zdolności matematyczne sędziów

05.05.10, 15:51
dziś w radio usłyszałem audycję - wywiad z sędzią postawionym wysoko w hierarchii. Rozmowa dotyczyła odpływu sędziów z sądów do kancelarii notarialnych, adwokackich itp.
Oto co mniej więcej pan sędzia mówił:
"sędziów już niewiele zawodowo czeka, także w sensie finansowym".

"powie pan ile zarabia sędzia? - 5 do 6 tysięcy netto"
"odchodzą do innych zawodów prawniczych- tam jest kilka razy tyle"

redaktor "ale to chyba typowe dla budżetówki, prestiżowe zawody, jak nauczyciel, lekarz, to też niewielkie zarobki"

"nie zgodzę się co do lekarzy. Oni może nie do końca etycznymi metodami wywalczyli wzrost płac".

Zaraz, chwila. Jeżeli sędziego z 6 tysiącami netto "niewiele już czeka", to co powiedzieć o lekarzu, który ma zasadniczo zdecydowanie mniej (za niezłą pensję uchodzi 6 tysięcy brutto)?
Z wypowiedzi sędziego wynikało, że status finansowy lekarzy uznaje on za lepszy od prawników. Moim zdaniem, 6 tysięcy netto to więcej niż 4 tysiące netto. Ale zapewne matematykę prawnicy znają lepiej niż lekarze.




    • young_doc Re: zdolności matematyczne sędziów 05.05.10, 17:13
      To nie jest tak do końca. Postawienie wysoko w hierarchii sędziowie mają nieraz
      podobne zorientowanie w realiach życia co nasi postawieni wysoko w hierarchii
      profesorowie.

      Jeśli chodzi o dochody większości prawników, naprawdę w chwili obecnej nie mamy
      im czego zazdrościć - mówię tu o szeregowych prokuratorach, znacznej części
      radców prawnych zwłaszcza zatrudnionych w firmach, szarej masie osób po studiach
      które na żadną aplikację się nie dostały (a uwierz mi: o ile jakąś specjalizację
      po naszych studiach zawsze da się zrobić, to z ok. 10 000 absolwentów wydziałów
      prawa każdego roku miejsc wystarcza dla zaledwie kilkudziesięciu w najlepszym
      razie procent). Są to ludzie o dochodach brutto rzędu kilku tysięcy złotych -
      nie jest to tysiąc kilkaset złotych jakie nieraz proponują co bardziej
      renomowane szpitale, ale ich zarobki jako grupy zawodowej nie odstają znacząco
      od naszych - a mam dość dobre rozeznanie w tym środowisku. Najśmieszniejsze jest
      to że obie te społeczności są święcie przekonane że ta druga ma znacznie lepiej...

      Owszem, notariusze czy renomowani adwokaci posiadają nieraz bardzo wysokie
      dochody, rzędu kilkunastu - kilkudziesięciu tysięcy złotych - ale takie orły
      występują także wśród lekarzy. Zaryzykuję stwierdzenie że z podobną częstościa.
      Sędziowie ostatnio toczą zresztą zaciekłą batalię o podniesienie uposażeń, więc
      co mają twierdzic publicznie?
      • aron2004 Re: zdolności matematyczne sędziów 05.05.10, 18:23
        bo sędziowie nie mają dyżurów. Lekarz ma 6 tys. brutto z pensji plus
        drugie tyle z dyżurów plus łapówy. Razem wychodzi min. 10 tys. zł
        netto.
        • young_doc Aron, Kopę lat! 05.05.10, 18:48
          > bo sędziowie nie mają dyżurów.
          Mają, mają.

          prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/319667,po_reformie_sady_24_godzinne_beda_tansze_i_szybsze.html
          Zresztą, po co ja się odzywam?
          • claratrueba różnica 06.05.10, 06:37
            Sędziowie mają ustawowy zakaz podejmowania jakiejkolwiek dodatkowej pracy. Ich
            wynagrodzenie etatowe jest ich jedynym dochodem z tytułu wykonywania pracy.
            Dyżury- obowiązkowe, nie tylko o sądy 24 godz. chodzi, dyżury były zawsze- bez
            sędziego nie można zastosować aresztu tymczasowego- nie są dodatkowo płatne.
            Zatem te 6 tys. to granica, którą sędzia przekroczy jedynie decyzją
            Najjaśniejszej Rzeczpospolitej o ew. podwyżkach.
            Lekarz ma jednak inne możliwości- nikt nie zabrania pracy dodatkowej. I nie sa
            już rzadkością wynagrodzenia kilkunastotysięczne (w moim mieście-
            anestezjolodzy), których sędzia nie osiągnie nigdy.
            • pct3 Re: różnica 06.05.10, 09:22
              w tej samej rozmowie o której pisałem, ów sędzia, sprawiający
              wrażenie kompetentnego, mówił że nie ma problemów z dorabianiem
              przez sędziów, o ile nie łamie to zasad prawa i etyki (czyli
              zwłaszcza konfliktu interesów). Wymagana jest jedynie zgoda prezesa
              sądu, która to zgoda wg audycji generalnie jest udzielana.
              Więc nie wiem jak to jest z tym ustawowym zakazem - skoro sędzia sam
              mówi o legalnym dorabianiu.
              • claratrueba Re: różnica 06.05.10, 09:39
                Pececie, sędzia może legalnie dorobić tylko pracą naukową- wykłady dla
                aplikantów, artykuły. To dotyczy ułamka procenta sędziów a i sumy są dosłownie
                kilkusetzłotowe w skali miesiąca. Zdarza się ponadetat w prowincjonalnych
                sądach, ale to rzadkość wynikająca na ogół z konieczności zastapienia osoby
                chorej lub emerytowanej. A niewielu sedziów jest w stanie fizycznie sprostać
                więcej niz gołemu etetowi- przypomij sobie migawki tv z procesów- te akta leżące
                na stole sędziowskim muszą byc przeczytane.
                • pct3 Re: różnica 06.05.10, 21:03
                  nie jestem wiarygodny, bo sam legitymizuję ten system, ale jako znany tu frustrat bez moralnego kręgosłupa powiem, co powiem:

                  podobne myślenie to jedna z przyczyn utrzymywania status quo. Lekarze, zamiast twardo powiedzieć, że pracują 170, góra 200 godzin w miesiącu, wszem i wobec głoszą jak to mają dobrze, bo mają zawód w którym można dorobić w zasadzie, jak kto chce, pracując bez przerwy, to i sumaryczne dochody miesięczne nie wyglądają tak źle. Tak na to patrząc, owszem.
                  Problem polega na tym, że tak sędziowie jak i lekarze nie powinni osiągać granic dołów klasy średniej pracując na 2 albo 3 etaty.
            • young_doc Re: różnica 06.05.10, 09:50
              Droga Clarotreubo!
              Wybacz, wzięłaś na serio moje przekomarzanie się z Aronem.... my wiemy o co
              chodzi w dyżurach sędziowskich, ale on tego nie wie.

              Jeśli rozmawiamy na poważnie - to meritum wywiadu wysłuchanego przez Obsa był
              odpływ sędziów do adwokatury czy notariatu, do których to mają oni znacznie
              ułatwiony dostęp, a zarobki potrafią czasem bi na głowę nawet te
              anestezjologiczne (które to nawiasem mówiąc są równie nietypowe dla środowiska
              lekarskiego jak zarobki radców prawnych w renomowanych warszawskich firmach
              trudno uznać za reprezentatywne dla polskiego środowiska prawniczego). Oni też
              mają okazję polepszyć swoją sytuację materialną, tylko w inny sposób.
              Jeżeli już wyliczamy dokładnie, to do pensji sędziowskiej przysługują dodatki
              (funkcyjne, wysługa lat, itd.) - nie zrozum mnie źle, ja naprawdę uważam że
              sędziowie są zbyt nisko opłacani, co powoduje odpływ doświadczonej kadry z
              zawodu i w efekcie uzyskujemy marną jakość orzecznictwa. Tak to państwo polskie
              oszczędzając dziesiątki milionów złotych traci dziesiątki miliardów, ale to już
              rozmowa na inną okazję.

              Natomiast zarobki lekarzy są tak samo ustalane decyzją organów Najjaśniejszej
              jak i sędziów; rezydentów analogicznie na podstawie rozporządzenia właściwego
              ministra, rodzinnych na podstawie zarządzeń Prezesa NFZ które podają stawkę
              kapitacyjną i sposób jej podziału, lekarzy szpitalnych przez określanie
              wysokości kontraktów i warunków udzielania świadczeń, etc. To już prawnicy w
              szerszym zakresie świadczą usługi na zasadzie umówienia się o cenę z klientem,
              jak typowy wolny zawód.

              Moim zdaniem zdecydowanie lepsze perspektywy rozwoju zawodowego ma przed sobą
              dzisiejszy absolwent wydziału lekarskiego niż prawa. Na 300 tysięcy magistrów
              prawa w Polsce mamy jakieś dwadzieścia tysięcy radców prawnych, dziesięć tysięcy
              adwokatów, po parę tysięcy notariuszy, sędziów, prokuratorów, komorników - w
              sumie góra 15% posiada możliwości nieskrępowanego wykonywania zawodu, reszta w
              przeważającej większości klepie biedę po różnych urzędach, firmach i
              instytucjach. Faktem jest że w ostatnich latach sytuacja znacznie się poprawiła,
              ale nadal jest zła (a była tragiczna).

              Dlatego pozwoliłem sobie polemizować z tezą o lepszym wynagrodzeniu szeregowego
              prawnika w porównaniu z przeciętnym lekarzem.

              Pozdrawiam!
              • st.lucas Re: różnica 06.05.10, 19:19
                young_doc napisał:

                > (...)nie zrozum mnie źle, ja naprawdę uważam że
                > sędziowie są zbyt nisko opłacani, co powoduje odpływ doświadczonej
                kadry z
                > zawodu i w efekcie uzyskujemy marną jakość orzecznictwa. Tak to
                państwo polskie
                > oszczędzając dziesiątki milionów złotych traci dziesiątki
                miliardów, ale to już
                > rozmowa na inną okazję.

                Zgadzam sie calkowicie! Te "oszczednosci" kosztuja bardzo wiele.
                W ogole pauperyzacja inteligencji jest wielce spolecznie kosztowna.

                > (...) Dlatego pozwoliłem sobie polemizować z tezą o lepszym
                wynagrodzeniu szeregowego
                > prawnika w porównaniu z przeciętnym lekarzem.

                I slusznie, jakkolwiek z mojej, niemieckiej perspektywy nie wyglada
                to az tak jednoznacznie:
                Niedawno skorzystalem z porady radczyni; 1 godzina jej pracy,
                polegajacej wylacznie na czytaniu umow, ktore mialem zawrzec i
                wyjasnianiu mi ich zawilosci prawnych, kosztowala mnie 178Euro
                brutto. Tyle nie zarabia za godzine (gledzenia) zaden lekarz!
                Netto zarobila owa "biedaczka" 150Euro.
                I to sa Niemcy, gdzie podobno prawnikom jest najgorzej w Europie.
                • claratrueba analogia 07.05.10, 08:46
                  Tyle nie zarabia za godzine (gledzenia) zaden lekarz!
                  > Netto zarobila owa "biedaczka" 150Euro.

                  Zrewanżuję Ci sie moim polskim doświadczeniem, przeczącym Twojemu "żaden":
                  Koszt wypełnienia zmarszczek kwasem haliuronowym- 1500 zł-150 bierze gabinet-
                  750 kosztuje preparat= 600 zł wynagrodzenie lekarza wykonującego zabieg, w tym
                  przypadku 45 min, choc i w pół godziny by sie uwinął.
                  Tylko, że nasze jednostkowe, acz prawdziwe, doswiadczenia tak się mają do ogółu
                  zarobków lekarzy czy prawników jak te pare pasków autostrad w Polsce do ogólnego
                  stanu dróg.
                  Radcy z renomą to górna półka zarobków (te niemieckie to żadna rewelacja),
                  podobnie jak lekarze wykonujący zabiegi estetyczne. Podobnie jak 200 zł za 45
                  min nauki hebrajskiego to żadna analogia do zarobków nauczycieli w ogóle.
                  Natomiast odpływ osób z okreslonych zawodów wymagających wysokich kwalifikacji
                  i, częściowo, konsekwencje tego faktu sa niebezpiecznie podobne.
                  Lekarz czy inzynier szuka ucieczki przed ograniczonymi zarobkami zagranicą.
                  Sędzia- w kancelarii. Bo mając świadomość ile może otrzymać za swoją wiedzę i
                  kwalifikacje, nie godzi się na to, ile otrzymuje. Całkowicie naturalne zjawisko-
                  podobnie postepuje emigrujący legendarny "polski hydraulik".
                  W efekcie- czekanie na operację i wyrok sa podobne. Nie zawsze sie doczeka albo
                  stan b. się pogorszy. Oba te "czekania" sa wyznacznikiem naszego poziomu
                  cywilizacyjnego a raczej niecywilizacyjnego. Polscy inzynierowie robią wiele
                  wspaniałych rzeczy, ale nie u nas. A do pracy w Szkocji zgłosiło sie tylu
                  najwyżej kwalifikowanych nauczycieli, że szkół zabrakło.
                  Ja to nazywam "krwotokiem dla kraju". Bo uciekają ze swoich stanowisk ludzie
                  niezbędni. Bo jak mi glazurnik uciekł, to ja te płytki sama przykleiłam (nawet
                  ładnie wyszło), jakby mi szewc uciekł- kupię nowe buty.
                  Szkoda, że nasi rządzący nie widzą lub nie potrafią wyciągnąc wniosku z faktu,
                  że najwyższy poziom cywilizacyjny maja te kraje, gdzie najwyżej kwalifikowani
                  ludzie zarabiają nieporównanie do "średniej" a nie tam, gdzie najszczodrzej
                  rozdaje się zasiłki i zdobywa głosy wyborców dotując nierentowne przedsiębiorstwa.
Pełna wersja