Dodaj do ulubionych

Tadzio i Tola w oczach Ani

11.06.07, 08:47
Witam,
jestem szalenie ciekawa Waszego zdania w następującej kwestii: odświeżam sobie
po latah Anię z Avonlea i teraz bardziej niż wtedy, gdy byłam "smarkata" rzuca
mi się w oczy niesprawiedliwa postawa ani względem przygarniętych bliźniąt,
mianowicie folgowanie Tadziowi i brak cieplejszych uczuć co do małej Toli.
wiadomo, że narratorka (LMM), kreśli nam bardzo wyraziste różnice w postawie
Tadzia - psotnik, ale dający się kochać, słodki itd, oraz Tola - sztywna,
wykrochmalona, stonowana, nie potrzebująca okazania uczuć. Mimo wszystko
uważam, że tak skrajnie różne traktowanie dzici, bez względu na ich odmienne
usposobienia, jest niesprawiedliwe- jestem pod wrażeniem sceny, gdy Tadzio
zamknąwszy Tolę w cięmnym pomieszczeniu pana Harrisona kłamie jak najęty o
swej niewiedzy co do miejsca pobytu siostry. Efekt - Ania uwolniwszy
zapłakaną, wystraszoną, głodną dziewczynkę nie mówi ani słowa (przydałyby się
jakieś słowa pocieszenia, przytulenie) a z Tadziem przeprowadza bardzo
"wychowawcze" rozmowy typu: jak to brzydko Tadziu kłamać. Oczywista, że mały
nicpoń nic sobie z tego nie robi, a kara pójścia spac bez kolacji nie robi na
nim już specjalnego wrazenia. Uważam, że Ania w tej kwestii jest szalenie
nieobiektywna, a co gorsze z pełnym poparciem przez samą narratorkę. Co o tym
myślicie?
Obserwuj wątek
    • supervixen Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 11.06.07, 22:08
      Oj tak, zgadzam się w 100%. Co gorsza, taką samą opinię ma od początku Maryla i
      Julianna/Katherine, już w Ani z Szumiących Topoli. Kurczę, co ta Tola im
      zrobiła złego, że jej nikt nie lubi;) Może by nie była taka nudna, gdyby się
      nią ktoś raz na jakiś czas zainteresował;)
      • pontecorvo Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 13.06.07, 22:55
        Cieszę się niezmiernie, że podzielasz moje zdanie. Uważam podobnie, że w każdym,
        a szczególnie dziecku drzemie jakiś potencjał, a rolą rodzica, wychowawcy jest
        go odnaleźć, a przynajmniej podjąć taką próbę. Dlatego też, postepowanie Ani,
        ukazywanej przez narratorkę jako osobę z niezwykłymi predyspozycjami
        pedagogicznymi, dodatkowo z bagażem własnych, jakże smutnych doświadczeń braku
        miłości, kłoci się z wizerunkiem wykreowanym przez autorkę. To pewnego rodzaju
        niekonsekwencja, stanowiąca, według mnie, ogromny dysonans w kreacji tejże
        bohaterki. Mówiąc bez ogródek, Ania i idąca za jej przykładem
        maryla, zlekcewaźyły tę małą (6 lat) dziewczynkę na pewno spragnioną miłości w
        stopniu porównywalnym do brata czy samej Ani przybyłej na Zielone Wzgórze. Fakt,
        że nie potrafiła wyrazic tego w sposób tak bezpośredni jak tadzio, ani tak
        wylewny, okraszony wielominutowymi przemowami, jak Ania, nie oznacza wcale, że
        dziecko nie posiada potrzeb emocjonalnych. I dziwne, że taka empatyczna Ania nie
        potrafiła tego zauważyć...
        • supervixen Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 14.06.07, 19:06
          Nie wiem, czemu takie nakreślenie Toli miało służyć. Co Montgomery chciała
          powiedzieć? Bo nie był to przecież zabieg przypadkowy - o tym, że Tola mniej
          daje się lubić niż Tadzio, mówią na przestrzeni ośmiu lat trzy osoby, w tym
          dwie nauczycielki. Dla mnie nie jest problemem to, że Tola nie da się lubić,
          ale uparte powtarzanie tego przez autorkę (poprzez bohaterów)!

          A w czym tkwił problem Toli? W osławionym braku wyobraźni? Chyba nie, bo Ania
          twierdziła, że i Tadzio jej nie posiada. W nadmiernej grzeczności? Też chyba
          nie, przecież Jaś Irving bez zgody babki to bał się zjeść kawałek ciasta! Tola
          była dobrą, pracowitą dziewczynką, czy naprawdę była aż tak okropnie nudna?
          Ciężko mi w to uwierzyć.

          Nie wspominając już o tym, że dopiero co zmarła jej matka, może to wpłynęło
          dodatkowo na jej spokojne zachowanie?

          Za to Tadzio nigdy mnie specjalnie nie przekonywał jako uroczy łobuz;)
          • ab7777 Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 15.06.07, 00:04
            hmm wlaśnie to jest dziwne,niby byla bezbarwna ,wtapiającą sie w tlo
            dziewczynka ,obdarzoną jednoczesnie niezwykłą urodą.Mysle,że Tadzio posiadal
            tak duzo uroku i wdzieku ,ze przycmiewal po prostu Tolę ,natomiast też
            niespecjalnie za nim przepadalam .
            • supervixen Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 15.06.07, 11:08
              I jeszcze mi przyszło do głowy, że przecież Tola to taka młodsza wersja Janki
              Andrews. Spokojna, obowiązkowa, pracowita, a przy tym "nigdy w życiu nie
              powiedziała niczego wartego uwagi". A jednak Ania uważa Jankę za swoją
              przyjaciółkę, nawet zaprasza ją na ślub, nie pamiętam też żadnej wzmianki o
              tym, że Jankę jest ciężko polubić.
              • icegirl Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 15.06.07, 12:03
                Ja bym powiedziała, że Janka była tylko koleżanką. Przyjaciółkami były: Diana,
                Ewa Moore i powiedzmy Katherine z Szumiacych Topoli.
                I równiez nie rozumiem, czemu Tadzio był uroczy? Może zepsuło to tłumaczenie? Bo
                jego odpowiedzi wcale mnie nie śmieszyły..
                --
                icegirl
                www.icegirl.republika.pl
                • pontecorvo Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 15.06.07, 14:00
                  W moim przekonaniu Tadzio jest faktycznie u LMM nieco "przereklamowany. "
                  Podejrzewam, że zamysłem autorki było przeciwstawienie uroczemu Tadziowi
                  bezbarwnej postaci siostry, nic nie wnoszącej do akcji powieści, czy ten zabieg
                  literacki się udał, pozostaje do oceny czytelników. Ja odbieram to zdecydowanie
                  negatywnie, zwyczajnie w świecie nie dano Toli najmniejszej szansy zabłysnąć,
                  spłyconą jej postać do bezbarwnej marionetki. Byłabym to wybaczyła narratorce,
                  ale już Ani, osobie, u której co rusz podkreśla się optymistyczne podejście do
                  życia, rozwiniętą empatię i zacięcie pedagogiczne, nie mogę zdobyć się na
                  wybaczenie. Tola, wkrótce po śmoerci matki, która długo zresztą chorowała,
                  potrzebowała z pewnością dużo uwagi, ciepła, miłości, bez względu na swe
                  usposobienie. Po prost szkoda mi jej...
                • supervixen Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 15.06.07, 22:38
                  Oczywiście, że Janka nie była Ani tak bliska jak Diana. Ale opieram się na
                  fragmencie Wymarzonego Domu, kiedy Ania mówi, że na ślub zaprosi
                  tylko 'najmilszych przyjaciół', a na liście gości była Janka.

                  A do przyjaciółek Ani zaliczyłabym jeszcze Priscillę;)
                  • sevilay Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 16.06.07, 19:52
                    Widzę,ze nie tylko ja zwrociłam na to uwagę.Mi tez zawsze bylo zal tej biednej
                    Toli.I dziwiło mnie,że Ani potrfila być wyrozumiala wobec wszystkich z wyjatkiem
                    Toli.To z Julianną było jej się waro zaprzyjaźnić a z tą mała nawet nie próbowała?

                    I co do Tadzia też się zgadzam-jakoś mnie nie zachwycał.
                    Niestety ale uwazam,ze Ania (i autorka) poszła tu na łatwiznę.Raczej to dobrze o
                    jej umiejetnosciach pedagogicznych nie świadczy.Nie wydaje mi się,żeby do Toli
                    było tak trudno dotrzeć,po prostu trzeba jej było okazać trochę
                    zainteresowania.Nie przypomnam sobie ani jednej przyjaznej,ciepłej rozmowy Ani z
                    Tolą.Czy Ania w ogóle gdzieś ją kiedyś zabrała albo poswięciła czas tylko jej?
                    Chyba nie o ile sobie przypominam.A to było małe dziecko-zostawione same
                    sobie.Przykre to.
                      • emdziejka Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 17.06.07, 21:09
                        była jedna pozytywna uwaga na temat Toli - w wymarzonym domu, kiedy przed
                        ślubem przychodzi Diana z dziećmi i Tola ma się nimi zajmować - wtedy Maryla
                        mówi, że Tola jest świetną opiekunką, bo jst bardziej uważająca niż niejedna
                        matka.

                        ale rzeczywiscie wszystko to prawda - dziewczynka została potraktowana po
                        macoszemu.
                        Moze nie stanowiła wystarczającego wyzwania dla Ani - która również w szkole
                        zwracała uwagę bardziej na chłopców (jaś, antoś pye, jakub donnel).
                    • pontecorvo Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 31.12.07, 21:02
                      Taka mała dygresja: czytam po raz pierwszy Pamiętniki: krajobraz dzieciństwa.
                      Uderzyło mnie stwierdzenie Maud, że woli uczyć chłopców w Szkółce niedzielnej i
                      gdzieś indziej, że nie przepada za małymi dziewczynkami, dlatego cieszy się, że
                      urodził się jej przyrodni BRAT, a nie siostra! Czyli potraktowanie Toli to
                      pochodna jej preferencji?
                      • sowca Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 01.01.08, 15:53
                        A to bardzo możliwe. Ale w takim razie też dziwi, że wszystkie
                        powieści Maud traktują głównie o dziewczynkach. I to też o małych,
                        na przykład w "Ani ze Złotego Brzegu" jest rownie dużo o Walterze i
                        Jimie, co o Nan, Dianie i Rilli. Co ciekawe, w tym
                        momencie "poszkodowany" jest wyraznie Shirley, ktory wzbudza uwage
                        tylko Zuzanny.
                        • tobiasza Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 21.01.10, 12:43
                          dziwi, że wszystkie
                          > powieści Maud traktują głównie o dziewczynkach.

                          To o chłopcach nie pisała jako o głównych bohaterach, ale w tle sie zawsze jacyś
                          przewijają. chyba nie ma powieści, żeby obok dziewczynki, nie majaczył sie w tle
                          jakis chłpiec. co prawda, nie pamiętam juz Marigold - był ktos taki?
                • supervixen Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 17.06.07, 23:22
                  > I równiez nie rozumiem, czemu Tadzio był uroczy? Może zepsuło to tłumaczenie?
                  B
                  > o
                  > jego odpowiedzi wcale mnie nie śmieszyły..

                  Raczej nie, ja w każdym razie nie widzę większej różnicy między tłumaczonym
                  Tadziem a oryginalnym Davy'm. Przede wszystkim nie przekonywały mnie
                  tłumaczenia, że Davy nie wiedział, że jakieś tam zachowanie jest złe. Jaka by
                  ta jego matka chora nie była, naprawdę nigdy mu nie mówiła, że nie należy
                  kłamać? Jakoś Tola wiedziała, jak się zachowywać... I na pewno niejednokrotnie
                  mitygowała Tadzia, że 'tak nie wolno'.

                  No cóż, być może Maud chciała po prostu dać czytelnikom do zrozumienia, że
                  niesforny i niegrzeczny nie znaczy nie dający się kochać (pamiętajmy, że czasy
                  dla dzieci nie były łatwe;)), niestety szkoda, że przez kontrast tak strasznie
                  spłyciła i zaniedbała Tolę.
                  • pontecorvo Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 17.06.07, 23:32
                    _może Maud chciała po prostu dać czytelnikom do zrozumienia, że
                    > niesforny i niegrzeczny nie znaczy nie dający się kochać (pamiętajmy, że czasy
                    > dla dzieci nie były łatwe;)), niestety szkoda, że przez kontrast tak strasznie
                    > spłyciła i zaniedbała Tolę.

                    Masz rację, że zwracasz uwagę na aspekt epoki w jakiej LMM pisała, i przez jej
                    pryzmat pewnie należaloby patrzeć, chcąc osądzić omawianą tu kwestię. Ja
                    prawdopodobnie zbytnio skupiłam się na dzisiejszym podejściu, psychologii
                    dziecka itp.
                    • cahir4 Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 15.08.07, 01:49
                      W rzeczy samej psychologia dziecięca czy inna bardzo jest u Maud osobliwa:
                      wielokrotnie się mówi,że Tola nikogo nie potrzebowała, a grzeczna była, bo się
                      taka urodziła. Jakby dobre maniery były wrodzone! Zresztą, czy żadna z Was nie
                      zwróciła uwagi, że to dotyczy także Ani? Maryla albo pani Linde (nie pamiętam
                      już która) mówią, że ma w sobie coś z małej damy i świadczy to o tym, że jej
                      rodzice byli ludźmi porządnymi. A jej rodzice obumarli ją, kiedy miała bodajże 3
                      tygodnie (miesiące?). I na zdrowy rozum - przyjrzyjcie się jej losom przed
                      trafieniem do Maryli - gdzie ona miała nabyć takiej ogłady, sposobu wyrażania
                      się itd. Od pijanego męża pani Thomas? Z wypisów dla klasy czwartej? Wszak w
                      domach, w których się wychowuje, w biblioteczkach przechowuje się konfitury.
                      Jakie ona miała wzorce?
                      Cóż, w swoich czasach mogła już Maud wiedzieć co nieco o psychologii, gdyby
                      chciała się dowiedzieć. Tylko chyba nie chciało jej się wychodzić za bardzo poza
                      mądrość pani Linde i pani Andrews. Bardzo lubię cykl o Ani, zaczytałam go na
                      śmierć, ale może właśnie dzięki temu nie mogę nie zauważać takich ewidentnych
                      płycizn.
                      • mela54 Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 15.08.07, 15:28
                        Naukowcy spierają się jaki wpływ na dziecko ma wychowanie, a jakie
                        cechy wrodzone. Myślę,że tego tak do końca nie można określić. Ale
                        na pewno masz rację pisząc, że Ania nie miala gdzie nabyć tzw.
                        ogłady, choć z drugiej strony niewykluczone przecież,że jakieś dobre
                        cechy zostały jej przekazane w genach...
                        • cahir4 Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 16.08.07, 01:48
                          Usposobienie, zdolności, temperament - tak. Czyli np. Tola mogłaby sobie być
                          spokojna, bojaźliwa itd., ale w żaden sposób nie mogła mieć wrodzonego sposobu
                          zachowania się przy stole. Podobnie Ania. Mało chodzi do szkoły. Wychowywana
                          jest przez ludzi dość ordynarnych, nie ma nawet towarzystwa rówieśników "z
                          lepszych domów". Cała jej edukacja etyczna i obyczajowa opiera na lekturze
                          niezbyt ambitnych powieści. To może tłumaczy kwiecisty sposób wyrażania się, ale
                          nie to, że w ogóle nie widać po niej żadnych wpływów środowiska, w jakim wyrosła.
                          • supervixen Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 16.08.07, 15:37
                            A czytałyście może Kochany Wrogu, czyli kontynuację Tajemniczego
                            Opiekuna? Książka jest bardzo sympatyczna, a powiedziałabym nawet,
                            że ciekawsza niż Tajemniczy Opiekun. Ale tam dopiero sobie pani
                            Webster zaszalała z teorią dziedziczności...
                            • lucy-lotta Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 30.08.07, 09:59
                              Pamiętacie, taki moment, kiedy Ania przyjeżdża do Avonle -już po
                              ślubie- na pogrzeb ojca Gilberta? Pamiętacie, jak Maryla mówi, że
                              dom jest pusty odkąd Ania wyjechała, ale trochę tę pustkę zapełnia
                              Tadzio i jego żona (Mila, Emilka ?). A później jak dzieci Ani jeżdżą
                              do Avonlea i bawią się z dziećmi "wujka" Tadzia? Zawsze mnie
                              dziwiło, dlaczego nie ma słowo o Toli, o jej ślubie czy o dzieciach.
                              Na pewno nie dlatego, że Tola nie miała adoratorów - przecież była
                              ładniutka i wogóle, a na dotatek pojawia się informacja, że koło
                              Toli "kręcił się" młodzszy brat Janki. I jak już mówiłam, zawsze
                              zasmucał mnie fakt, że nie ma nic o dalszych losach Toli (choćby w
                              tle).
                              • jhbsk Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 31.08.07, 08:10
                                lucy-lotta napisała:

                                > Pamiętacie, taki moment, kiedy Ania przyjeżdża do Avonle -już po
                                > ślubie- na pogrzeb ojca Gilberta? Pamiętacie, jak Maryla mówi, że
                                > dom jest pusty odkąd Ania wyjechała, ale trochę tę pustkę zapełnia
                                > Tadzio i jego żona (Mila, Emilka ?). A później jak dzieci Ani jeżdżą
                                > do Avonlea i bawią się z dziećmi "wujka" Tadzia? Zawsze mnie
                                > dziwiło, dlaczego nie ma słowo o Toli, o jej ślubie czy o dzieciach.

                                Prawdopodobnie Tola po wyjściu za mąż zamieszkała u męża. Tadzio został w domu.
                                • scarbonka Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 20.09.07, 16:29
                                  To i ja dorzucę trzy grosze w obronie Toli. Zawsze czułam , że Tola jest bardzo
                                  niesprawiedliwie traktowana. Ania i Maryla nie potrafiły docenić, że ta mała
                                  osierocona dziewczynka nie sprawia im żadnych problemów. Bardzo nie podobały mi
                                  się słowa (nie wiem już teraz czyje: Małgorzaty Linde? Maryli?), że Tola należy
                                  do kobiet, które młodo wychodzą za mąż z obawy, że druga okazja już się nie
                                  trafi. A dlaczego ładnej, miłej, pracowitej i gospodarnej Toli miałaby się nie
                                  trafić okazja?
                                  • turzyca Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 05.07.12, 20:16
                                    A dlaczego ładnej, miłej, pracowitej i gospodarnej Toli miałaby się nie
                                    > trafić okazja?

                                    Bo to nie oglad otoczenia, tylko mysli tej wlasnie dziewczyny, ktorej tragicznie brak wiary we wlasna wartosc? Jak do tego jeszcze jest tak niesmiala, ze nieswiadomie, przez brak reakcji, daje kosza kazdemu kandydatowi, to pierwszy zdecydowany ma u niej spore szanse.
                      • jadwiga1350 Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 06.03.09, 19:53
                        > I na zdrowy rozum - przyjrzyjcie się jej losom przed
                        > trafieniem do Maryli - gdzie ona miała nabyć takiej ogłady,
                        sposobu wyrażania
                        > się itd. Od pijanego męża pani Thomas? Z wypisów dla klasy
                        czwartej? Wszak w
                        > domach, w których się wychowuje, w biblioteczkach przechowuje się
                        konfitury.
                        > Jakie ona miała wzorce?

                        Rzeczywiście dziwi to bardzo. Dziwny jest też fakt, że Ania będąc
                        właściwie służacą u pani Thomas i pani Hammond w ogóle uczeszczała
                        do szkoły.Przecież gdy była w szkole nie miał się kto opiekować
                        licznymi dziećmi, ani pomagać w domu. Tak w ogóle w książkach LMM
                        dzieci pracujące na swoje utrzymanie nie chodziły do szkoły. Taki
                        Jerry na Zielonym Wzgórzu czy Karolina Czwarta u panny Lawendy.
                        Ania rozmawiając z Di o Delili Green mówi, że sama niczym przybyła
                        na Zielone Wzgórze często płakała z głodu. Więc jak to było?
                        Opiekunki żałowały jej jedzenia, a do szkoły ją posyłały, co na
                        pewno było dużo bardziej kosztowne?
                        • pontecorvo Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 09.03.09, 12:45
                          jadwiga1350 napisała:
                          > Rzeczywiście dziwi to bardzo. Dziwny jest też fakt, że Ania będąc
                          > właściwie służacą u pani Thomas i pani Hammond w ogóle uczeszczała
                          > do szkoły.Przecież gdy była w szkole nie miał się kto opiekować
                          > licznymi dziećmi, ani pomagać w domu. Tak w ogóle w książkach LMM
                          > dzieci pracujące na swoje utrzymanie nie chodziły do szkoły. Taki
                          > Jerry na Zielonym Wzgórzu czy Karolina Czwarta u panny Lawendy.
                          > Ania rozmawiając z Di o Delili Green mówi, że sama niczym przybyła
                          > na Zielone Wzgórze często płakała z głodu. Więc jak to było?
                          > Opiekunki żałowały jej jedzenia, a do szkoły ją posyłały, co na
                          > pewno było dużo bardziej kosztowne?

                          Zaiste zadziwiające. Skoro obowiązku szkolnego nie było i zważywszy na rodziny,
                          do których trafiała Ania przed ZW, można i tak nazwać ją szczęściarą, że mogła
                          się uczyć.
                          • serducho_m Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 22.01.10, 20:36
                            jestescie pewni ze nie bylo obowiazku szkolnego? ja nie jestem pewna... wiem ze
                            w "Before Green Gables" gdy ktoras z tych pan (juz nie pamietam czy Thomas czy
                            Hammond) chciala Anie w domu zatrzymac z jakichstam przyczyn, nauczyciel
                            przyszedl do niej i powiedzial ze moze ja zaraportowac ze nie wystarczajaco sie
                            opiekuje sierota ktora mieszka pod jej dachem... argumenty tam padaly ze Ania
                            jeszcze nie ma 6 lat, wiec obowiazku nie ma i tak dalej - ale pamietam ze sprawa
                            byla... w efekcie Ania chodzila do szkoly chyba 3 dni w tygodniu. ja wiem ze to
                            nie LMM pisala, ale chyba skoro ktos sie podjal napisania prequel, chyba jakies
                            badania przeprowadzil?
                            wydaje mi sie ze obowiazek szkolny byl, tylko z jego egzekwowaniem roznie bywalo...
                            • jadwiga1350 Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 11.06.11, 21:13
                              Już na Zielonym Wzgórzu, Ania przez jakiś czas(kilka tygodni?) nie chodziła do szkoły. Nic nie ma, żeby pan Philips przychodził do Maryli, aby wyjaśnić, dlaczego to wychowanka nie pojawia się w szkole.Nic nie ma o obowiązku usprawiedliwienie nieobecności w szkole. Ania wraca do szkoły jakby nigdy nic. Nawet pani Małgorzata uważała, że jak Ania opuści trochę lekcji, to nic złego się nie stanie. Odradzała Maryli wywieranie jakiegokolwiek nacisku na wychowankę w tej kwestii.
    • kindzie Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 08.02.08, 19:09
      Podpisuję się obiema rękami.
      I pamiętam, jak mnie samą zszokowało, że Tadzio nie został skarcony za swój
      okrutny wyczyn, tylko li i jedynie za kłamstwo (nawet zdaje się, że Ani snuje
      rozważanie, że o zamknięcie siostry w ciemnej komórce to właściwie nic wartego
      uwagi, ale to kłamstwo, kłamstwo!)
      Mnie się wydaje, że tu daje o sobie znać sfiksowanie purytańskiej (czy może
      anglikańskiej?) moralności na punkcie kłamstwa. Już w kilku innych książkach się
      z tym spotkałam, że okrucieństwo, egoizm, krzywdzenie innych uchodzą za znacznie
      mniejsze przewinienia niż najniewinniejsze, nieszkodzące nikomu kłamstewka.
      • mist3 Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 10.02.08, 14:45
        W dawnych czasach nie myślano za wiele o szkodach, jakie pewne czyny mogą
        wyrządzić w psychice dziecka. Ba, pojęcie psychiki dziecka, a także dorosłego)
        to były rzeczy zupełnie nieznane.
        Leczenie psychiatryczne polegało na zamykaniu nieszczęśników w zakładach,
        zawiązywaniem agresywnych ludzi w pasy.
        O terapii nikt nie słyszał.
        Dzieci karmiono okrutnymi bajkami, przy ich adopcji nikt nie badał rodziny, do
        której szły (jakieś sprawy sądowe, opinie - o czym w ogóle mowa?). W związku z
        tym zastanawianie się nad tym jakie szkody w psychice dziecka mogło zostawić
        takie czy inne wydarzenie to była w ogóle abstrakcja. Zimny wychów, ot co. Tak
        to się robiło w większości domów do lat 60-70 XX wieku.
        Dopiero w kolejnych tomach pojawiają się stwierdzenia, że Ania przy wychowywaniu
        dzieci korzysta z poradników. Zdanie Ani, w którym użyła słowa 'psychologia'
        było zupełnie niezrozumiałe dla Zuzanny (i chyba pani Kornelii) - a trzeba
        powiedzieć, że Ania była (jak na owe czasy) kobietą bardzo wykształconą, jeśli w
        ogóle nie najlepiej wykształconą kobietą w Przystani Czterech Wiatrów.
      • fenyloalanina5 Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 02.03.09, 14:28
        kindzie napisała:

        > Mnie się wydaje, że tu daje o sobie znać sfiksowanie purytańskiej (czy może
        > anglikańskiej?) moralności na punkcie kłamstwa. Już w kilku innych książkach si
        > ę
        > z tym spotkałam, że okrucieństwo, egoizm, krzywdzenie innych uchodzą za znaczni
        > e
        > mniejsze przewinienia niż najniewinniejsze, nieszkodzące nikomu kłamstewka.
        Chory pogląd IMHO! Co szkodzi czasem skłamać, w dobrej wierze? Oczywiście nie
        myślę tu o bezczelnych kłamstwach nicponia Tadzia!
      • moleslaw Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 01.08.11, 10:49
        Też spotkałam się z takim podejściem, z tym że jednak chodzi raczej o tą drogą część wypowiedzi iż bardziej zwraca się uwagę na dzieci niegrzeczne niż grzeczne.Te grzeczne są spokojne więc i nie ma potrzeby zbyt częstej interwencji zaś taki łobuz co rusz robi coś co wymaga uwagi. Kocha się mam wrażenie tak samo. O ile dobrze pamietam nawet Ania ż Marylą poruszyły ten temat, jak dojdę do Ani z Avonlea to wpiszę cytat o ile pamięć nie płata mi figli.
    • invisse Re: Tadzio i Tola w oczach Ani 01.08.11, 15:22
      Ale przecież to samo działo się potem w domu Montgomery! Wystarczy spojrzeć bodajże do tematu Spojlery z biografii LMM - grzeczny Stuart w opozycji do wiecznie sprawiającego problemy Chestera. A mimo to Maud więcej uwagi poświęcała Chesterowi, wielokrotnie wyciągając go z problemów i dużo z nim rozmawiając, wręcz - bardziej go kochając.
      I tu tak samo jak Tolę uważam Stuarta za pokrzywdzonego.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka