Dodaj do ulubionych

Spojlery z biografii

02.02.09, 17:51
Czy można spojlerować biografię:) Nie wiem, ale może ktoś liczy na
polskie wydanie i nie chce psuć sobie przyjemności:)
Postaram się umieszczać tu różne ciekawostki (i może osoby, które
tez czytały mi w tym pomogą:)) w osobnych postać, żeby ułatwić
dyskusję.
Obserwuj wątek
    • supervixen Herman Leard 02.02.09, 17:57
      Przede wszystkim Rubio nazywa pobyt Maud w Bedeque najbardziej
      traumatycznym okresem jej życia. Kiedy podjęła pracę w tamtejszej
      szkole, była w fatalnym stanie psychicznym, co głównie wiązało się z
      zaręczynami z Edwinem Simpsonem, do którego nie żywiła zbyt ciepłych
      uczuć. I wtedy poznała Hermana, który był najstarszym synem rodziny,
      u której mieszkała.

      Po opublikowaniu pamiętników Maud, opis jej romansu wzbudził
      zdziwienie w Bedeque z dwóch powodów. Po pierwsze, Maud tak
      przedstawiła sprawę, jakby Herman był jej całkiem niegodny, jakby
      nie potrafiła ona zniżyć się do jego poziomu. Jednak prawda była
      taka, że Herman był najlepszą partią w okolicy. Można go nazwać
      farmerem, ale był najstarszym synem, miał więc odziedziczyć farmę
      ojca (a farma ta była niebylejaka, większa w każdym razie niż farma
      dziadka Maud). Nie byo też tak, że rodzina Leardów składała się z
      osób, które odstawałaby od Maud inteligencją. Dwaj synowie
      najstarszej siostry Hermana zostali lekarzami, druga z kolei siostra
      była bardzo poważana i aktywna w lokalnej społeczności i stworzyła
      dużą, zamożną rodzinę. Jego brat Alpheus najpierw uczył w szkole
      (Maud właśnie jego zastąpiła), a następnie studiował stomatologię.
      Kolejna siostra, Helen, była bardzo uzdolniona i tworzyła
      różne 'egzotyczne i oryginalne' robótki ręczne:) Z najmłodszych
      dzieci: Calvin ostatecznie przejął farmę (i był zdolnym cieślą),
      Frederica zarządzała jakimś turystycznym interesem, a Mae została
      szpitalną dietetyczką. Ogólnie - sprawiają wrażenie inteligentnych,
      zdolnych i pracowitych, prawda? Więc Herman raczej nie był
      nieokrzesanym rolnikiem... Jak wieść niesie, świetnie dogadywał się
      z Maud, wciąż ze sobą rozmawiali i żartobliwie dogadywali.

      No i teraz druga sprawa. Oczywiście nikt w Bedeque nie wiedział o
      romansie Maud i Hermana, ale za to wiedziano o czymś innym. Otóż
      Herman był w tym czasie zaręczony, lub też 'prawie zaręczony' z
      Ettie Schurman, piękną dziewczyną, która była jedną z lepszych
      partii w hrabstwie. Jak sama Maud przyznawała w dziennikach, Herman
      nie zapraszał jej do kościoła w Summerside w niedzielne wieczory, do
      Central Bedeque czy w inne miejsca. To był czas, który poświęcał
      Ettie (i w tamtych czasach, była to praktycznie deklaracja poważnych
      intencji). Raczej nie ma możliwości, żeby Maud o tym wszystkim nie
      wiedziała, choć nie wspomina o tym w pamiętnikach. Siostry Hermana
      wspominały później, z jakim rozbawieniem obserwowały zachowanie
      Maud, gdy miotała się od okna do okna czekając na powrót Hermana z
      różnych wypadów na które jej nie zaprosił. Nastrój Maud wahał się:
      tryskała humor, gdy Herman był w domu, dąsała się gdy odwiedzał
      Ettie.

      Oczywiście, Herman też wiedział o zaręczynach Maud (Edwin zresztą
      spędził w Bedeque jakiś czas). No i, na co zwraca uwagę Rubio, Maud
      w swoich pamiętnikach pisze tak, jakby to ona ostatecznie odrzuciła
      Hermana, ale nigdzie ani słowem nie wspomina o tym, że Herman jej
      się oświadczył. Więc co właściwie miała odrzucić? Rubio pisze, że to
      duma kazała Maud tak przedstawić tą sytuację.

      Trzeba też wziąć pod uwagę, że Maud zapewne trochę podkolorowała tą
      historię w swoim pamiętniku, ubierając ją w formę typową dla
      dziewiętnastowiecznym powieści, gdzie bohaterka musiała wybierać
      pomiędzy dwoma konkurentami, z których każdy oferował coś innego. I
      tak Maud pisze, że z Edwinem jest zaręczona, ale nie może go
      pokochać, a Hermana kocha, ale nie może go poślubić. Zresztą, i w
      samych pamiętnikach są nieścisłości, raz pisze, że to co czuje do
      Hermana to tylko zauroczenie czysto fizycznej natury, gdzie indziej -
      że Herman nie kochał jej tak, jak ona jego.

      No i jak było naprawdę? Rubio nie udziela ostatecznej odpowiedzi na
      to pytanie. Kochała go Maud czy tylko pożądała? Może to ona go
      kochała, a on - owszem, lubił ją i czuł do niej pociąg fizuczny, ale
      plany miał całkiem inne? Może właśnie sytuacja była odwrotna niż ta
      przedstawiona w pamiętnikach? I czy może to niemal chorobliwe
      zauroczenie Maud (pamiętajmy, że przeżywała bardzo głęboko i smutki,
      i radości) wynikało z tego, że Herman był tak inny od Edwina,
      którego już z trudem znosiła? Czy i bez tego zainteresowałaby się
      Hermanem?

      Jak myślicie?


      PS Herman nie ożenił się z Ettie, prawdopobnie dlatego, że nie
      zdążył - umarł rok po wyjeździe Maud z Bedeque. Ettie, jak mówiono,
      długo go opłakiwała.
      • pontecorvo Re: Herman Leard 02.02.09, 21:17
        Przede wszystkim Supevixen Wielkie Dzięki za trud, jaki sobie zadałaś, aby
        przetłumaczyć i nam to (mnie - niegramotnej) przedstawić!
        No, no, no, pięknie, czyli faktycznie LMM w swym pamiętniku nie była szczera i
        kreowała się na kogoś innego...
        Kompletnie pojąć nie mogę, co tak naprawdę kazało jej odrzucić Hermana, skoro
        prawda jest taka, że nie był "niegodny" jej pochodzeniu, zamożności i
        inteligencji przede wszystkim. Czyż nie staje się bardziej prawdopodobne, że
        gdyby H. się jej oświadczył, porzuciwszy swą Ettie, to LMM z radością by go
        przyjęła? Jednakże, skoro tego nie uczynił, skoro był wierny swej "pierwszej", a
        jak widać, LMM "szalała z zazdrości"|, wolała zatem w pamiętnikach zatuszować
        fakty, przedstawiając go gorszym, niż był w istocie. Że zadziałał tu jakiś
        mechanizm obronny, który miał ochronić jej dumę? W tym sensie, że wolała zrobić
        z H. "nieokrzesanego rolnika", aby potencjalni czytelnicy pamiętników, nie
        przejrzeli, że dla H. nie stała się miłością życia? Łatwiej jej było przełknąć
        porażkę, stwarzając pozory, że związek ten byłby jakimś strasznym mezaliansem?
        A te cechy typu duma i poczucie wyższości (czasem nieuzasadnione IMHO) opisywała
        u swych bohaterek, np. Emilka i Perry. Nie chcę oczywiście stwierdzić, że byłaby
        to świetna para, lecz pamiętam, że czasami to jej zadzieranie nosa wobec
        siostrzeńca Tomaszowej, nieco mnie irytowało.
        Ciekawe, na ile prawdziwe były te opisy ukrywanych chwil namiętności z H.? A
        może wyssane z palca? Może H., prawy człowiek, będąc związany z kimś innym,
        wcale nie był do tego skłonny?

        I czy może to niemal chorobliwe
        > zauroczenie Maud (pamiętajmy, że przeżywała bardzo głęboko i smutki,
        > i radości) wynikało z tego, że Herman był tak inny od Edwina,
        > którego już z trudem znosiła? Czy i bez tego zainteresowałaby się
        > Hermanem?
        >
        > Jak myślicie?

        Sądzisz, że mógł zadziałać tu mechanizm kontrastu? Być może tak. Może faktycznie
        Edwin tak ją "wkurzał", że wręcz rzuciła się uczuciowo na jego przeciwieństwo?
        • supervixen Re: Herman Leard 02.02.09, 22:09
          Tych schadzek Maud i Hermana Rubio nie kwestionuje - to akurat chyba
          było zgodne z prawdą. Zresztą trudno tu posądzać Maud o
          konfabulacje, bo to naprawdę nie było w tamtych czasach nic godnego
          pochwały. Rubio określa zachowanie Maud w tym czasie popularnym
          wtedy słowem "fast", czyli po naszemu: "łatwa"! (nawiasem mówiąc,
          jako nastolatka Maud znana była w Cavendish jako niezła flirciara)

          W każdym razie, jeśli potomkowie Leardów i innych mieszkańców Lower
          Bedeque mówili prawdę, to faktycznie wygląda na to, że Maud nie
          odrzuciła Hermana, bo po prostu nie miała ku temu sposobności. Ja
          myślę, że Herman był nią do jakiegoś stopnia zauroczony, może
          zakochany, ale ostatecznie nie chciał zrezygnować z Ettie, choć
          trudno mi spekulować dlaczego.

          Powtarzają się często w biografii słowa, że Maud odżywała w
          towarzystwie wesołych, dowcipnych osób - np swoich kuzynów w Park
          Corner. Herman był taką właśnie osobą. To plus te nieszczęsne
          zaręczyny z Edwinem i przekonanie Maud, że jest niepotrzebna i
          niekochana - i mamy Maud gotową wpaść w pułapkę własnej
          emocjonalności, niezależnie od tego, czy w innych okolicznościach
          też obdarzyłaby Hermana uczuciem.

          Jeszcze a propos tego, że Maud wywyższała się ponad Hermana. Akurat
          czytam o początkach małżeństwa z Ewanem i nawet tu są wzmianki ze
          strony Rubio o tym, że były między nimi różnice trudne do pokonania.
          A przecież Ewan był inteligentny i wykształcony. Ale nie był tak
          oczytany jak Maud, a poza tym jego zainteresowania ograniczały się
          głównie do jego działki, czyli teologii. Więc może faktycznie Herman
          wydawał się Maud takim chłopkiem roztropkiem, ale chyba nie aż do
          tego stopnia, żeby określać go mianem "młodego zwierzęcia"?

          W ogóle, to wszystko jest jeszcze bardziej skomplikowane, bo każdy
          wpis w pamiętniku trzeba trzeba analizować pod kilkoma kątami. Maud
          o niektórych zdarzeniach i osobach pisze wielokrotnie i trzeba
          zwracać uwagę, w jakim była wtedy nastroju i co się działo w jej
          życiu. A potem lata później przepisywała pamiętniki, i znów - to jak
          konkretne wpisy redagowała zależało od jej humoru i tego, co się
          działo dookoła.
          • sowca Re: Herman Leard 02.02.09, 22:18
            Nie wiem dlaczego,ale dosłownie każda opisanych tutaj sytuacji
            bardzo mocno kojarzy mi się z Emilką, mimo że przecież wydarzenia
            same w sobie były zupelnie inne.
            Ciekawe rzeczy odkrywa Rubio o Maud, to stawia pisarkę w nieco innym
            świetle. Mam do LMM dużo współczucia, wydaje mi się strasznie
            pogubioną, nieszczęśliwą kobietą - ciekawe, czy w ogóle kiedykolwiek
            była szczęsliwa? Zastanawiam się też, czy cały ten romans z Hermanem
            nie został przez Maud wyolbrzymiony, żeby ubarwić jej egzystencję,
            nawet podświadomie?
            • supervixen Re: Herman Leard 02.02.09, 22:28
              Podświadome wyolbrzymienie wydaje mi się bardzo możliwe. Maud
              właściwie nie była wcześniej zakochana, ani później (no chyba, że
              już po ślubie z Ewanem kogoś spotkała, kto ją zauroczył? Tych części
              pamiętników już nie czytałam). No więc zakładając, że był to jedyny
              epizod romantycznej (i bardzo fizycznej) miłości w jej życiu, nic
              dziwnego, że tak mocno to przeżyła i zachowała w pamięci

              Sowca, o szczęśliwych momentach może napiszę w osobnym poście:)
      • nasturcja0-1 Re: Herman Leard 24.03.11, 16:19

        > przedstawiła sprawę, jakby Herman był jej całkiem niegodny, jakby
        > nie potrafiła ona zniżyć się do jego poziomu. Nie byo też tak, że rodzina Leardów składała się z
        > osób, które odstawałaby od Maud inteligencją.

        Mogło byc tak, ze Herman miał inteligentnych i wykształconych najblizszych krewnych, ale sam nie był specjalnie inteligentnym człowiekiem. Ostatecznie to sama Maud mogla go najlepiej ocenić - z pewnoscią duzo lepiej niz osoba pisząca ksiażke o życiu Montgomery wiele lat później, osoba, która nawet go nie znała. Ostatecznie nawet mąż Maud, bedący wykształconym i inteligentnym człowiekiem odstawał od niej na niekorzyśc, co dopiero jakis prosty rolnik.
        • sowca Re: Herman Leard 24.02.12, 22:59
          Wiesz, że pomyślałam tak samo? Nawet w bardzo inteligentnej rodzinie mogła się przytrafić osoba, powiedzmy, prosta czy mniej lotna. Mógł być kimś takim właśnie Herman. I bardzo możliwe, że potomkowie (bo rozumiem, że na podstawie rozmów z rodziną Hermana Rubio napisała książkę) przedstawili go w lepszym świetle.
          Inna sprawa, że Maud, jak przypuszczam, było trudno zadowolić pod względem dostosowania intelektualnego. Kojarzy mi się to trochę z Ewą Moore, która powinna była lśnić w kołach elity intelektualnej i społecznej w wielkim mieście, a była zagrzebana w malutkiej nadmorskiej miejscowości. Umysł Maud zapewne potrzebował nowych bodźców, nowych kierunków rozwoju. Być może Herman po prostu pod tym względem od niej odstawał. Nie nadawali na tych samych falach. Wydaje mi się, że potwierdza tę hipotezę komentarz Maud o Hermanie jako o "młodym zwierzęciu" - po prostu potrzeby ciała dominowały nad potrzebami umysłu ;)
          • nessie-jp Re: Herman Leard 25.02.12, 21:01
            > Umysł Maud zapewne potrzebował
            > nowych bodźców, nowych kierunków rozwoju. Być może Herman po prostu pod tym wz
            > ględem od niej odstawał.

            Ja też tak myślę. Przecież i sama jego rodzina, chociaż mieli jakieś wykształcenie, wcale nie musiała być lotna umysłowo ani oczytana! I dzisiaj trafiają się osoby, które ukończyły studia, mają pracę "umysłową", ale porozmawiać z nimi o literaturze? O poezji? Malarstwie? Nie, nie da się.

            LMM byłaby chyba w swoim żywiole w środowisku uniwersyteckim, studentów i wykładowców pasjonujących się do gorączki literaturą, filozofią. Pracownicy bankowi, farmerzy, pomoce dentystyczne
    • supervixen Maud, Ewan i Ania z Zielonego Wzgórza 03.02.09, 19:15
      Miało być o chwilach szczęścia - to trochę będzie:) Nie do końca,
      jak to u Maud, ale trochę:)

      Otóż ciekawie opisuje Rubio okres powstawania Ani z Zielonego
      Wzgórza. Był to czas, kiedy Ewan 'przychodził i przychodził' do Maud
      (a pamiętacie to opowiadanie? Wg Rubio oparte jest właśnie na
      zalotach Ewana). Maud opisuje to potem tak, jakby na początku
      zainteresowanie było wyłącznie z jego strony, ale prawda była taka,
      że jej postawa wobec Ewana była jak najbardziej zachęcająca. Np
      zazwyczaj pisała w swoim pokoju, ale w tym okresie schodziła na dół
      do kuchni i tam pracowała (a w kuchni mieściła się poczta, więc Ewan
      tam często zachodził). I tak Maud wkroczyła w całkiem niezły okres
      swego życia - a na pewno pełen nadziei na to, że może uda jej się
      jednak jeszcze wyjść za mąż i mieć dzieci (a bardzo tego pragnęła).
      Niewiele pisała w tym czasie w pamiętnikach, na pewno dlatego, że
      pisała Anię, ale i dlatego, że nie miała potrzeby przelewać na
      papier swoich smutków, bo była w dobrej kondycji.

      (A swoją drogą, zaczęła pisać Anię w 1905 i nawet widać mniej
      więcej, w którym momencie - jest wtedy w pamiętniku wpis, w którym
      Maud wspomina swoją własną Katie Maurice:))

      Ewan był dobrym i łagodnym człowiekiem, a jego zainteresowanie i
      rozbudzone przez niego nadzieje miały na Maud dobry wpływ. W tym
      czasie, choć był nieco melancholijny i flegmatyczny, nie wykazywał
      jeszcze takiej niestabilności jaka później wyszła na jaw. Rubio
      uważa więc Ewana niejako za 'ojca' Ani - pierwszej powieści Maud,
      pisząc, że dzięki niemu znalazła ona siłę na tak duże
      przedsięwzięcie i częściowo dzięki niemu książka miała taki, a nie
      inny kształt.

      Rubio wymyśliła też, że Kilmeny jest jakby metaforą związku Maud i
      Ewana, tzn że Ewan uwolnił Maud od klątwy milczenia, rzuconej przez
      jej surowego dziadka, ale myślę, że tu już nieco przegięła:)
    • supervixen Ewa Moore - interpretacja (plus trochę o ojcu Maud 05.02.09, 11:30
      Chciałałabym wam sprzedać jedną teorię Rubio, bo wczoraj mnie
      zaintrygowała:)

      Otóż pisze ona, że Ewa Moore to że w Ewie Moore częściowo należy
      upatrywać samej Maud, a w Ryszardzie - Ewana. Nawet inicjały Ewy
      (oczywiście w wersji oryginalnej - Leslie Moore) dają nam LM, jak u
      Maud. Kiedy Maud pisała Wymarzony dom Ani, Ewan zaczął już poważnie
      chorować na depresję i Maud przedstawia Ryszarda jako 'emocjonalne
      zombie" trochę na wzór Ewana. I oczywiście sama Ewa-Maud, uciśniona,
      zamknięta w klatce, bez nadziei na wyrwanie się z tych kajdanów.
      Oczywiście, jest to wyolbrzymione, zresztą Maud miała dzieci, które
      bardzo kochała, więc jej życie nie było aż tak beznadziejne
      (pomijając juz międzynarodową sławę;))

      Co wy na to? Z niektórymi interpretacjami Rubio zgadzam się bez
      zastrzeżeń. Np Maud zawsze idealizowała ojca, choć on, prawdę
      mówiąc, nie bardzo się nią przejmował (np po roku spędzonym u niego
      wróciła sama do domu przez pół kontynentu, co było nie do pomyślenia
      w tych czasach). Poza tym Maud pisała, że wysyłał jej piękne
      życzenia urodzinowe, ale nic takiego się nie zachowało (a zachował
      się praktycznie każdy inny skrawek papieru mający dla niej
      znaczenie). Maud zawsze dobrze o nim pisała, i o ich duchowej
      bliskości, ale Hugh Montgomery prawdopodobnie sobie na to nie
      zasłużył (nawet nie dokładał do jej utrzymania u dziadków). Stąd też
      te fanastyczne postaci ojców - w Janie, Historynce, Emilce, nawet w
      Błękitnym zamku są chyba jakieś wskazówki, że ojciec Joanny był za
      życia bardziej podobny do niej niż reszty uroczej rodzinki.

      Inne teorie, jak ta o Kilmeny wspomniana w poprzednim poście, nie
      bardzo do mnie przemawiają.

      Ta o Ewie jest chyba gdzieś pośrodku:)
      • silverbush Re: Ewa Moore - interpretacja (plus trochę o ojcu 15.08.14, 04:21
        supervixen napisała:

        > Chciałałabym wam sprzedać jedną teorię Rubio, bo wczoraj mnie
        > zaintrygowała:)
        >
        > Otóż pisze ona, że Ewa Moore to że w Ewie Moore częściowo należy
        > upatrywać samej Maud, a w Ryszardzie - Ewana. Nawet inicjały Ewy
        > (oczywiście w wersji oryginalnej - Leslie Moore) dają nam LM, jak u
        > Maud. Kiedy Maud pisała Wymarzony dom Ani, Ewan zaczął już poważnie
        > chorować na depresję i Maud przedstawia Ryszarda jako 'emocjonalne
        > zombie" trochę na wzór Ewana. I oczywiście sama Ewa-Maud, uciśniona,
        > zamknięta w klatce, bez nadziei na wyrwanie się z tych kajdanów. >
        > Co wy na to? Z niektórymi interpretacjami Rubio zgadzam się bez
        > zastrzeżeń. (...)
        > Ta o Ewie jest chyba gdzieś pośrodku:)

        Po pierwsze wspanialy watek! Dzis dopiero go znalazlam. Mysle, ze sytuacja Leslie Moore mogla byc w odczuciu Maud podobna do tej, w ktorej sie znalazla pisarka bedac w zwiazku z mezczyzna cierpiacym na depresje. Ona najlepiej wiedziala, jak sie czula w swoim zwiazku, ktory z cala pewnoscia do latwych nie nalezal - trwajace dlugo epizody choroby czynily z Ewana nie tylko trudnego meza, ale i ojca. Na barki Maud spadlo utrzymywanie rodziny, wychowywanie chlopcow, a takze kontrolowanie wizerunku Ewana wsrod parafian. Sadze, ze mogla czuc sie zniewolona, a jej wlasna slawa i pozycja nie ulatwialy jej zmagania sie z codziennymi wyzwaniami.
    • supervixen Wojsko Polskie (II WŚ) 05.02.09, 11:40
      W czasie drugiej wojny światowej Wojsko Polskie wydało i
      rozprowadzało między żołnierzami... Wymarzony dom Ani, ku
      pokrzepieniu serc. Przedziwna sprawa:)

      (Nawiasem mówiąc, polskie tłumaczenie Ani było jednym z pierwszych
      na świecie. Całkiem pierwsze było szwedzkie, a potem duńskie i
      polskie właśnie, ale niestety nie wiem, w jakiej kolejności)
    • supervixen Tajemniczy Edwin Smith 05.02.09, 21:17
      Tajemniczy - bo podobno w pamiętnikach jest o nim o wiele mniej niż
      powinno:)

      To może zacznę od tego, kim w ogóle był Edwin Smith:)

      Najpierw był pastorem, całkiem nieźle wykształconym (miał tytuł
      magistra, w czasach gdy był on rzadszy niż dziś doktorat, jak pisze
      Rubio. Przy okazji dodam, że Ania nie miała magistra, tylko
      Bachelor's Degree, licencjat). Był dosyć nietypowym duchownym -
      bardzo aktywnym. Uwielbiał jachty - nawet sobie dwa kupił (nie na
      raz, oczywiście). Podróżował, a potem wygłaszał 'pogadanki' (ze
      slajdami) na temat tych podróży, wychwalając przyrodę Kanady i
      pogadanki te były popularne. Gdy zarzucono mu, że takim wychwalaniem
      zachęca młodych mieszkańców Wyspy do opuszczenia PEI (a walczono
      wtedy z dużą migracją młodych), przerzucił się na wychwalanie Wyspy -
      i znów wszyscy piali z zachwytu, może nawet bardziej. Twierdzono,
      że te wykłady i jego artykuły w rozmaitych periodykach to najlepsza
      reklama, jaką Wyspa kiedykolwiek otrzymała (było to PRZED ukazaniem
      się Ani:))

      W czasie wojny poprosił o zwolnienie ze służby duchownej i zaciągnął
      się do wojska. Skończył Royal Naval College i służył w brytyjskiej
      marynarce. Po powrocie do Kanady znów zajął się głoszeniem wykładów,
      tym razem o wojnie (i tym razem zamiast slajdów miał niemy film o
      wojnie, który dostał od władz angielskich w uznaniu zasług:)) i
      uważany był za bohatera wojennego. Zajmował się też tak fascynującym
      zajęciem jak sprzedaż ubezpieczeń.

      A teraz kim był dla Maud i Ewana.

      Dla Ewana był przede wszystkim znajomym obracającym się w tych
      samych kręgach zawodowych. Dla Maud - Rubio twierdzi, że najpierw
      był inspiracją przy pisaniu Ani z Zielonego Wzgórza, że jego
      artykuły chwalące okoliczną przyrodę sprawiły, że i Maud bardzo się
      na tym w swojej powieści skupiła. Jak wiemy, ostatecznie to Maud
      zrobiła Wyspie największą możliwą reklamę:) Maud poznała Smitha na
      inauguracji Ewana jako pastora w Cavendish i napisała o nim, że
      jest "za przystojny jak na pastora" (Smith był już w tym czasie
      żonaty). Dwukrotnie w jej scrapbookach pojawiają się wycięte z gazet
      zdjęcia Smitha, w tym razem na tej samej stronie znajduje się liść
      klonu (patriotyzm) i wiersz miłosny, m.in. o Alei Zakochanych (nie
      był to wiersz Maud, widać Aleja Zakochanych to był wtedy popularny
      koncept:)). W okresach, z których pochodzą te zdjęcia, Maud nie
      pisała o nim w dziennikach.

      Smith znów pojawił się w życiu Maud i Ewana w okresie 1919-1923.
      Często ich odwiedzał (tym bardziej, że w tym czasie przeprowadził
      się i mieszkał 30 mil od Macdonaldów). Zdarzało mu się zastępować w
      kościele Ewana, gdy ten z wiadomych powodów nie był w stanie
      wypełniać swoich obowiązków. Maud bardzo się z nim zaprzyjaźniła,
      pisała w dzienniku, że może z nim rozmawiać o wszystkim, nawet o
      seksie, który to temat jest tak obłożony rozmaitymi tabu, że
      właściwie z prawie nikim nie da się o nim szczerze porozmawiać,
      nawet z kobietami. Poznała też jego żonę, którą unzała za miłą, ale
      nieciekawą. Ożywała podczas jego wizyt.

      W tym czasie Maud miała służącą, Lily, z którą niezbyt się
      dogadywała i ta Lily zaczęła rozpuszczać plotki na temat Maud i
      Smitha. Rubio pisze o swoim osobistym spotkaniu z Lily, która była
      wtedy już wtedy staruszką. Na pytanie o Smitha odpowiedziała: "He
      WAS her boyfriend". Ale Rubio uważa, że ani moralność Maud nie
      pozwoliłaby jej na romans, ani nie byłby on możliwy w jej warunkach
      (mała społeczność, szpiegująca służąca itd). Lily, poza złą wolą,
      prawdopodobnie wielu rzeczy w rodzinie Macdonaldów nie rozumiała.
      Widziała, że Ewan jest ponury i przygnębiony, ale nie wiedziała, że
      to wynik depresji. Nie rozumiała też, jak Maud łaknęła stymulacji
      intelektualnej i tego, że kobieta i mężczyzna mogą być przyjaciółmi.

      Maud starała się na swój sposób reagować na te plotki (np
      zapraszając do siebie żonę Smitha), ale być może właśnie przez nie
      tak niewiele wiemy o tej znajomości (bo podobno w pamiętnikach nie
      ma zbyt wiele informacji - osobiście nie wiem, bo nie czytałam tych
      części). W każdym razie to mogła być jedna z tych manipulacji Maud -
      kiedy tak redagowała pamiętnik, aby odpowiadał na potencjalne
      przyszłe zarzuty co do jej osoby. Tak było w przypadku sprawy
      Hermana, tak mogło być i teraz. Może jest o nim tak niewiele, aby
      ludzie nie pomyśleli, że coś jednak w tych plotkach było. Pisze za
      to dużo o wadach Lily, ujmując jej wiarygodności. W tym kontekście
      nawet wzmiankę o seksie da się wytłumaczyć - Lily prawdopodobnie
      podsłuchiwała swoją panią i jeśli takie tematy były ze Smithem
      poruszane, to Lily miała w ręku niezłą broń, biorąc pod uwagę jej
      prawdopodobną interpretację. A tak Maud przyznaje się do tych rozmów
      i wytrąca broń z ręki.

      Jednocześnie Rubio pisze, że nie jest wcale powiedziane, że Maud nie
      marzyło się posiadanie innego męża niż Ewan. Jego depresja wzbudzała
      w niej wręcz wstręt i pisała, że to nie jest człowiek, za którego
      wyszła. A Smith był przeciwieństwem Ewana pod każdym chyba względem.

      Tak czy inaczej, na pewno byli dobrymi przyjaciółmi i ta znajomość
      stanowiła dla Maud pożywkę intelektualną (w tym czasie napisała
      Emilkę, która sprawiła jej więcej przyjemności niż wszystkie inne
      książka, nawet Ania) a sam Smith prawdopodobnie posłużył jako wzór
      dla Owena Forda (to jeszcze przed 1919, kiedy był dla Maud raczej
      osobą publiczną niż znajomym), a później Edwarda/Barney'a. I choć
      nie wiemy, kiedy to zrobiła, bo (z tego co zrozumiałam) nie ma o tym
      mowy w pamiętnikach, Maud podarowała mu maszynę do pisania, na
      której napisała Anię z Zielonego Wzgórza... (a bardzo starannie
      przechowywała wszelkie pamiątki związane ze swoją karierą)
      • supervixen Re: Tajemniczy Edwin Smith 06.02.09, 10:37
        I jeszcze dodam, że gdy w 1923 rodzina Smithów po raz kolejny się
        przeprowadziła, kontakt między Maud i Edwinem urwał się. Była to
        nietypowe dla Maud, bo zawsze podtrzymywała ona znajomości drogą
        listową. Rubio spekuluje, że być może Maud sama postanowiła nie
        dawać plotkarzom powodów do gadania, albo Ewan zwrócił jej uwagę na
        krążące pogłoski. Podobno też w szkole dokuczano Chesterowi z tego
        powodu i Maud to też mogło ruszyć.
    • slotna Re: Spojlery z biografii 06.02.09, 15:38
      Supervixen, dzieki wielkie za te spojlery, czytam z zapartym tchem :)

      --
      Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
    • supervixen Rozczarowujące zakończenie Rilli? 07.02.09, 20:04
      Wg Rubio (a raczej, jak pisze, 'wg wielu osób) zakończenie Rilli
      jest rozczarowujące i niesatysfakcjonujące. Czemu? Bo Rilla, pomimo
      czterech lat dorastania i stawania się silną kobietą, wraca do
      swojego zależnego, niepewnego dzieciństwa gdy tylko w ostatniej
      scenie na horyzoncie pojawia się jej książę z bajki, czyli Krzyś.
      Ten powrót do dzieciństwa objawia się symbolicznie w postaci
      jąkania, oczywiście. I to niby ma oznaczać, że wojna pokonała zło i
      przemoc, a kobiety mogą wrócić do swoich przedwojennych ról, jako
      córek i matek (podczas gdy w czasie wojny pokazały, że stać je na o
      wiele więcej niż tylko gotowanie i szycie.)

      Nadinterpretacja czy nie? Na razie ograniczę się do tego krótkiego
      postu, ale po skończeniu książki chciałabym napisać coś dłuższego o
      Maud i 'sprawie kobiecej', czyli jak wyglądało jej życie i poglądy w
      kontekście walki o prawa kobiet.
      • sowca Re: Rozczarowujące zakończenie Rilli? 07.02.09, 21:49
        Osobiście uważam taki odbiór ostatniej sceny "Rilli..." jako
        nadinterpretację, która w życiu by mi do głowy nie przyszła. zawsze
        mi się wydawało, że to wyseplenione "Tak, Ksysiu" miało być takim
        zabawnym akcentem na zakończenie w dużym stopniu przecież smutnej
        książki. Doszukiwanie się tu drugiego dna wydaje mi się nieco na
        siłę.
    • supervixen Maud i modernizm 07.02.09, 20:20
      Padło kiedyś na forum pytanie - czy Emilka była pisarką nowoczesną?
      Biografia LMM wskazywałaby na to, że nie. Maud nie lubiła nurtów
      literackich, które pojawiły się w latach 20ych. Uważała, że dzieła
      literacki powinny podnosić na duchu, a nie grzebać w 'chlewach' tego
      świata (pamiętacie książkę Deana?). Nie podobały jej się nowe
      tematy - zdeprawowanie, destrukcja... Sama nie chciała w swoich
      książkach ukazywać mrocznej strony swojej natury. Chciała wpływać na
      ludzi humorem, a nie cynizmem.

      Poza tym, ta nowa literacka fala obróciła się przeciwko Maud. U
      szczytu swojej kariery (a przez nieco ponad dekadę była uważana za
      pierwszą gwiazdę kanadyjskiej literatury) Maud zrobiła wiele, aby
      promować początkująch kanadyjskich pisarzy, ale z czasem, gdy ci
      zdominowali scenę literacką, zaczęły się krytyki pod względem
      książek Maud - że zbyt banalne, że zbyt staroświeckie. Mili
      bohaterowie, szczęśliwe zakończenia - nie było to mile widziane i
      krytyka się od niej odwróciła. Co ciekawe, trwało to bardzo długo,
      ja myślę, że w pewnym sensie trwa do dziś - ile razy spotkałyście
      się z zarzutami, że książki LMM są ok, ale takie słodkie i
      powierzchowne, w sam raz na 'guilty pleasure'? Jakoś część
      czytelniczek odczuwa potrzebę tłumaczenia się z sympatii dla LMM -
      takie mam przynajmniej wrażenie. A wracając do biografii, to Rubio
      pisze, że kiedy zaczynała zajmować się Maud naukowo, odradzano jej
      to jako zbyt niepoważny temat, a w rozmowach z niektórymi odnosiło
      się wrecz wrażenie, że Kanada twórczości LMM raczej powinna się
      wstydzić niż być z niej dumna. Oczywiście - wciąż mówię tu o
      środowiskach naukowych i krytykach. Rzesza czytelnicza wciąż Maud
      uwielbiała:)
      • sowca Re: Maud i modernizm 07.02.09, 21:52
        W tym akurat momencie zgadzam się z Maud. Osobiście nie lubię
        książek smutnych, dołujących, ponurych. Lubię co prawda czasem
        popłakac się nad książką, kiedy np. ginie jakiś bohater, ale wolę
        jednak, kiedy książka - nawet mimo smutku - jest w jakiś sposób
        krzepiąca. Zwróćmy uwagę, że np. w "Rilli..." ginie Walter,
        w "Ani..." umiera Mateusz i tak dalej, a mimo to te książki nie
        tracą pogody i optymizmu. Takie lubię ;)
      • madame-bovary Re: Maud i modernizm 07.02.09, 23:46
        supervixen napisała:

        Jakoś część
        > czytelniczek odczuwa potrzebę tłumaczenia się z sympatii dla LMM -
        > takie mam przynajmniej wrażenie.

        O, ja do tego grona zupełnie nie należę :) Te książki są głębsze i prawdziwsze niż różni Witkowscy i Kuczoki razem wzięci.
        Ja nawet nie wstydzę się słabości do horrorów autorstwa Mastertona i Kinga - może to i "guilty pleasure", ale przepraszać, że się coś lubi?..
      • supervixen Przykład krytyki (i reakcji Maud) 16.02.09, 15:14
        Tak brzmiał fragment pierwszej poważnej krytyki twórczości LMM,
        która rozpoczęła falę niechęci do jej książek:

        "Lucy M. Montgomery podzieliła krótkotrwałą popularność Ralpha
        Connora serią cukierkowych historyjek dla dziewcząt, rozpoczynającej
        się od Ani z Zielonego Wzgórza (1908). Literatura kanadyjska nie
        mogła niżej upaść; i wspominam o niej jedynie po to, aby pokazać
        brak dojrzałych powieści w owym czasie." (William Arthur Deacon)

        A tak z kolei brzmi wpis w dzienniku Maud, po przeczytaniu książki
        Morley'a Callghana "Strange Fugitive" i będący, wg mnie, pośrednio
        reakcją na krytykę 'cukierkowatości' jej książek:

        "Zdaje się, że pomysł Callaghana na Literaturę polega na
        sfotografowaniu wychodka albo chlewu; niczego więcej na tej
        fotografii nie ma. Cóż, wychodki i chlewy są nie tylko cuchnące, ale
        i niezwykle nudne. Mamy wychodek za domem. Widzę go, gdy spojrzę w
        tę stronę - ale przed nim widzę także ogród... - nad nim błękitne
        niebo - za nim delikatną sosnę. Są tak samo 'prawdziwe' jak wychodek
        i można to wszystko zobaczyć jednocześnie. Callaghan widzi tylko
        wychodek i głośno domaga się, aby i czytelnik niczego innego nie
        dostrzegał. Jeśli ktoś obstaje przy niebie, rzece i sośnie,
        jest 'sentymentalistą' i nie ma w nim prawdy."
    • supervixen "To najlepsza z moich książek..." 07.02.09, 20:29
      Tak Maud napisała w pamiętniku po napisaniu Emilki. Tworzenie tej
      powieści sprawiło jej ogromną radość. Pisała, że czuje jakby
      ją 'przeżyła' i okropnym momentem było napisanie ostatniej linijki.
      Dodała też, że pewnie będzie musiała napisać kilka kontynuacji, to
      już nie będzie to samo, nigdy nie będą dla niej tak ważne jak ta
      pierwsza część.

      Kolega Stuarta z lat dziecinnych wspominał, że gdy LMM pisała
      Emilkę, on i Stuart mogli robić co im się żywnie podobało, zjeżdżać
      po poręczach, podkradać ciastka - no po prostu szaleć:) Maud w tym
      czasie pochłonięta była pisaniem. Zapatrzona w dal, uśmiechała się
      albo nawet śmiała się cicho, jakby do prawdziwych ludzi, a potem
      podskakiwała podekscytowana i zaczynała pisać. Powiedział: "Była w
      innym świecie"
    • supervixen Ze wspomnień Stuarta 08.02.09, 19:02
      Nie ma wątpliwości, że Maud bardzo kochała swoich synów, ale
      niestety zazwyczaj tak się składało, że zazwyczaj brakowała jej dla
      nich czasu (najważniejsze było dla niej pisanie, później - obowiązki
      pastorowej, dopiero wtedy dzieci, a Ewan jeszcze dalej).

      Stuart wspominał, jak starał się zwrócić na siebię uwagę matki.
      Wsunął na przykład pod drzwiami gabinetu bukiecik polnych kwiatków.
      Maud oderwała się od pisania, otworzyła drzwi, podziękowała mu, po
      czym znów je zamknęła i wróciła do pracy. Pewnego razu udało mu się
      przykuć jej uwagę na dłużej. Stuart miał doskonałą pamięć, tak jak
      Maud i postanowił nauczyć się na pamięć jednego z jej ulubionych
      utworów - Pani Jeziora Waltera Scotta (50 stron drobnym drukiem...)
      Udało się i jak mówił, nigdy nie zapomniał wyrazu zaskoczenia na
      twarzy matki.
          • spinelli Rys biograficzny autorstwa Wachowicz 20.02.09, 17:22
            Wachowicz napisala te krotka biografie przy okazji wystawienia "Blekitnego
            Zamku". Nie mam oryginalu ale pozwole sobie wykorzystac material bardzo
            szanowanej przeze mnie internautki Kociej Nogi, ktora przepisala fragmenty z tej
            broszurki. Mam nadzieje, ze to nie bedzie naduzycie ale tamto forum to bylo
            nasze redakcyjne pinezkowe i jest zamkniete. Nie bede tez przytaczac wypowiedzi
            K.N. tylko to co przepisala z Wachowicz.

            Wkleje tez z tamtego forum swoje sprostowania do mylnych informacji podanych
            przez Wachowicz.
            Teraz w swietle biografii wiem, ze i ja bylam w bledzie w niektorych przypadkach
            (np. dziadek Montgomery jako kochajacy, pelen ciepla krewny), ale ja opieralam
            sie na pamietnikach Lucy Maud, nie mam pojecia na czym oparla swa wiedze lub jej
            brak Barbara Wachowicz.

            Zrobie to w nastepnym poscie bo ten sie zrobi za dlugi

            Spin
            • spinelli Re: Rys biograficzny autorstwa Wachowicz 20.02.09, 17:42


              -------------------------------------
              Wachowicz pisze :

              Babka Margaret, prawa, szorstka, zasadnicza,kazała jej klęczeć i literowac psalm
              pokutny : "Dobry Boże , wybacz mi , że byłam
              uparta..."
              Dziadek David , (...)
              -------------------------------------------------------


              Barbara Wachowicz nie sprawdzila tak oczywistych faktow jak
              imiona dziadkow Maud. Oczywiscie, ze byli to Alexander i Lucy Macneill.

              Babka Lucy faktycznie kazala przepraszac Boga na kolanach za to, ze jest tak
              niedobrym dzieckiem
              (podczas nauki pisania i czytania) co przepelnilo Maud niechecia do Boga na
              wiele lat.

              Margaret i David Macneill (brat i siostra) to byli kuzynostwo Alexandra
              mieszkajacy na przepieknej farmie nieopodal domostwa Macneillow - Ta farma
              posluzyla LMM jako model dla farmy Green Gables

              Siostrzenica Margaret i Davida - Myrtle mieszkala na farmie do 1936 roku kiedy
              to rzad Wyspy Ksiecia Edwarda odkupil ja od niej jako czesc Parku Narodowego.

              Obecnie znajduje sie tam muzeum LMM.




              -----------------------------------------------------
              Dalej pisze Wachowicz:

              ..."wracała do nich ze szkoły , gdzie czuła się brzydka źle ubrana , obca."
              ---------------------------------------------------


              Spinelli:
              Nie mam pojecia skad te informacje przeciez Maud pisze w swoim dzienniku juz
              jako dorosla osoba, ze to czego brako jej w domu Macneillow to byla milosc bo
              materialny byt miala zapewniony. Wrecz czula sie wyalienowana z grupy
              rowiesnikow przez to, ze zawsze musiala byc dopieta na ostatni guzik. Kiedy
              dzieci biegaly na
              bosaka do szkoly ona nosila wysokie, sznurowane buciki o jakich inne dzieci
              mogly tylko marzyc.
              Macneillowie byli jednym z najstarszych rodow na WKE - byli dumni i pyszni.



              -----------------------------------
              Znow Wachowicz:

              "Jakaż była edukacja dziewczyny? Skromna .Rok uczęszcza do college'u w
              Charlottetown , kończy kurs literatury angielskiej w Halifax .
              ------------------------------------------


              Spinelli:
              Nie pisze jednak, ze w Prince of Wales College zaliczyla dwuletni program w rok
              ze wzgledu na skromne fundusze (dziadkowie nie chcieli inwestowac w jej edukacje.

              Kurs literatury angielskiej w Halifax" - znowu Wachowicz wykazuje sie ignorancja.
              Montgomery - znow z powodu skromnych zasobow finansowych - nie mogla pozwolic
              sobie na caly program BA - za rada jednego z profesorow ulozyla sobie wlasny
              program w literaturze klasycznej i
              przez rok podczas indywidualnego toku studiow zaliczyla to co zwyczajni studenci
              rozkladali na 3 lata.


              -------------------------------
              Wachowicz:

              "Klan zażądał by zajęła się babką , chociaz ta ma pięć córek". - to po śmierci
              Davida.
              -----------------------------


              Spinelli:
              Klan nie musial zadac. Maud miala bardzo wysokie poczucie obowiazku wobec babki,
              ktora choc nie darzyla jej miloscia do dala jej dach nad glowa. I oczywiscie
              bylo to po smierci Alexandra.



              -------------------------------------
              Wachowicz:

              "Książka , którą Lucy Maud dedykowała Ephraimowi w dwadzieścia lat potem (1926)
              , jedyny jej utwór dla dorosłych , o miłości , przemieniającej starą , nieładną
              pannę w szczęśliwą kobietę , nosi tytuł ; "Błękitny Zamek". dalej Wachowicz
              sugeruje głębszy i bardziej romantyczny związek LMM i Ephraima Webera
              -----------------------------------------------------



              Spinelli:

              Z Ephraimem Weberem, zonatym mezczyzna, ktory mieszkal w Albercie a wiec dobre
              kilka tysiecy
              kilometrow od LMM widziala sie w zyciu raz albo dwa. Przypisywanie jej jakichs
              romantycznych historii
              to chyba wyobraznia pani Wachowicz. Kazda ze swoich ksiazek LMM dedykowala komus
              z rodziny albo
              przyjaciol. G.B. Macmillanowi dedykowala Emily of New Moon



              ---------------------------------------------
              Wachowicz:
              "Po śmierci babki , na mocy krzywdzącego testamentu , ukochana farma
              > przechodzi na rzecz jednego z wujów Lucy Maud. Wtedy decyduje się .Po
              dziesięci> u latach narzeczeństwa wychodzi za mąż."
              -------------------------------------------------------


              Spinelli:
              Farma przeszla na wlasnosc wuja Johna wraz ze smiercia Alexandra Macneilla,
              babka miala na niej
              prawo rezydowac do smierci - dlatego Maud zamieszkala z nia bo sama babka nie
              dala by rady utrzymac domu i farmy i jej syn John natychmiast by ja wygryzl.
              Sama Maud nei miala do farmy
              zadnych praw.

              Narzeczenstwo trwalo od 1906 do 1911 - Ewen Macdonald zareczyl sie z Maud
              wyjezdzajac na studia
              teologiczne do Szkocji, wiedzac, ze Maud nie bedzie mogla wyjsc za maz dopoki
              babka bedzie zyla.
              Takie byly realia.


              **********************************************

              Powyzej wkleilam moje stare wypowiedzi. Ty na pewno znasz wiekszosc tych faktow
              ale byc moze inne osoby przeczytaja z zainteresowaniem.

              Teraz czytajac biografie zaczynam patrzec inaczej na babke - Lucy Woolner
              Macneill. Niemozliwe, zeby nie darzyla swojej wnuczki duzym uczuciem skoro
              zapewnila jej jednak tyle edukacji ile mogla. W czasach kiedy kobiety nie
              posiadaly na wlasnosc pieniedzy zdolala wysuplac oszczednosci mimo opozycji meza
              i oplacic edukacje wnuczki.

              No ale po lekturze biografii wiele faktow ujrzalysmy w innym swietle...

              Pozdrawiam
              Spinelli
              • supervixen Re: Rys biograficzny autorstwa Wachowicz 20.02.09, 20:10
                Dzięki wielkie:)

                Faktycznie sporo błędów i dziwnych interpretacji. Już nazwanie
                edukacji LMM skromną mnie dziwi - ok, Maud nie miała aż takiego
                wykształcenia jakby chciała, ale bez przesady. Jednak czasy były
                inne.

                To prawda, Spinelli, że biografia wiele spraw stawia w innym
                świetle, ale ja mam niestety ten problem co zdecydowana większość
                tego forum - czytałam pamiętniki tylko do początku 1910 roku (czyli
                oryginalny pierwszy tom - w Polsce to wyszło jako dwie części), więc
                jeśli chodzi o dalsze losy LMM, to znam je tylko z pośrednich źródeł
                (biografia M. Gillen, internet;)) Chętnie bym sobie kupiła całość,
                ale koszt przesyłki 46 CAD za pięć książek wydaje mi się nieco...
                wygórowany. Ale może kiedyś...:)
    • supervixen Zakończenie Emilki 09.02.09, 23:22
      Rubio zgadza się z pojawiającym się często na forum zdaniem -
      zakończenie trzeciej części Emilki dopisane jest na siłę i niejako
      wbrew przekonaniom Maud. Pisanie książki szło jej ciężko, o czym
      świadczy fakt, że odłożyła niedokończoną książkę i napisała w tym
      czasie Błękitny zamek, co jej się nie zdarzało (niestety Rubio nie
      wspomina, na jakim etapie była książka, gdy LMM przerwała pisanie w
      1924 roku. Skonczyła dopiero w 1926.)

      Rubio pisze, że zakończenie trylogii było sprawą z góry przesądzoną -
      po prostu wszyscy oczekiwali, zgodnie z zasadami gatunku, że Emilka
    • supervixen Szalona fanka 16.02.09, 16:42
      Maud po raz pierwszy zetknęła się z Isabel Anderson, kiedy ta
      wysłała jej list w 1926. W tym oczywiście nie było nic dziwnego, bo
      Maud otrzymywała mnóstwo listów od fanów i na wszystkie odpisywała.
      Odpisała też Isabel, myśląc zresztą, że odpisuje nastolatce (tak
      wywnioskowała z tonu jej listu). Po wymianie kilku listów Isabel
      zaprosiła Maud do swojego rodzinnego domu (mieszkała niezbyt
      daleko). Okazało się podczas tej wizyty, że Isabel ma 34 lata.
      Okazała się też inna niż w listach - nie wesoła i entuzjastyczna, a
      milcząca i nieciekawa. Mimo to po tej wizycie Isabel zasypała Maud
      listami, prezentami, telefonami i kolejnymi zaproszeniami.

      Maud podtrzymywała znajomość, bo widziała, że Isabel jest samotna -
      od czasu jej wizyty umarła matka Isabel, a siostra wyjechała i
      Isabel została sama. Isabel napisała też, że chyba 'traci zmysły' i
      może ją uratować tylko wizyta u Maud, gdy będą mogła 'spać z Maud'.
      Maud, które zaczęła mnie podejrzenia co do istoty uwielbienia
      Isabel, wykręciła się od tego, ale ostatecznie skończyło się na tym,
      że to ona pojechała odwiedzić Isabel i faktycznie, spały w jednym
      łóżku:) Oczywiście spanie gości w jednym łóżku z gośćmi było wtedy
      bardzo częste. W każdym razie, po tej wizycie Maud otrzymała list od
      Isabel, który nie pozostawiał złudzeń co do jej intencji. Isabel
      nazywała Maud 'my darling' wyznawała swoją miłość, pisała że 'znów
      jej pragnie' i chciałaby leżeć w jej ramionach. Maud była
      zbulwersowana, zapewne nie tylko faktem, że pisze tak do niej
      kobieta, ale też tym, że pozwala sobie na taką nadinterpretację ich
      spotkań. Zupełnie nie wiedziała co robić.

      Maud starała się przekonać Isabel, że może jej zaoferować tylko
      przyjaźń, ale ta wyrzucała Maud, że jej nie kocha, że zależy jej
      tylko na 'synach i kocie, i, jak zakładam, na mężu'. Z czasem Isabel
      zaczęła napomykać o samobójstwie, co oczywiście utrudniało Maud
      zerwanie tej znajomości, bo obawiała się, że Isabel faktycznie się
      wtedy zabije, wskazując jednocześnie Maud jako powód tragedii. A że
      Maud była kimś w rodzaju Rowling swoich czasów, skandal byłby
      niemały.

      Maud nie postrzegała homoseksualizmu jako grzechu czy przestępstwa i
      choć nie podobała jej się myśl, że wzbudza takie uczucia w Isabel,
      to nie jej orientacja seksualna była tu problemem, tylko to, że
      Isabel niezmiernie uprzykrzała jej życie. Zresztą, po jakimś czasie
      Maud dowiedziała się, że obsesje Isabel nie ograniczała się do jej
      osoby, bo później prześladowała mężczyzn, zarówno wolnych jak i
      żonatych. Pewien pastor powiedział Maud, że Isabel, niezależnie od
      swoich skłonności, była chora psychicznie (Maud zresztą w czasie tej
      zanajomości zrobiła ogromny research na temat zaburzeć podobnych do
      problemów Isabel, starając się jakoś pojąć tą sytuację!) Maud czuła
      strach, litość, pogardę - ale długo nie zrywała tej znajomości.
      Wciąż czasem spotykała się z Isabel, która w listach tak
      porywcza, 'na żywo' była ponurym mrukiem.

      W 1932 Maud postanowiła ignorować listy Isabel (jak pisze Rubio,
      większość ludzi już dużo wcześniej spróbowałoby tej strategii), lecz
      złamała się po kolejnych listach Isabel. Maud napisała ostry list,
      wprost mówiąc o tym, że nie ma w jej życiu miejsca na Isabel. Miała
      nadzieję, że jej obraźliwa epistoła na dobre odstraszy Isabel, ale
      ta niestety były to płonne nadzieje - listy wciąż przychodziły,
      czasem żałosne, czasem obelżywe.

      A Maud - jak pisała w pamiętniku - 'nie potrafiła zgnieść wijącego
      się robaka'. Nie potrafiał pozwolić komuś cierpieć, jeśli mogła mu
      pomóc. Pisała, że sama to rozumie, bo nie ma nikogo, kto mógłby ją
      pocieszyć ani widoków na ulgę w cierpieniu. Wg Rubio fakt, że Maud
      przez tyle lat nie potrafiła odtrącić toksycznej Isabel świadczył o
      depresyjnym stanie Maud.
      • pontecorvo Re: Szalona fanka 18.02.09, 10:35
        Szczerze mówiąc niewiele więcej rzeczy mogło mnie tak zadziwić, niż opisany
        przez Ciebie epizod z życia Maud. Nękanie przez niezrównoważoną lesbijkę??? I
        dziś taka sytuacja budzi konsternację, ale w tamtym świecie (z tą domieszką
        "wiktoriańskości"), pełnym pozorów, hipokryzji, ukrywanych uczuć...To dopiero.
        Fakt, zdumiewające, że Maud nie poniechała korespondencji z Isabel wcześniej,
        dziś, gdyby działo się to w ramach forum, napisano by: nie karmić trolla:))

        supervixen napisała:

        > Maud po raz pierwszy zetknęła się z Isabel Anderson, kiedy ta
        > wysłała jej list w 1926. W tym oczywiście nie było nic dziwnego, bo
        > Maud otrzymywała mnóstwo listów od fanów i na wszystkie odpisywała.
        > Odpisała też Isabel, myśląc zresztą, że odpisuje nastolatce (tak
        > wywnioskowała z tonu jej listu). Po wymianie kilku listów Isabel
        > zaprosiła Maud do swojego rodzinnego domu (mieszkała niezbyt
        > daleko). Okazało się podczas tej wizyty, że Isabel ma 34 lata.
        > Okazała się też inna niż w listach - nie wesoła i entuzjastyczna, a
        > milcząca i nieciekawa. Mimo to po tej wizycie Isabel zasypała Maud
        > listami, prezentami, telefonami i kolejnymi zaproszeniami.
        >
        > Maud podtrzymywała znajomość, bo widziała, że Isabel jest samotna -
        > od czasu jej wizyty umarła matka Isabel, a siostra wyjechała i
        > Isabel została sama. Isabel napisała też, że chyba 'traci zmysły' i
        > może ją uratować tylko wizyta u Maud, gdy będą mogła 'spać z Maud'.
        > Maud, które zaczęła mnie podejrzenia co do istoty uwielbienia
        > Isabel, wykręciła się od tego, ale ostatecznie skończyło się na tym,
        > że to ona pojechała odwiedzić Isabel i faktycznie, spały w jednym
        > łóżku:) Oczywiście spanie gości w jednym łóżku z gośćmi było wtedy
        > bardzo częste.

        To w sumie mnie zawsze trochę dziwiło, chociaż w sumie dotyczyło, z tego co
        pamiętam, nocowania u przyjaciółek.




        W każdym razie, po tej wizycie Maud otrzymała list od
        > Isabel, który nie pozostawiał złudzeń co do jej intencji. Isabel
        > nazywała Maud 'my darling' wyznawała swoją miłość, pisała że 'znów
        > jej pragnie' i chciałaby leżeć w jej ramionach. Maud była
        > zbulwersowana, zapewne nie tylko faktem, że pisze tak do niej
        > kobieta, ale też tym, że pozwala sobie na taką nadinterpretację ich
        > spotkań. Zupełnie nie wiedziała co robić.
        >
        > Maud starała się przekonać Isabel, że może jej zaoferować tylko
        > przyjaźń, ale ta wyrzucała Maud, że jej nie kocha, że zależy jej
        > tylko na 'synach i kocie, i, jak zakładam, na mężu'. Z czasem Isabel
        > zaczęła napomykać o samobójstwie, co oczywiście utrudniało Maud
        > zerwanie tej znajomości, bo obawiała się, że Isabel faktycznie się
        > wtedy zabije, wskazując jednocześnie Maud jako powód tragedii. A że
        > Maud była kimś w rodzaju Rowling swoich czasów, skandal byłby
        > niemały.
        >
        > Maud nie postrzegała homoseksualizmu jako grzechu czy przestępstwa


        Czyżby nie orientowała się w grzechach określonych w biblii mianem sodomy i
        gomory?:))

        > choć nie podobała jej się myśl, że wzbudza takie uczucia w Isabel,
        > to nie jej orientacja seksualna była tu problemem, tylko to, że
        > Isabel niezmiernie uprzykrzała jej życie. Zresztą, po jakimś czasie
        > Maud dowiedziała się, że obsesje Isabel nie ograniczała się do jej
        > osoby, bo później prześladowała mężczyzn, zarówno wolnych jak i
        > żonatych. Pewien pastor powiedział Maud, że Isabel, niezależnie od
        > swoich skłonności, była chora psychicznie (Maud zresztą w czasie tej
        > zanajomości zrobiła ogromny research na temat zaburzeć podobnych do
        > problemów Isabel, starając się jakoś pojąć tą sytuację!) Maud czuła
        > strach, litość, pogardę - ale długo nie zrywała tej znajomości.
        > Wciąż czasem spotykała się z Isabel, która w listach tak
        > porywcza, 'na żywo' była ponurym mrukiem.
        >
        > W 1932 Maud postanowiła ignorować listy Isabel (jak pisze Rubio,
        > większość ludzi już dużo wcześniej spróbowałoby tej strategii), lecz
        > złamała się po kolejnych listach Isabel. Maud napisała ostry list,
        > wprost mówiąc o tym, że nie ma w jej życiu miejsca na Isabel.
        • spinelli Re: Szalona fanka 18.02.09, 19:14
          pontecorvo napisała:

          >
          > Czyżby nie orientowała się w grzechach określonych w biblii mianem sodomy i
          > gomory?:))


          Maud niejednokrotnie dawala wyraz rozbieznosci miedzy nakazami Biblii a jej
          wlasna duchowoscia i wartosciami moralnymi.

          Poza tym to, ze o czyms w dobie Wiktorianskiej nie mowiono nie znaczy, ze to nie
          mialo miejsca.
          Maud mogla byc zona wiejskiego pastora ale przy tym miala potezna wiedze i
          otwarty umysl. Zawsze mowila o swojej dwoistosci. Z jednej strony byla
          bezlitosna dla brzydkiej starej panny, z drugiej nie potepiala homoseksualnosci
          (za co jej chwala)

          Jej dorastajacy synowie, szczegolnie Chester tez musial byc (niewatpliwie
          bolesnym) katalizatorem do przedefiniowania wlasnego spojrzenia na seksualnosc.

          Maud czesto (kiedy juz miala dzieci) popadala w,zrozumialy zreszta) sposob
          myslenia: "jesli ja bede wyrozumiala dla czyichs slabosci byc moze swiat bedzie
          ladodniejszy dla slabosci moich synow".

          Chester mial te slabosci bardzo wyraznie manifestowane co bylo zrodlem jej
          rozpaczy i uzasadnionych niepokojow na przyszlosc.

          I jeszcze na marginesie - Isabel nie byla az tak nieciekawa jak zmeczona jej
          natarczywoscia Maud ja przedstawia.
          Isabel ukoncyla studia nauczycielskie i uczyla przez czterdziesci lat. Byla
          takze calkiem zdolna poetka.

          Spinelli
          • supervixen Re: Szalona fanka 18.02.09, 19:20
            > I jeszcze na marginesie - Isabel nie byla az tak nieciekawa jak
            zmeczona jej
            > natarczywoscia Maud ja przedstawia.
            > Isabel ukoncyla studia nauczycielskie i uczyla przez czterdziesci
            lat. Byla
            > takze calkiem zdolna poetka.

            Do tego jeszcze nie doszłam;) Tak się kończy spojlerowanie w trakcie
            lektury;)
            • spinelli Re: Szalona fanka 18.02.09, 20:26
              supervixen napisała:

              >
              > Do tego jeszcze nie doszłam;) Tak się kończy spojlerowanie w trakcie
              > lektury;)
              >

              To akurat wiem nie z biografii ale z artykulu nt. Isabel.
              jesli chcesz to Ci go przesle w pdf.

              Spin
                  • supervixen Re: wyslalam z hotmaila nt 19.02.09, 23:43
                    Dzięki:) Przeczytałam, ciekawy artykuł. Rzeczywiście dodaje postaci
                    Isabel jakiś inny wymiar. Ale jednocześnie nie zaprzecza, że Isabel
                    przy Maud nie była duszą towarzystwa i że ona faktycznie nękała
                    Maud. Bo chociaż artykuł wylicza różne powody, dla których Maud
                    chciała zerwać znajomość (i nie były to raczej piękne pobudki) to
                    wydaje się, że zrównoważona osoba dawno by się na Maud obraziła i
                    nie próbowała takiej 'przyjaźni'... Ale też trudno wyrokować o
                    czyimś charakterze i zdrowiu psychicznym po kilku stronach cudzej
                    biografii.
          • pontecorvo Re: Szalona fanka 18.02.09, 21:04
            spinelli napisała:
            > Maud czesto (kiedy juz miala dzieci) popadala w,zrozumialy zreszta) sposob
            myslenia: "jesli ja bede wyrozumiala dla czyichs slabosci byc moze swiat bedzie
            ladodniejszy dla slabosci moich synow".

            Godny naśladowania sposób myślenia.

            > Chester mial te slabosci bardzo wyraznie manifestowane co bylo zrodlem jej
            rozpaczy i uzasadnionych niepokojow na przyszlosc.

            Czy masz na myśli, że jej syn miał tę skłonność, co wspomniana Isabel?
            • spinelli Re: Szalona fanka 18.02.09, 21:33
              pontecorvo napisała:

              > Godny naśladowania sposób myślenia.<

              nie wiem czy godny czy nie. Kiedy czlowiek jest w depresji czesto podejmuje
              rozne proby "targowania sie z Bogiem", LMM zapewne nie byla wolna od tego.

              >
              > Czy masz na myśli, że jej syn miał tę skłonność, co wspomniana Isabel?<

              Przede wszystkim ja nie nazywam homoseksualizmu sklonnoscia. Po drugie nie -
              Chestera slabosc polegala na maniakalnej masturbacji. Nie kryl sie z tym
              specjalnie przed mlodszym bratem. Rubio pisze, ze nikt nigdy nie byl pewien czy
              nie natknie sie gdzies na Chestera dokonujacego aktu samogratyfikacji.
              Jego wybujala seksualnosc w kombinacji z kompletna nieumiejetnoscia odnalezienia
              sie wsrod rowiesnikow czynila go odszczepiencem spolecznym.

              No i biedny Chester toczyl sie powoli po rowni pochylej....
        • supervixen Re: Szalona fanka 18.02.09, 19:17
          > To w sumie mnie zawsze trochę dziwiło, chociaż w sumie dotyczyło,
          z tego co
          > pamiętam, nocowania u przyjaciółek.

          Rubio pisze, że było to normalne w czasach gdy 'domy były małe, a
          rodziny duże':) Z tego co pamiętam, Isabel wtedy nie mieszkała już w
          domu, tylko wynajmowała pokój czy dwa. Dziś pewnie miałaby w salonie
          rozkładaną sofę dla gości - ale wtedy chyba nie było takich mebli:D


          > Czyżby nie orientowała się w grzechach określonych w biblii mianem
          sodomy i
          > gomory?:))

          To, że dla Maud nie był to 'sin or crime' pisze Rubio, ale nie jest
          to poparte cytatem z pamiętnika, więc nie wiem, na ile to fakt, a na
          ile jej interpretacja. Na pewno jednak Maud uważała homoseksualizm
          za coś odbiegającego od normy - aż taka tolerancyjna nie była:)
          Kiedy zaczęła podejrzewać Isabel o takie skłonności, określiła ją w
          dzienniku mianem 'pervert'. A po otrzymaniu pierwszego miłosnego
          listu od Isabel poleciała do łazienki szorować ręce. Ale pytanie,
          czy gdyby jakiś obcy w gruncie rzeczy mężczyzna napisał jej taki
          list, nie zareagowałaby podobnie (choć na pewno mniej gwałtownie)?
          Ciężko teraz wyrokować. Podobnie jak ciężko przykładać dzisiejszą
          miarę do wydarzeń z tamtych czasów. Chociaż... Maud zalecała Isabel
          poddanie się psychoanalizie - to już czasy Freuda, nie królowej
          Wiktorii:)
          • pontecorvo Re: Szalona fanka 18.02.09, 20:59
            supervixen napisała:
            Chociaż... Maud zalecała Isabel
            > poddanie się psychoanalizie - to już czasy Freuda, nie królowej
            > Wiktorii:)

            Tak wiem:)))
            Z drugiej strony LMM to dla mnie jej proza, a co za tym idzie, te częste
            przywoływanie postaw gorszących się ciotek, babć itd (p. Wątek o Zgorszeniu).
    • supervixen Re: Spojlery z biografii 23.03.09, 19:40
      Trochę mi dziwnie pisać tego posta, bo niestety będzie tu wiele
      złego o Chesterze, a Maud wszystko co złego narobił próbowała
      skrzętnie zatuszować. Ale cóż, w biografii jest to wszytko opisane,
      więc przekazuję:) Poza tym, wydaje mi się, że zwłaszcza jego
      zachowanie w dzieciństwie sugeruje, że i on, podobnie jak jego
      rodzice, cierpiał na jakieś zaburzenia psychologiczne (Rubio pisze,
      że wykazywał klasyczne cechy psychopaty). A jakie to było
      zachowanie, to juz Spinelli wspominała - Chester masturbował się
      gdzie popadło, doszło to tego, że Stuart nie chciał z nim mieszkać w
      jednym pokoju i 'wyprowadził' się do ogrodu pod namiot. I to nie na
      jedną noc, a na lata.

      Co można dobrego o Chesterze powiedzieć, to że był bardzo
      inteligentny. Niestety należał do typu znanego powszechnie
      jako 'zdolny, ale leniwy'. Jak się postarał, szło mu znakomicie -
      niestety, starał się prawie wyłącznie w pierwszych latach swojej
      nauki. Później szło mu znacznie gorzej. Z pierwszych studiów (nie
      wiem jak je ładnie nazwać - inżynieria gónicza?:)) wywalono go po
      dwóch latach, prawo skończył z wielkim trudem. Co mnie zaciekawiło,
      to że niejednokrotnie Maud się za nim wstawiała, rozmawiała z
      władzami uczelni, ba - nawet gdy dostał po prawie pierwszą pracę, to
      jego pracodawca zażyczył sobie porozmawiać z Maud, a Chester był już
      wtedy, krótko mówiąc, starym bykiem.

      Ale nawet gdy był dzieckiem i uczył się dobrze, sprawiał ogromne
      problemy w szkole, bo nie umiał funkcjonować w grupie rówieśników, a
      inni uczniowie jeszcze dolewali oliwy do ognia, bo wiedzieli jak
      łatwo doprowadzić go do furii. Poza tym szybciej niż inni chłopcy
      zaczął przejawiać zainteresowanie dziewczynami.

      Miał też doskonałą pamięć. To z kolei przyczyniło się do tego, że
      juz jako dorosły był popularny w lokalnych grupach teatralnych - bo
      potrafił nauczyć się roli po jednym przeczytaniu albo nawet po
      wysłuchaniu jej na scenie. On sam bardzo lubił grać, ale aktorem był
      kiepskim. Ktoś wspominał później, że jego problem leżał w totalnym
      braku empatii - Chester zupełnie nie potrafił zroumieć, co może
      odczuwać inna osoba (tu - odgrywana postać). I to też Rubio wskazuje
      jako cechę psychopaty.

      Chester ożenił się ze swoją wieloletnią dziewczyną (co nie znaczy,
      że się do niej ograniczał), gdy ta zaszła w ciążę. Jednak jakiś czas
      po urodzeniu dziecka Luella zostawiła go i wróciła do domu swojego
      ojca, Chester zaś zamieszkał znów z rodzicami. Nie wszyscy
      wiedzieli, że w ogóle był żonaty i Chester spotykał się w tym czasie
      z różnymi kobietami nie ujawniając swojego stanu cywilnego, a
      niektóre z nich były jak najbardziej pannami 'z dobrych domów'.
      Sprawiał też inne problemy - jedna ze służących Maud rzuciła swoją
      posadę (a była to zaufana służąca, którą Maud b. lubiła), bo Chester
      zaczął masturbować się w jej obecności (bała się też, że może on
      zrobić coś nieprzyzwoitego w obecności jej córeczki). Z żoną i
      dzieckiem widywał się rzadko i niechętnie, co nie przeszkodziło mu
      spłodzić drugiego dziecka. Maud dowiedziała się o tym dopiero po
      urodzeniu wnuka, bo Chester nie poinformował jej nawet o ciąży
      Luelli.

      Dla Maud wszystko to było oczywiście powodem ogromnej zgryzoty i w
      końcu postanowiła Chestera w pewien sposób zaszantażować. Zmieniła
      testament tak, że Chester miał dziedziczyć po niej tylko jeśli w
      chwili jej śmierci będzie mieszkał z Luellą.

      Chester i Luella znów zamieszkali więc znowu razem, choć Luella nie
      znała wtedy jego pobudek, tzn że jego jedynym celem jest zapewnienie
      sobie dziedziczenia po Maud. Ten okres był bardzo ciężki dla Luelli
      i dzieci. Chester prawie nie dawał jej pieniędzy, paliła w piecu
      tylko w kuchni, a o takich luksusach jak ubrania dla dzieci mogła
      zapomnieć - przerabiała stare rzeczy od Maud. Luella zostawiła go po
      raz drugi i ostatni, gdy okazało się, że zaraził ją chorobą
      weneryczną.

      Druga żona Chestera nazywała się Ida Birrell. Spotykał się z nią
      jeszcze w czasie małżeństwa z Luellą. Jego pierwsze dziecko z Idą
      urodziło się ponad miesiąc przed orzeczeniem rozwodu z Luellą. Ślub
      odbył się sierpniu '44, trzy miesiące po rozwodzie. (więc te trzy
      wydarzenia nastąpiły już po śmierci Maud)

      Chyba największa sensacja - w sensie dosłownym - związana z
      Chesterem wiąże się z okresem, kiedy dostał państwową posadę, gdzie
      zajmował się poszukiwaniem spadkobierców - jeśli żaden spadkobierca
      się nie znalazł, majątek przechodził na państwo. Zdarzało się, że
      udawało mu się znaleźć spadkobiercę w ostatniej chwili. Okazało się
      jednak, że Chester tworzył fikcyjne osoby, a w rzeczywistości sam
      zgarniał kasę - w ten sposób zdefraudował 35 tys. dolarów. Sprawa
      wyszła na jaw, gdy zgłosił się prawdziwy spadkobierca jednego z
      takich spadków, chcąc wiedzieć kto zgarnął jego spadek. Chester
      został aresztowany. Stuart chciał mu pomóc, spłacić jego
      zobowiązania. Chester wiedział, że Stuart jest właśnie w trakcie
      kupowania pierwszego domu, oszacował więc ile mniej więcej może mieć
      przygotowanych pieniędzy i podał taką kwotę jako swoje zobowiązanie.
      Stuart zapłacił, ale zdefraudowana suma była w rzeczywistości ponad
      3 razy większa, więc to niewiele pomogło, a Stuart stracił pieniądze
      zaoszczędzone na dom.

      Sprawa była głośna, ale co ciekawe, gazety nie wyniuchały, że
      Chester Macdonald to syn sławnej L.M. Montgomery (i najwyraźniej on
      też tego ogłosił wszem i wobec, co zresztą zazwyczaj czynił)

      Został skazany na 2 lata więzienia, wyszedł po ok 14 miesiącach,
      prawdopodobnie za dobre sprawowanie. Kiedy tam siedział, dowiedział
      się że w więzieniu przebywa też ktoś inny o nazwisku Macdonald.
      Chester wypytał kto to i dowiedział się, że to... Cameron, jego
      własny syn (drugie dziecko z Luellą). Rubio nie pisze, za co
      siedział Cameron. Wspomina za to później o tym, jakie ciężkie życie
      miała Luella, i że do problemów jej rodziny należały m.in.
      przypadkowa śmierć, alkoholizm, choroba psychiczna, zabójstwo,
      samobójstwo.

      Pracując na tej posadzie załatwił też pracę młodej kobiecie, która
      samotnie wychowywała dziecko i pomógł jej wywalczyć alimenty, za co
      była bardzo wdzięczna. Po jakimś czasie jednak pieniądze przestały
      przychodzić regularnie, więc zaczęła mieć kłopoty finansowe. Chester
      czasem jej pomagał, dając jej 5 albo 10 dolarów z własnej kieszeni.
      Później okazało się, że to on przechwytywał pieniądze od jej męża,
      łaskawie wydzielając jej czasem te kilka dolarów. Ta sama kobieta
      zapytała go gdy wyszedł z więzenia czy zrobiłby coś inaczej, gdyby
      miał taką szansę. Odpowiedział: 'Tak. Nie dałbym się złapać.'

      Chester umarł w wieku 51 lat, w swoim mieszkaniu - przyczyna śmierci
      nieznana. Rubio przytacza jednak plotkę, że mogło to być samobójstwo.

      Muszę jednak dodać, że pomimo tego wszystkiego, Maud wcale nie była
      z Chesterem zawsze na wojennej stopie. Wręcz przeciwnie, chociaż to
      o Stuarcie mówiła jako o 'dobrym synu', to z Chesterem spędzała
      znacznie więcej czasu (Stuart go zresztą za wiele nie miał, bo
      prowadził aktywne życie akademickie, sportowe, towarzyskie, potem
      zawodowe). Chester służył jej za szofera, towarzyszył jej przy
      oficjalnych okazjach, często z nią rozmawiał. Jednocześnie zaś Maud
      cierpiała z powodu jego wybuchowego temperamentu, wypadów 'na
      kobiety', wiecznego wyciągania od niej pieniędzy (nie zawsze
      uczciwymi sposobami - np pożyczył kiedyś od niej b. drogi aparat, po
      czym powiedział, że ktoś go ukradł i choć w tej chwili rzecz jasna
      nie ma na to dowodu, prawdopodobnie Chester po prostu go zastawił).

      To tyle na razie, na pewno coś ominęłam, ale może jeszcze mi się
      przypomni (albo innym dziewczynom, które mają do biografii dostęp:))
      • spinelli Re: Spojlery z biografii 24.03.09, 03:47
        supervixen napisała:

        > Trochę mi dziwnie pisać tego posta, bo niestety będzie tu wiele .
        > złego o Chesterze, a Maud wszystko co złego narobił próbowała
        > skrzętnie zatuszować. <

        Zastanawiam sie czesto czy Rubio czula sie jak "zdrajczyni" kiedy odgrzebywala z
        biografii LMM to co ta skrzetnie ukrywala.
        Praktycznie zdekonstruowala wiekszosc informacji. Wypelnila luki.
        Bylam niedawno w Norval i zastanawiam sie jaki stosunek maja do pisarki
        mieszkancy tej malutkiej miejscowosci. Zdecydowanie skrzywdzila Joy Laird.
        Skrzywdzila tez Stuarta niszczac ten zwiazek. Ale wracajac do Chestera - czesto
        mysle jakim ciosem musialo byc dla niej przeobrazanie sie wymarzonego dziecka w
        te osobe, jaka stal sei Chester. Klamca, zlodziejaszek, ekshibicjonista, oszust,
        czlowiek bez zasad, skandalista. WSZYSTKO czym ona cale zycie gardzila i co
        odrzucala.
        LMM podejrzewala (pewnie slusznie), ze Chester odziedziczyl zaburzenia
        psychiczne po ojcu. Ale mysle tez, ze rodzina pisarki tez nie byla "bez winy" -
        kilka generacji kuzynow poslubiajacych kuzynow w pierwszej linii, potem
        potomkowie tych kuzynow zeniacy sie z kuzynami... jakos to musialo sie odbic na
        "jakosci" populacji PEI.

        Spin
        • supervixen Re: Spojlery z biografii 24.03.09, 09:47
          > Zastanawiam sie czesto czy Rubio czula sie jak "zdrajczyni" kiedy
          odgrzebywala
          > z
          > biografii LMM to co ta skrzetnie ukrywala.

          Myślę, że tak, nawet ja się tak trochę czuję po tym poście, a
          przecież tylko streszczam to, co ktoś inny odkopał i co jest już
          powszechnie dostępne:) Ale z drugiej strony, to może to poczucie
          było częściowo rekompensowane świadomością, że parę osób może
          przedstawić w lepszym świetle niż Maud - i tu właśnie głównie chodzi
          o Joy Laird, ale też trochę o Ewana czy nawet Hermana i jego
          rodzinę. Albo taki John Mustard, który w pamiętnikach jest postacią
          niemal groteskową (przynajmniej w tych częściach, które czytałam). A
          jeszcze z trzeciej strony - nie trzeba by było 'wybielać' Joy i
          innych, gdyby nie ukazały się pamiętniki... Niestety, takie
          wywlekanie życia prywatnego na wierzch zawsze niesie za sobą ryzyko:/


          czesto
          > mysle jakim ciosem musialo byc dla niej przeobrazanie sie
          wymarzonego dziecka w
          > te osobe, jaka stal sei Chester. Klamca, zlodziejaszek,
          ekshibicjonista, oszust
          > ,
          > czlowiek bez zasad, skandalista.

          Na szczęście Maud nie dożyła 'okresu więziennego' w życiu Chestera,
          bo tego to już by chyba nie zniosła.


          >Ale mysle tez, ze rodzina pisarki tez nie byla "bez winy" -


          Też mi się wydaje, że to geny obojga rodziców przyczyniły się do
          ukształtowania Chestera i jego psychiki. Uderzyło mnie to, jak Maud
          traktowała Ewana i jego chorobę, podczas gdy dobrze wiedziała, że
          sama ma z psychiką problemy. No ale ona potrafiła na sobą zapanować
          i nie dawała nic po sobie poznać, czego nie można powiedzieć o
          Ewanie. Była silniejsza i pewnie to dawało jej to uczucie przewagi
          nad mężem.
          • pathsoul Re: Spojlery z biografii 24.03.09, 20:16
            > Na szczęście Maud nie dożyła 'okresu więziennego' w życiu Chestera,
            > bo tego to już by chyba nie zniosła.

            Czy można zapytać, jak Rubio zapatruje się na sprawę rzekomego samobójstwa Maud?
            Nie chciałabym siać plotek, ale pojawiła sie taka pogłoska przy premierze
            którejś z książek, niedawno, jesli pamiętacie, i chciałabym poznać zdanie osób
            dobrze poinformowanych, bo mnie to gnębi:)
            • spinelli Re: Spojlery z biografii 25.03.09, 16:06
              pathsoul napisała:


              > Czy można zapytać, jak Rubio zapatruje się na sprawę rzekomego samobójstwa Maud<


              omawialysmy to juz tutaj. A w tym artykule przytoczone sa dwa artykuly - jeden
              autorstwa wnuczki LMM a drugi jest wywiadem z Rubio i ukazuje jej zdanie na ten
              temat:
              www.pinezka.pl/byl-sobie-czlowiek/3517-lucy-maud-montgomery-postscriptum
    • panikarola Re: Spojlery z biografii 02.03.10, 18:03
      przeczytalam biografie LMM autorstwa Gillen, nie jestem zachwycona. wielu rzeczy sie dowiedzialam, szczegolnie uswiadomilam sobie, jak niebywale pracowita byla LMM - te przyjecia, gotowanie, zycie parafialne i do tego pisanie - ale mimo wszystko jakas rwana ta narracja... i koniec urwany...

      czy wiecie moze, cze biografia Rubio ukazala sie po polsku?

      a za ten watek wielkie dzieki!!!
      • supervixen Re: Spojlery z biografii 03.03.10, 11:14
        O wydaniu Rubio w Polsce nic mi nie wiadomo niestety:( Miałam nadzieję, że może
        Wydawnictwo Literackie zainwestuje, ale zamiast tego wznowili Gillen na
        stulecie:/ A ta biografia rzeczywiście nie powala, taka wyrywkowa, źródła mocno
        ograniczone... Co prawda jak ją pierwszy raz czytałam, to tyle mi wystarczyło i
        czułam się o sporą wiedzę ubogacona:D Ale skoro teraz jest coś znacznie bardziej
        dopracowanego to wiadomo, pozostaje niedosyt.
        • panikarola Re: Spojlery z biografii 03.03.10, 12:50
          szkoda, szkoda... obawiam się, że dużej części nie zrozumiem i że nie ma sensu inwestować w sprowadzanie Rubio...

          ale za to Kuchnie z Zielonego Wzgórza też przeczytałam niedawno i podobała mi się okrutnie! będę gotować ;)
          • sowca Re: Spojlery z biografii 03.03.10, 22:56
            Własnie mam ten sam problem, że strasznie chętnie bym przeczytała
            Rubio, ale większości nie zrozumiem :P
            Biografia autorstwa Gillen moim zdaniem była wyjątkowo beznadziejna.
            Wnosila bardzo niewiele i była moim zdaniem kiepsko napisana.
    • floram Re: Spojlery z biografii 14.03.10, 19:14
      Tylko chciałam się z wami podzielić tym, że w końcu zamówiłam sobie "The gift of
      wings". Przez długi czas sobie tej książki odmawiałam, bo wydawało mi się drogo
      zwłaszcza, że mam już trochę materiałów i jeszcze wszystkie dzienniki nie
      przeczytane. Ale znalazłam super ofertę za 22 dolce razem z przesyłką ! Teraz
      tylko pozostaje czekać te dwa miesiące :( Ale muszę wytrzymać :)Po cichu liczę
      na jakieś sensacyjne wątki ale też rzetelne informacje. Bo w pamiętnikach owszem
      jest dużo o codziennym życiu ale wiadomo, że pewne fakty Maud skrywała.
      Zastanawia mnie tylko jedno, czy Rubio nie starała się za bardzo szukać "brudów"
      w życiu pisarki i czy biografia nie jest przeinaczona w drugą stronę, żeby
      uczynić ją bardziej sensacyjną ? A co o tym sądzicie Wy, które ją czytałyście ?
      • supervixen Re: Spojlery z biografii 14.03.10, 23:42
        Hm... trudno powiedzieć... Biografia jest na pewno bardzo dobra i nie
        rozczarujesz się:) Rubio za tanią sensacją nie goni, ale też nie uważam, żeby
        była 100% obiektywna i czasem można mieć wątpliwości, czy na pewno sytuacja jest
        naświetlona ze wszystkich stron? Np powyżej w temacie szalonej fanki, spinelli
        dodatkowo podawała informacje z artykułu o owej fance, których w biografii nie
        było, o ile pamiętam.

        Moje wątpliwości budziły pewne jej interpretacje utworów Maud i tu rzeczywiście
        muszę przyznać, że czasem się zastanawiałam, skoro czasem tak bardzo się z tymi
        jej interpretacjami nie zgadzam, na ile mogę zawierzyć jej interpretacjom innych
        faktów z życia LMM? Ale nawet jeśli ktoś się z Rubio nie zgadza, to i tak
        przedstawia ona mnóstwo faktów twardych i dających się udowodnić, które dla fana
        LMM będą prawdziwym skarbem:)
        • invisse Re: Spojlery z biografii 24.03.11, 18:46
          Książka znów jest w empiku :D Jakiś czas jej nie było, bo polowałam na nią od kilku miesięcy. Ciutkę droga, bo droga, ale trochę oszczędności mam odłożonych (w końcu z USA też by swoje kosztowała). Też na dniach zamawiam, już nie mogę się doczekać :D
        • kooreczka Kupno z dostawą 24.02.12, 20:24
          Aż się przestraszyłam, szukając na prezent. Na Amazonie żądają oczu z głowy, ale znalazłam w rozsądnej cenie, z darmową dostawą
          www.bookdepository.com/Lucy-Maud-Montgomery-Mary-Henley-Rubio/9780385667609
    • nasturcja0-1 Re: Spojlery z biografii 20.05.11, 15:28
      Miałabym pytanie do osób, które czytały biografię: w jakich dokładnie okolicznościach zmarła Montgomery? Tzn. kto znalazł ja martwą, jak zmarła (w sensie: czy położyła sie do łóżka i rano juz nie wstała czy tez raczej zrobiło sie jej nagle słabo i zaraz potem umarła etc.). Bo Internet nie podaje tej informacji.

      Mam też inne pytanie: czy cierpiała na jakies przewlekłe dolegliwości zdrowotne?
      • sowca Re: Spojlery z biografii 25.02.12, 22:46
        Niestety, ja nic o tym nie wiem. Na pewno cierpiała na pewne problemy psychiczne, miała w swoim życiu poważne epizody depresyjne, ale czy dolegliwości fizyczne - tego nie wiem.
        • supervixen Re: Spojlery z biografii 26.02.12, 00:01
          Miała astmę.

          Co do okoliczności śmierci, znalazła ją służąca, która zadzwoniła po lekarza i zarazem sąsiada Maud, a ten z kolei zadzwonił po Stuarta i obaj pojechali do domu Maud. Ten lekarz był zresztą u Maud rankiem tego dnia, bo często bywał u niej z wizytą przed swoją pracą.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka