Dodaj do ulubionych

W jakich firmach asystentki NIE parzą kawy?

27.03.10, 21:40
Wg mnie i wielu osób to archaiczny, śmieszny zwyczaj. Moi koledzy, którzy
pracowali w zagranicznych bankach twierdzą również, że to polski, taki
prl-owski zwyczaj, podobnie jak żarcie schabowego przez dyrektora na biurku,
praktycznie na oryginale dokumentów urzędowych czy klientowskich! Pracowałam w
Wielkiej Czwórce gdzie nawet zarabiający miliony partner nie "zamawiał" kawy u
asystentki. W obecnej firmie niektórzy goście, w szczególności z zagranicy
krępują się prosić o kawę czy herbatę. Kilku wprost mi powiedziało, że wstyd
im o to prosić, mimo, że to dyrektor ich pyta. Są u nas dyrektorzy/zastępcy,
którzy sami ją parzą - mają ekspres u siebie w gabinecie lub parzą herbatkę z
czajnika. Są jednak jednostki, które z lubością z tego korzystają. Widać
wyraźnie, że są to osoby zakompleksione, aroganckie, nie mówią dzień dobry
kiedy wchodzą do pomieszczenia itp potrafią zawołać asystentkę by otworzyła im
okno, mimo, że mają blisko i sami mogą to zrobić.
U moich rodziców gdzie zawsze była zatrudniona gosposia, nikomu nie przyszło
do głowy tak traktować osoby prowadzącej dom. Podobnie kiedy byłam gościem u
dziadka będącego dyplomatą. Przeraża mnie i mierzi to traktowanie asystentek
jako służących z brakiem elementarnego szacunku względem wykształconego
pracownika. To jakiś absurd - z jednej strony wymagania wobec takich dziewczyn
są ogromne-ukończenie 2 prestiżowych kierunków na państwowych, dziennych
studiach, 2 języki, strój jak u menadżera-garnitur czy garsonka, obycie,
umiejętność załatwiania spraw, a z drugiej strony traktowanie jak ciecia
najniższego sortu.
Nie przemawia do mnie argument oszczędzania 2 minut czasu menadżera, bo z
drugiej strony odrywanie od pracy merytorycznej, którą nierzadko asystentki
wykonują powoduje również stratę dla firmy, a poza tym każdy dyrektor, prezes
to też człowiek i w pracy nierzadko odbiera prywatny telefon, wychodzi z biura
na prywatne spotkanie lub po prostu przez chwilę rozmawia z pracownikiem o
bzdurach, a nie sprawach służbowych.
Obserwuj wątek
    • vickydt Re: W jakich firmach asystentki NIE parzą kawy? 30.03.10, 10:26
      o to to to, własnie pamiętam wątek podany przez lady godivę. Ale moje
      postrzeganie tego zwyczaju ujełaś idealnie - nic dodac nic ująć.
      Pracowałam/pracuję w 3 korporacji i jakoś szefostwo nie ma rąk przyszytych do
      kieszeni. W mojej pierwszej pracy, absolutnie nie związanej z administracją szef
      (kurdupel zakompleksiony z postępującą andropauzą) zawsze przy gościach wchodzil
      do pracowni i tonem idioty oznajmiał "o mamy tu dwie ładne panie to na pewno
      któras nam poda kawkę, prawda?" Odpracowywałam tam stypendium, miałam też dużo
      mniej cięty język. Robiłyśmy te kawy ze wstrętem ...plując do niej (nie,nie chcę
      się tłumaczyć, po prostu ton tego gnoja wywoływał u nas taką reakcję).
    • kol.3 Re: W jakich firmach asystentki NIE parzą kawy? 31.03.10, 22:31
      Generalnie rzecz biorąc asystentka to osoba do obsługi szefa. Jest to
      funkcja, która sama w sobie może nie każdemu odpowiadać, właśnie z
      powodu jej usługowości. Pracuje się na kogoś,na czyjeś konto, na
      czyjś sukces, a właśnie to nie każdemu odpowiada. Idąc tokiem
      przedstawionego w poście rozumowania, można by zapytać, dlaczego
      asystentka ma prowadzić szefowi kalendarz spotkań, on sam nie może?
      To zaledwie parę minut dziennie. Dlaczego ma mu przygotowywać różne
      materiały, skoro on sam mógłby to zrobić? Kawę też sobie może sam
      zrobić.
      Jeżeli ktoś tak ambicjonalnie podchodzi do robienia kawy, to dziwię
      się, że zgodził się na takie stanowisko.
      Asystentkę na ogół zatrudnia się do prac pomocniczych, by oszczędzić
      cenny czas prezesa/ dyrektora, bo jednak czas asystentki uważany jest
      za mniej cenny.

      • vickydt Re: W jakich firmach asystentki NIE parzą kawy? 01.04.10, 11:50
        zapytaj asystentek w korporacjach o ich zakres obowiązków i przygotowanie
        merytoryczne. Zapytaj tez tych strasznie zabieganych, odnoszących sukcesy
        szefów, w jaki sposób pracują na swój sukces. Jedną z odpowiedzi jest brak
        kompleksów i umiejętne delegowanie uprawnień. Tak, umiejetne. Jeśli ktoś
        potrzebuje pomocy by mu wiecznie robic kawe lub ...wysyła asystentkę po globulki
        p/grzybiczne (prawie_prawniczka, wygrałas, jeszcze nie słyszałam o tak oblesnej
        szefowej) to znaczy że sam nie funkcjonuje prawidlowo.

        Jest różnica między asystentką skupiająca się na pomocy MERYTORYCZNEJ a dziunią
        od kawy. Ty tej różnicy nie widzisz, współczuję.
          • margot452 Re: W jakich firmach asystentki NIE parzą kawy? 01.04.10, 12:58
            Ale co innego, kiedy w firmie jest spotkanie, goście z zewnątrz w
            liczbie np. 10 osób - moim zdaniem trudno wtedy oczekiwać, zeby szef
            w tym momencie sam gościom tę kawę przygotowywał - wtedy jest to
            naturalne, ze asystentka pełni rolę niejako słuzebną.

            Natomiast nie wyobrażam sobie ( tzn. wyobrażam, ale uwazam za wysoce
            niewłaściwą) sytuacji, w której odrywa się asystentkę od obowiazków
            merytorycznych kilka razy dziennie, bo szef akurat chce się napić
            kawy. Brutalnie mówiac - niech ruszy 4 litery i ja sobie zrobi,
            firma na tym zdecydowanie nie ucierpi ;)
            • zagubiona11 Re: W jakich firmach asystentki NIE parzą kawy? 01.04.10, 15:31
              Jeśli są goście z zewnątrz, to moim zdaniem, asystentka zawsze
              powinna podać napoje, nawet jeśli na spotkaniu jest 1 gość + 1 szef.
              Co do gości wewnętrznych, np. pracownicy innych działów, to u nas
              niektórzy przynoszą własne kubki z zawartością, a inni proszą mnie o
              kawę.

              Nie zgodzę się z Tobą, że asystentka pełni rolę służebną. Asystentka
              pełni rolę asystencką.

              A co do robienia przez asystentkę kawy przełożonemu/ej, dlatego, że
              chce mu się pić, a jest zbyt zajęty, by ruszyć 4 litery, to też
              jestem przeciw.
        • kol.3 Re: W jakich firmach asystentki NIE parzą kawy? 01.04.10, 15:53
          Ja myślę, że panie na tym forum mają przerośnięte ego, nie widzą
          różnicy między asystentką a prezesem, bo sądząc z wywodów wszystkie
          uważają, że ich praca jest o wiele cenniejsza od pracy prezesa. Nie
          można odrywać asystentki od zadań merytorycznych, żeby poprosić ją o
          zrobienie kawy prezesowi, niech się prezes ruszy i sam sobie zrobi.
          Jak ktoś ma wysokie kwalifikacje i aspiracje, to nie zostaje
          asystentką. Proste. Poza tym, zapracowane asystentki, mam wrażenie, że
          piszecie w godzinach pracy.
          • zagubiona11 Re: W jakich firmach asystentki NIE parzą kawy? 02.04.10, 12:56
            > Nie można odrywać asystentki od zadań merytorycznych, żeby
            poprosić ją o zrobienie kawy prezesowi, niech się prezes ruszy i sam
            sobie zrobi.

            Tak właśnie. Nie wypada, żeby prezes, któremu na wojnie bomba rąk
            ani nóg nie urwała, prosił podwładną o zrobienie kawy. Po prostu nie
            wypada.
            • nieadekwatna no to źle myślisz. 07.04.10, 13:47
              > a ja myślę, ze WSWZYSTKIE panie z tego wątku ZA WYJĄTKIEM CIEBIE rozumieja
              > niuanse asystentka vs. pielegniarka do podcierania zadu.
              > Jakie społeczeństwo i jaki management takie asystentki....czasem.

              ... nie wspominając o tym, że używanie terminów "wszyscy", "zawsze", "nigdy" itd
              w internetowych przepychankach jest cokolwiek ryzykowne, jak widać na załączonym
              obrazku.

              Co więcej, ja, pracując jako asystentka, nie jestem w stanie zrozumieć tej
              obsesji i pasji, z jaką kilka z was z zawziętością godną lepszej sprawy dowodzi,
              jak bardzo ta nieszczęsna kawa godzi w waszą godność osobistą. Tak czy inaczej,
              mam to szczęście, że moja samoocena nie zależy od tego ile podam kaw i komu, bo
              generalnie nie mam z nią większych problemów. Bo właśnie wokół tego te wszystkie
              filippiki się obracają.

              p.s. przy okazji: pokazałam mojemu szefowi ten wątek - obśmialiśmy się jak norki.
              • zagubiona11 Re: no to źle myślisz. 12.04.10, 14:12
                > ja, pracując jako asystentka, nie jestem w stanie zrozumieć tej
                obsesji i pasji, z jaką kilka z was z zawziętością godną lepszej
                sprawy dowodzi, jak bardzo ta nieszczęsna kawa godzi w waszą godność
                osobistą.

                Nie jesteś w stanie zrozumieć tej obsesji i pasji? Rozumiem, że Ty
                spełniłabyś każde polecenie przełożonego?

                > Tak czy inaczej, mam to szczęście, że moja samoocena nie zależy od
                tego ile podam kaw i komu, bo generalnie nie mam z nią większych
                problemów. Bo właśnie wokół tego te wszystkie filippiki się obracają.

                > „Filipiki” chyba, nie "filippiki"? A poza tym, dlaczego filipiki?
                My tu przecież personalnie żadnego szefa nie atakujemy. Krytykujemy
                obyczaj, nie osobę?


              • vickydt Re: no to źle myślisz. 12.04.10, 14:43
                > Co więcej, ja, pracując jako asystentka, nie jestem w stanie zrozumieć tej
                > obsesji i pasji, z jaką kilka z was z zawziętością godną lepszej sprawy dowodzi
                > ,

                Jak byś miała obowiązki asystentki a nie służącej, to byś rozumiała wkurzenie
                osoby odrywanej od zadań tylko dlatego, że komuś ręce do d* przyrosły.

                Jeśli nie rozróżniasz podania kawy (wraz z przyniesieniem w ząbkach prasy, kapci
                i wydruków z forum) pracownikowi (bo szef to też pracownik) od podania kawy
                podczas spotkania, to co ja Ci bidulce poradzę?
          • zagubiona11 Re: W jakich firmach asystentki NIE parzą kawy? 15.04.10, 10:27
            > Jak ktoś ma wysokie kwalifikacje i aspiracje, to nie zostaje
            asystentką. Proste.

            To jest pogląd sprzed 30 lat - wtedy panie w sekretariacie piły kawę
            i piłowały sobie paznokcie. Ale świat się zmienił od tego czasu,
            kol.3, popatrz sobie na wymagania w ogłoszeniach o pracę dla
            asyst/sekretarek.

            > Poza tym, zapracowane asystentki, mam wrażenie, że piszecie w
            godzinach pracy.

            Owszem, piszemy w godzinach pracy, czekając aż spłyną dane z
            regionów.
    • dreana Re: W jakich firmach asystentki NIE parzą kawy? 01.04.10, 17:04
      Ja generalnie nie parzę kawy. U nas nie ma takiego zwyczaju.
      Pracuję jako asystentka dyrektora działu prawnego w dużej
      międzynarodowej korporacji. Z wykształcenia jestem prawnikiem.
      80 % moich obowiązków to samodzielne merytoryczne zadania: np.
      przygotowywanie prostych pism procesowych, projektów uchwał zarządu,
      zgromadzenia wspólników, prowadzenie repertorium spraw sądowych,
      przygotowywanie raportów, aktualizacja dokumentów dotyczących
      spółki, zgłaszanie zmian w KRS.
      Pozostałe 20% to archiwizacja dokumentów, korespondencji, pism
      procesowych, w tym opracowywanie procesów w dziale (zadania z
      zakresu QM), czuwanie nad prawidłowym obiegiem dokumentacji o
      wartości strategicznej dla spółki.
      Ponadto zaopatrzenie działu w artykuły biurowe, czuwanie nad
      kalendarzem szefa, organizacja konferencji, wyjazdów, podróży
      służbowych szefa, rozliczanie jego delegacji, odbieranie telefonów,
      gdy szef ma spotkanie lub nie ma go w biurze. W pozostałych
      przypadkach odbiera sam, kawę sobie parzy sam i nawet sam sobie
      kseruje, jezeli widzi, ze jestem bardzo zajeta lub prosi innego
      pracownika.
      Przez ostatnie kilka lat kawę szefowi zrobilam tylko 3 razy. Ale
      generalnie nie stanowi to dla mnie problemu, jeżeli czuję się
      szanowana przez przełożonego.
      Dla gości wewnętrznych nie podaję kawy, gości wewnętrznych ale np. z
      innego oddziału, informuję gdzie znajduje się kuchnia i zapewniam,
      że ze mogą korzystać ze wszystkiego na co mają ochotę, dla gości
      zewnętrznych w większej ilości np. 10 sztuk zamawiam catering.
      Takie są zasady w międzynarodowych korporacjach.
      Moja praca nie polega na usługiwaniu.
      • margot452 Re: W jakich firmach asystentki NIE parzą kawy? 02.04.10, 11:43
        dreana napisała:

        > Ja generalnie nie parzę kawy. U nas nie ma takiego zwyczaju.
        > Pracuję jako asystentka dyrektora działu prawnego w dużej
        > międzynarodowej korporacji. Z wykształcenia jestem prawnikiem.
        > 80 % moich obowiązków to samodzielne merytoryczne zadania: np.
        > przygotowywanie prostych pism procesowych, projektów uchwał
        zarządu, zgromadzenia wspólników, prowadzenie repertorium spraw
        sądowych, przygotowywanie raportów, aktualizacja dokumentów
        dotyczących spółki, zgłaszanie zmian w KRS.

        Nie wiedziałam, ze do tego trzeba być prawnikiem - oprócz
        repertorium spraw sadowych i pism procesowych (moja firma nie jest
        akurat kancelarią prawną) robię to samo od lat i to niemal
        automatycznie. W obu językach...>
    • mika99 Re: W jakich firmach asystentki NIE parzą kawy? 02.04.10, 14:47
      Nia macie o co się spierać. W każdej firmie jest inaczej. Po za tym
      chyba trzeba odróżniać asystentkę która pełni niejako funkcję
      zastępcy od asystenki która pełni funkcję pomocniczą. Mam Koleżankę
      która jest asystentka ds sprzedaży i logiczne że nie parzy kawy
      swojej szefowej. Znam Executive assistant międzynarodowej korporacji
      parzy kawę i obsługuje spotkania oczywiście mam na myśłi kawa,
      herbata. Typowa funkcja asystentki to funkcja jednak służebna i po
      to ktoś to stanowisko wymyślił.
    • vogueee Re: W jakich firmach asystentki NIE parzą kawy? 05.04.10, 23:58
      nie ma sie o co spierac....czy bedziecie uzywały takich czy innych argumentow,nie zmienicie faktu ze asystentka to asystentka....
      i czy zamawia mat.biurowe czy uczestniczy w sporzadzaniu budzetu dla korporacji,bedzie postrzegana jako asystentka ni mniej ni wiecej...(chociaz mniej-zdarzaja sie przypadki).

      z jakichs powodow podpisujemy umowy gdzie"godzimy" sie (tez z roznych wzgledow)na te nieszczesna asystentke i jako kierownik postrzegane ngdy nie bedziemy....

      zgadzam sie z opinia jedej z kolezanek ze jest to stanowsko(brutalnie mowiac)-słuzebne.
      oczywiscie ogolnie uzywa sie bardziej cywilizowanych nazw:"WSPARCIE,POMOC,SUPORTOWANIE,OPTYMALIZACJA czy wreszcie asystowanie....synonimy jak na dłoni,ale nie zmienia to faktu ze rola asystentki jest bycie niejako na "zawołanie" dyrektora prezesa czy innego tam...
      innym natomiast juz tematem jest FORMA tej "słuzebnosci" i traktowania asystentek przez swoich przełozonych..
    • jasnie_panienka Re: W jakich firmach asystentki NIE parzą kawy? 06.04.10, 10:10
      Traktowanie asystentki jak popychadła to faktycznie smutna reguła. Cóż, tzw.
      "kadra" rekrutuje się spośród dorobkiewiczów, na których frak będzie leżał
      dobrze dopiero za siedem pokoleń. Asystentka jest pracownikiem i asystuje w
      kwestiach związanych z pracą. To takie proste, prawda? Potrzeby fizjologiczne
      (głód, pragnienie, o innych nie będę wspominać) załatwia się we własnym zakresie
      lub z pomocą osób zawodowo się tym zajmujących (pracownik cateringu, kelner).
      Która z was ma w umowie wpisane parzenie kawy na zawołanie gdy jaśniepan poczuje
      pragnienie?
      Nie wiem, czy smutniejszy jest poziom kadry zarządzającej, czy fakt, że
      większość piszących na forum uważa, że wycieranie szefowi nosa to zupełnie
      normalna sprawa.
      • vogueee Re: W jakich firmach asystentki NIE parzą kawy? 06.04.10, 11:05
        jasnie panienka -ogolnie sie z Toba zgadzam,ale dodam 5 swoich groszy.pytasz:
        "Która z was ma w umowie wpisane parzenie kawy na zawołanie gdy jaśniepan poczuje pragnienie?BEZPOSREDNIO NIE,ale u mnie np tak:"INNE POLECENIA PRZEŁOŻONEGO" super,nie?po oczach nie wali,ale jak jest "potrzeba" o kawke wołamy, o i kumple przyszli do prezesika,wiec:"czego sie napijecie?Pani X zaraz P O D A "...i co, powiedziec przy nich prezesowi ze nie mam tego w umowie?-wyrzuci mnie,jasne ze w koncu i tak odejde,ale poki co szukam innej pracy

        2 sprawa.KADRA ZARZADZAJACA-tez masz tu racje,98% to buractwo i poziom tych ludzi jest zenujacy.
        A skoro nasze kolezanki uwazaja ze wycieranie nosa szefa to ich podstawowy albo 1 z wielu obowiazek,coz sie dziwic,mamy jak mamy.
    • czarne_wino Re: W jakich firmach asystentki NIE parzą kawy? 08.04.10, 17:31
      bzdury piszesz. najwiecej kawy podaje dunczykowi.wkurza mnie, bo ma
      swoje biuro kilka pieter wyze,ale jak przychodzi do nas zawsze zyczy
      sobie kawy.natomiast sa niektorzy szefowie firm , ktorzy nie chca
      nic pic, ew.wode.herbate moj szef zazwyczaj robi sobie sam, bo
      widzi,jak bardzo jestem zajeta.

    • yoko0202 a kto ma parzyć??? 12.04.10, 20:21
      to nie jest żaden peerelowski zwyczaj, w większości normalnych firm na całym
      świecie asystentka parzy szefowi kawę... a już jak przyjdą goście, to chyba jest
      zupełnie zrozumiałe.

      > Są u nas dyrektorzy/zastępcy, którzy sami ją parzą - mają ekspres u siebie w
      gabinecie lub parzą herbatkę z czajnika. Są jednak jednostki, które z lubością z
      tego korzystają.

      no to ci powiem, że super profesjonalna asystentka to dba o to, żeby w momencie
      w którym szef wchodzi rano w drzwi, gorąca kawa czekała na niego na biurku

      nie róbmy z zawodu asystentki bóg wie czego, asystentka prezesa NIE jest drugą
      osobą w firmie po prezesie, jest właśnie od tego żeby między innymi robić mu
      kawę, kserować dokumenty, odbierać telefony, odbierać pranie z pralni itp itd. -
      z pewnymi czynnościami typowo sekretarskimi po prostu trzeba się na tym
      stanowisku pogodzić.

      i nie przesadzajmy z tymi wymaganiami, nie wszystkie asystentki w topowych
      firmach mają studia; język obcy to chyba normalne, tak samo jak odpowiedni strój
      [to nie są żadne specjalne wymagania, tylko normalna sprawa]

      prawda jest taka, że asystentka to jedno z niższych hierarchicznie stanowisk w
      firmie, co nie znaczy że takich pracowników się nie docenia.
      • margot452 Re: a kto ma parzyć??? 13.04.10, 09:16
        yoko0202 napisała:

        >> no to ci powiem, że super profesjonalna asystentka to dba o to,
        żeby w momencie w którym szef wchodzi rano w drzwi, gorąca kawa
        czekała na niego na biurku

        To nie asystentka a raczej połaczenie gejszy z niewolnicą. Żałosne.
        >
        > nie róbmy z zawodu asystentki bóg wie czego, asystentka prezesa
        NIE jest drugą osobą w firmie po prezesie, jest właśnie od tego żeby
        między innymi robić mu kawę, kserować dokumenty, odbierać telefony,
        odbierać pranie z pralni itp itd.

        Kupować prezenty dla żony i kochanki, pilnować, zeby miał w kieszeni
        czyste chusteczki a w butonierce swieży kwiat. Nie przesadzaj, moja
        droga - to, ze ktoś jest asystentką nie oznacza, ze jest służącą. A
        polecenie asystentce, zeby odebrała szefowi pranie z pralni świadczy
        co najmniej o braku wszelkiego poziomu u tegoż szefa.

        > z pewnymi czynnościami typowo sekretarskimi po prostu trzeba się
        na tym stanowisku pogodzić.

        Jeśli dla Ciebie odbieranie prania przełożonego jest czynnościa
        typowo sekretarską to mogę tylko wpółczuć...
        >
        • isia23.10 Re: a kto ma parzyć??? 14.04.10, 17:42
          A ja powiem tak.
          Jak Kuba Bogu, tak asystentka szefowi.
          Jeśli szef/szefowa jest w porządku i potrafi traktować swoich podwładnych z
          szacunkiem- to ta nieszczęsna kawa nie stanowi problemu. Bo jedna strona jest
          życzliwa dla drugiej i odwrotnie.
          Jeśli natomiast szef/ szefowa jest ogólnie rzecz biorąc do kitu, to owa czynność
          parzenia kawy urasta do rangi wielkiego problemu. Sprawy prywatne (odbieranie
          prania z pralni itp) czy wszelakie potrzeby fizjologiczne każdy powinien
          załatwiać sam. Bez względu na to, czy jest szefem, czy nie. Ale wiadomo, że
          istnieją zakompleksiałe, aroganckie, z przerośniętym ego buraki, którzy niestety
          są czyimiś szefami. I nieważne, jak długo będziemy się spierać- w takich
          przypadkach rozwiązanie jest tylko jedno. Zmiana pracy. A w dzisiejszych czasach
          to nie takie proste.
          • zezem_prosto_w_oczy Re: a kto ma parzyć??? 15.04.10, 10:36
            Sa firmy w ktorych sekretara nie parzy kawy, a to tylko dlatego , ze caly
            obowiazek syfu kateringowego spada na biedna recepcjonistke. I chociaz
            zaparzanie kawy, gdy jest o to proszona jest jednym z obowiazkow sekretary,
            bedac suka totalna podchodzi do recepcjonitski, kaze jej te kawe zrobic a sama z
            dumnie usniesiona glowa zasiada za komputerem.
            Widuje to czasem w mojej firmie a rekacja jest natychmiastowa - recepcjonitka
            idzie na godzinna przerwe w najbardziej intensynym momencie natezenia spotkan i
            wszelkie kawy, herbaty i inne lury zostaja na glowie sekretary.




            "Dopoki nie skorzystalem z internetu, nie wiedzialem, ze na swiecie jest tylu
            idiotow" S.Lem
          • yoko0202 Re: a kto ma parzyć??? 15.04.10, 16:08
            i właśnie o coś takiego mniej więcej mi chodziło

            jeżeli wiadomo, że np. każdego dnia rano szef i asystentka spotykają się rano na
            kawie na 15 minut w jego gabinecie, żeby omówić plan dnia, to chyba korona tejże
            asystentce z głowy nie spadnie, jeżeli zaniesie do tegoż gabinetu dwie kawy, dla
            siebie i dla szefa, nawet bez jego uprzedniej prośby?

            dalej, jeżeli np. człowiek po południu zdaje sobie sprawę, że z posiedzenia
            zarządu przed g. 19.00 nie wyjdzie, a ma np. do odebrania tego dnia garnitur z
            pralni która znajduje się 2 piętra niżej, to chyba asystentka mogłaby ruszyć
            szanowny tyłek sprzed kompa i forum gazeta, i w ramach zwykłego ludzkiego gestu
            poświęcić 5-7 minut i zrobić człowiekowi przysługę?

            ogólnie odnoszę wrażenie, że większości asystentek to się niestety w dooopach
            przewraca; jeżeli problemem dla kogoś jest zrobienie i podanie kawy, to powinien
            wybrać inny zawód.

            a'propos załatwiania drobnych spraw prywatnych - czy ktoś tutaj pracuje np. z
            szefem obcojęzycznym? i co, jeżeli człowiek po polsku ni w ząb, to rozumiem że
            dalej ujmą na honorze będzie np. umówienie mu telefonicznie wizyty u
            fryzjera/dentysty, czy załatwienie sprawy na infolinii TPSA? [rozumiem, że
            teoretycznie w takich miejscach osoby odbierające tel. powinny mówić w obcych
            językach, ale niestety często tak nie jest].
            czy taksówka np. z pracy do restauracji na urodzinowy obiad żony to jest sprawa
            prywatna czy służbowa? a jeżeli uznamy że prywatna, to należy powiedzieć
            szefowi: zamówi sobie sam, tak?
            i milion innych przykładów...

            naprawdę nie ma się co sadzić na nie wiadomo kogo
            • zagubiona11 Re: a kto ma parzyć??? 26.04.10, 15:49
              > jeżeli wiadomo, że np. każdego dnia rano szef i asystentka
              spotykają się rano na kawie na 15 minut w jego gabinecie, żeby
              omówić plan dnia, to chyba korona tejże asystentce z głowy nie
              spadnie, jeżeli zaniesie do tegoż gabinetu dwie kawy, dla
              siebie i dla szefa, nawet bez jego uprzedniej prośby?

              Oczywiście, że nie spadnie, i uważam, że powinna zanosić, o ile szef
              też przynosi dwie kawy dla siebie i dla najbliższej współpracownicy
              na taką krótką poranną odprawę.
            • zagubiona11 Re: a kto ma parzyć??? 26.04.10, 16:18
              > jeżeli np. człowiek po południu zdaje sobie sprawę, że z
              posiedzenia zarządu przed g. 19.00 nie wyjdzie, a ma np. do
              odebrania tego dnia garnitur z pralni która znajduje się 2 piętra
              niżej, to chyba asystentka mogłaby ruszyć szanowny tyłek sprzed
              kompa i forum gazeta, i w ramach zwykłego ludzkiego gestu poświęcić
              5-7 minut i zrobić człowiekowi przysługę?

              Zwykłego ludzkiego gestu? Zrobić przysługę, powiadasz?

              Wyobraź sobie taka sytuację: szef wydaje ustne polecenie asystentce,
              by odebrała jego garnitur z pralni po drugiej stronie ulicy.
              Asystentka odbiera garnitur i wpada pod samochód. Skomplikowane
              złamania, pracownica traci możliwość zarobkowania.

              Pytanie 1. - czy wypadek należy potraktować jako wypadek przy pracy
              (w godzinach pracy się to odbyło) czy nie (bo przecież poza terenem
              zakładu pracy, a poza tym odbieranie garniturów z pralni nie było
              wpisane w zakres obowiązków pracownicy). Pytanie 2. – kto powinien
              dziewczynę utrzymywać, skoro straciła możliwość zarobkowania – czy
              nie szef przypadkiem?

              > ogólnie odnoszę wrażenie, że większości asystentek to się niestety
              w dooopach przewraca; jeżeli problemem dla kogoś jest zrobienie i
              podanie kawy, to powinien wybrać inny zawód.

              A może po prostu ci, którzy całkowicie spełniają się zawodowo w
              takich czynnościach jak parzenie i podawanie kawy powinni raczej
              szukać zatrudnienia w kawiarniach, nie w sekretariatach?

              > a'propos załatwiania drobnych spraw prywatnych - czy ktoś tutaj
              pracuje np. z szefem obcojęzycznym? i co, jeżeli człowiek po polsku
              ni w ząb, to rozumiem że dalej ujmą na honorze będzie np. umówienie
              mu telefonicznie wizyty u fryzjera/dentysty, czy załatwienie sprawy
              na infolinii TPSA? [rozumiem, że teoretycznie w takich miejscach
              osoby odbierające tel. powinny mówić w obcych językach, ale niestety
              często tak nie jest].
              czy taksówka np. z pracy do restauracji na urodzinowy obiad żony to
              jest sprawa prywatna czy służbowa? a jeżeli uznamy że prywatna, to
              należy powiedzieć szefowi: zamówi sobie sam, tak? i milion innych
              przykładów...

              Takie rzeczy jak obcojęzyczny szef, to są rzeczy wiadome przy
              zatrudnianiu. Kandydatkom się mówi, że to nie jest zwykła praca w
              sekretariacie i zawsze pada pytanie, czy będzie się dobrze czuła
              spełniając prośby z prywatnej sfery (umawianie wizyt u fryzjera,
              rehabilitanta itd.). Bo nie każda będzie czuć się zaszczycona i
              wybrana, gdy musi załatwiać za szefa mandaty za złe parkowanie (to
              przykład z tych łagodniejszych).
          • vickydt Re: a kto ma parzyć??? 16.04.10, 14:02
            > Jak Kuba Bogu, tak asystentka szefowi.

            dokładnie. Pracowałam/ pracuję w 3 korporacjach i asystentka, sekretarka ani
            recepcjonistka nie parzyły szefowi kawy. Szef podchodzi do machiny kawowej i
            wykonuje następujące, wielce skomplikowane czynności:
            1. wybiera kubek
            2 podstawia go pod kurek
            3 naciska przycisk
            4 zabiera kubek z kawą, przy okazji konwersujac z osobami zgromadzonymi na te
            kilka minut w kuchni.

            W żadnej z tych firm szef nie byl jakaś kometą, która pracownikom tylko miga
            przez szybe gabinetu, nie mial tez uczulenia na ludzi i nie wyglądało, żeby go
            te 2 minuty męczyły.

            Wszystkie 3 firmy nagradzane różnymi Gazelami i wymieniane w lokalnej czołówce
            (nie Warszawa).

            Co nie zmienia faktu, że na spotkania kawę robiła asystentka albo "pani od
            cateringu", bo w 2000-osobowej firmie 3 asystentki mialy naprawdę inne rzeczy na
            głowie.

            Inna inszość że w każdej z tych firm robiliśmy sobie kawę nawzajem, przechodząc
            do kuchni jeden drugiego pyta, czy kawkę zrobić -i szef tez przechodząc pytał
            sekretarkę, czy by się czegoś napiła.
      • kol.3 Re: a kto ma parzyć??? 17.04.10, 09:04
        Wg mnie asystentka nie powinna załatwiać szefowi prywatnych spraw typu
        pralnia. Facet ma żonę, a jak nie ma żony to niech sobie sprawi
        gosposię, stać go.
        Kawa to problem służbowy, a prywatne sprawy facet powinien sobie
        załatwiać we własnym zakresie.
        • anais_ Re: a kto ma parzyć??? 18.04.10, 18:27
          a sam nie może załatwić prywatnych spraw typu pralnia? zawsze jakaś kobieta ma
          to zrobić? coś mi się wydaje, że uważasz, że od takich spraw są kobiety i
          łatwiej mi zrozumieć, dlaczego to dla ciebie takie oczywiste, że kobiety są też
          od parzenia kawy szefom
          • kol.3 Re: a kto ma parzyć??? 20.04.10, 19:32
            Nie uważam, żeby kobiety były od załatwiania spraw typu pralnia .
            Uważam, że w domach może być podział pracy, taki że żona załatwia jedno
            w tym np.pralnię, mąż drugie, zwłaszcza jeśli oboje pracują zawodowo.

            Często jednak prezes to osoba pracująca po 10-12 godzin dziennie i
            kiedy kończy pracę - pralnie są już nieczynne. Natomiast żona często
            nie pracuje zawodowo i domem też się nie zajmuje, bo od tego ma ludzi.
            Więc umówmy się, że pralnia dla męża nie jest takim wielkim wysiłkiem.
    • pijawka_lekarska Re: W jakich firmach asystentki NIE parzą kawy? 15.04.10, 12:19
      To chyba zależy od kultury firmy/branży, środowiska. Pracowałam w trzech
      międzynarodowych korporacjach i w każdej z nich mój przełożony sam robił sobie
      kawę, było to coś oczywistego. Gościom przychodzącym do firmy kawę/herbatę
      przyrządzała recepcjonistka lub asystentka zarządu. Asystentki przydzielone do
      konkretnych obszarów (sprzedaży, logistyki, marketingu) nie parzyły nikomu kawy.
      Pracowałam też na zastępstwo jako sekretarka zarządu w niewielkiej firmie, które
      ewoluowała z gałęzi jednostki administracji publicznej i tam w zwyczaju było, że
      sekretarka parzyła szefowi kawę/lub herbatę. Nikt się temu nie dziwił i nie
      bulwersował, taki był po prostu zwyczaj w tej firmie. W obecnym miejscu pracy
      kawę i herbatę dla zwierzchnictwa przyrządza kierowniczka biura - i ta pani
      wcale nie czuje się dyskryminowana, przeciwnie, poczytuje to sobie za swego
      rodzaju zaszczyt.
              • jasnie_panienka Vogueee 21.04.10, 12:00
                Cały wątek jest mimo wszystko budujący. Jak miło czytać, że wielu wykształconym
                dziewczynom przeszkadza wtłaczanie ich w role dziewek kuchennych.

                Wzywam do rewolucji sekretarskiej!

                Do wychowywania szefów metodą małych kroków, z wyczuciem. Jasne, że ciężko
                odmówić wprost, jeśli przyzwyczaiło się do "kawuś", ale jest arsenał środków
                innego typu.
                A na rozmowach o pracę pytać o "kawusie"!! Wyjaśniać na początku, że nie
                aplikujecie na stanowisko kelnerki, ani gosposi i jeśli nie macie noża na gardle
                nie dołączajcie się do grona rozświergolonych idiotek dla których zaszczytem
                jest mycie zaplutego kubka nuworysza. Dwa fakultety, trzy języki i KAWUSIA, o
                nie:) Aż mną rzuca!
                • daminikawa Re: Vogueee 21.04.10, 17:40
                  Watek super, niech ktoś założy temat o ksero, przyklejeniu znaczka to dopiero
                  służba poniżej kwalifikacji.
                  W całym zamieszaniu wokół kawy chodzi o to, że niektórzy po przyjściu do biura
                  zachowują się tak jakby nigdy jej nie pili i dotyczy to wszystkich, nie tylko
                  dyrektorów. Jak zwykle część popadła w przesadę.
                  • vogueee do DOMINIKAWAWA 21.04.10, 18:24
                    "Watek super, niech ktoś założy temat o ksero"-zupelnie NIEPOTRZEBNA IRONIA

                    "(....)chodzi o to, że niektórzy po przyjściu do biura
                    zachowują się tak jakby nigdy jej nie pili i dotyczy to wszystkich, nie tylko dyrektorów" - NIEBARDZO WIDZE ZWIAZEK Z PRZEWODNIA MYSLA TEMATU, KTORA JEST POWIEDZENIE "PAS" ZWYKLEMU CHAMSTWU I WYKORZYSTYWANIU DZIEWCZYN Z SEKRETARIATU + OGOLNY BRAK SZACUNKU.

                    Jak zwykle część popadła w przesadę- TA CZESC POCZYTUJACA SOBIE ZA ZASZCZY PODANIE KAWY SWOJEMU PANU I WLADCY - NA PEWNO.
                    • daminikawa Re: do DOMINIKAWAWA 23.04.10, 17:12
                      Tak bo wszyscy, którzy proszą o kawę to chamy i prostaki, tylko dlatego, że proszą.
                      A sekretarki to najemnice, służebnice, które psują szefów, bo podadzą kawę,
                      kiedy jest taka potrzeba. Nie sądzę, aby osoby które w tym wątku twierdzą, że
                      nie mają nic przeciwko podaniu kawy szefowi w określonych sytuacjach, były
                      jakimiś zahukanymi pracownicami. Zresztą niech same powiedzą, kiedy, w jakich
                      sytuacjach i w jaki sposób są o to proszone, że się nie obruszają na "pana i
                      władcę".
                • kol.3 Re: Vogueee 21.04.10, 19:33
                  Wiesz wydaje mi się, że 2 fakultety i 3 języki to rzadko która
                  asystentka posiada, a jeśli ktoś takowe kwalifikacje posiada to nie
                  zostaje asystentką. Zauważ ze wątek założyła "prawie prawniczka" a więc
                  osoba która nie skończyła studiów, a o 2 fakultetach wspomina tak jakby
                  je sama miała.
                  • mela83 Re: Vogueee 22.04.10, 08:40
                    Z tym akurat bym się nie zgodziła, co do tych fakultetów i języków,
                    mimo, że odbiegam od tematu, u mnie w firmie asystentka zarządu ma 2
                    fakultety, ukończone na uniwersytecie, zna 2 języki, ma samochód
                    służbowy, a co do kawy parzy ją Pani sekretarka:)
                      • zezem_prosto_w_oczy Re: Vogueee 22.04.10, 11:14
                        Daminikawa napisala:

                        "Watek super, niech ktoś założy temat o ksero, przyklejeniu znaczka to dopiero
                        służba poniżej kwalifikacji.
                        W całym zamieszaniu wokół kawy chodzi o to, że niektórzy po przyjściu do biura
                        zachowują się tak jakby nigdy jej nie pili i dotyczy to wszystkich, nie tylko
                        dyrektorów. Jak zwykle część popadła w przesadę."

                        Wybacz moja droga, ale nie nadazam za tokiem twojego myslenia. Twoje palce
                        najwyrazniej tez nie....wtf?
                        • vickydt Re: Vogueee 22.04.10, 11:26
                          Daminika przeżywa do tej pory jakiś podwątek, gdzie była dyskusja o tym, że szef
                          woli spędzić 10 minut na szukaniu łosia do skserowania 1 strony niz sam ja
                          skserować. I nie wisdziała w tym nic dziwnego (ja widziałabym i spieprzala z
                          takiej firmy gdzie pieprz rośnie)
                          • daminikawa Re: Vogueee 23.04.10, 17:05
                            Kto przeżywa wątek o zrobieniu ksero ten przeżywa. Oczywiście, że wszyscy
                            szefowie szukają 35 min łosia do zrobienia jednej kartki ksero, a sekretarka
                            pani sprzątaczki naklejenia znaczka. ROFTL.
                            Kro do diabła ma wykonywać tą pracę biurową? Ksero, wysłanie maila?
                            Pani Wiesiu niech pani rzuci tego kreta z WC i przyjdzie wysłać, ja mam 3
                            fakultety i nie tknę ;DDD
                            • vogueee Re: Vogueee 23.04.10, 23:17
                              daminikawa;
                              szczerze polecam ci wizyte u dobrego specjalisty.

                              z takimi jak ty sie nie dyskutuje i tak NIC nie dociera,jakkolwiek by nie pisac...
                              • daminikawa Re: Vogueee 24.04.10, 11:25
                                Rozkoszne, każdy obstaje przy swoim zdaniu i już trzeba specjalisty. Nie ma to
                                tamto, chyba wszyscy z tego wątku w takim razie tego potrzebują.
                  • prawie_prawniczka Re: Vogueee 26.04.10, 23:27
                    Studia już skończyłam, w momencie kiedy wątek zakładałam dyplomu jeszcze nie
                    posiadałam, ale obecnie jestem absolwentką. A na stanowiskach merytorycznych -
                    prawniczych pracowałam od 2005 roku. 2 fakultety mam (państwowe studia dzienne),
                    byłam na stypendium zagranicznym i teraz robię MBA. Certyfikaty też mam - j.
                    angielski - CAE, TOLES Advanced, ILEC oraz certyfikat j. rosyjskiego biznesowego.
                    Moje stanowisko jest o tyle dziwne, że prócz pracy asystenckiej zajmuję się
                    pracą merytoryczną, aktualizacją - projektowaniem zmian do przepisów
                    wewnętrznych, a moja umowa o pracę nie zawiera w ani jednym punkcie obowiązków
                    sekretarskich, zaś wiem, że koleżanki przyjmowane na te stanowiska mają typowo
                    sekretarskie umowy o prace.
                    Zmieniałam pracę i aplikowałam na ogłoszenie dla absolwentów/studentów 5 roku
                    prawa. Na rozmowie z HR ubiegałam się o stanowisko merytoryczne, jednakże
                    wybrano tańszy wariant (student), a mi zaproponowano...stanowisko asystentki. Z
                    ciekawości poszłam na rozmowę mając dość dotychczasowej pracy (wiedziałam, że
                    będę musiała honorowo złożyć wypowiedzenie). Dyrektor fajny gość i od
                    razu...zaproponował mi koordynację projektu od strony organizacyjnej i prawnej.
                    Zapytał co chcę robić za 5 lat, a ja na to, że zamierzam być "wysokiej klasy
                    ekspertem w zakresie prawa finansowego" i on powiedział, że na kilka lat do
                    sekretariatu, z możliwością z jego strony dofinansowania aplikacji, udzielenia
                    zwolnienia na praktykę. Nazwa stanowiska jest inna niż w wypadku sekretarek, ale
                    po trosze nią jestem i zgodziłam się na to. W tamtym czasie chciałam mieć
                    spokojną, mało wymagającą robotę, rzuciłam dumpingową stawkę. Po jakimś czasie
                    sam szef mi powiedział, że zgłaszały się zawodowe asystentki, ale były sporo
                    droższe ode mnie i mimo że jego zdaniem na podstawie cv i rozmowy dawały
                    rękojmię należytego wykonywania tej pracy, jednak głównie z powodu kryteriów
                    cenowych wybrał mnie.
                    Mam czas na naukę do aplikacji, naukę na studiach podyplomowych wynegocjowałam
                    sensowne warunki odpowiadające pracownikowi merytorycznemu z pewnym
                    doświadczeniem - może nie jest to czołówka pod względem wynagradzania, ale
                    również nie mogę powiedzieć, że jestem na szarym końcu.
                    Jednakże małe poważanie dla mojej osoby w związku zw ykonywaniem tej roli i
                    obiegowa opinia, przynajmniej w mojej instytucji o tej pracy, a raczej osobach
                    ją wykonujących (większości) sprawia, iż czuję się źle w tej roli. Zresztą ja
                    nie pasuję do roli służącej, a takim mianem i chyba słusznie określiłyście
                    powyżej asystentki.
                    Moi rodzice są menadżerami, prawnikami od kilku pokoleń, a ja sama mam
                    mieszkanie o podobnej wartości co moi dyrektorzy i panią gosposię (opłacaną
                    przez rodziców), która wpada czasem mi pomóc... Nie twierdzę, że jestem jakąś
                    królewną, ale jednocześnie jest tak, że świat jest tak urządzony, że Ci lepiej
                    urodzeni służącymi nie są. Nie czuję się lepsza, choć czuję się dziwnie
                    usługując komuś, bo zawsze byłam w innych rolach, ale bardziej mam wyrzuty
                    sumienia, że wzięłam sobie lekką robotę (pod względem wymagań merytorycznych,
                    czasu pracy). Od osób, które dostały wykształcenie, mają potencjał
                    intelektualny, można oczekiwać więcej.
                    • dreana Re: Vogueee 27.04.10, 12:38
                      prawie_prawniczka napisała:

                      > Jednakże małe poważanie dla mojej osoby w związku zw ykonywaniem
                      tej roli i
                      > obiegowa opinia, przynajmniej w mojej instytucji o tej pracy, a
                      raczej osobach
                      > ją wykonujących (większości) sprawia, iż czuję się źle w tej roli.
                      Zresztą ja
                      > nie pasuję do roli służącej, a takim mianem i chyba słusznie
                      określiłyście
                      > powyżej asystentki.
                      >

                      Właśnie ze względu na tę powszechną opinię ja też nie najlepiej
                      czuję się w roli asystentki.
                      Dlaczego porównuje się stanowisko asystentki do stanowiska służącej?
                      Dlaczego pierwszy lepszy, młodszy specjalista jest lepszy od
                      asystentki? W czym?
                      • zezem_prosto_w_oczy Re: Vogueee 27.04.10, 15:21
                        Bo takie sa realia tego zawodu. Asytentka, jak sama nazwa mowi, asystuje,
                        wykonuje prace organizacyjne dla kogos i za kogos, kto najczesciej nie ma czasu
                        ( a moim zdaniem znacznie czesciej, nie ma umiejetnosci, zeby to robic).
                        Zeby byc zadowolona ze stanowiska sekretarki/asystentki, trzeba byc:
                        a) cierpliwa, b)lubiec ludzi, c) byc optymistka, d) byc pokorna.
                        Jesli cokolwiek zgrzyta w ktoryms z powyzszych, to napewno nie polubi sie zawodu
                        sekretarki/asystentki.
                        U mnie zgrzyta w kazdym podpunkcie i dlatego nie lubie swojej pracy i pracuje
                        jedynie dla pieniedzy.
                        • margot452 Re: Vogueee 27.04.10, 16:20
                          To ja sobie pozwolę się nie zgodzić.
                          Jak sama twierdzisz asystentka asystuje - a jest różnica pomiędzy
                          asystowaniem a pozwalaniem, zeby ktos z Ciebie robił służącą.
                          Po drugie - nie chodzi o brak czasu i umiejetnosci a o zwyczajne
                          wysługiwanie się (mam na mysli odbieranie prania, umawiania się
                          zamiast przełożonego do lekarza i inne tego typu skrajności)
                          I jeśli zgoda na podobne traktowanie jest wyrazem pokory to ja
                          stanowczo pokorna nie jestem i byc nie zamierzam!
                          • zezem_prosto_w_oczy Re: Vogueee 27.04.10, 18:33
                            Hi Margot

                            Nie myslalam o zalatwianiu spraw prywatnych , bo to juz w ogole przesada, mialam
                            na mysli raczej czynnosci biurowe typu konstruowanie korespondencji, raportow,
                            prezentacji, wysylanie mail shots, kopiowanie etc. U mnie w biurze szefowi nie
                            chce sie nawet stanac przy kopiarce i skopiowac pojedynczej kartki, nie
                            wspominajac o czytaniu maili.
                            Oczywiscie ze jest roznica miedzy asystowaniem a sluzeniem i to drugie jak
                            najbardziej jest nieprawidlowe.
                            Kolezanka przede mna zapytala dlaczego sekretarki traktuje sie z gory lub sie
                            nimi wysluguje. Oczywiscie, nie powinno tak byc, ale czesto tak wlasnie jest. W
                            tym zawodzie trzeba miec wysokie poczucie wlasnej wartosci, zeby moc pokazac,ze
                            nie nalezy sie do gatunku "stereotypowych" sekretarek, ktore, z zalozenia maja
                            robic to co im szef, przelozony kaze, niezaleznie od rodzaju czynnosci.
                            U mnie w firmie sekretarki biora wszystko co szef da do zrobienia, ja odmawiam
                            zalatwiania rzeczy prywatnych. I dlatego tez mnie mniej lubia i pewnie tez mi
                            mniej z tego tytulu placa ;)
                            Twoje ostatnie zdanie potwierdza wiec dokladnie koncowke mojej wypowiedzi; nie
                            jestem pokorna - mniej mnie lubia i vice versa.

                            Pozdrawiam
                            Prawdziwy seks - to taki, po którym nawet sąsiedzi wychodzą zapalić...
                    • kol.3 Re: Vogueee 01.05.10, 07:53
                       forum.gazeta.pl/forum/w,30422,109312965,110613893,Re_Vogueee.ht
                      ml
                      Przypominam Twój wpis sprzed 4 miesięcy. Najpierw piszesz że studia
                      przerwałaś "trzeba się było uczyć" a teraz już je skończyłaś i
                      zaczęłaś MBA. Zaiste rekordowe tempo. Albo masz kłopoty z
                      autoprezentacją albo ze szczerością.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka