Dodaj do ulubionych

Dalsze lata życia Emilki

21.11.07, 22:06
Dzisiaj po raz enty przeczytałam całą Emilkową trylogię i jak zwykle
przeraziła mnie gorzka, depresyjna atmosfera III tomu. Razem z
Emilką przeżywałam jej rozczarowania, jej nieszczęśliwą miłość, jej
przygotowanie do ślubu Tadzia i Ilzy, wreszcie dobrnęłam do
szczęśliwego zakończenia... i tu - też zresztą jak zwykle - coś mnie
zaczęło gnieść.
Pierwsza kwestia, która o ile dobrze pamiętam, była już trochę
poruszona w wątku o bohaterach "Emilki": dlaczego właśćiwie
książka zakonczyła się własnie w taki sposob? Czytelnik śledzi z
zapartym tchem kolejne perypetie Emilki, aż tu nagle - pyk! Tadzio
przyjezdza, gwizdze jak kos, Emilka biegnie i "żyli długo i
szczęsliwie". To zakonczenie wydaje mi się zrobione totalnie na
siłę. Nawet nie chodzi mi o to, że Emilka wyszła za mydełkowatego
Tadzia, tylko o to, że zakonczenie zupełnie nie pasuje do reszty
powieśći. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, ze LMM chciała swoją książkę
zakonczyc zupelnie inaczej, choc nie mam pomyslu, jak.
Drugą kwestią są dalsze lata życia Emilki. Bardzo żałuję, że nie
zostały opisane. Ciekawi mnie bowiem, czy Emilka była szczęśliwa z
tą miłością swego życia. Czy dalej pisała i tworzyła? Czy miała
dzieci? Czy nie czuła się nieswojo mieszkając w domu, ktory kupił
dla niej człowiek przez nią skrzywdzony, czy mogła być w tym domu
naprawdę szczęsliwa? Czy w codziennym życiu Tadzio okazał się tym
wyśnionym ideałem?
Moja teoria na ten temat jest, szczerze mówiąc, raczej mroczna, choc
podejrzewam, ze bierze się głównie z antypatii do tadzia :P. Nie
wyobrażam sobie szczęścia Emilki u jego boku. Myślę, że w zetknięciu
z brutalną codziennością ideał sięgnął bruku.
Obserwuj wątek
    • pontecorvo Re: Dalsze lata życia Emilki 22.11.07, 09:19
      Zakończenie Emilki rónież mnie rozczarowywało.A dalsze losy Emilki?
      Może Emilka to later ego LMM, więc można liczyć na kontynuację jej
      pasji literackich, nawet w małżeństwie. Widzę emilkę, wśród kotów,
      codziennie lub co noc oddającą się pisarstwu, obok w pokoju jedno,
      góra dwoje dzieci. Jakoś nie sądzę, aby doczekaała się takiej
      gromadki jak Ania. A Tadzio? Trudno powiedzieć...
      • croyance Re: Dalsze lata życia Emilki 22.11.07, 16:53
        Nie pamietam, czy matka Tadzia zmarla, czy nie ..? Jesli nie, to
        Emilke czeka pieklo w postaci szalonej tesciowej i maz maminsynek.
        Podejrzewam, ze po jakims czasie nawiazalaby sekretny romans z
        Deanem, ktory w perwersyjny sposob czerpalby satysfakcje z jej
        upadku moralnego.
    • kalosze_w_groszki Re: Dalsze lata życia Emilki 23.02.08, 06:22
      Kiedy czytałam trzecią część Emilki jako podlotek, byłam nią oczarowana. Teraz gdy ją czytam, zastanawiam się jaki wpływ miał opisywany tam sposób przeżywania świata na moje późniejsze doświadczenia w tych nastoletnich czasach, ze skłonnością do depresji na czele...
      Bo to tak naprawdę strasznie smutna książka. Emilka, porzucona przez pnących się po kolejnych szczeblach kariery przyjaciół, przez większą część tej książki tkwi w autentycznej, niekłamanej depresji. Nie może spać, płacze w poduszki, zagryza wargi, by nie krzyczeć, snuje się tam i z powrotem po pokoju, a nawet o mało nie zostaje kaleką!

    • kalosze_w_groszki Re: Dalsze lata życia Emilki 23.02.08, 06:27
      Dean z kolei jest dla mnie właściwie czarnym charakterem... Jego zaborczość,
      osaczanie Emilki z każdej strony, już od wczesnych lat jej dzieciństwa,
      traktowanie jej jak swojej własności, dołowanie jej, próby ograniczania jej
      ambicji i to obrzydliwe kłamstwo, którym z czystej podłości zabił w niej całą
      radość życia...
      • blanacz Re: Dalsze lata życia Emilki 24.02.08, 21:09
        Dean od początku był nieprzyjemny... Nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że dzisiaj zostałby ogłoszony pedofilem. Już gdy Emilka była dzieckiem, mówił, że jej życie, ona cała należy do niego. Zdawało mi się, że osacza ją ze wszystkich stron i czeka, aż dorośnie...
        Brrr. I rzeczywiście, nie pasuje mi do Emilki, że tak prędko pobiegła do gaiku Wysokiego Jana na sygnał Tadzia. Nie ona, mimo wszystko - i na pewno nie rzuciliby się sobie w objęcia.
        Tadzia nie lubię, jest przesłodzony. Perry ma charakter i pnie się w górę, jest ambitny i nie tak nieznośnie obrażalski jak Tadzio. Ale mimo wszystko najbardziej podobał mi się ten pisarz, którego nowelę Emilka "zamordowała" :) Chociaż nie wyobrażam sobie ich życia we dwójkę...
        Wczoraj skończyłam trzeci raz czytać "Emilkę" i nadal nie przestaję się nią zachwycać. To chyba najlepsza książka LMM... Przymierzam się ponownie do "Kilmeny", ostatni raz czytałam ją jako trzynastolatka. Zobaczymy, jak spodoba mi się teraz :)
        • supervixen Re: Dalsze lata życia Emilki 25.02.08, 00:07
          Oj, może być ciężko z Kilmeny:) Ja też ją pierwszy raz czytałam
          mając niewiele więcej niż 10 lat i nie pamiętam z tej lektury
          negatywnych wrażeń. Ale wróciłam do tej książki po wielu latach i
          ledwo przebrnęłam. Romansidło straszliwe, pozbawione tego
          charakterystycznego pazura LMM, który ubarwia Błękitny Zamek czy
          inne miłosne historie autorki. Bliżej temu do nowelek LMM, które do
          powalających nie należą.

          Ale trzecia część Emilki owszem, doskonała:) W pewnym sensie to
          chyba najodważniejsza książka LMM... Nie Błękitny Zamek z zadziorną
          Joanną, która się wydaje za typka spod ciemnej gwiazdy, ale właśnie
          Emilka ze swoją depresją i osamotnieniem. Koniec tej powieści zawsze
          wydaje mi się jednak dodany na siłę, nieco nierealny. Zauważcie, że
          nagle zaciera się upływ czasu, mijają lata, ale nie wiemy ile, i
          nagle ni z tego, ni z owego, wraca Tadzio i mamy natychmiastowy
          happy end. Już to kiedyś na forum pisałam, ale jakoś mi się tak
          wydaje, że gdyby Maud nie była związana regułami gatunku czy nawet
          jakąś lojalnością względem czytelników, pozostawiłyby Emilkę bez
          szczęśliwego zakończenia w sprawach sercowych. Owszem, Emilka
          odniosłaby pewne sukcesy na polu literackim, ale nie zostałaby z
          Tadziem. Ale to tylko takie moje dywagacje:)
          • mamalilki Re: Dalsze lata życia Emilki 15.03.08, 12:05
            Super sygnaturka! Moj ulubiony tekst! I dlaczego na obrazku sa tylko dwa misie a
            w tekscie jest napisane o czterech?
            Nie czytalam Emilki bardzo dlugo, bo stary egzemplarz gdzies przepadl a nie chce
            "ksiezycowego nowiu" i nowego tlumaczenia. Chce stary srebrny now, jak znajde w
            antykwariacie to sobie kupie. Zawsze mi sie podobal happy end, ale Deana nigdy
            nie lubilam.
          • croyance Re: Dalsze lata życia Emilki 23.04.08, 22:37
            'Emilka ze swoją depresją i osamotnieniem. Koniec tej powieści
            zawsze
            wydaje mi się jednak dodany na siłę, nieco nierealny.'

            Zainspirowalas mnie, droga supervixen :-) Mozesz wszak miec zupelna
            racje. Pozbawiona nadziei i osamotniona Emilka ucieka w swiat
            zludzen, fiksuje - i tworzy sobie we wlasnej glowie taki nierealny
            swiat i przeslodzony, nierealny happy end z Tadziem. W nastepnym
            odcinku zobaczylibysmy ja w szpitalu psychiatrycznym.
            • supervixen Re: Dalsze lata życia Emilki 23.04.08, 23:35
              Dobre:D Ciekawe, swoja drogą, jak można określić stan psychiczny
              Emilki w trzeciej części. Ja zawsze mówię, że to taka depresyjna
              książka, ale czy można mówić o depresji w tym przypadku? Chętnie
              poczytam jakieś mądre uwagi na ten temat, bo sama się w ogóle nie
              znam.
    • dragonfly79 Re: Dalsze lata życia Emilki 16.03.08, 14:43
      Mnie tez uderzył ponury ton ostatniej "Emilki". Nie zauważałam go jako dziecko.
      Teraz jestem dorosłą babą, która dostała od życiu parę razy po tyłku i ... jak
      ja dobrze rozumiem te bezsenne noce, rozpacz, tęsknotę... Jednego tylko LMM nie
      wybaczę - kosmicznego, niewiarygodnego zakończenia i w dodatku z Tadziem, który
      robi niby za wisienkę na torcie, a jest taki straszny!!!
    • ksarra1 Re: Dalsze lata życia Emilki 19.03.08, 09:48
      a ja nie widze nic zlego w tym zakonczeniu, wrecz przeciwnie! caly czas bylam
      "za" Tadziem, Dean jest okropny!!! i wstretny z wygladu :-)
      zastanawiam sie o co wam chodzi,hm....ze tak pobiegla?
      dlaczego niby zycie Emilki z Tadziem mialoby byc zle? znali sie od dziecinstwa,
      wiedzieli o sobie niemal wszystko, mysliscie, ze nagle wyszlyby na jaw jakies
      wady? no coz, ludzie wtedy nie mieszkali ze soba przed slubem.........
      to juz ta paranoja z chinskim ksieciem jest nie na miejscu

      acha, od lat nie wracam do Emilki, ostatnio czytalam z 10 lat temu, a znam na
      pamiec,
        • panna-lee Re: Dalsze lata życia Emilki 10.04.08, 20:58
          sowca: zdarza się i tak.
          a i na odwrót.

          ja tam byłam za deanem.... trochę z niego humbertyjski typ, ale co sama emilka stwierdziła, że nie można się przy nim nudzić - to prawda. dean był inny niż wszyscy.

          a tadzio - ja wiem, czy mydłkowaty? w gruncie rzeczy bardzo mało jest tadzia w książkach o emilce, nie licząc jej myśli o nim. mało jest tadzia wypowiedzi, mało jest zabaw, które wymyślał - w gruncie rzeczy czytelnik zna tadzia tylko z napomknień, podczas gdy deana z całym jego cynizmem, wiedzą, i chorobliwie zakochanym sercem widzimy w pełni nie raz...... [chorobliwe zakochanie - prawie mitia karamazow :) tylko w innym stylu]

          ogromnie lubię cykl o emilce, to tak nie a propos może - zawsze lubiłam nazwisko starr - a teraz, w polskim tłumaczeniu, sama takie noszę... :)
          • dragonfly79 Re: Dalsze lata życia Emilki 12.05.08, 20:07
            Ostatnia część Emilki jest rzeczywiście bardzo mroczna. Nie zauważyłam tego jako
            dziecko. Samotność, poczucie opuszczenia, zawodu, rozczarowanie....Nastrój
            klasycznie depresyjny. Czytając "Emilkę" teraz, odebrałam to niemal jako ból
            fizyczny.
            • dominka1 Re: Dalsze lata życia Emilki 08.07.08, 14:22
              Mam zupełnie inne zdanie od większości z Was.Dla mnie związek Emilki
              z Tedem(Tadzio kojarzy mi sie z podopiecznym Ani)jest chyba
              najromantyczniejszym w książkach Motgomery.To nie jest przeciętny
              mężczyzna,który zawsze będzie czekał nie zważając na poniżenia.Ted
              miał swoją dume i wrazliwość,dlatego nie chciał narzucać się Emilce
              skoro był przekonany,że ona go nie kocha.Pamiętam,że sceny kiedy
              Emilka rozmawia z Tedem miały w sobie takie uczucie,którego
              np.zupełnie nie było w nudnym związku Ani z Gilbertem.Taki Dean nie
              mógł mieć szans z takim uczuciem.Dla mnie to zakonczenie było
              cudowne bo chce zapamiętać ich jako parę zakochanych,a nie jako
              statecznych rodziców gromadki dzieci,chociaż przyznam,ze liczyłam
              na opis slubu.Wiem,że w Emilce autorka zawarła wiele wątków
              autobiograficznych,ja jednak po lekturze jej pamiętników i biografii
              bardziej utożsamiałabym ją z Pat.
              • blanacz Re: Dalsze lata życia Emilki 08.07.08, 18:43
                W myślach Emilki o Tadziu pojawia się też sporo erotyzmu, na który LMM nie
                pozwalała sobie w innych książkach. Ania i Gilbert zawsze byli na dystans,
                rzadko kiedy się pocałowali. Raz w liście pojawiła się żartobliwa wzmianka o
                pocałunku w szyję. A Emilka? Ona marzy, żeby przygarnąć do siebie Tadzia i
                wpleść palce w jego włosy... O, nie jest to typowo wiktoriańska scena!
                Przypominam też ostatnią scenę książki, kiedy Emilka biegnie do Tadzia, a ten
                przytula ją, nie bacząc na konwenanse. Tak, to najbardziej zmysłowy i
                emocjonalny związek z powieści LMM.
                • supervixen Re: Dalsze lata życia Emilki 08.07.08, 20:33
                  Do zmysłowych par można jeszcze zaliczyć Donnę i Piotra oraz do
                  pewnego stopnia Valancy i Barney'a (stwierdziłam w ogóle ostatnio,
                  że się poddaję - uważam już, że oni jednak ze sobą sypiali:D)

                  Sądzę, że to kwestia czasów, w których te książki były pisane...
                  Nawet to wspomnienie pocałunku w liście do Gilberta znajduje się
                  przecież w Ani z Szumiących Topoli, która była pisana duuużo później
                  niż np Ania na Uniwersytecie czy Wymarzony Dom Ani, gdzie wzmianki o
                  pocałunkach byłyby również bardzo na miejscu. W Szumiących Topolach
                  mamy też namiętnie całującycyh się Jima i Norę.

                  A tak nawiasem mówiąc, to trzecia część Emilki powstała jakieś 25
                  lat po śmierci Wiktorii (nie wiemy dokładnie, kiedy dzieje się akcja
                  książki, ale też na pewno po jej śmierci, po 'wiktoriańskość' jest
                  już traktowana z pewną pogardą, jest praktycznie równoznaczna z
                  zacofaniem.) Trudno więc mówić tu o wyłamywaniu się z wiktoriańskich
                  konwenansów.
                  • blanacz Re: Dalsze lata życia Emilki 08.07.08, 20:46
                    Jim i Nora? Nora chyba miała rozbity nos! A tych pierwszych dwóch par nie
                    kojarzę, niestety.
                    Podejrzewam, że to raczej nie kwestia czasów, ale stylu LMM i tego, że powieści
                    były kierowane do dorastających dziewczynek - a sceny erotyczne nie były raczej
                    wychowawcze. Przecież w tym samym czasie powstawały takie książki jak "Jane
                    Eyre", gdzie pocałunków mamy dosyć sporo, albo polscy "Chłopi" (wspomnijmy
                    rozliczne romanse Jagny). "Jane Eyre" to dużo wcześniejsza powieść.
                    • dominka1 Re: Dalsze lata życia Emilki 08.07.08, 21:00
                      Valancy i Barney też byli romantyczną parą,ale nie aż tak,według
                      mnie.Pamiętam jak Ted mówił Emilce ,że jest najsłodszą dziewczyną na
                      świecie.Między nimi była jakaś telepatyczna więż,która
                      spowodowała,że Emilka uratowała mu życie,a on usłyszał jej wołanie w
                      kościele.Od poczatku czytelnik widzi,że to zakochani w sobie
                      ludzie,a nie para przyjaciół.Ania i Gilbert i Pat i Hilay sa
                      całkowicie pozbawieni tej otoczki takiego zakochania,zafascynowania
                      sobą.Najlepsze wątki miłosne to dla mnie właśnie uczucie Emilki i
                      Teda,no i po części Błękitny zamek
                      • blanacz Re: Dalsze lata życia Emilki 08.07.08, 21:07
                        Emilka sama jest romantyczką, ale nie w tym sensie, co Ania. Ania buja w
                        obłokach, zamyśla się, fantazjuje. Emilka stąpa twardo po ziemi, nie zaniedbuje
                        swoich obowiązków. Nic nie daje po sobie poznać. Ponieważ kocha Tadzia, woli nie
                        mieć własnej rodziny, ale na niego czekać, ba, być druhną na jego ślubie! Ania
                        kocha Gilberta - kocha bo kocha, zwyczajnie. Emilka jako pisarka przeżywa tę
                        miłość całą sobą.
                        Zastanawia mnie czasami, o czym pisała Emilka. Na pewno zdarzały się wiersze
                        miłosne, nie chce mi się wierzyć, żeby wszystkie jej utwory opowiadały, jak to
                        śmieje się sowa, albo jak to kwiatki pięknie pachną. Jak na wiersze miłosne
                        reagowaliby inni? Czy ktoś rozpoznałby w nich Tadzia?
                    • supervixen Re: Dalsze lata życia Emilki 08.07.08, 21:32
                      Donna i Piotr są w Dzbanie ciotki Becky, a Valancy i Barney to
                      inaczej Joanna i Edward:)

                      Jim i Nora chyba jednak się całowali:) Owszem, najpierw to było
                      nieporozumienie z tamowaniem krwi, ale kiedy Nora przyjęła
                      oświadczyny Jima, to Jim, w dosłownym tłumaczeniu, skoczył na nią:D
                      I już nie wiadomo było, czy krew leci czy nie leci;) Wg mnie jest to
                      opis pocałunku, choć to słowo nie pojawia się w tekście, to prawda.

                      A co do czasów itd, to ja nie przeczę, że w tamtych czasów, a nawet
                      wcześniej, dużo wcześniej, powstawały książki o większym natężeniu
                      erotyzmu. Chodziło mi raczej o to, że patrząc na bibliografię Maud,
                      to książki, gdzie fizyczna strona uczuć jest jakoś bardziej
                      podkreślona, zostały napisane później. Czy to sprawiły zmieniające
                      się konwencje społeczne czy też wiek samej Maud i jej doświadczenie,
                      nie wiem - pewnie i to, i to.

                      I Ania, i Emilka są przeznaczone dla tej samej grupy czytelczników,
                      a jednak sama przyznajesz, że Emilka nie jest tak aseksualna jak
                      Ania.
                      • blanacz Re: Dalsze lata życia Emilki 08.07.08, 21:40
                        Joanna i Edward? Edward to ten, który przez ileś lat się nie oświadczał, bo
                        matka na nim to wymogła...?
                        Ania to taka osóbka biegająca po lasach, recytująca Tennysona wśród drzew,
                        tańcząca z wyimaginowanymi partnerami. Pewnie dlatego wolę Emilkę, Ania jest
                        nierealna i nieco zbyt zdziwaczała. To tak, jakby Ania próbowała poznać poezję i
                        jej naturę, a Emilka się z tym urodziła i nie udziwniała życia. To, co Ania
                        prawi innym, Emilka pozostawiała dla siebie i było dla niej tym cenniejsze.
    • lira1970 Re: Dalsze lata życia Emilki 22.08.08, 11:44
      Moud pisała Emilkę już w starszym wieku i myślę że wpływ na tę
      książkę miały jej własne doświadczenia z chorym psychicznie mężem, a
      także oddała w niej swój stan ducha, bezsenne noce,jakąś obawę
      wewnętrzną która nią targała.Pierwszy raz czytałam Emilkę jako
      nastolatka, musiałam zobaczyć jak się skończy i zarwałam noc.Do tej
      pory bardzo często wracam do Emilki. Ale macie rację, zakończenie
      nie pasuje.Tylko myślę że Moud nie mogła zakończyć powieści zbyt
      realistycznie,to była powieść dla dziewcząt i zakończenie musiało
      być takie jakiego oczekiwano, czyli happy end. Jest sztuczne bo
      małżeństwo Montgomery raczej wg.mnie do najszczęśliwszych nie
      należało.
      • blanacz Re: Dalsze lata życia Emilki 22.08.08, 13:30
        Emilka o wiele bardziej przypomina Maud niż np. Ania (no, może poza
        dzieciństwem, ale Emilkę też "przerzucano" pomiędzy sobą). Emilka
        jest prawdziwa, szczera, ma wady i zalety, zna ból i samotność,
        choruje na depresję (nie jest to napisane wprost, ale można to
        wyczytać między wierszami). Ania to oderwana od życia marzycielka,
        która kocha cały świat, jest przewraliwiona na punkcie swojego
        wyglądu i rzadko kiedy jest poważna. Emilka to jej przeciwieństwo.
        Według mnie to raczej ona jest ż y w a .
        Przypomina mi się scena, w której pewien pisarz uczy Emilkę, że
        happy endy nie mają racji bytu, Emilka ma natomiast w zwyczaju
        uszczęśliwianie bohaterów - tak jak LMM. W prawdziwym życiu Emilka
        niańczyłaby od święta dzieci Ilzy i Tadzia, a luby Kilmeny zostałby
        zamordowany, a Gilbert umarłby na tyfus. LMM nie chciała jednak
        urealniać swoich książek.
        • sowca Re: Dalsze lata życia Emilki 25.08.08, 22:03
          Ale mimo wszystko, te szczęśliwe zakończenia w innych książkach
          wydają się naturalne. Na przykład wyzdrowienie Gilberta pasuje do
          konwencji cyklu o Ani, gdzie czytelnik, choć czuje dreszczyk emocji,
          doskonale wie, że wszystko skończy się dobrze, że "będą żyli długo i
          szczęśliwie". W trylogii o Emilce tak nie jest. To nie są ciepłe,
          radosne książeczki, pisane ku pokrzepieniu serc. Nawet śmierć (np.
          Mateusza w "Ani..." i Douglasa Starra w "Emilce...") są
          przedstawione zupełnie inaczej, podobnie jak dziecięca samotnośc,
          potrzeba akceptacji, próby przekonania do siebie surowych opiekunek
          itp.Smutne wydarzenia w cyklu u Ani dzieją się przypadkiem i jakby
          mimochodem, Ania omija je z właściwym sobie wdziękiem i zapomina o
          nich już w następnym rozdziale. W trylogii o Emilce jest zupełnie
          inaczej, smutne wydarzenia wydają się być osią powieśći, czuje się
          ich wpływ na bohaterow. Szczególnie wyraźnie widać to własnie w
          trzecim tomie. Stąd to cukierkowe, bajkowe, nieokreślone czasowo
          zakończenie zupełnie nie pasuje do konwencji tej książki. Pojawia
          się ni stąd, ni zowąd, przyklejone na siłę, szyte grubymi nićmi.
          • lira1970 Re: Dalsze lata życia Emilki 26.08.08, 11:00
            Wiele treści w Emilce to dosłowne cytaty z pamiętnika Maud, jej
            spostrzeżenia. Montgomery po jakimś czasie miała dość Ani, w
            dalszych książkach o Ani samej bohaterki jest mało, jest jakby na
            marginesie, treść książek to rozwinięte opowiadania Maud , które
            ukazały się w druku w różnych czasopismach wcześniej. Myślę że
            Emilkę Maud kochała, między nimi w jakimś stopniu można postawić
            znak równości. Ale nie mogła skazać swej bohaterki na los jej
            samej.Może postać Teda to Herman, tylko urodzony wyżej,z ambicjami
            odpowiadającymi Maud? Przecież to o Hermanie pisała,że nie może się
            powstrzymać od wplecenia palców w jego włosy, a tak też wyrażała się
            o Tedzie Emilka! Ted musi mieć dużo z Hermana, chociaż zdaję sobie
            sprawę,że każdy bohater książki Maud nie miał jednego odpowiednika w
            świecie żywych, tylko był "zlepkiem" różnych osób. Nie mniej sądzę
            że Herman był jedyną którą Maud kochała, obudził jej erotyzm i
            dlatego sądzę że był pierwowzorem Teda. Zakończenie nie pasuje, bo
            Maud nie pisało go z doświadczenia, a może chciała w ten sposób
            podkreślić różnicę między sobą a Emilką? Ale widać nie "czuła" tego
            szczęścia, które podarowała swojej bohaterce, dlatego zakończenie
            jest sztuczne.
            • sowca Re: Dalsze lata życia Emilki 26.08.08, 22:26
              Ciekawa koncepcja, Lira. Ja niestety nie czytałam pamiętników Maud,
              nad czym ubolewam w kazdym niemal poście :P czytałam jednak jej
              biografię i artykuły biograficzne. Myśl, że Maud nie czuła tego
              szczęścia, ponieważ sama nigdy go nie przeżyła, wydaje mi się chyba
              bardzo słuszna. Zastanawiam się, w jaki sposób można by to jakoś
              złagodzić, urealnić. Gdyby we wcześniejszym etapie wydarzyło się
              coś, co tworzyłoby z tym zakończeniem całość i uzasadniłoby taki
              koniec powieści...
              • blanacz Re: Dalsze lata życia Emilki 26.08.08, 23:22
                No wiesz, mimo wszystko Tadzio zawsze kochał Emilkę, tylko jak w
                dworskim romansie - przeszkodzono im w szczęściu. Tadzio był dumny i
                milczał, Emilka dumna jeszcze bardziej. W sytuacji, gdy Ilza zostawiła
                go przed ołtarzem, a ostatnią wolą pani Kent było, by Emilka
                opowiedziała mu, co się stało z listem - to cukierkowe zakończenie
                nawet ujdzie. Na siłę? Do Ilzy pasuje ucieczka do Perry'ego, do Tadzia
                urażona ambicja. Jedyne, co strzyka, to happy end po tak depresyjnej
                książce.
                • sowca Re: Dalsze lata życia Emilki 27.08.08, 22:38
                  No ja właśnie o tym mówię, o tym happy endzie... już by mi bardziej
                  pasowało, gdyby Tadzio i Emilka spotkali się po wielu, wielu latach,
                  jako staruszkowie i wtedy wyznali sobie miłość, aby ostatnie dni
                  życia przeżyć w harmonii i szczęściu.
                  • k_linka Re: Dalsze lata życia Emilki 01.08.09, 23:08
                    sowca napisała:

                    > No ja właśnie o tym mówię, o tym happy endzie... już by mi bardziej
                    > pasowało, gdyby Tadzio i Emilka spotkali się po wielu, wielu latach,
                    > jako staruszkowie i wtedy wyznali sobie miłość, aby ostatnie dni
                    > życia przeżyć w harmonii i szczęściu.

                    sowca napisała:

                    > No ja właśnie o tym mówię, o tym happy endzie... już by mi bardziej
                    > pasowało, gdyby Tadzio i Emilka spotkali się po wielu, wielu latach,
                    > jako staruszkowie i wtedy wyznali sobie miłość, aby ostatnie dni
                    > życia przeżyć w harmonii i szczęściu.



                    Mnie takie odgrzewanie milosci po latach zgrzytaloby jeszcze bardziej. Tzn,
                    owszem mogliby sie spotkac, powspominac, zalowac zmarnowanej milosci, ale ciezko
                    mi wyobrazic sobie harmonijne pozycie dwojki obcych sobie ludzi w wieku, kiedy
                    pewne nawyki sa juz utrwalone...
        • 1karo_ka Re: Dalsze lata życia Emilki 19.11.18, 17:50
          Maud twierdziła, że Ania jest dla niej żywa, nawet sformułowała to w ten sposób, że gdyby nagle odwróciła się, to zobaczyłaby ją stojącą za jej plecami :))) Ania ma Zielone Wzgórze, do dziś i na całe lata! Czy może być coś bardziej realnego?? ;)
    • kalosze_w_groszki Re: Dalsze lata życia Emilki 31.01.09, 06:15
      Podejrzewam, że gdyby ta książka nie skończyła się inaczej, to przypłaciłabym to dziesięć lat temu jakimś załamaniem. ;)
      Więc będę bronić tego zakończenia.

      Dla mnie jest wyjątkowo ładne i wyważone.
      U naszych bohaterów po trudnym, pełnym dramatyzmu i różnych tragedii wejściu w dorosłość płyną sobie spokojnie nudne i pracowite lata, a oni mają szansę ochłonąć, zrozumieć pewne sprawy Być może- dojrzeć...? I wówczas to wszystko, co było tak trudne, zawikłane i niejasne staje się proste, to co było nie do zdobycia- przychodzi samo- spokojnie, naturalnie, tak po prostu, jak miało być.
      • supervixen Re: Dalsze lata życia Emilki 31.01.09, 18:06
        Kalosze_w_groszki, tylko problem w tym, że to ochłonięcie i
        zrozumienie pewnych spraw odbywa się na dosłownie czterech stronach
        książki:) Więc czytelnik nie za bardzo ma okazję się dowiedzieć, co
        tak się odmieniło podczas tych kilku (nie wiemy ilu lat).

        Gdybym ja, czytając Emilkę w wieku 10 lat, dotarła do zakończenia,
        gdzie Emilka zostaje starą panną, a Tadzio żeni się z Ilzą, albo
        jeszcze kimś innym, to może bym się nie załamała, ale na pewno
        wkurzyła. Coś jak przy Małych kobietkach:D Co nie zmienia faktu, że
        w tej chwili po prostu COŚ mi tam nie gra.
        • glowa_do_gory Re: Dalsze lata życia Emilki 14.03.09, 14:40
          Przypomniałam sobie Emilkę. Nie czytałam tego ładnych parę lat, ale ostatniej nocy pochłonęłam wszystkie trzy tomy Do 4 nad ranem.... Kocham Anię, ale pod względem charakterystyki postaci Emilka jest chyba najlepsza. Ilza, Dean, ciotka Nancy... Tylko Tadzio jakiś taki mdły, nie wiem co ona w nim widziała No i jeszcze te niespotykany u Montgomery urok lekkiej niesamowitości - "szósty zmysł" Emilki, to coś "nieuchwytnego" u Deana, matka Tadzia... Tylko to zakończenie typu "deux ex machina" psuje mi odbiór. Ale typowe dla Montgomery - ukochany wyjeżdża na dobrych parę lat a potem przyjeżdża, wszystkie kłopoty jak ręką uciął i żyją długo i szczęśliwie. No mogłaby autorka odstąpić od tej sztampy, mam wrażenie, że nie lubiła dialogów miłosnych, więc zawsze trzymała ukochanych z daleka od siebie

          Czy ktoś wie, czy była kiedyś Ekranizacja Emilki? Wyobrażam sobie w tej roli Christinę Ricci.
          • supervixen Re: Dalsze lata życia Emilki 16.03.09, 16:38
            Tak, Emilka została sfilmowana - nakręcono na jej podstawie serial.

            www.imdb.com/title/tt0135727/
            Główną rolę zagrała Martha MacIsaac, która grała też Beccę w
            Superbad (tam ją w każdym razie widziałam po raz pierwszy i ostatni
            jak na razie;))
              • pathsoul Re: Dalsze lata życia Emilki - ekranizacja 16.03.09, 21:49
                Wiecie, ja też pamiętam ten serial z niedzielnych poranków... To było więcej
                niż, rozczarowanie, bo straszny, straszny, straszny niesmak... Kooreczko, ja
                dość późno
                zorientowałam się, że telewizja go pokazuje i przegapiłam odcinki, o których
                piszesz, że trzymały się fabuły, ale zapamiętałaś może tę koszmarną atmosferę
                takiego... hmm.. jakby to nazwać? Takiego unoszącego się wszędzie erotyzmu,
                takie koncentrowanie się bohaterów na budzącej się seksualności, a z drugiej
                strony wysiłki dorosłych, by im na to nie pozwolić, ich hipokryzja w temacie...

                Wątek pisarskiej pasji Emilki totalnie zepchnięty na margines, wydobywanie
                innych wątków z tła, pomijanie tego, co ważne było w fabule książki (przykładowo
                - nie pamiętam zupełnie Deana, możliwe, że go tam w ogóle nie uwzględniono!).
                Skutek - pozostała tylko fasada: bohaterowie (o, przepraszam, tylko ich
                nazwiska:/) i miejsce akcji. Klimat - bez komentarza.

                Jeśli chodzi o konkrety - nastoletnia Rhoda Stuart oddająca się w szopie
                jakiemus przyjezdnemu podrywaczowi, który wyjeżdża wkrótce, nie zważając na
                podejrzenie ciąży. Pierwsza (choć tu głowy nie dam, że pierwsza) miesiączka
                wyżej wspomnianej Rhody, która kładzie kres obawom dziewczyny, i bynajmniej nie
                zostawiono tu wiele w domyśle - ona pojawia się, gdy komisyjka starych ciotek i
                chyba sąsiadek akurat naocznie próbuje się przekonać o błogosławionym stanie
                Rhody... jedna z kobiet wychodząc z pokoju, w którym akcja się dzieje, rzuca
                Emilce odpowiedź na pytanie ("Czy Rhoda jest w ciąży?") - "Teraz nigdy się już
                nie dowiemy". Zapomniałam dodać, że przynajmniej pierwszą część zdarzenia w
                szopie obserwuje Emilka przez okno;/

                Drugi przykład - ciotka Laura wyjeżdżająca do pracy w mieście, mieszkająca w
                przepełnionym, głośnym pomieszczeniu z innymi kobietami, które nie pozwoliły jej
                zasunąć zasłon, gdy sie ubierała;|
                Następnie uwaga - ciąża Laury. Nieślubna...

                Perry, który przeżył swój pierwszy raz na swoim stryszku, uwiedziony perfidnie
                przez jakąś młodą Francuzkę, która pojawiła się w Srebrnym Nowiu, bo w okolicy
                rozbił
                się jej balon... Jej zdziwienie i śmiech, kiedy chłopak wspaniałomyślnie
                zapewnia ją, że "weźmie całą odpowiedzialność" za to, co stało się w nocy,
                czyli że się poświęci i ożeni:P

                Ponadto dużo takich mniej dosłownych spraw, aluzji, podsłuchiwanie rozmów
                dorosłych, żeby tylko dowiedzieć się jak najwięcej o temacie, takie
                skoncentrowanie wokół niego, a reszta wątków w tle.

                Zostało mi w głowie głównie to, czym się oburzyłam. Wiecie, serial dla dzieci i
                młodzieży:P Pamiętam jeszcze wstep "NA
                MOTYWACH powieści Lucy maud Montgomery". Choć tyle:P Jeszcze podsumuję:
                świętokradztwo!

                • supervixen Re: Dalsze lata życia Emilki - ekranizacja 17.03.09, 11:37
                  Pathsoul, jestem w lekkim szoku:) Nie widziałam ani jednego odcinka
                  tego serialu (nawet nie wiedziałam, że u nas leciał) i nie miałam
                  pojęcia, że takie tam rzeczy powymyślali!

                  Nawiasem mówiąc, było też japońskie anime na podstawie Emilki.
                  Emilka ma w nim OGROMNE czoło:)

                  www.geocities.com/tansy_patch/EmilyOfNewMoonAnime3.jpg
                • pontecorvo Re: Dalsze lata życia Emilki - ekranizacja 17.03.09, 11:46
                  pathsoul napisała:
                  > Jeśli chodzi o konkrety - nastoletnia Rhoda Stuart oddająca się w szopie
                  > jakiemus przyjezdnemu podrywaczowi, który wyjeżdża wkrótce, nie zważając na
                  > podejrzenie ciąży. Pierwsza (choć tu głowy nie dam, że pierwsza) miesiączka
                  > wyżej wspomnianej Rhody, która kładzie kres obawom dziewczyny, i bynajmniej nie
                  > zostawiono tu wiele w domyśle - ona pojawia się, gdy komisyjka starych ciotek i
                  > chyba sąsiadek akurat naocznie próbuje się przekonać o błogosławionym stanie
                  > Rhody... jedna z kobiet wychodząc z pokoju, w którym akcja się dzieje, rzuca
                  > Emilce odpowiedź na pytanie ("Czy Rhoda jest w ciąży?") - "Teraz nigdy się już
                  > nie dowiemy". Zapomniałam dodać, że przynajmniej pierwszą część zdarzenia w
                  > szopie obserwuje Emilka przez okno;/
                  >
                  > Drugi przykład - ciotka Laura wyjeżdżająca do pracy w mieście, mieszkająca w
                  > przepełnionym, głośnym pomieszczeniu z innymi kobietami, które nie pozwoliły je
                  > j
                  > zasunąć zasłon, gdy sie ubierała;|
                  > Następnie uwaga - ciąża Laury. Nieślubna...

                  No, ciekawe czy LMM w grobie się przewraca? Zwłaszcza w kwestii nieślubnej ciąży
                  Laury. Choć i akcja Rhody w szopie czy Perry'ego na strychu też pewnie
                  wywołałaby szok...
                  • nikadaw1 Re: Dalsze lata życia Emilki - ekranizacja 17.03.09, 18:41
                    ja oglądałam tylko kilka odcinków serialu, ale innych. kompletnie nie pamiętam
                    tych wspomnianych. za to kojarzę ze Laura miała wyjść za jakaś dobra partie a dr
                    burnley z tego powodu cierpiał katusze, bo ją skrycie kochał. i pamiętam że
                    Laura uzależniła się od laudanum , cokolwiek to było i w efekcie wylądowała w
                    koszmarnym szpitalu psychiatrycznym, jak z XVIII wieku. przywiązywano ją
                    łańcuchem do ściany itp. i wyciągnął ją stamtąd dr Burnley.
                    • supervixen Re: Dalsze lata życia Emilki - ekranizacja 17.03.09, 20:03
                      Laudanum, szpital psychiatryczny?! Wyobraźnia niektórych
                      scenarzystów nie zna granic...

                      A laudanum to nalewka opiumowa na bazie alkoholu, baaardzo popularna
                      swego czasu jako lek głównie przeciwbólowy i nasenny, ale nie tylko.
                      Miało oczywiście działanie uzależniające.
                        • emdziejka Re: Dalsze lata życia Emilki - ekranizacja 18.03.09, 15:44
                          Nie wierzę, że taki koszmarek jak opisany tu serial powstał.
                          Profanacja!!

                          A co do zakończenia - mi zawsze brakowało ciągu dalszego. Pamiętam
                          zdziwienie, kiedy skończyłam trzeci tom i okazało się, że nie ma
                          następnego. Takie szast-prast i pozamiatane. A przecież do tej pory
                          było bardzo szczegółowo, zresztą będąc po lekturze Ani myślałam, że
                          będę mogła towarzyszyć Emilce też później.
                          A tu kompletnie nic, nawet małego opowiadanka. Nawet, gdyby to miało
                          wyjść na złe całemu cyklowi.

                          Wielka szkoda.
                    • bmsien Re: Dalsze lata życia Emilki - ekranizacja 16.01.14, 23:13
                      Też kiedyś oglądałam ten serial, ale pamiętam z niego już bardzo niewiele, przede wszystkim to że ciotka Laura była w jakiś sposób związana z ojcem Ilzy, ale czy to on podkochiwał się w niej czy ona w nim - to już nie wiem.
                      W sumie tak w miarę dokładnie pamiętam jeden wątek - Ilza zapytała ojca skąd się biorą dzieci, a on, zamiast coś córce tłumaczyć, po prostu dał jej książkę z obrazkami. Ilza oglądała ją z wypiekami, w tajemnicy pokazywała innym, zaniosła książkę nawet do szkoły, w końcu dowiedziały się o tym ciotki Emilki i zrobiły doktorowi awanturę. Chyba była to po prostu jakaś książka medyczna, opisująca wszystkie części ciała u obu płci...
                • s.wioletta Re: Dalsze lata życia Emilki - ekranizacja 23.03.09, 12:29
                  pathsoul napisała:

                  > Jeśli chodzi o konkrety - nastoletnia Rhoda Stuart oddająca się w
                  szopie
                  > jakiemus przyjezdnemu podrywaczowi,


                  > Perry, który przeżył swój pierwszy raz na swoim stryszku,
                  uwiedziony perfidnie
                  > przez jakąś młodą Francuzkę,


                  Omatkoicórko... kto jak i dlaczego spłodził tę "ekranizację"?
                  Chyba nie lubił LLM, bo to wszystko razem wygląda jak karykatura!

                  Wioletta.
                  • pontecorvo Re: Dalsze lata życia Emilki - ekranizacja 23.03.09, 12:51
                    s.wioletta napisała:

                    >
                    >
                    > Omatkoicórko... kto jak i dlaczego spłodził tę "ekranizację"?
                    > Chyba nie lubił LLM, bo to wszystko razem wygląda jak karykatura!
                    >
                    > Wioletta.
                    Może wziął sobie za punkt honoru (z niejasnych pobudek) stworzyć wyborny pastisz
                    LMM (tylko mu to nie wyszło:(
                • majself Re: Dalsze lata życia Emilki - ekranizacja 15.09.09, 11:02
                  To "na motywach" pojawiło się też przy serii filmów i książeczek "Sara z
                  Avonlea". Słowo >bajarka<, jakim określają główną bohaterkę, a także dobór
                  bohaterów wskazuje na inspirację "Historynką"/"Wakacjami na Starej
                  Farmie"/"Złotym Gościńcem". Niestety, oglądanie tego i czytanie przysparzało mi
                  naprawdę koszmarnych wrażeń estetycznych.
            • bmsien Re: Dalsze lata życia Emilki 16.01.14, 23:03
              Miłe zaskoczenie - aktorka grająca główną rolę w serialu opartym (bardzo luźno) na książkach Montgomery urodziła się w Charlottetown! A ja zawsze myślałam, ze te wszystkie nazwy miejscowości były wymyślone ;)
          • majself Re: Dalsze lata życia Emilki 15.09.09, 10:57
            glowa_do_gory napisała:
            >
            > Czy ktoś wie, czy była kiedyś Ekranizacja Emilki? Wyobrażam sobie w tej roli
            Christinę Ricci.

            O matko. LMM w żadnej książce o Emilce nie wspomniała, że Emilka miała twarz jak
            buldożek francuski o_O
    • marysia_am Re: Dalsze lata życia Emilki 30.07.09, 23:23
      Proponuje przeczytać jej pamiętniki czy autobiografię. Cykl o Emilce
      najwierniej przedstawia samą LMM. To w Emilkę Maud tchnęła
      największą część swojego życia (jej dzieciństwo, stany depresyjne,
      twórcze sukcesy i porażki)i swoich marzeń. Emilka jest o wiele
      bardziej realną bohaterką niż Ania czy Pat. Ale to dlatego, że
      posiadała drugą stronę duszy, która była zakryta przed jej światem.
      Emilka była realistką, ale jednocześnie posiadała mroczny urok (jej
      metafizyczny dar, elfie uszy). I z tej cząstki jej duszy brał się
      też jej talent. Ted cukierkowy maminsynek?? Nie! W tej postaci z
      pewnościa kryje się Herman. Ale właśnie - Ted był bardziej ambitny,
      wrażliwy i dumny. Więź pomiędzy Emilką i Tedem też miała w sobie coś
      nieuchwytnego. LMM nie musiała opisywac czytelnikom ich tylko
      wspólnych zabaw - czytając powieść, wiesz, że tych dwojga bohaterów
      łączy coś nierozerwalnego. A że przez cały trzeci tom wciąż się
      mijają?? To tym bardziej nadaje realizmu. A zakończenie? Nie jest
      sztuczne. Po latach dorastania, dojrzewania, przyjmowania
      przeciwności losu, zmagań z samym sobą, wyborów, nadszedł czas na
      wyjaśnienie wszystkiego. Losy dwójki bohaterów są sobie
      przeznaczone. Emilka i Ted przez lata zważali na słowa, konwenanse,
      uczucia innych. Nie potrzeba temu zakończeniu fabularnej kombinacji.
      Lata poplątanych losów zrównoważone zostały prostym, dawnym
      przywołaniem i odpowiedzią na nie. LMM kochała swoją Emilkę,
      dlaczego miałaby skazać ją na samotność?? Albo na małżeństwo z
      rozsądku (Dean - Ewan??) Ciąg dalszy?? Poczytajcie jej pamiętniki,
      autobiografię - sami go napiszecie :)
      • supervixen Re: Dalsze lata życia Emilki 31.07.09, 00:34
        Marysiu, jeśli rozejrzysz się po forum, zobaczysz, że część z nas czytała
        pamiętniki i/lub biografię i że ta część stara się w miarę możliwości dzielić
        cenną wiedzą:) Więc losy LMM nie są nam obce. (zwróć zresztą uwagę na to, że
        większość tego wątku została napisana przed wydaniem biografii)

        Co do zakończenia Emilki - ależ właśnie w biografii zasugerowano, że ono JEST
        sztuczne! I ja się z tym osobiście zgadzam, o czym niejednokrotnie pisałam, a
        całe to odrealnienie i zawieszenie w czasie ostatnich scen Emilki tylko to
        wrażenie potęguje.

        Natomiast co do łączenia Ewana z Deanem, to muszę zaprotestować. Dla mnie te dwa
        związki to kompletnie różne bajki, Deana nie lubię, ale trudno zaprzeczyć, że
        istniała między nim a Emilką bardzo silna więź, której nie widzę w małżeństwie
        Maud. Poza tym Dean sprawował rolę mentora w tym układzie, i tu też raczej Ewan
        nie pasuje.

        I jeszcze jedno - dlaczego Tadzio to wg ciebie odpowiednik Hermana?

        No a tak poza tym to witamy na forum:)
        • dominka1 Re: Dalsze lata życia Emilki 06.08.09, 03:57
          Moim zdaniem Emilka traktowała Deana jak ojca,nauczyciela-na pewno nie jak
          mężczyznę.Jej relacja z Tedem od początku była zupełne inna.Już od początków
          drugiego tomu czuć było ,że między nimi "iskrzy ",widać,że są sobie
          przeznaczeni.Dla mnie finał był naturalny.Bardziej dziwiło mnie"olśnienie" Ani
          ,która uświadamia sobie swoje uczucie do Gilberta ,gdy ten jest ciężko chory lub
          zakończenie "Pani na Srebrnym Gaju " .Nie wiąże wątku miłosnego z biografią
          autorki.Ted nie jest przecież ani nudnym pastorem, wybranym z rozsądku ani
          fascynującym ,ale prostym i niewykształconym facetem .W moim odczuciu to
          zupełnie inny typ mężczyzny niż ten ,który wybrała sama Montgomery i i różny
          też od tego ,od tego ,którego odrzuciła .

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka