;(

12.06.07, 07:38
Jestem juz zmęczona ta pracą. Mam wiele na głowie, sekretarka to taka osoba
od wszystkiego. Cos sie wali odrazu do mnie biegną bym to odkreciła.
Kolezanka wytrzymała trzy miesiace i powiedziała, ze na tym stanowisku sie
nie rozwija. Przeniesli ją na inny dział aja zostałam sama. Jutro ma przyjść
nowa kolezanka, dzis jestem na urlopie i z tym też problemy bo niema kto mnie
zastapic. Nowa sekretarke wybrali nie pytając mnie o zdanie;(
W czwartek ide na szkolenie, sama sobie znalazłam je, powiedziałam szefowi i
idę i tyle. Fajnie jak jest się potrzebnym w pracy i czuję to ale ludzie to
wykorzystują i włażą na głowe;( Jak z tym u Was?
    • monika_04 Re: ;( 12.06.07, 09:01
      Trzeba być alfą i omegą, znać się na wszystkim, być wróżka, a słowa dziękuję
      rzadko się usłyszy. Trzeba mieć talenty dyplomatyczne aby nie łączyć szefa i
      wytłumaczyć dlaczego go dziś nie ma w pracy. Najbardziej rozbrajają mnie
      pracownicy, którzy chcą "zapisać" się do szefa (jakby to przychodnia była).
      Dobra organizacja i pamięć do wszystkiego, a potem i tak się usłyszy, że "parzy
      się kawę" i "obsługuje komputer" do czego wystarczy matura.
    • librea Re: ;( 12.06.07, 14:59
      niestety tak to już jest. ja jestem sekretarką w urzędzie, mam podyplomówkę
      ścisle związaną z działaem, w którym pracuję, a więc mogłabym wykonywac
      bardziej merytoryczne zadania, no ale...dostałam się na to stanowisko z
      obietnica przeszeregowania. ale im dłużej tu jestem tym bardziej się
      przekonuję, że będzie z tym ciężko. ciągle trzeba kogoś innego awansowac, a ja
      jestem potzrebna na sekretariacie.
      • annajustyna Re: ;( 17.06.07, 12:55
        Smutne to wszystko:((((.
    • ilaa Re: ;( 18.06.07, 16:05
      Skąd ja to znam.
      Kiedyś pracowałam w wydziale gdzie siedziałam prawie co dzień po godzinach..
      ale wiedziałam, że jestem potrzebna, ze się przydaję, przełożona mnie doceniała
      i dziękowała za wszystko. Później ktoś mnie wytypował w tłumie na sekretarkę
      prezesa. Cieszyłam się jak dziecko, że to awans... ale rzeczywistość wydała
      się brutalna. Teraz siedzę i parzę kawę i robię dobrą minę do złej gry.
      Natomiast osoby, które przyszły na moje miejsce do wydziału teraz awansują na
      zastępcę, kierownika. Po prostu są kimś... a ja... nadal sekretarką. I pewnie
      tak już będzie do usranej śmierci....
      Pozdrawiam !
      • annajustyna Re: ;( 18.06.07, 20:33
        :((((, a nie mozesz sprobowac startowac na jakies stanowisko w innym dziale???
        • ilaa Re: ;( 19.06.07, 12:30
          Zasadniczo nie mogę - bo po prostu się - nie nadaję. Ale już piszę dlaczego.
          W każdy z 26 wydziałów zajmuje się czymś innym i bardzo różnią się od siebie.
          Aby zostać zastępcą lub kierownikiem, trzeba sporo czasu w takim wydziale
          przepracować, aby się dokładnie zapoznać ze specyfiką i charakterem pracy w
          danym wydziale. Co z tego, że pracuję 10 lat , jak przez ostatnie 2 parzę kawę
          i odbieram telefony. Nie mam już doświadczenia w wydziale, w którym wcześniej
          pracowałam przez 8 lat – bo wszystko się tam zmieniło (wprowadzono inną
          administrację, sprawozdania itd.) Przyszły nowe osoby, które się już w to
          wdrożyły i lepiej znają się na tym – niż ja. Poza tym większość etatów jest
          juz obsadzona przez młodych ludzi, tak więc nie mam co liczyć na miejsce, bo
          ktoś przejdzie na emeryturę. Poza tym siedząc tu po prostu się uwsteczniłam i
          tyle. Przykre ale prawdziwe.
          Póki jeszcze jestem młoda i atrakcyjna – na sekretarkę się nadaję, ale ciekawa
          jestem co ze mną zrobią, jak się pomarszczę i stuknie mi 50!
          Pozdrawiam !
          • organza77 Re: ;( 22.06.07, 13:51
            Hej dziewczyny!
            regularnie sobie was poczytuje i uznalam, że wreszcie coś napiszę.

            w telegraficznym skrócie..
            pracowałam jako kierowniczka w prywatnej uczelni. po wielu długich latach szukania pracy w W-wie przyjęłam ofertę pracy jako sekretarka w administacji samorządowej

            1,5 roku pracy i już mam dość.
            parzę (ponoć) najlepszą kawę i herbatę ...więc każdy gość dyrektora mówi .. .aaa to ja poproszę to słynną kawę z mleczkiem :-/
            mam teraz 2 dyrektorów, nieco więcej telefonów, multum korespondencji - wpisać do książki pism przychodzących, wychodzących, nadać faksem, wysłać kierowcę z tym czy tamtym pismem ...
            Kiedy domagam się aby korespondencja była przygotowana zgodnie z Wytycznymi Redakcyjnymi- to każdy się oburza, że zanim przyszłam do pracy było ok, a teraz się czepiam :-/

            zarabiam 1800 PLN na rękę.. i o podwyżce nie mam co marzyć..
            krew mnie zalewa - bo "zwykły" pracownik dostaje na rękę 2500 PLN , nawet kierowca zarabia więcej ode mnie :-/

            wymaga się ode mnie abym błyszczała :-/ .. ale po opłaceniu wynajętego mieszkania, uregulowania rachunków za telefon, prąd i wodę i dojazdy do pracy .. zostaje mi kilkaset złotych na życie .. i gdzie tu pieniądze na to by kupić sobie jakiś kostium, eleganckie buty itd??
            • annajustyna Re: ;( 22.06.07, 21:53
              To ja Wam opisze moja historyje;))). jestem po prawie polskim i niemieckim, z
              tym, ze nie robilam aplikacji, bo nigdy nie chcialam byc adwokatem czy czyms
              podobnym, a myslalam o karoerze jako urzednik, unijny chociaz. Niesttey 2 razy
              zabraklo mi minimalnej liczyb pinktow by przejsc do dalszego etapu konkursu.
              Pracowalam prawie 4 lata jako doradca gospodarczy na pograniczu
              polsko-niemieckim. Skonczyl sie projekt, przenioslam sie do meza, do Monachium.
              Pracy szukalam 11 miesiecy. Ciagle uwagi, ze mam nadkwalifikacje, ze za malo
              doswiadczenia (to ze studiowalam i nie moglam rownoczesnie pracowac w zawodze -
              w Niemczech jest to niewykonalne - nikogo nie interesowalo), a czy mam dzieci
              ec...Pracuje jako tzw. czasownik , zarabiam polowe tego, co inne dziewczyny na
              normalna umowe...Branza ciekawa, bo zajmuje sie aktualnie badaniam klinicznymi
              (w zyciu by mnie nie wzieli do takiej pracy, bo w Niemczech ciezko zmienic
              zawod, ale zaczelam najpierw "czasownikowac" w tej samej firmie w dziale
              Compliance & legal, a potem przeszlam do Medycyny). Od lipca bede miala 4.
              przedluzenie umowy o prace czasowa, pozniej powinnam przejsc na wlasny
              rachunek,a od kwietnia 2008 byc moze dostane normalna umowe na 2 lata...Zarabiam
              tyle, ze ile wynosi nasz czynsz, mniej niz minimum konieczne w mOnachium do
              wyzycia, ale ciesze sie, ze moge byc razem z mezem (te prawie 4 lata rozlaki to
              byl koszmar). Tylko...mam juz ponad 30 lat, marze o umowie na czas nieokreslony,
              chcielibysmy miec w koncu dziecko etc.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja