Największe gafy.... ;-)

25.02.07, 09:55
jak wyżej..
    • noirdesir2 Re: Największe gafy.... ;-) 26.02.07, 15:13
      w mojej 9-cio miesiecznej karierze obyło sie bez gaf :) a ty, redkiss? ;)
      • calineczka793 Re: Największe gafy.... ;-) 27.02.07, 11:13
        Moją największą gafą była rozmowa z prezesikiem...
        -Dorotka rozmawiałas z posłem...
        - Tak panie Prezesie rozmawiałam z posłem Bierutem

        Mój prezes tak się zaczął smiać i tym samy rozładował sytuację, a poseł miał na
        nazwisko chwierut...
    • redkiss Re: Największe gafy.... ;-) 27.02.07, 12:02
      Ja tez często przekręcałam nazwiska, a do tego na poczatku trzęsły mi się ręce
      przy podawaniu kawy, Prezes śmiał się z tego..uważałam, że nigdy się tego nie
      nauczę, ale praktyka czyni mistrza.......
      • seyahat Re: Największe gafy.... ;-) 17.03.07, 03:27
        mi się ręce trzęsą nadal, już nie wspomnę o próbach występów z tacą. o
        zestawieniu filiżanek z tacy nawet nie ma mowy. ostatnio po prostu postawiłam
        wszystko razem na biurku i wyszłam udając, że mam jakąś polną pracę do
        wykonania.. hymmm...

        mój najlepszy popis jak do tej pory to podawanie herbaty w biurze pełnym panów
        prezesów (krewni i znajomi szefa) - najpierw spadła mi łyżeczka pod nogi
        jednego z gości - podnosząc ją wybrałam przynajmniej odpowiedni kierunek
        wypięcia tylnej części ciała (szef) - wyprost - postawienie kawy - odwrót -
        zderzenie z fotelem - parsknięcie śmiechem - oddalenie się w pośpiechu slalomem
        pomiędzy nogami osłupiałych gości.

        mam też talent do wprawiania w ruch, a w zasadzie w lot, podstawek pod
        szklanki z biurka szefa i różnych innych przedmiotów stojących pomiędzy mną a
        miejscem docelowym szklanki/filiżanki.
        • redkiss Re: Największe gafy.... ;-) 28.03.07, 08:53
          Ile czasu pracujesz na tym stanowisku?
    • goshas3 Re: Największe gafy.... ;-) 09.03.07, 13:56
      Ostatnio podałam Japończykom zieloną herbatę, liście zostawiłam w filiżance. A
      co:)
    • monisienek Re: Największe gafy.... ;-) 19.03.07, 12:00
      Ja od razu na drugi dzień pracy miałam iść do Urzędu Wojewódzkiego i tłumaczyć
      Preza, bo nadawał po angielsku do polskich polityków lokalnych...
      Mój Prez to Koreańczyk, więc się nie nazywa Adam Kowalski, tylko jakieś
      koreańskie dziwne krzaczki.
      Wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak się dokładnie nazywa i coś pokręciłam...
      Do tej pory nie wiem, czy się kapnął, ale pewnie tak...
Pełna wersja