Dodaj do ulubionych

Gdy szef wyciaga ręce...

18.07.09, 20:16
Mój szef jest mną zauroczony, od samego poczatku był. Spodobałam mu się juz na rozmowie i chyba tylko dlatego pracuję, bo miałam zerowe doświadczenie i inne wykształcenie. Od samego początku wodzi za mną wzrokiem, prawi komplementy, spędza ze mną mnóstwo czasu, niby pracujemy, ale i tak wiem, że bardziej zalezy mu na moim towarzystwie. Nie widziałam w tym nic złego, poza tym nie wyrządzał mi żadnej krzywdy. Nie jeden facet wodzi za mną wzrokiem w firmie. Jak to faceci. Ale zachowanie mojego szefa powoli mnie niepokoi. Bacznie mi się przyglada, inaczej niż zwykle. Co chwile woła do siebie do gabinetu pod byle pretekstem, proponuje spotkania poza pracą, czasem zdarza mu sie zadzwonić po południu. Ostatnio jednak szuka kontaktu dotykowego ze mną. Siada bardzo blisko, tak że czuje jego ciepło, albo bardzo mocno się pochyla. Ale to nic. Teraz był na 3 tygodniowych wczasach i oczywiście czasami dzwonił pytać co w firmie i za każdym razem nie omieszkał powiezieć, że tęskni za mną.
czy jedynym wyjsciem jest zmiania szefa co za tym idzie zmiana pracy?
Obserwuj wątek
    • lady.godiva Re: Gdy szef wyciaga ręce... 18.07.09, 21:07
      Trudna sytuacja. Sama na nią pozwoliłaś i twoje zachowanie utrwaliło go chyba w
      przekonaniu, że to akceptujesz i może nawet ci się to podoba?
      Nie wiem- może porozmawiaj z szefem, że jego zachowanie ci się nie podoba?
        • rikol Re: podaj go do sadu i jestes ustawiona 24.07.09, 13:15
          Jest to oczywisty przyklad molestowania seksualnego. Autorka watku moglaby sie
          ubrac jak zakonnica, a koles i tak bedzie probowal ja macac itd. Radze nosic ze
          soba dyktafon, zapisywac wszystkie jego gadki z datami i godzinami i isc z tym
          do sadu. W pracy natomiast radze mocno sie postawic, tzn. oblac go czyms za
          takie zaloty albo po prostu sila odpowiedziec na sile. Spuszczanie wzroku moze
          jest dla niego urocze, ale jak codziennie bedzie musial kupowac nowa koszule, to
          chyba mu sie nie bedzie oplacalo.
          • racetam Re: podaj go do sadu i jestes ustawiona 24.07.09, 14:22
            rikol napisała:

            > Jest to oczywisty przyklad molestowania seksualnego. Autorka watku moglaby sie
            > ubrac jak zakonnica, a koles i tak bedzie probowal ja macac itd. Radze nosic ze
            > soba dyktafon, zapisywac wszystkie jego gadki z datami i godzinami i isc z tym
            > do sadu. W pracy natomiast radze mocno sie postawic, tzn. oblac go czyms za
            > takie zaloty albo po prostu sila odpowiedziec na sile. Spuszczanie wzroku moze
            > jest dla niego urocze, ale jak codziennie bedzie musial kupowac nowa koszule, t
            > o
            > chyba mu sie nie bedzie oplacalo.


            coś chyba z głową nie tak...
            • tetlian Postaw sprawę jasno 24.07.09, 22:44
              Jeśli Ty nie odwzajemniasz jego uczuć, to powiedz mu to grzecznie, jasno i
              zrozumiale.

              Być może okaże się porządnym człekiem, zaprzestanie zalotów i nie zwolni Cię.
              Choć tacy rzadko się zdarzają.

              Jeśli natomiast zwolni Cię z tego powodu, to możesz próbować udowodnić mu to w
              sądzie pracy. Choć uprzedzam, że on już zrobi wszystko tak, by do zwolnienia
              nikt nie mógł się przyczepić.

              Cóż, znajdziesz inną pracę. Pomyśl co jest dla Ciebie ważniejsze. Spokój czy ta
              konkretna praca?
    • tilia-cordata Re: Gdy szef wyciaga ręce... 18.07.09, 21:21
      Poza tym zachowaniem wszystko ok. Normalnie pracujemy ze sobą, kłócimy się, oboje mamy cięzki charaktery ale mimo to potrafimy się pogadać. W firmie mówią, że odkąd przyszłam zmienił się o 360 stopni, na dobre oczywiście.

      Powiedzmy, że jego zachowanie nie budziło zadnych podejrzeń, nie mogłam robić afery z tego, że patrzy się na moje nogiu albo dekolt bo robili to wszyscy faceci w firmie. Chcesz sie patrzeć to patrz - tyle ci pozostało. On mnie nie dotykał, w żaden sposób nie sprawiał, że czułam się poniżona w jakikolwiek sposób.

      Jego zachowanie zmieniło się jakieś 2 miesiące temu. Początkowo sądziłam, ze to zwykłe droczenie, zabawa, ale jednak nie. Chyba, że szukam problemu tam gdzie go nie ma. Telefony po pracy nie zdarzaja sie często, propozycje spotkąń, niby służbowych raz na miesiąc, jendak zawsze sie wymiguję. Unikam jak tylko mogę spotkań sam na sam. Nie prowokuję go. Wydaje mi się, że ja mu wpadłam w oko już na rozmowie, bo niby dlaczego tak walczył, aby moja kandydatura przeszła. Jestem jego celem i dąży do tego za wszelką cenę. Chciałabym go jakoś przechytrzyć, pokonac jego własną bronią, ale nie wiem czy dam radę.
      • zagubiona11 Re: Gdy szef wyciaga ręce... 20.07.09, 13:48
        No to może by tak zadzwonic do żony i albo kawa na ławę jej wyłożyć
        to co tu nam napisałaś, albo jakoś ogródkami. Być może nie jesteś
        pierwszą współpracownicą, na którą jej mąż tak reaguje i kobieta
        dobrze wie, jak sobie radzić z tym problemem...
        • ideefiks Re: Gdy szef wyciaga ręce... 24.07.09, 13:54
          zagubiona11 napisała:

          > No to może by tak zadzwonic do żony i albo kawa na ławę jej
          wyłożyć

          Po co? Niech po prostu od razu złoży wypowiedzenie i odejdzie
          zamiast tracić nerwy przy "kawie na ławę". Efekt bedzie ten sam tyle
          że będzie zdrowsza bo zaoszczędzi na uniknięciu stresu.
          • celine.black.rose Re: Gdy szef wyciaga ręce... 24.07.09, 17:12
            Ludzie, co to za absurdy? Kobieta idzie do pracy, zeby PRACOWAC,
            zachowuje sie profesjonalnie, swoje obowiazki wykonuje, a ma
            odchodzic z pracy (i miec przez to trudnosci - bo trzeba szukac
            nowej, bo klopoty finansowe,itp) przez jakiegos buca, ktory pozwala
            sobie na zbyt wiele (takze prawnie!) i nie umie schowac testosteronu
            do kieszeni nawet w pracy?
            Mozesz ubierac sie, jak tylko Ci sie podoba, i to nie daje NIKOMU
            prawa do patrzenia sie tam, gdzie sobie tego nie zyczysz czy do
            traktowania Cie przedmiotowo ani podrywania Cie w miejscu pracy (lub
            jakimkolwiek innym, jesli sobie tego nie zyczysz). Tak jak ktos
            wczesniej juz tu pisal, radze Ci nagrywac i rejestrowac na wszelkie
            sposoby te jego zachowania, a nastepnie isc z tym do sadu. NIe
            zaslugujesz na takie traktowanie, a koles naduzywa swojej pozycji i
            nie powinien jej pelnic.
            Gdybys potrzebowala (darmowej) pomocy prawnej, to polecam zgloszenie
            do organizacji feministycznej NEWW
            (www.neww.org.pl/pl/pomoc/index/0.html) lub z Federacja
            (www.federa.org.pl/?page=static&static=1&lang=1) albo z
            partia Zieloni 2004 w swoim miescie.
            Pozdrawiam
            • bat_oczir Re: Gdy szef wyciaga ręce... 24.07.09, 20:09
              > Mozesz ubierac sie, jak tylko Ci sie podoba, i to nie daje NIKOMU
              > prawa do patrzenia sie tam, gdzie sobie tego nie zyczysz

              święte słowa.

              Ale czy można powiedzieć o kimś, kto odsłania znaczną częśc biustu i nóg, że ten
              ktoś ___nie życzy___ sobie, żeby ktoś na nie patrzył?
            • fawad Re: Gdy szef wyciaga ręce... 24.07.09, 20:28
              > to nie daje NIKOMU
              > prawa do patrzenia sie tam, gdzie sobie tego nie zyczysz

              Ja mam prawo patrzeć tam gdzie sobie życzę patrzeć. Do czego to już kurcze
              doszło, chcą kontrolować to gdzie ktoś patrzy!


              - TomiK
            • swan_ganz Re: Gdy szef wyciaga ręce... 25.07.09, 10:53

              > "Mozesz ubierac sie, jak tylko Ci sie podoba, i to nie daje NIKOMU
              > prawa do patrzenia sie tam, gdzie sobie tego nie zyczysz "

              o tym gdzie patrzę to ja decyduję a nie ty i jak będę chciał to będę
              się gapił na twoje cycki tak długo jak tylko będę miał na to
              ochotę... A jak już mi się znudzi to przydługie gapienie się to cię
              zwolnię :-)


              > Tak jak ktos wczesniej juz tu pisal, radze Ci nagrywac i
              > rejestrowac na wszelkie sposoby te jego zachowania, a nastepnie
              > isc z tym do sadu.

              rozumiem, że masz kurewski charakter ale dlaczego uparłaś się
              propagować takie kurewskie zachowania wśród innych ? Nie podoba ci
              się, że szef się na ciebie gapi? To złóż wypowiedzenie i nie
              zawracaj doopy poważnemu człowiekowi na odpowiedzialnym stanowisku..
              A tak poza tym to eksponując tu te swoje posrane pomysłu na życie
              robisz bardzo złą robotę dla kobiet...
                • swan_ganz Re: Gdy szef wyciaga ręce... 25.07.09, 16:30

                  >"- Właśnie nie masz prawa i nie Ty decydujesz, co Ci wolno w tym
                  > zakresie - precyzyjnie reguluje to Kodeks Pracy."

                  szczerze mówiąc; nie znam żadnego kodeksowego zapisu, który
                  zmierzałby choćby do prób określenia miejsca na które mogę lub nie
                  się gapić.... :-)
                  I mogę Ci to łatwo udowodnić; wystarczy, że napiszesz na priva i
                  umówimy się na jakiś teścik.... Zaczniesz się przy mnie rozbierać a
                  ja gwarantuję Ci, że nie odwrócę wzroku od Ciebie czym wg twojej
                  teorii zarobię na wyrok a Ty na odszkodowanie :-)

                  No chyba, że Twój widok będzie drażnił mój zmysł estetyki to wtedy
                  odwrócę oczy... Ale ze wstydu na nie z kodeksowych powodów :-)

                  -
                  Swan
                  ** Just say no to drug reps **
                  nofreelunch.org/
        • tetlian Re: Gdy szef wyciaga ręce... 25.07.09, 12:31
          swan_ganz napisał:

          >
          > > "Oczywiście, że Zonaty, dzieci prawie w moim wieku. Głowa siwieje -
          > > dupa zszleje"
          >
          > no i co w tym widzisz złego? A poza tym; stanie ci się coś jak mu
          > lodzika zrobisz?
          >

          Swan_ganz, Ty jesteś normalny?
          • swan_ganz Re: Gdy szef wyciaga ręce... 25.07.09, 16:54

            > "Swan_ganz, Ty jesteś normalny?"

            tia... I co Ci tu odpowiedzieć????? Zabij mnie ale naprawdę nie wiem
            i to mimo, że jako jeden z nielicznych facetów uzyskałem oficjalny
            glejt od psycholi z RDOKP uprawniający mnie do samodzielnego i
            wyłącznego wychowywania mojego dziecka :-)
            Wiesz - taki papier to "niebyleco" bo oznacza on ni mniej ni więcej
            tylko, że jego posiadacz nie ma obluzowanego dekla jak większość z
            piszących w tym wątku :-)

            Jeśli potrafisz podać definicję tej "normalności" to może wtedy będę
            w stanie odpowiedzieć na to pytanie.....

            p.s. mogłabyś rozwinąć swoją myśl? Pytania pomocnicze;
            a) "oburza mnie sam pomysł robienia komuś dobrze w pracy"
            b) "ten rodzaj seksu jest obrzydliwy i wstrętny"
            c) "lodzi to fajna rzecz ale wpierw trzeba na niego sobie zasłużyć"
            d) "seks to tylko z mężem. Z kolegami z pracy? Przenigdy..."
      • tetlian Żonaty 25.07.09, 12:08
        tilia-cordata napisała:

        > Oczywiście, że Zonaty, dzieci prawie w moim wieku. Głowa siwieje - dupa zszleje
        > :(

        No to zmienia postać rzeczy. Ja myślałem, że to młody wolny człowiek. I dziwiło
        mnie nawet dlaczego Tobie się to nie podoba. Ale skoro tak, to przy najbliższej
        okazji, gdy będzie coś próbował, postaw sprawę jasno, że coś takiego Ci się nie
        podoba, ponieważ masz już faceta (jeśli nie masz, to skłam) i chcesz być fair
        wobec niego. Może da mu to do myślenia, że sam nie jest fair wobec swojej żony?
        • swan_ganz Re: Żonaty 25.07.09, 16:39

          > "ponieważ masz już faceta (jeśli nie masz, to skłam)"

          fantastyczna logika... Jak kobieta jest singlem to wg. tej twojej
          logiki można ją molestować.... Natomiast gdy jest ona sparowana to
          ma być nie dotykalna....

          Czy ty znasz powiedzenie freelancerów w myśl którego najlepsza dla
          nich żona to żona ich kolegi?

          Własną osobą zaręczam ci, że to bardzo prawdziwe i życiowe
          powiedzenie.. :-)
    • tulcymea Re: Gdy szef wyciaga ręce... 20.07.09, 12:03
      głupia sprawa. Miałam kiedyś szefa, trochę zboczka-gawędziarza.
      Przyglądał się mojej figurze, często stawał za moim fotelem tak, że
      nie mogłam się ruszyć, oczywiście czułam jego oddech. To było
      nieprzyjemne. Szczytem wszystkiego było, gdy kazał sobie coś podać i
      lekko głaskał mnie po ręce. Jak tylko nadarzyła się okazja to
      zmieniłam pracę. Niemniej, przepraszam cię, ale czy nie jest tak, że
      przypadkiem prowokujesz? Wiesz krótka spódniczka, uśmiechy. Ja wiem,
      że to nikogo nie upoważnia do molestowania, ale facet to facet.
      Wydaje mu się, że jak dziewczyna ładna i miło się uśmiecha to może
      sobie pozwalać.
      • pijawka_lekarska Re: Gdy szef wyciaga ręce... 21.07.09, 14:48
        tulcymea napisała:

        > głupia sprawa. Miałam kiedyś szefa, trochę zboczka-gawędziarza.
        > Przyglądał się mojej figurze, często stawał za moim fotelem tak, że
        > nie mogłam się ruszyć, oczywiście czułam jego oddech. To było
        > nieprzyjemne. Szczytem wszystkiego było, gdy kazał sobie coś podać i
        > lekko głaskał mnie po ręce.

        Miałam podobnego szefa w jednym z moich poprzednich miejsc pracy. Starszy pan
        (siedemdziesiąt kilka lat), erotoman-gawędziarz, obleśne, taksujące spojrzenia,
        głaskanie po rączce, klepanie po łopatce, niektóre teksty...na szczęście nic
        więcej. Miał też bardzo zazdrosną żonę, która potrafiła przyjść do firmy i
        zrobić karczemną awanturę o to, że podwozi samochodem panie z księgowości (nie
        poznałam jej nigdy). Nie mogłam go fizycznie ścierpieć, miał b. duszący zapach
        wody toaletowej, zawsze, gdy wychodził z pokoju, otwierałam okno na oścież. Choć
        muszę przyznać, że nigdy nie posunął się dalej niż cmoknięcie w dłoń czy
        "kumpelskie" poklepanie w łopatkę, był dla mnie dobry: załatwiał mi dodatkowe,
        płatne zlecenia (którymi dorabiałam do anorektycznej pensji), gdy w budynku
        siadło ogrzewanie osobiście przyniósł mi do pokoju grzejnik, nigdy nie robił mi
        problemu gdy chciałam wyjść z pracy wcześniej (i nie pytał o powody).
            • swan_ganz Re: off topic... 26.07.09, 16:02

              jak na osobę zatrudnioną w firmie pigularskiej to nie tylko masz
              kiepski nick ale i zdolność do kojarzenia Ci szwankuje... Popracuj
              nad empatią :-)

              > "Hę? A czemuż to?"

              ze względu na wieloznaczność tego twojego nicka Pijawko; nawet pies
              nie gryzie ręki która karmi... :-)
              • pijawka_lekarska Re: off topic... 27.07.09, 23:35
                > jak na osobę zatrudnioną w firmie pigularskiej to nie tylko masz
                > kiepski nick ale i zdolność do kojarzenia Ci szwankuje... Popracuj
                > nad empatią :-)

                Obecnie nie pracuję w firmie "pigularskiej". Mój post z historią o
                szefie-molestatorze również nie dotyczył pracy w jednej z tych firm. Zresztą,
                ten pan dawno już jest na emeryturze, o ile nie wącha kwiatków od spodu :)

                > ze względu na wieloznaczność tego twojego nicka Pijawko;

                mnie tam kojarzy się on w pierwszej kolejności przyrodniczo, dopiero potem
                farmaceutyczno-pasożytniczo :)
    • tilia-cordata Re: Gdy szef wyciaga ręce... 20.07.09, 20:58
      Nie sądzę abym go kusiła ubiorem. Ubieram się normalnie, tak jak ode mnie się wymaga. Nie noszę głebokim dekoltów, ani kusych spódniczek. Chyba, że spódnica i buty na obcasie działają na niego jak płachta na byka. Jak sobie to wszystko analizuje to cała sytuacja ma miejsce od samego początku a teraz się nasiliła.
      Czy go jakoś kuszę? Może ja tego nie widzę, robie to nieświadomie. zawsze jestem usmiechnięta. Każdy kto ze mną pracuje twierdzi, że stawarzam specyficzną atmosferę wokół siebie. Ale czy to jest to?
      Nie chciałabym zmieniać pracy, lubię ludzi, z którymi pracuję, lubię charakter tej pracy, nawet jego lubię, bo w gruncie rzeczy nie jest zły, jest powszechnie lubiany i cieszy się dużym autorytetem, tylko te jego zaloty...
      Żona doskonale wie jakiego gada ma w domu. Mnie się tylko przygląda. Ale i tak winą obarcza innych. Już raz było podobnie tylko, że z alkoholem, ze niby jedna pracownica go rozpija a potem sie okazało, że sam pił do lustra. Nakłamał ją aby siebie ratować. Boję, że ze mną będzie to samo. Że mi nie uwierzy, że to on, że pewnie młoda to go prowokuje i leci na jego kasę. A mi naprawdę nie potrzebny gośc z flakiem w kroku, żebym się mogła z nim po krzakach chować, byle nas nikt nie zobaczył.
      Chciałabym go jakoś przechytrzyć, pokonać jego własną bronią. Póki na mnie się tylko patrzył i uśmiechał się było ok, ale teraz szuka kontaktu dotykowego ze mna. Niby przez przypadek łapie mnie z rękę a to stanie tak w przejsćiu, że muszę się przeciskać. Poza jego amorami normalny facet.
      • tititq Re: Gdy szef wyciaga ręce... 25.07.09, 06:02
        > Chciałabym go jakoś przechytrzyć, pokonać jego własną bronią.

        Przechytrz go, pokonaj jego własną bronią! Najpierw zacznij go molestować
        seksualnie. Niech sam flak zobaczy, jakie to przyjemne.

        A jak to nic nie da, to zmień swoje zachowanie o 360 stopni. Wtedy na pewno
        zgłupieje. Albo on od piruetów, albo Ty od kręcenia się w kółko.
    • tilia-cordata Re: Gdy szef wyciaga ręce... 23.07.09, 11:47
      Nie testowałam. Zreszta moggę miec rówieśnika i niepotrzebuje faceta, z którym musiałabym sie chować po krzakch byle nas ktoś nie przyłapał.
      Cała ta sytaucja mnie męczy. Tearz jest jeszcze w miarę, bo mam urlop, ale na samą myśl, że jak wrócę znów będzie smoilić cholweki, to dostaje skurczy żołądka.
      Dlaczego nie moge mieć normalnego szefa, tylko jakiego starucha z przerśnietym ego?
      • tulcymea Re: Gdy szef wyciaga ręce... 23.07.09, 11:58
        tylko nie obwiniaj siebie, bo to zazwyczaj na kobietę się zwala
        odpowiedzialność za umizgi faceta. Nie wiem co ci poradzić, bądź
        stanowcza, powiedz, że nie życzysz sobie "czułych gestów",
        ostentacyjnie się odsuwaj, staraj się nie dawać przyzwolenia na
        sytuacje sam-na-sam w biurze, kantynie itp. Musi widzieć, że ciebie
        to nie bawi i stanowczo pokazujesz NIE bliskim kontaktom. Tylko coś
        innego mnie zastanawia, czy taki odrzucony szef nie zacznie się
        mścić?
      • hella_79 Re: Gdy szef wyciaga ręce... 24.07.09, 12:48
        jak Ciebie to męczy, to zmień pracę.
        bo sama się w to wpakowałaś - piszesz, ze widziałaś, ze mu się podobasz i teraz się dziwisz? na pewno nieprzypadkowo zaczął robić większe podchody po jakimś czasie dopiero - wybadał teren i teraz próbuje posunąć się dalej.
        przykro mi, ale z tego co piszesz wynika, ze sama sobie tego piwa naważyłaś. jedynym rozsądnym wyjściem jest zmiana pracy.
    • tilia-cordata Re: Gdy szef wyciaga ręce... 23.07.09, 20:13
      No i chyba jestem ugotowana. Dziś szef sciągnął mnie z urlopu, byłam w pracy. Zostaliśmy nawet dłużej bo trzeba było dokończyć zestawienie na jutro. Było grzecznie, bez zadnych rozmów z podtekstem, ale to tylko dlatego, że był przejęty tymi zestawieniami. No i gdy już wychodziliśmy zadzowniła jego żona. Usłyszałam kawałek rozmowy jak mówił, że jest sam i już zamyka i wychodzi i żeby ona gdzies tam jechała. Idziemy razem chodnikiem i nagle jak z podziemi przjeżdza obok zóna samochodem i takim pogardliwym wzrokiem na mnie. Nawet się nie zatrzymała i nie wzięła go. Dosłownie jakby czekała na ten moment. Ten kobiety boję się bardziej niż jego zalotów. Wiem co wyprawiała z jedną dziewczyną z firmy. Dziewczyna niewinna a musiała się zwolnic. Ze mną chyba będzie to samo.
      • ola_mini Re: Gdy szef wyciaga ręce... 23.07.09, 23:13
        To nie dobrze, że jego żona zobaczyła Was ,,razem". No ale z drugiej
        strony, Ty jesteś czysta, bo po prostu wracaliście z pracy...
        Na Twoim miejscu poczekałabym co będzie dalej. Jeżeli jego żona
        będzie coś knuła za Twoimi plecami i będzie Tobie szkodziła, to po
        prostu będziesz musiała zmienic pracę. Ale pamiętaj! Nigdy nie daj
        się zastraszyc.
      • purim Re: Gdy szef wyciaga ręce... 24.07.09, 11:51
        Jakoś nie kupuje Twojej historii... Przynajmniej nie w sposób w jaki ją
        przedstawiasz.
        Jeśli czegoś nie chcesz to dajesz szefowi to jasno do zrozumienia, chyba ze
        chcesz i porostu chcesz się pochwalić swoja historia na forum.
        Po co przechodzisz obok ocierając się o niego, kiedy zatrzymuje się w drzwiach?
        Nie prościej się zatrzymać i powiedzieć "PRZEPRASZAM, chciałabym przejść". Po co
        idziesz razem z nim kiedy wychodzicie z biura? Kiedy on chwile wcześniej
        powiedział żonie że jest sam (nie dało Ci to do myślenia???) Mówisz "Do
        widzenia" i odchodzisz.
        Moim zdaniem świadomie wplątujesz się w jakąś nie do końca jasną gierkę. Powiem
        Ci jedno- Uważaj! Teraz może jest fajnie czuć się adorowaną, ale takie uczucie
        szybko przeminie i możesz zostawić na swojej drodze "trupy" (włącznie ze sobą)
        Pozdrawiam i życzę podejmowania mądrych decyzji. Przeważnie jest tak że w gdzieś
        w głębi wiesz o co chodzi i na czym stoisz.
    • eas_y Re: Gdy szef wyciaga ręce... 24.07.09, 10:54
      miałam podobną sytuację. Szef, oblesny stary kawaler bardzo lubil
      dotykac damskich kolan, przysuwac sie blisko dziewczyn z byle
      powodu, zaglądac w dekolty. Nie robił tego na osobności ale w
      obecności innych osób i nie uważał tego za dziwne zachowanie.
      Raz kiedys nie wytrzymałam, trzasnełam dziennkiem kancelaryjnym w
      biurko i powiedziałam: DO JASNEJ CHOLERY DOSYC TEGO, MAM PO DZIURKI
      W NOSIE TEGO GŁASKANIA PO KOLANACH.CZY TO JEST JASNE? Szef dziób w
      ciup oczy spuścil, inni zamilkli i konsternacja. Od tego momentu
      przestał mnie dotykac i sytuacja sie zmienila o 180 stopni. Ja sie
      odważyłam-inne dziewczyny nadal się męczą. Zwolnić mnie nie zwolnił-
      bo nie zwalnia się najlepszego pracownika
      • o-qrde.pl Re: Gdy szef wyciaga ręce... 24.07.09, 11:07
        Mne tez wciągnęło. Bo jesli ta żona tam czekała, to może ona chce
        odejść od niego i szuka dowodu, aby dostać więcej z podziału majątku.
        Bo jak on ma flaka i jest oblechem, ale ma kasę, to jak sie dobrze
        kobieta zabezpieczy, to jeszcze poszaleje.
        • wuetend Re: Gdy szef wyciaga ręce... 24.07.09, 11:32
          myślę, że nie należy również lekceważyć dzieci oblecha, które z
          pewnościa odegrają jeszcze znaczącą rolę, szczególnie gdy jednym z
          nich jest córka !!



          o-qrde.pl napisała:

          > Mne tez wciągnęło. Bo jesli ta żona tam czekała, to może ona chce
          > odejść od niego i szuka dowodu, aby dostać więcej z podziału
          majątku.
          > Bo jak on ma flaka i jest oblechem, ale ma kasę, to jak sie
          dobrze
          > kobieta zabezpieczy, to jeszcze poszaleje.
    • hardkory Czas odpłacić 24.07.09, 11:35
      Dostałaś pracę mimo braku wykształcenia, kwalifikacji i doświadczenia. Life is
      brutal i nie ma nic za darmo - układ powinien być dla Ciebie jasny od początku.
      Twoje szczęście, że szef kulturalny i robi podchody, a nie otwarcie każe Ci
      rozłożyć nogi. Tak, jeśli ten układ Ci nie odpowiada, powinnaś zmienić pracę, a
      właściwie nie powinnaś jej przyjmować, a nawet się do niej zgłaszać bez
      wykształcenia, kwalifikacji i doświadczenia.
    • tilia-cordata Re: Gdy szef wyciaga ręce... 24.07.09, 11:54
      To nie jest komedia, to czysty dramat. Zbieg nieszczęśliwych wypadków, a w tym wszystkim tkwię ja. W samym epicentrum. I prawdopodobne, że to ja poniosę konsekwencje tego wszystkiego.
      Jego z stołka nikt nie ruszy, łatwiej wymienić sekretarkę niż dyrektora. Nie dość, że on coś tam do mnie czuje, to jeszcze żona posądzi nas o romans. Ona jest zdolna do wszystkiego. Jedną dziewczynę w pracy zdązyła wykończyć. Ofcicjalnie sama się zwolniła, a prawda jest taka, że szef pod niciskiem zony zmusił ją do złożenia wypoiwedzenia. Wszystkiego powoli się dowaiduje. Jednak wciąż za krótko pracuję, aby rozgryźć całe towarzystwo.
      Gdybym wczoraj wyszła minutę później... Z tego co wiem jego zona to hetera, zazdrośnica, typ kobiety, która nie ukłuje ale krew wypije. Jego małżeństwo nalezy do burzliwych, czasami zdarza się tak, że sypia w biurze wtedy wiadomo, że w domu niezaciekawie. Jednak mnie to nie interesowało, raz zaczął mi się zwierzać, ale wtedy przeprosiłam go i powiedziałam, że mnie jgo zycie prywatne nie interesuje.
      Jak tylko przyjął mnie do pracy, jego żona przyleciała chyba mnie obejrzeć. Czasami wpada bez zapowiedzi. Raz spotkałam ją w sklepie to normalnie prześwietliła mnie wzrokiem.
      Rozwieść się nie rozwiodą. Ludzie z takim stazem się nie rozwodzą. Za dużo ich łaczy niż dzieli. Dzieci, kredyt w banku, dom... Do tego zszargana opinia publiczna. Mieszkamy w niedużym srodowisku i osoby na takich stanowiskach są powszechnie znane.
      Teraz doszłam do wnisoku, że muszę odegrać przed nia scenkę jaka to ja nie jestem zakochana, tylko muszę sobie najpierw znaleźć głównego aktora. Przy okazji może i on sie ostudzi.
      Gdybym wiedziała co mnie czeka w pracy, wżyciu bym jej nie przyjęła.
    • spotnik Re: Gdy szef wyciaga ręce... 24.07.09, 12:27
      Wiem, że to będzie skrajnie szowinistyczne i bolesne... ale jak sama żeś
      napisała "inaczej pewnie nie dostałbyś tej pracy" - coś za coś... Generalnie
      dziś jest taki świat, że każdy oferuje to co ma do zaoferowania - coraz więcej
      rąk do pracy i coraz mniej sensownej pracy, więc starzy bogaci szefowie mogą
      sobie zatrudniać młódki do romansowania - i proszę nie pisać, że jestem świnia
      albo, że faceci w związku z tym mają lepiej bo nie są molestowani - bo faceta na
      Twoim miejscu nikt by nawet nie zatrudnił :P A swoją drogą, może romans z szefem
      to nie takie złe rozwiązanie (jeżeli każdy może wynieść z tego jakieś korzyści)???
    • london_in_use Re: Gdy szef wyciaga ręce... 24.07.09, 13:21
      Mialam identyczna sytuacje. Nie sluchaj ludzi, ktorzy mowia Ci, ze sama
      dopuscilas do tego, na co sobie pozwala Twoj szef, to bzdura. Nie czuj sie
      niczemu winna. Facet po prostu MOLESTUJE CIE SEKSUALNIE i nie powinnas sie na to
      zgadzac ani minuty dluzej. Powiem Ci jak to sie zakonczylo u mnie. Z gory
      przepraszam za dlugiego posta.

      Podobnie jak Ty mialam wrazenie, ze podobam sie szefowi juz na rozmowie
      kwalifikacyjnej. Poniewaz mialam odpowiednie wyksztalcenie i doswiadczenie,
      tlumaczylam to sobie tak jak Ty - nie pierwszy i nie ostatni facet wloczy za mna
      spojrzeniem. Niestety pracowalam z szefem w jednym biurze, bylam jedyna
      zatrudniona pracownica oprocz 60-letniej sekretaki i szofera, wiec nasz
      wspolpraca byla bliska i co gorsza, bez swiadkow.
      Przezywalam koszmary wychodzac z pracy - szef ZAWSZE pytal mnie jakie mam plany
      na wieczor, a jesli nie mialam zadnych, wymuszal na mnie wyjscie na kolacje,
      tlumaczac to omowieniem projektu albo 'budowaniem naszego malego teamu' i
      'przyjaznieniem sie w pracy'. Staralam sie od poczatku jasno nakreslic granice -
      mowilam, ze ja tez potrzebuje czasu dla siebie i prywatnosci i sprawy zawodowe
      mozemy omowic w biurze. Niczego nie zdzialalm jednak. Zapisalam sie przez to na
      silownie, joge, umawialam po pracy ze znajomymi, aby tylko miec wymowke.
      Dodatkowo, kiedy zdarzalo nam sie gdzies wyjsc (z kierowca lub nie -
      'integrowalismy sie' w ten sposob), chcial abym zabierala ze soba kolezanki.
      Potem zaczely sie nagabywania o weekendy - zalil mi sie jaki on samotny, bo zona
      i dzieci daleko (mieszkali za granica), ze potrzebuje sie wyrwac i odstresowac.
      Ja mialam mu te weekendy zorganizowac i ja mialam mu towarzyszyc. Wtedy
      powiedzialam jasno, ze nie uwazam aby to bylo odpowiednie i ze podpisalam umowe,
      w ktorej byla wzmianka tylko o wyjazdach biznesowych.
      On tez wowczas zmienil taktyke. Raz byl agresywny i kiedy np. mowilam, ze jestem
      z kims umowiona po pracy, mielismy 'nagly' projekt do omowienia - w ten sposob
      trzymal mnie w pracy do 20. Zaczal rowniez podwarzac moje kompetencje, czesto
      przy klientach (chociaz tak naprawde mialam wrazenie, ze to ja zarzadzam cala
      firma, on byl beznadziejny!). Bywalo tez, ze sie nienaturalnie przymilal.
      Oczywiscie komplementy, uwagi na tle seksualnym byly na porzadku dziennym.
      Wtedy zaczal szukac kontaktu fizycznego - obejmowal mnie za ramiona, kiedy
      patrzyl w moj monitor, w piatki calowal w policzek 'na pozegnanie' i mowil, ze
      bedzie tesknil.

      W koncu, w ktorys poniedzialek, probowal mnie pocalowac w usta. Sciskal mnie za
      lokcie, tak ze nie moglam sie ruszuc i zabieral sie do calowania. Jakims
      sposobem udalo mi sie wyrwac i powiedzialm tylko wtedy 'Wlasnie przekroczyles
      granice' a on rozlozyl rece, przeprosil i z oblesnym usmiechem na twarzy
      powiedzial ze to sie nigdy nie potworzy...

      Co bylo potem? Ano wrocilam tego wieczora do domu z placzem i po raz pierwszy
      powiedzialam o wszystkim mojemu mezczyznie. Oczywiscie w pierwszym odruchu
      chcial wsiadac w samochod i zabic mojego szefa, ale udalo nam sie przegadac pol
      nocy. Na drugi dzien, kiedy szef wszedl do biura powiedzialam, ze musimy
      porozmawiac i zeby lepiej usiadl. W tym momencie wiedzialm juz, ze nie bede tam
      dluzej pracowac, ale chcialam go potraktowac tak, jak on traktowal mnie przez
      kilka miesiecy. Zaczelam tak: 'Nie wiem co sobie myslales w swoim malym rozumku,
      ale to co robiles nazywa sie molestowaniem seksualnym i na szczescie jest w tym
      kraju traktowane serio. Nie obchodzi mnie ile masz pieniedzy, ilu ludzi
      zatrudniasz w swoich firmach, to mi nie imponuje. Wiedz, ze nie jestes Bogiem i
      nie mozesz miec wszystkiego. Nie wiem jak to nazwiesz, odszkodowaniem od utraty
      zarobkow, jest mi to obojetne, tu jest Twoja ksiazeczka czekowa (tutaj plynnym
      ruchem rzucilam ja na biurko), a ja czekam na propozycje, bo jestem juz spakowana.'
      Dziesiec razy probowal mi przerwac mowiac, ze oszalalam i ze mam nie mowic do
      niego takim tonem - odparlam, ze moge mowic do niego takim tonem jakim chce i ze
      ma sie pospieszyc, bo jesli nie, to zabieram sprawe do sadu, a chyba nie chce
      mnie miec na dlugiej liscie swoich wrogow. Dalam jeszcze do zrozumienia, ze mam
      jakies dowody na jego molestowanie.
      Cala sprawa ciagnela sie jeszcze przez tydzien, bylo naprawde paskudnie, jesli
      chcesz, to opisze Ci wszystko w mailu, w kazdym razie do gry weszli jego i moi
      prawnicy, probowal sie gnojek ze wszystkiego wykrecic. Wszystko skonczylo sie
      jednak na ugodzie, dostalam pieniadze, jego zona i pracownicy pewnie o niczym
      sie nie dowiedza, ale ja wiem, ze moj szef mial - przepraszam za slownictwo, ale
      nie moge sie powstrzymac - nasrane w gaciach, ze wszytko sie wyda i trafi do
      jego rodziny, klientow i innych wspolpracownikow.

      Wierz mi, ze zachowanie Twojego szefa stanie sie tylko bardziej nachalne i
      bedzie Ci coraz ciezej. Moja rada - postaraj sie aby ktos widzial zachowanie
      Twojego szefa, mozesz mu nawet jasno dac do zrozumienia, ze nie zgadzasz sie na
      takie traktowanie TAK ABY KTOS BYL SWIADKIEM waszej rozmowy i WSZYSTKO NOTUJ!!
      Nagrania z dyktafonu niestety nie sa dowodem w sadzie, ale Twoje notatki juz tak!!!

      Jesli masz pytania - pisz.
      • black_tangens london_in_use,powinnas powiadomic jego zone, by go 24.07.09, 14:11
        london_in_use napisała:

        > Mialam identyczna sytuacje. Nie sluchaj ludzi, ktorzy mowia Ci, ze sama
        > dopuscilas do tego, na co sobie pozwala Twoj szef, to bzdura. Nie czuj sie
        > niczemu winna. Facet po prostu MOLESTUJE CIE SEKSUALNIE i nie powinnas sie na t
        > o
        > zgadzac ani minuty dluzej. Powiem Ci jak to sie zakonczylo u mnie. Z gory
        > przepraszam za dlugiego posta.
        >(...)
        Wszystko skonczylo sie
        > jednak na ugodzie, dostalam pieniadze, jego zona i pracownicy pewnie o niczym
        > sie nie dowiedza, ale ja wiem, ze moj szef mial - przepraszam za slownictwo, al
        > e
        > nie moge sie powstrzymac - nasrane w gaciach, ze wszytko sie wyda i trafi do
        > jego rodziny, klientow i innych wspolpracownikow.
        >
        > Wierz mi, ze zachowanie Twojego szefa stanie sie tylko bardziej nachalne i
        > bedzie Ci coraz ciezej. Moja rada - postaraj sie aby ktos widzial zachowanie
        > Twojego szefa, mozesz mu nawet jasno dac do zrozumienia, ze nie zgadzasz sie na
        > takie traktowanie TAK ABY KTOS BYL SWIADKIEM waszej rozmowy i WSZYSTKO NOTUJ!!
        > Nagrania z dyktafonu niestety nie sa dowodem w sadzie, ale Twoje notatki juz ta
        > k!!!
        >
        > Jesli masz pytania - pisz.

        Powinnas w ramach zemsty powiadomic jego zone. Nogdy nie wiadomo, czy jak facet
        nie wyszedl z szoku po rozmowie z toba to jeszcze raz nie zacznie molestowac. To
        tak jak z pedofilami:-( Wiekszosc nie przestaje. A powiadomiona zona go dobrze
        przypilnuje:-)))))
    • cola_z_mola Re: Gdy szef wyciaga ręce... 24.07.09, 14:19
      weź ty mu po prostu powiedz, że nie jesteś zainteresowana, albo że stwierdziłaś
      ostatnio, że jesteś lesbijką i mężczyźni kompletnie cię nie pociągają… masz
      jeszcze jedno wyjście ustaw się z jego żoną na kawkę i powjeżdżajcie na niego
      jaką to jest świnią i kobieciarzem już jego żonacia to się na pewno nim zajmie…
      • smallwoodek Re: Gdy szef wyciaga ręce... 24.07.09, 15:31
        A ja czegoś nie rozumiem...
        Prawnie nie ma przymusu być wiernym, nie ma zakazu romansowania w pracy. Nie
        dałaś mu jednoznacznie do zrozumienia, że nie chcesz żeby się do ciebie przystawiał.
        O molestowaniu zaczniemy mówić jak mu to - odpowiednio stanowczo, a nie "no wiem
        pan, co...", mrugając powiekami - powiesz.
        Od tego momentu masz możliwość podania go do sądu.
    • aleboponiewaz Re: Gdy szef wyciaga ręce... 24.07.09, 14:43
      Czyli reasumując. Twierdzisz że szef zaleca się do Ciebie, z tym że nigdy nie klepnął Cię w tyłek, nie startował do Ciebie z łapami, nie robi nic co byłoby oczywistym potwierdzeniem Twoich słów. Ty w zamian nazywasz go "gadem" i drobiazgowo analizujesz jego ponury związek z żoną wariatką. Hm... Moim zdanie ktoś powinien pokazać mu ten wątek, myślę że rozwiązałoby to Twój problem w okamgnieniu.
    • tilia-cordata Re: Gdy szef wyciaga ręce... 24.07.09, 16:32
      Jeszcze nie wyciągnął do mnie rąk, ale to tylko kwestia czasu. Ktoś dobrze napisał, że facet robi podchody. Powoli ale konsekwetnie. I nie jest tak, że nic nie robię. Jak blokuje przejście oczywiście, że mówię przepraszam, chcę przejść. Wczoraj jak wychodziłam z pracy mówiłam mu dowidzenia. wyszedł pierwszy. Tylko, ze on poczekał sobie na mnie na dworze. Unikam jak ognia sytuacji sam na sam. Potrafie mu coś dosadnie powiedzieć, ale jak grochem o ścianę. Raz zaaranżował dziwną sytuację, wspólny obiad i w taki sposób, ze kazdy w firmie doskonale wiedział, że jesteśmy razem. Spytałam się po co to robi? Że teraz będę mieć same nieprzyjmeności, ze inni już o nas gadają, a on tylko się zaśmiał, że to zwykła ludzka zazdrość. Podobnych rozmów było wiecęj ale bez skutku. Może trochę się opanował przy innych, ale wystarczy, że jesteśmy sami juz tego jego przenilkiwy wzrok. I też jego dziwne zachowanie. Jednego dnia jest do rany przyłóż, a na drugi nijak podejść.
      Chcę to wszystko przerwać, bo powoli zaczyna to przekraczac wszelkie granice. Póki nie jest za późno. Facet przeżywa kryzys, potrzebuje potwierdzania własnej atrakcyjności, żona mu się znudziła, lata świetności minęły. Czy on nie może mnie traktować normalnie? Poza tym relacje zawodowe są ok. Potrafimy się dogadać. Pomimo braku doświadczenia szybko nabrałam wprawy i jestem dobra w tym co robię. On doskonale o tym wie. Ale ciągle mam za mały staż pracy aby szukać innej pracy.
      I jeszcze raz powtarzam, że stanowcza rozmowa nic nie wnosi. Stwarza tylko pozory normalności przy innych.
      • purim Re: Gdy szef wyciaga ręce... 24.07.09, 16:48
        W takim wypadku proponuje Ci szczerą rozmowę z szefem. Powiedz mu że sytuacja
        jest dla Ciebie niekomfortowa (jeśli naprawdę jest) i że nie życzysz sobie
        seksistowskich zachowań ani uwag. I że masz nadzieje że potraktuje to
        śmiertelnie poważnie.
        z Twoich postów wynika że potrzebujesz popracować nad swoją asertywnością.
          • borru Re: Gdy szef wyciaga ręce... 25.07.09, 07:31
            Wbrew temu co starasz się nam zasugerować - Tobie Tilia ta sytuacja odpowiada.
            Czujesz się adorowana, a Twoje kwalifikacje i zdolności ( w ocenie Twej osoby
            przez szefa) schodzą na dalszy plan. Jedynie co Cię odrobinę przeraża ( i czym
            się z nami raczyłaś podzielić) to obawa że możesz przestać nad tym panować.
            Dla mnie to Ty niewiele różnisz się od dziwki, tak czy inaczej sprzedajesz swoje
            walory fizyczne, a ze transakcja nie została jeszcze skonsumowana? Z
            psychologicznego punktu widzenia -dla Twojego szefa - została skonsumowana.
    • dalem-do-pieca Fatalnie to rozgrywa... 24.07.09, 23:05
      Tem szefunio fatalnie to rogzrywa. Zamiast najpierw wzbudzić
      zainteresowanie kobiety swoją osobą (to się naprawdę da zrobić!), od
      razu przystępuje do "działania" i to w sposób nachalny. Jeśli
      kobieta jest osaczona i to przez faceta, który nie zadał sobie
      trudu, aby wzbudzić jej zainteresowanie, to z tej mąki chleba nie
      będzie.
      • swan_ganz Re: Fatalnie to rozgrywa... 25.07.09, 11:06

        > "Tem szefunio fatalnie to rogzrywa"

        kochany; wiersze to się pisze wtedy gdy sytuacja tego wymaga a
        zdobycie kobiety to nie jest taka sytuacja bo do "zdobycia" kobiety
        zwykła proza wystarczy... Byleby umiejętnie zastosowana i widać, że
        ten szef włąścicelki wątku tego nie potrafi.
        Mogę mu korepetycji udzielić - jakby co to niech pisze na priva :-)
      • swan_ganz Re: Gdy szef wyciaga ręce... 25.07.09, 11:18

        > Masz problem? Zakręć go na loczku. Policz co się opłaca. W razie
        > czego loda lub kopa w jaja. I kwita. Sprawa krótka.

        i to jest jedyna sensowna rada w tym wątku.... Reszta bredzi coś o
        jakichś prawach bądź bawi się w trzepakowego psychoanalityka podczas
        gdy w rzeczywistości to decyzję powinien w takim przypadku załatwić
        kalkulator; powinna na nim policzyć co jej się bardziej opłaca i
        podjąć decyzję a nie beczeć na forum...

        Autorko wątku; złóż wniosek o podwyżkę i bierz główny interes firmy
        w swoje ręce (czy też w co tam sobie chcesz...) :-)
    • rudolf-v nieciekawa sprawa 25.07.09, 07:51
      troche niezreczna sytuacja, masz prace ktora lubisz, ale ten
      nachalny szef.
      Mialem cos podobnego, szefowa czasem robila dziwne pochody, az
      wreszcie zaproponowala wyjazd na weekend.
      Starsza troche, nawet niezla, ale odmowilem, zle bym sie czul jako
      kochanek szefowej. Jestem mezczyzna i mam swoja godnosc.
      W sumie jakis przystojny nie jestem, bylo paru przystojniakow w
      firmie, powiedziala mi ze jako jedyny mam jaja w tym calym
      towarzystwie. Niestety po tej historii z wyjazdem musialem sie
      zwolnic, ale bez awantur sie obeszlo, spokojnie jej wytlumaczylem w
      czym rzecz. Jakos mi obojetnie gdzie pracuje, w sumie to tylko praca.
      Skoro lubisz swoja prace i ludzi, ale tylko szef jest problemem, to
      faktycznie ciezko podjac decyzje.
      Nie chce Ci doradzac nic w stylu znajdz faceta rowiesnika i go
      przedstaw w firmie, bo to moze zadzialac na odwrot.
      Z drugiej strony wiem ze ciezko jest znalezc prawdziwego faceta, bo
      widac ze jestes spoko dziewczyna, a z wyzelowanym lalusiem szkoda
      tracic czas, a tych niestety pelno wokolo.
      Mam nadzieje ze znajdziesz jakos wyjscie z tej sytuacji.
      I nie obwiniaj siebie o to. Jestes porzadna kobieta, po prostu
      trafil Ci sie nachalny szef obwies i jego zona hetera na dokladke

      Nie chce Ci nic doradzac w stylu
    • srull Prosta sprawa 25.07.09, 09:57
      Znajdź sobie faceta i się z nim pokaż. Niech pracodawca wie, że nie jesteś sama.
      Nie wiem czemu nikt na to nie wpadł?

      No, i powodzenia.
    • michal-81 Re: Gdy szef wyciaga ręce... 25.07.09, 09:58
      a nie możesz po prostu dać mu do zrozumienia ze kogoś masz... niech znajomy (im
      większy tym lepiej) przyśle Ci kwiaty, zadzwoni do pracy (mów do niego skarbie
      kochanie żeby szef słyszał), odbierze z pracy kilka razy (przy okazji spojrzy
      groźnie na szefa), w ostateczności wpadnie i na kolanach niech się oświadczy...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka