pink1416
26.04.10, 17:45
mój koszmar zaczął się kilka dni po zakończeniu leczenia stomatologicznego,
kiedy udałam się do innego stomatologa w celu odbudowy zęba rozoranego
doszczętnie przez poprzedniczkę, zaraz po tym jak wróciłam do domu i
zobaczyłam w lustrze co mam w buzi zamiast zęba. doznałam prawdziwego szoku,
kiedy dentysta wskazał zęby do natychmiastowego leczenia - dokładnie te same,
które właśnie "zostały wyleczone" i za które zapłaciłam w prywatnym gabinecie,
jak za pełnowartościowe usługi. wróciłam tam, gdzie mi leczyli zęby i
poprosiłam o wypełnienie pustego zęba, poprawienie kolejnego (przeoczony
kanał) oraz jeszcze jednego, i o założenie szczelnych wypełnień. dentystka
odmówiła kategorycznie twierdząc, ze to są prawidłowo wyleczone zęby. Kilku
innych dentystów potwierdziło, że zęby do natychmiastowego leczenia. Wróciłam
z prośbą o zwrot pieniędzy bądź pokrycie kosztów poprawiania tych zębów przez
kogoś innego. Obiecałam, że przedstawię rachunki. Dentystka odmówiła. Wtedy
dotarło do mnie, co się stało. Żaden z 3 leczonych kanałowo zębów nigdy nie
bolał, naciagnęła mnie na leczenie, twierdziła, że zęby obumarły mi
bezobjawowo (Żadna z wcześniejszych copółrocznych kontroli nie wykazała śladu
próchnicy). Dałam się zastraszyć i nabrać. W efekcie zostałam bez gotówki i z
koniecznością natychmiastowego leczenia zębów. Kończyłam właśnie studia, nie
miałam oszczędności. Zęby nie mogły mi obumrzeć bezobjawowo, sama dawała mi
znieczulenie, którego nie ma sensu dawać gdy ząb jest martwy. Zapożyczyłam się
gdzie się dało żeby w tak młodym wieku nie musieć usunąć tylu zębów, które
nigdy nie dawały żadnych dolegliwości. Do czasu leczenia. Wokół zęba z
przeoczonym kanałem i niedopełnionymi pozostałymi pojawiły się zmiany
okołowierzchołkowe. Koszmarny, wielomiesięczny ból. Nieprzespane noce.
Zdobyłam gotówkę, wszystkie zęby zostały na nowo leczone. Tysiące złotych
wyrzucone w błoto w prywatnym gabinecie. Minęło trochę czasu i zaczynam
wychodzić z długów, jednak niedawno straciłam pracę. Wielokrotne leczenie
kanałowe doprowadziło jednak do rozorania zębów. Zalecili koronki. Pomyślałam,
że ww prywatny gabinet, gdzie mnie tak urządzono jest mi coś winien. Nie
zamierzam zadłużać się na kolejne lata. Może powinnam tam pójść zamówić trzy
koronki i po prostu wyjść nie zapłaciwszy rachunku. Jeśli stomatolog może
bezkarnie brać pieniądze i nie wykonać usług, to dlaczego ja nie???
Nadmieniam, że koszt tych 3 koron to i tak nic w porównaniu z gotówką, którą
tam zostawiłam za "leczenie".
ponawiam swój apel o pomoc w odzyskaniu pieniędzy z innego forum, może tu
znajdzie się ktoś, kto podpowie.