coś o praworządności, Gazton

13.11.09, 13:45
miasta.gazeta.pl/radom/1,48201,7246413,Nie_zbadala_dziecka__bo_bylo_z_babcia.html

nasza koleżanka z Radomia postąpiła dokładnie wg litery prawa... a
tu prawie lincz medialny i forumowy...
    • radeberger Re: coś o praworządności, Gazton 13.11.09, 15:24
      ten artykuł powinien być dla lekarki żyłą złota - wystarczy poczytać ile osób ją wyzywa, teraz każdemu proces o zniesławienie i voila!
      • karw123 Re: coś o praworządności, Gazton 13.11.09, 16:15
        Z pewnością mogłaby uzyskać w ten sposób pewien przychód, jednak sądzę, że
        istnieje pewne ryzyko, koniecznie musiałaby zaangażować początkowe środki a
        sumaryczny zysk na godzinę w dłuższej perspektywie byłaby niski.

        Reasumując sądzę, że nie opłaciłoby się jej.
        • radeberger Re: coś o praworządności, Gazton 13.11.09, 17:59
          tu nie chodzi o pieniądze, a o dobre imię!
          • karw123 Re: coś o praworządności, Gazton 13.11.09, 18:08
            :)

            chyba nie tędy droga ;)
            • radeberger Re: coś o praworządności, Gazton 13.11.09, 22:16
              w przypadku takich komentarzy jak pod artykułem?

              jak najbardziej.
    • snajper55 Re: coś o praworządności, Gazton 13.11.09, 17:15
      Mnioe się najbardziej podoba podejście NFZ:

      "- Rzeczywiście przepisy dotyczące opieki zdrowotnej nad małoletnimi pacjentami
      mówią o opiekunach prawnych lub osobach przez nich upoważnionych. Ale bez
      przesady. Życie dyktuje różne scenariusze."

      Rozwińmy twórczo to podejście:

      Rzeczywiście, przepisy nakazują nam płacić za nadwykonania. Ale bez przesady.
      Życie dyktuje różne scenariusze.

      albo:

      Rzeczywiście, przepisy zabraniają brać łapówki. Ale bez przesady. Życie dyktuje
      różne scenariusze.

      itd itp

      S.
    • gazton51 Coś o łamaniu prawa 13.11.09, 22:54
      Czuję się zaszczycony wywołaniem do tablicy - czyżby jako jedyny, którego obchodzi praworządność?
      Z dyskusji wynika, ze nikt nie zauważył w tekście linka, w jaki sposób lekarka wykazała się niezrozumieniem prawa:

      "...Krystyna Barbara Kozłowska, Rzecznik Praw Pacjenta, nie ma wątpliwości - lekarka powinna była przyjąć dziecko przyprowadzone przez babcię. Chodziło bowiem wyłącznie o badanie i poradę lekarską, a nie o zabieg operacyjny, czy inwazyjną diagnostykę. W świetle przepisów babcia była w tamtym momencie "opiekunem faktycznym", czyli osobą sprawującą bez obowiązku ustawowego, stałą opiekę nad pacjentem, które ze względu na wiek, stan zdrowia, albo stan psychiczny takiej opieki wymaga. A właśnie opiekun faktyczny ma prawo, obok opiekunów ustawowych, udzielić zgody na badanie będącego pod jego opieką małoletniego pacjenta..."

      Ja dodam jeszcze, że odmowa leczenia (a tym bardziej przyjęcia) bez badania pacjenta (a to miało miejsce) jest również złamaniem prawa, niezależnie, czy pacjent powinien mieć lub ma ze sobą opiekuna czy też nie.
      Dyskusja o tym po raz kolejny przerasta moje zainteresowania, kto uważa, że lekarka postąpiła właściwie, niech sobie dyskutuje w gronie równych ignorantów prawnych.

      Wybacz kzet, ale mierzi mnie już ignorowanie praw(a) pacjentów i etyki i jednocześnie naruszeń prawa ze strony SZ, przedstawiane jako cnota lekarza.
      Nie każdy musi być lekarzem, jeśli tego nie rozumie.
      Porozmawiajmy o czymś mniej zniesmaczającym.
      • radeberger coś o nieznajomości prawa 13.11.09, 23:23
        opiekun faktyczny dziecka - oznacza to osobę faktycznie opiekującą się dzieckiem, jeżeli wystąpiła z wnioskiem do sądu rodzinnego o
        przysposobienie dziecka


        http://isip.sejm.gov.pl/servlet/Search?todo=file&id=WDU20032282255&type=3&name=D20032255Lj.pdf

        coś jeszcze masz do dodania?
        • gazton51 coś o nieznajomości zawodu radebergera 14.11.09, 01:20
          Szlachetny trunku, pomylił Ci się zawód - nie jesteś z opieki społecznej, tylko - zdaje się twierdzisz, że - lekarzem?
          A lekarz ma swą ustawę, która jako lekarz powinieneś znać i rozumieć.

          Ma ona taki bajkowy rozdział:

          Rozdział 5
          Zasady wykonywania zawodu lekarza
          Art. 31.
          8. Ilekroć w przepisach ustawy jest mowa o opiekunie faktycznym, należy przez to rozumieć osobę wykonującą, bez obowiązku ustawowego, stałą pieczę nad pacjentem, który ze względu na wiek, stan zdrowia albo swój stan psychiczny pieczy takiej wymaga.

          Komentarz eksperta o babci:
          (…) Wyjątkowo jednak art. 32 ust. 3 dopuszcza możliwość wyrażenia zgody na przeprowadzenie badań przez tzw. opiekuna faktycznego, o ile pacjent nie ma przedstawiciela ustawowego albo nie można się z nim porozumieć. Definicja "opiekuna faktycznego" została zamieszczona w art. 31 ust. 8.

          dr n. praw. Rafał Kubiak
          Zakład Prawa Medycznego
          Międzyuczelniana Katedra Nauk Humanistycznych
          Uniwersytet Medyczny w Łodzi
          źródło komenarza: WS - 2009/03 Medycyna Praktyczna Pediatria: Częste problemy w praktyce pediatrycznej. Pytania i odpowiedzi.


          Jakbyś coś jeszcze miał do dodania, to może dodaj sobie troszkę pokory a następnie wiedzy. Albo odwrotnie, niektórym to drugie przychodzi z tym pierwszym samo.
          To by było na tyle.


          • radeberger Re: coś o nieznajomości zawodu radebergera 14.11.09, 02:27
            szanowny gazowniku..

            czyżbyś zatem twierdził, że ustawa o świadczeniach rodzinnych jest nieaktualna? że jedno pisze w prawie polskim, a co innego tyczy lekarza?
            • gazton51 podyplomowa nauka jazdy - też idzie w las? 14.11.09, 10:28
              > czyżbyś zatem twierdził, że ustawa o świadczeniach rodzinnych jest nieaktualna? że jedno pisze w prawie polskim, a co innego tyczy lekarza?

              Tak, Kolego Doktorze dyplomowany, inne prawa dotyczą udzielania opieki społecznej a inne - lekarza, tak jak kodeks ruchu drogowego nie dotyczy prowadzenia lokomotywy.

              Na czym polegają ustawowe "zasady wykonywania zawodu" i jak interpretować prawo w tym zawodzie - wskazałem Ci już ze źródłowym i eksperckim wyjaśnieniem.
              Miałeś szanse wybrnąć ze swej niekompetencji milczeniem lub odważnym i męskim przyznaniem się do pomyłki, która może się zdarzyć przecież każdemu.
              A tak - pogrążasz się do tego stopnia, że dalsza polemika pogłębiała by tylko niesmak żenady.
              Tak, radeberger, babcia stale opiekująca się dzieckiem może przyjść z nim do lekarza celem zbadania tego dziecka i jako opiekun faktyczny ma do tego prawo z tytułu ustawy o zawodzie lekarza - a lekarz obowiązek go przestrzegać.
              Przeganianie spod gabinetu babci z chorym dzieckiem nie licuje też z godnością i etyką lekarza.
              Jeśli uważasz inaczej - kompromituj się dalej publicznie sam, dla mnie eot.
              • radeberger Re: podyplomowa nauka jazdy - też idzie w las? 14.11.09, 11:09
                > Jeśli uważasz inaczej - kompromituj się dalej publicznie sam, dla mnie eot.

                czyli po raz kolejny pacjent ma prawa, lekarz ma obowiązki - dlaczego mnie to nie zaskakuje?
                • gazton51 o prawach lekarzy 15.11.09, 20:35
                  > czyli po raz kolejny pacjent ma prawa, lekarz ma obowiązki - dlaczego mnie to n
                  > ie zaskakuje?

                  Co ma piernik do wiatraka?
                  Skąd takie zdumiewające myśli Cię nachodzą i to bez zaskoczenia.
                  Relacja lekarz-pacjent, to nie jest wojna, gdzie prawo do życia jednej strony oznacza konieczność odebrania go tej drugiej.
                  Obowiązki lekarza wynikające z praw pacjenta nie przeczą prawom lekarza w tych relacjach.
                  Może np. pogadamy o prawie lekarza do :
                  - odmowy nieuzasadnionych zaświadczeń o chorobie, nawet pod presją wdzięczności?
                  - domagania się warunków pracy zgodnych z kontraktem i zapłaty za pracę (KK!)?
                  - odmowy przyjmowania pacjentów w warunkach i ilości uniemożliwiającej rzetelne badanie?
                  Ale jakoś te prawa w dyskusjach na forum wstydliwie (?) są pomijane...

                  • pct3 Re: o prawach lekarzy 15.11.09, 20:45
                    odmowy nieuzasadnionych zaświadczeń o chorobie, nawet pod presją wdzięczności

                    Ale jakoś te prawa w dyskusjach na forum wstydliwie (?) są pomijane...

                    Pomijane są bo to jest codzienność pracy lekarza, czego zdajesz się nie dostrzegać - co zresztą popieram, bowiem jest to moim skromnym zdaniem element tzw. normalności, o którą zdaje się Ci chodzi.
                    Tzn. tak jak nie piszemy, że deszcz był z normalnych a nie czerwonych kropel, tak nie piszemy że lekarz odmawia zaświadczeń pod presją wdzięczności.
                    Tak jak nie piszemy, że w listopadzie o 6 wieczorem jest ciemno, tak nie piszemy, że lekarz opodatkowuje swoje wszystkie dochody.
                    No bo o czym tu pisać?

                    Oczywiście Ty snujesz spiskowo-wstydliwe teorie.
                    Tylko po co?

                    Ja tak robię, koledzy tak robią, mnie się nie przelewa, kolegom się nie przelewa. No ile jeszcze można o tym samym?
                    No chyba że jesteś emisariuszem Arona, szukającym - wg jego zaleceń - willi za 500 tys zł, butelek koniaku za 50 zł, żelaznego wilka, skorumpowanych rzesz lekarskich, białego kruka, luksusowych aut lekarskich, magicznego wyciągu z mandragory, kamienia filozoficznego i lewych zwolnień.
                    Wszystkie te twory leżą w kręgu mitów i klechd.
                    Ja wiem dobrze, że u źródła każdego mitu leży jakaś prawda, więc nie neguję ani presji wdzięczności ani sporadycznego jej ulegania.
                    Ale konstruowanie teorii socjologicznej na jej podstawie, to wybacz...nadużycie nie tylko semantyczne.
                  • radeberger Re: o prawach lekarzy 15.11.09, 21:25
                    > Może np. pogadamy o prawie lekarza do :
                    > - odmowy nieuzasadnionych zaświadczeń o chorobie, nawet pod presją wdzięczności
                    > ?
                    > - domagania się warunków pracy zgodnych z kontraktem i zapłaty za pracę (KK!)?
                    > - odmowy przyjmowania pacjentów w warunkach i ilości uniemożliwiającej rzetelne
                    > badanie?


                    ręce opadają do kostek..
                • irex22 Re: podyplomowa nauka jazdy - też idzie w las? 17.11.09, 21:25
                  czyli po raz kolejny pacjent ma prawa, lekarz ma obowiązki - dlaczego mnie to
                  nie zaskakuje?

                  Bo nie powinno Cię zaskakiwać (bez ironii) stwierdzenie, że lekarz jest po to,
                  żeby leczyć chorych. Powinno natomiast dziwić to, ze lekarz jawi się jako
                  ekspert prawa, w sytuacji w której jego zadaniem, jest właśnie leczenie.
                  Rozmowy tutaj prowadzone są czasem tak beznadziejne, tak bezsensowne jest
                  rozumowanie, że wydaje się nierzeczywiste. Nie mieści się po prostu w głowie, że
                  ktoś może w taki sposób jak Ty, myśleć. Podejrzewam nawet, ze te dyskusje są
                  aranżowane w tym celu aby forum nie zamarło z braku pożywki.
                  • maksiu1313 Re: podyplomowa nauka jazdy - też idzie w las? 17.11.09, 22:31
                    nareszcie kilka słów prawdy,tak tutaj jedni odpowiadaja samym sobie.
      • kzet69 Re: Coś o łamaniu prawa 13.11.09, 23:27
        Chodziło bowiem
        > wyłącznie o badanie i poradę lekarską, a nie o zabieg operacyjny,
        czy inwazyjn
        > ą diagnostykę. [b]W świetle przepisów babcia była w tamtym
        momencie "opiekunem
        > faktycznym",

        sorry gazton ale chciałbym wiedziec co to za novum w prawie "opiekun
        praktyczny"?

        Chodziło bowiem
        > wyłącznie o badanie i poradę lekarską, a nie o zabieg operacyjny,
        czy inwazyjn
        > ą diagnostykę.
        chciałbym także wiedziec czym w świetle prawa różni się świadoma
        zgoda na badanie od świadomej zgody na diagnostykę, również inwazyjną
        \
        i jak jest umocowany prawnie "opiekun prawny" i "opiekun faktyczny"

        i gdzie jest granica między badaniem a diagnostyką inwazyjną?
        czy włożenie szpatułki do gardła jest inwazyjne? a termometru do
        rectum?

        pzdr
        • kzet69 Re: Coś o łamaniu prawa 13.11.09, 23:30
          ps. oczywiście "opiekun faktyczny" ale merituum to nie zmienia
          • loraphenus radebergerze i kzet'cie 13.11.09, 23:33
            czapki z głów przed autorytetem chodzącym! Zamilczcie niegodni kesoniarze!
            Prawda objawiona nadeszła w postaci gaztona, zstapiwszy z niebios a Wy niegodni
            śmiecie herezję czynić ?

            jak bajkopisarz tworzy, to znaczy że ma rację , kesonie przebrzydły.!!!

            ma rację! Gaztonlandia przecież jest od miesięcy.

            Trochę szacunku do autorytetów, koledzy!
            • gazton51 Re: radebergerze i kzet'cie 14.11.09, 01:22
              > Prawda objawiona nadeszła w postaci gaztona

              Nie, Misiu, prawda jest w ustawie o wykonywaniu zawodu, który wykonujesz - warto
              się zapoznać przed zaśnięciem.
              Pozdro.
          • slav_ Re: Coś o łamaniu prawa 13.11.09, 23:51
            "Opiekun faktyczny" i jego zgoda ma umocowanie prawne (ustawa o zawodzie lekarza).
            Na badanie fizykalne jego zgoda jest wystarczająca i usankcjonowana jeśli nie
            można się skontaktować z przedstawicielem ustawowym. Na szersze "zgody"
            (diagnostyka, zabiegi) - nie.
            • gazton51 Re: Coś o łamaniu prawa 14.11.09, 01:23
              Brawo, Slav.
              Mamy przynajmniej po części te same lektury.
              Pozdrawiam.
        • gazton51 Re: Coś o łamaniu prawa 14.11.09, 01:21
          To bywa rzeczywiście trudne, polecam:

          WS - 2009/03 Medycyna Praktyczna Pediatria: Częste problemy w praktyce
          pediatrycznej. Pytania i odpowiedzi

          Pzdr.
      • practicant Re: Coś o łamaniu prawa 13.11.09, 23:51
        ...po raz kolejny bredzisz.Wlasciwie,nic nowego,Gazton,z tego co zauwazylem.

        Lekarka w swietle prawa nie mogla ani badac,ani leczyc tego dziecka.Pani
        rzecznik praw pacjenta albo perfidnie klamie /to by wyjasnialo,czemu zostala nim
        ta pani,a nie pan Sandauer...coz-predyspozycje do stanowiska tez sie
        licza.../,albo-nie zna prawa.

        Ps.Jakies 4 miesiace temu mialem egzamin z prawa medycznego-i prosze Cie,NIE
        ODPISUJ na mojego posta,bo moja wiedza na ten temat jest w tej materii ZNACZNIE
        wieksza od Twojej.Okazujesz sie ignorantem w kazdym kolejnym watku,tutaj
        rowniez-tylko,po jaka cholere wogole sie wypowiadasz na tematy,o ktorych
        niewiele wiesz...?Na zasadzie "bo ja uwazam..."?Nosz,bez jaj,troche
        pokory,czlowieku...
        • gazton51 Re: Coś o łamaniu prawa 14.11.09, 01:53
          > ...po raz kolejny bredzisz.
          >bo moja wiedza na ten temat jest w tej materii ZNACZNIE wieksza
          >Nosz,bez jaj,troche pokory,czlowieku...

          Noszenie się bez jaj - tak, to powinno wyzwalać Twą pokorę, ale w Twoim przypadku jak widać - jedynie prostacką agresję buraka.
          Twoja "wiedza" jest jak brzęczenie much a "egzamin" wart tyle, co tych much pożywka:

          forum.gazeta.pl/forum/w,305,102930120,102961596,cos_o_nieznajomosci_zawodu_radebergera.html
          Resztę Twych żałosnych wynurzeń pominę, ze względów sanitarnych, terminatorze intelektu.




          • practicant Re: Coś o łamaniu prawa 14.11.09, 11:34
            Brawo.Winszuje.Znowu poetycko,odrobine bez sensu.Ale winszuje.Tylko
            prosze-zastosuj sie do tego,co sam bredzisz-w zyciu.Tak,zebym mogl z usmiechem
            czytac artykul o Tobie,jak to wg dziennikarzy zabiles dziecko,bo nie pytales o
            zgode rodzicow,a teraz prokurator przyczepil Ci sie do d...y:)
            • maksiu1313 Re: Coś o łamaniu prawa 14.11.09, 21:11
              Practicant w swoich postach piszesz że zdawałeś nie dawno egzaminy,masz swieże
              wiadomosci.Proszę odpowiedz mi na takie pytanie.Wypadek drogowy dwoje rodziców
              idwoje dzieci.Rodzice nieprzytomni dzieci ze wstrząsem.Całą rodzine zabierają
              karetki do szpitala.Prosze odpowiedz co lekarze wtedy robią ratuja
              poszkodowanych czekaja czy oprzytomieją?Co w takim przypadku zrobiłbyś
              Ty..Ogladałbyś sie na zgodę.
              • mmagda12 Re: Coś o łamaniu prawa 14.11.09, 22:40
                A to ciekawe z mojej strony zadna lekarz nie odmowila mi
                badania ,kiedy szlam z wnukiem raz z jednym raz z
                drugim ,kiedy byli chorzy ,a chorowali czesto ,bo sa
                alergikami. Byli to pediatrzy i inni specjalisci .Czesto
                bywali u mnie.Pomagalam corce ,oczywiscie kazdego lekarza
                informowalam o tym.Z tego wynika ,ze wszyscy lamali prawo?
                Ciekawe ciekawe
                • practicant Re: Coś o łamaniu prawa 15.11.09, 01:23
                  Maksiu,magda,gazton,casjo i inni-trzymaj sie prosze jednego nicku,jezeli chcesz
                  dyskutowac.To wybitne chamstwo robic to,co odwalasz.Albo-objaw choroby.

                  Post nr jeden,podpisany przez maksiu-sytuacja patowa,z jednej strony stan
                  bezposredniego zagrozenia zycia,z drugiej strony brak mozliwosci otrzymania
                  zgody.Dwie ustawy wzajemnie sie wykluczajace,w dodatku zadna nie jest nadrzedna
                  wzgledem drugiej,a interpretacji tyle,ilu prawnikow czytalo te ustawy.Ratuje
                  zycie modlac sie,zeby rodzina mnie potem nie pozwala przed sadem o
                  odszkodowanie.Nie zapowiada sie,mimo zglaszanych wnioskow,aby "wybitni" polscy
                  prawnicy raczyli cokolwiek zmienic w tej kwestii,niestety takie oczywiste
                  sprzecznosci sa znacznie poza obszarem ich pojmowania.Zasadniczo,pacjent po
                  wyreanimowaniu,dojsciu do siebie i wypisaniu ze szpitala ma prawo zlozyc wniosek
                  do prokuratury o wykonanie procedury medycznej bez jego zgody-i,co jeszcze
                  zabawniejsze-ma szanse wygrac taki proces.

                  Post nr dwa,podpisany przez magda:bo niewielu lekarzy znalo do tej pory prawo,co
                  bylo o ironio na reke pacjentom.Ale w zwiazku z coraz wieksza roszczeniowoscia
                  tych ostatnich-lekarze zaczynaja sie ksztalcic w tym kierunku.Stad takie
                  sytuacje,jak chociazby ta opisana w artykule.Zreszta-zajecia z prawa medycznego
                  jako takiego sa na uczelniach dopiero od kilku lat-nie bez powodu...
                  • maksiu1313 Re: Coś o łamaniu prawa 15.11.09, 21:51
                    practicant, prosze nie myl mnie z jakąs magda gaztonem czy jeszcze z kims
                    innym.Ja posługuję się jednym nickiem,cały czas tym samym,iwypraszam sobie
                    przezywanie mnie od cha...Z tej sytuacji patowej zachowałes się super.Ratujesz
                    życie i wcale nie musisz się modlić bo to był twój obowiązek ibyła taka
                    chwila,że prawdziwy lekarz nie mysli wtedy o jakiś tam zgodach.Jestes chyba
                    młodym lekarzem tak sadzę po twoich odzywkach.Wiesz ja szanuję ludzi ,którzy
                    mają swoje zdanie,TY zbraku argumentów albo niedojrzałosci zaczynasz ludziom
                    ubliżac.
                    To nie zdarza się gaztonowi ma zawsze perfekcyjnie przygotowana
                    odpowiedż,,nieraz i nam przyjdzie sie posprzeczac ale on to robi zawsze z
                    klasa,to samo pan adonow.Doswiadczenia nabierzesz z czasem
                    życze powodzenia ijak najmniej agresji w polemikach.Pozdrawiam.
                    • marcinoit Re: Coś o łamaniu prawa 15.11.09, 22:11
                      maksiu szanowny wiele prawdy w tym co mowisz o mlodocianej zapalczywosci practicanta . nie stety twoje uwielbienie gla gaztona niepozwala ci dostrzec ze jego wypowiedzi bywaja rownie obrazliwe.
                      takie chamstwo w bialych rekawiczkach:)co do odpowiedzi gaztona to moze i sa perfekcujnie przygotowane szkoda tylko ze czesto jest to przerost formy nad trescia.
                      co do zgody na leczenie.uwierz mi nie jest to takie proste. chocby wcale nie rzadkie przypadki kiedy przytomny chory nie wyraza zgody na leczenie a nastepnie traci przytomnosc i znajduje sie w sytuacji zagrozenia zycia.jak sadzisz czy lekarzowi wolno jest leczyc tego chorego wbrew jego wczesniejszym deklaracjom?
                      • maksiu1313 Re: Coś o łamaniu prawa 15.11.09, 22:42
                        Marcinoicie przed chwilą pisałem do ciebie post w tym wątku o hospicjach...Nie
                        wiem gdzie wy wszyscy widzicie to uwielbienie dla gaztona,tez się z nim
                        sprzeczam obrazamy się na siebie.Podobaja mi sie jego celne riposty,widać ze
                        facet ma duża wiedzę.Co do zgody wiem jakie to trudne my mylimy dwa rózne
                        pojecia.Zgoda na lecenie po wyjasnieniu lekarza że to bedzie dla nas
                        dobre...żeby lekarz pomógł nam podjac własciwą decyzje.Tak wolno leczyc takiego
                        pacjenta nawet wbrew jego wczesniejszym deklaracjom.pozdrawiam.O co chodziło z
                        tym spiworkiem.
                • gazton51 Jakie jest prawo babci 15.11.09, 02:02
                  Lekarz ma obowiązek zbadać pacjenta, również nieletniego, przyprowadzonego przez babcię (lub innego opiekuna faktycznego, zdefiniowanego w ustawie o zawodzie lekarza).

                  Łamie prawo, kto odmawia tego bezpodstawnie.


                  Prawo jest mianowicie takie (powtarzam, bo na forum grasują różne oszołomy wprowadzające w błąd).

                  Cyt z ustawy i komentarz eksperta:
                  Rozdział 5
                  Zasady wykonywania zawodu lekarza
                  Art. 31.
                  8. Ilekroć w przepisach ustawy jest mowa o opiekunie faktycznym, należy przez to rozumieć osobę wykonującą, bez obowiązku ustawowego, stałą pieczę nad pacjentem, który ze względu na wiek, stan zdrowia albo swój stan psychiczny pieczy takiej wymaga.

                  Komentarz eksperta o babci:
                  (…wink Wyjątkowo jednak art. 32 ust. 3 dopuszcza możliwość wyrażenia zgody na przeprowadzenie badań przez tzw. opiekuna faktycznego, o ile pacjent nie ma przedstawiciela ustawowego albo nie można się z nim porozumieć. Definicja "opiekuna faktycznego" została zamieszczona w art. 31 ust. 8.

                  dr n. praw. Rafał Kubiak
                  Zakład Prawa Medycznego
                  Międzyuczelniana Katedra Nauk Humanistycznych
                  Uniwersytet Medyczny w Łodzi
                  źródło komenarza: WS - 2009/03 Medycyna Praktyczna Pediatria: Częste problemy w praktyce pediatrycznej. Pytania i odpowiedzi.
                  • gotrek_live ...i komentarz eksperta, c.d. 15.11.09, 07:15
                    "...Wymóg uzyskania zgody przez przedstawiciela ustawowego dotyczy nie tylko
                    zabiegów w ścisłym tego słowa znaczeniu, lecz odnosi się do udzielania wszelkich
                    "świadczeń zdrowotnych". Określenie tego pojęcia znajduje się w art. 2 ustawy o
                    zawodach lekarza i lekarza dentysty. Zgodnie z tym przepisem, świadczeniem takim
                    będzie w szczególności badanie stanu zdrowia, rozpoznawanie chorób i
                    zapobieganie im, leczenie i rehabilitacja chorych, udzielanie porad lekarskich,
                    a także wydawanie opinii i orzeczeń lekarskich. Jeszcze szerzej pojęcie to
                    definiuje art. 3 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej. Według zawartego w nim
                    unormowania, świadczeniem zdrowotnym są działania służące zachowaniu, ratowaniu,
                    przywracaniu i poprawie zdrowia oraz inne działania medyczne wynikające z
                    procesu leczenia, w szczególności związane z: badaniem i poradą lekarską,
                    leczeniem, opieką nad zdrowym dzieckiem, badaniem diagnostycznym, w tym z
                    analityką medyczną, zapobieganiem powstawaniu urazów i chorób poprzez działania
                    profilaktyczne oraz szczepienia ochronne itd. Uwzględniając taki zakres
                    pojęciowy, należy wskazać, że zaordynowanie małoletniemu leku (np. antybiotyku)
                    mieści się w formule świadczenia zdrowotnego, na które musi wyrazić zgodę
                    przedstawiciel ustawowy, uprzednio poinformowany np. o skutkach jego działania.
                    Stanowisko opiekuna faktycznego (zakładając, że babcia lub inna opiekunka
                    spełnia wymogi określone w art. 31 ust. 8) nie jest zatem wystarczające. Na
                    marginesie można dodać, że wywiad zebrany od takiej osoby (np. uczulenie na
                    niektóre leki) może być niekompletny, a tym samym niewystarczający do
                    zaplanowania terapii. Wyrażenie zgody przez opiekuna faktycznego może jedynie
                    ograniczać się do badania małoletniego (wyraźnie wynika to z cytowanego art. 32
                    ust. 3). W pozostałym zaś zakresie konieczna jest zgoda przedstawiciela
                    ustawowego. "

                    dr n. praw. Rafał Kubiak
                    Zakład Prawa Medycznego
                    Międzyuczelniana Katedra Nauk Humanistycznych
                    Uniwersytet Medyczny w Łodzi
                    źródło komenarza: WS - 2009/03 Medycyna Praktyczna Pediatria: Częste problemy w
                    praktyce pediatrycznej. Pytania i odpowiedzi.


                    Lekarz ma obowiązek zbadać pacjenta, również nieletniego,
                    przyprowadzonego przez babcię (lub innego opiekuna faktycznego, zdefiniowanego w
                    ustawie o zawodzie lekarza).[b]

                    Megabzdura. Nie wynika to z zadnego z zapisow ustawy.
                    • gazton51 Re: ...i komentarz eksperta, c.d. 15.11.09, 11:06
                      > Lekarz ma obowiązek zbadać pacjenta, również nieletniego,
                      > przyprowadzonego przez babcię (lub innego opiekuna faktycznego, zdefiniowanego
                      > w
                      > ustawie o zawodzie lekarza).[b]

                      "...Megabzdura. Nie wynika to z zadnego z zapisow ustawy."

                      Oczywiście, że konieczność badania pacjenta wynika ze wszystkich przepisów, zwłaszcza w sytuacji, gdy masz zamiar z nich skorzystać celem niepodjęcia lub odmowy leczenia...doktorze?
                      Również, gdy małoletniego przyprowadza babcia.
                      Gdybyś nadal nie pojmował sensu zawodu lekarza: (ten sam ekspert, co pominąłeś):

                      ' Warto jednak podkreślić, iż opiekun faktyczny uprawniony jest wyłącznie do wyrażenia zgody na wstępne badania. Jeśli zaś zajdzie potrzeba przeprowadzenia dalszych zabiegów, to konieczna jest już zgoda przedstawiciela ustawowego małoletniego (ewentualnie zgoda kumulatywna). '
                      Właśnie o to chodzi, że aby odmówić ew. dalszego leczenia/zabiegów bez zgody opiekuna prawnego, należy przeprowadzić wstępne badanie i nie można się tu zasłaniać "faktycznością a nie prawnością" obecnego opiekuna.

                      Konieczność zbadania pacjenta przed podjęciem decyzji o jego stanie zdrowia jest warunkiem korzystania z prawa do odmowy.

                      Poczytaj sobie o zasadach wykonywania zawodu i etyki w ustawie i kodeksie, spróbuj o pojąć a następnie zastanów się, jaki zawód wykonujesz de facto.
                      Może to właśnie jest megabzdura - na tym poziomie zrozumienia, co robisz.
                      Uważam, że dalsza dyskusja celem żałosnych prób uprawniania bezczynności i cynizmu zawodowego jest żenująca i poniżej poziomu jakiegokolwiek lekarza, wykazującego się kompetencjami poświadczonymi dyplomem.
                      • practicant Re: ...i komentarz eksperta, c.d. 15.11.09, 11:10
                        Grh...grochem o sciane...
                      • gotrek_live A gdzie konkrety!? 15.11.09, 16:18
                        Gazton51 twierdzi:
                        "Lekarz ma obowiązek zbadać pacjenta, również nieletniego,
                        przyprowadzonego przez babcię (lub innego opiekuna faktycznego,
                        zdefiniowanego w ustawie o zawodzie lekarza".

                        Ktore z zapisow ustawowy o wykonywaniu zawodu lekarza i lekarza
                        dentysty nakladaja na lekarza taki obowiazek ? Konkretne
                        cytaty
                        z podaniem tekstu zrodlowego ,prosze.

                        Twierdze, ze nie masz pojecia o czym piszesz, bo zwyczajnie takie
                        zapisy nie istnieja,ani w tej ani w innych aktach prawnych.

                        Trabienie o nieistniejacych obowiazkach prawnych jest dowodem
                        wlasnie na twoja ignorancje. CBDU.
                    • maksiu1313 Re: ...i komentarz eksperta, c.d. 15.11.09, 11:24
                      Megabzdury?Lekarz nie podejmujac działań pozwala na narażenie zdrowia i zycia
                      dziecka.W opisanej sytuacji mozliwe byłoby rozpatrzenie przestępstwa
                      nieumyslnego narazania pacjenta na niebezpieczeństwo utraty zyći lub ciężkiego
                      uszczerbku na zdrowiu Takie przestępstwo ścigane jest na wniosek pokrzywdzonego.
                      Przy winie nieumyślnej wgre mogło by wchodzić lekkomyślnośc lub niedbalstwo ze
                      strony lekarki to jest świadome lub nieświadome naruszenie ciążacego na niej
                      obowiazku zachowania ostroznosci.
                      • young_doc Re: ...i komentarz eksperta, c.d. 15.11.09, 11:38
                        Wszyscy tutaj piszący mają rację - po prostu cokolwiek lekarz nie zrobi znajdzie
                        się paragraf na podstawie którego może zostac oskarżony i skazany.

                        Welcome to Poland.
                        • practicant Re: ...i komentarz eksperta, c.d. 15.11.09, 14:54
                          young_doc napisał:

                          > Wszyscy tutaj piszący mają rację - po prostu cokolwiek lekarz nie zrobi znajdzi
                          > e
                          > się paragraf na podstawie którego może zostac oskarżony i skazany.
                          >
                          > Welcome to Poland.

                          ...liczysz na to,ze ktos z tutaj obecnych to zrozumie...?Zaraz gazton/casio
                          przytoczy Ci interpretacje ktoregos prawnika,ale taka co pasuje do jego wizji
                          /tych kilku innych niepasujacych nie przytoczy,nie wspomni rowniez,iz
                          interpretacja nie jest w zaden sposob wiazaca dla sadu/,oczywiscie komentarz
                          rzuci w formie wyzszosciowo-pseudointelektualnej.Ja pasuje-niektorym ludziom nie
                          da sie wytlumaczyc pewnych spraw...
                        • gotrek_live Nie o to chodzi,youngdoc 15.11.09, 16:44
                          young_doc napisał:

                          > Wszyscy tutaj piszący mają rację - po prostu cokolwiek lekarz nie
                          zrobi znajdzie się paragraf na podstawie którego może zostac
                          oskarżony i skazany.

                          Nalezy rozroznic dwie rzeczy,youngdoc- dzialania lekarza wynikajace
                          z typowej medycyny defensywnej wobec przypisywania mu
                          nieistniejacych "obowiazkow ustawowych".
                          Lekarka jedynie mogla ,w celu ewentualnego zabezpieczenia sie
                          przed przyszlymi roszczeniami, zbadac to dziecko. Natomiast zaden
                          paragraf jej do tego nie obligowal.CBDO.
                          • young_doc Re: Nie o to chodzi,youngdoc 15.11.09, 18:53
                            Gotrku, odnosiłem się raczej do sytuacji przywołanej przez Maksia:
                            "Wypadek drogowy dwoje rodziców i dwoje dzieci.Rodzice nieprzytomni dzieci ze
                            wstrząsem.Całą rodzinę zabierają karetki do szpitala."

                            Wybacz że tego nie zaznaczyłem.

                            Nawiasem mówiąc zetknąłem się kiedyś z podobną sytuacją, gdzie zaistniała
                            koniecznosc transfuzji, a dzień poźniej okazało się że dziecko pochodziło z
                            rodziny Świadków Jehowy... Powiedzmy że sytuacja została rozwiązana
                            dyplomatycznie, ale gdyby napatoczył się jakiś prawnik to mógłby skutecznie
                            zniszczyc życie osobom które nadgorliwie niepotrzebnie komuś życie uratowały.
                      • gotrek_live Belkoczesz, aliasie gaztona51 15.11.09, 16:31
                        maksiu1313 napisała:

                        > Megabzdury?Lekarz nie podejmujac działań pozwala na narażenie
                        zdrowia i zycia dziecka.

                        "Narazenie zdrowia i zycia dziecka" jest mozliwe tylko w przypadku
                        faktycznego wystapienia stanu zagrozenia zycia i zdrowia
                        dziecka, a nie potencjalnego, potrafisz to pojac?

                        W ocenie lekarki stan takowy nie zaszedl, co skutkowalo podjeciem
                        odpowiednich decyzji.
                        • maksiu1313 Re: Belkoczesz, aliasie gaztona51 15.11.09, 17:23
                          Posluchaj gotrek-live ,,nie jestem żadnym aliasem gaztona,co wam przychodzi do
                          głowy,Oczywiscie ze tak lekarz nie podejmując w tym przypadku zadnych
                          działań,działał na szkodę małoletniej Ani.Alekarze moga się mylić.Błędy
                          lekarzy,zakryja koledzy a ciało zagrzebie grabarz.
                          • gotrek_live Perly przed wieprze 15.11.09, 17:52
                            maksiu1313 napisała:

                            Oczywiscie ze tak lekarz nie podejmując w tym przypadku zadnych
                            > działań,działał na szkodę małoletniej Ani.Alekarze moga się mylić.

                            Nie zrozumiesz,ale trudno.
                            To lekarka ocenila, zgodnie z wlasnymi kwalifikacjami i
                            doswiadczeniem, czy przypadek ten byl przypadkiem, okreslanym
                            jako "niecierpiacym zwloki" czy nie. I zaden forumowy oszolom nie ma
                            podstaw, by ten osad (jak dotad) podwazyc-ani podwazac w
                            przyszlosci, o ile nie zajda inne okolicznosci.
                            • gazton51 Nie licz na perły 16.11.09, 01:00
                              Perly przed wieprze
                              > To lekarka ocenila, zgodnie z wlasnymi kwalifikacjami i
                              > doswiadczeniem, czy przypadek ten byl przypadkiem, okreslanym
                              > jako "niecierpiacym zwloki" czy nie.

                              "Kwalifikacje i doświadczenie" pozwalające ocenić stan pacjenta (a nie
                              'przypadku') za pomocą niezobaczenia i niezbadania go - to rzeczywiście ocena
                              wskazująca na dyskusję z kimś o kondycji moralnej i intelektualnej zbyt
                              pochlebnie porównanej przez samego autora oceny z pożytecznym zwierzątkiem.
                              Na tym poziomie mogę tylko przekazać wyrazy perlistego śmiechu, reszta byłaby
                              marnotrawstwem. :) :)
                          • gazton51 No widzisz, alias..? 16.11.09, 00:48
                            Doigrałeś się, twoje hektary i nasz spór o moje podatki - nie pomogły.
                            Jakbyś miał zajęcia na psychiatrii, to wiedziałbyś, że na oddziale wszyscy są jednością, a jak kto nie jest, to znaczy - chory, albo alias.
                            Ty po prostu musisz być mną, bo w światopoglądzie psychopatologii tłumu zamkniętego w szczelnym kesonie (jak hm...myszki w klatce na gorącej blasze), jeżeli fakty przeczą psychozie, to tym gorzej dla faktów.
                            Jest to świat koherentny we wszystkich wymiarach ale pęka jak skorupa orzecha pod ciśnieniem wynurzenia z kesonu na świeże powietrze.
                            Więc Ty po prostu musisz być mną, jest nim też rzecznik praw pacjenta, twórcy ustawy, eksperci prawni periodyku fachowego "Medycyna Praktyczna" i w ogóle, świat kesonu atakują babcie z chorymi dziećmi i gaztony na maksie.
                            Jak przeczytasz nieco dalej zamieszczoną odpowiedź "live" dla Ciebie, to zrozumiesz, że dyskusję z kesonem należy pozostawić specjalistom medycznym.
                            A tych, jak widać z występów na forum typu "live" - brakuje. Łatwiej o post niż numerek...do specjalisty.

                            PS Zaszczyciło mnie, że ktoś mnie myli z hektarowcem podającym się za kobietę. Też bym chciał mieć quada, ale mnie - nie wypada. ;)
                            • maksiu1313 Re: No widzisz, alias..? 16.11.09, 01:31
                              Gazton to wszystko przez ciebie, Wyobras sobie ze zajęcia z psychiatrii miałem nie potrafie bronić się przed tak grubiańskimi aluzjami.TE pomówienia że jestem jakims nickiem podstawionym przez ciebie doprowadzaja mnie do śmiechu.Ja nie mogę być toba bo ja mam swoje zdanie.Jana sprawy medyczne raczej się nji wypowiadam,tylko w miarę je komentuję.Kto cie myli z hektarowcem podającym się za kobietęmoja wizytówka jsst w gazeta pl jest i profil Na quada nigdy nie za pózno,ja szaleję z moimi synami wpaniała jazda pozzdrawiam. Ale tak naprawde to iloma nickami się poslugujesz,skad wiesz oquadzie
                              hę panie gazton.
                              • marcinoit Re: No widzisz, alias..? 16.11.09, 01:59
                                maksiu1313 coz jak sie wydaje jestes jedyna osoba ktora podziela wiekszosc opini gaztona . oczywiscie mozliwe jest ze to wszyscy sie myla a on zawsze i wszedzie ma racje ale zgodzisz sie ze to dosc malo prawdopodobne, zwazywszy zwlaszcza na fakt ze pisuja tu ludzi o roznorodnych dosawiadczeniach i praktykujacych medycyne w roznych zaktkach europy a nawet swiata :) jesli dolozysz do tego fakt ze gazton ma tendencje do zmiany nickow nie trudno powziasc podejrzenie ze jestes jednym z jego wcielen:) dla mnie to wlasciwie wszystko jedno. choc wole twoj styl pisania bo w przeciwienstwie do pomieninego umiesz sluchac a nie tylko tokowac jak zakochany gluszec.
                                a tak z innej beczki. czy quady nie sa odrobine niebezpieczne?? jakos nie widze moich dzieci w tym sporcie :)
                                • maksiu1313 Re: No widzisz, alias..? 16.11.09, 20:18
                                  marcinoicie,przepraszam że nie odpisałem od razu, po pierwsze rozbawił mnie post
                                  gaztona po drugie byłem już lekko podmeczony i po orzechowej nalewce zrobionej
                                  przez mojego przyjaciela ksiedza.Wiesz nasze rózne poinie o gaztonie to normalna
                                  rzecz.Zobacz ten wątek- gdyby nie jego błyskawiczne riposty nie raz poważne nie
                                  raz śmieszne bardzo ożywiaja dyskusje.Przyznać mu trzeba że jest piekielnie
                                  inteligentny.Ale to jest moje zdanie Ty nie musisz się z nim zgadzać.Przeciez my
                                  obaj tez sobie nieraz dopieklismy,,ale brzydko do siebie nie mówilismy..Wydaje
                                  misie ze wczoraj ja Ty i gazton bylismy
                                  lekko wcieci.Ja od dzisiaj wróciłem do pracy.Mam do realizacji duzy projekt
                                  geodeci musza mi wydzielić na 5000m 17 dzialek w terenie lekko zalesionym
                                  dopiero mamy trzy a do końca tygodnia chcą skończyć
                                  cały projekt Tak mniej wiecej możesz się zorientowac czym sie zajmuję
                                  .Co do quadów totym najbardziej fajnie się jezdzi po dużych obszarach
                                  Dzieci mam już duże w tym roku koncza gimnazium blizniaki to tak jakbys miał na
                                  codzień Kaczynskich wdomu.to tyle jestem ciekaw jak zakończy sie ten
                                  wątek.pozdrawiam
                                  • marcinoit Re: No widzisz, alias..? 16.11.09, 22:16
                                    cholera :) zawsze chcialem miec blizniaki. ale jakos nie wyszlo,
                                    szczerze zazdroszcze:)
                                    co do watku, nie oczekuj jakiegos rozwiazania. jak dalo sie zauwazyc jest wiele zdan i argumentacji a nawet roznorodne interpretacje tych samych przepisow.z jednej strony to deprymujace bo swiadczy o niejednoznacznosci obowiazujacego prawa ale z drogej umozliwia ciekawa dyskusje.
                                    mmm orzechowka :) lata nie pilem. mimo ze lubie wino czasami tesknie za takimi swoiskimi smakami.
                              • gazton51 Re: No widzisz, alias..? 16.11.09, 18:08
                                Jednoczasowo posługuję się jednym nickiem, z wyjątkiem kilku pomyłek, gdy użyłem w jakimś poście poprzedniego.
                                Teraz nie wiem, co zrobić, bo przecież niejaki gotrek mnie lepiej, niż jego alter ego nickowe rozszyfrował, że jestem "maksiu1313 napisała".

                                PS o tym, że wypadasz na quada wiedzą wszyscy, nie tylko ja ;)
                                • gotrek_live Juz skonczyles... 16.11.09, 18:57
                                  ...z tym przesmiesznym zarzekaniem sie i zaklinaniem?

                                  To wroc do odpowiedzi na moje pytanie:

                                  forum.gazeta.pl/forum/w,305,102930120,103016030,A_gdzie_konkrety_.html
                                  Poza ty ten slodki cytacik z postu:
                                  forum.gazeta.pl/forum/w,305,102930120,103027018,Bojacy_sie_brzydko_chwyta_.html
                                  wymaga dojasnienia

                                  "...Badając dziecko na wniosek opiekuna faktycznego, którym zgodnie z
                                  ustawą o zawodzie lekarza jest np. babcia, lekarz postępuje zgodnie z prawem.

                                  Tylko laik potraf napisac, ze swiadczenia medyczne w procesie chorobowym
                                  wykonuje sie na wniosek pacjenta/opiekuna
                                  !!!

                                  Rozumiem, ze twoim jedynym zrodlem wiadomosci o medycynie i aspektach
                                  wykonywania zawodu lekarza jest portal "Medycyna Praktyczna".

                                  To tlumaczy twoja ignorancje i ograniczone mozliwosci w kazdej dyskusji.
      • kzet69 masz rację gazton 17.11.09, 18:31
        doczytałem o tym opiekunie "prawnym" i "faktycznym", cóż całe życie
        się człowiek uczy, co nie zmienia faktu że nie ma tam żadnej
        granicy, co jest badaniem rutynowym, a co nie, a sprawa ma znaczenie
        praktyczne, gdy kieruję dziecko na RTG, TK lub badania laboratoryjne
        np z SOR-u na druczku skierowania mam rubryczkę: "podpis pacjenta
        lub opiekuna PRAWNEGO"
        • gazton51 Re: masz rację gazton 18.11.09, 03:13
          Ależ to nie moja racja, nie ja to wymyśliłem.
          Druczek myli, fakt. Pojęcie jest nie tak 'ostre' jak powinno, fakt.
          Każdy więc może się pomylić.
          Mnie jednak akurat bardzo wk..ia gdy wszelkie wątpliwości mamy tendencję
          rozstrzygać z góry na niekorzyść i kosztem pacjenta,tak jak to było w artykule,
          zamiast spokojnie sprawdzić. Sam mam z tym problemy na co dzień, stąd wybrałem
          taki sposób zarobkowania, że robią to za mnie prawnicy. Nie mogę sobie pozwolić
          na zrażenie klienta, bo po prostu pójdzie gdzie indziej i mi przyprawi gębę.
          Lekcja życia, odczuwana w portfelu.
          Pozdrowienia.
    • andnow2 Dlaczego o praworządności, a nie 15.11.09, 18:09
      kzet69 napisał:

      > coś o praworządności, Gazton
      > nasza koleżanka z Radomia postąpiła dokładnie wg litery prawa... a
      > tu prawie lincz medialny i forumowy...


      n.p. o orientacji na klienta?

      Dlaczego ta lekarka w prywatnej przychodni zachowuje się, jak w
      urzędzie państwowym w czasach reglamentacji? Dlaczego nie chwyciła
      za telefon i nie zadzwoniła do matki dziecka, by potwierdzić jej
      zgodę na badania i poprosić, by nadesłała faksem pelnomocnictwo dla
      babci?

      To takie moje pytania do postsocjalistycznej braci lekarskiej na
      forum.
      • loraphenus Re: Dlaczego o praworządności, a nie 15.11.09, 18:28
        a może jeszcze w ramach prośby miała jej zamówić sushi albo pizze?

        jak przyje do notariusza z niekompletnymi dokumentami to co ?

        To mój problem. Bo za czas pracy zapłacę a sprawy nie załatwie,. Proste i oczywiste.

        Czasy służby się skończyły.
        • andnow2 sushi i pizzę niekoniecznie, ale 15.11.09, 18:56
          loraphenus napisał:

          > a może jeszcze w ramach prośby miała jej zamówić sushi albo pizze?
          > ...
          > Czasy służby się skończyły.


          prywatne gabinety i przychodnie lekarskie rywalizujące między sobą
          jakością serwowanej kawy i przyjaznością recepcji już widziałem
          również w Polsce.

          Istotnie, czasy służby zdrowia ujadającej od progu na pacjentów,
          jeśli jeszcze się nie skończyły, to powoli się kończą.
          • maksiu1313 Re: sushi i pizzę niekoniecznie, ale 15.11.09, 19:09
            I tutaj z panem się w pełni zgadzam.Moze SZ juz przeczuwa że stare się powoli
            kończy a nadchodzi coś nowego,stad u niektórych lekarzy taka agresja.Wyrazy
            szacunku dla pana adnow2.
          • radeberger Re: sushi i pizzę niekoniecznie, ale 15.11.09, 19:17
            > Istotnie, czasy służby zdrowia ujadającej od progu na pacjentów,
            > jeśli jeszcze się nie skończyły, to powoli się kończą.

            powoli? nie widzę szczerze mówiąc na horyzoncie perspektywy żadnej zmiany póki dla szpitala pacjent = straty. smutne, ale prawdziwe.
            • andnow2 może i masz rację, ale nie w tym wypadku 15.11.09, 20:45
              radeberger napisał:

              > powoli? nie widzę szczerze mówiąc na horyzoncie perspektywy żadnej
              > zmiany póki dla szpitala pacjent = straty. smutne, ale prawdziwe.


              Ta pani doktor zniechęciła rodziców dziecka do leczenia go w
              prywatnej przychodni, której jest współwłaścicielką.

              Chyba miała po prostu zły dzień, a teraz żałuje, że nie zapanowała
              nad kiepskim nastrojem.
              • radeberger Re: może i masz rację, ale nie w tym wypadku 15.11.09, 21:14
                cóż - jeśli jest współwłaścicielem przychodni - to moim skromnym zdaniem może nią zarządzać tak jak się jej podoba

                woli mniej pacjentów - jej sprawa, proste.
                • andnow2 chyba jednak nie, bo wiążą ją warunki umowy z NFZ, 15.11.09, 21:25
                  radeberger napisał:

                  > cóż - jeśli jest współwłaścicielem przychodni - to moim skromnym
                  > zdaniem może nią zarządzać tak jak się jej podoba
                  > woli mniej pacjentów - jej sprawa, proste.

                  no i pewnie nie może szykanować NFZ-towskich pacjentów.
                  • radeberger Re: chyba jednak nie, bo wiążą ją warunki umowy z 15.11.09, 21:30
                    niestety z przyczyn geograficznych, oraz zupełnego braku zainteresowania tym faktem - nie wiem czy przychodnia Gołębiów w Radomiu na kontrakt z NFZ..
              • gazton51 Re: może i masz rację, ale nie w tym wypadku 16.11.09, 00:31
                To nie nastrój ale powszechna praktyka urzędnika - zrób wszystko, aby cię nie
                przyłapali na robieniu czegokolwiek.
                W warunkach monopolu kesonowego na kształcenie i braku wolnego rynku, żadna
                forma własności nie chroni przed kesonowymi praktykami, gdy dziećmi kesonu
                rządzi strach.
                A mają się 'niektórzy' (że zacytuję) czego bać, nawet Pan Prezydent o tym mówił
                z okazji Święta Narodowego.
                Głupio byłoby nie posłuchać Pana Prezydenta, bójmy się wszyscy i pogońmy te
                babcie z dziećmi wpie..du! Aż nam ulży.
      • marcinoit Re: Dlaczego o praworządności, a nie 15.11.09, 19:30
        andnow, moze nie zadzwonila dla tego ze obowiazek opieki nad dzieckiem spoczywa na rodzicach? moze dla tego ze to szanowna babcia powinna dolozyc staran aby dziecko zostalo zbadane czyli w tym przypadku zadzwonic do rodzicow?
        jesli mowa o postsocjalistycznej mentalnosci to takowa wykazala sie szanowna babcia wraz z szanowna mamusia oczekujac ze to co do nich nalezy zalatwi za nie ktos inny.
        czy to przypadkiem nie prawnicza maksyma "ignorantia iuris nocet"?
        • snajper55 Re: Dlaczego o praworządności, a nie 15.11.09, 20:06
          marcinoit napisał:

          > jesli mowa o postsocjalistycznej mentalnosci to takowa wykazala sie szanowna ba
          > bcia wraz z szanowna mamusia oczekujac ze to co do nich nalezy zalatwi za nie k
          > tos inny.

          Spójrzmy prawdzie prosto w oczy. One nie oczekiwały, że ktoś coś za nich zrobi.
          One oczekiwały, że lekarz złamie prawo.

          S.
          • gazton51 Bojący się brzydko chwyta? 15.11.09, 20:26

            > Spójrzmy prawdzie prosto w oczy. One nie oczekiwały, że ktoś coś za nich zrobi.
            > One oczekiwały, że lekarz złamie prawo.

            Badając dziecko na wniosek opiekuna faktycznego, którym zgodnie z ustawą o zawodzie lekarza jest np. babcia, lekarz postępuje zgodnie z prawem.
            Odmawiając zbadania pacjenta w takim przypadku prawo to łamie i to z 3 przyczyn:
            Ustawa jw.
            Ustawa o zakł. opieki zdr.
            Kodeks Etyki lekarskiej

            Każdy lekarz ma obowiązek to wiedzieć i rozumieć, Tobie wyjaśniam, bo Ty Snajper nie musisz.
            Rozumiem, dlaczego niektórzy lekarze reagują agresją i aroganckim przyczepianiem im łatki "bomisiów" wobec pacjentów - i ich prawa (tak, jak napisał maksiu - to strach przed odpowiedzialnością za swe czyny zawodowe, wymierną finansowo od niedawna).
            Ciekawe, dlaczego Ty, nie znając prawa medycznego a będąc pacjentem, bierzesz stronę jawnie łamiących prawo i etykę i do tego namawiających, sugerując niecne intencje babci.
            Może powody są te same?Zwróć uwagę, że przyjmując taką postawę zbliżasz się do namawiania do łamania prawa, poprzez przypisywanie bezprawiu cech cnoty prawnej.
            A to by już naruszało nawet regulamin forum i to w wykonaniu admina...
            Z prewencyjnym pozdrowieniem.

            • marcinoit Re: Bojący się brzydko chwyta? 15.11.09, 21:37
              > Ciekawe, dlaczego Ty, nie znając prawa medycznego a będąc pacjentem, bierzesz s
              > tronę jawnie łamiących prawo i etykę i do tego namawiających
              no snajper, dla czego??? podpowiem Ci:)
              wyglada na to ze bardziej wierzysz argumentom przedstawionym przez
              gotrek_live niz gaztona :)
              no ale to dyskwalifikuje Cie juz zupelnie :) bo jak juz chyba wszyscy wiemy ze to co pisze gazton to jest prawda ostateczna a jesli ktos uwaza inaczej od forumowej wyroczni ten jest zenujacy .
              pozdrawiam . zostan przy pisaniu postow i daruj jusz sobie moderacjie. wszyscy na tym skorzystamy a forum najbardziej.

              • gazton51 Kupą, mości panowie.... 16.11.09, 00:24
                Ach, marcinie, gdybyś ty w Polszcze z gotrkiem, live prawo stanowił na forumnie, (jak na gumnie), to by jako w saskich czasach, gdy okrzyk zabrzmi:
                Kupą, mości panowie!
                ...umykałby przed tłuszczą i król i prokurator i rzecznik praw pacjenta zmykał, boć w kupie siła i ona prawo stanowi.

                Na tę okoliczność przypomniała mi się stara przyśpiewka ludowa, zasłyszana o świcie, gdzieś koło Częstochowy, w kolejce po numerek:

                "...Cóż tam kupie eksperci, ustawy,
                cóż babcia z dzieckiem chorym.
                Nie taką praworządność na co dzień obchodzą doktory...
                Co prawo mają w miejscu niżej kręgosłupa
                i skąd rozum wywodzi nasza swojska kupa
                więc wspólnym, walecznym rykiem na forum osłupia
                że miejscem pacjenta i prawa jest dla kupy d...a..."

                Ech, bez korkociągu w śpiworze to jak z klamką od okna.
                Z uważaniem pozostaję.
                • marcinoit Re: Kupą, mości panowie.... 16.11.09, 01:41

                  gaztonie nie pierwszy juz raz czytasz to co jest ci wygodne zamiast tego co zostalo napisane. nie podejrzewam cie o to ze jstes idiota wiec zwyczajnie naginasz zeczywistosc do swoich potrzeb.
                  ale szkoda twojego wysilku. ja juz sobie zdanie na twoj temat wyrobilem. i kazdy twoj post utwierdza mnie w mojej ocenie. zapewne jest ci to zupelnie obojetne co mysle o tobie, podobnie zreszta jak mnie jest doskonale obojetne co ty o mnie sadzisz :) pozostanmy wiec kazdy przy swoim. bedzie zdrowiej dla innych uczestnikow forum.
                  a moje komentaze pod twoim adresem racz potraktowac jako niezbyt powazne pokpiwania lekko podchmielonego, zadowolonego z zycia spiwora ktorego bawia "odkrywcze" teorie ledwie co wyzwolonego od kesonu neofity. zdrowie
                  • gazton51 Zadowolenie 16.11.09, 17:59
                    Bardzo dziękuję za uprzejmą tym razem formę kolejnej porcji insynuacji pod moim
                    skromnym adresem.
                    Może jednak wraz z refleksją co do formy Twych wypowiedzi, przyjdzie Ci i czas i
                    ochota na ciekawość świata, fakt, nie zawsze sprzyjającej zadowoleniu.
                    Z pozdrowieniami.
                    • marcinoit Re: Zadowolenie 16.11.09, 22:03
                      jesli ciekawosc swiata definiujesz jako zainteresowanie twoja forumowa tworczoscia to oczywiscie masz racje , absolutnie mnie ona nie interesuje. co do zadowloenia to forumowa zeczywistosc nie ma w moim przypadku zadnego na nie wplywu. doznaje spelnienia na zupelnie innym polu. moze tez powinienes sprobowac??? jasne ze kariera jednookiego wsrod slepcow jest kuszaca ale ktos z twoim potencjalem moglby sprobowac sil poza miejscowym podworkiem :)
                      zdrowko :)
                • pct3 Re: Kupą, mości panowie.... 16.11.09, 16:10
                  "...Cóż tam kupie eksperci, ustawy,
                  cóż babcia z dzieckiem chorym.
                  Nie taką praworządność na co dzień obchodzą doktory...
                  Co prawo mają w miejscu niżej kręgosłupa
                  i skąd rozum wywodzi nasza swojska kupa
                  więc wspólnym, walecznym rykiem na forum osłupia
                  że miejscem pacjenta i prawa jest dla kupy d...a..."


                  ...albowiem kupie du.pa miejscem jest przydanym
                  mądrością stworzenia samego, natury.
                  I nie jest to niczym innym jak prawem nadanym
                  - idącym z najwyższej istniejącej góry.

                  Stąd wnioski: w przychodni nie kradnij papieru,
                  i celnym sra.niem redukuj sprzątaczki znoje
                  Może wtedy łatwiej będzie trafić do celu,
                  jakim będą może otwarte toalet podwoje.

                  A w rejestracji (tak tu w kesonie
                  recepcję zwykliśmy nazywać) też się okaże
                  że lekarz Cię przyjmie i na śmierć nie skaże
                  o ile sam wcześniej ducha nie wyzionie.




                  • gazton51 Jaki szczery wierszyk :) miodzio! 16.11.09, 17:52

                    > ...albowiem kupie du.pa miejscem jest przydanym
                    > mądrością stworzenia samego, natury.
                    > I nie jest to niczym innym jak prawem nadanym
                    > - idącym z najwyższej istniejącej góry.

                    "...to zaś wyjaśnia skądże aksjologia grupy
                    płynie, sprawiając siłę parcia tejże kupy
                    dzięki obsa wyznaniom, niesie wieść nauszna:
                    najwyższą siłą w tej kupie miota tłocznia brzuszna..."

                    Ech, czego to ludzie nie wygadują z nadzieją na szybki numerek w kolejce... :)
                    Obs, czy jak Ci zaproponuję wyszynk, nie gorszy niż nasz gastarbeiter oit, to
                    wrócisz do pisania prozą?
                    Może być w tym tygodniu, jak będę penetrował smocze jamy kesonu...hihi.
                    Tymczasem, powróćmy do tematu - jak żyć w kesonie i mieć samopoczucie jak w ozonie?
                    • pct3 Re: Jaki szczery wierszyk :) miodzio! 16.11.09, 20:57
                      Obs, czy jak Ci zaproponuję wyszynk, nie gorszy niż nasz
                      gastarbeiter oit, to wrócisz do pisania prozą?


                      To ja wcześniej pisałem prozą ???

                      ;-)))))))

                      P.S. Która to już będzie przeczytana książka?
                      • marcinoit Re: Jaki szczery wierszyk :) miodzio! 16.11.09, 22:21
                        to moze skrecimy jakas wieksza imprezke :) i pogadamy przy herbatce z pradem ?? moze uda sie nam wymyslic ogien. taki oczyszczajacy.
                        • maksiu1313 Re: Jaki szczery wierszyk :) miodzio! 17.11.09, 11:01
                          Marcinoicie, przetłumacz mi koncówke tego cytatu.
                          Gosciu siadz pod mym lisciem a odpoczniesz sobie,
                          nie dojdzie Cie tu słońce przyrzekam ja tobie,
                          lecz dopadna kuglarze szamani zlośliwi
                          o ile to przezyjesz nic cie juz nie zdziwi....A jesli los aniołów podzielisz lub
                          czyśca to tez dobrze
                          trafiłes pod pieśc silna mistrza.
                          Ciesz sie że nie cierpiałes w sali korytarza,
                          bez łóżka opieki,co czesto się zdarza.
                          Na Twe posłanie jakis chory czeka.WYDAJE MU SIE<ZE GO LECZYC BEDA JAK CZŁOWIEKA.
                          Tymczasem świat lekarski,inny problem drąży
                          medicus cura te ipsum[warunek że zdazy]
                          • marcinoit Re: Jaki szczery wierszyk :) miodzio! 17.11.09, 13:31
                            czy ostatni wers odnosi sie do : wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7261242,Lekarz_w_ciezkim_stanie_z_AH1N1__Dyzurowal_na_oddziale.html
                            ??
                            • maksiu1313 Re: Jaki szczery wierszyk :) miodzio! 17.11.09, 16:23
                              Nie, dopiero to przeczytałem i mnie zmroziło a naprawdę nie wiedziałem co to
                              znaczy..Zaczynam się bać.to dlaczego lekarze sie nie szczepią,czy ta zwykła
                              grypa moze przemienic się w tą grozną,To wiesz to tylko w Polsce skrzywienie
                              polityczno- medialne doszło do tego stopnia że epidemia jest tylko kolejnym
                              pretekstem do wzajemnego nawalania się wpopisowskiej patologicznej rodzince.CYRK
                              • kzet69 Re: Jaki szczery wierszyk :) miodzio! 17.11.09, 17:45
                                a czym się mają szczepic skoro w Polsce nie jest dostępna ani jedna
                                dawka szczepionki przeciwko A/H1N1v
        • andnow2 Skądże, matka zareagowała jak najbardziej rynkowo 15.11.09, 20:09
          marcinoit napisał:

          > jesli mowa o postsocjalistycznej mentalnosci to takowa wykazala
          > sie szanowna babcia wraz z szanowna mamusia oczekujac ze to co do
          > nich nalezy zalatwi za nie ktos inny.

          Oto stosowny cytat z relacji:

          "Rodzice dziewczynki w poniedziałek wystawili notarialnie
          potwierdzone upoważnienie dla babci. Ale zastanawiają się, czy nie
          przenieść karty do innej przychodni."

          No bo kto wie, jak pani doktor - współwłaścicielka przychodni zrazi
          do siebie klientów następnym razem?!
          • radeberger Re: Skądże, matka zareagowała jak najbardziej ryn 15.11.09, 21:35
            > No bo kto wie, jak pani doktor - współwłaścicielka przychodni zrazi
            > do siebie klientów następnym razem?!

            a po co ten dramatyczny ton? ktoś kogoś zamordował z zimną krwią? życie tysięcy niewinnych dzieci i ich babć jest zagrożone?
            • andnow2 jakiż tam dramatyczny ton, 15.11.09, 22:20
              radeberger napisał:

              > a po co ten dramatyczny ton? ktoś kogoś zamordował z zimną krwią?
              > życie tysięcy niewinnych dzieci i ich babć jest zagrożone?

              po prostu zdumienie dla irracjonalności zachowania tej Pani.
              • loraphenus e tam, to tylko kiepscy prawnicy 15.11.09, 23:20
                z podwarszawskich siół muszą z wazeliną wchodzić byle klientowi w tyłek,

                w medycynie jedna negatywna opinia to nic złego. Jak bomis sie obrazi to nawet
                lepiej, niech idzie gdzie indziej, gdzie będzie zadowolony.

                Prawnicy muszą byc grzeczniutcy, bo inaczej na neostrade na podwarszawskim
                zadupiu nie starczy.
      • snajper55 Re: Dlaczego o praworządności, a nie 15.11.09, 20:05
        andnow2 napisał:

        > poprosić, by nadesłała faksem pelnomocnictwo dla babci?

        I to pisze prawnik ??? Dokument przesyłany faksem ? Żartujesz sobie Waćpan. To
        może ksero dokumentu też szanownego prawnika zadowoli ?

        S.
        • andnow2 snajper55, nie jestem NFZ-towskim biurokratą, 15.11.09, 20:30
          snajper55 napisał:

          > I to pisze prawnik ??? Dokument przesyłany faksem ? Żartujesz
          > sobie Waćpan. To może ksero dokumentu też szanownego prawnika
          > zadowoli ?


          więc nie przeczę, że mogę nie znać jakiegoś szczególnego przepisu o
          specjalnej - innej niż ustna - formie wymaganej dla zgody opiekuna
          prawnego na leczenie zapalenia ucha u dziecka. Ale jeśli jest taki
          przepis, to zamiast ekscytować się, podaj go po prostu.
    • kzet69 znów coś dla Gaztona 22.11.09, 10:28
      kolejny przykład praworządności przyjacielu... przedstawiciel NFZ
      nawet nie pofatygował się do sądu...

      lublin.gazeta.pl/lublin/1,35640,7277211,Narodowy_Fundusz_Zdrowia_zaciska_pasa_szpitalom.html
      • gazton51 Re: znów coś dla Gaztona 22.11.09, 14:40
        Ależ to jest przykład praworządności - szpitale wreszcie działają wspólnie i w
        porozumieniu - gdyby taka solidarność łączyła też lekarzy i to w całej PL,
        problem reformy mielibyśmy załatwiony ekspresem, jak w sprawie "hazardu".
        To, że Państwo i jego agendy łamią praworządność to przecież od początku była
        przyczyna tej dyskusji. Chodzi o to, aby nie ulegać takim metodom
        monopolistycznego szantażysty i użyć prawa do pokonania go.
Pełna wersja