lektorka
20.05.07, 00:15
Zdecydowałam się na zmianę pracy. Do tej pory tyrałam jako jakiś klepacz
(wprowadzanie danych) albo konsultant w call center.
Wysłałam z ciekawości swoje CV, agencja się odezwała. Przeszłam I etap bardzo
pozytywnie. II etap był w kancelarii prawnej. I tutaj poleciałam. Pierwszy raz
w swoim życiu naprawdę chciałam się rozpłakać i wyjść. Dostałam test w Worda -
do tej pory sądziłam, że naprawdę bardzo dobrze go obsługuję. A tu okazało
się, że mam wersję worda po angielsku, a jedno z poleceń mniej więcej brzmiało
tak: test ma znaleźć się w dwóch kolumnach, następnie dodaj sztywny wiersz na
górze tabeli. Przy tłumaczeniu faksu z rezerwacją hotelu poszło mi lepiej (ale
jak już myślałam o tym na spokojnie, to zrobiłabym to inaczej, lepiej). Teraz
tak myślę, że może tę tabelę trzeba było do excela przenieść. Sama nie wiem. W
każdym bądź razie Pani rekrutująca mnie do swojego działu nie zrugała mnie.
Stwierdziła, że dziewczyny z jej działu zapewne także miałyby problemy z
niektórymi poleceniami, ale jakoś potrafiłyby je obejść (nie wiem czy to
kwestia szkoleń).
Sprawa wygląda następująco: piszę bardzo biegle na komputerze: polskie teksty
350zn./min, angielskie 280zn./min i zastanawiam się czy może być to kwestia
przeważająca o moim zatrudnieniu (w ogłoszeniu był wymóg minimum 180zn./min).
Mimo tego, że nie poszło mi z tym wordem.
Tak poza tym... Uczyłam się pisać sama i zastanawiam się jak inne sekretarki
piszą, tzn. z jaką biegłością?
Jesteście po kursach? SSiJO?