evula
03.03.07, 07:22
Mój szef wyrzucił mnie z pracy - byłam jego asystentką. Swoją decyzję
uzasadnił slowami "nie pasujemy do siebie" Pracowałam z nim 5 mc i
faktycznie - nie pasowalismy do siebie. Jest czlowiekiem o b.niskim poziomie
kultury, wybrednym i rozkapryszonym jak dziecko. Wyraźnie mylił pojęcie
asystentka i służąca. Otóz jego służąca, czyli ja musiała byc dla niego na
skinienie palcem, dla swojego "Pana" tyrała po 10h, a gdy chciała wyjść
kończąc pracę, za każdym razem musiała się spytac czy juz może. Skacząc wokół
niego nigdy nie została doceniona za swoją pracę, w zamian za to otrzymywała
powiedzonka o treści:"albo słuchaj co ja mówię, albo się lecz", lub "co ty do
cholery za bzdury opowiadasz?!" lub: "mówiłaś, ze masz doświadczenie, a ty
masz gowno nie doświadczenie", albo tonem pełnym pogardy: "No i co tak kiwasz
głową?!" a jedno z najgorszych:"Chodź tu ze ścierą, bo mam jakieś pyłki na
biurku". Pan i Władca zrobił sobie ze mnie doskonały worek treningowy. A gdy
poszłam zapytac o podwyżkę podpisałam na siebie wyrok... od momentu tej
rozmowy zaczęło się intensywne gnębienie mnie - wyżywanie się i zarzucanie
nieudolności. Oprócz asystowania mu, zajmowałam się równiez administracją
całego biura, nikt sie na mnie nie skarzył, dostawałam od pracowników słowne
pochwały, słyszałam też, ze na mnie mozna liczyć. Kilka dni temu mój szef
zażądał, abym w "tej chwili" rozliczyła jego podróże słuzbowe. Później
wyszedł na godzinę. Gdy rozliczałam, przyszedł do mnie audytor i robil mi
wykład na temat faktur, co trwało ok.15 min. w tym czasie zazdwonił szef i
poprosił, bym mu kupiła bilety na koncert. Audytor nie skonczył mówić, ja nie
skonczyłam swoich zajęc, gdy po 10min. zadzwonił szef i zapytał czy kupiłam
bilety... gdy usłyszał, ze za chwilę to zrobię powiedział: "O nie! Tak to my
sie nie będziemy bawic, chciałem ci powiedziec, ze biletów juz nie ma!" I
bach słuchawką. Bilety zakupiłam w 5min. po zakonczeniu rozmowy z nim. Jak
sie okazało były.... Znajomi mowią, żeby isc do Sądu Pracy, ale jaką mam
gwarancję, że cokolwiek wskóram? Jak udowodnię, ze stosował mobbing wobec
mnie? Co robic? Czy macie jakies pomysły? Jestem sama, zostałam z 2 kredytami
na głowie... jestem kompletnie załamana..