boonki
10.02.02, 12:42
Nasz minister zdrowia należy do ludzi, którzy wierzą, że gdyby hitler znał
słowo "gut" byłby dobry. Co ma wspólnego egzamin z etyki z postepowaniem
lekarzy. Oczywiście to po prostu kolejny krzyk medialny aby uspokoić głupią
opinie publiczną. Ja studjuję na 6 roku medycyny . I zastanawiam się , z czego
bedzie ten egzamin. Z braku szacunku do drugiegi człowieka? Bo chyba tylko tego
uczą nas na studiach, jeśli chodzi o zagadnienia etyki. Wszyscy pewnie znają
podział studentów medycyny według lat:
1 rok-gówno
2 rok-pan gówno
3 ro-student
4 rok- pan student
5 rok- doktor
6 rok- pan doktor
Nie do końca jest to zgodne z prawdą, pierwsza część to owszem, ale często na
tych studiach pierwsze dwa lata nigdy się nie kończą. Ja można nauczyć się
szacunku do człowieka nie będąc traktowanym jak człowiek. System oceniania
promuje tylko oszustwo i ściąganie, można się tylko nauczyć szacunku do losu,
bo tak wiele zależy od szczęścia do jakiego profesora się trafi. Mam znajomych,
którzy nie mają pojecia o medycynie i kończą te studia,a często człowiek, który
dobrze opanuje wiedzę trafia do jakiegoś wrednego, albo psychicznie chorego
profesora i wylatuje na egzaminie. Dodatkowo jak ktoś się poskarży w
dziekanacie,albo po prostu u szefa katedry, to asystenci dostaja szału, że nam
się nie podoba ich prowadzenie zajęć i potem trzeba tygodniami zaliczać
ćwiczenia. W dodatku potem bezczelnie nam mówią , że jesteśmy sami sobie winni,
trzeba było siedzieć cicho.
Tak wygląda nauka etyki na studiach lekarskich. Zatem jakie pytania panie
ministrze będą na tym egzaminie pytam się?