Dodaj do ulubionych

GW znów podsumowuje

14.02.10, 14:59
wyborcza.pl/leczyc/1,102641,7555271,Siedem_grzechow_glownych_systemu_zdrowia.html
Czy czeka nas powtórka z rozrywki i znowu pacjent będzie musiał udowadniać, że jest ubezpieczony?


Zdecydowanie nie powinno tak być - ale na litość, czy to jest wina systemu ochrony zdrowia? No, jak za system przyjmiemy całość od konstytucyjnego zapisu o prawie do leczenia, przez cały NFZ, przez cały (albo prawie) ZUS, przez wszystkie akty prawne, w tym te związane (oczywiście łącznie z KK) - a po chwili okaże się że trzeba będzie drogą konsekwencji reguły domina będzie trzeba też do "systemu" włączyć korki w mieście i dziurawe drogi przez które lekarze raz na rok spóźniają się do pracy i jest wielkie halo- to owszem. Ale jakoś nie godzę się z obarczaniem mnie winą za konieczność udowadniania tego ubezpieczenia. Dotyczy to zresztą lekarzy globalnie. Jeśli Gazton w metakesonie prywatnym chce wypisać receptę refundowaną - a może to zrobić- to co innego zrobi niż zweryfikuje ubezpieczenie ZUSowskie pacjenta? A jak to zrobi? Ano poprosi o taką samą pieczątkę, RMUA albo dowód przelewu. Wniosek? Gazton zmieni się w funkcjonariusza, szafarza niedoboru.
No chyba że napisze receptę na 100% pomimo że pacjent opłaca składki zdrowotne.

Nie ma lekarza koordynatora całego procesu leczenia, nikt nie mówi już o lekarzu rodzinnym, tylko o lekarzu pierwszego kontaktu albo lekarzu podstawowej opieki zdrowotnej.

Zawsze istniało rozróżnienie na rodzinnego i pierwszego kontaktu. To pierwsze to specjalizacja, to drugie to funkcja bycia lekarzem POZ.
To znaczy: lekarz pierwszego kontaktu może być rodzinnym, ale nie musi. Jeżeli redakcja poważnej gazety miesza odrębne kategorie, to w sumie nie powinienem się dziwić, że robią to systematycznie pacjenci.
To że pomidor jest kulisty, to nie znaczy że nie może być czerwony, przeciwnie, często bywa.

Gąszcz regulacji w systemie ochrony zdrowia jest nie do przyswojenia przez przeciętnego pacjenta.

Jedno z trafnych stwierdzeń. On jest nie do przyswojenia przez przeciętnego lekarza.

Zaś pacjent, który się zgłasza pierwszy raz, powinien być zapisany w tym dniu, w którym się zgłasza. Nawet jeżeli termin wizyty jest odległy. Organizowanie spędów na jeden dzień służy wyłącznie wzrostowi agresji. I - jak interpretuje to Rzecznik Praw Pacjenta - jest łamaniem prawa.

Fajnie, tylko wewnętrznie sprzeczne. Wystarczy pomyśleć.
Można nie urządzać spędów, tylko zostawić na żywioł. I wtedy dniem spędu będzie pierwszy dzień roboczy po 1 stycznia. W niektórych specjalnościach i niektórych przychodniach terminy do niektórych lekarzy na cały rok wyczerpią się tego dnia około 12:00.
Zapisujemy dalej? Dobrze. Ale NFZ kontraktuje na ogół na dany rok.
Kto zbierze prawne konsekwencje zapisania pacjenta na rok 2012, w momencie gdy nie będzie wtedy kontraktu w danym miejscu?

Znaczna część pacjentów - mówią to sami specjaliści - przychodzi bowiem do lekarza po przedłużenie recepty na leki. I zajmuje mu niepotrzebnie czas. Zadanie to mogliby przejąć z powodzeniem lekarze pierwszego kontaktu, gdyby tylko wywiązywali się z założonych przez reformę zadań.

Ale tego nie chce część pacjentów. Po prostu nie chce. I wprost to mówi. Niezależnie od kolejek.
Mówi to drukowanymi literami. Że indapamid z podbitym kardiologiem ma dla nich inną wartość niż indapamid z podbitym spec. med. rodz. lub spec. ch. wew.

Dalsze uwagi pewnie wkrótce, bo tekst, pomimo zdawkowości, stanowi próbę spojrzenia syntetycznego: rodzi setki pytań, na które odpowiedzi rodzą, jak to zwykle bywa, pytań tysiące.

Obserwuj wątek
    • m.algorzatka Re: GW znów podsumowuje 14.02.10, 17:39
      Mam wrazenie, ze pojecie >ubezpieczenie< jest w Polsce odbierane w
      zupelnie niezrozumialy, przynajmniej dla mnie, sposob.

      "> Czy czeka nas powtórka z rozrywki i znowu pacjent będzie
      musiał udowadniać,
      > że jest ubezpieczony?
      >

      >
      > Zdecydowanie nie powinno tak być "

      Dlaczego nie powinno tak byc? Oczywiscie, nie obchodzi lekarza czy
      pacjent jest ubezpieczony, ale ktos za usluge zaplacic musi.
      Ubezpieczenie nie placi za nieubezpieczonych, to nie jest instytucja
      charytatywna.

      Rowniez ten fragment to rodzaj "mystery"...
      "NFZ występuje w interesie ubezpieczonych tylko pozornie, co
      pokazała niedawna historia z chemioterapią niestandardową. NFZ
      dowiódł, że występuje przede wszystkim w obronie swoich finansów, a
      los poszczególnych chorych nie za bardzo go obchodzi"

      Dlaczego firma ubezpieczeniowa(jakakolwiek firma) nie powinna
      wystepowac przede wszystkim w obronie swoich finansow?

      • st.lucas Re: GW znów podsumowuje 14.02.10, 18:14
        m.algorzatka napisała:

        > Dlaczego firma ubezpieczeniowa(jakakolwiek firma) nie powinna
        > wystepowac przede wszystkim w obronie swoich finansow?

        Kazda firma powinna wystepowac w obronie swoich finansow.
        Tyle tylko, ze uprzywilejowany monopolista powinien w tym zakresie
        byc nalezycie kontrolowany.
        (A wlasciwie to w ogole nie powinno go byc.)

        Po przeczytaniu artykulu dochodze do wniosku, ze niektorzy ludzie
        jeszcze wierza w mozliwosc dzialania tego "systemu".
        To duza naiwnosc dziennikarska.

        No i przypomniala mi sie moja dyskusja ze snajperem w watku aniny-1
        o l-4 zapoczatkowana jego pytaniem do mnie, dlaczegoz to uwazam NFZ-
        owskie ubezpieczenia zdrowotne za ubezpieczenia nieprawdziwe...
        Czy ktos jeszce ma watpliwosci?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka