poczucie beznadziejności....

27.06.07, 15:48
Cześć dziewczyny! :)
Musze sie trochę wam pożalić :( dostałam 2 tygodnie temu prace na stanowisku
sekretarki. Zrezygnowałam ze stażu w instytucji państwowej na rzecz tej firmy.
Cieszyłam sie ze nareszcie mam prace a teraz jestem zrozpaczona :( 2 tydzień
nie robie dosłownie nic. Tu jest totalny bałagan, pogubione dokumenty,
faktury, wszystko sie wala po podłodze u prezesa,do tego brak ewidencji
korespondencji itd. Dosłownie o niczym mnie sie tu nie informuje, nie mam
pojęcia co tu sie nawet dzieje. Czuje sie kompletnie bezużyteczna. Cały dzień
siedzę przed komputerem, bolą mnie oczy, głowa i plecy. Wynajduje sobie rożne
zajęcia, nawet sprzątać już zaczęłam. Nawet nie wiecie jak nic nie robienie
jest totalnie wykańczające, zwłaszcza dla mnie, bo jestem osobą, która w pracy
chce pracować. Jestem na okresie próbnym, kończy sie za 2 tygodnie. Boje sie
tylko, ze znów będę siedziała pół roku w domu jeśli teraz zrezygnuje:( a z
drugiej strony nie mam siły wstać rano, na sama myśl ze mam tu przyjechać jest
mi niedobrze i chce mi sie płakać :/ Po tych dwóch tygodniach jestem tak
zmęczona jakbym pracowała z 10 lat bez urlopu.
Mam 26 lat, niewielkie doświadczenie w pracy-wolontariaty, kilka umów o dzieło
i ten staż. Echh...
Nie wiem czy ktoś to doczytał do końca, w każdym razie dziękuje za ewentualne
słowa otuchy.
    • monika_04 Re: poczucie beznadziejności.... 27.06.07, 17:41
      Skoro już sie wpakowałaś to spróbuj przekuć tą sytuację na swoją korzyść?
      Zacznij od wprowadzenia ewidencji dokumentacji, uporządkowania faktur i pism,
      wprowadzenia jakiś logicznych zasad. Chętnie ci tu podpowiemy :). Spróbuj
      podsuwać prezesowi nowe rozwiązania, a jeśli naprawdę nie widzisz sensu to po
      prostu nie przedłużaj z nim umowy jeśli ci to zaproponuje nawet
      • twitti Re: poczucie beznadziejności.... 27.06.07, 19:12
        ja bym na twoim miejscu posiedziala tam troche - zeby zdobyc doswiadczenie i
        odpowiedni dokument!popracuje tam z pol roku a potem uciekaj!ale wierz mi , z
        kazdej pracy wyciagniesz wiele nauki ktora przyda Ci sie w przyszlej pracy a to
        bedzie owocowac na przyszlosc!powodzenia!
        • ciastolinka Re: poczucie beznadziejności.... 01.07.07, 21:07
          Wskocze twitti pod Twój post, bo nie wiem gdzie sie wpisać :)
          dzięki dziewczyny za porady i wsparcie. Sytuacja wygląda tak :)
          Jakieś 10 minut po napisaniu swojego postu prezes mnie zaprosił do siebie i
          zamknął za sobą drzwi. Trochę przyznam, że jakiś gorąc mnie obleciał ;-)
          Powiedział, że słyszał od innych pracowników, że jestem sumienna :> (bo coś tam
          robiłam, jakieś zakupy itd.) chce mnie zatrudnić na stałe i daje mi podwyżkę
          (jakieś 400 brutto). Powiedziałam, ze sie zastanowię i wyraziłam swoje żale co
          do tego, że nic nie robie :) Prezes był zdziwiony i mnie poinformował, ze on nic
          nie wiedział ;) [tiaa]
          Następnego dnia dostałam multum pracy, która notabene nie jest w zakresie moich
          obowiązków ale mniejsza o to.
          I pomyślałam, ze chyba zostanę :P planuję zrobić studia podyplomowe ale tak
          hobbistycznie, prawo jazdy, no i kontynuować język a pieniądze sie przydadzą:)
          aha i powiedziałam prezesowi, ze chce zorganizować korespondencje i inne
          dokumenty, ucieszył sie :) wcześniej nie mieli sekretarki, wiec wszystko muszę
          robić od podstaw.
          Troche o firmie: jest mała, raptem 10 pracowników, kameralna i luzacka
          atmosfera. Myślę, ze nikomu by nie przeszkadzało gdybym trzymała nogi na biurku,
          a prezes sobie czasem siada obok mnie i robi kanapki, po czym je potem spożywa
          :)). W jego pokoju bałagan totalny. Jak biorę coś stamtąd to czuje sie jakbym
          szperała w rzeczach prywatnych w pokoju brata, naprawdę głupio mi w tym grzebać
          ale chyba muszę. Problem jest takowy, ze wiem z pewnych źródeł, że prezes skąpi
          na materiały biurowe i jest niechętny jakimkolwiek zakupom. Takich rzeczy jak
          segregatory, teczki, koszulki próżno tam szukać, większość papierów trzyma w
          pudełkach po xero [uczcie sie dziewczyny oszczędności od mojego prezesa hihih:)]
          ogólnie to myślę ze będzie z nim ciężko, bo on kocha ten swój bałagan i jest
          typem człowieka, który jak ma porządek to nic w nim nie znajdzie ;)
          Na początek myślę nad organizacją korespondencji. Listonosz tam przynosi 2,3
          listy w tygodniu, to problemu dużego nie będzie :) większość spraw prezes
          załatwia mejlem, wiec i poczta wychodząca będzie znikoma. Założę oddzielny
          segregator na korespondencje, która przychodzi do ksiegowej, bo ona jest w innej
          części miasta. Bede robić xero a oryginały do niej. Stworze jakiś system
          oznaczania pism, nie wiem, może dzień, miesiąc i numer kolejny, bo jak tego tak
          mało to chyba nie ma co myśleć nad jakimś skomplikowanym systemem. i oddzielny
          segregator na rozliczenia, bo dostaje pieniądze na rożne zakupy, wiec zrobię
          tabelkę z Excelu, będę dołączać paragony i wszystko pięknie w koszulki:)[które
          mam nadzieje pozwoli mi kupić:>]
          Dziewczyny tyle nasmarowałam, ze nie wiem czy ktoś to przeczyta :) ale powiem
          Wam ze czytam to forum i z wielu rad korzystam i skorzystam zapewne w
          przyszłości :)
          jeśli możecie doradźcie o czym jeszcze nie zapomnieć:).
    • versaczi Re: poczucie beznadziejności.... 28.06.07, 08:28
      Rozumiem Cię doskonale, mam taką sama sytuację, czuję się niedoceniona i
      bezwartościowa. Tez nie chce mi sie tu przyjeżdzać, bo wiem, że nie czekają na
      mnie żadne sprawy do załatwienia (poza parzeniem kawy), a do tego wszyscy kręcą
      się w sekretariacie i patrzą mi na ręce... Ja równiez jestem młoda-mam 23 lata.

      Ogrom pracy przytłacza, ale nic nierobienie tez niszczy:(
    • hispana Re: poczucie beznadziejności.... 28.06.07, 11:42
      >Dosłownie o niczym mnie sie tu nie informuje, nie mam pojęcia co tu sie nawet
      dzieje

      To nie jest wlasciwa postawa - to od Ciebie zalezy jak to biuro bedzie
      wygladalo, mozesz zrobic wszystko - plany racjonalizatorskie, organizacyjne,
      usprawniajace - wierze ze masz kompletna swobode co do tego w jaki sposob
      opanujesz ten burdel. Jesli mimo wszystko twierdzisz ze nie masz co robic w
      takiej sytuacji to przed koncem okresu probnego mozesz spodziewac sie
      pytania: "co pani zrobila w celu organizacji w biurze".

      Wlasciwa postawa to uswiadomienie sobie ze masz na to wszystko duzy wplyw -
      jesli Cie nie informuja - to sama musisz zdobywac informacje, troche sie
      uelastycznic, jesli ktos jest dla Ciebie niemily, Ty badz mila - zawsze poplaca.

      Jesli masz jakies pytania techniczne co do tego jak to wdrozyc - pytaj -
      znajdziesz tu mnostwo pomyslow.
    • librea Re: poczucie beznadziejności.... 28.06.07, 13:36
      ależ moja droga, zabieraj się szybciutko do pracy. uporządkuj dokumenty, załóż
      teczki, segregatory. wykazuj więcej zaiteresowania, to że ktoś przed T
      • librea Re: poczucie beznadziejności.... 28.06.07, 13:39
        coś mi za szybko wskoczyło, chciałam napisać, że jeżeli ktoś przed Tobą na tym
        stanowisku nic nie robił, to nie zanczy, że Ty też, tym bardziej że piszesz że
        jednak Ci się nudzi. Masz umowę na okres póbny, więc szybciutko wykaż się. Moje
        stanowisko tez się organizowało, a teraz mam porządeczek i wiem gdzie coś jest
        a szef ma coraz większe zaufanie do mnie i powierza mi kolejne zadania. moim
        jedynym problemem jest to, że chciałabym zmienić stanowisko sekretarki na
        stanowisko merytoryczne zgodne z moimi kwalifikacjami.
    • magdalenkaaa4 Re: poczucie beznadziejności.... 07.08.07, 14:55
      chyba wiem jak to jest, pracyje na stanowisku asystentki prawie rok.
      prezio skąpy na komp ciężko było go namówić, ale jak tu pracować bez
      komputera???!! prze pierwszy miesiąc musiałam pracować na innych i
      przeganiano mnie z kąta w kąt czułam sie potwornie, nie miałam
      swojego miejsca. Nawet nie miałam zabardzo co robić.
      Musiałam sie nieźle natrudzić żeby dostać swoje własne stanowisko.
      Teraz mam więcej obowiązkó, ale czasem poprostu aż zaciskam zęby ze
      złosći że musze tu siedzieć i wpatrywac sie w monitor z nudów.
      Zajmuję sie księgowością, zrobie wszystko rano, potem odbieram
      jakies telefony w różńych sprawach, przełączam do kogo trzeba.
      czasem zrobie fakturke. koordynuje organizacje wyjazdu na
      międzynarodowe targi. pisze pisma i wysyłam faxy dla prezia. Coś
      czuje ze to za mało, mam chyba większe ambicje, czasem zwyczajnie
      sie nudze, no i pensja 1000zł na ręke:(
    • gold-fish Re: poczucie beznadziejności.... 08.08.07, 11:06
      Moje pierwsze pytanie: czy atmosfera między ludźmi w firmie jest
      fajna? Bałagan jest po to aby nim się zająć. Moze przed Tobą była
      jakaś niedoświadczona i ,,wyluzowana" panienka i wszyscy się do tego
      przyzwyczaili. Czy nie mogłabyś wprowadzić swoich zasad? Porozmawiać
      z prezesem, że chciałabyś zająć się administracją biura.
      Uporządkować korespondencję i dokumenty z podłogi. Ułożyć w
      odpowiednie segregatory, zakupić książki do ewidencji i poprosić o
      wprowadzenie w sprawy biura?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja