kruk51 Re: Gdy szef wyciaga ręce... 25.07.09, 13:10 Najrozsądniej byłoby spojrzeć krytycznie na siebie samą. To początek dochodzenia sprawy. Czy aby nie nazbyt prowokująco ubrana przyszłaś na rozmowy w sprawie pracy ? Czy aby nazbyt prowokująco nie ubierasz się do pracy ? Czy aby w rozmowach z przełożonym nie reagujesz zachęcająco na jego umizgiwania ? Kobiety często nie rozróżniają, albo nie chcą rozróż niać co jest , gustownością, elegancją, dobrym gustem a seksownością. Miałem kiedyś w pracy koleżankę, która braki umysłu skutecznie na drabiała szykownością dupencji. No i było jej wolno to innym kobietom było zakazane. A teraz zastanów się ! Nie można mieć ciastko i zjeść ciastko. Jeżeli twoje zachowanie i postępowanie zmieni się, stracisz pracę. Wszak nie partia a dupa jest przewodnią siłą narodu ! Odpowiedz Link
tilia-cordata Re: Gdy szef wyciaga ręce... 25.07.09, 14:35 Ludzie, normalnie ubrałam się na rozmowę. Nie mam 20 lat, aby latać z tyłekim na wierzchu. Potrafię ubrać się gustownie. Poszłam na rozmowę dla zabawy, z góry zakładałam, że tej pracy nie dostanę. A tu taka niespodzianka. Poza tym nie liczyłam tylko na wygląd. To, że mam inne wykształecenie nie znaczy, że nie mam żadnego. Jestem biotechnologiem, jednak to nie jest to, co chciałabym w życiu robić. Juz wtedy szef był zdziwony, sądził, że prędzej spodziewałby się nauczyciela. Poza tym liznełam trochę księgowości i kadr i w tym kierunku chciałabym się dalej kształcić. Podoba mi się ta praca, jej charakter. Pipety i probówki idą w odstawkę. Dał mi szansę, rozwinełam się, jednak ciągle mam za mały staż aby szukać pracy gdzie indziej. Nie mogę nakłamać, że mam faceta bo go nie mam. I on to doskonale wie. Za małe środowsko aby to ukryć. I sądzę, ze gdybym nawet go miała, a on miałby tego świadomośc, nie zmieniłoby to postaci rzeczy. Nadal by się do mnie mizdrzył. Czy aby w rozmowach z przełożonym nie reagujesz zachęcająco na jego umizgiwania? Nie, on nie mówi tego wprost. Trzeba się domysłec o co mu chodzi. Tak, że osoba z boku nie zabardzo się orientuje. Przy innych zachowuje się inaczej. Jest stanowczy, wymagający, nie znoszący sprzeciwu, często podnosi głos, ale wystarczy, że wejdę do jego gabinetu staje się innym człowkiem, nawet przperasza mnie za swoje zachowanie. A jeszcze, gdy wchodzę do niego nigdy nie zamykam drzwi. A jak wyglądają nasze relacje? Wydaje mi się, że są normalne. Kłócimy się, udowadniamy swoje racje, żartujemy, w koncu z tym człowiekiem spędzam 40h tygodniowo. Nie mozemy byc oficjalni do bólu. I nie doszukuje się w tym zachowaniu niczego zdrożnego. Nie prowokuje, nie wchodzę w zbędne dyskusje, zero rozmów na temat mojego życia prywatnego. Wychodzę z założenia, że nie należy mieszać życia prywatnego z zawodowym. Ale im bardziej jest niedostępna i oficjalna to jego bardziej kręci. Będzie drążył, aż do zmiękczenia materiału. Co jeszcze. W firmie poza mną są jeszcze dwie młode kobiety, stokroć ładniejsze ode mnie i ubierające się bardziej prowokująco niż ja, ale nie zwraca na nie kompletnie uwagi. Obie przyszły do pracy praiwe równo ze mną, ale tylko do mnie robi umizgi. Odpowiedz Link
kruk51 Re: Gdy szef wyciaga ręce... 25.07.09, 16:14 A jednak coś na rzeczy jest z tego co pisałem ! Przemyśl to jeszcze raz. Zrewiduj swoje stanowisko, zachowanie i postępowanie. Jeżeli nie jesteś nim zainteresowana to mu to powiedz. Twierdzę, że nie potrzebnie go prowokujesz ( być może nie wiedząc o tym ). To co dla kobiety bywa normalne, dla mężczyzny jest prowokujące. Chcą być uczciwą postępuj uczciwie. Albo miłość itd ( łącznie z małżeństwem ), albo z honorem odejdź. Póki czas ! Bo jak zacznę się intrygi, czego nie życzę ani to bie ani jemu, to naprawdę nastąpi sytuacja nie do zniesienia. Odpowiedz Link
falszywy_klamca Re: Gdy szef wyciaga ręce... 02.08.09, 14:19 Pamiętaj! Dostałaś pracę dzięki urodzie, pracujesz tu tylko dlatego, że podobasz się szefowi z wyglądu, a nie dlatego, że dobrze pracujesz. Akceptujesz taką sytuację! Nie rozumiem dlaczego urażasz się, gdy sytuacja Twoich relacji z szefem się rozwija? Wiedziałaś, że podobasz się szefowi i mogłaś przewidzieć takie zachowanie. Więc albo wejdziesz w ten układ, albo się zwolnij. TRZEBA MIEĆ TROCHĘ HONORU! Co do gapienia się np. w biust. KOBIETY! jeżeli nie życzycie sobie, aby facet gapił się w Wasz biust, to go zakrywajcie! Faceci nie wystawiają jąder na wierzch, faceci w biurze nie chcą z rozpiętymi koszulami do pępka. Upał nie jest wytłumaczeniem. Kobieto! Rozbierasz się, więc ktoś będzie Tobie się przyglądał. Nie udawaj więc naiwnej, głupiutkiej nastolatki. Odpowiedz Link
joalicja Re: Gdy szef wyciaga ręce... 03.08.09, 13:40 Mmmm....to się nazywa kobieca solidarność, wsparcie... Przykre, że kobieta kobiecie potrafi zasugerować, że się puszcza i sama się nastawia. Moje drogie, wszystkie jesteśmy w tej samej sytuacji. Każdą można oskarżyć, że się pcha do łóżka szefowi.Wystarczy puścić durnowatą plotę. Co teraz usłyszę? Wielkie krzyki, że "kto jak kto, ale ja bym sobie na to nie pozwoliła". A co gdyby taka plota do Was poczta pantoflową dotarła? Damskie środowisko najokrutniej by się z taką obeszło. Co widać w postach powyżej... Odpowiedz Link
tilia-cordata Re: Gdy szef wyciaga ręce... 21.08.09, 21:15 Jak wygląda sprawa po dłuższym czasie? Facet chyba się zorientował co jest grane, bo stał się oschły, oficjalny, uszczypliwy, zdarzała mu się podważać moje kompetencje przy kimś, zmiana totalna. Ale to jest nic w porównaniu z jego żoną. Od razu wiedziałam, że będa kłopoty. Teraz codziennie wpada bez zapowiedzi, wtedy on zachowuje się jak pajac - dosłownie. Zachowuje się bardzo nienaturalnie, tak, że jeżeli ktoś go zna to od razu zorientuje się, że to zachowanie na pokaz. I w ten sposób jeszcze bardziej siebie (nas?)wtapia. Dowiedziałam się drogą pantoflową, że ktoś dooniósł jego żonie o mnie i stąd te niezapowiedziane wizyty. Teraz to już na serio rozglądam się za inną pracą. Odpowiedz Link
logopeda9 Re: Gdy szef wyciaga ręce... 25.08.09, 11:17 to trzeba mu po nich dać!a potem jeszcze poprawić żeby nie miał wątpliwości i na przyszłość trzymał w kieszeni! Odpowiedz Link