maarzenka
30.08.06, 12:17
Pytałam Was wcześniej o zarobki asystentki dyrektora w hipermarkecie. No więc
byłam na rozmowie, chyba wypadlam nieźle, wczoraj byłam na
teście "praktycznym". Sprawdzano umiejętność obsługi komputera (głównie
Exel), obsługę poczty (jakieś dziwadła z żądaniem odpowiedzi do jakiejś
godziny, odwoływaniem takich żądań, itp) stan angielskiego i inne rzeczy.
Zrozumiałam, że asystentka ma w obowiązkach m. in: obsługę telefoniczną,
korespondencję @ (tam jest wewnętrzna sieć, nie internet), organizacja
szkoleń dla obcokrajowców, organizowanie zakwaterowania, transportu (taka
generalna obsługa gości zagranicznych), rozwiązywanie problemów na miejscu -
i tu: jakieś przerabianie statystyk, szukanie różnych danych w bazach danych
i tworzenie z tego raportów, statystyk dla różnych potrzeb - podobno czasem
trzeba to zrobić na życzenie centrali w kilkanaście minut, współpraca ścisła
z dyrektorem, wszystkimi działami, centralą (tam jest kilka tysięcy osób),
zastępowanie księgowej w czasie jej nieobecności: księgowanie kosztów,
liczenie wskaźników rotracji, kontrolowanie stanów magazynowych, zastępowanie
kadrowej w razie nieobecności, rozliczanie delegacji, jeszcze inne jak dla
mnie w tej chwili niejasne rzeczy.
Poza tym, ten dyrektor jest szefem regionu, ma pod sobą 6 hipermarketów.
Odniosłam wrażenie, że ja także byłabym asystenką dla tych 6 marketów, na
samym wczorajszym "sprawdzaniu" mnie musiałam w Exelu liczyć jakieś sprzedaże
właśnie dla tych 6 marketów, generalnie wymagają exela w stopniu bardzo
zaawansowanym.
Nie wiem co myśleć o tym wszystkim, mąż jak to usłyszał, to stwierdził
jedno: "Szukają frajera, a nie asystenki". Co Wy na to? Czy Twoja macie
również taki zakres obowiązków i odpowiedzialności, i czy w takiej sytuacji
1500 zł netto to dobra pensja? Bo moje kolezanki ze studiów w tej chwili
zarabiają średnio ok 1100 zł do ręki, ale mają spokojną pracę i o niebo mniej
obowiązków i odpowiedzialności. Dyrektor poza tym chce zatrudnić asystentkę
na min 3 lata. W tej sytuacji muszę wszystko dobrze przemyśleć. Napiszcie
proszę krótko czy warto brać tą pracę, za takie pieniądze, czy nie. Bo ja się
nie boję odpowiedzialności i harówki, ale chciałabym być godnie wynagradzana,
a skoro mam być naraz analitykiem sprzedaży, księgową, kadrową + na samym
końcu asystentką to już sama nie wiem... Z drugiej strony nauczyłabym sie
sporo. No to jak radzicie, aha, mam 2 dzieci, w tym pólroczne, pracowac nie
muszę, a jeśli bym poszła to w grę wchodzi przedszkole dla córy i niania dla
malucha.
Marzena