Dodaj do ulubionych

masakryczne wspomnienia z rozmów o pracę

04.09.07, 15:26
Witam Dziewczyny, jak zapewne zauważyłyście szukam pracy. Pragnę się
z Wami podzielić moimi wspomnieniami z rozmów. Jestem ciekawa
jakbyście się zachowały. Jakiś rok temu podczas interview spytano
mnie co zrobię kiedy zauważę, że szef ma rozpięty rozporek>
Odpowiedziałam, że dyskretnie mu o tym powiem. Pytano mnie czy byłam
już w takiej sytuacji, jak bym się czuła itp. To jest akurat
lightowe pytanie. Jakieś 1,5 miesiąca temu siedziała z 2h na
interview gdzie padły pytania:
- Czy często dostaje pani kwiaty?
- od nieznajmoch??
- bez okazji???
- czy pani tańczy?
- jakoś szczególnie?
- jakieś specyficzne tańce???
TAK - NA RURZE
czy Oni szukaja dziewczyn do towarzystwa czy dobrej pracownicy???
co to ma do rzeczy?
Inne interview, 4 etapowe. Na każdym z etapów opowiadałam jak
wyglądała okładka książki jaką ostatnio czytałam, czy były tam
jeszcze jakieś zdjęcia.
Może chodziło o spostrzegawczość i dobrą pamięć?
Ale pytanie o tańce i kwiaty było poniżej krytyki.
Obserwuj wątek
    • hispana Re: masakryczne wspomnienia z rozmów o pracę 04.09.07, 16:24
      Moze to test na wytrzymalosc psychiczna, badaja moze w ten sposob
      sposob, w jaki bedziesz postepowac ze spamerami - czy bedziesz im
      wszystko o firmie opowiadac tak samo jak o rodzaju tanca, ktory
      najbardziej lubisz.

      Warto sie zawsze zapytac jaki zwiazek z twoja praca ma zadane Tobie
      pytanie.
      • tulcymea Re: masakryczne wspomnienia z rozmów o pracę 06.09.07, 11:01
        Rzecz jasna, że pytałam o związek.
        Dowiedziałam się, że a tak sobie tu rozmawiamy, chciałbym pania
        bliżej poznać.
        Taaa
        Ja myślę, że do pracy asystentki nie potrzeba jakiegoś wielkiego
        assets centre.
        Każdy inteligentny człowiek potrafi tak poprowadzić rozmowę by
        wywnioskować czy kandydatka jest inteligentna, elokwentna, pracowita
        i radzi sobie z wieloma zadaniami.
        Kwiaty, tańce i rozporki sa niepotrzebne.
        A swoja droga rozmawiałam kiedyś z ludźmi z doradztwa personalnego
        co robić w takiej sytuacji?
        Powiedzieli, podziękuj za rozmowę i wyjdź.
      • kkk Re: masakryczne wspomnienia z rozmów o pracę 06.09.07, 14:26
        Mnie szczególnie uderzyło ogromne zainteresowanie moim ewentualnym zajściem w
        ciąże - bo młoda mężatka itd...
        powiem wam ze każdy się mni eo to pytał, zeby pewnie nie mieć potem kłopotów z
        mamuśką, echhh
        Ja akurat nie mam zamiaru w ciągu kilku najbliższych lat zachodzić w ciąże ale
        jak to wytłumaczyć ppracodawcy???
        z jednym się prawie ściełam bo mi powiedział, że co mi pani tu p... zaraz mi
        pani zajdzie w ciąże i będe musiał szukać zastępstwa. Wszystkie tak mówicie...
        Sorry.......może miał przykre doświadczenia ale po co w takim razie zatrudnia
        kobiete?? Niech mu siedzi facet - on na 100% nie będzie w ciąży ;)
            • yolanda33 Re: masakryczne wspomnienia z rozmów o pracę 11.09.07, 08:49
              Ja pracuje jako sekretarka-asystentka od ponad 2 lat (tzn. 2 lata
              temu zaczęłam, w międzyczasie jeszcze byłam handlowcem). Na
              pierwszej rozmowie byłam 11 kandydatką, rekruterem był sam dyrektor,
              któremu miałm asystować. Zainteresowało go moje CV, więc zaczął mnie
              wypytywać o wszystko, co mu przyszło do głowy (przede wszystkim
              motywy do pracy) ale nie omieszkał zapytać o rodziców i rodzeństwo
              (?). Wyglądał bardzo profesjonalnie, biuro i branża też;
              naprodukował sie o moich obowiązkach, po czym zapytał ile chciałabym
              zarabiac. Nie wiedziałam co odpowiedzieć (pierwsza praca na tym
              stanowisku), więc wymyśliłam, że 800zł. A on na to: "to niemożliwe,
              za taką pracę mogę zaoferować najwyżej 500zł! Bedzie pani siedziała
              za biurkiem 8 godzin i chce pani brac za to 800zł? Za 500zł
              przyjdzie tu każda pracownica marketu!" hmm, to ciekawe jakim prawem
              wymagał 2 języków obcych (oczywiście przemaglował mnie w nich),
              statusu studentki i znajomości zagadnień księgowych(studiuję
              administrację). I która z kasjerek spełniłaby te wymogi. Nie
              zależało mi wtedy na pieniądzach, więc się zgodziłam. Ale
              popracowałam tylko 2 tygodnie. Miałam na głowie całą firmę,
              wszystkich pracowników i uczniów (szkoła językowa), sprawy kadrowe i
              księgowe. Pracy od rana do wieczora. Za 500zł? Przesada. Na
              szczęście jeszcze nie miałam umowy, więc szybko poszło, bo dłużej
              nie opłacało sie zostawać.
    • rafaela5 Re: masakryczne wspomnienia z rozmów o pracę 12.09.07, 18:21
      1. Czy mieszka Pani sama?
      2. Czy depiluje pani nogi (bo w umowie o prace jest taka klauzula, ze asystentki
      maja miec wydepilowane nogi)
      3. czy jest pani dyspozycyjna? bo pracujemy rowniez w weekendy
      ja: ale, jak rozumiem, przepracowane weekendy mozna potem odebrac w postaci
      wolnych dni w tygodniu?
      pan: nie, a dlaczego?
      ja: a czy pracujac tu bede miala jakis wolny dzien?
      pan: no... czasem zdarza sie tak, ze jest troche mniej pracy i wtedy niedziele
      sa wolne.
      (to byla praca sekretarki za 1600 zl)
      • madziulec dialogi na 4 nogi 12.09.07, 19:18
        1. - czy ma pani meza?

        2. - a jaka mamy gwarancje, ze jak pania zatrudnimy to pani zaraz w ciaze nei zajdzie i nei pojdzie na macierzynski?

        3. - czy ma pani dzieci?

        4. - z kim pani mieszka?
    • tierieszkowa Re: masakryczne wspomnienia z rozmów o pracę 12.09.07, 21:13
      Czasem sie tak zastanawiam czy nie wrocic do Polski, ale jak tak
      sobie czytam takie historie to mi sie wlos na glowie jezy i chyba
      wole juz sobie mieszkac na tej mojej wsi.

      A taniec to wlasnie typowa umiejetnosc przydatna w pracy kazdej
      prawdziwej asystence. Ciekawe co by odpowiedzieli gdybys im
      powiedziala, ze owszem tanczysz w amatorskim zespole tanca ludowego?
      Ech, jak to powiedzial Nadszyszkownik Kilkujadek "w dupach im sie
      poprzewracalo".
        • tierieszkowa Re: masakryczne wspomnienia z rozmów o pracę 13.09.07, 15:17
          No to tym bardziej maja w czym wybierac i moga od razu odrzucic 95%
          cv, ktore wg nich nie spelniaja kryteriow zamiast robic z ludzi
          idiotow i zadawac im bezsensowne pytania nie majace zwiazku w zaden
          sposob z praca, o ktora sie starasz.

          Tutaj przechodzilam przez system rekrutacyjny kilka razy (po prostu
          jak mi sie po kilku latach znudzi praca to szukam nowej) i nikt sie
          mnie nigdy nie pytal czy mam meza, dzieci, psa, kurzajke na tylku
          ani o to czy umiem tanczyc. Bo pytanie o zycie prywatne jest po
          pierwsze niezgodne z prawem, po drugie swiadczy o braku wychowania.
          Co nie znaczy, ze Amerykanie odznaczaja sie jakas wybitna
          kindersztuba; wrecz przeciwnie.

          Moze niedlugo sie zaczna pytac ile miesiecznie wydajesz na podpaski,
          bo jesli za duzo to znaczy, ze jestes rozrzutna i mozesz sie nie
          sprawdzic na danym stanowisku. Paranoja jakas.
            • agi.mi Re: masakryczne wspomnienia z rozmów o pracę 13.09.07, 21:16
              Mnie pytano czy ważna jest dla mnie rodzina. Potem dostałam kartki z
              napisami typu: kariera, pieniądze, przyjaciele, podróże, praca,
              rodzina, miłośc - i musiałam ułożyć w kolejności od najważniejszego
              do najmniej ważnego.
              Na jednej z rozmów poproszono mnie o opowiadanie dowcipów :)
            • conejito13 Re: masakryczne wspomnienia z rozmów o pracę 14.09.07, 10:11
              tulcymea napisała:

              > Dziewczyny nie wracajcie!!! Jeśli tylko jesteście szczęśliwe,
              macie
              > fajnego chłopa i niezłą pracę to nie ma co z sentymentem na PL
              > patrzeć.

              tulcymea, naprawde zalezy, kto mial co w polsce i dlaczego wyjechal
              za granice. ja zdecydowanie nie za praca. a konsekwencje mojej
              decyzji ponosze rowniez i w tej dziedzinie. najbardziej to
              chcialabym miec moja dawna prace (z jej pensja) i mieszkac tutaj. a
              to, widze, jest praktycznie niemozliwe. no, ale...sa tez pozytywy:)
          • conejito13 Re: masakryczne wspomnienia z rozmów o pracę 14.09.07, 10:08
            zgadzam sie, tierieszkowa. powinni wybrac jedynie te, ktore
            spelniaja normalne kryteria na to stanowisko. ale wiesz jak jest...:(
            tutaj mnie przemaglowali nawet z rodziny meza: co robia, gdzie
            pracuja, kim sa, gdzie mieszkaja etc. nie wiem czy to chodzi o to,
            ze chca miec w pracy pewna grupe ludzi a innych nie (nie wiem, czy
            chodzi o tych 'lepszych' czy wrecz przeciwnie;). w kazdym razie ja
            na gwalt potrzebowalam zmienic prace i sie zgodzilam, choc czulam
            normalnie 'w moczu' ze cos sie swieci. i mialam racje. moj szef
            okazal sie byc burakiem a firma niestety nie najlepsza. ale trudno.
            po prostu musze zaczac czegos szukac i tyle. nie uzalac sie:)
    • jowitaa1 czesc Dziewczyny!,wiecie co ,bo mnie to 17.09.07, 04:54

      tak sie wydaje,ze takie glupie pytania o rozporek zwlaszcza ,to sa skandalicznie
      nieprofesjonalne pytania. Po prostu skandalicznie.
      Tu by sie trzeba zastanowic kto tych pytaczy przyjal do pracy????

      Chodzi o to ,ze jeszcze nie nauczono sie w Polsce jak profesjonalnie prowadzic
      interwiev. Jest pelna wolnoamerykanka gdzie nikt nie zwraca uwagi ani na prawo
      ani na dobre wychowanie.
      Zwyczajnie sobie uzywaja!
      Rozmowa kwalifikacyjna to jest tez dla szukajacych prace, zeby sie zorientowac
      czy warto pracowac dla tej firmy,'
      Zadawanie pytan niezgodnych z prawem oraz bez szacunku dla osoby(jak ten
      nieszczesny rozporek) jest sygnalem,ze ta firma to bedzie dla ciebie i w
      przyszlosci problemem,wiec po co od razu pakowac sie w klopot. Lepiej wyjsc .

      Duze firmy zagraniczne ,korporacje,maja profesjonalnych rekruterow,i oni staraja
      sie stosowac standardy te same jak u nich w kraju.
      Maja wpojone,ze jak zachowaja sie nieprofesjonalnie,to moga zostac oskarzeni o
      dyskryminacje. A to kosztuje duuuuzo pieniazkow.:=))

      • madziulec Re: czesc Dziewczyny!,wiecie co ,bo mnie to 17.09.07, 10:31
        No i swietnie.
        A teraz wyobraz sobie, ze masz sytuacje taka, ze stoisz pod sciana i
        szukasz bardzo pilnie pracy (z wielu powodow).
        I idziesz na rozmowe i wlasnie zadaja Ci takie pytania.
        Wychodzisz?

        Oczywiscie mozesz wyjsc.
        Ale z drugiej strony myslisz, ze jednak potrzebujesz pracy wiec
        swoja dume chowasz do kieszeni. I albo delikatnie i z taktem
        odpowiadasz, ze to nie sa pytania, na ktore chcialabyc udzielac
        odpowiedzi albo cos przebakujesz, ze tak masz meza, dzieci, ale
        sobei radzisz...
    • zagubiona11 Re: masakryczne wspomnienia z rozmów o pracę 17.09.07, 14:34
      Tak mi przyszło do głowy, że można by rekruterów zapytać, czy szef
      często chodzi z rozpiętym rozporkiem. Bo jeśli to pytanie aż pada na
      rozmowie rekrutacyjnej, to znaczy, że zdarza mu się to często. To
      może szef ma Alzheimera albo inne problemy ze sobą i co Państwo
      (jako firma) zrobiliście, żeby mu pomóc? ...
        • login_niedostepny Re: masakryczne wspomnienia z rozmów o pracę 18.09.07, 22:50
          rozmowy sprzed 8-9 lat:
          1. przez telefon, probujemy sie umowic
          Facet(przyszly szef) - moge sie z pania spotkac w naszym biurze,
          mamy piekne nowe biuro w willi w srodku lasu. Moglibysmy pojechac
          tam w weekend, oprowadze pania spokojnie, wtedy akurat nikogo nie
          bedzie...

          2. na rozmowie obecny zarzad z francji, rozmowa po francusku, po
          godzinie jedna z dyrektorek mowi, ze wszystko super, dobrze znam
          jezyk i zostane zatrudniona. Na to inna nagle pyta "a czy ma pani
          jakis papier dokumentujacy znajomosc jezyka?" Nie mialam, wiec
          jednak mi podziekowali..

          3. rozmowa, po ktorej dostalam prace i przepracowalam 7 lat;) Po
          polgodzinie czekania na recepcji, z pokoju wypada (doslownie) moj
          przyszly szef-francuz, podbiega, blednym wzrokiem omiata recepcje,
          zauwaza mnie i pyta "To pani??", ja ze tak.. "A mowi pani po
          francusku?", ja ze tak.. "To dobrze!". I juz go nie ma. Siedze
          dalej, po kwadransie zagladam do pokoju w ktorym siedziala
          asystentka drugiego szefa i pytam co mam teraz robic. Odpowiedz
          brzmiala "O ktorej jutro mozesz zaczac?"
          :DD
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka