o łódzkich łowcach skór raz jeszcze

09.01.10, 22:18
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/10,88721,7192606,Lowcy_skor__chciwosc_zostanie_ukarana_.html

to link do relacji Polsatu o rozprawie kasacyjnej i o pokłosiu afery
i jej negatywnym wpływie na postrzeganie pogotowia przez
społeczeństwo.
    • claratrueba Re: o łódzkich łowcach skór raz jeszcze 10.01.10, 19:45
      Kasacja to nie jest ani decydowanie przez SN ani o winie czy niewinności, ani
      kwestionowanie wyroku. Sąd Kasacyjny rozważa jedynie czy postępowanie było
      prawidłowe (np. czy nie pominięto dowodów, czy oskarżeni mieli zapewnioną
      obronę, czy sąd wydający wyrok miał właściwy skład itd.). Uznano, że w
      postępowaniu nie było uchybień, nie będzie ponownego rozpatrzenia.
      Co do postrzegania- jak oglądam relacje z katastrof samolotów, to też na chwile
      przestaję wierzyć, że sa bezpieczne. Potem rozum wraca i lecę. Bo w sumie- mało
      spada. I mało jest zwyrodnialców wśród pracowników pogotowia, nie więcej niż w
      innych zawodach.
      • gamdan Re: o łódzkich łowcach skór raz jeszcze 11.01.10, 01:31
        Mnie w całej tej sprawie nadal poruszają trzy kwestie.
        1. przepisy, na mocy których zapadły wyroki, zostały zakwestionowane przez Trybunał Konstytucyjny.
        2. oskarżeni współpracowali z wymiarem sprawiedliwości ( co pozwoliło ustalić zakres przestępstwa, ale nic nie dało oskarżonym), czyli nie warto.
        3. nie wyciągnięto logicznych wniosków z całej tej afery i nie zmieniono zasad działania pogotowia, co nie daje pewności iż historia się nie powtórzy.
        • claratrueba Re: o łódzkich łowcach skór raz jeszcze 11.01.10, 07:08
          > Mnie w całej tej sprawie nadal poruszają trzy kwestie.
          > 1. przepisy, na mocy których zapadły wyroki, zostały zakwestionowane przez Tryb
          > unał Konstytucyjny.

          Kodeks Karny zakwestionowany? Jest on podstawą do wydawania wyroków, o żadnym
          zakwestionowaniu któregokolwiek z artykułów nie słyszałam.
          > 2. oskarżeni współpracowali z wymiarem sprawiedliwości ( co pozwoliło ustalić z
          > akres przestępstwa, ale nic nie dało oskarżonym), czyli nie warto.
          Czasem nie warto i dobrze. Jakoś nie wyobrażam sobie obniżenia wyroku
          wielokrotnemu zabójcy po sie przyznał i sypał innych (co zresztą robią prawie
          wszyscy) w nadziei na obniżenie wyroku. Wyrok jest za przestępstwo, nie postawę
          w śledztwie.A czy "czynny żal" wynika z wyrzutów sumienia czy strachu przed karą
          oceniaja biegli psycholodzy i psychiatrzy. A obrona zawsze taki argument
          podejmuje kiedy nie ma innych.
          > 3. nie wyciągnięto logicznych wniosków z całej tej afery i nie zmieniono zasad
          > działania pogotowia, co nie daje pewności iż historia się nie powtórzy.
          Coś tam zrobiono (kontrola pavulonu i innych środków) ale niewiele się da. Zabic
          można na wiele sposobów, można po prostu nie ratować. Robienie autopsji każdemu
          zmarłemu w karetce też da niewiele. Podsłuchiwanie telefonów- do obejścia. Nie
          ma metody by zapobiec zbrodni naprawde skutecznie. W żadnym zawodzie.
          • gamdan Re: o łódzkich łowcach skór raz jeszcze 13.01.10, 01:09
            claratrueba napisała:
            > o żadnym zakwestionowaniu któregokolwiek z artykułów nie słyszałam.

            No to usłysz, że chodziło o tzw. sprzedawanie informacji i niejasności związane z tym, komu wolno, a komu nie. I czy to sprzedawanie informacji (a także kupowanie) było przestępstwem czy nie było.
            Część oskarżeń to były poszlaki, oparte na niepewnych dowodach i na zeznaniach osób zamieszanych, czyli słowo przeciwko słowu.
            Jednym sąd uwierzył, innym nie.
            Niektóre wyroki zapadły, bo sprawa była bardzo głośna i sąd musiał.

            > Nie ma metody by zapobiec zbrodni naprawde skutecznie.

            Może nie ma. Ale trzeba się przynajmniej postarać. Tutaj zrobiono ruchy pozorne. W innych krajach zrobiono to lepiej.

            Udowodnione zbrodnie powinny być ukarane i dyskusja o tym jest niepotrzebna.
            • claratrueba Re: o łódzkich łowcach skór raz jeszcze 13.01.10, 07:08
              No to usłysz, że chodziło o tzw. sprzedawanie informacji i niejasności związane
              > z tym, komu wolno, a komu nie. I czy to sprzedawanie informacji (a także kupow
              > anie) było przestępstwem czy nie było.

              Dzięki za informacje co TK zakwestionował.
              Ale nadal nie są to uregulowania zawarte w Kodeksie Karnym, który jest podstawą
              wydawania wyroku. Sz.p. dziennikarz wprowadza ludzi w błąd. Natomiast przyjęcie
              przez sąd dowodów uzyskanych w kwestionowany sposób jest podstawą do wniesienia
              kasacji. SN ją odrzucił ponieważ uznał, że ponowne rozpatrzenie nie zmieni wyroku.
              ""Jednym sąd uwierzył, innym nie"- prawo sądu (zasada swobodnego doboru
              dowodów). Apelacyjny też "uwierzył nie tym co trzeba"?
              Co zrobiono w innych krajach? Będę wdzięczna za informacje.
              • gamdan Re: o łódzkich łowcach skór raz jeszcze 20.01.10, 01:51
                claratrueba napisała:

                > Ale nadal nie są to uregulowania zawarte w Kodeksie Karnym, który jest podstawą
                > wydawania wyroku.

                Nie jestem prawnikiem, ale myślę, że jeśli KK jest nieprecyzyjny lub nie zawiera uregulowań dotyczących danej sprawy ( bo np. "życie przerosło kabaret") i w tej kwestii wypowiada się TK, to sąd nie powinien swoim orzeczeniem naprawiać prawa, bo to nie powinno mieć miejsca w państwie prawa.
                Nawet pomimo dość jednoznacznej oceny społecznej ujawnionej patologii.

                > ""Jednym sąd uwierzył, innym nie"- prawo sądu (zasada swobodnego doboru
                > dowodów).

                Czyli wyrok oparty na widzimisię sądu, tak?
                Moim zdaniem ocena takich dowodów przez sąd powinna być jednoznaczna: albo wierzymy wszystkim, albo nikomu. Nie mogę zgodzić się z uznaniem przez sąd dowodu, jakim było zeznanie innego przestępcy -współosadzonego w jednej celi z oskarżonym sanitariuszem. A tak działo się w tym procesie. Jeden ( skazany już przestępca) zeznawał na niekorzyść oskarżonego, drugi (oskarżony sanitariusz) zaprzeczał, a sąd przyjął za dowód zeznanie pierwszego, pomimo braku innych świadków.

                > Co zrobiono w innych krajach? Będę wdzięczna za informacje.

                Nie traktuj mnie jak skarbnicy informacji. Albo zabierasz głos w znanej Ci kwestii, albo tylko uważnie słuchasz innych.
                Co zrobiono?
                Wprowadzono takie regulacje organizacyjno-finansowo-prawne, że ratowanie życia ludzi jest lepiej wynagradzane od ich pochówku.
                Wystarczyło.
                • claratrueba Re: o łódzkich łowcach skór raz jeszcze 20.01.10, 09:38
                  Gamdanie, Kodeks Karny zawiera wszystkie czyny prawnie zabronione (jeśli czegoś
                  nie zawiera nie jest to przestępstwo- zasada każdego cywilizowanego państwa) i
                  kary za nie. Nie jest precyzyjny- "życie przerasta". Wtedy się go nowelizuje
                  dopisując nowe czyny karalne, których wcześniej nie było (np. kradzież impulsów
                  telefonicznych). Ale nie można skazać kogoś w procesie karnym na niewymienione w
                  KK przestępstwo. nie reguluje ani co jest dowodem, ani jak go można lub nie
                  można pozyskać. To reguluje jedynie częściowo Kodeks Postępowania Karnego-
                  np.kto może być świadkiem, zasady przesłuchania itd. W nim zawarta jest zasada
                  "swobody doboru dowodów". Jest ona słuszna i celowa. Wiele dowodów
                  przedstawianych przez obronę jest po prostu śmieszna- paragon ze sklepu z
                  godziną zakupu dokonanego jakoby przez oskarżonego (którego nikt w tym sklepie
                  nie widział), zeznania świadka niewiarygodnego z powodu niepełnosprawności
                  wykluczajacej rozpoznanie osoby, zeznanie osób związanych uczuciowo z
                  oskarżonym, nagrania z kamer nie umożliwiające rozpoznanie osoby. Jest to
                  "widzimisię" sądu, apelacyjny czasem dopuszcza odrzucone wcześniej dowody,
                  czasem pojawia się dowody nowe. Po to jest instancyjność.
                  Tu są sprzeczne zeznania świadków- biegli wielokrotnie badają wiarygodność
                  takich osób, spójność zeznań. Sąd przyjmuje te, które są wiarygodne, czasem
                  żadnych. Tu zawsze zeznajacy to samo kryminalista jest bardziej wiarygodny niż
                  oskarżony "plączący się w zeznaniach"- podający różne sprzeczne. Prawda rzadko
                  się myli, kłamstwo często.
                  Piszesz:
                  albo wierzymy wszystkim, albo nikomu.
                  Czy jeśli Cie okradnę wiarygodne będzie zeznanie mojej matki, że byłam wtedy u
                  niej? Czy zeznanie przypadkowego świadka zdarzenia, który nie ma żadnego powodu
                  by mnie kryć?
                  • gamdan Re: o łódzkich łowcach skór raz jeszcze 20.01.10, 15:49
                    > Czy jeśli Cie okradnę wiarygodne będzie zeznanie mojej matki, że
                    byłam wtedy u
                    > niej? Czy zeznanie przypadkowego świadka zdarzenia, który nie ma
                    żadnego powodu
                    > by mnie kryć?

                    Jak można porównywać wiarygodność świadków w takim przypadku?
                    Dlaczego sąd przyjmuje a priori, że matka kłamie?
                    Nie rozśmieszaj mnie. Ja nie wierzę w "przypadkowość" świadków.
                    Sąd też nie powinien.
                    • claratrueba Re: o łódzkich łowcach skór raz jeszcze 21.01.10, 06:50
                      Nie a priori, ale bierze pod uwagę, że naturalną reakcją matki jest chronienie
                      dziecka. Za każdą cenę, nie tylko kłamstwa.
                      Nie ma takiej reakcji "przypadkowy" świadek, co oczywiście nie oznacza, że mówi
                      prawdę. Wychodzi w przesłuchaniach i matki i innego świadka.

                      Ja nie wierzę w "przypadkowość" świadków.
                      Jasne, np. człowiek, który był w sklepie, kiedy dokonano kradzieży, napadu to
                      nie jest "przypadkowy świadek". Poszedł do tego a nie innego bo miał olśnienie,
                      że tam "coś się będzie działo". Rownież proszę o nierozśmieszanie.
                      Gamdanie, to nie prawo jest złe i nie sądy. I nie Dekalog, który mówi "nie
                      zabijaj". Źli są ludzie. Prawo nie zapobiegnie złu, surowe czy nie, może jedynie
                      ukarać.
                      Tryb. Konstytucyjny uznał za niekonstytucyjne nie dowody w tej sprawie, a sposób
                      ich uzyskiwania. To jest ocena sposobu pracy policji i prokuratury, nie sądu
                      (ten nie wie jak pozyskano dowody). Taka "niekonstytucyjność" dowodów, co nie
                      oznacza wcale, że złamano prawo by je zdobyć, prawo nie określa sposobów
                      zdobywania precyzyjnie, nie powoduje ich nieważności. Nie ma u nas zasady
                      "owoców zatrutego drzewa" jak w USA. Zresztą, tylko nielicznych dowodów to
                      kwestionowanie dotyczy.

                      • gamdan Re: o łódzkich łowcach skór raz jeszcze 24.01.10, 17:27
                        Ja po prostu nie wierzę w przypadkowość świadków i tyle. To moja osobista opinia. Mam prawo.

                        > Gamdanie, to nie prawo jest złe i nie sądy.

                        Dobre!
                        Od wielu lat słyszę o złym prawie w Polsce (i spotykam się z tym osobiście - np. płacenie podwójnej składki na ubezpieczenie zdrowotne) i o ciągłym procesie naprawiania prawa. A Ty mówisz, że "nie prawo jest złe". To po co naprawiać, jak jest dobre?
                        Teraz Prokuratura.
                        Przestępców, którym udowodniono przestępstwo, wypuszcza się z aresztu i na wolności oczekują na proces. A w tym czasie dokonują kolejnych przestępstw lub stanowią inne zagrożenie społeczne ( dla świadków, ofiar itp.).
                        A sądy?
                        Sama piszesz "sąd nie wie jak pozyskano dowody". A powinien. Łamanie prawa podczas dochodzenia może dać w efekcie takie niespodzianki jak w głośnej "sprawie Olewnika".

                        Wystarczy?
                        • claratrueba Re: o łódzkich łowcach skór raz jeszcze 25.01.10, 09:14
                          Prawo karne to nie podatki, ubezpieczenia, prawo pracy- o tych też jestem złego
                          zdania.W dużym stopniu ich nędzna jakość to kwestia jego tworzenia- przez
                          urzędników i na "polityczne, społeczne zmówienie". O prawie karnym, procedurze
                          karnej mam zdanie dobre.

                          Przestępców, którym udowodniono przestępstwo, wypuszcza się z aresztu i na woln
                          > ości oczekują na proces.
                          Coś tu nie tak. Kto im udowodnił, skoro procesu nie było? Udowodnienie "ponad
                          wszelką uzasadniona wątpliwość" to właśnie zadanie procesu. Nie ma procesu- nie
                          ma "udowodnienia" a sprawca nie jest "winny".
                          "Sąd nie wie jak pozyskano dowody"- zakłada, że prokuratura działa zgodnie z
                          prawem, do czego jest zobowiązana. Czasem tak nie jest. To wina sądu? Sposoby
                          pozyskania dowodów mogą być badane przez sąd na wniosek stron i dowody mogą być
                          przez sąd odrzucone- zgodnie z zasadą "swobody doboru dowodów". Często są. Ale
                          badania sposobu pozyskania dowodów zawsze spowodowałoby przedłużanie
                          postępowania i tak bardzo długiego.
                          "Głośna sprawa Olewnika"- mam tu jeszcze większy mętlik w głowie niż przeciętny
                          Polak. Bo to moje okolice i dobrze pamiętam tego człowieka. A raczej źle
                          pamiętam- wylatywanie ze wszystkich szkół, pirackie wyczyny BMW, mocno
                          podejrzane towarzystwo i powszechną opinię "kasę chce wyciągnąć od ojca- jak
                          zwykle."
                          • andnow2 zaskoczyłaś mnie tym sposobem argumentacji 26.01.10, 22:54
                            claratrueba napisała:

                            > ...
                            > "Głośna sprawa Olewnika"- mam tu jeszcze większy mętlik w głowie
                            > niż przeciętny Polak. Bo to moje okolice i dobrze pamiętam tego
                            > człowieka. A raczej źle pamiętam- wylatywanie ze wszystkich szkół,
                            > pirackie wyczyny BMW, mocno podejrzane towarzystwo i powszechną
                            > opinię "kasę chce wyciągnąć od ojca- jak zwykle."


                            Jakie znaczenie mają wspomniane przez Ciebie okoliczności dla oceny
                            niedomagań państwa prawa ujawnianych aktualnie na przykładzie coraz
                            to nowych, skandalicznych błędów organów ścigania i wymiaru
                            sprawiedliwości w postępowaniu karnym związanym z wyjaśnianiem
                            okoliczności śmierci Krzysztofa Olewnika?!

                            Czy jako lekarz też uzależniasz decyzję o ratowaniu życia od tego,
                            czy pacjent był chłopcem grzecznym, czy też może chłopcem
                            sprawiającym kłopoty swoim rodzicom?!
                            • claratrueba Re: zaskoczyłaś mnie tym sposobem argumentacji 27.01.10, 07:25
                              Nie jestem lekarzem.
                              Okoliczności wspomniane tłumaczą jedno "niedomaganie"- wersję o
                              samouprowadzeniu, w konsekwencji której pierwsza, decydująca faza śledztwa
                              została położona.
                              Dokonano porwania- dlaczego porwano syna- rosłego mężczyznę, o którym wiadomo
                              było, że będzie się bronił (parę bójek przeżył)? Przecież dwie córki Olewników
                              były potencjalnie lepszymi celami- drobne, spokojne dziewczęta. Ale czy policja
                              nie potraktowałaby inaczej zniknięcia którejś z dobrze ułożonych panien niż
                              "złotego młodziana" ze skłonnością do "ciemnej strony"- w długach, których
                              ojciec już nie chciał spłacać, obracającego się w kręgach, które mogły
                              zasugerowac mu taki sposób wyłudzenia kasy.Nie dlatego, że "niegrzeczny" a
                              dlatego że wersja "sam to zorganizował" wydawała się więcej niż prawdopodobna,
                              nie tylko policji i opinii publicznej- rodzinie też (zgłosili zaginięcie i już,
                              wszystkie działania, o których teraz mówią- naciski na policję, wynajęcie
                              Rutkowskiego, własne działania podjęli wiele dni, tygodni później)
                              Co działo się potem- kradzież samochodu z aktami, zalanie akt, rózne inne dziwne
                              okoliczności, samobójstwa bezpośrednich sprawców świadczą o tym, że tych paru
                              bandziorów to tylko narzędzia.
                              Prawdy nie poznamy nigdy- nikt jej nie mówi. Z tym, że niektórzy już nie mogą-
                              bandyci, ówczesny komendant miejskiej policji- nie żyją.



                          • gamdan Re: o łódzkich łowcach skór raz jeszcze 27.01.10, 20:05
                            > Coś tu nie tak. Kto im udowodnił, skoro procesu nie było?

                            Zgoda.
                            Powinno być: przestępców. których przyłapano na gorącym uczynku.

                            Sądzę, że sąd powinien dysponować wiedzą o sposobie pozyskiwania dowodów. Jeśli sąd bierze pod uwagę dowody, to powinien wiedzieć.
                            Ale udało nam się odbiec od tematu wątku.
                            I dobrze.


        • aelithe Re: o łódzkich łowcach skór raz jeszcze 11.01.10, 14:46
          gamdan wybacz
          ci ludzie mieli się troszczyć o życie i zdrowie innych
          a nadużywając zaufanie ogólnoludzkie zabili ludzi.
          Oni powinni być skazani; jeśli dowody o tym świadczą.
    • andnow2 medyczne "wątki" śmierci Zirajewskiego i Kościuka 27.01.10, 07:47
      w artykule Ewy Siedleckiej, Wojciecha Czuchnowskiego i Bogdana
      Wróblewskiego zatytułowanym: "Zirajewski zmarł, bo nie dostał
      leku?",dostępnym na gazeta.pl:

      wyborcza.pl/1,75478,7427308,Zirajewski_zmarl__bo_nie_dostal_leku_.html
      • 0.9_procent Umiejętność wybiórczego czytania... 27.01.10, 10:46
        ..panie prawnik.

        Cytacik z przytoczonego artykułu:
        "- Ostrożnie z takimi jednoznacznymi sądami, co było przyczyną
        śmierci. Ja bym nie odważył się publikować tak zdecydowanej opinii -
        mówi nam anonimowo jeden z prokuratorów."


        Ale rozumiem, że lepiej brzmi: "Zirajewski zmarł, bo nie dostał
        leku"

        • andnow2 Nie tyle wybiórczego, co raczej ze zrozumieniem, 27.01.10, 11:37
          jakby powiedział jeden z klasyków tego forum.


          0.9_procent napisał:

          > Umiejętność wybiórczego czytania.....panie prawnik.


          Wydaje mi się, że niekoniecznie słusznie prezentujesz takie
          konfrontacyjne nastawienie, emanujące z Twojego postu.

          Ja po prostu ograniczyłem się do konstatacji istnienia w artykule
          dwóch wątków medycznych pobytu w zakładach karnych przez obu
          wskazanych w tytule panów.

          By uniknąć dalszych nieporozumień wymienię te wątki w klartekście:

          1) prowadzący do "chomikowania" leków brak kontroli nad spożyciem
          leków wydanych skazanym przez służbę medyczną (dotyczy obu
          skazanych),

          2) przerwanie aplikowania fraxyparyny skazanemu Zirajewskiemu.


          > Ale rozumiem, że lepiej brzmi: "Zirajewski zmarł, bo nie dostał
          > leku"


          Ten cytat tytułu artykułu świadczy natomiast o pewnej nieścisłości w
          zrozumieniu słowa pisanego, coby nie nazwać jej manipulacją.

          Pominąłeś znak zapytania w tytule. A odczytanie pytania autorów jako
          ich oznajmującej konstatacji, to istotna, trącąca manipulacją zmiana
          wypowiedzi autorów.
          • 0.9_procent Re: Nie tyle wybiórczego, co raczej ze zrozumieni 27.01.10, 12:55
            Tekst linku zawiera zdanie twierdzące. Podaje powód śmierci
            Zirajewskiego. Dopiero w tekście okazuje się, że przyczyna zgonu
            nie jest tak jednoznaczna.

            > By uniknąć dalszych nieporozumień wymienię te wątki w klartekście:
            >
            > 1) prowadzący do "chomikowania" leków brak kontroli nad spożyciem
            > leków wydanych skazanym przez służbę medyczną (dotyczy obu
            > skazanych),

            www.rp.pl/artykul/2,416804.html
            "Możliwe, że Zirajewski chciał uciec z więzienia. Według
            prokuratury żona miała dostarczyć mu 50-60 środków nasennych."


            Taaaaaa. Brak kontroli nad spożyciem leków przemyconych z zewnątrz.
            Rozumiem, że ochrona nie ma sobie nic do zarzucenia.


            > 2) przerwanie aplikowania fraxyparyny skazanemu Zirajewskiemu.

            "- W karcie informacyjnej leczenia szpitalnego była informacja o
            podawaniu takiego leku, ale w zaleceniach przy wypisie jej nie
            było
            - potwierdza nasze informacje mjr Luiza Sałapa z
            Centralnego Zarządu Służby Więziennej."


            Wytłuszczyłem odpowiedni fragment, by łatwiej było czytać ze
            zrozumieniem.
            • andnow2 i o brak tych zaleceń właśnie idzie 27.01.10, 13:12
              0.9_procent napisał:

              > ...
              > "- W karcie informacyjnej leczenia szpitalnego była informacja
              > o podawaniu takiego leku, ale w zaleceniach przy wypisie jej
              > nie było
              - potwierdza nasze informacje mjr Luiza Sałapa z
              > Centralnego Zarządu Służby Więziennej."

              >
              > Wytłuszczyłem odpowiedni fragment, by łatwiej było czytać ze
              > zrozumieniem.


              Ja ze zrozumieniem czytam to tak, że brak tych zaleceń może okazać
              się ewentualnym błędem medyków.

              Gdyby zalecono kontynuację podawania leku przeciwzakrzepowego, to by
              kontynuowano podawanie tego leku, co zapobiegłoby z kolei zakrzepowi
              stanowiącemu przyczynę śmierci skazanego.
              • 0.9_procent No własnie 27.01.10, 13:29
                Może.
                Ewentualnym.
                • andnow2 Co ewentualnym? 27.01.10, 13:38
                  0.9_procent napisał:

                  > No własnie
                  > Może.
                  > Ewentualnym.
                  • 0.9_procent Re: Co ewentualnym? 27.01.10, 15:27
                    "Ja ze zrozumieniem czytam to tak, że brak tych zaleceń może
                    okazać się ewentualnym błędem medyków."


                    forum.gazeta.pl/forum/w,305,105451139,106330847,i_o_brak_tych_zalecen_wlasnie_idzie.html

                    • andnow2 Aha; no tak, no i stąd pytajnik w tytule artykułu 27.01.10, 15:44
                      0.9_procent napisał:

                      > "Ja ze zrozumieniem czytam to tak, że brak tych zaleceń może
                      >
                      okazać się ewentualnym błędem medyków."

                      >
                      > forum.gazeta.pl/forum/w,305,105451139,106330847,i_o_brak_tych_zalecen_wlasnie_idzie.html
                      >
                      • 0.9_procent Re: Aha; no tak, no i stąd pytajnik w tytule arty 27.01.10, 16:05
                        Link pytajnika już nie zawiera.
                        • andnow2 O.K. 27.01.10, 17:42
                          0.9_procent napisał:

                          > Link pytajnika już nie zawiera.
    • andnow2 Czyżby medyczny wątek śmierci Krzysztofa Olewnika? 29.01.10, 09:00
      Przynajmniej mogłaby sugerować coś takiego relacja
      zatytułowana "Lekarz mógł ukryć dowody ws. DNA Olewnika", a dostępna
      na onet.pl:

      wiadomosci.onet.pl/2120065,11,lekarz_mogl_ukryc_dowody_ws_dna_olewnika,item.html
      • snajper55 Re: Czyżby medyczny wątek śmierci Krzysztofa Olew 29.01.10, 09:41
        Pewnie krył kolegów lekarzy, którzy porwali i zabili Olewnika.

        S.
        • doctor_evil Re: Czyżby medyczny wątek śmierci Krzysztofa Olew 29.01.10, 23:42
          Pewnie krył kolegów lekarzy, którzy porwali i zabili Olewnika.

          to miał być sarkazm a wyszło jak zawsze :(
          • andnow2 Niestety wyszło jak zawsze z moderacją tego forum, 30.01.10, 05:12
            doctor_evil napisał:

            > to miał być sarkazm a wyszło jak zawsze :(


            a temat jest doniosły i bynajmniej nie skłania do żartów, jak na
            forum o nk
      • 0.9_procent Re: Czyżby medyczny wątek... 30.01.10, 09:07

        ...miał odwrócić uwagę od zaniedbań prokuratury?

        Czy prokurator prowadzący sprawę powinien być obecny w czasie sekcji
        zwłok? Chyba jednak tak. Czy był?
        Jeśli był to czym się zajmował, skoro nie zwróciło jego uwagi, że w
        protokole nic nie napisano na temat pobieranych fragmentów tkanek z
        kości ramiennej? Chyba, że protokołu nie czytał...
Pełna wersja