serie o Ani z Zielonego Wzgorza Ania mowila do Diany:
                    to sa jakies ksiazki o nas pisane???? :)
                    jak zobaczyla moje sandaly (typu rzemyki) mowi: no fajne buty, ale w zimie to
                    one sie nie sprawdza!! :) hihi
                    co ciekawe : moj maz - mimo ze zadnej ksiazki LMM nie przeczytal (oczywiscie :)
                    przeciez to dla dzieci i dla dziewczyn w ogole!hihihi) opowiada teraz wrazenia z
                    przejeciem i zachwala Wyspe :) oczywiscie zawsze na pytanie :"do PEI? a po co
                    tam jechac??" ktore bardzo czesto pada :) odpowiada: no jak to po co. Zona jest
                    fanka LMM i Ani ;) o. :) hihi.
                    • ciotka_paszczaka Re: a zdjecia?:( 11.01.10, 19:45
                      serducho_m napisała:

                      > a kiedy bylas?
                      W zeszlym roku wlasnie, w polowie sierpnia. Na samej wyspie bylismy tydzien,
                      wyjechalismy jak nadciagal huragan Bill.

                      Tabliczki oczywiscie zauwazylam, ale...przeciez szukalam DOMU ! Dopiero w drodze
                      powrotnej je przeczytalam. Wlasnie o tym, ze domu nie ma - a jest dol, nikt mi
                      jakos nie powiedzial. Moze to bylo zbyt oczywiste?!

                      Tam mozna bylo dojsc z dwu stron, albo od strony "Zielonego wzgorza" przez las,
                      albo wyjsc ze "Avonlea" przejechac kawalek, i zaparkowac, tuz obok domu. Tak
                      zrobilismy. Wlasnie z powodu upalu. Po calym dniu, bylismy jednak zmeczeni, a ze
                      jedynym klimatyzowanym miejscem byl samochod...
                      W szkole, bylismy na lekcji francuskiego! Tabliczki z lupka, dzieci znaly juz
                      wczesniej, nb. w szkole maja nowoczesna wersje, tzw. takie biale tabliczki, na
                      ktorych pisza mazakami.
                      Na PEI jechalismy wylacznie dla tego, ze ja bardzo chcialam! Moj maz jechal na
                      konferencje do Montrealu, i "zalapalismy sie" jakby na dokladke. Dzieci drugiego
                      dnia juz nie chcialy tam isc, a ja wlasciwie zobaczylam wszystko to, co chcialam.

                      Niezupelnie, tj. zapomnialam kupic ksiazke, Emily (te podobno autentyczna
                      historie dziewczynki, na ktorej opierala sie L.M.M piszac "Anie"). Najpierw
                      nikogo nie bylo, tam gdzie byla sprzedawana, a potem byl tlum, i nie mialam sily
                      sie przebijac, a na koncu zupelnie zapomnialam. To chyba temat na osobny watek,
                      na forum, moze ktos kupil/przeczytal?
                      Ciekawa jestem.

                      Mysmy zwiedzali wlasciwie cala wyspe, bardzo podobalo mi sie samo
                      Charlottetown, "cool jazz" grany "life", w srodku miasta, czysto, oh!

                      Nie wiem, jak sie mieszka w Kanadzie na stale, ale jako miejsce na urlop jest
                      swietna. Gdyby nie ten huragan...
                      • serducho_m Re: a zdjecia?:( 11.01.10, 20:25
                        ha! to sie w zasadzie minelysmy ;) mysmy byli na poczatku sierpnia. z tym ze my
                        zrobilismy sobie urlop z zakwaterowaniem w Cavendish. 5 noclegow :)

                        czekaj, Emily? na pewno?? ze ja nie pamietam..... akurat jak my bylismy to
                        mozna bylo z autorem porozmawiac... ale nie byl zbyt wylewny ;)
                        i tez nie kupilam :)

                        ale to znaczy ze nie przechodziliscie przez taki malenki
                        sklepiko-skladziko-muzeum? bo tam babeczka wyraznie tlumaczyla ze domu nie ma
                        tylko fundament zostal :)
                        • ciotka_paszczaka Re: a zdjecia?:( 11.01.10, 21:44
                          serducho_m napisała:
                          (...)
                          > czekaj, Emily? na pewno??
                          Nie jestem pewna, ale tak mi sie wydaje. Kojarzylo mi sie to z Emilka z powiesci L.M.M>
                          ze ja nie pamietam..... akurat jak my bylismy to
                          > mozna bylo z autorem porozmawiac... (...)
                          Autor mial byc...ale go nie bylo!
                          >
                          > ale to znaczy ze nie przechodziliscie przez taki malenki
                          > sklepiko-skladziko-muzeum?
                          (...) przechodziliscie, przechodziliscie, ale tam tez sie klebil tlum, i pani tylko machnela reka w kierunku tego, hm...domu,
                          i powiedziala ze to piec minut stad!
                          A dla mnie -naukowca- piec minut, to piec minut. Zerknelam na zegarek -i ruszylam w las!
                          Podobno tam nie ma (normalnie) az tylu ludzi, tak sie nam akurat trafilo, bo w poprzednim tygodniu pogoda byla podobno fatalna, wiec, ci, ktorzy juz byli -niejako wzieli na przetrzymanie, a jak tylko sie poprawila pogoda, to ruszyli na zwiedzanie wyspy i calej reszty. Tak przynajmniej nam powiedziano w informacji turystycznej;-)
                          A Indianie, przyjechali na ...intensywny kurs hokeja na lodzie!!! W srodku lata. Na prawde. Rano, na treningi, a po poludniu, na podgrzewany basen (bo jak wiadomo, w temp. -powietrza- 29 st. nie mozna sie kompac w zimnej wodzie...)Wieczorami nie moglam dzieci z tego basenu wyciagnac.
                  • spinelli Re: a zdjecia?:( 11.01.10, 22:03
                    ciotka_paszczaka napisała:

                    > jedyne co nas zdz
                    > iwilo, to prawie calkowity brak klimatyzacji! <

                    Bo w Atlantyckiej Kanadzie prawie nie ma takiego parnego lata jak dalej na
                    zachod kraju.
                    Lato jest rzeskie i zdecydowanie krotsze, no ale wlasnie brak tego paskudnego
                    ulepku w powietrzu pozwala wytchnac po podrozy np. z Toronto.
                    • serducho_m Re: a zdjecia?:( 12.01.10, 01:59
                      > Lato jest rzeskie i zdecydowanie krotsze, no ale wlasnie brak tego paskudnego
                      > ulepku w powietrzu pozwala wytchnac po podrozy np. z Toronto.

                      sie zgadza :)
                      natomiast ja nie wiem gdzie ty ciotko_paszczaka bylas w sensie noclegow, ale my
                      mieszkalismy w takich malenkich domkach i one mialy klimatyzacje taka w drzwiach
                      wetknieta :)
                      i najlepsze byly informacje zeby skladac i wiazac parasole (te takie przy
                      stolikach na werandach) ze wzgledu na "PEI winds" ;)


                      (tak w ogole to ja do ciebie spinelli i ciotki_paszczaka wyslalam maile na
                      gazetowy adres, doszly? ;) )
                      • ciotka_paszczaka Re: a zdjecia?:( 12.01.10, 10:58
                        Mail nie doszedl (jeszcze ?!). Mieszkalismy w domkach, nad morzem, ale kapac sie nie mozna bylo, ze wzgl. na plage meduz, obok nas byli Amerykanie, ktorzy nie posluchali ostrzezen, i sie poparzyli, i to mocno. Mysmy plywali w tym basenie - z podgrzewana woda, na swiezym powietrzu .

                        Ale skwar byl nie do wytrzymania. Moj maz poszedl do zarzadcy tychze domkow, i ten, KUPIL przenosny system do klimatyzacji (taki 3 w 1; de-humidifier, air conditoning, air cooler) i zamontowal w naszym domku.

                        Wiatru nie bylo wcale! Przed domkiem byl gril (kazdy mial wlasny) i miejsce na ognisko (takoz!). Na ognisku wszyscy wieczorem piekli pianki (marshmallows). Na werandzie byl stolik, krzeselka, parasol etc.
                        A pranie, czy nawet tylko kostiumy kapielowe, w tym upale NIE SCHLY. Mozna bylo suszyc w suszarkach elektrycznych! Wtedy wlasnie zwrocilam uwage na wilgotnosc.

                        Druga czesc wakacji spedzilismy w parku narodowym, w Kejimkujik, i tam bylo juz latwiej wytrzymac! I byly tam nie tylko niedzwiedzie, ale tez kolibry!
                        Pozdrawiam,
                        Anna
                        • serducho_m Re: a zdjecia?:( 12.01.10, 13:13
                          to to swinstwo jednak parzylo? tez widzielismy, zamoczylismy nogi raz tylko i
                          nas zniechecily te meduzy :)

                          no tak, trafiliscie na ten najgorszy czas przed burza i wtedy faktycznie calkiem
                          mozliwe ze i na PEI wiatru nie ma :)

                          a koliberki spotkac mozna w roznych miejscach Kanady, one sie czesto pokazuja
                          nawet w ogrodach jak sie ma odpowiednie kwiatki lub specjalny karmnik :)
                          • ciotka_paszczaka Re: a zdjecia?:( -meduzy[OT] 12.01.10, 14:42
                            Tam podobno bylo wiecej, niz jeden gatunek, i nie wszystkie parzyly. Ale sama rozumierz, trudno bylo -na sobie - przeprowadzac eksperymenty!
                            Wystarczyl mi widok tych nieszczesnych Amerykanow! Oni sami, mowili, ze jak zalatwiali wakacje na PEI, to nikt im jakos o meduzach nie wspominal, ciekawe doprawdy czemu...
                            Hm...
                            • serducho_m Re: a zdjecia?:( -meduzy[OT] 12.01.10, 15:06
                              bo to nie dookola calej wyspy sa meduzy. z tego cosmy sie orientowali (pytali)
                              to na poludniowej czesci nie ma. no ale tam nie ma otwartego oceanu :). no i
                              meduzy sie pojawiaja w jakimstam okreslonym czasie :)
                              no ale badzmy szczerzy - hihii, ja nie wiem czy w tej zupce czerwono-burej to
                              bym sie chciala kapac? hihi. tzn ja wiem ze to przy brzegu tylko, ale mnie
                              wystarczylo :)
                              • spinelli Re: a zdjecia?:( -meduzy[OT] 12.01.10, 16:31
                                serducho_m napisała:

                                > bo to nie dookola calej wyspy sa meduzy. z tego cosmy sie orientowali (pytali)
                                > to na poludniowej czesci nie ma. no ale tam nie ma otwartego oceanu :)<


                                W sezonie sa wszedzie, dookola Wyspy, w Bay Chaleur, w Northumberland Straight.

                                Kiedy lata temu plynelismy na Wyspe promem cala ciesnina czerwienila sie i
                                "brunatnila" od poteznych osobnikow.

                                Zeszlego lata w N.B. uciekalismy pedem przed nimi. Podczas odplywu przeszlismy z
                                dzieckiem w wodzie do kolan na piaszczysta wysepke jakies 50m. od brzegu.
                                Przyszedl (przyplynal:)) przyplyw a wraz z nim parzydelka:)
    • serducho_m Re: Czy ktoś z was był na Wyspie Księcia Edwarda? 08.01.10, 18:34
      witam
      ja bylam na PEI :) spedzilismy 5 dni w Cavendish, odwiedzilismy wiekszosc miejsc
      zwiazanych z LMM, dom w ktorym przyszla na swiat, pozostalosc po domku w ktorym
      sie wychowala (z dziadkami), Zielone Wzgorze z obejsciem i wnetrzami dokladnie
      opisanymi w Ani, wiecie ze tam nawet naprawde jest ta sciezka z duchami (nie
      pamietam jak to po polsku sie nazywalo, Anie po polsku czytalam ostatni raz z 15
      lat temu, przepraszam, o Hounted Woods Trail mi chodzi), jest tez Lovers Lane,
      ale tam nie dotarlismy niestety - nie umialam znalesc :(
      natomiast co cudownego zrobili w Cavendish - taka mini-wioseczke o nazwie
      Avonlea ;) i tam jest skupisko autentycznych budynkow z epoki Ani (no i LMM), z
      kosciolkiem, szkola, sklepikiem, stacja... no niesamowite przezycie, uliczkami
      przechadza sie Ania i Diana (aktorki poprzebierane) mozna z nimi pogadac :)
      rozmawialam z Miss Stacey tez :) hihihi. powiedzialam jej jakim hitem jest Ania
      w Polsce - bardzo sie zdziwila, no ale to przeciez aktorka...
      mialam takie jakby rozdwojenie jazni jak tam bylam - naprawde juz sama nie
      wiedzialam co jest prawdziwe a co nie, czulam sie jakbym sie przeniosla w tamte
      czasy... moj maz uznal ze ma zone wariatke, ale sam sie wariactwu poddal chetnie
      hihihi :)
      nie wiem co jeszcze byscie chcieli wiedziec? jesli potrafie - sluze odpowiedzia,
      pytajcie.
      aha, odwiedzilismy tez Silver Bush (opisane w serii o PAt, oraz w zbiorku
      opowiadan zdaje sie tez)... tam tez wybralismy sie na przejazdzke dookola
      Jeziora Lsniacych Wod :))) z "Mateuszem" :)) ech... cudnie jest spelnic marzenie
      lat dzieciecych :)))
      juz wiem ze na pewno tam wrocimy, za kilka lat, tym razem nie bedziemy caly czas
      w Cavendish ale zrobimy troche obiazdowe takie wakacje, piekne sa miejsca na
      PEI, latarnie urokliwe...

      pozdrawiam serdecznie!!!
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka