Dodaj do ulubionych

Gdzie prześwielenie klatki po angielsku w Wawie?

23.05.10, 23:01
Potrzebuję opis po angielsku. Gdzie mogę to zrobić w Warszawie? Pytałem w kilku miejscach i albo w ogóle nie robili albo już nie robią bo to niezgodne z prawem.
Wie ktoś cos?
Obserwuj wątek
        • pct3 Re: Gdzie prześwielenie klatki po angielsku w Waw 24.05.10, 09:13
          nie sądziłem że to forum mnie jeszcze czymś zadziwi.

          Wicio2004!
          Otrzymałeś kompetentną i pomocną odpowiedź dotyczącą Twojego
          problemu. Skup się, skojarz fakty w łańcuch zdarzeń: opis po polsku -
          tłumacz przysięgły - opis po angielsku (którego potrzebujesz) i
          przestań wypisywać o niezrozumieniu tekstu przez kogoś, w momencie
          gdy ty masz problemy ze zrozumieniem czegokolwiek, nie tylko tekstu.
          • claratrueba Re: Gdzie prześwielenie klatki po angielsku w Waw 24.05.10, 09:23
            albo w ogóle nie robili albo już nie robią bo to niezgodne z prawem.

            No bo jest niezgodne.
            Opis dokumentacji medycznej jest równiez dokumentem i nie może być prztłumaczony
            przez osobę nie posiadająca uprawnień tłumacza przysięgłego. Nawet jesli lekarz
            zna angielski perfect czy jest absolwentem anglojęzycznych studiów. Musiałby byc
            wpisany na liste tłumaczy przysięgłych, a to raczej niemozliwe biorąc pod uwagę
            wymogi takiego wpisu.
            Pecet dał ci odpowiedź jedyną możliwą. W googlu znajdziesz adresy tłumaczy i stwaki.
            • wicio2004 Re: Gdzie prześwielenie klatki po angielsku w Waw 24.05.10, 10:41
              Taką możliwość to sam znałem i o nią nie pytałem. Pytanie było wyraźne - opis zdjęcia po angielsku.

              A jeśli chodzi o dokumenty lekarskie w j. angielskim, to jest w Warszawie przychodnia obsługująca osoby wyjeżdżające za granicę i tam wszelka dokumentacja medyczna może być wypisana właśnie po angielsku. Tylko że nie mają rentgena :(

              Tak więc jak widać niemożliwe jest możliwe.
              • slav_ Re: Gdzie prześwielenie klatki po angielsku w Waw 24.05.10, 15:45
                > A jeśli chodzi o dokumenty lekarskie w j. angielskim, to jest w Warszawie przyc
                > hodnia obsługująca osoby wyjeżdżające za granicę i tam wszelka dokumentacja med
                > yczna może być wypisana właśnie po angielsku. Tylko że nie mają rentgena :(

                Ale pewno maja tłumacza przysięgłego który firmuje te tłumaczenia.
                Jeśli nie to nie chciałbym być w ich skórze gdy dojdzie do kwestii odpowiedzialności za postępowanie.
                • pct3 Re: Gdzie prześwielenie klatki po angielsku w Waw 24.05.10, 15:58
                  a propos - co sądzisz o wpisywaniu na kartach informacyjnych pobytu
                  szpitalnego pacjentów z zagranicy w Polsce, epikryzy po polsku i po
                  angielsku (cała reszta karty, w szczególności rozpoznania, są po
                  polsku)?
                  Co jest bardziej potencjalnie niebezpieczne dla lekarza: wydanie
                  karty informacyjnej z epikryzą będącą amatorskim, acz komunikatywnym
                  tłumaczeniem epikryzy polskiej, czy wydanie karty tylko po polsku?
                  W pierwszym przypadku zarzut jest oczywisty: nieprofesjonalne
                  tłumaczenie. W drugim przypadku zarzut brzmi: dokumentacja
                  kompletnie nieprzydatna dla pacjenta z praktycznego punktu widzenia.

                  I jeszcze jedno: niezasadność pisania wyników badań (np.
                  opisów zdjęć) w obcym języku gdy nie jest się zawodowym tłumaczem,
                  jest dla mnie oczywista.
                  Niemniej jednak- czy idąc torem rozumowania opartym o maksymalne
                  wyobrażalne możliwości żerowania prawników na błędach formalnych -
                  nie należy mieć wątpliwości i do tego, co mianowicie "mocuje"
                  lekarza w jego używaniu języka polskiego? Innymi słowy - w imię
                  jakich prawnych regulacji
                  lekarz, będący fachowcem w medycynie,
                  ale nie w filologii polskiej, może "bezpiecznie" używać języka
                  polskiego?
                  Fakt zdania matury z tegoż języka przecież nie jest żadnym dowodem
                  kompetencji. Podobnie jak nie jest dowodem kompetencji fakt że jest
                  to "język ojczysty".
                  Zastanawiamy się przecież nie nad faktycznym przekazem dokumentacji
                  w języku polskim sporządzonej przez lekarza Polaka, tylko nad
                  możliwymi prawnymi pułapkami. Czyli: co broni lekarza Polaka
                  używającego języka polskiego?
          • 0.9_procent Re: Gdzie prześwielenie klatki po angielsku w Waw 24.05.10, 11:54
            Przecież wicio "płaci te ZUSy i mu się należy". I nie będzie płacił
            za jakiegoś tłumacza.
            Jak chce po angielsku, to ma być po angielsku! A jak doktorom się
            nie chce po angielsku to niech se sami za tłumacza zapłacą, bo
            przecież wicio "płaci te ZUSy i mu się należy" jak napisałem powyżej.

            PROSTE ???
        • radeberger Re: Gdzie prześwielenie klatki po angielsku w Waw 24.05.10, 18:39
          wicio2004 napisał:

          > Najwyraźniej masz trudności z rozumieniem słowa pisanego. Przeczytaj powoli jes
          > zcza raz mój wpis.

          Nie wiem czy wiesz, ale w polsce jest obowiązek pisania dokumentacji po polsku.

          Jeśli masz trudności ze zrozumieniem co do ciebie mówią - nie ryzykowałbym leczenia się w języku obcym :-) Ale nie przejmuj się - przywykłem, że za wiele od ludzi wymagam..
        • imponeross Re: Gdzie prześwielenie klatki po angielsku w Waw 30.05.10, 15:54
          wicio2004 napisał:

          > Najwyraźniej masz trudności z rozumieniem słowa pisanego.
          Przeczytaj powoli jes
          > zcza raz mój wpis.

          Wicio, wez ten opis, pojdz to tlumacza przysieglego i on ci
          przetlumaczy. Dobrze ci poradzono. Opis rentgenowski jest dokumentem
          i mozliwe, ze w Polsce musi on byc napisany po polsku wg
          obowiazujacych przepisow.
    • dradam121 to juz nie po lacinie ? 25.05.10, 00:42
      Zupelnie nie rozumiem tej dyskusji.
      Dawniej sie pisalo rozpoznanie ( a takze i opis ) po lacinie i bylo OK.

      Teraz widze,ze ktos chce tlumacza (przysieglego) do tlumaczenie tekstu
      (medycznego) z polskiego na angielski.
      Ma to malo sensu, bo tlumacz nie zna sie (na biezaco) na medycynie, tlumaczy
      wiernie slowo za slowem. I wychodza nonsensy.

      Poza tym malo ktory tlumacz ma dostep do slownika medycznych skrotow. Niektore ,
      powszechnie uzywane skroty, maja wielorakie znaczenie. W sumie trzeba wiedziec
      co i jak i jaki skrot uzyc w danej sytuacji (lacznie lekarz, a swojej
      specjalizacji uzywa circa 1000 skrotow,a jest ich, lacznie, jak wyliczono, circa
      10.000 ).

      W sumie wiec wychodzi, ze jedynym dobrym tlumaczen jest jedynie lekarz, dobrze
      poslugujacy sie obowa jezykami. Mam pacjenta, ktorego leczono w Korei
      Poludniowej. Przywiozl ze soba dokumentacje w jezyku angielskim, elegancko sie
      czyta i nie mam problemow ze zrozumieniem.

      Gdyby mial dokumentacje w jezyku koreanskim, to bylbym w kropce. Bo znalezienie
      tlumacza to jeszcze polowa szczescia. Ale ten tlumacz musi tlumaczyc jezyk
      medyczny. A z tym sa klopoty.

      Jezyk koreanski jest "mocniejszy" w swiecie medycznym, niz polski. To tak na
      marginesie. Lekarzy koreanskich po prostu sie uczy jezyka angielskiego. Rutynowo.
      • claratrueba Re: to juz nie po lacinie ? 25.05.10, 09:26
        Łacina rozwiązywała problem.
        Problemem sa przepisy, jak to w Polsce.
        Tłumacz na medycynie zna sie mniej wiecej tak jak lekarz na tłumaczeniu. A
        własciwie gorzej bo żadne studia podyplomowe dla tłumaczy nie zajmuja sie
        medycyną, a filologia to tak przy okazji (Keats zmarł na gruźlicę, a Byron na
        sepsę itp.). Cos tam tłumacz liźnie z literury (Robin Cook, Jennifer Worth-
        położnictwo)ale i mało tego, i "popularna" ta wiedza, a nie rzeczywista. Ale
        dokumentacja ma być tłumaczeniem przysięgłym, by miała rangę dokumentu.
        W efekcie, lekarz pisze po angielsku, tłumacz przybija pieczątkę nie bardzo
        wiedząc pod czym. Z tłumaczeniami technicznymi jest dokładnie tak samo. A lekarz
        za granicą w ogóle nie pojmuje po kiego diabła ta pieczątka. dla niego opinia
        zagranicznego kolegi jest ważna dla polskiego urzędnika- pieczątka tłumacza.
        • dradam121 Re: to juz nie po lacinie ? 25.05.10, 17:03
          claratrueba napisała:

          > Łacina rozwiązywała problem.
          > Problemem sa przepisy, jak to w Polsce. (...)


          A co sie stalo z lacina ? Przepisy ja zlikwidowaly ?
          Tekst po lacinie, w polowie czy nawet wiecej (rozpoznania) , kazdy
          angielsko-jezyczny lekarz przeczyta i zrozumie.
          • claratrueba Re: to juz nie po lacinie ? 26.05.10, 07:01
            Fragment komentarza OIL z Krakowa do ustaw i rozporządzeń w tej
            kwestii(kilkanaście aktów):
            Ustawodawca bardzo precyzyjnie określił niezbędne elementy prawidłowo
            prowadzonej dokumentacji. Zasadą jest, iż winna ona być prowadzona w języku polskim.

            Pacjent bowiem ma prawo do wglądu do prowadzonej dokumentacji nie tylko w
            aspekcie fizycznym, ale również do zapoznania się z nią, dlatego tak ważne jest,
            aby była ona czytelna i zrozumiała.

            W języku medycznym bardzo często używa się terminów łacińskich, jako zwyczajowo
            przyjętą terminologię. Dlatego ustawodawca uznał, iż dokumentacja sporządzona
            wyłącznie w języku łacińskim godzi w podstawowe prawa pacjenta tj. w jego prawo
            do informacji.
          • jag_2002 Re: to juz nie po lacinie ? 26.05.10, 20:23
            niestety, sw pamieci poprzedni minister zlikwidowal (a ja jeszcze pamietam szefa
            wertujacego lacinska gramatyke dla medykow i sprawdzajacego koncowki na
            wypisach, pojscie na latwizne skrotow bylo zakazane)
        • dr01 Re: to juz nie po lacinie ? 26.05.10, 08:46
          > Tłumacz na medycynie zna sie mniej wiecej tak jak lekarz na tłumaczeniu.

          łatwiej znaleźć lekarza będącego profesjonalnym tłumaczem niż tłumacza znającego
          się na medycynie. W czasach dziadowskich (przedunijnych) dla wielu kolegów (dla
          mnie również) dochody z tłumaczeń były podstawą egzystencji
          • gaba58 Re: to juz nie po lacinie ? 26.05.10, 18:36
            no to jak będzie po angielsku lub po łacinie "zaciągnięty guz" i gdzie ja znajdę tłumacza który mi to przetłumaczy, jak mój jak najbardziej polski lekarz POZ nie wie co to. Czego p.t. dyskutujący nie wzięli pod uwagę to to, że tam gdzie czytają dokumentację po angielsku nikt nie zawraca sobie głowy pieczątkami, ale bardzo zwracają uwagę na sens i najlepsze tłumaczenie może nie oddać dobrze intencji opisu. Właściwie każdy specjalista chyba zna angielski, z punktu widzenia sensu działania najlepiej jeżeli od razu sporządzi opis po angielsku, jeżeli to nie ma być włączone do dokumentacji w Polsce a badanie robione prywatnie to ja myślę, że ktoś przeinterpretowuje przepisy.
    • imponeross Istnieje jeszcze tlumacz przysiegly 30.05.10, 15:50
      wicio2004 napisał:

      > Potrzebuję opis po angielsku. Gdzie mogę to zrobić w Warszawie?
      Pytałem w kilku
      > miejscach i albo w ogóle nie robili albo już nie robią bo to
      niezgodne z prawe
      > m.
      > Wie ktoś cos?

      Istnieje jeszcze tlumacz przysiegly. Przetlumaczenie opisu zdjecia
      rentgenowskiego nie powinno byc drogie.
    • imponeross A propos 30.05.10, 15:58
      wicio2004 napisał:

      > Potrzebuję opis po angielsku. Gdzie mogę to zrobić w Warszawie?
      Pytałem w kilku
      > miejscach i albo w ogóle nie robili albo już nie robią bo to
      niezgodne z prawe
      > m.
      > Wie ktoś cos?

      Wolno czy nie wolno wydac w Polsce dokument po angielsku? W wielu
      krajach nieangielskojezycznych wolno - np w calej Skandynawii. Tam
      nie tylko z placowek sluzby zdrowia prywatnych i panstwowych ale tez
      ze wszelkich urzedow dostaniemy to co chcemy po angielsku, a czasem
      nawet tylko po angielsku.
      • 1-marylakc Re: A propos 08.06.10, 20:04
        mam nadzieję że poradziłeś już sobie. znany mi sposób i skuteczny- wykonanie rtg
        z opisem,tłumacz przysięgły (tegoż opisu).jak już wcześniej wspomniano taki opis
        wykonany przez radiologa w jęz ang w placówce med zakwestionują. a dla
        zainteresowanych takie opisy w jeż ang wymagane są przy ,,działaniach" wizowych
        np do Tajlandii Afryki czy innych atrakcyjnych wyjazdach służbowych pozdr
    • iustek Re: Gdzie prześwielenie klatki po angielsku w Waw 08.06.10, 21:09
      Dla sprecyzowania - potrzebujesz oceny badania radiologicznego i opisu
      po angielsku z pieczątką lekarza czy masz już ten opis i chcesz by
      było wykonane tłumaczenie przez kogoś kto ma do tego uprawnienia ? to
      są dwie różne rzeczy.
      Cała dyskusja dla mnie śmieszna. Opisy badań radiologicznych mogą być
      wykonywane zdalnie - tzn lekarz nie musi wyjeżdżać za granicę ale
      dostaje obrazy do domu i wysyła opis. Jeśli zleceniodawca i badania są
      "zagraniczne" To opisy i cała korespondencja jest po angielsku.
      Polscy radiolodzy już tak pracują. Fajnie :) pracują za granicą nie
      wyjeżdżając z domu .
      No ale przecież u nas same konowały jak większa część społeczeństwa
      sądzi...Na szczęście fora o tematyce medycznej raczej nie reprezentują
      wszystkich. mam nadzieję że pytający poradził sobie z problemem

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka